Koszalin: Zuchwała kradzież auta za ponad milion złotych. Zatrzymano dwóch mężczyzn i kobietę

Koszalińscy policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn i kobietę, którzy mieli dopuścić się kradzieży wartego ponad milion złotych samochodu marki Ferrari. Zatrzymani byli już wcześniej karani za podobne przestępstwa.

Do zuchwałej kradzieży doszło drugiego sierpnia tego roku. Złodzieje działali w środku dnia – kamery uwieczniły, jak około godziny 13:00 z terenu ośrodka wypoczynkowego w Mielnie mężczyzna w maseczce wyjeżdża jaskrawozielonym autem Ferrari 488 Spider o wartości ponad miliona złotych jak gdyby nigdy nic. Pracownicy ośrodka zauważają brak samochodu dopiero po kilku godzinach i od razu zawiadamiają policję.

Policjanci zabezpieczyli wszystkie możliwe monitoringi, które przeglądali, aby ustalić kierunek, w którym złodziej odjechał skradzionym autem. Z uwagi na fakt, że pojazd był bardzo charakterystyczny, ustalili, że przemieszczał się w kierunku Trójmiasta a potem w stronę granicy.

Starają się odzyskać auto

Policjanci podkreślają, że w działaniach bardzo pomogli wówczas właściciel pojazdu oraz media, internauci i świadkowie. Wszyscy na bieżąco przekazywali funkcjonariuszom informacje na temat lokalizacji pojazdu. Jak później się okazało, samochód został wywieziony z kraju.

Policjanci ustalili jednak podejrzanych o dokonanie tego przestępstwa. Już w połowie sierpnia zatrzymano jednocześnie na terenie województw: zachodniopomorskiego, pomorskiego i mazowieckiego trzy osoby: dwóch mężczyzn w wieku 35 i 29 lat oraz 20-letnią kobietę. – To mieszkańcy województwa mazowieckiego i warmińsko- mazurskiego, wcześniej karani za dokonywanie przestępstw – przekazuje Komenda Miejska Policji w Koszalinie.

W zajmowanych przez zatrzymanych pomieszczeniach i samochodach, którymi się poruszali, policjanci znaleźli narkotyki, gotówkę oraz sprzęt służący do kradzieży pojazdów. Prokurator Rejonowy w Koszalinie postawił trójce zarzuty oraz wystąpił do Sądu Rejonowego w Koszalinie z wnioskiem o zastosowanie wobec nich środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy. W dniu 21 sierpnia 2020 roku Sąd Rejonowy w Koszalinie przychylił się do tego wniosku. Za kradzież pojazdu wartego ponad milion złotych podejrzanym grozi do 10 lat więzienia.

Jak przekazują funkcjonariusze, wciąż starają się oni odzyskać pojazd. W czynności te zaangażowane jest Biuro Międzynarodowej Współpracy Policji KGP.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Policjanci i funkcjonariusze KAS odzyskali przedmioty o znacznej wartości historycznej

Podlascy policjanci przy współpracy z funkcjonariuszami Krajowej Administracji Skarbowej odzyskali skradzione przedmioty o znacznej wartości historycznej – między innymi utracony w 1982 roku z Muzeum Podlaskiego kindżał czy też zabytkową figurkę „Czerkiesi na koniach”, która została skradziona ponad dwadzieścia lat temu z Muzeum Lubelskiego. Policjanci przejęli również pistolet, rewolwer i granat. Do sprawy został zatrzymany 61-latek i 30-latka. Oboje usłyszeli już zarzuty. Decyzją sądu mężczyzna najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie.

W minioną środę, przed południem, podlascy policjanci wspólnie z funkcjonariuszami Krajowej Administracji Skarbowej z Białegostoku wkroczyli do domu w jednej z miejscowości w gminie Supraśl. Z informacji, jakie posiadali funkcjonariusze, wynikało, że mieszkający tam mężczyzna nielegalnie posiada i oferuje do sprzedaży przedmioty o znacznej wartości historycznej. W wyniku przeszukania mundurowi zabezpieczyli kindżał (rodzaj noża wywodzący się prawdopodobnie z Czeczenii), który został utracony w wyniku kradzieży w 1982 roku w Muzeum Podlaskim. W ręce funkcjonariuszy trafiła też zabytkowa figurka „Czerkiesi na koniach”, która została skradziona ponad dwadzieścia lat temu w wyniku włamania do Muzeum Lubelskiego. Funkcjonariusze Policji i KAS przejęli również przywłaszczoną amforę antyczną, wyroby z kości słoniowej, ponad 120 ikon, wiele artefaktów z kościołów czy też monety i biżuterię pochodzące z wykopalisk. To nie jedyne zabezpieczone przedmioty. Policjanci zabezpieczyli również broń: pistolet, rewolwer, amunicję i granat F1. Funkcjonariusze podkreślają, że ich sukces nie byłby możliwy, gdyby nie ścisła współpraca z pracownikami Muzeum Podlaskiego.

Do sprawy zostały zatrzymane dwie osoby: 61-latek i 30-latka. Mężczyzna usłyszał już zarzuty paserstwa, posiadania bez wymaganego zezwolenia broni palnej, amunicji i granatu. 61-latek odpowie również za dokonanie zaboru dobra kultury z obszaru okupowanego przy naruszeniu prawa międzynarodowego. Z kolei kobieta usłyszała zarzut utrudniania funkcjonariuszom czynności służbowych. Decyzją sądu mężczyzna trafił do aresztu, gdzie spędzi najbliższe trzy miesiące. Śledztwo nadzorowane jest przez Prokuraturę Rejonową w Białymstoku.

Śledczy podkreślają, że sprawa ma charakter rozwojowy i nie wykluczają rozszerzenia zarzutów, w tym między innymi o naruszenie przepisów podatkowych m.in. w zakresie prowadzenia niezarejestrowanej działalności gospodarczej.
Źródło info i foto: Policja.pl

Pabianice: Zatrzymano sprawców włamania do bankomatu

Skok na bankomat w Pabianicach (woj. łódzkie) do pewnego momentu przebiegał tak, jak zaplanowali sobie dwaj młodzi sprawcy. Sprawa się skomplikowała po tym, kiedy zobaczyli, że w urządzeniu są dwie kasetki. Zabrali jedną, dla nich pechowo. Bankomat kryptowalutowy w Pabianicach stał się celem kradzieży 2 sierpnia.

– Rabusie chcieli ukraść pieniądze z zamontowanej kasetki, wyrywając ją z urządzenia – opowiada podkomisarz Ilona Sidorko z pabianickiej komendy.

Okazało się także, że w kasetce, którą wyrwali nie było gotówki – ta znajdowała się w drugiej kasetce zamontowanej w bankomacie. Całe zajście nagrała kamera zainstalowana w pomieszczeniu, w którym działał bankomat. Na tej podstawie policja ustaliła, że sprawców było dwóch.

– Jeden ze sprawców dwa dni później, podczas spaceru w centrum miasta został rozpoznany przez dzielnicowego – informuje Sidorko.

Niedługo potem do zatrzymanego 19-latka dołączył jego o dwa lata starszy kompan.

– Mężczyźni przyznali się do popełnienia przestępstwa – dodaje podkomisarz Ilona Sidorko.

Podejrzanym za kradzież z włamaniem grozi teraz do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Były ministrant z zarzutami za 13 włamań do kościoła

21-latek usłyszał zarzuty trzynastokrotnego włamania do jednego ze skierniewickich kościołów. Mężczyźnie, byłemu ministrantowi w okradzionej parafii, grozi do 10 lat więzienia – poinformowała Justyna Florczak-Mikina ze skierniewickiej policji. Mężczyznę, który w czerwcu i lipcu 13 razy włamywał się do zakrystii jednego z kościołów w Skierniewicach i systematycznie okradał parafię, miejscowi policjanci zatrzymali na gorącym uczynku w niedzielę późnym wieczorem.

„Proboszcz oraz zakrystian zauważyli, że ze zbiórki na tzw. tacę, która składana była w sejfie, znikały pieniądze. Sejf jednak nie miał na powierzchni żadnych uszkodzeń, podobnie jak drzwi do świątyni. Łącznie od czerwca 2020 roku zginęło blisko 7 tysięcy złotych” – podała rzeczniczka skierniewickiej policji młodsza aspirant Justyna Florczak-Mikina.

Policja ustaliła, że pieniądze i wartościowe rzeczy ginęły systematycznie. „Kradzieży mógł dokonywać ktoś, kto używał dorobionych kluczy, a działanie sprawcy wskazywało, że mógł znać rozkład pomieszczeń, zwyczaje i mechanizmy funkcjonowania kościoła” – przekazała Florczak-Mikina.

Okazało się, że takie klucze miał 21-letni były ministrant skierniewickiej parafii, którego zatrzymano podczas kolejnej próby kradzieży. Po przeszukaniu, w jego miejscu zamieszkania na terenie powiatu sochaczewskiego, znaleziono ponad 9 tys. zł oraz krzyże, kielichy i monstrancje.

Byłemu ministrantowi grozi 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: interia.pl

Amerykańskie służby weszły do chińskiego konsulatu w Houston

Amerykańskie służby weszły w piątek po południu czasu miejscowego do chińskiego konsulatu w Houston. Wcześniej opuścili go dyplomaci. We wtorek władze USA dały Chińczykom trzy dni na opuszczenie tej placówki. Portal CNN informuje o samochodach z przedstawicielami amerykańskich służb, które podjechały w piątkowe popołudnie pod konsulat. Wśród nich był pojazd ślusarza. Amerykanie weszli do placówki przez tylne drzwi – relacjonuje portal The Hill.

We wtorek władze USA zażądały zamknięcia chińskiego konsulatu w Houston w Teksasie w ciągu 72 godzin. Strona amerykańska tłumaczyła, że celem jest ochrona “własności intelektualnej Stanów Zjednoczonych oraz prywatnych informacji obywateli tego państwa”.

Szef amerykańskiej dyplomacji Mike Pompeo nazwał chińską placówkę w Houston „ośrodkiem szpiegostwa i kradzieży własności intelektualnej”.

W odpowiedzi na decyzję USA władze w Pekinie zażądały w piątek zamknięcia amerykańskiego konsulatu w mieście Chengdu w Syczuanie.

Stosunki między USA a Chinami są najgorsze od dziesięcioleci. Obie strony spierają się w kwestiach handlowo-gospodarczych, a także w sprawach autonomii Hongkongu, statusu Tajwanu, traktowania muzułmańskich mniejszości etnicznych w Chinach czy chińskich roszczeń na Morzu Południowochińskim.

Administracja ubiegającego się w tym roku o reelekcję prezydenta USA Donalda Trumpa obarcza Chiny odpowiedzialnością za pandemię Covid-19 i zarzuca im szpiegostwo przemysłowe. Rząd ChRL stanowczo zaprzecza tym oskarżeniom.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Gorzów Wielkopolski: Ukradli pieniądze zbierane dla chorych z hospicjum

Trzech młodych mężczyzn ukradło skrzynkę z gotówką zbieraną dla chorych z hospicjum. Po ich zatrzymaniu okazało się, że jeden z nich ma na koncie więcej przestępstw. 27-latek miał włamywać się także do kościołów – w tym do gorzowskiej kaplicy katedralnej – i ukraść stamtąd pieniądze i laptopa.

Jak informują policjanci, do kradzieży doszło w czwartek przed godziną 19. W centrum handlowo-usługowym przy ul. Witosa w Gorzowie Wlkp. trzy osoby miały zabrać skrzynkę z gotówką i wybiec poza obiekt.

Rozpoczęły się poszukiwania sprawców. Informacje trafiły do patroli w mieście, zabezpieczono także monitoring. Na jednym z nagrań widać jak sprawcy wchodzą do obiektu, a następnie jeden z nich podnosi skrzynkę z pieniędzmi dla chorych z hospicjum. Po chwili widać, jak sprawcy uciekają w stronę znajdujących się obok bloków mieszkalnych. W ich pobliżu mieli rozbić szybę w skarbonie i zabrać znajdujące się w środku pieniądze. Jak informuje policja, wyrządzone straty to około 2 tys. złotych.

Kradzież skarbony

Dzień później około godz. 23 funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie dotyczące mężczyzn, którzy mogli być odpowiedzialni za kradzież pieniędzy. Na stacji paliw przy ul. Warszawskiej zatrzymano trzech poszukiwanych. Byli to mężczyźni w wieku 18, 21 i 27 lat. Wszyscy zostali przewiezieni do gorzowskiej komendy, by następnie usłyszeć zarzuty kradzieży z włamaniem.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policyjny pościg i strzelanina

W nocy z czwartku na piątek ostrowscy kryminalni zatrzymali dwóch sprawców kradzieży Mercedesa Sprintera z komisu znajdującego się na terenie powiatu wysokomazowieckiego. Decyzją sądu dwaj mieszkańcy powiatu ostrowskiego najbliższe 3 miesiące spędzą w areszcie.

W nocy 25/26 czerwca br. ostrowscy kryminalni poszukiwali skradzionego z komisu na terenie powiatu wysokomazowieckiego mercedesa. Policjanci posiadali informację, że sprawcy poruszają się skradzionym mercedesem oraz mitsubishi. Po zauważeniu pojazdu w Czyżewie (powiat wysokie mazowieckie) policjanci próbowali zatrzymać auto, jednak kierujący nie stosował się do poleceń. Dopiero po zablokowaniu drogi kierowca mercedesa zatrzymał się, lecz tylko na chwilę. W momencie, gdy policjanci podbiegli do auta, sprawca zaczął cofać, wykonując ten manewr próbował najechać na policjantkę. Funkcjonariuszka zdążyła w ostatniej chwili odskoczyć i widząc, że kierujący cofając nadal próbuje uciekać strzeliła w przednie koło mercedesa. Kierujący nie mając drogi ucieczki zatrzymał się. Policjanci zatrzymali 2 mieszkańców powiatu ostrowskie (42 i 31 lat).

Mężczyźni usłyszeli zarzuty kradzieży z włamaniem do mercedesa oraz niezatrzymania się do kontroli drogowej. Dodatkowo 42-latkowi został postawiony zarzut zmuszenia policjantki do zaniechania prawnej czynności służbowej, natomiast 31-latkowi udowodniono kradzież z włamaniem do ostrowskiego sklepu z odzieżą w kwietniu tego roku. Sąd Rejonowy w Ostrowi Mazowieckiej przychylił się do wniosku prokuratora i aresztował mężczyzn na 3 miesiące. Za popełnione przestępstwa grozi do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

34-latek poznawał swoje ofiary w internecie, rozkochiwał i okradał

Najpierw zdobył serce kobiety, a potem ograbił ją z majątku. Tak działał 34-letni amant polujący w internecie. Jego ofiara przejrzała na oczy, dopiero dzięki policjantom. Cwany złodziejaszek w sieci poznał 38-latkę z Kielc. Najpierw wymieniali wiadomości, a w końcu zaczęli się umawiać na randki. Amant wydawał się szarmancki i zakochany. Znajomość nabrała intymnego charakteru. Kobieta zaczęła go zapraszać do swojego mieszkania. Tam kochanek czujnie się rozglądał. Spodobała mu się zwłaszcza kolekcja złotej biżuterii.

Kobieta w końcu zorientowała się, że straciła drogocenne błyskotki. Straty oszacowała na 33 tys. zł. Była przekonana, że padła ofiarą pospolitych włamywaczy, ale śledczy nie znaleźli żadnych śladów. Wtedy pod lupę wzięli amanta i złapali go w Krakowie. – Będzie odpowiadał nie tylko za rabunek, ale i za wyłudzenie od kobiety 800 zł. Grozi mu do 8 lat więzienia – mówi sierż. szt. Karol Macek z kieleckiej policji. Mundurowi ustalają, czy oszust nie ma na sumieniu więcej ofiar.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Piłkarz Manchesteru City okradziony w swoim domu

epa08250944 Manchester City’s Kevin De Bruyne (R) celebrates with teammates after scoring during the UEFA Champions League round of 16, first leg, soccer match between Real Madrid and Manchester City at Santiago Bernabeu stadium in Madrid, Spain, 26 February 2020. EPA/RODRIGO JIMENEZ
Dostawca: PAP/EPA.

Algierski piłkarz Manchesteru City Riyad Mahrez został okradziony w swoim domu – poinformowała w niedzielę brytyjska prasa. Pod jego nieobecność złodzieje wynieśli kosztowności o łącznej wartości ponad 500 tysięcy euro.

Do kradzieży doszło już jakiś czas temu, ale teraz informacja został opublikowana. Pod nieobecność Mahreza złodzieje włamali się do jego domu w Manchesterze i ukradli m.in. trzy luksusowe zegarki o wartości ponad 300 tysięcy funtów (około 330 tysięcy euro).

Skradziono także ponad 50 tysięcy funtów w gotówce (55 tys. euro), a także drogocenne bransoletki i koszulki piłkarskie o wartości prawie 150 tys. funtów (166 tys. euro). Kilka tygodni temu temu piłkarz reprezentacji Anglii i Tottenhamu Hotspur Dele Alli został napadnięty w swoim londyńskim domu przez dwóch mężczyzn uzbrojonych w noże. 24-letni pomocnik został lekko ranny w twarz, ale nie wymagał hospitalizacji. Złodzieje zabrali luksusowe zegarki i biżuterię.

Rozgrywki angielskiej ekstraklasy piłkarskiej są obecnie przerwane z powodu pandemii koronawirusa. Mają zostać wznowione 17 czerwca.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Policyjny pościg w Warszawie. Podejrzany o kradzież chciał rozjechać policjantów. Padły strzały

Mężczyzna podejrzany o kradzież z włamaniem uciekał autem ulicami Ursynowa w Warszawie. Nie chciał się zatrzymać i nie reagował na żadne wezwania policjantów. Co więcej, próbował rozjechać funkcjonariuszy. Ci musieli użyć broni służbowej – poinformował we wtorek podkom. Robert Koniuszy z Komendy Rejonowej Policji II.

Jak przekazał policjant, funkcjonariusze pełniący służbę po cywilnemu zostali skierowani w nocy na parking jednego z marketów budowlanych na warszawskim Ursynowie. Dostali bowiem sygnał, że kierowca ciemnej osobówki miał włamywać się do budynków, w których były urządzenia i narzędzia na ekspozycję sklepu.

Kiedy policjanci dotarli na miejsce, zauważyli odjeżdżającą sprzed marketu skodę. Postanowili zatrzymać kierowcę do kontroli, używając sygnałów świetlnych i dźwiękowych. Kierowca jednak zignorował wezwanie do zatrzymania i przyspieszył. Uciekał ulicą Pileckiego i Kazury, aż wjechał na parking bez możliwości wyjazdu. To jednak go nie powstrzymało – powiedział podkom. Robert Koniuszy.

Najeżdżał i uszkadzał samochody

Dodał, że ścigany przejechał przez pas zieleni, a następnie jadąc chodnikiem, najeżdżał i uszkadzał zaparkowane w pobliżu samochody. Dlatego ze względu na ograniczone możliwości manewrów pojazdem służbowym funkcjonariusze postanowili dogonić mężczyznę pieszo. Kiedy dobiegli do pojazdu w okolicach ulicy Kazury 20, mężczyzna siedzący za kierownicą auta skręcił, usiłując ich potrącić.

W związku z realnym zagrożeniem dla życia i zdrowia oraz brakiem jakiekolwiek reakcji na wezwania do zatrzymania jeden z policjantów oddał strzał ostrzegawczy w bezpiecznym kierunku z zachowaniem wszelkich procedur. Strzał i okrzyk „Policja” nie przekonały jednak mężczyzny jadącego na funkcjonariusza. Dopiero kolejny strzał i okrzyk „Stój bo strzelam” spowodowały, że 37-latek zatrzymał samochód. Został natychmiast obezwładniony i zatrzymany – wyjaśnił nadkom. Koniuszy.

W samochodzie zatrzymanego funkcjonariusze znaleźli 14 płynów do spryskiwaczy, 6 butli z gazem, drabinę aluminiową, dmuchawę do liści, suszarkę do rąk, nożyce do drutu, karton z saszetkami cukru, opryskiwacz ogrodowy, przedłużacz bębnowy oraz inne przedmioty pochodzące z kradzieży. Podejrzany przyznał się, że wszystko pochodzi z kradzieży z włamaniem do magazynu jednej ze stacji paliw w okolicach Grodziska Mazowieckiego oraz z budynków na ekspozycje przy markecie budowlanym, sprzed którego uciekał – poinformował podkom. Koniuszy.

37-latek usłyszał zarzuty, za które może zostać skazany nawet na 10 lat więzienia. Prokurator zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci policyjnego dozoru.
Źródło info i foto: RMF24.pl