Przewoził kradzione busy pod plandeką, wpadł podczas rutynowej kontroli

Kierujący TIR-em Litwin wpakował się w kłopoty. ITD przekazała go Straży Granicznej po tym, jak jego ładunek wzbudził zainteresowanie Inspekcji. Okazało się, że całkiem słusznie – były nim 2 kradzione busy.

Nietypowy ładunek ujawniła kontrola ITD na krajowej „ósemce” nieopodal Białegostoku. Okazało się, że w naczepie zespołu pojazdów na litewskich rejestracjach schowane pod plandeką były dwa kradzione dostawczaki. Jeden z nich został skradziony z Belgii, a drugi z Holandii. Oba miały trafić na Litwę, ale ich droga zakończyła się w Polsce, dzięki czujnym Inspektorom ITD.

Auta dostawcze ukryte pod plandeką okazały się dość cennym łupem. W przedziale ładunkowym Mercedesa Sprintera skradzionego w Belgii, zainstalowany był warsztat wyposażony w wysokiej klasy i wartości sprzęt (elektronarzędzia, narzędzia warsztatowe). Drugie auto co prawda nie miało specjalistycznej zabudowy, ale również był to Mercedes Sprinter.

Dochodzenie w tej sprawie prowadzi Straż Graniczna. Kierowca ciężarówki z pewnością usłyszy niebawem zarzuty.
Źródło info i foto: se.pl

Policjanci rozbili kolejną dziuplę samochodową

Policjanci zlikwidowali na terenie powiatu krakowskiego dwie „dziuple” złodziei samochodów. Zatrzymano dwie osoby podejrzane o paserstwo. Grozi im po 5 lat więzienia. W ostatnim czasie z terenu powiatu wielickiego zgłoszono kradzież porsche. Części pochodzące z tego samochodu pokrzywdzony rozpoznał na ogłoszeniu jednego z portali internetowych. Policjanci ustalili personalia podejrzanego i miejsce przechowywania części skradzionego pojazdu. Było to na terenie posesji znajdującej się w gminie Michałowice.

W akcji przeprowadzonej 22 maja br. wzięli udział kryminalni z Komendy Powiatowej Policji w Krakowie oraz z Komendy Powiatowej Policji w Wieliczce. Na posesji zastali dwóch 35-latków, gospodarza oraz jego pracownika.

Podczas przeszukania w garażu stróże prawa znaleźli części od skradzionego porsche m.in. zderzak, pokrywę silnika, klapę bagażnika, koła oraz lampy, ale nie tylko. Na tyłach posesji znaleziono dużo więcej różnorodnych części samochodowych od innych pojazdów, a także już rozebrane podzespoły z pociętą karoserią samochodów różnych marek. W trakcie dalszych czynności policjanci przeszukali posesję drugiego z mężczyzn. Okazało się, że znajdował się tam kolejny garaż służący za „dziuplę”.

W sumie na terenie obu przeszukanych posesji kryminalni znaleźli części samochodowe takie jak: pokrywy silnika, kołpaki, błotniki, fotele samochodowe, elementy wyposażenia wewnętrznego, deski rozdzielcze, elementy zawieszenia, silniki, okablowanie, alternatory czy rozruszniki, a także urządzenia elektroniczne typu nawigacje samochodowe oraz kluczyki od pojazdów.

Okazało się, że były to magazyny części przygotowanych już do sprzedaży. Wszystkie ujawnione części samochodowe zostały przez policjantów zabezpieczone i zostaną zbadane pod kątem ich pochodzenia.

Obaj mężczyźni zostali zatrzymani i usłyszeli zarzuty paserstwa, czyli w tym przypadku nabywania części samochodowych pochodzących z kradzieży (art. 291 par. 1 kk), za co grozi im do 5 lat więzienia.

24 maja br. prokurator wobec podejrzanych zastosował środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji oraz poręczenia majątkowego. Sprawa jest rozwojowa. Śledczy już ustalili, że wśród zabezpieczonych części samochodowych znajdowały się osie tylne trzech skradzionych w 2012 roku pojazdów marki BMW z terenu powiatu wadowickiego, mikołowskiego oraz gliwickiego.
Źródło info i foto: Policja.pl

38-latek chciał obrabować dom, którego właścicielem okazał się policjant CBŚP

38-letni mężczyzna próbował okraść dom metodą „na śpiocha”. Wpadł w ręce właściciela posesji, którym okazał się policjant Centralnego Biura Śledczego. Złodziejowi grozi nawet 5 lat więzienia – poinformowała mł. asp. Izabela Malinowska z mońkowskiej policji.

Do zdarzenia doszło w niedzielę ok. godz. 4.30 w Mońkach pod Białymstokiem. Mężczyzna sądził, że domownicy śpią i rozpoczął plądrowanie domu, jednak zauważył go właściciel domu, który – jak się okazało – jest funkcjonariuszem CBŚP w Białymstoku. Jak powiedziała Malinowska, intruz próbował uciec, zachowywał się agresywnie.

Policjant CBŚP zawiadomił funkcjonariuszy policji, którzy przyjechali na miejsce. W chwili zatrzymania mężczyzna znajdował się pod wpływem alkoholu. Wstępne badanie alkomatem wykazało, że miał 1,3 promila alkoholu w organizmie.

Policjanci ustalili, że mężczyzna podejrzany jest również o dokonanie kradzieży na sąsiedniej posesji. 38-latek usłyszał w poniedziałek zarzuty usiłowania kradzieży, kradzieży oraz naruszenia czynności ciała. Grozi mu od 3 mies. do 5 lat więzienia.
Źródło info i foto: onet.pl

Bandyci obezwładnili portiera i okradli firmę

Do napadu i kradzieży pieniędzy doszło w nocy z piątku na sobotę w wielkopolskim Grabowie nad Prosną w powiecie ostrzeszowskim – poinformowała w sobotę PAP rzecznik prasowy ostrzeszowskiej policji Ewa Jakubowska. Dwóch zamaskowanych mężczyzn weszło na teren firmy specjalizującej się w konstrukcjach, obezwładniło portiera i ukradło ponad 15 tysięcy euro.

„Sprawców szuka policja. Czynności są prowadzone pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Ostrzeszowie” – poinformowała rzecznik prasowy ostrzeszowskiej policji Ewa Jakubowska.

Całe zdarzenie zarejestrowały kamery monitoringu zamontowane na terenie zakładu.

Dwóch zamaskowanych sprawców przywiązało portiera do krzesła, a następnie zabrało ponad 15 tysięcy euro. Pieniądze miały być przeznaczone na wypłaty dla pracowników i były już przygotowane w kopertach.

O zdarzeniu policję powiadomił portier, po tym, jak zdołał się uwolnić.
Źródło info i foto: interia.pl

Łódź: Policjanci poszukują osób ze zdjęcia

Policja z Łodzi ostrzega i prosi o pomoc. Ludzie na zdjęciu to złodzieje. jeśli ich spotkasz, alarmuj najbliższą jednostkę policji albo dzwoń pilnie na numer 112. Para na zdjęciach ze sklepowego monitoringu. W ubiegłym roku dokonała serii kradzieży w drogerii w Łodzi. Od tego czasu są poszukiwani listem gończym.

Mężczyzny i kobiety nagranych na sklepowym monitoringu szuka policja z Łodzi. Monitoring nagrał tę parę dwukrotnie – 1 września i 3 października ubiegłego roku podczas kradzieży w drogerii w Łodzi. Mężczyzna ma 25-30 lat, około 170-175 cm wzrostu, krótkie ciemne włosy wygolone mocno po bokach. W chwili popełnienia przestępstwa ubrany był w czarną koszulkę z krótkim rękawem oraz czarne spodnie i czarne buty z białą podeszwą. Nosił okulary z białymi bocznymi ramionami zakładanymi za uszy.

Mężczyźnie towarzyszyła kobieta w wieku około 25-30 lat, wzrostu 165-170 cm. nagrana kamerą monitoringu podejrzana ma długie, czarne włosy, i pociągłą twarz. Także ona była ubrana w czarna koszulkę z krótkim rękawem, spodnie jeansowe z poprzecznymi zdobieniami w postaci nacięć na udach i kolanach oraz białe tenisówki.

Na informacje o parze złodziei czekają policjanci z Łodzi, tel. 42 665 23 12 od poniedziałku do piątku w godz. 8 -16 albo z dyżurnym IV Komisariatu Policji w Łodzi, tel. 42 665 23 00 oraz 42 665 23 01 całodobowo. Można też dzwonić na telefon alarmowy 112.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Moskwa: Obrabował galerię w biały dzień. Nikt nie zwrócił uwagi, że zdjął obraz wart 12 mln rubli

Mężczyzna w środku dnia zdjął ze ściany warty w przeliczeniu 160 tysięcy euro obraz, wyjął go z ramy i wyszedł z galerii. Do zuchwałej kradzieży doszło w niedzielę w Galerii Trietiakowskiej w Moskwie.

W biały dzień z Galerii Trietiakowskiej w Moskwie skradziono obraz rosyjskiego malarza Archipa Kuindżyego. W obecności zwiedzających złodziej zdjął ze ściany pejzaż górski zatytułowany „Aj-Petri. Krym” i wyszedł z sali. Według świadków, sprawca działał tak pewnie, że żaden z pozostałych gości nie zwrócił na niego uwagi. Z kolei rzeczniczka rosyjskiego MSW Irina Wołk poinformowała, że sprawców kradzieży mogło być dwóch.

Świadkowie cytowani przez rosyjskie agencje opowiadają o młodym mężczyźnie, który zdjął obraz ze ściany, a następnie schował się za jednym z filarów, gdzie wydobył płótno z ramy i wyszedł z sali. Z kolei funkcjonariusze prowadzący śledztwo dodają, że w pierwszej chwili ani pracownicy muzeum, ani goście Galerii Trietiakowskiej nie zwrócili uwagi na złodzieja, ponieważ sądzili, iż jest to osoba upoważniona do takich działań.

Ukradziono obraz wart 12 mln rubli

Po ujawnieniu kradzieży pracownicy ochrony pozwolili gościom dokończyć zwiedzanie i dopiero wtedy zamknięto salę wystawową. Policja otoczyła budynek Trietiakowki i przeprowadziła rewizje wszystkich osób, które opuszczały budynek. Prowadzący śledztwo podejrzewają, że kradzieży dokonano na zamówienie i złodzieje będą próbowali wywieźć obraz z Rosji.

Ministerstwo Kultury Rosji zapowiedziało, że pejzaż „Aj-Petri. Krym” zostanie wprowadzony do międzynarodowego rejestru skradzionych dzieł sztuki. Jego wartość ubezpieczeniowa została oszacowana na 12 milionów rubli, to jest w przeliczeniu około 160 tysięcy euro.

To już drugi taki przypadek w ostatnich dniach. Kilka dni wcześniej złodzieje ukradli z Państwowego Historycznego Muzeum Moskwy XVI-wieczną ikonę „Matka Boża Smoleńsko-Szujska”. W maju ubiegłego roku psychicznie chory mężczyzna zniszczył w Galerii Trietiakowskiej obraz Ilji Repina „Car Iwan Groźny i jego syn Iwan 16 listopada 1581 r.”.

Państwowa Galeria Tretiakowska działa w Moskwie od połowy XIX wieku i posiada jedną z największych kolekcji rosyjskiej sztuki na świecie. 
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Skradziono pracę Bansky’ego w hołdzie ofiarom ataku w klubie Bataclan

Praca brytyjskiego artysty street art Banksy’ego, która powstała na drzwiach przeciwpożarowych w paryskiej sali koncertowej Bataclan, gdzie trzy lata temu islamiści zabili 90 osób, została skradziona – poinformował Reuters.

Praca jest jedną z serii murali, które powstały w Paryżu w czerwcu ubiegłego roku, a ich autorstwo przypisywane jest Banksy’emu. Ukazywała postać kobiecą w żałobnej pozie.

„Jesteśmy dziś głęboko wzburzeni, dzieło Banksy’ego, symbol kontemplacji należący do wszystkich – do mieszkańców, paryżan i obywateli świata – zostało nam odebrane” – głosi wpis na Twitterze Bataclanu.

Bataclan został zaatakowany podczas koncertu rockowego w listopadzie 2015 r. Był to jeden z serii skoordynowanych ataków w Paryżu i okolicach, w których zginęło 130 osób. Najwięcej – 90 osób – poniosło śmierć w sali koncertowej Bataclan, gdzie napastnicy strzelali do tłumu zgromadzonego na koncercie, a następnie wzięli zakładników. Po rozpoczęciu operacji policyjnej dwaj terroryści wysadzili się w powietrze, a trzeci został zastrzelony przez siły bezpieczeństwa.

Komentarz do ważnych wydarzeń

Tożsamość najsłynniejszego brytyjskiego artysty pozostaje nieznana.

Jego prace pojawiają się zazwyczaj w istotnych społecznie miejscach, są często komentarzem do sytuacji polityczno – społecznej i odnoszą się do kontrowersyjnych wydarzeń – Banksy podejmował takie tematy jak m.in. zanieczyszczenie powietrza, temat rozgrywania Igrzysk Olimpijskich w Londynie, a także amerykańskiego więzienia w Guantanamo.

Prace Banksy’ego, stały się cennymi nabytkiem dla kolekcjonerów, trafiły także do takich muzeów jak Museum Of Modern Art, Metropolitan Museum of Art, American Museum of Natural History w Nowym Jorku oraz Tate Britain w Londynie. W 2010 roku artysta nakręcił film „Wyjście przez sklep z pamiątkami”, za który otrzymał nominację do nagrody Oscara.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

W USA trwa śledztwo przeciwko Huawei

Amerykańscy prokuratorzy federalni prowadzą śledztwo w sprawie chińskiego giganta telekomunikacyjnego Huawei Technologies Co. badając rzekomą kradzież tajemnic handlowych T-Mobile US Inc. i innych amerykańskich firm – podał w środę Wall Street Journal.

WSJ zauważa, powołując się na źródła znające tę sprawę, że dochodzenie w pewnej mierze ma związek z pozwami cywilnymi przeciwko Huawei, w tym ze sprawą, w której sąd z Seattle uznał firmę Huawei za odpowiedzialną przywłaszczenia technologii robotycznej z laboratorium badawczego T-Mobile w Bellevue, Waszyngton.

Źródła, na które powołuje się WSJ zauważają, że wkrótce może dojść do wniesienia aktu oskarżenia.

Huawei to jeden z największych producentów telefonów komórkowych na świecie. Wokół firmy narasta w ostatnich miesiącach coraz więcej kontrowersji. Stany Zjednoczone uważają, że jej sprzęt może być używany przez władze chińskie do szpiegowania i ograniczają dostęp Huawei do amerykańskiego rynku.

Huawei Technologies jest największym światowym producentem urządzeń sieciowych 5G, a po południowokoreańskiej firmie Samsung drugim największym producentem smartfonów na świecie, przed amerykańskim Apple.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Jest Europejski Nakaz Aresztowania dla 23-latka podejrzanego o zabójstwo w Siedlcach

Sąd Okręgowy w Siedlcach wydał w piątek Europejski Nakaz Aresztowania za 23-letnim Łukaszem W., podejrzanym o zabójstwo 35-letniego mężczyzny – dowiedział się reporter Polsat News Łukasz Dubaniewicz. Podejrzewa się, że ofiara została zaatakowana przez 23-latka, bo przyłapała go na kradzieży. 35-letni pan Marcin zginął 5 grudnia ubiegłego roku w Siedlcach.

Nieco ponad dwa tygodnie wcześniej, 17 listopada, poślubił panią Elżbietę, z którą wychowywał 5-letnią Nikolę. Wkrótce na świat miało przyjść kolejne dziecko pary.

Ciało pana Marcina, z ranami głowy zadanymi tępym narzędziem, znaleziono w bramie nieopodal sklepu osiedlowego. Z relacji świadków wynika, że kilka minut przed śmiercią 35-latek kłócił się tam z młodym mężczyzną.

Prawdopodobnie był to 23-letni Łukasz W., mieszkaniec powiatu nowosądeckiego. Rodzina zmarłego podejrzewa, że pan Marcin przyłapał go na próbie kradzieży.

Zapłacił kartą zmarłego za zakupy

Śledczy najpierw upublicznili wizerunek Łukasza W. zarejestrowany przez kamery monitoringu oraz zaapelowali o pomoc w ustaleniu miejsca jego pobytu. Pod koniec grudnia Prokuratura Rejonowa w Siedlcach postawiła 23-latkowi dwa zarzuty.

Pierwszy dotyczy zabójstwa, a drugi oszustwa. Ustalono bowiem, że W. zapłacił kartą zmarłego pana Marcina za zakupy w jednym ze sklepów w Siedlcach. Siedlecki sąd podjął decyzję o tymczasowym aresztowaniu Łukasza W. na okres jednego miesiąca. Podejrzany o zabójstwo przebywa jednak na wolności. Ukrywa się zagranicą.

Wniosek prokuratury rejonowej

Pod koniec grudnia W. został zatrzymany w Calais na północy Francji podczas próby dostania się na prom do Wielkiej Brytanii bez wymaganych dokumentów. 23-latek miał wówczas napaść na funkcjonariusza policji.

Jednak po zakończeniu czynności W. został zwolniony. Francuzi nie mieli podstaw, aby go zatrzymać za przestępstwa popełnione na terenie Polski, bowiem sąd w Siedlcach nie wydał jeszcze Europejskiego Nakazu Aresztowania.

– We wtorek zwróciliśmy się do Prokuratury Okręgowej w Siedlcach, aby jej przedstawiciele wystąpili do Sądu Okręgowego w Siedlcach o wydanie takiego nakazu – mówiła polsatnews.pl Katarzyna Wąsak, prokuratur rejonowa w Siedlcach. Do czasu wydania Europejskiego Nakazu Aresztowania Łukasz W. będzie mógł przebywać na wolności.

„Wybił matce swojego dziecka zęby”

Zdaniem Bartosza Weremczuka, prywatnego detektywa, który zaangażował się w sprawę, 23-latek jest poszukiwany także za przestępstwa na terenie innych państw, w tym Szkocji. Jak dotąd żadne z nich nie zdecydowało się jednak na wydanie ENA.

– Z tego, co ustaliliśmy, w Szkocji poszukiwany sądeczanin wybił matce swojego dziecka przednie zęby i chciał wobec niej użyć noża – powiedział detektyw „Gazecie Krakowskiej”.

„Fakt” podkreśla z kolei, że poszukiwany mężczyzna może być niebezpieczny. Przeszedł bowiem szkolenie wojskowe, doskonale posługuje się nożem i trenuje sztuki walki.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Warszawa: Jest akt oskarżenia dla 35-letniego Ukraińca, który włamał się do jubilera przez szyb wentylacyjny

Warszawska prokuratura oskarżyła 35-letniego obywatela Ukrainy o włamanie do salonu jubilerskiego w centrum handlowym Arkadia. Mężczyzna dostał się do sklepu przez szyb wentylacyjny, zjechał po linie na zaplecze i ukradł biżuterię wartą ponad 700 tysięcy złotych. Yevheniejowi K. grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

Do zdarzenia doszło w nocy z 27 na 28 listopada 2017 roku, ale sprawca został zatrzymany dopiero w czerwcu tego roku. Udało się go ująć, ponieważ na miejscu zostawił ślady DNA. O skierowaniu aktu oskarżenia poinformował w poniedziałek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

– Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście Północ skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Yevheniejowi K. Mężczyzna jest oskarżony o dokonanie wspólnie i w porozumieniu z nieustaloną osobą kradzieży z włamaniem do salonu jubilerskiego na terenie Galerii Handlowej Arkadia – powiedział prok. Łukasz Łapczyński.

Z ustaleń śledczych wynika, że włamywacz jeszcze w trakcie otwarcia galerii ukrył się w pomieszczeniu technicznym w jednej z toalet. Tam miał wcześniej ukryte przedmioty potrzebne do włamania. Tuż po zamknięciu centrum handlowego dostał się do szybu wentylacyjnego w podwieszanym suficie, skąd przeczołgał się nad zaplecze salonu jubilerskiego. Do pomieszczenia zjechał po linie, wyjął z biurka klucz do sejfu, w którym ukryte były wyroby jubilerskie warte około 715 tysięcy złotych. Zabrał ponad 50 zegarków, kolczyki, pierścionki, bransolety, obrączki, breloki oraz ponad 7 tysięcy złotych w gotówce. Następnie wrócił przez szyb wentylacyjny do toalety, gdzie do rana czekał na otwarcie centrum handlowego i opuścił budynek.

Ślady DNA na linie i innych przedmiotach

Na zapleczu salonu nie było kamer monitoringu. Główny ślad, jaki został po włamywaczu, to lina, na której zostawił ślady DNA. – W oparciu o badania DNA ustalono, że profil sprawcy kradzieży wprowadzony do systemu przez polską policję odpowiada profilowi DNA sprawcy kradzieży na terenie Niemiec, przypisanemu do Yevhenieja K. Mężczyzna był w Niemczech poszukiwany w ramach procedury Europejskiego Nakazu Aresztowania – podał prok. Łapczyński.

Podejrzenia skierowane na Yevhenieja K. potwierdziły także kolejne badania DNA z butelek i odzieży, które pozostawił w centrum handlowym. Zdradziły go także ślady butów i odciski palców. Prokuratura powołała również biegłego antropologa, który stwierdził, że mężczyzna, którego kamera monitoringu nagrała, gdy dzień przed datą włamania kupował linę na terenie Arkadii, oraz tuż przed włamaniem kręcił się po salonie jubilerskim, to właśnie podejrzany Ukrainiec.

Zatrzymany na podstawie niemieckiego listu gończego

W oparciu o dane straży granicznej ustalono, że Yevheniej K. przyjechał do Polski 22 listopada, czyli kilka dni przed kradzieżą, a strefę Schengen opuścił już 1 grudnia. Kiedy ponownie wracał do Polski, w czerwcu tego roku, został zatrzymany przez straż graniczną na podstawie niemieckiego listu gończego. W tym czasie śródmiejska prokuratura wezwała go na przesłuchanie i przedstawiła mu zarzut kradzieży z włamaniem. 35-letni Ukrainiec, stolarz z zawodu, przyznał się do winy na pierwszym przesłuchaniu.

– Opisał przebieg kradzieży. Rozpoznał siebie na zabezpieczonych nagraniach z monitoringu galerii handlowej. Wyjaśnił, że skradzione rzeczy przekazał za kwotę 30 tysięcy złotych mężczyźnie, by ten sprzedał je w lombardzie – poinformował prok. Łapczyński.

Yevheniej K. od tamtej pory przebywa areszcie. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.

Jednak jak poinformował rzecznik stołecznej prokuratury, akt oskarżenia przeciwko Ukraińcowi nie kończy sprawy. Z materiału dowodowego wynika, że w organizacji włamania do Arkadii brała udział co najmniej jeszcze jednak osoba. – Z postępowania przeciwko Yevheniejowi K. wyłączono materiały dotyczące udziału w kradzieży nieustalonego dotychczas mężczyzny – podał prok. Łapczyński.
Źródło info i foto: polsatnews.pl