Kolejny kraj uznał wybory prezydenckie na Białorusi za sfałszowane

6309627 16.08.2020 A Belarus opposition supporter holds a poster reading „Lukashenka is not my president” during the „March of Freedom”, in Minsk, Belarus. Viktor Tolochko / Sputnik

Kanada dołączyła do krajów, które uznały zaprzysiężenie Aleksandra Łukaszenki na prezydenta Białorusi za pozbawione podstaw prawnych. Kanadyjski MSZ wydał oświadczenie w tej sprawie.

„Od sfałszowanych wyborów prezydenckich w sierpniu 2020, Aleksander Łukaszenka ustawicznie okazuje pogardę dla narodu Białorusi, obecnie przeprowadzając tak zwaną ceremonię zaprzysiężenia za zamkniętymi drzwiami. Ta inauguracja jest tak samo bezprawna jak wybory, po których nastąpiła. Kanada uważa, że Aleksander Łukaszenka nie ma umocowania do pełnienia funkcji przywódcy Białorusi” – napisał w oświadczeniu minister spraw zagranicznych Kanady Francois-Philippe Champagne.

Dodał, że takie gesty dowodzą „braku szacunku” Łukaszenki wobec podstawowych zasad demokracji i fundamentalnych praw człowieka na Białorusi.

Białoruś musi liczyć się z sankcjami

Szef kanadyjskiej dyplomacji zapowiedział, że władze w Ottawie będą współpracować ze swoimi partnerami, by zapewnić, że „głosy narodu białoruskiego są słyszane i by ci, którzy są odpowiedzialni za niszczenie demokracji i przemoc w tym kraju, zostali pociągnięci do odpowiedzialności”.

Jak podała agencja Reutera  Kanada, USA i Wielka Brytania przygotowują wprowadzenie sankcji wobec Białorusi. Według agencji, sankcje te mogą być zastosowane od piątku.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Nielegalna migracja do krajów Unii Europejskiej najniższa od 2009 roku

W kwietniu liczba wykrytych przypadków nielegalnego przekroczenia granicy UE spadła o 85 proc. w porównaniu z marcem – poinformował Frontex. Obecny poziom jest najniższy od 2009 r., kiedy unijna agencja zaczęła zbierać dane. W sumie w minionym miesiącu na szlakach migracyjnych zarejestrowano zalewie 900 nielegalnych przejść. Ten rekordowo niski poziom to głównie skutek koronawirusa, które zniechęcił do przybywania do Europy, ale też opóźnił przekazywanie danych przez organy krajowe.

Całkowita liczba nielegalnych przekroczeń granicy w ciągu pierwszych czterech miesięcy tego roku wyniosła ponad 26 tys. To mniej więcej tyle samo, co w analogicznym okresie ubiegłego roku.

Na szlaku migracyjnym we wschodniej części Morza Śródziemnego odnotowano największy spadek nielegalnej migracji w Europie. W ubiegłym miesiącu wykryto tam zaledwie 40 przypadków, czyli o 99 proc. mniej niż w marcu. Dla porównania – w okresie styczeń-kwiecień na tej trasie odnotowano ponad 11,2 tys. nielegalnych przekroczeń granicy. Najczęściej korzystali z niej Afgańczycy.

W środkowej części Morza Śródziemnego ruch migracyjny w kwietniu spadł o 29 proc. w porównaniu z poprzednim miesiącem do ok. 250 osób. Gdyby nie pandemia, sytuacja na tej trasie byłaby dużo gorsza. Ogółem w pierwszych czterech miesiącach ze szlaku tego skorzystało 4,1 tys. osób. To trzykrotny wzrost w porównaniu z analogicznym okresem 2019 r. Z tej trasy obecnie najczęściej korzystają mieszkańcy Wybrzeża Kości Słoniowej, Bangladeszu i Marokańczycy.

Liczba migrantów przybywających do Europy zachodnim szlakiem Morza Śródziemnego w kwietniu spadła o 82 proc. W zeszłym miesiącu skorzystało z niego niespełna 100 osób, a w ciągu pierwszych czterech miesięcy nieco ponad 3 tys. Najczęściej są to obecnie to Marokańczycy i Algierczycy.

W kwietniu odnotowano też mniej niż 100 przypadków nielegalnego przekroczenia granicy na trasie wiodącej przez Bałkany Zachodnie. To spadek o 94 proc. w porównaniu z marcem. Jednak w ciągu pierwszych czterech miesięcy liczba nielegalnych migrantów wzrosła o 60 proc. w zestawieniu z analogicznym okresem ubiegłego roku do prawie 6 tys.
Źródło info i foto: interia.pl

Stany Zjednoczone oskarżone o przejmowanie wyrobów medycznych

W związku z nagłym wzrostem zapotrzebowania na wyroby medyczne, spowodowanym pandemią nowego koronawirusa, kraje rywalizują o ich dostawy z Azji. Niektóre państwa uważają, że USA przejmują ich zamówienia i nie postępują uczciwe. Berlin mówi nawet o „współczesnym piractwie”.

Niemieckie władze oskarżyły USA o przejęcie transportu zamówionych przez nie 200 tys. maseczek ochronnych, które miały być przeznaczone dla berlińskiej policji. Niemcy kupili środki ochronne od amerykańskiej firmy 3M, która je produkowała w Chinach. Na lotnisku w Tajlandii – jak utrzymuje strona niemiecka – Amerykanie przejęli dostawę.

Andreas Geisel, odpowiedzialny za sprawy wewnętrzne w Senacie (rządzie) Berlina, nazwał to działaniem rodem z „Dzikiego Zachodu” i oskarżył USA o „współczesne piractwo”. Wyraził też pogląd, że „nie powinno się tak traktować partnerów zza Atlantyku”, nawet w obliczu kryzysu. Sprawę ma wyjaśnić niemieckie MSZ.

Podobne oskarżenia wobec strony amerykańskiej sformułował Paryż. Zamówione przez Francuzów maseczki były już na pokładzie samolotu w Szanghaju, gdy mieli pojawić się amerykańscy kupcy, którzy zaoferowali za nie trzykrotnie wyższą sumę i przejęli transport – informuje brytyjski „Guardian”. Rząd w Waszyngtonie zaprzecza, by był zaangażowany w sprawę.

Premier Kanady Justin Trudeau nazwał doniesienia o przejmowaniu wyrobów medycznych „niepokojącymi” i obiecał, że upewni się, by kanadyjskie zamówienia dotarły do kraju. Zapowiedział, że będzie rozmawiał z prezydentem USA Donaldem Trumpem o jego próbach zablokowania eksportu maseczek do Kanady.

Sprawa maseczek N95, używanych przez personel medyczny, stała się w ostatnich dniach poważnym problemem w relacjach między Kanadą a USA. Amerykańska administracja wymaga, by firma 3M, największy producent masek, zerwała kontrakty z innymi rządami, w tym z Kanadą i państwami Ameryki Łacińskiej.

Wcześniej minister zdrowia Brazylii Henrique Mandetta poinformował, że starania jego rządu o pozyskanie wyrobów medycznych w Chinach skończyły się fiaskiem po wejściu do gry Amerykanów. „USA wysłały 23 swoje największe samoloty transportowe do Chin, by odebrać zakupione materiały” – oznajmił. Z tego powodu nie doszło do finalizacji wielu zamówień, na które liczyły brazylijskie władze. Mandetta zaapelował do Brazylijczyków o domową produkcję masek.

„Guardian” zauważa, że Stany Zjednoczone nie są jedynym krajem, które oskarża się o nieuczciwe praktyki. Od początku pandemii rządy różnych państw blokują transport, wstrzymują dostawy i magazynują niezbędne środki ochronne.

W Kenii bez śladu zaginał transport wyrobów medycznych mający dolecieć do Niemiec. Turcja miała wstrzymywać dostawy do Europy, a izraelskie służby wywiadowcze rozpoczęły kilka tajnych operacji mających na celu sprowadzenie do kraju jak największej liczby testów.

W USA stosowana jest ustawa o produkcji obronnej (DPA), zgodnie z którą prezydent może zobowiązać firmy amerykańskie do traktowania priorytetowo zamówień z kraju. Trump w piątek zarekomendował Amerykanom noszenie maseczek jako środka ochrony przed koronawirusem.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Interpol działa przeciw obrotowi zepsutą żywnością w 78 krajach. W Rosji skonfiskowano 4200 l wódki

Interpol ogłosił w piątek, że w toku międzynarodowej operacji przeciw obrotowi zepsutymi i podrabianymi artykułami spożywczymi i napojami aresztowano 672 osoby i zarekwirowano towary o nominalnej wartości 117 mln dolarów. Kontrole przeprowadzono w 78 krajach. W toku operacji opatrzonej kryptonimem Opson VIII skonfiskowano 16 tys. ton artykułów spożywczych i 33 mln litrów napojów.

Wśród skierowanych do utylizacji artykułów spożywczych były m.in. sery i mięso kurcząt oraz inne artykuły ze sfałszowaną datą przydatności do spożycia, wprowadzone ponownie do obrotu.

Są to wyniki kontroli przeprowadzonych w 78 krajach w okresie od grudnia ub. roku do końca kwietnia roku bieżącego.

„Pozostaje wiele do zrobienia”

Wśród głównych celów operacji Opson VIII, podobnie jak poprzednich, było wykrycie działań polegających na fałszowaniu napoi alkoholowych. Na przykład w Rosji doprowadziła ona do zamknięcia jednej z nielegalnej gorzelni, w której skonfiskowano 4200 litrów wódki i 6 tys. pustych butelek.

Dyrektor wydziału Interpolu ds. przestępczości zorganizowanej Paul Stanfield ostrzegł, że sfałszowane, a niewykryte artykuły spożywcze i alkohole niebezpieczne dla zdrowia mogą znajdować się w obronie handlowym na całym świecie. – Pozostaje wiele do zrobienia – ocenił, podsumowując akcję. Wezwał do podejmowania większych wysiłków w tej dziedzinie oraz ich koordynacji w skali regionalnej i światowej.

Takie kraje, jak Albania, Australia, Francja, Hiszpania, W. Brytania i Sudan, uczestniczyły w tej operacji po raz pierwszy.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Hiszpańscy terroryści wyłudzili podatek ponad 8 mln euro

Grupa zdobywała pieniądze za pośrednictwem spółek spożywczych zarejestrowanych w Danii.

„El Confidencial”, wraz z ponad 30 redakcjami z krajów UE, bierze udział w projekcie Grand Theft Europe obejmującym dochodzenia dziennikarskie związane z procederem wyłudzania podatku VAT. Projekt koordynowała niemiecka redakcja non profit Correctiv, w której pracują dziennikarze śledczy.

Z ustaleń hiszpańskiej gazety wynika, że przez kilka lat dżihadystyczna grupa z Melilli wyłudzała VAT od duńskiego fiskusa poprzez rejestrowane w tym kraju spółki. Oficjalnie handlowały one m.in. napojami, drobiem, nabiałem, słodyczami, a także sprzętem elektronicznym.

Według duńskiego fiskusa oraz hiszpańskiej żandarmerii, radykalni islamiści z Melilli wyłudzili w ten sposób ponad 8 mln euro. Ze śledztwa wynika, że na terenie Danii swoje własne spółki prowadziło dwóch członków siatki dżihadystycznej. Obaj zostali ujęci w 2014 r.

Ze sprawy opisanej w dzienniku wynika, że z terrorystyczną grupą z hiszpańskiej enklawy w Afryce Północnej związane były łącznie 42 firmy zarejestrowane w różnych krajach UE. Siatka działała od 2010 r.

Według madryckiej gazety dotychczas policji udało się zatrzymać sześciu członków grupy terrorystycznej z Melilli. Wszyscy, w tym dwóch dyrektorów duńskich spółek, otrzymało już wyroki sześciu lat więzienia.

„Żaden z dwóch skazanych dyrektorów duńskich firm nich nie miał wcześniej doświadczenia w kierowaniu spółkami. Trzeci z terrorystów, który był dyrektorem w duńskiej spółce sprzedającej napoje, zginął w walkach w Mali, gdzie został wysłany przez swoją komórkę dżihadystyczną” – ujawnił „El Confidencial”.

Z ustaleń gazety wynika, że na „dyrektorskie stanowiska” wprowadził do Danii hiszpańskich terrorystów miejscowy dżihadysta Kenneth Sorensen. Zmarły w 2013 r. islamista ułatwił wejście w ten proceder terrorystom z Melilli w 2005 r., sprowadzając ich do tego skandynawskiego kraju. Od tego czasu członkowie grupy często podróżowali między Hiszpanią a Danią.

Śledczy ustalili, że grupa z Melilli po 2010 r. przeszkoliła i wysłała do bojówek Państwa Islamskiego w Syrii, Libii i Mali 24 obywateli Maroka oraz dwóch Hiszpanów.

Zaangażowani w projekt Grand Theft Europe dziennikarze chcieli ujawnić oszustwa „karuzeli podatkowej”, w wyniku których co roku z budżetów państw unijnych znika ponad 50 mld euro z podatku VAT. Według szacunków Europolu europejskie służby są zdolne odzyskać jedynie 1,1 proc. zdobywanych w ten nielegalny sposób zysków.

Podmioty uwikłane w proceder wprowadzają na rynek towary lub usługi, często pozornie, aby otrzymać od państwa członkowskiego zwrot podatku VAT, który w rzeczywistości nigdy nie został zapłacony. Dzięki wielokrotnemu powtarzaniu takich operacji w ciągu kilku miesięcy przestępcy mogą zdobyć bardzo duże środki. Zanim służby państwowe odkryją przestępstwo, firmy znikają, a wyłudzone pieniądze trafiają do rajów podatkowych.

Od 2006 r. na terenie Hiszpanii rozbito 10 grup przestępczych dokonujących przestępstw na podatku VAT. Łącznie wyłudziły one z budżetu 550 mln euro.
Źródło info i foto: onet.pl

„Środowisko islamistyczne w Szwecji pokrywa się z grupą przestępczości zorganizowanej”

Ponad 15 tys. osób w Szwecji powiązanych jest z przestępczością zorganizowaną lub środowiskami ekstremistycznymi; większość pochodzi z innych krajów – wynika z opublikowanego w poniedziałek w Sztokholmie raportu. Dokument na zlecenie szwedzkiego Urzędu ds. Porządku Publicznego i Sytuacji Kryzysowych (MSB) opracowali naukowcy z Instytutu Studiów nad Przyszłością.

„Raport pokazuje, że mamy dość rozległe środowisko (15 244 osób), które w mniejszym lub większym stopniu jest zorganizowane w destrukcyjnym lub antyspołecznym celu” – stwierdza jeden z autorów, socjolog Amir Rostami.

Największym zdefiniowanym środowiskiem przestępczym są wciąż gangi motocyklowe (5 693 osób), kolejną – grupy przestępcze działające m.in. na borykających się z problemami socjalnymi obrzeżach większych miast (5 094 osób), a następną – łamiący prawo kibice klubów piłkarskich (835 osób). Oddzielną grupę stanowią islamiści (785 osób).

Według naukowców grupy te potrafią ze sobą współpracować, np. gangi motocyklowe z grupami przestępczymi na obrzeżach miast oraz ze stadionowymi chuliganami. „Widzimy, że środowisko islamistyczne bardzo mocno pokrywa się z grupą przestępczości zorganizowanej” – podkreśla socjolog.

Ze statystyk zebranych przez socjologów m.in. z rejestrów policyjnych, kartotek sądowych, danych Urzędu Statystycznego oraz służb socjalnych wynika, że wśród 15 244 osób związanych z przestępczością zorganizowaną lub ekstremizmem 92 proc. stanowią mężczyźni. Typowy wiek dla takiej osoby to 19 lat. W Szwecji urodzonych jest 67 proc. z nich, ale większość pochodzi z innych krajów, ma co najmniej jednego rodzica-obcokrajowca.
Źródło info i foto: TVP.info

Szykuje się nowy napływ nielegalnych imigrantów?

Kraje położone w pobliżu szlaku migracyjnego wydały dziś ostrzeżenie przed nowym, masowym napływem migrantów. Apelują o zacieśnienie współpracy, by nie dopuścić do tej sytuacji. Jednym z planów jest m.in. stworzenie banku danych biometrycznych migrantów. Przedstawiciele rządów, policji i sił bezpieczeństwa ośmiu państw – Austrii, Bośni i Hercegowiny, Chorwacji, Słowenii, Albanii, Grecji, Czarnogóry i Serbii – spotkali się dziś na konferencji w Sarajewie, by omówić działania, jakie kraje te powinny podjąć w odpowiedzi na narastający ruch migrantów.

Jak podaje Reuters, ponad 5,5 tys. migrantów z Azji i Afryki Północnej przekroczyło od początku roku granicę BiH w drodze do zamożnych krajów Europy Zachodniej. Według agencji APA obecnie w kraju przebywa ich ok. 2 tys. O zwiększonej liczbie nielegalnych wjazdów w ostatnich miesiącach informowała też Słowenia.

Ministrowie spraw wewnętrznych podkreślili, że nie można doprowadzić do powtórzenia się kryzysu migracyjnego z 2015 roku.

Sytuacja jest nadal pod kontrolą, ale wymaga większej współpracy między siłami policji w krajach szlaku – podkreślił przedstawiciel słoweńskiego MSW Bosztjan Szefic. Jak dodał, należy się skupić na zwalczaniu przemytników ludzi, którzy w zdecydowanej większości wywodzą się z regionu. Migranci powinni być zatrzymywani na zewnętrznych granicach Unii Europejskiej, która zapewni dotkniętym krajom pomoc techniczną i finansową – powiedział.

Bank danych biometrycznych migrantów
Szef ministerstwa bezpieczeństwa BiH Dragan Mektić zapowiedział, że w celu skuteczniejszego kontrolowania ruchu migrantów państwa szlaku bałkańskiego utworzą bank ich danych biometrycznych, kompatybilny z unijnymi systemami danych. – Musimy wiedzieć, czy te osoby przebywały już wcześniej w Europie – zaznaczył Mektić.

Uczestnicy konferencji podkreślili, że każdy kraj musi rejestrować przybywających migrantów, respektowane muszą być wszystkie dwustronne porozumienia, w tym o readmisji, a migrantów trzeba odsyłać do krajów pochodzenia.

Szef austriackiego Urzędu Policji Kryminalnej Franz Lang przypomniał, że UE nadal rozważa pomysł utworzenia poza unijnymi granicami ośrodków, w których migranci składaliby wnioski o azyl i czekali na ich rozpatrzenie. Jak dodał, w tym kontekście wymieniane były wcześniej Ukraina i Egipt. Zapowiedział, że w dniach 18-19 czerwca w Wiedniu spotkają się szefowie policji z krajów szlaku bałkańskiego, by omówić konkretne metody zwalczania przemytu ludzi.

Komisja Europejska dziś informowała, że przekaże pomoc humanitarną wartą 1,5 mln euro na rzecz uchodźców i migrantów przebywających w BiH. Wraz z tą kwotą łączna wysokość pomocy humanitarnej KE dla krajów Bałkanów Zachodnich wyniesie 30,5 mln euro.
Źródło info i foto: onet.pl

Hiszpania: Uwolniono 39 seksualnych niewolnic

Wiele dziewcząt nie skończyło jeszcze 18. roku życia. Były trzymane w okolicach miasta Almeria. 39 młodych Nigeryjek odzyskało wolność w akcji służb trzech krajów. Hiszpanie dostali wsparcie sił brytyjskich i nigeryjskich. Naloty w 11 miejscach przeprowadzono w listopadzie 2017 roku, jednak Europol poinformował o niej dopiero teraz, obawiając się o uprzedzenie przestępców w trakcie prowadzonego dalej śledztwa.

Sukcesem było uwolnienie ofiar, ale także zatrzymanie 89 członków gangu. Są oni zamieszani w handel ludźmi i zmuszanie dziewcząt do prostytuowania się. Wśród zatrzymanych jest znany DJ z Nigerii, który miał pomagać w przerzucie dziewcząt do Europy – podaje Reuters. Dziewczęta zostały przemycone do Hiszpanii przez Libię i Włochy. Jeszcze na kontynencie afrykańskim ich oprawcy podali je rytuałom voodoo, by zmusić ofiary do wykonywania rozkazów. Młode kobiety były śmiertelnie przerażone „zabiegami magicznymi” – relacjonują policjanci.

To był bardzo zorganizowany gang przestępczy, wykorzystujący młode kobiety przez długi czas, przetrzymujący je w straszliwych warunkach, z których nie było ucieczki – powiedział Tom Dowdall, wicedyrektor brytyjskiej National Crime Agency.
Źródło info i foto: o2.pl

Niemcy: Matka oferowała gwałcicielom 9-letniego syna

Osiem osób zatrzymano w Niemczech i kilku innych krajach europejskich w ramach śledztwa przeciwko 47-letniej kobiecie z Fryburga Bryzgowijskiego (Badenia-Wirtembergia), która za pieniądze oferowała mężczyznom swojego 9-letniego syna do wykorzystania seksualnego.

O współudział w przestępstwie podejrzany jest także 37-letni partner owej kobiety. Obojgu zarzuca się, że wspólnie dopuszczali się molestowania seksualnego tego dziecka i oferowania go innym mężczyznom – poinformowała w czwartek prokuratura we Fryburgu. Chłopiec został odebrany matce i jej partnerowi, znajduje się pod opieką państwa.

Rzecznik krajowego urzędu kryminalnego Badenii-Wirtembergii oświadczył, że jest to najcięższy przypadek molestowania seksualnego dzieci, z jakim kiedykolwiek miała do czynienia policja w tym kraju związkowym. Ujawnił, że chłopiec był wielokrotnie gwałcony w różnych miejscach we Fryburgu i okolicach. Dodał, nie podając szczegółów, że są w tej sprawie jeszcze inne ofiary, m.in. dziewczynka molestowana seksualnie przez ojca. Został on zatrzymany.

Śledztwo w tej sprawie wszczęto we wrześniu ubiegłego roku na podstawie anonimowego sygnału przekazanego policji. Wśród podejrzanych o gwałcenie chłopca jest 49-letni żołnierz Bundeswehry. Inni podejrzani, których zatrzymano, mają od 32 do 43 lat. Pochodzą z Niemiec, Szwajcarii i Hiszpanii. Niektórzy byli w przeszłości karani za podobne przestępstwa.

Według prokuratury we Fryburgu część zatrzymanych złożyła już zeznania. Na razie prokuratura nie ujawnia żadnych szczegółów.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

W Syrii i Iraku pozostało mniej niż 3 tysiące dżihadystów

Na terenie Syrii oraz Iraku przebywa mniej niż trzy tysiące dżihadystów – poinformował rzecznik dowodzonej przez Stany Zjednoczone międzynarodowej koalicji krajów walczących z tak zwanym Państwem Islamskim (IS).

„Obecne szacunki wskazują, że pozostało mniej niż 3 tys. bojowników Daesz [arabski akronim IS – red.] – wciąż stanowią oni zagrożenie, ale będziemy nadal wspierać nasze sojusznicze siły, aby ich pokonać” – napisał rzecznik prasowy wojsk USA pułkownik Ryan Dillon podczas sesji pytań i odpowiedzi na Twitterze.

Zapytany o to, czy Stany Zjednoczone planują budowę stałych baz wojskowych na terenie Iraku lub Syrii, zaprzeczył, twierdząc, że wszystkie bazy wojskowe w Iraku są zarządzane przez władze w Bagdadzie. Zaznaczył również, że międzynarodowa koalicja wyszkoliła do tej pory 125 tysięcy członków irackich sił bezpieczeństwa, w tym 22 tysiące bojowników kurdyjskich – peszmergów.

Sześć tysięcy ofiar wśród cywilów

Jak poinformował, koalicja doprowadziła do wyzwolenia ponad 4,5 miliona Irakijczyków oraz odzyskania 52,2 tysięcy kilometrów kwadratowych terytorium zarówno w Iraku, jak i Syrii. Dillon przyznał, że podczas nalotów trwających od sierpnia 2014 roku do października 2017 roku wojska koalicyjne nieumyślnie zabiły co najmniej 801 cywilów. Jednak według agencji zajmującej się monitorowaniem działań wojennych Airwars liczba ta jest zaniżona, a podczas nalotów zginęło co najmniej 5961 cywilów.

Dżihadyści z IS w tym roku ponieśli dotkliwe klęski na terenie Syrii oraz Iraku, tracąc takie kluczowe miasta jak Mosul i Ar-Rakka
Źródło info i foto: tvn24.pl