Posts Tagged “kraj”

Ok. 300 kobiet i dzieci zagranicznych bojowników z Państwa Islamskiego (IS), schwytanych przez irackie władze w Mosulu, wywieziono w kierunku Bagdadu w celu “wydalenia do krajów pochodzenia” – poinformował w poniedziałek przedstawiciel lokalnych władz.

“To już drugi taki transfer, a będą jeszcze dwa lub trzy” – powiedział agencji AFP Nuredin Kablan, wiceprzewodniczący rady muhafazy prowincji Niniwa, której Mosul jest ośrodkiem administracyjnym.

Mosul był także uważany za tzw. stolicę Państwa Islamskiego w Iraku. W sumie ponad 1200 członków rodzin zagranicznych dżihadystów zostanie przewiezionych z centrum zatrzymań w miejscowości Tall Kajf, na północ od Mosulu do takiego samego ośrodka w stolicy Iraku – dodał Kablan.

W połowie września wysoki przedstawiciel irackich sił bezpieczeństwa poinformował o przybyciu do Tall Kajf 509 kobiet i 813 dzieci pochodzących z 13 krajów w Europie i Azji. Źródło w irackim rządzie powiedziało AFP, że około 300 kobiet pochodziło z Turcji.

Według Norweskiej Rady Uchodźców (NRC), organizacji pozarządowej, która “domaga się dostępu humanitarnego do tych kobiet i dzieci”, pochodzą oni głównie z Turcji, Azerbejdżanu, Rosji i Tadżykistanu.

Los schwytanych dżihadystów, podobnie jak członków ich rodzin, jest przedmiotem debaty w krajach, z których pochodzą. Na przykład bojownicy z Francji, więzieni obecnie w Iraku, zostaną osądzeni w Iraku, co niedawno potwierdził szef francuskiej dyplomacji Jean-Yves Le Drian. Jak zaznaczył, “każdy przypadek dziecka będzie rozpatrywany osobno”.

W sąsiedniej Syrii w połowie listopada przedstawiciele rosyjskich władz przybyli do miasta Ar-Rakka, dawnej tzw. stolicy IS w Syrii, po 13 kobiet i 29 dzieci z Czeczenii.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Szwedzki Urząd Migracyjny zlikwiduje w przyszłym roku kilkanaście tysięcy miejsc w ośrodkach i mieszkaniach przeznaczonych dla imigrantów. Docelowo takich miejsc ma być maksymalnie 25 tysięcy. Po tym jak w 2016 roku Szwecja wprowadziła ostrzejsze przepisy migracyjne i uszczelniła swoje granice, liczba migrantów starających się o azyl zaczęła maleć. Od tego czasu Urząd Migracyjny zlikwidował około 40 tysięcy czasowych miejsc w ośrodkach dla azylantów, które były prowadzone przez prywatnych przedsiębiorców.

Do czerwca umowy na prowadzenie około 6 tysięcy takich miejsc zostaną wypowiedziane. Do dyspozycji urzędu pozostanie pod koniec przyszłego roku 25 tysięcy miejsc w ośrodkach, czyli o 15 tysięcy mniej niż przed kryzysem migracyjnym w 2015 roku.

– Liczba miejsc w naszych ośrodkach będzie dostosowana do liczby azylantów, których będziemy mogli przyjąć – powiedział szwedzkiemu radiu Kenneth Karlsson, z Urzędu Migracyjnego. Według przepisów obowiązujących w Szwecji do czasu rozpatrzenia wniosku o azyl obowiązek zapewnienia imigrantom mieszkania i utrzymania spoczywa na Urzędzie Migracyjnym. Po otrzymaniu pozwolenia na pobyt obowiązek na okres dwóch lat przechodzi na gminy.

Szacuje się, że w przyszłym roku Szwecja będzie mogła rozpatrzyć około 24 tysiące wniosków o azyl lub pobyt stały.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Zgodnie z opublikowanym w poniedziałek raportem FBI liczba popełnionych przestępstw z nienawiści (tzw. hate crime) wzrosła w 2016 roku o prawie 5 proc. Jest to drugi rok z rzędu, w którym zaobserwowano wzrost liczby tego typu przestępstw. Raport informuje, że w roku 2016 popełniono 6 121 “hate crime”, z czego ponad połowa motywowana była kwestią rasy, etniczności bądź pochodzenia. Rok wcześniej zgłoszonych tego typu czynów było 5 850.
 
Przestępstwa nienawiści na tle rasowym wzrosły z 4 029 do 4 229, z tego te skierowane przeciwko Latynosom i białym stanowią większy procent niż w roku poprzednim. 50,2 proc. “hate crimes” na tle rasowym skierowane było przeciwko Afroamerykanom, rok wcześniej było to 52,7 proc.
 
21 proc. zgłoszonych incydentów dotyczyło religii ofiary, z czego 54,4 proc. Żydów, którzy stanowią 2 proc. populacji USA, i 24,5 proc. muzułmanów. Kolejne 17,7 proc. przestępstw było motywowanych orientacją seksualną ofiary.

“Zdecydowane i intensywne działania”
 
W czerwcu prokurator generalny i minister sprawiedliwości Jeff Sessions zapowiedział zdecydowane i intensywne działania jego administracji w walce z “hate crimes”. – Żadna osoba nie powinna się obawiać, że zostanie brutalnie zaatakowana z powodu tego, kim jest, w co wierzy – zadeklarował w poniedziałek w związku z opublikowaniem raportu FBI.
 
Sessions zaznaczył też, że funkcjonująca w grupie działania ministerstwa sprawiedliwości do spraw zmniejszania przestępczości i bezpieczeństwa publicznego podkomisja do spraw przestępstw z nienawiści przedstawi w styczniu 2018 roku pełny raport wyjaśniający, w jaki sposób władze wszystkich szczebli mogą poprawić egzekwowanie przepisów dotyczących tych przestępstw.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Tureckie władze aresztowały w czwartek rano ponad stu domniemanych członków dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie (IS) podczas zakrojonej na szeroką skalę operacji wymierzonej w IS w stolicy kraju Ankarze – poinformowała oficjalna agencja Anatolia. W sumie wydano nakazy aresztowania 245 osób, podejrzanych o związki z IS, przy czym 101 osób zatrzymano, a pozostali są wciąż poszukiwani – sprecyzowała Anatolia.

Do operacji zmobilizowano 1500 policjantów. Państwu Islamskiemu przypisuje się w Turcji wiele krwawych zamachów, w których od 2015 r. zginęło ponad 300 osób. Tureckie władze zwalczają IS na swoim terytorium, ale także w północnej Syrii, gdzie w sierpniu 2016 r. rozpoczęły operację militarną mającą na celu oczyszczenie z dżihadystów pogranicza syryjsko-tureckiego.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Siły bezpieczeństwa przechwyciły w Kolumbii największą w historii tego kraju ilość kokainy: 12 ton – ogłosił w środę prezydent Kolumbii Juan Manuel Santos, dodając, że czarnorynkowa wartość przejętej kokainy szacowana jest na 360 mln dolarów. – Nigdy przedtem, odkąd zaczęliśmy ponad 40 lat temu walczyć z handlem narkotykami, nie udało się nam się dokonać takiego przejęcia – powiedział Santos podczas spotkania z dziennikarzami.

Narkotyki skonfiskowano podczas zakrojonej na szeroką skalę operacji sił bezpieczeństwa w dwóch departamentach: Antioquia i Choco. Kokaina ukryta była w podziemnych schowkach. Według policji należała do szefa kartelu Clan del Golfo, Dairo Antonio Usugi, znanego również jako Otoniel, który jest obecnie najbardziej poszukiwanym przestępcą w Kolumbii.

- Mam nadzieję, że wpadliśmy wreszcie na jego trop – powiedział prezydent Kolumbii. Santos poinformował, że w tym roku siły bezpieczeństwa przejęły już ponad 360 ton kokainy, podczas gdy w całym 2016 roku – 317 ton.

Czołowy producent kokainy

W ostatnich miesiącach policja i wojsko skonfiskowały około 20 ton kokainy w pobliżu granicy z Panamą. To jest region, z którego drogą morską lub powietrzną Clan del Golfo przerzuca kokainę do Ameryki Środkowej i dalej, do USA i Europy. Kolumbia jest czołowym producentem kokainy. Szacuje się, że rocznie produkuje się w tym kraju co najmniej 900 ton tego narkotyku.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Od początku obowiązywania ruchu bezwizowego – czyli od 11 czerwca do końca września bieżącego roku – obywatele Ukrainy w jego ramach przekroczyli granicę ukraińsko-polską 644 tysięcy razy – poinformował w poniedziałek rzecznik prasowy Urzędu do spraw Cudzoziemców Jakub Dudziak. Obowiązek posiadania wizy przez obywateli Ukrainy podróżujących do Unii Europejskiej został zniesiony 11 czerwca br. Warunkiem jest posiadanie paszportu biometrycznego i spełnienie pozostałych warunków wjazdu określonych w przepisach. Pobyt w ramach ruchu bezwizowego nie może trwać dłużej niż 90 dni w ciągu 180-dniowego okresu.

Ruch migracyjny

- Ruch migracyjny z Ukrainy do Polski cały czas rośnie, ale zniesienie wiz jak dotychczas nie wpłynęło znacząco na tempo jego wzrostu – ocenił Dudziak.

Jak podkreślił, po niespełna pięciu miesiącach od zniesienia obowiązku wizowego nie zaobserwowano zasadniczej zmiany w dynamice czy charakterze migracji z Ukrainy. – Porównując czteromiesięczne okresy przed i po wprowadzeniu ruchu bezwizowego, zauważalny jest niespełna 9-procentowy wzrost liczby obywateli Ukrainy przyjeżdżających do Polski – powiedział Dudziak.

Podkreślił, że ruch migracyjny z Ukrainy ma charakter cyrkulacyjny – w analizowanych okresach pojedyncze osoby mogły wielokrotnie przekraczać granicę z Polską.

Wnioski o pobyt

Wskazał, że o 6 proc. wzrosła natomiast liczba złożonych przez obywateli Ukrainy wniosków o zezwolenia na pobyt w Polsce. Podał, że w ciągu czterech miesięcy bezpośrednio poprzedzających moment zniesienia obowiązku wizowego wnioski o zezwolenia na pobyt złożyło 39,3 tys. osób. Zaś w od czerwca do października analogiczne podania złożyło 41,7 tys. osób.

Poinformował, że obecnie ważne zezwolenia uprawniające do pobytu w Polsce przez okres dłuższy, niż zezwala na to wiza, posiada ok. 140 tys. obywateli Ukrainy.

Więcej Ukraińców w Polsce

Z danych Straży Granicznej wynika, że w okresie luty – maj 2017 r. do Polski przyjechało 3,36 mln obywateli Ukrainy. Od czerwca do września było to natomiast 3,65 mln osób, czyli więcej o 9 proc. (290 tys. osób).

- Niespełna 9-procentowy wzrost przekroczeń granicy jest naturalną konsekwencją rosnącej liczby obywateli Ukrainy mieszkających w Polsce i odwiedzających swój kraj pochodzenia, a także przyjazdów do letnich prac sezonowych w rolnictwie czy sadownictwie – wskazał Dudziak.

Obywatele Ukrainy przyjeżdżający w ramach ruchu bezwizowego mogą wykonywać pracę na terytorium Polski pod warunkiem posiadania odpowiednich dokumentów, np. oświadczenia o zamiarze powierzenia wykonywania pracy lub odpowiedniego zezwolenia na pracę.
Źródło info i foto: tvn24bis.pl

Comments Brak komentarzy »

Hiszpański sąd aresztował ośmiu byłych członków rządu Katalonii – podaje BBC. Zarzuty dotyczą usiłowania oderwania regionu od reszty kraju. Z informacji BBC wynika, że zatrzymanych zostało ośmiu z dziewięciu byłych ministrów, którzy stawili się w Sądzie Najwyższym w Madrycie na przesłuchanie.

Wcześniej Prokurator Generalny Hiszpanii zwrócił się do Sądu Najwyższego z wnioskiem o wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania przywódcy Kataloni Charlesa Puigdemonta, który w sądzie się nie pojawił. Przypomnijmy, Puigdemont przebywa obecnie w Belgii razem z czterema byłymi ministrami regionalnego rządu.

Prokuratura zarekomendowała, by jeden z byłych ministrów – Santi Vila – został zwolniony za kaucją – ponieważ zrezygnował ze stanowiska w rządzie Katalinii, zanim ta 27 października ogłosiła swoją niepodległość. Tymczasem rada miejska Barcelony przyjęła w czwartek uchwałę, w której za jedyny prawowity rząd Katalonii uznaje odwołany w sobotę przez Madryt gabinet Carlesa Puigdemonta.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

Do starć między siłami bezpieczeństwa a zwolennikami opozycji doszło w czwartek rano w kilku miastach Kenii, gdzie trwają powtórne wybory prezydenckie. Stronnicy opozycji wznosili barykady i próbowali zablokować dostęp do lokali wyborczych. W slumsach Kibera, w Nairobi, policja użyła gazy łzawiącego i strzelała w powietrze, aby rozpędzić demonstrantów, którzy próbowali uniemożliwić ludziom dojście do kilku lokali wyborczych – podaje agencja AFP.

Do podobnych scen dochodziło w innych slumsach Nairobi, Mathare, a także w Kisumu i Migori, miastach na zachodzie kraju, które są bastionami opozycji. Jej lider, 72-letni Raila Odinga, wycofał się z ponownego startu w wyborach i wezwał zwolenników do bojkotu czwartkowego głosowania oraz do demonstracji. Odinga uważa, że komisja wyborcza nie przeprowadziła reform koniecznych do zapewnienia uczciwych wyborów.

Jak donosi agencja Reutera, w Kisumu grupy młodych mężczyzn obrzucały policję kamieniami, a funkcjonariusze odpowiedzieli gazem łzawiącym. W Kisumu na razie nie otwarto lokali wyborczych. Na zwycięstwo w głosowaniu może liczyć dotychczasowy szef państwa Uhuru Kenyatta, który w czwartek obchodzi 56. urodziny. Oprócz niego w wyborach startuje sześciu kandydatów.

Powtórzenie wyborów zarządzono, gdy Sąd Najwyższy nieoczekiwanie unieważnił zwycięstwo Kenyatty w głosowaniu z 8 sierpnia, orzekając, że komisja wyborcza nie przestrzegała odpowiednich procedur. W unieważnionych sierpniowych wyborach zwyciężył Kenyatta, uzyskując 54,27 proc. głosów. Odinga zdobył 44,74 proc. głosów.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

231 osób zginęło, a blisko 300 jest rannych w najkrwawszym w historii Somalii zamachu, do którego doszło w stolicy kraju, Mogadiszu. Władze ogłosiły 3-dniową żałobę, a prezydent Mohamed Abdullahi Farmaajo zaapelował do mieszkańców o oddawanie krwi dla rannych.

Do podwójnego ataku doszło w sobotę wieczorem w Mogadiszu. Jak poinformowała tamtejsza policja, najpierw w pobliżu hotelu “Safari”, na ruchliwym skrzyżowaniu, w dzielnicy, w której znajdują się instytucje rządowe, liczne restauracje i punkty handlowe wybuchła ciężarówka. Potężna eksplozja spowodowała zniszczenie kilku budynków. Dziesiątki pojazdów stanęły w ogniu.

Dwie godziny później do kolejnego wybuchu doszło w okolicy stołecznej Medyny. Od rana służby ratunkowe przeszukują gruzowiska po zniszczonych budynkach. W okolice, w których doszło do zamachów, przybyły setki osób poszukujących swoich bliskich.

Jak dotąd nikt nie wziął odpowiedzialności za przeprowadzenie ataku. Także, uważana przez somalijskie władze za domniemanego sprawcę, związana z Al-Kaidą grupa al Shabaab, która regularnie przeprowadza zamachy zarówno w stolicy jak i innych regionach kraju. Celem al Shabaab jest odebranie władzy rządowi sprzymierzonemu ze Stanami Zjednoczonymi i Unią Afrykańską i narzucenie bardziej restrykcyjnej interpretacji islamu. Rebelianci sprawowali kontrolę nad stolicą w latach 2007-2011. Oddali ją po nasileniu się walk. W usunięciu rebeliantów z większości terytorium Somalii pomogły siły pokojowe Unii Afrykańskiej.

Sobotni zamach był najkrwawszym atakiem w historii kraju. Somalijskie władze spodziewają się, że bilans ofiar może wzrosnąć. Wśród zabitych jest co najmniej czterech wolontariuszy Somalijskiego Czerwonego Półksiężyca. Organizacja poinformowała, że wciąż kilkoro jej wolontariuszy jest na liście osób zaginionych.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »

Islamscy ekstremiści rozpoczęli podbój Francji! Prezydent Emmanuel Macron powinien słuchać argumentów polskich władz przeciwko masowemu przyjmowaniu afrykańskich i bliskowschodnich imigrantów! Tak twierdzi znany francuski dziennikarz Alexandre Mendel – autor głośnej książki p.t. „Partition” (po polsku „Podział”) o mnożeniu się muzułmańskich enklaw, które dążą do oderwania się od francuskiego państwa. Polacy nas ostrzegają, ze brniemy w ślepą uliczkę – podkreśla Mendel. Rozmawiał z nim paryski korespondent RMF FM Marek Gładysz.

Marek Gładysz, RMF FM: Dlaczego pana książka nosi tytuł “Podział”?

Alexandre Mendel: Były socjalistyczny prezydent Francois Hollande – zwolennik wielokulturowości – użył tego słowa przyznając, ze istnieją w naszym kraju strefy, które w praktyce już odcięły się od Republiki Francuskiej. Chodzi o strefy, które oderwały się nie tylko pod względem kulturowym, religijnym i językowym, ale również prawnym, bo szariat wypiera tam francuskie prawodawstwo. Strefy te są zdominowane przez muzułmanów, ale szariat zaczyna tam obowiązywać wobec wszystkich mieszkańców. W tych enklawach islamskie prawo stało się dominujące…

Nawet policja często boi się interweniować na imigranckich przedmieściach francuskich miast…

Policjanci często nie ośmielają się tam interweniować. Poza tym dostają po prostu rozkazy, by tego nie robić, bo mogłoby to wywołać zamieszki. Kiedy policyjny radiowóz wjeżdża na najniebezpieczniejsze imigranckie przedmieścia obrzucany jest tam od razu, nie tylko kamieniami. Mieszkańcy zrzucają z dachów komunalnych budynków mieszkalnych na policyjne pojazdy wszystko, co mają pod ręka – nawet stare lodówki i mikrofalówki. Czasami funkcjonariusze interweniują tam tylko w takich sprawach, jak np. przemoc małżeńska. Ale nie po to, by np. walczyć z gangami. Policja nie odpowiedniego wyposażenia. Potrzebne były jej tam były pojazdy opancerzone – takie jakich używała np. północnoirlandzka policja w czasie zamieszek w Belfaście albo izraelska armia na palestyńskich terytoriach. To we Francji temat tabu, ale istnieją enklawy, w których policja jest po prostu regularnie atakowana.

Mamy do czynienia ze swoistą “intifadą a la francaise”?

Dokładnie o to chodzi. Jest coraz więcej stref, gdzie ci mieszkańcy, którzy nie są muzułmanami i są zbyt biedni, żeby się stamtąd wyprowadzić, musza stawiać czoła francuskiej wersji intifady. Czuje się tam nieukrywaną niechęć wobec chrześcijan i wobec francuskiego państwa. Jak już wspominałem, szariat zaczyna tam obowiązywać wszystkich mieszkańców. Jak się to przejawia? Zaczyna się od drobnych rzeczy. W barach coraz częściej nie ma alkoholu. Wśród klientów nie ma kobiet. Później te ostatnie wyzywane są od “brudnych Galijek” i padają ofiarami agresji, kiedy ubierają się “po europejsku”. Kobiety, które pracują, są również często mieszane z błotem. Rozpowszechnione jest bowiem przekonanie, ze niewiasty powinny zajmować się domem i garami. Coraz trudniej kupić wieprzowinę. Stołówki szkolne serwują dzieciom mięso pochodzące z rytualnego muzułmańskiego uboju. To pewnego rodzaju “antyfrancuski rasizm”. Rasizm wobec zachodniego stylu życia. Imigranci z krajów arabskich, którzy nie chcą przestrzegać islamskiego prawa, są tam nazywani przez rodaków “kolaborantami”.

Organizowane są nawet “islamskie milicje”…

Nie działają one do tego stopnia otwarcie, jak bywało to w niektórych dzielnicach w Niemczech, czy w Wielkiej Brytanii. W praktyce jednak można powiedzieć, ze istnieją we Francji “islamskie patrole”. Sam mieszkam w dzielnicy, gdzie do miejscowego baru regularnie przychodzą salafici, którzy rozkazują właścicielowi, by nie sprzedawał alkoholu muzułmanom. Ja nazywam to “religijna milicja”. Mieszkańcy biednych przedmieść francuskich miast maja często do wyboru – albo podporządkować się szariatowi, albo się wyprowadzić. Problem polega na tym, ze zazwyczaj nie maja pieniędzy, by przeprowadzić się do droższych dzielnic…

Zmuszani są wiec do przestrzegania szariatu…

Nietrudno zgadnąć. W pewnym sensie podpisujemy kapitulacje wobec islamskich ekstremistów. Trudno zresztą mówić o wojennej kapitulacji, bo nie poprzedza jej walka. W 1939 roku socjalistyczny francuski poseł-pacyfista Marcel Deat wypowiedział sławetne zdanie: “Nie będziemy umierać za Gdańsk!”. Dzisiejsza wersja tego zdania brzmi: Nie będziemy umierać za Courneuve, które jest jednym z najbezpieczniejszych przedmieść Paryża. Przypomnijmy, ze przedwojenni francuscy pacyfiści stali się później wojennymi kolaborantami. Dzisiejsi “pacyfiści”, którzy nie zgadzają się na wysłanie armii w celu odzyskania enklaw odcinających się od francuskiego państwa, jutro staną się kolaborantami politycznego islamu.

Pana zdaniem porównanie tego, co działo się w 1939 roku z tym, co dzieje się dzisiaj, jest uzasadnione?

To właśnie mowie. Uważam, ze wszyscy jesteśmy dzisiaj we Francji – w większym lub mniejszym stopniu – okrytymi hańbą dziećmi Marcela Deata. Nie prowadzimy bowiem wojny, która powinniśmy prowadzić, by ocalić nasz kraj, nasza kulturę, nasze dzieci i tak dalej. Dzisiejsi “pacyfiści” – z powodu poprawności politycznej, intelektualnego lenistwa i przekonania, ze wielokulturowość to oznaka nowoczesności – przygotowują całkowite rozdarcie i “libanizację” naszego kraju.

Po każdym zamachu islamskich terrorystów francuskie władze zapewniają, ze “prowadzą wojnę” z islamskim ekstremizmem. W praktyce jednak wojna ta istnieje tylko “na papierze”?…

Pisze o tym w mojej książce. O tym, ze Francja jest w stanie wojny mówili po kolejnych zamachach choćby były socjalistyczny prezydent Francois Hollande i były socjalistyczny premier Manuel Valls. Ale czy widział pan działania wojenne we Francji przeciwko islamistom? Czy wzięliśmy jeńców wojennych? Czy zamknęliśmy salafickie meczety? W rzeczywistości zamknęliśmy tylko kilka salafickich meczetów, które po kilku dniach na nowo otworzyły swoje bramy w innych miejscach! Znowu postępujemy jak w latach 1939-40, to znaczy mówimy o wojnie, ale jej nie prowadzimy.

Czyli francuskie władze powinny wypowiedzieć islamistom prawdziwą wojnę, a nie tylko o niej mówić?

Przyszedł na to najwyższy czas! Obawiam się wręcz, ze jest już za późno. Jestem bowiem skrajnym pesymista. Przypuszczam, ze już jest “po ptakach”…

Kiedy mówi pan “prowadzić wojnę” – o jakich działaniach mówi pan konkretnie?

Oczywiście nie mówię, ze trzeba wysłać czołgi czy zbombardować odcinające się od francuskiego państwa enklawy. Trzeba jednak zamknąć wszystkie meczety – zarówno te działające oficjalnie, jak i nieoficjalnie – które zdominowane są przez salafitów. To tam bowiem krzewiona jest nienawiść do Zachodu, a w szczególności Francji. Można byłoby ewentualnie również skazać i uwięzić – lub wydalić z kraju – tych imamów, którzy ponoszą duża odpowiedzialność za odcinanie się muzułmańskich enklaw od francuskiego państwa. To byłoby już cos konkretnego, nazwałbym to już działaniami wojennymi. Ale w zasadzie tego nie robimy. Samych salafitow zresztą bardzo dziwi ta nasza słabość, brak zdecydowania. Po prostu śmieją się z nas. Wiem to, bo z nimi wielokrotnie rozmawiałem. Nie mogą uwierzyć w to, jak łatwo przekonać Francuzów, że nie należy prowadzić wojny. Trzeba jednocześnie podkreślić, że mają cennych sojuszników. Są nimi poprawnie polityczni intelektualiści, których widać wszędzie we francuskich mediach. Moim zdaniem dopuszczają się oni wojennej kolaboracji. Walczą o wielokulturowość, choć sami mieszkają w kilku najbogatszych dzielnicach Paryża, gdzie wszyscy sąsiedzi są białymi chrześcijanami. I wpajają poczucie winy tym rodakom, którzy maja dość wojowniczego islamu i mieszkają na niebezpiecznych przedmieściach, gdzie jedzą mięso pochodzące z rytualnego muzułmańskiego uboju.

Chciałbym uświadomić polskim słuchaczom, że we Francji ciągle istnieje przestępstwo niepoprawnego myślenia. Za każdym razem, kiedy ktoś rzetelnie opisuje realia związane z coraz większym wpływem islamistów na życie codzienne, co zresztą widać gołym okiem – od razu nazywany jest faszysta czy ksenofobem. Dla mnie – jako francuskiego dziennikarza – bardzo interesująca jest obserwacja mnożących się krytyk francuskich elit wobec Polaków, którzy mówią rzeczy ewidentne. W Polsce nie ma zamachów islamskich terrorystów, bo jest dużo mniej imigrantów z krajów muzułmańskich. To fakt, który jest dla mnie tak prosty jak “dwa plus dwa równa się cztery”! Ale kiedy ktoś to mówi we Francji – od razu nazywany jest faszysta. Dzisiaj to, co mówią Polacy powinno być dla nas ostrzeżeniem. Mamy prezydenta, który powinien słuchać Polaków, zamiast ich pouczać. Chciałbym podkreślić, ze w niepokojący sposób rozwija się rodzaj “polonofobii” w lewicowych środowiskach francuskich intelektualistów. Ci ostatni chcą jak zwykle pouczać cały świat, a ostatnio właśnie szczególnie Polaków. Jest im bowiem dużo łatwiej dawać lekcje Polakom, niż islamistom.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »