Connecticut: Zabił współlokatora mieczem samurajskim

Mężczyzna użył miecza samurajskiego, aby odciąć głowę swojemu współlokatorowi z Connecticut – znanemu w całym kraju brydżyście. Potem odmówił rozmowy z śledczymi na temat zbrodni, twierdząc, że nie podlega prawu. Jerry David Thompson (42 l.), z Hartford, niedawno wprowadził się do pustego pokoju w domu przy Asylum Avenue, należącego do Victora Kinga (+64 l.), emerytowanego ubezpieczyciela Travellers i zawodowego brydżysty.

Thompson zagroził właścicielowi mieczem po tym, jak dwaj mężczyźni pokłócili się o czynsz. Na dzień przed śmiercią King zgłosił policji, że Thompson groził mu bronią. Kiedy przyjaciele Kinga nie mogli się z nim skontaktować w niedzielę, zaalarmowali władze. Policja i strażacy wtargnęli do domu i odkryli makabryczną, krwawą scenę.

Po zatrzymaniu Thompson nie chciał nic powiedzieć śledczym. Napisał na kartce papieru, że „papier w schowku na rękawiczki w jeepie to wszystko, czego potrzeba”. W schowku pojazdu policjanci znaleźli dokumenty sugerujące, że uważał się za obywatela niepodlegającego prawu.

Thompson, który był wcześniej skazany za napad i rabunek, został oskarżony we wtorek w Sądzie Najwyższym, został aresztowany z kaucją w wysokości 2 milionów dolarów. King pracował w IT w Travellers przez ponad 20 lat, przechodząc na emeryturę w 2018 roku, aby skupić się na grze w brydża.

– To był Grand Life Master, co jest naszą najwyższą rangą – wspomina Kinga Paul Linxwiler, redaktor naczelny Bridge Bulletin, publikacji American Contract Bridge League. – Aby osiągnąć tę rangę, trzeba mieć co najmniej 10 000 punktów mistrzowskich – powiedział Linxwiler.
King zebrał 15 298,55 punktów mistrzowskich, powiedział Patsy Edwards z ACBL. W 2016 roku zdobył mistrzostwo kraju.
Źródło info i foto: se.pl

Pakistan: Dwie nastolatki zamordowane przez rodzinę. To kara za rozmowę z obcym mężczyzną

Dwie Pakistanki w wieku 16 i 18 lat, mieszkające w północno-zachodniej części kraju, zostały zastrzelone przez członków rodziny – poinformowała lokalna policja. Zabójstwo honorowe zostało popełnione, po tym, gdy w internecie opublikowano nagranie, na którym widać, jak dziewczyny spędzają czas w towarzystwie młodego mężczyzny. Do tragedii doszło w ostatni czwartek. Jako pierwsza informację o zdarzeniu odebrała policja w Razmak w Północnym Wazirstanie. Region ten zamieszkiwany jest głównie przez Pasztunów.

Policja ochrania pozostałą dwójkę

Jedną z nastolatek miał zastrzelić jej własny ojciec. „Sprawiedliwość” w przypadku drugiej ofiary miał wymierzyć jej brat. – Obydwaj mężczyźni przyznali się do zarzucanych czynów. Zostali aresztowani – przekazał pakistańskim mediom w niedzielę rzecznik policji Mohammad Nawaz.

Sami zatrzymani zapewniali, że dokonali „honorowych zabójstw”. Nastolatki miały zhańbić rodzinę, nagrywając 52-sekundowy film, który następnie zyskał popularność w internecie. Z policyjnych raportów wynika, że na nagraniu widać, jak trzy młode dziewczyny spędzają czas z młodym mężczyzną w „zacisznym miejscu”. Część mediów podaje, że jedynie rozmawiali, inne z kolei informują, że mężczyzna całował dziewczyny.

Policja informuje, że po śmierci nastolatek, służby próbują zapewnić bezpieczeństwo pozostałym osobom, które pojawiły się na tym nagraniu.

Tam prawa kobiet nie istnieją

Emiracka gazeta „Gulf News” podkreśla, że społeczności mieszkające nieopodal afgańskiej granicy stosują się do bardzo restrykcyjnych zasad plemiennych. Nie istnieją tam prawa kobiet. – W tych społecznościach nie ma miejsca dla dziewcząt i mężczyzn, którzy zniesławiają dobre imię rodziny – przekazał Mohammad Nawaz.

Organizacja Humans Rights Watch wyjaśnia, że zabójstw honorowych dokonuje się najczęściej, gdy kobieta nie zgodzi się na zaaranżowane małżeństwo, jest ofiarą napaści seksualnej bądź gwałtu, dopuściła się lub jest podejrzewana o pozamałżeńskie stosunki seksualne.

HRW wyjaśnia, że czasami motywacje kierujące zabójcami są bardziej trywialne. Kobieta może narazić się nieodpowiednim strojem, bądź nieposłuszeństwem względem rodziny.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Polscy policjanci konwojowali cudzoziemców

Od 15 marca br. w związku z ogłoszeniem globalnej pandemii, w całym kraju zostały tymczasowo przywrócone kontrole graniczne. Spowodowało to liczne utrudnienia dla cudzoziemców. 17 marca br. rozpoczęło się konwojowanie przez polskich policjantów obywateli państw nadbałtyckich, którzy jechali do domu busami i autokarami z przejścia granicznego w Świecku. Ze względu na stan zagrożenia epidemicznego tranzyt przez terytorium Polski odbywał się bez możliwości zatrzymywania.

Zmiany przy przekraczaniu granicy wprowadzone zostały, aby przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się koronawirusa SARS-CoV-2. Jak poinformowało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, granicę wewnętrzną można przekraczać tylko w wyznaczonych miejscach. Na granicy lądowej jest ich 38: z Czechami -15, ze Słowacją – 5, z Niemcami -16, z Litwą -2. Kontrola graniczna i sanitarna jest również prowadzona w 4 portach morskich oraz na 17 lotniskach.

W wyniku tych ograniczeń oraz niedotarcia informacji do przekraczających granicę w Świecku obywateli Litwy, Łotwy i Estonii, którzy w proteście zablokowali pas na przejściu granicznym z Niemcami, na szczeblu rządowym zapadła decyzja o eskortowaniu ich do granicy z Litwą. W innym przypadku, zgodnie z decyzją ogłoszoną przez premiera RP Mateusza Morawieckiego, przekraczający granicę musieliby zostać poddani 14-dniowej kwarantannie.

Trasa konwoju pomiędzy przejściem granicznym w Świecku a Budziskiem to odległość około 780 km.

Pilotowane przez funkcjonariuszy policji grupy liczące po kilkanaście i kilkadziesiąt aut i autokarów przejeżdżały przez terytorium Polski o różnych godzinach. Konwoje samochodów z obywatelami państw nadbałtyckich eskortowane przez polskich policjantów dotarły 17 i 18 marca br. do granicy polsko-litewskiej w Budzisku.

Obecnie, z powodu stanu zagrożenia epidemicznego, do Polski mogą wjechać obywatele RP oraz cudzoziemcy, którzy są małżonkami lub dziećmi obywateli Polski lub też pozostają pod stałą opieką obywateli polskich, cudzoziemcy posiadający Kartę Polaka, szefowie misji dyplomatycznych oraz członkowie personelu dyplomatyczno-konsularnego, cudzoziemcy posiadający prawo do pracy na terytorium RP oraz cudzoziemcy, którzy prowadzą środek transportu służący do przewozu towarów. Polscy obywatele, którzy wracają do kraju, są rejestrowani, badani i kierowani na obowiązkową 14-dniową kwarantannę domową.
Źródło info i foto: Policja.pl

Włochy: Żałobnicy ukarani za złamanie zakazu odnośnie koronawirusa

Władze we Włoszech nie mają już wątpliwości, że muszą w bardziej zdecydowanie przeciwstawić się coraz gwałtowniejszemu rozprzestrzenianiu się koronawirusa w ich kraju. Działania obronne muszą być bezkompromisowe i niepopularne. Przekonało się o tym na własnej skórze kilkudziesięciu żałobników, którzy w poniedziałek w Porto Empedocle koło Agrigento wyszli na ulicę w kondukcie pogrzebowym. Po chwili otoczyli ich karabinierzy. Nie skończyło się tylko na pouczeniu…

9 marca 48 uczestników konduktu żałobnego zostało spisanych przez karabinierów na Sycylii. Dlaczego? Jak podały we wtorek miejscowe media, bezpośrednim powodem interwencji mundurowych było złamanie obowiązujących w całych Włoszech przepisów o zakazie zgromadzeń, które zostały wprowadzone w ramach walki z epidemią koronawirusa.

W poniedziałek ulicami miejscowości Porto Empedocle koło Agrigento przeszedł kondukt żałobny, w którym wzięło udział kilkadziesiąt osób. Przypadkowi przechodnie obserwujący tę scenę, zawiadomili karabinierów. Ci zareagowali błyskawicznie. Zatrzymali wszystkich do kontroli.

Uczestnicy konduktu żałobnego zostali spisani i w najbliższych dniach zostaną ukarani za naruszenie przepisów z poniedziałkowego dekretu premiera o zakazie wszelkich zgromadzeń i uroczystości, także tych na świeżym powietrzu. W tym dekrecie widniał też zakaz publicznych ceremonii pogrzebowych.

Surowe przepisy i restrykcje mają na celu zahamowane ekspansji wirusa.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Terroryści zaatakowali kościół w Burkina Faso. Nie żyje 14 osób, w tym dzieci

Co najmniej 14 osób – w tym dzieci – zginęło w niedzielę w ataku na kościół na wschodzie Burkiny Faso – podała agencja Reutera, powołując się na źródła bezpieczeństwa i lokalne władze. Napastnicy otworzyli ogień do wiernych podczas porannej mszy.

Według tych źródeł kilkunastu „silnie uzbrojonych napastników” wdarło się do kościoła w wiosce Foutouri, w którym trwało niedzielne nabożeństwo, i „z zimną krwią rozstrzelało wiernych, w tym pastora i dzieci”. Do ataku doszło w miejscowości Hantoukoura w departamencie Foutouri na wschodzie kraju. Napastnicy uciekli na motocyklach. Wojsko i siły bezpieczeństwa rozpoczęły poszukiwania zabójców.

Prezydent Roch Marc Christian Kabore potępił na Twitterze ten „barbarzyński atak” na protestancką świątynię. Potwierdził liczbę ofiar i złożył kondolencje ich rodzinom.

W ostatnim czasie w Burkinie Faso coraz częściej dochodzi do zbrojnych napaści dżihadystów na kościoły i chrześcijańskich duchownych. Dżihadyści, w wielu przypadkach operujący z baz w sąsiednim Mali, usiłują poszerzać swoje strefy wpływów, dokonując zamachów terrorystycznych właśnie w tym kraju.

Atak terrorystyczny w Burkina Faso

Ocenia się, że od 2015 r. w Burkinie Faso w wyniku zamachów terrorystycznych zginęło ponad 600 osób. Liczba osób, które zdecydowały się na opuszczenie swych domostw wzrosła od początku 2019 r. niemal pięciokrotnie – do 500 tys.

W 2017 r. Burkina Faso, Mali, Mauretania, Niger i Czad utworzyły, przy wsparciu Francji, siły Sahel G5, których zadaniem jest zwalczanie grup terrorystycznych działających na południowych obrzeżach Sahary.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Terroryści zaatakowali posterunek żandarmerii w Burkina Faso

W ataku na jednostkę żandarmerii w mieście Oursi w Burkina Faso zginęło pięciu policjantów oraz pięciu cywilów zatrudnionych w zlokalizowanej w pobliżu prywatnej firmie – podała służba bezpieczeństwa tego kraju. Zamach przeprowadzili bojownicy jednej z organizacji islamistycznych.

Do ataku doszło w prowincji Oudalan, położonej na północnym wschodzie kraju. „Po wielogodzinnym ostrzale napastnikom udało się w końcu wedrzeć na teren jednostki, co pociągnęło za sobą straty w ludziach” – wskazano w komunikacie.

Na miejsce ataku zostały wysłane posiłki, ale „napastnicy wycofali się, zanim dotarły one na miejsce. Dokonali przy tym licznych zniszczeń; spalono m.in. wojskowy pick-up” – podały władze. Agencja AFP twierdzi w oparciu o różne, ale zgodne ze sobą źródła, że napastnicy przejęli zapasy broni i zdetonowali materiały wybuchowe.

Do ataku doszło w przeddzień posiedzenia rady ministerialnej regionalnego sojuszu wojskowego Sahel G5, które ma się odbyć w Wagadugu.

Seria trwa

To już kolejny zamach w Burkinie Faso. W niedzielę w zasadzce na drodze w prowincji Djibo zginął wicemer miasta Djibo oraz naczelnik prowincji Soum. Oprócz nich życie straciły jeszcze dwie osoby. 13 października doszło z kolei do ataku na modlących się w Wielkim Meczecie w osadzie Salmossi, w prowincji Oudalan na północy Burkiny Faso, w którym zginęło 16 osób.

Od ponad 4 lat Burkina Faso – jedno z najbiedniejszych państw Afryki – jest areną działań grup powiązanych z Al-Kaidą oraz z tzw. Państwem Islamskim: Ansar ul Islam, Nusrat al-Islam (Grupa Wsparcia Islamu i Muzułmanów, GSIM) oraz tzw. Państwa Islamskiego na Wielkiej Saharze. Działania obejmują cały Sahel – region ciągnący się wzdłuż południowych obrzeży Sahary od Senegalu po Sudan, przez Somalię, Mauretanię, Mali, Niger, Czad i Erytreę.

Sytuacja w Burkinie Faso pogorszyła się w ostatnich czterech latach. Dżihadyści powiązani z Al-Kaidą i tzw. Państwem Islamskim, w wielu przypadkach operujący z baz w sąsiednim Mali, usiłują poszerzać swoje strefy wpływów, dokonując zamachów terrorystycznych właśnie w tym kraju.

Ocenia się, że od 2015 r. w Burkinie Faso w wyniku zamachów terrorystycznych zginęło łącznie 620 osób. Liczba osób, które zdecydowały się na opuszczenie swych domów wzrosła od początku 2019 r. niemal pięciokrotnie – do 500 tys.

W 2017 r. Burkina Faso, Mali, Mauretania, Niger i Czad utworzyły, przy wsparciu Francji, siły Sahel G5, których zadaniem jest zwalczanie grup terrorystycznych działających na południowych obrzeżach Sahary.
Źródło info i foto: TVP.info

Dwunastu migrantów w samochodzie-chłodni w Belgii. To kierowca wezwał policję

Belgijska policja odkryła dwunastu migrantów w samochodzie-chłodni na parkingu przy autostradzie w północnej części kraju. Służby wezwał kierowca, który podejrzewał, że prócz owoców i warzyw może przewozić także ludzi. Mieli dotrzeć do Wielkiej Brytanii, gdzie w ubiegłym tygodniu w podobnym pojeździe znaleziono ciała 39 osób. Wówczas nielegalny transport także pochodził z Belgii.

Jedenastu ze znalezionych migrantów pochodziło z Syrii, a jeden był Sudańczykiem. Zostali przekazani urzędnikom imigracyjnym w Antwerpii – podał belgijski nadawca VRT.

Migranci często starają się wykorzystywać samochody chłodnie. – Łatwiej w nich ominąć system skanerów ciepła – podkreśliła Isabelle De Maegt, rzeczniczka organizacji transportowej Febetra, cytowana przez VRT.

Migranci mieli trafić do Wielkiej Brytanii

Belgijskie związki zawodowe naciskają na władze, aby zapewniły bezpieczeństwo na parkingach wzdłuż autostrad prowadzących na północ kraju. Skierowano na nie ruch do portów i dalej do Wielkiej Brytanii. Chcący przedostać się na Wyspy wdzierają się do samochodów i liczą na to, że niespostrzeżeni przeprawią się na drugą stronę kanału La Manche.

Firmom z Belgii coraz ciężej znaleźć kierowców chcących jeździć z ładunkami na Wyspy Brytyjskie. Za przemyt migrantów grozi bowiem grzywna 2 tys. funtów od osoby. Gdyby kierowca, który zaalarmował policję w Belgii, zawiózł Syryjczyków i Libańczyka do Wielkiej Brytanii i został tam wraz z nimi schwytany, groziłaby mu kara 24 tys. funtów.

Ciała 39 migrantów w chłodni. Oni także jechali z Belgii

W zeszłym tygodniu w ciężarówce chłodni w Anglii odkryto ciała 39 imigrantów. Dostali się oni do Wielkiej Brytanii z belgijskiego portu w Zeebrugge. Przeczytaj więcej na ten temat. Zmarli najprawdopodobniej byli obywatelami Wietnamu i Chin. Najprawdopodobniej zamarzli podczas transportu; temperatura we wnętrzu pojazdu mogła spaść nawet do minus 25 stopni Celsjusza.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zamach w Turcji. Wielu rannych po wybuchu bomby

Wiele osób zostało rannych w środę w eksplozji bomby w mieście Adana na południu Turcji – poinformowały media w tym kraju. Według agencji informacyjnej Ihlas zamach wymierzony był w autokar przewożący policjantów. Gubernator Adany Mahmut Demirtas, cytowany przez państwową agencję informacyjną Anatolia, powiedział, że ranni nie odnieśli poważniejszych obrażeń.

Stacja CNN Turk pokazała nagranie wideo, na którym widać bardzo uszkodzony autokar pośród gruzów i zniszczonych samochodów pod kładką dla pieszych w jednej z dzielnic liczącej 1,7 mln mieszkańców Adany.

Policja otoczyła teren ataku i bada miejsce zdarzenia. Na razie nie jest jasne, kto może stać za atakiem.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

USA pozywają Edwarda Snowdena. Chcą przejąć pieniądze z jego książki

Rząd Stanów Zjednoczonych skierował pozew sądowy przeciwko byłemu analitykowi amerykańskich służb specjalnych Edwardowi Snowdenowi. Amerykański Departament Sprawiedliwości zarzuca mu złamanie porozumień o zachowaniu tajemnicy, podpisanych z CIA i Narodową Agencją Bezpieczeństwa.

Departament Sprawiedliwości argumentuje, że Edward Snowden opublikował pamiętniki zatytułowane „Pamięć nieulotna” (Permanent Record) bez wcześniejszego przedłożenia ich do akceptacji amerykańskim agencjom wywiadowczym. Edwarda Snowdena zobowiązują do tego deklaracje, które musiał podpisać przed zatrudnieniem się jako analityk służb specjalnych Stanów Zjednoczonych. „Informacje wywiadowcze powinny służyć bezpieczeństwu naszego kraju, a nie osobistym korzyściom” – oświadczył prokurator federalny Zachary Terwillger.

USA pozywają Edwarda Snowdena

Amerykańskie władze nie domagają się wstrzymania dystrybucji książki w Stanach Zjednoczonych. Departament Sprawiedliwości zapowiedział jednak, że będzie chciał przejąć wszelkie dochody z publikacji i zwrócił się do sądu o zablokowanie jakichkolwiek przelewów z wydawnictwa na konto Snowdena.

Edward Snowden był sprawcą największego w historii wycieku tajnych dokumentów rządu Stanów Zjednoczonych. Po ucieczce do Moskwy otrzymał azyl w Rosji, gdzie przebywa do dziś. Amerykańskie władze oskarżyły go o kradzież państwowych dokumentów, naruszenie ustawy o szpiegostwie i przekazanie tajnych informacji nieuprawnionym osobom.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Finał sprawy pierwszego seryjnego mordercy na Cyprze. Ofiary ukrywał w toksycznym jeziorze

Siedmiokrotne dożywocie – taką karę orzekł cypryjski sąd wobec 35-letniego Nicosa Metaxasa, który zamordował pięć kobiet i dwoje dzieci. Jako ofiary obierał sobie osoby spoza kraju – pochodziły z Nepalu, Filipin i Rumunii.

Swój finał przed sądem miała sprawa kapitana z cypryjskiej Gwardii Narodowej Nicosa Metaxasa. 35-latka tamtejsze media okrzyknęły „pierwszym seryjnym mordercą w historii Cypru”. Sąd skazał mężczyznę siedem razy na dożywocie, podnosząc, że ten rozpoczął „kampanię morderstw”.

Metaxas został najpierw zatrzymany pod zarzutem zabójstwa trzech kobiet, ale przyznał się do popełnienia większej liczby zbrodni. Opowiedział, że zamordował pięć kobiet i dwoje dzieci w ciągu dwóch i pół roku. Swoje dorosłe ofiary znajdował w sieci pod pseudonimem „Orestes35” (postać Orestesa występuje w greckiej mitologii), później uprawiał z nimi seks. W trakcie rozprawy mówił, że nie ma „jasnej odpowiedzi” na to, dlaczego je zabijał.

„Pierwszy seryjny morderca Cypru”

– Nie mogę zawrócić czasu i cofnąć tego, co zrobiłem – mówił Metaxas w sądzie. Zwrócił się nawet o to, by eksperci „zagłębili się w jego psychikę” i odnaleźli powody jego postępowania. Napomknął – jak odnotowuje agencja AP – o „nieokreślonych wydarzeniach” ze swojej przeszłości, z ostatnich dziesięcioleci, które „próbował zapomnieć”.

Ofiarami Nicosa Metaxasa były kobiety i dzieci wyłącznie spoza Cypru, imigrantki pochodziły z Rumunii, Nepalu i Filipin.

Uznano go winnym zamordowania 36-letniej Livii Fiorentiny Bunei i jej 8-letniej córki Eleny Natalyi, 29-letniej Maricary Valdez Arquiloi, 38-letniej Mary Rose Tiburco i jej 6-letniej córki Sierry Granze, 30-letniej Asmity Kahty Misty oraz 28-letniej Arian Palanas – wylicza „Cyprus Times”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl