Brenna: Brutalny napad na księdza. Jest areszt dla podejrzanych

W Brennej (województwo śląskie) napadnięto na księdza. Zamaskowani sprawcy weszli do domu duchownego, a następnie pobili go i ukradli gotówkę oraz sprzęt elektroniczny. Policja aresztowała już podejrzanych: to dwóch mężczyzn i kobieta. Grozi im 12 lat więzienia.

Do rozboju, którego ofiarą padł ksiądz, doszło 19 marca na terenie parafii w Brennej (woj. śląskie). – Z relacji duchownego wynikało, że został on zaatakowany w swoim mieszkaniu przez nieznane mu osoby. Zamaskowani napastnicy podstępem zmusili duchownego do otworzenia drzwi, a następnie go pobili i związali, po czym ukradli gotówkę oraz sprzęt elektroniczny. Pokrzywdzony nie był w stanie opisać przestępców, ponieważ mieli założone kominiarki – opisują zajście cieszyńscy policjanci.

Dzięki wysiłkom mundurowych, udało się wpaść na trop kobiety i dwóch mężczyzn. Cała trójka została szybko zatrzymana – przy młodszym z mężczyzn znaleziono narkotyki. Przestępcy usłyszeli już zarzuty popełnienia rozboju, a sąd podjął decyzję o tymczasowym aresztowaniu ich na okres trzech miesięcy. Za popełnione przestępstwo grozi im nawet 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Z muzeum Singer Larenskradziono obraz Vincenta van Gogha „Ogród przy plebanii w Nuenen wiosną”

Z holenderskiego muzeum Singer Laren w nocy z niedzieli na poniedziałek skradziono obraz Vincenta van Gogha „Ogród przy plebanii w Nuenen wiosną”. Położona niedaleko Amsterdamu placówka była zamknięta z powodu pandemii. Obrabowanie miało miejsce dokładnie w 167. rocznicę urodzin artysty.

Jak podaje „Guardian”, wartość dzieła wynosi około pięć milionów funtów (niemal 25,5 miliona złotych). Obraz został skradziony, gdy holenderskie muzeum – podobnie jak większość placówek w kraju i w całej Europie – było zamknięte z powodu epidemii COVID-19. Złodzieje około godziny 3 nad ranem wybili szybę przy głównym wejściu. Mimo uruchomionego alarmu, zdążyli zbiec przed przyjazdem policji. Według brytyjskiego dziennika żadne inne obrazy nie zostały skradzione. Jan Rudolph de Lorm, dyrektor muzeum, przyznał, że z powodu kradzieży jest „niezwykle wkurzony” .

– Czuję wielką złość, ale także i smutek – dodał. Dzieło sztuki zrabowano w 167. rocznicę urodzin Vincenta Van Gogha.

Obraz wypożyczony był z muzeum w Groningen na północy kraju na wystawę czasową Mirror of the Soul (Zwierciadło Duszy). – To dokładnie ta sytuacja, której nie chcesz doświadczyć, kiedy wypożyczasz obraz – powiedział de Lorm. – Piękne, poruszające dzieło jednego z naszych najwybitniejszych malarzy zostało zabrane społeczeństwu. Ono musi jak najszybciej do nas wrócić, abyśmy mogli znów cieszyć się jego pięknem – dodał.

Holenderskie muzea zamknięte są od 12 marca. To część środków zapobiegawczych, aby wstrzymać epidemię w kraju. W Holandii wirusem SARS-CoV-2 zakażonych jest ponad 11 tysięcy osób.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Napad na księdza w Brennej. Trwają poszukiwania sprawców

Cieszyńska policja poszukuje sprawców napadu na proboszcza katolickiej parafii w Brennej. Rzecznik policji w Cieszynie asp. Krzysztof Pawlik poinformował w sobotę, że duchowny został obezwładniony i okradziony.

„Ksiądz został zaatakowany na terenie parafii. Doszło do tego w czwartek wieczorem. Napastnicy, po obezwładnieniu proboszcza, zabrali niewielką gotówkę i drobny sprzęt. Zdarzenie zostało zakwalifikowane jako rozbój” – powiedział asp. Pawlik.

Policja nie podała szczegółów zdarzenia. Rzecznik poinformował jedynie, że sprawców jeszcze nie zatrzymano.
Źródło info i foto: interia.pl

Uwaga na oszustów! „Przebrani w kombinezony podszywają się pod służby sanitarne i proponują dezynfekcję”

Mogą wyczyścić mieszkanie, ale nie z koronawirusa, a z biżuterii i pieniędzy. Lubuska policja ostrzega przed nową formą oszustwa. Oszuści i złodzieje wykorzystują sytuację epidemiologiczną w Polsce. Ucichły przypadki wyłudzeń „na wnuczka” i „na policjanta”. Pojawiły się nowe.

– Mamy sygnały od służb sanitarnych dotyczące nowej formy oszustw w Polsce. Osoby przebrane w kombinezony, okulary ochronne, maseczki podszywają się za służby sanitarne i proponują przypadkowym osobom dezynfekcję ich mieszkań. Tymczasem, kiedy jedna osoba realizuje pseudodezynfekcję, inna plądruje i czyści mieszkanie z wartościowych rzeczy oraz gotówki – informuje nadkom. Marcin Maludy, rzecznik lubuskiej policji.

Funkcjonariusze przypominają, że służby sanitarne nie działają w ten sposób. Jak się upewnić?

– Przede wszystkim zawsze wskazany, a nawet konieczny wydaje się telefon do pracowników sanepidu czy instytucji, na którą powołują się takie osoby. Absolutnie nie wpuszczajmy ich do mieszkania pod żadnym pretekstem. Do tego dochodzą szczególnie kwestie zdrowotne – zwłaszcza dziś. O takich sytuacjach prosimy powiadamiać policję – dodaje Maludy.

Czy policjanci odnotowali już takie przypadki kradzieży?

– Na razie nie mamy w regionie takich oficjalnych zgłoszeń, ale skoro pojawiają się niepokojące sygnały, to postanowiliśmy ostrzec przed potencjalnym niebezpieczeństwem – mówi rzecznik lubuskiej policji.
Źródło info i foto: tvn24.pl

24-latek wyrzucił babcię przez okno i okradł mieszkanie. Gotowy akt oskarżenia

Prokuratura skierowała akt oskarżenia do sądu przeciwko 24-letniemu mężczyźnie, któremu zarzucono zabójstwo babci oraz rozbój na byłej partnerce – poinformowała w piątek PAP rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik.

Akt oskarżenia przeciwko 24-latkowi do Sądu Okręgowego w Gdańsku skierowała Prokuratura Rejonowa w Wejherowie. Według śledczych, mężczyzna ten 19 września 2019 roku miał wypchnąć swoją 80-letnią babcię przez okno. Pokrzywdzona została przetransportowana do szpitala, gdzie zmarła – przekazała rzeczniczka Prokuratury Krajowej. Z opinii sądowo-lekarskiej wynika, że przyczyną śmierci 80-latki był wstrząs urazowy oraz niewydolność oddechowa, będące skutkiem licznych uszkodzeń ciała, do których doszło podczas upadku z wysokości” – podkreśliła prokurator.

Jak ustalili śledczy, 24-latek miał przyjść do babci i zażądać od niej pieniędzy. Gdy kobieta odmówiła, została przez niego wypchnięta przez okno. Oskarżony zabrał należące do pokrzywdzonej pieniądze w kwocie 578 złotych, biżuterię oraz telefony komórkowe o łącznej wartości 565 złotych – tłumaczyła.

Dodatkowo mężczyzna został oskarżony o rozbój na swojej byłej partnerce, od której także zażądał pieniędzy. Kobieta odmówiła. Gdy próbowała wyjść z mieszkania, zablokował jej drzwi i szarpał ją. Pokrzywdzona wyciągnęła z portfela 20 zł, które mężczyzna zabrał i wyszedł z mieszkania – dodała.

24-latek został zatrzymany tego samego dnia. Od tamtego momentu przebywa w areszcie. Za zarzucane czyny może mu grozić nawet dożywocie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Ukraina: Podający się za funkcjonariuszy SBU ukradli 100 tys. maseczek ochronnych

Podający się za funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) napastnicy ukradli przedsiębiorcom 100 tys. maseczek ochronnych – poinformowała we wtorek kijowska prokuratura. Napastników, którzy grozili ofiarom bronią, ujęto. Prokuratura wyjaśniła, że grupa dokonała napadu 13 marca. Wartość skradzionych maseczek szacowana jest na milion hrywien (ok. 152 tys. zł).

Grupa mężczyzn ubrana w mundury podjechała do przedsiębiorców podczas załadowywania towaru do samochodu. Przedstawili się jako funkcjonariusze SBU i grożąc – najpewniej – bronią kazali ofiarom położyć się na ziemi, a następnie zabrali towar i bez jakichkolwiek wyjaśnień odjechali – przekazała prokuratura.

Zmienił się „najpopularniejszy” towar do przemytu

Policji udało się ustalić i zatrzymać w Kijowie trzy osoby zamieszane w napaść – są mieszkańcami stolicy i obwodu kijowskiego, w wieku od 26 do 42 lat. Nie mają oni żadnych powiązań ze służbami bezpieczeństwa – zaznaczono.

W poniedziałek ukraiński urząd celny ogłosił, że w związku z szerzeniem się koronawirusa na Ukrainie zmienił się „najpopularniejszy” towar do przemytu. Stojący na czele urzędu celnego Maksym Nefiodow poinformował, że w ostatnich dniach służby zapobiegły przemytowi 135 tys. różnych rodzajów maseczek ochronnych, objętych zakazem eksportu. Jak dodał, maseczki próbowano wywieźć do Polski, Izraela i Szwajcarii.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policja powiększyła wydział do walki z Przestępczością Samochodową

W 2019 roku nastąpił znaczny wzrost kradzieży samochodów na terenie Warszawy. W związku z tym Komendant Stołeczny Policji podjął decyzję o zwiększeniu stanu etatowego Wydziału do walki z Przestępczością Samochodową – powiedział w środę rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkomisarz Sylwester Marczak.

Jak poinformował rzecznik KSP, Wydział do walki z Przestępczością Samochodową powstał jeszcze w latach 90., gdy w Warszawie znikało ponad 16 tysięcy aut rocznie.

– Po utworzeniu wydziału systematycznie odnotowywano spadki w tej kategorii, by w latach 2015-2018 liczby te utrzymywały się na poziomie od 1828 do 2191 – przekazał nadkomisarz.

– Niestety w 2019 roku nastąpił znaczny wzrost kradzieży – podał nadkom.nadkomisarz Sylwester Marczak Marczak.

Według policyjnych danych w 2018 roku skradziono w Warszawie 2192 pojazdy, a w 2019 roku liczba kradzieży wzrosła do 2433. Wzrost kradzieży pojazdów widać również w policyjnych danych statystycznych podzielonych na miesiące – styczeń (2018 – 162, 2019 – 207), luty (2018 – 181, 2019 – 210), marzec (2018 – 191, 2019 – 234), kwiecień (2018 – 196, 2019 – 179), maj (2018 – 193, 2019 – 219), czerwiec (2018 – 175, 2019 – 184), lipiec (2018 – 194, 2019 – 204), sierpień (2018 – 177, 2019 – 155), wrzesień (2018 – 185, 2019 – 208), październik (2018 – 199, 2019 – 233), listopad (2018 – 193, 2019 – 226), grudzień (2018 – 146, 2019 – 174).

– W związku z tym Komendant Stołeczny Policji podjął decyzję o zwiększeniu od lutego br. stanu etatowego Wydziału do walki z Przestępczością Samochodową – dodał policjant.

„Wszyscy byli już notowani za podobne przestępstwa”

Jednym z pierwszych efektów pracy powiększonego wydziału do walki z przestępczością samochodową było zatrzymanie trzech mężczyzn podejrzanych o kradzieże mazd na terenie Warszawy. Według policyjnych informacji mężczyźni mogli planować kradzież samochodu na warszawskim Bemowie.

– Dzięki skutecznej akcji funkcjonariuszy trzech mężczyzn trafiło w ich ręce zaraz po tym, jak włamali się do samochodu mazda 3 i próbowali wyjechać nią z Warszawy – podał nadkomisarz.

– Na parkingu w podwarszawskich Ząbkach została również zabezpieczona toyota, którą, jak ustalili policjanci, skradziono w Nowym Dworze Mazowieckim. W wyniku prowadzonych działań funkcjonariusze odzyskali także mazdę, której kradzież z terenu Targówka mają również na koncie zatrzymani mężczyźni – dodał.

Zatrzymani mężczyźni usłyszeli zarzuty za kradzież z włamaniem, a także za paserstwo pojazdu.

– Wszyscy byli już notowani za podobne przestępstwa i zostali tymczasowo aresztowani przez sąd – podkreślił rzecznik KSP.

Może im grozić do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Pijany 31-latek z Grójca ukradł karetkę sprzed szpitala

31-letni pijany mężczyzna, który nie czekając na badania opuścił szpital w Grójcu, postanowił, że do domu wróci samochodem, a konkretnie karetką pogotowia. Kilka godzin później wpadł ambulansem do rowu. Mężczyzna został zatrzymany w związku z kradzieżą karetki i jazdą w stanie nietrzeźwości

Jak relacjonuje Gazeta.pl komisarz Agnieszka Wójcik z Komendy Powiatowej Policji w Grójcu, w niedzielę rano przed 6:00 dyżurny grójeckiej komendy policji otrzymał zgłoszenie o zdarzeniu drogowym pod Jasieńcem na terenie powiatu grójeckiego. W tym czasie otrzymano również zgłoszenie dotyczące kradzieży karetki sprzed szpitala. Gdy policjanci dotarli na miejsce, zastali karetkę leżącą w rowie oraz 31-letniego mężczyznę.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że mężczyzna po 1:00 w nocy trafił do szpitala w Grójcu z obrażeniami głowy. Nie czekając na badania, postanowił opuścić szpital. Prawdopodobnie w tym czasie zabrał również kluczyki i karetkę sprzed szpitala. Mieszkaniec powiatu sierpeckiego został zatrzymany w związku z podejrzeniem kradzieży karetki oraz kierowania w stanie nietrzeźwości. Miał ponad 2 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Dokładne okoliczności zdarzenia badają policjanci z Grójca.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nastolatek próbował wyłudzić od seniorki 100 tys. zł. Zatrzymano go na gorącym uczynku

Podejrzanie zachowującego się młodego mężczyznę wypatrzył w tłumie policjant. 19-latek czekał na swoją ofiarę, 81-letnią kobietę, która była gotowa przekazać mu oszczędności swojego życia. Oszust usłyszał już zarzut i decyzją sądu trafił na trzy miesiące do aresztu tymczasowego. Grozi mu nawet do ośmiu lat więzienia.

19-latek użył popularnej wśród oszustów metody „na policjanta”. Zadzwonił do 81-letniej kobiety i podał się za funkcjonariusza. Ostrzegł seniorkę, że oszuści chcą przejąć jej oszczędności, a następnie nakłonił do wypłaty wszystkich pieniędzy. Kobieta miała później przekazać wszystko „policjantowi”. Na szczęście kiedy seniorka udała się do banku, a oszust czekał w pobliżu na pieniądze, wypatrzył go prawdziwy policjant.

Mundurowych zaalarmował jeden z pracowników banku. Oszust został wypatrzony w tłumie przechodniów w centrum Zielonej Góry. Zwrócił na siebie uwagę podejrzanym zachowaniem. Jak się okazało, to właśnie on próbował przejąć oszczędności 81-latki.

Zatrzymany mężczyzna to 19-letni mieszkaniec woj. podkarpackiego. – Mężczyzna usłyszał zarzuty usiłowania oszustwa. Policjanci sprawdzają, czy 19-latek nie ma na swoim koncie innych podobnych przestępstw – informuje podinsp. Małgorzata Stanisławska z zielonogórskiej policji.

Oszustowi grozi od sześciu miesięcy do nawet ośmiu lat więzienia.
Źródło info i foto: onet.pl

Kradzież biżuterii wartej 50 milionów funtów z domu Tamara Ecclestone. Są zarzuty

Dwóm osobom – matce i synowi – postawiono w sobotę w Londynie zarzuty w związku ze spektakularną kradzieżą biżuterii wartej 50 milionów funtów z domu Tamary Ecclestone, córki wieloletniego szefa Formuły 1 Bernie’ego Ecclestone’a i celebrytki.

47-letnia sprzątaczka Maria Mester i jej 29-letni syn Emil-Bogdan Savastru, który pracuje jako barman, stanęli w sobotę przed sądem okręgowym w londyńskiej dzielnicy Westminster. Usłyszeli zarzut spisku w celu dokonania włamania. Następna rozprawa odbędzie się 28 lutego. W związku ze sprawą aresztowano jeszcze dwóch innych mężczyzn – w wieku 21 i 31 lat – którzy zostali następnie zwolnieni, ale nadal objęci są dochodzeniem.

Jedna z najbardziej strzeżonych ulic w Londynie

Do kradzieży doszło w połowie grudnia, zaledwie kilka godzin po tym, jak 35-letnia Tamara wraz z mężem Jayem Rutlandem wyjechała na świąteczne wakacje. 57-pokojowa posiadłość znajduje się przy Kensington Palace Gardens – jednej z najbardziej prestiżowych i najlepiej strzeżonych ulic w Londynie, gdzie domy mają m.in. rosyjski oligarcha Roman Abramowicz, sułtan Brunei Hassanal Bolkiah i jeden z najbogatszych ludzi w Chinach Wang Jianlin, a niedaleko swoją rezydencję mają książę William i księżna Kate.

Ulica jest stale patrolowana przez policję. Wiadomo też, że w trakcie włamania w posiadłości znajdowała się ochrona.

Ogołocili sejfy w 50 minut

Jak się przypuszcza, trzej włamywacze sforsowali ogrodzenie z tyłu budynku, a następnie przeszli przez ogród i dostali się do domu. Przebywali w nim ok. 50 minut i ostatecznie zostali spłoszeni przez ochroniarzy, jednak w tym czasie zdążyli całkowicie ogołocić sejfy. Jak podawał wówczas dziennik „The Sun”, skradziona została cała biżuteria, jaką Tamara Ecclestone miała w domu – m.in. pierścionki, kolczyki i warta 80 tys. funtów bransoletka, którą otrzymała w prezencie ślubnym. Większość ze skradzionych rzeczy nie została odzyskana.

Tamara Ecclestone jest modelką, prezenterką telewizyjną i celebrytką. Jej 89-letni ojciec przez prawie 40 lat był szefem firmy organizującej wyścigi Formuły 1 i z majątkiem szacowanym na 2,4 miliarda funtów jest jednym z najbogatszych ludzi w Wielkiej Brytanii.
Źródło info i foto: interia.pl