29-latek zatrzymany w związku z kradzieżą papierosów wartych 6 mln zł z Urzędu Celnego w Gdańsku

Policja zatrzymała 29-latka w sprawie zuchwałej kradzieży z terenu Pomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Gdańsku – dowiedział się reporter RMF FM. W kwietniu ujawniliśmy, że celnikom skradziono warte prawie 6 milionów złotych papierosy. W sumie było to 480 tys. paczek papierosów. Zatrzymany to 29-letni mężczyzna z okolic Olsztyna. Był już wcześniej karany za przestępstwa narkotykowe.

W miejscu, w którym przebywał, zabezpieczono nieznaczną cześć skradzionych papierosów. Ponadto znaleziono narkotyki – 900 porcji amfetaminy oraz 340 gramów marihuany. Były tam też trzy skradzione motocykle, o łącznej wartości 75 tys. zł.

Mężczyzna usłyszał trzy zarzuty: kradzieży z włamaniem do kontenerów, w których były papierosy, paserstwa i posiadania znacznych ilości narkotyków. Najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie.

Policja może mówić o sukcesie, ale jeszcze niepełnym, bo trudno przypuszczać, by ktoś mógł w pojedynkę ukraść warte 6 milionów złotych papierosy. To raczej wykluczone – przyznają nieoficjalnie i w prokuraturze, i w policji. Oficjalne stanowisko jest takie – dla policji sprawa jest rozwojowa, a prokuratura sprawdza wszelkie okoliczności związane z kradzieżą. Według informacje Kuby Kaługi – także to, czy złodziejowi mógł pomóc ktoś z wewnątrz administracji celno-skarbowej. Na razie jednak za wcześnie, by cokolwiek powiedzieć.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Dolny Śląsk: 31-letni złodziej zatrzymany

Według ustaleń policjantów z Dzierżoniowa na Dolnym Śląsku, zatrzymany 31-latek miał dopuszczać się regularnych kradzieży. Kiedy wpadł, znaleziono przy nim sporo niebezpiecznych przedmiotów, między innymi siekiery, nóż i pistolet pneumatyczny na metalowe kulki. Jeden z dzierżoniowskich zakładów, mieszczący się w specjalnej strefie ekonomicznej, zgłosił straty materialne w wysokości blisko 17 tysięcy złotych. Znikały nadstawki paletowe.

Nóż, siekiery, łomy

Miejscowi kryminalni ustalili, że sprawca działał przez prawie dwa miesiące. Wytypowali 31-letniego mieszkańca sąsiedniego powiatu świdnickiego.

– Mężczyzna w chwili zatrzymania miał przy sobie pistolet, nóż i siekiery. Broń była pneumatyczna, na metalowe kulki. Czynności prowadzone przez policjantów pozwoliły na zebranie dowodów świadczących o tym, że 31-latek dopuścił się jeszcze innych czynów zabronionych. Odpowie za usiłowanie kradzieży z włamaniem, kradzież tablic rejestracyjnych i paliwa na jednej ze stacji benzynowych w Bielawie – informuje Marcin Ząbek, rzecznik dzierżoniowskiej policji.

Funkcjonariusze ustalili także miejsce, w którym mężczyzna pozbywał się skradzionych przedmiotów. Udało się odzyskać mienie w łącznej wysokości ponad 10 tysięcy złotych.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Afera w Poczcie Polskiej. Chodzi o 20 mln złotych

Przestępczej szajce udało się autoryzować wpłatę blisko 20 milionów złotych w systemie informatycznym Poczty Polskiej. Choć w rzeczywistości kasa nie przyjęła nawet złotówki. Wirtualne miliony rozesłano następnie do siedmiu różnych banków, a jeden z nich wypłacił przestępcom 3 miliony złotych gotówce – wynika z informacji dziennikarzy tvn24.pl.

Agencja pocztowa na osiedlu Górna w Łodzi. Tutaj rozpoczęła się przestępcza operacja. Pierwszym etapem była fikcyjna wpłata 20 milionów złotych do kasy agencji pocztowej prowadzonej przez prywatną osobę, ajenta Poczty. Fortuna została zaksięgowana w systemie informatycznym poczty i już chwilę później przelana na siedem różnych rachunków bankowych w kilku bankach.

3 miliony na „słupa”

Bankowe konta zostały wcześniej założone. – W przypadku naszego banku okazało się, że właściciel konta jest klasycznym słupem, osobą do wynajęcia – mówi nam pracownik jednego z banków.

Po otworzeniu konta, „słup” poinformował, że spodziewa się dużego przelewu, który będzie chciał wypłacić w gotówce. Tymczasem wypłata milionowych kwot w każdym z banków jest obwarowana licznymi procedurami bezpieczeństwa – nie można tego zrobić z dnia na dzień. Banki wymagają uprzedzającej informacji, gdyż muszą oddelegować pracowników, zorganizować konwój, ochronę.

Ustaliliśmy, że „słup” odebrał z banku Pekao SA 3 miliony złotych w gotówce w piątek, 17 kwietnia.

– Nie będziemy w tej sprawie udzielać komentarza – powiedział nam jeden z rzeczników banku, Marcin Starkowski.

Z naszych informacji wynika, że w pozostałych bankach ten szwindel nie powiódł się. Choć przyszedł autoryzowany przelew z systemu pocztowego, to przestępcom nie udało się podjąć gotówki. Sygnał o podejrzanych operacjach przekazano także do łódzkiej policji, która rozpoczęła śledztwo razem z prokuraturą.

Prokuratura Regionalna w Łodzi informuje, że przestępcom skutecznie udało się także wypłacić 270 tysięcy złotych na szkodę Poczty Polskiej.

Czerpali chochlą

Z naszych rozmów z prokuratorami i policjantami wynika, że sam mechanizm przestępstwa nie jest nowością.

– Podobne oszustwa miały już miejsce wielokrotnie w całej Polsce. Tutaj uwagę zwraca skala przedsięwzięcia. Ktoś postanowił czerpać dużą łyżką, chochlą wręcz – komentuje łódzki karnista, mecenas Bronisław Muszyński. Według niego ta metoda działania oszustów nie wymaga przełamywania zabezpieczeń teleinformatycznych.

– Ktoś współpracujący z przestępcami zaświadcza w systemie przyjęcie środków, których de facto nie przyjął do kasy – komentuje mecenas Muszyński.

Poszukiwania mózgu kradzieży

Właśnie takie poświadczenie sprawiło, że ogromna kwota pojawiła się w systemach bankowych. Tym samym mogła następnie zostać przelana do innych banków. Ustalony przez nas mechanizm potwierdziliśmy w Prokuraturze Regionalnej w Łodzi, która od wtorku przejęła nadzór nad śledztwem.

– W tej sprawie zatrzymane zostały cztery osoby, które usłyszały zarzuty oszustwa oraz usiłowania oszustwa – mówi Krzysztof Bukowiecki, rzecznik prokuratury regionalnej.

Prokurator poinformował także, że zatrzymani byli powiązani z agencją pocztową na łódzkim osiedlu. Ustaliliśmy, że były to m.in osoby, które usiłowały wypłacić gotówkę z banków.

Ze względu na dobro sprawy nie będziemy informować, czy czterech zatrzymanych podejrzanych przyznało się do winy. Sprawa jest rozwojowa, spodziewamy się kolejnych zatrzymań

mówi rzecznik Prokuratury Regionalnej Krzysztof Bukowiecki

Dowiedzieliśmy się także, że wciąż nieuchwytna jest osoba, która rzekomo wpłaciła w agencji blisko 20 milionów złotych. – Szukamy mózgu przedsięwzięcia. Nie ma go wśród dotychczas zatrzymanych – usłyszeliśmy w Komendzie Głównej Policji.

„Wielka afera w Poczcie Polskiej”

Senator Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Brejza w poniedziałek za pośrednictwem mediów społecznościowych alarmował o „wielkiej aferze w Poczcie Polskiej”.

Polityk napisał, że doszło do „przejęcia kodów wewnętrznych Poczty” umożliwiających przesyłanie pieniędzy. Wskazał, że Poczta Polska miała właśnie w ten sposób stracić 20 milionów złotych. Do wpisu Brejza załączył pismo skierowane do premiera Mateusza Morawieckiego.

W odpowiedzi na publikację senatora Poczta Polska wydała oświadczenie, w którym informowała, że do próby wyłudzenia 20 milionów złotych doszło, ale została ona „błyskawicznie udaremniona”.

W oświadczeniu spółki znalazła się wypowiedź jej wiceprezesa Grzegorza Kurdziela. Zapewnił on, że systemy bezpieczeństwa poczty nie zostały złamane: „Nie doszło do przejęcia żadnych kodów, o których wspomina senator Krzysztof Brejza, ani tym bardziej kwoty 20 mln złotych”.

Spółka chwaliła się, że powstrzymanie grupy przestępczej było możliwe „dzięki obowiązującym w Poczcie Polskiej sprawdzonym i skutecznym procedurom bezpieczeństwa obrotu pieniędzmi i przetwarzania danych”.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Z Urzędu Celnego w Gdańsku skradziono papierosy warte nawet 6 milionów złotych

Z Urzędu Celnego w Gdańsku skradziono papierosy warte nawet 6 milionów złotych – dowiedział się nieoficjalnie reporter RMF FM. Trwają poszukiwania sprawców. Według nieoficjalnych ustaleń reportera RMF FM, do zdarzenia doszło w weekend – w nocy z soboty na niedzielę – przy ulicy Opłotki w Gdańsku, na terenie Urzędu Celnego. Ktoś włamał się do dwóch kontenerów, dostając się do nich przy użyciu jakiegoś narzędzia, być może szlifierki kątowej. W środku były kartony z papierosami i to w dużej ilości, bo ich wartość – według informacji reportera RMF FM – sięga 6 milionów złotych.

Policja przyznaje jedynie, że pracuje nad sprawą kradzieży z włamaniem na terenie dzielnicy Olszynka i odsyła do prokuratury. Prokuratua natomiast twierdzi, że o sprawie wie, ale czeka na przekazania materiałów od policji.

Z regionalnym rzecznikiem Izby Celnej – nie udało się na razie skontaktować.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zatrzymano 3 członków gangu „Mutantów”. Próbowali ukraść bankomat

Policjanci zatrzymali trzech mężczyzn w momencie, gdy próbowali ukraść bankomat zamontowany w jednej z podwarszawskich miejscowości. Przestępcy byli bardzo dobrze przygotowani do tego przedsięwzięcia. Policjanci z wydziału kryminalnego Komendy Stołecznej Policji przez kilka tygodni poszukiwali osób, które próbowały się włamać do bankomatu na terenie powiatu wołomińskiego.

Wytypowali potencjalnych przestępców oraz rozpracowali sposób ich działania, dlatego podejrzewali, że po nieudanym „skoku” osoby te mogą planować kolejne przestępstwo.

Złapani na „gorącym uczynku”

Trzech mężczyzn w wieku 49, 41 i 24 lat ujęto, gdy o godz. 4 nad ranem próbowali włamać się do kolejnego bankomatu w podwarszawskiej miejscowości.

Kradzież urządzenia miała się odbyć po przecięciu kotw, które mocowały bankomat. Kryminalni znaleźli przy zatrzymanych przecinarkę plazmową oraz narzędzia, które miały ułatwić im to zadanie. Zabezpieczono także pistolet hukowy oraz dwa samochody, którym poruszali się mężczyźni.

Do badań trafił także samochód zabezpieczony w miejscu zamieszkania jednego z nich, na którym znaleziono zamontowaną linę stalową służąca do włamań do bankomatów oraz inne przedmioty, które mogły być wykorzystywane w przestępstwach.

Powiązani z gangiem „Mutantów”

49-latek oraz 41-latek byli w przeszłości karani. Ich przestępcza działalność miała związek z tzw. gangiem „Mutantów”. 24-letni wspólnik mężczyzn ma na koncie kradzież oraz włamanie.

Wszyscy usłyszeli zarzuty za usiłowanie kradzieży z włamaniem oraz zostali tymczasowo aresztowani przez sąd. Może im grozić kara do 10 lat pozbawienia wolności. Śledztwo pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Piasecznie prowadzą policjanci ze stołecznego Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego KSP.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Brenna: Brutalny napad na księdza. Jest areszt dla podejrzanych

W Brennej (województwo śląskie) napadnięto na księdza. Zamaskowani sprawcy weszli do domu duchownego, a następnie pobili go i ukradli gotówkę oraz sprzęt elektroniczny. Policja aresztowała już podejrzanych: to dwóch mężczyzn i kobieta. Grozi im 12 lat więzienia.

Do rozboju, którego ofiarą padł ksiądz, doszło 19 marca na terenie parafii w Brennej (woj. śląskie). – Z relacji duchownego wynikało, że został on zaatakowany w swoim mieszkaniu przez nieznane mu osoby. Zamaskowani napastnicy podstępem zmusili duchownego do otworzenia drzwi, a następnie go pobili i związali, po czym ukradli gotówkę oraz sprzęt elektroniczny. Pokrzywdzony nie był w stanie opisać przestępców, ponieważ mieli założone kominiarki – opisują zajście cieszyńscy policjanci.

Dzięki wysiłkom mundurowych, udało się wpaść na trop kobiety i dwóch mężczyzn. Cała trójka została szybko zatrzymana – przy młodszym z mężczyzn znaleziono narkotyki. Przestępcy usłyszeli już zarzuty popełnienia rozboju, a sąd podjął decyzję o tymczasowym aresztowaniu ich na okres trzech miesięcy. Za popełnione przestępstwo grozi im nawet 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Napad na księdza w Brennej. Trwają poszukiwania sprawców

Cieszyńska policja poszukuje sprawców napadu na proboszcza katolickiej parafii w Brennej. Rzecznik policji w Cieszynie asp. Krzysztof Pawlik poinformował w sobotę, że duchowny został obezwładniony i okradziony.

„Ksiądz został zaatakowany na terenie parafii. Doszło do tego w czwartek wieczorem. Napastnicy, po obezwładnieniu proboszcza, zabrali niewielką gotówkę i drobny sprzęt. Zdarzenie zostało zakwalifikowane jako rozbój” – powiedział asp. Pawlik.

Policja nie podała szczegółów zdarzenia. Rzecznik poinformował jedynie, że sprawców jeszcze nie zatrzymano.
Źródło info i foto: interia.pl

Uwaga na oszustów! „Przebrani w kombinezony podszywają się pod służby sanitarne i proponują dezynfekcję”

Mogą wyczyścić mieszkanie, ale nie z koronawirusa, a z biżuterii i pieniędzy. Lubuska policja ostrzega przed nową formą oszustwa. Oszuści i złodzieje wykorzystują sytuację epidemiologiczną w Polsce. Ucichły przypadki wyłudzeń „na wnuczka” i „na policjanta”. Pojawiły się nowe.

– Mamy sygnały od służb sanitarnych dotyczące nowej formy oszustw w Polsce. Osoby przebrane w kombinezony, okulary ochronne, maseczki podszywają się za służby sanitarne i proponują przypadkowym osobom dezynfekcję ich mieszkań. Tymczasem, kiedy jedna osoba realizuje pseudodezynfekcję, inna plądruje i czyści mieszkanie z wartościowych rzeczy oraz gotówki – informuje nadkom. Marcin Maludy, rzecznik lubuskiej policji.

Funkcjonariusze przypominają, że służby sanitarne nie działają w ten sposób. Jak się upewnić?

– Przede wszystkim zawsze wskazany, a nawet konieczny wydaje się telefon do pracowników sanepidu czy instytucji, na którą powołują się takie osoby. Absolutnie nie wpuszczajmy ich do mieszkania pod żadnym pretekstem. Do tego dochodzą szczególnie kwestie zdrowotne – zwłaszcza dziś. O takich sytuacjach prosimy powiadamiać policję – dodaje Maludy.

Czy policjanci odnotowali już takie przypadki kradzieży?

– Na razie nie mamy w regionie takich oficjalnych zgłoszeń, ale skoro pojawiają się niepokojące sygnały, to postanowiliśmy ostrzec przed potencjalnym niebezpieczeństwem – mówi rzecznik lubuskiej policji.
Źródło info i foto: tvn24.pl

24-latek wyrzucił babcię przez okno i okradł mieszkanie. Gotowy akt oskarżenia

Prokuratura skierowała akt oskarżenia do sądu przeciwko 24-letniemu mężczyźnie, któremu zarzucono zabójstwo babci oraz rozbój na byłej partnerce – poinformowała w piątek PAP rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik.

Akt oskarżenia przeciwko 24-latkowi do Sądu Okręgowego w Gdańsku skierowała Prokuratura Rejonowa w Wejherowie. Według śledczych, mężczyzna ten 19 września 2019 roku miał wypchnąć swoją 80-letnią babcię przez okno. Pokrzywdzona została przetransportowana do szpitala, gdzie zmarła – przekazała rzeczniczka Prokuratury Krajowej. Z opinii sądowo-lekarskiej wynika, że przyczyną śmierci 80-latki był wstrząs urazowy oraz niewydolność oddechowa, będące skutkiem licznych uszkodzeń ciała, do których doszło podczas upadku z wysokości” – podkreśliła prokurator.

Jak ustalili śledczy, 24-latek miał przyjść do babci i zażądać od niej pieniędzy. Gdy kobieta odmówiła, została przez niego wypchnięta przez okno. Oskarżony zabrał należące do pokrzywdzonej pieniądze w kwocie 578 złotych, biżuterię oraz telefony komórkowe o łącznej wartości 565 złotych – tłumaczyła.

Dodatkowo mężczyzna został oskarżony o rozbój na swojej byłej partnerce, od której także zażądał pieniędzy. Kobieta odmówiła. Gdy próbowała wyjść z mieszkania, zablokował jej drzwi i szarpał ją. Pokrzywdzona wyciągnęła z portfela 20 zł, które mężczyzna zabrał i wyszedł z mieszkania – dodała.

24-latek został zatrzymany tego samego dnia. Od tamtego momentu przebywa w areszcie. Za zarzucane czyny może mu grozić nawet dożywocie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Ukraina: Podający się za funkcjonariuszy SBU ukradli 100 tys. maseczek ochronnych

Podający się za funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) napastnicy ukradli przedsiębiorcom 100 tys. maseczek ochronnych – poinformowała we wtorek kijowska prokuratura. Napastników, którzy grozili ofiarom bronią, ujęto. Prokuratura wyjaśniła, że grupa dokonała napadu 13 marca. Wartość skradzionych maseczek szacowana jest na milion hrywien (ok. 152 tys. zł).

Grupa mężczyzn ubrana w mundury podjechała do przedsiębiorców podczas załadowywania towaru do samochodu. Przedstawili się jako funkcjonariusze SBU i grożąc – najpewniej – bronią kazali ofiarom położyć się na ziemi, a następnie zabrali towar i bez jakichkolwiek wyjaśnień odjechali – przekazała prokuratura.

Zmienił się „najpopularniejszy” towar do przemytu

Policji udało się ustalić i zatrzymać w Kijowie trzy osoby zamieszane w napaść – są mieszkańcami stolicy i obwodu kijowskiego, w wieku od 26 do 42 lat. Nie mają oni żadnych powiązań ze służbami bezpieczeństwa – zaznaczono.

W poniedziałek ukraiński urząd celny ogłosił, że w związku z szerzeniem się koronawirusa na Ukrainie zmienił się „najpopularniejszy” towar do przemytu. Stojący na czele urzędu celnego Maksym Nefiodow poinformował, że w ostatnich dniach służby zapobiegły przemytowi 135 tys. różnych rodzajów maseczek ochronnych, objętych zakazem eksportu. Jak dodał, maseczki próbowano wywieźć do Polski, Izraela i Szwajcarii.
Źródło info i foto: polsatnews.pl