Włochy: Zatrzymano seryjnego złodzieja butów. To Polak

35-letni Polak został przyłapany na kradzieży sportowych butów ze sklepu sportowego w San Giovanni Lupatoto (w pobliżu Werony). Włoscy śledczy ustalili, że mężczyzna miał na koncie wiele innych kradzieży obuwia. Seryjny złodziej został zatrzymany w środę, a w czwartek usłyszał wyrok – 8 miesięcy więzienia i 300 euro grzywny.

Ochrona sklepu sieci Decathlon w San Giovanni Lupatoto (ok. 8 km na południe od Werony) zatrzymała podejrzanego mężczyznę, kiedy ten przekroczył barierki przy wyjściu. Podczas kontroli znaleziono przy nim dwie pary markowych butów o wartości 200 euro, które ukrył pod ubraniem. Wcześniej mężczyzna usunął zabezpieczenia antykradzieżowe zamontowane przy metkach butów.

Kiedy na miejscu pojawili się karabinierzy, okazało się, że zatrzymany jest 35-letnim Polakiem. W śledztwie ustalono, że ma on na sumieniu wiele innych kradzieży, wszystkie obuwia.

Kradł już wcześniej

Kilka miesięcy wcześniej Polak został przyłapany na kradzieży w Gorycji (miasto przy granicy ze Słowenią). Miał wówczas przy sobie kilka par butów. Wiadomo, że kradł również w miasteczkach w pobliżu Gorycji. Zatrzymany w środę 35-latek stanął nazajutrz przed sądem. Został skazany na 8 miesięcy pozbawienia wolności i grzywnę w wysokości 300 euro.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kulisy śledztwa dotyczące sprawy „złodzieja ludzkich szczątków”

Działał od 2000 roku. Już wtedy ukradł pierwsze ludzkie szczątki. Tak przynajmniej napisał w swoich notatkach. Przez lata mógł okraść kilkadziesiąt grobów. Policjanci nie wykluczają, że w końcu mógłby przerzucić się na ludzi. Tylko w RMF FM przeczytacie o kulisach jednego z najtrudniejszych policyjnych postępowań, jakie w ostatnich latach przeprowadzono w Polsce.

Była wietrzna, deszczowa noc, gdy były milicjant wybrał się na kolejne polowanie. Sam tak to nazywał. O nagrobki, które mijał idąc, dobrze znaną sobie cmentarną alejką, uderzały krople deszczu. Mrok rozświetlała jedynie latarka. Nikt nie usłyszał dźwięku rozbijanej płyty. Czuł się pewnie. Miał 17-letnie doświadczenie w naruszaniu spokoju dawno już zmarłych osób.

Kilkanaście kilometrów dalej, na innej nekropolii, zmarznięci policjanci także polowali. Wiedzieli, że tej nocy 54-latek znów dokona przestępstwa. Nie mieli jedynie pewności, gdzie otworzy kolejny grób. Z jednej strony frustracja, że i tym razem nie trafili. Z drugiej determinacja. Byli pewni, że spotkanie twarzą w twarz to kwestia czasu. Za dużo pracy i emocji włożyli w tę sprawę. Wiedzieli również, że serii tak makabrycznych przestępstw nie było w żadnym innym europejskim kraju. Zdarzyła się w Polsce, gdzie szacunek zmarłym miliony ich rodaków oddają co roku w wyjątkowy sposób. Chcieli zdążyć przed pierwszym listopada.

Dziś jeszcze nikt nie wie dlaczego 54-latek seryjnie i wielokrotnie wykradał z grobów szczątki zmarłych. Szaleniec, wariat, psychol… to odpowiedź zbyt prosta. Seryjny przestępca – zbyt enigmatyczna. Wiemy jednak co czuli ci, którzy za punkt honoru postawili sobie przerwanie dramatycznego ciągu przestępstw. Mieli świadomość, że ich praca w tej sprawie to gotowy scenariusz na film. A nawet długi, kryminalny serial. Kolejne wątki zaskakiwały ich, ale nie przerosły. Nie jako silną, specjalną grupę, która miała jeden cel – upolować kolekcjonera kości. Seryjnego złodzieja zwłok.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nowe informacje o gangu, który kradł endoskopy z polskich szpitali

Wiele wskazuje na to, że ten sam gang kradł ze szpitali w całej Polsce wysokiej klasy sprzęt endoskopowy. Jak ustalili reporterzy śledczy RMF FM prokuratorzy z Krakowa przejmują podobne śledztwo, które toczyło się we Wrocławiu. To w tych dwóch miejscach w Polsce skradziono drogą aparaturę: sześć urządzeń z krakowskiego Szpitala Uniwersyteckiego oraz jedenaście z placówki we Wrocławiu. Na to, że to ten sam gang wskazują analizy z logowania telefonów komórkowych osób podejrzewanych, nagrania z kamer monitoringu oraz zeznania świadków, którzy twierdzą, że widzieli nieznane osoby o ciemnej karnacji, które w dniach kradzieży pojawiały się w okolicach szpitali i w samych placówkach.

Wiadomo już, że w dniu kiedy doszło do kradzieży w Krakowie, podejrzani Kolumbijczycy i Meksykanin zameldowali się i zamieszkali w jednym z hoteli w centrum Krakowa. Wcześniej, te same osoby były we Wrocławiu. Teraz śledztwo przejmują prokuratorzy z Krakowa. Straty szpitali sięgają prawie 2 milionów złotych.

Jeden z bardziej prawdopodobnych wątków sprawy zakłada, że skradzione aparaty są wykorzystywane przez kolumbijskie kartele narkotykowe. Endoskopy służą do wykonywania gastroskopii. Natomiast przemytnicy używają ich do wprowadzania narkotyków, lub wyciągania ich z jamy brzusznej przemytników. Część sprzętu mogła zostać przemycona do Ameryki. Część pozostała w Europie.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Warszawa: tak działają kieszonkowcy

Policjanci z metra zatrzymali 31-latka podejrzanego o kradzieże telefonów komórkowych. Jeden z jego zuchwałych wyczynów zarejestrowały kamery w wagonie. Mężczyzna był już wcześniej znany warszawskiej policji ze względu na inne przestępstwa i podobne wykroczenia.

Funkcjonariuszy zaalarmowała kobieta, której ukradziono telefon komórkowy. Policjanci wraz z pokrzywdzoną obejrzeli więc nagrania z monitoringu i wytypowali potencjalnego sprawcę. Następnego dnia mężczyznę zatrzymano i postawiono mu zarzut kradzieży telefonu komórkowego. Przy okazji policjanci odzyskali skradzione urządzenie.

Jak nie dać się okraść?

Kieszonkowcy często wybierają swoje ofiary w środkach komunikacji publicznej. Perfekcyjnie wykorzystują sytuację – najczęściej wystarczy im zwykła chwila zamieszania czy tłok. Warto pamiętać, że najczęściej narażamy się na kradzież, kiedy skupiamy na czymś naszą uwagę – np. na wysiadaniu, wsiadaniu czy czytaniu. Kieszonkowcy często działają też w grupach, a wyglądem nie różnią się od przeciętnych pasażerów. Najlepiej więc cały czas mieć się na baczności. Uważajcie na swoje kieszenie!
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Uciekinier ukrył się w psiej budzie

Policjanci z Otwocka zatrzymali złodzieja, który z terenu budowy szpitala wyniósł wiertarki, tarcze do cięcia i kleje. 29-latek uciekając przed mundurowymi, ukrył się w jednym z prywatnych podwórek, w psiej budzie. 29-latek okradł pomieszczenie gospodarcze znajdujące się na terenie budowy jednego z otwockich szpitali. Zniknęły m.in.: wiertarka, wiertła, tarcze do cięcia, tuby akrylowe i silikonowe, lakiery, wałki do malowania i dwa głośniki.

Policjanci, którzy przyjechali na miejsce, zauważyli uciekającego mężczyznę, który przeskakiwał przez ogrodzenia posesji znajdujących się wokół szpitala. Pościg za złodziejem zakończył się na prywatnym podwórku. Policjanci odnaleźli 29-letniego mieszkańca Otwocka w psiej budzie. Stamtąd trafił do policyjnej celi. Grozi mu do 10 lat więzienia.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Zatrzymano złodzieja samochodów

Złodziej samochodów z Obornik Śląskich (woj. dolnośląskie) wpadł w ręce policji na stacji benzynowej, gdy tankował skradziony pojazd. Okazało się, że mężczyzna był pijany. Policjanci z komisariatu w Obornikach Śląskich zatrzymali mężczyznę podejrzanego o kradzież samochodu Iveco i usiłowanie kradzieży innego auta. Złodziej wpadł na gorącym uczynku.

Około godziny 1.00 w nocy właściciel samochodu marki Iveco, obudzony odgłosem uruchomionego silnika swojego auta, wybiegł na podwórko swojej posesji w Obornikach Śląskich. Nieznany mu mężczyzna jednak zdążył już odjechać z parceli samochodem. Pokrzywdzony powiadomił policję o kradzieży.

Funkcjonariusze w rozmowie z okradzionym mężczyzną ustalili, że w samochodzie było mało paliwa. Podejrzewając, że złodziej będzie chciał zatankować skradziony wóz, policjanci przeszukując okoliczny rejon, zaczęli sprawdzać też stacje paliw.

To właśnie na jednej z nich funkcjonariusze znaleźli skradziony samochód, a w ich ręce wpadł mężczyzna podejrzany o kradzież auta. Jak się okazało, zatrzymany to 37-letni mieszkaniec gminy Oborniki Śląskie. W chwili ujęcia był pijany, a przeprowadzone badanie wykazało u jego organizmie 1,4 promila alkoholu.

W toku dalszych działań policjanci ustalili również, że mężczyzna tej samej nocy usiłował też ukraść samochód marki Volkswagen LT z innej, prywatnej posesji w Obornikach Śląskich. Po wytrzeźwieniu zatrzymanemu przedstawiono zarzuty włamania do pojazdów oraz usiłowania kradzieży i kradzieży auta. Mężczyźnie za czyny, o które jest podejrzany, grozi teraz kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności. Obecnie funkcjonariusze sprawdzają, czy zatrzymany ma na swoim koncie jeszcze inne kradzieże samochodów, gdyż już wcześniej był notowany za podobne przestępstwa.
Żródło info i foto: wp.pl

Kradł rynny z kościołów

Miedziane rury o wartości ponad 6 tys. zł ukradł 41-letni mężczyzna z kościołów w Sokolinie i Probołowicach w województwie świętokrzyskim. Grozi mu od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Mężczyzna w nocy z wtorku na sobotę zakradł się do dwóch kościołów i zdemontował rynny oraz spinające je obejmy. W sumie udało mu się wciągnąć do samochodu 40 metrów miedzianych rynien, które pozginał i przykrył kartonami.

W środę jechał swoim wypełnionym po brzegi pojazdem. Na widok patrolu drogówki postanowił zawrócić. Policjanci, zdziwieni tym nagłym manewrem, postanowili zatrzymać kierowcę. Ponieważ nie potrafił wyjaśnić, skąd w jego samochodzie wzięła się pokaźna kolekcja rynien. Trafił więc na komisariat, gdzie przyznał się do kradzieży. Sąd zdecydował o aresztowaniu go na dwa miesiące. Za kradzież zatrzymanemu grozi od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.
Żródło info i foto: TVP.info

Lekarz kradł morfinę

Policjanci z Otwocka zatrzymali 60-letniego lekarza podejrzewanego o kradzież w jednej z placówek służby zdrowia morfiny i innych podobnie działających substancji. Podczas kontroli osobistej w bieliźnie mężczyzny odnaleziono kilkanaście skradzionych ampułek. Sprawa ma charakter rozwojowy. Do jednej z otwockich placówek służby zdrowia zostali wczoraj wezwani otwoccy policjanci. Oficer dyżurny komendy w Otwocku ustalił, że na terenie tej placówki doszło do kradzieży morfiny oraz innych leków o podobnych właściwościach.

Policjantka z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą wraz z funkcjonariuszami z wydziału dochodzeniowo-śledczego, którzy chwilę po zgłoszeniu znaleźli się we wskazanej polacówce służby zdrowia ustalili, że kradzieży dokonano z sejfu, w którym przechowywano szczególnego rodzaju leki. Podjęte przez mundurowych działania pozwoliły szybko ustalić wszystkie osoby mające tego dnia dostęp do sejfu, a także wytypować osobę podejrzewaną. Okazał się nią 60-letni lekarz, pełniący tego dnia dyżur. Mężczyzna zaprzeczał, by miał cokolwiek wspólnego z tym przestępstwem. Jednak podczas szczegółowej kontroli osobistej, jakiej został poddany przez funkcjonariuszy, w jego bieliźnie znaleziono część pochodzących z kradzieży leków, w tym 9 ampułek morfiny.

Mężczyzna trafił do policyjnej celi. Sprawa ma charakter rozwojowy.
Żródło info i foto: Policja.pl

Paweł P. kradł becikowe i alimenty

Paweł P. (31 l.) z Krzywdy na Lubelszczynie kochał hazard. Szczęście mu jednak nie dopisywało, więc zaczął kraść. Pracując w miejscowym urzędzie gminy tworzył „martwe dusze”, którym wypłacał becikowe i alimenty. Pieniądze przelewał na własne konto, a potem szalał za nie przy ruletce. Przepuścił w ten sposób prawie 400 tysięcy złotych. Paweł P. dostał pracę w urzędzie dzięki koneksjom rodzinnym. Zajmował się zasiłkami. Nadzorował wypłacanie becikowego i alimentów. A po pracy szalał w kasynach. Mając dostęp do sporej gminnej kasy w jego głowie narodził się śmiały plan. Zamiast wypłacać innym, postanowił brać pieniądze dla siebie.

Tworzył fikcyjne osoby, zmyślał ich numery dowodów, pesele, adresy. A potem przelewał im czyli sobie, becikowe. Przez trzy lata żył jak król. Oprócz hazardu inwestował w motoryzację. Kupił sobie terenówkę i wypasiony motocykl. Miał za co szaleć, bo oskubał gminę na blisko 400 tys. zł! Prawda wyszła na jaw podczas kontroli.

W systemie komputerowym wszystko się zgadzało, ale urzędnicy nie mogli znaleźć papierowych teczek z dokumentami. Wtedy okazało się, że to „martwe dusze”, a całą kasę z becikowego wziął samotny kawaler, do niedawna wzorowy pracownik – Paweł P. Kilka dni temu urzędnik stanął przed sądem w Lublinie. – Biegli stwierdzili, że jest patologicznym hazardzistą – wyjaśniła sędzia Anna Burek. Został skazany na 4 lata więzienia. Wyrok zawieszono na 8 lat. Przez ten czas hazardzista ma oddać to co ukradł. Jeśli tego nie zrobi, powędruje za kraty.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Złodziej wpadł, bo po kradzieży zasnął w samochodzie

18-letnia złodziej z Głubczyc w woj. opolskim miał sporo pecha. Ukradł wiertarkę o wartości 1000 zł, a kiedy wrócił do samochodu, po prostu zasnął. Obudzili go dopiero policjanci. O jego wyczynach informuje opolska.policja.gov.pl. 18-latek miałby być może nieco więcej szczęścia, gdyby swoim samochodem nie zaparkował na cudzej posesji. To właśnie jej właściciele poinformowali policję o śpiącym w samochodzie młodym mężczyźnie.

Podczas rozmowy z policjantami 18-latek nie potrafi logicznie wytłumaczyć, dlaczego na niej przebywa. To wzbudziło czujność policjantów, którzy natychmiast sprawdzili pojazd i przebywające w nim osoby. Mundurowi bardzo szybko ustalili, że wiertarka, która leżała w samochodzie nie była własnością 18-latka. Została ona skradziona. Podejrzanego o kradzież 18-latka policjanci zatrzymali, a zabezpieczoną wiertarkę oddali właścicielowi, który jej wartość wycenił na 1000 złotych.

Później okazało się, że mężczyzna przyjechał na miejsce razem ze swoimi znajomymi. Dopiero później zorientował się, że zabrakło mu paliwa na powrót do domu. Koledzy wrócili na nogach, a on czekając na ich powrót z paliwem wszedł do otwartego pomieszczenia gospodarczego skąd zabrał wiertarkę. Razem z łupem wsiadł do samochodu. Znużony oczekiwaniem na pomoc usnął. Obudzili go policjanci. Mężczyzna usłyszał już zarzut kradzieży. Taki czyn zagrożony jest karą do 5 lat więzienia. Pracujący nad sprawą policjanci ustalili, że 18- latek na teren posesji. Mężczyzna usłyszał już zarzut kradzieży, do którego się przyznał. Taki czyn zagrożony jest karą do 5 lat więzienia.
Żródło info i foto: interia.pl