Monika S. oskarżona o zabicie 10-letniego syna odpowie za wyłudzenia

Pod koniec listopada 2019 roku w pokoju jednego z lubelskich hosteli znaleziono zwłoki 10-letniego Filipka. Chłopiec został z zimną krwią pozbawiony życia. Do jego uduszenia przyznała się matka. 39-letnią Monikę S. zatrzymano w Kazimierzu Dolnym. Kobieta jest także oskarżona o inne poważne przestępstwo. Prokuratura w Lublinie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Monice S. Byłą prezes Bractwa Miłosierdzia im. Św. Brata Alberta w Lublinie i dwie pracownice oskarża się o przywłaszczenie ponad 200 tys. zł z kasy organizacji.

Według aktu oskarżenia, Monika S. miała zabrać ponad 180 tys. zł. Wspólnie z pracownicami Bractwa Magdaleną W. i Dominiką S. fałszowały dokumenty dotyczące wypłacanych zapomóg i w ten sposób przywłaszczyły sobie kolejne 24 tys. zł.

Fałszywe zaświadczenia o pracy i zarobkach

Ponadto Monika S. wspólnie z Adamem K., Stanisławem Ch. i Bożeną S. zostali oskarżeni o wyłudzenie z banków kredytów na blisko 400 tys. zł. Monika S. wystawiała swoim wspólnikom fałszywe zaświadczenia o ich rzekomym zatrudnieniu w Bractwie św. Alberta i zarobkach. Na tej podstawie brali kredyty w bankach, które nie były spłacane. Pieniędzmi dzielili się. Do tych przestępstw miało dochodzić w latach 2017-2018. Oskarżeni nie przyznają się do winy, grozi im do 12 lat więzienia.

Sprzątaczka dokonała makabrycznego odkrycia

Na Monice S. ciąży też zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem jej 10-letniego syna Filipa. Ciało chłopca znaleziono w listopadzie ubiegłego roku w jednym z lubelskich hosteli. Matka i syn zameldowali się w ośrodku kilka dni wcześniej. Wczesnym popołudniem sprzątaczka dokonała makabrycznego odkrycia. W łóżku leżał martwy chłopiec, ale matki nigdzie nie było. Odnaleziono ją w Kazimierzu Dolny, gdzie przeprowadził się jej mąż. Wszystko wskazuje na to, iż chciała odebrać sobie życie. Małżonkowie byli w separacji, czego powodem były prawdopodobnie problemy kobiety z prawem. Mieszkańcy Kłodnicy, skąd pochodzi Monika S., mówili Faktowi, że chciał zabrać jej syna.

Zaplanowała zbrodnię

Monika S. przyznała się do zabicia Filipka. Jak ustaliła prokuratura, 39-latka zaplanowała zbrodnię. Kazała położyć się synkowi do łóżka, przykryła go kołdrą, a potem przycisnęła własnym ciałem na skutek czego chłopiec się udusił. – Postępowanie w sprawie zabójstwa jest w toku. Prokurator czeka na opinie biegłych – przekazał „Kurierowi Lubelskiemu” rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie Agnieszka Kępka.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Bank stracił 86 mln złotych. Zatrzymano 23 osoby

86 mln zł strat miał ponieść jeden z komercyjnych banków w związku z nieprawidłowościami przy udzielaniu kredytów na zakup nieruchomości. We wtorek zatrzymano w związku z tym 23 osoby, w tym byłych członków zarządu banku – podała prokuratura. Nowy wątek śledztwa prowadzonego przez CBA i Prokuraturę Regionalną w Poznaniu. W akcji wzięło udział blisko 100 funkcjonariuszy Biura. Na polecenie Prokuratury Regionalnej w Poznaniu funkcjonariusze stołecznej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali we wtorek na terenie Mazowsza i Pomorza 23 osoby w sprawie dotyczącej działania na szkodę jednego z komercyjnych banków.

Zatrzymani byli prezesi zarządu banku

Wśród zatrzymanych znaleźli się m.in. byli prezesi zarządu jednego z komercyjnych banków, byli członkowie zarządu, dyrektorzy oraz pracownicy, a także przedstawiciele i pełnomocnicy beneficjentów kredytów.

Czynności związane są z nowym wątkiem śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Regionalną w Poznaniu i CBA od kilkunastu miesięcy. Tym razem chodzi o podejrzenie wyrządzenia szkody majątkowej w wysokości co najmniej 86 mln zł w mieniu banku, w związku z kredytowaniem m.in. transakcji kupna, a następnie sprzedaży nieruchomości.

– Są to już kolejne zatrzymania w tym śledztwie, jest ono bowiem wielowątkowe. Te zatrzymania mają związek z przestępstwem wyrządzenia w mieniu banku szkody majątkowej w kwocie co najmniej 86 milionów złotych. Łącznie, w ramach poprzednich czynności, zatrzymano 14 osób, wczoraj 23 kolejne. Wszystkie osoby usłyszały zarzuty. Z 17 prokurator zakończył czynności i zdecydował o zastosowaniu tzw. wolnościowych środków zapobiegawczych. W trakcie są czynności z pozostałymi podejrzanymi – mówiła Polsat News Anna Marszałek z Prokuratury Regionalnej w Poznaniu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Gang wyłudzający kredyty ze SKOK Wołomin zatrzymany przez ABW

– Funkcjonariusze ABW zatrzymali dwie osoby należące do zorganizowanej grupy wyłudzającej kredyty i pożyczki ze SKOK Wołomin; wobec jednego z zatrzymanych sąd zastosował areszt – poinformował rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych.

– Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymali na terenie województwa lubuskiego dwie osoby wchodzące w skład zorganizowanej grupy przestępczej wyłudzającej kredyty i pożyczki ze Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej w Wołominie – poinformował rzecznik.

Według służb zatrzymani 27 maja należeli do zorganizowanej grupy przestępczej, która w latach 2008-14 zajmowała się wyłudzeniami na podstawione osoby kredytów i pożyczek ze SKOK w Wołominie, działając w ten sposób na szkodę tej instytucji finansowej.

– W przestępczym procederze opierano się na poświadczających nieprawdę dokumentach. Ustanawiano hipoteki na nieruchomościach o znacznie zawyżonej wartości w celu zabezpieczenia pożyczek i kredytów. Przyjmowano na rachunek członkowski w SKOK Wołomin i rachunek prywatny środki pieniężne pochodzące z wyłudzonych pożyczek oraz kredytów i transferowano dalej na rachunek bankowy spółki, w której organach statutowych zasiadali zatrzymani. Działania te doprowadziły do dwukrotnego podniesienia kapitału zakładowego spółki o kwotę łącznie 2 mln zł – opisał rzecznik mechanizm działania grupy.

Podejrzanym przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, oszustwa, wyłudzenia środków finansowych od instytucji finansowej oraz prania pieniędzy. Jednego z podejrzanych sąd na wniosek prokuratora aresztował na trzy miesiące; wobec drugiego z podejrzanych prokurator zastosował środek zapobiegawczy o charakterze wolnościowym.

Śledztwo prowadzi Departament Postępowań Karnych Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim.
Źródło info i foto: TVP.info

Udzielali niekorzystnych kredytów. Przejęli sporo nieruchomości

​Zarzuty lichwy mieszkaniowej i licznych oszustw przedstawiła łódzka prokuratura okręgowa siedmiu mężczyznom, którzy przejęli nieruchomości o wartości ponad 8 mln zł – poinformowała Prokuratura Krajowa. Podejrzani udzielali pożyczek pod zastaw nieruchomości, a gdy znajdujący się w trudnej sytuacji wierzyciele ich nie spłacali, przejmowali ich nieruchomości. Proceder mógł dotyczyć około 100 osób. Podejrzanym grożą kary do 10 lat pozbawienia wolności Dwóch mężczyzn podejrzanych jest również o udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Grożą im kary do 15 lat pozbawienia wolności.

Śledztwo w sprawie szeregu oszustw i lichwy mieszkaniowej nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Łodzi. W minioną środę funkcjonariusze Komendy Miejskiej Policji w Łodzi zatrzymali sześć osób w wieku od 35 do 54 lat. Siódma osoba dobrowolnie stawiła się na przesłuchanie. Do zatrzymań doszło na terenie województw: pomorskiego, wielkopolskiego i mazowieckiego.

Dwaj mężczyźni, wchodzący w skład zarządów prowadzących działalność pożyczkową spółek z siedzibą w województwie wielkopolskim, działali w ramach zorganizowanej grupy przestępczej. Pozostali zatrzymani powiązani byli ze spółkami pożyczkowymi i z zarządzającymi nimi osobami.

Spółki udzielały pożyczek na bardzo niekorzystnych warunkach, wykorzystując położenie kontrahentów. Ich klientami stawały się osoby w bardzo trudnej sytuacji życiowej, posiadające znaczące zadłużenia, których nie były w stanie spłacać. Nie miały także szans na uzyskanie wsparcia finansowego ze strony instytucji bankowych.

Firmy pożyczkowe, z którymi związani byli podejrzanymi, udzielały bardzo drogich kredytów, z wysoką prowizją i odsetkami. Zazwyczaj wyznaczano sześciomiesięczny termin spłaty. Koszty prowizji i odsetek sięgały nawet 40 procent. Niejednokrotnie, już po podpisaniu umowy okazywało się, że pożyczkobiorcy otrzymywali jedynie część kwoty wynikającej z zawartej umowy.

Zabezpieczeniem udzielanych pożyczek były nieruchomości, stanowiące własność osób biorących kredyt. Akty notarialne dotyczące przeniesienia własności tych nieruchomości powstawały w kancelariach w Łodzi, Poznaniu i w Warszawie.

Zdaniem śledczych, klienci nie byli należycie informowani o warunkach i kosztach zaciąganych zobowiązań. Zdarzało się, że często nieświadomie kwitowali w aktach notarialnych odbiór pieniędzy, których nie otrzymali. Byli wprowadzeni w błąd co do zamiaru prawidłowego rozliczenia się w przypadku niespłacenia pożyczki.

„Wszystko zatem wskazuje na to, że intencją działania grupy przestępczej było przejęcie, przy nieadekwatnym zaangażowaniu finansowym, własności nieruchomości. Na potrzeby podpisywanych umów ich wartość była w znaczący sposób zaniżana, co ograniczało bądź pozbawiało pokrzywdzonych możliwości dochodzenia różnicy w przypadku niespłacenia pożyczki i utraty własności” – informuje Prokuratura Krajowa.

W sytuacji, gdy dłużnicy nie regulowali zaciągniętych zobowiązań, części z nich proponowano podpisanie aneksów do umów, zwiększających ich zadłużenie oraz przedłużających termin spłaty, z reguły o kolejne pół roku. W rzeczywistości nie poprawiało to ich sytuacji, powodowało wzrost zadłużenia i doprowadzało do utraty własności nieruchomości.

W kilku przypadkach proponowano pokrzywdzonym spłatę pierwotnie udzielonej pożyczki przez nowego pożyczkodawcę, określonego mianem inwestora strategicznego. Były to osoby podstawione, znajdujące się w kręgu podejrzanych, powiązane z reprezentantami spółek. Chodziło o to, by ostatecznie w tych przypadkach to na ich rzecz przejmowana była własność nieruchomości.

W związku ze śledztwem, prokurator przedstawił siedmiu mężczyznom zarzuty lichwy i licznych oszustw. Zarzuty obejmują działanie na szkodę 32 pokrzywdzonych i łączą się z przejęciem własności 34 – zlokalizowanych w różnych miejscowościach – nieruchomości o wartości ponad 8 mln zł.

Dwaj mężczyźni podejrzani są także o udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Wobec nich śledczy wystąpił do sądu z wnioskami o tymczasowe aresztowanie. W stosunku do pozostałych podejrzanych zastosowano środki zapobiegawcze w postaci dozorów policji i poręczeń majątkowych w łącznej kwocie 100 tys. zł.

Na ujawnionym majątku – w tym pieniądzach w kwocie co najmniej 120 tys. złotych, nieruchomościach i pojazdach – ustanowione zostaną zabezpieczenia na poczet grożących kar i obowiązku naprawienia szkody.

Według śledczych, zakres postępowania jest znacznie szerszy i obejmuje łącznie ok. 100 pożyczek. Prawdopodobne jest postawienie kolejnych zarzutów i poszerzenie kręgu podejrzanych.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policjanci zatrzymali osoby podejrzane o 72 przypadki wyłudzeń pożyczek

Wrocławscy policjanci z komendy wojewódzkiej zajmujący się na co dzień zwalczaniem przestępczości gospodarczej zatrzymali kobietę i mężczyznę podejrzanych o szereg wyłudzeń kredytów i pożyczek przy wykorzystaniu nielegalnie zdobytych danych różnych osób. Para usłyszała łącznie 72 zarzuty. Straty w tej sprawie szacuje się na kwotę ponad 100 tys.zł.

Funkcjonariusze z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu ustalili kobietę i mężczyznę, którzy zajmowali się oszustwami przy wykorzystaniu nielegalnie pozyskanych danych osobowych różnych osób. Współpracując z funkcjonariuszami z Kołobrzegu, wrocławscy policjanci ustalili miejsce przebywania obojga sprawców, a następnie na terenie województwa zachodniopomorskiego zatrzymali 36-latka i 40-latkę.

Jak ustalili zajmujący się tą sprawą policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą wrocławskiej komendy wojewódzkiej, para zawierała za pośrednictwem Internetu kredyty na zakup towaru i zaciągała pożyczki krótkoterminowe, posługując się danymi innych osób bez ich wiedzy. Dane niezbędne do prowadzenia przestępczego procederu, pozyskiwane były przez podejrzanych od różnych osób, zainteresowanych skorzystaniem z ofert najmu mieszkań, które zamieszczali oni w Internecie. Po zawarciu takiej umowy o najem lokalu, którego oczywiście ani kobieta, ani mężczyzna nie posiadali, mając już dane osoby zupełnie nieświadomej celu, w jakim zostaną wykorzystane, sprawcy przy ich pomocy zaciągali zobowiązania finansowe.

W trakcie prowadzonych w tej sprawie działań policjanci udowodnili parze wyłudzenia na szkodę różnych podmiotów gospodarczych na łączną kwotę ponad 100 tysięcy złotych. Policjanci jednak ustalają dokładną liczbę pożyczek i kredytów na sprzęt, jakie zaciągnęli podejrzani. W sprawie pokrzywdzone są również osoby, których dane zatrzymani wykorzystali bez ich wiedzy. Prowadząc czynności w tej sprawie funkcjonariusze odzyskali już także część wyłudzonego na podstawie zaciągniętych kredytów sprzętu.

36-latek i 40-latka usłyszeli do chwili obecnej łącznie 72 zarzuty. Za oszustwa grozi im kara do 8 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Policjanci w mieszkaniu dziennikarki Trójki. Pomylili ją z poszukiwaną kobietą

Wielka pomyłka policji. Poszukiwali osoby, podejrzewanej o wyłudzenia kredytów. Tymczasem funkcjonariusze weszli do domu dziennikarki Trójki, która miała pecha mieć to samo imię i mieszkać w tym samym mieście, co poszukiwana kobieta.

Relaksowałam się po pracy, gdy nagle wpadło do domu czterech panów i dwie panie. Nie przedstawili się i dopiero później, zwracając się do mnie po imieniu, powiedzieli, że są z policji. Zakuli mnie w kajdanki i zażądali ode mnie dowodu osobistego. Następnie przeszukano mój plecak, w którym znajdowały się m.in. Trójkowy mikrofon i moja legitymacja prasowa – opowiada Polskiemu Radiu dziennikarka Trójki. Zaczęło się przeszukanie: wyrzucono wszystkie rzeczy z szaf, zabrano komórki, pendrive’y. Wszystko trwało trzy godziny, po czym pojawił się człowiek, który powiedział, że to pomyłka – dodaje kobieta. Okazało się bowiem, że funkcjonariusze poszukiwali kobiety o tym samym imieniu, mieszkającej w tej samej miejscowości.

Jej zdaniem, policjanci zachowywali się podczas kontroli niekulturalnie, mieli też ją szantażować. Dziennikarka twierdzi, że straszono ją zatrzymaniem męża i zabraniem dzieci do policyjnej izby dziecka.

Policjanci z Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą realizują czynności w związku z toczącym się dochodzeniem w sprawie wyłudzeń kredytów na wielka skalę. Wytypowany został adres, gdzie miały znajdować się urządzenia mające służyć do popełniania tych przestępstw. Dlatego wczoraj w godzinach wieczornych weszli oni pod ten adres w celu ujawnienia tych właśnie urządzeń – tłumaczy akcję policjantów Katarzyna Kucharska, rzecznik Komendy Wojewódzkiej w Radomiu.

Zapewnia ona, że funkcjonariusze weszli do mieszkania bez nakazu prokuratora czy sędziego bo okoliczności wskazywały na to, że jest pilna potrzeba wykonania takich czynności. Rzeczniczka wyjaśnia, że nie można jeszcze mówić o błędzie funkcjonariuszy, bo trwa wyjaśnianie sprawy. Tymczasem sami policjanci, jak i ich bezpośredni przełożony już przeprosili dziennikarkę.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Współtwórczyni „pętli kredytowej” wyjdzie na wolność?

Jedna z osób odpowiedzialnych za stworzenie „pętli kredytowej” może wyjść na wolność – dowiedzieli się reporterzy śledczy RMF FM. Chodzi o Katarzynę K. Kobieta ze swoim wspólnikiem stworzyła system udzielania kredytów, których klienci nie byli w stanie spłacać. W ten sposób wpadali w potężne zadłużenie określane właśnie mianem pętli. ​Na tym etapie śledztwa mowa jest nawet o kwocie ćwierć miliarda złotych.

Wrocławski sąd zdecydował o zamianie aresztu dla tej kobiety na półmilionową kaucję. Sędziowie uznali, że wystarczającym środkiem zapobiegawczym w tym śledztwie będzie poręczenie majątkowe. Nie ma już – według nich – powodów, by stosować areszt wobec tej podejrzanej.

Katarzyna K. za kraty trafiła w marcu tego roku. Jej wypuszczenia chcieli adwokaci. Zgodnie z przepisami od tej decyzji sądu prokuratura nie może się już odwołać.

Tak ważna osoba na wolności, jeśli chodzi o oszukańczy proceder, może utrudnić to śledztwo. To Katarzyna K. zna wszelkie mechanizmy działania naciągaczy. Wie, kto jeszcze może być zamieszany w aferę.

Decyzja sądu wyjątkowo poruszyła poszkodowanych. Są zszokowani, nie wierzą, że osoba, którą prokuratura podejrzewa o to, iż jest odpowiedzialna za utratę przez nich dorobku całego życia, może wyjść na wolność.

Kolejne osoby zatrzymane
W sprawie „pętli kredytowej” zatrzymane zostały kolejne trzy osoby. Prokuratura we Wrocławiu postawiła zarzuty trzem osobom, które pracowały jako doradcy finansowi. Ich zadanie polegało na przekonaniu klientów do wzięcia jak najwyższej kwoty kredytu, a jeżeli nie było to możliwe, to do wzięcia kilku kredytów w kilku bankach naraz. Od takich zobowiązań firma pobierała prowizję od 10 do 20 procent wartości kredytu.

Cała trójka usłyszała między innymi zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i przestępstwa przeciwko mieniu. Podejrzani przyznali się i szczegółowo opisali mechanizm działania firmy.

Prokuratura nie wyklucza kolejnych zatrzymań. W sumie zarzuty usłyszały już 32 osoby, a do śledztwa dołączono blisko pół tysiąca spraw z całej Polski.

Jak działała „pętla kredytowa”?
Katarzynie K. zarzucono, że kierowała zorganizowaną grupą przestępczą, której celem było popełnianie przestępstw przeciwko mieniu na szkodę osób fizycznych i instytucji bankowych, przestępstw przeciwko wiarygodności dokumentów oraz ukrywania środków pieniężnych pochodzących z popełnienia przestępstw.

Rola Katarzyny K. polegała na zarządzaniu siecią podmiotów gospodarczych funkcjonujących pod nazwami EI GLOBAL, AURUM FINANCE, COUNCIL FINANCE i PERSONAL FINANCE, Enterprise Investment Zarządzanie Ryzykiem, COUNCIL Sp. z o.o., EUROPEJSKA GRUPA FINANSOWA COUNCIL S.A.

Według prokuratury podejrzani wiedząc, iż kredyt chcą zaciągnąć osoby, które nie miały zdolności kredytowej, przekonywali te osoby, że są w stanie usunąć z Biura Informacji Kredytowej dane uniemożliwiające zaciągnięcie kredytu.

Podejrzani nakłaniali też pokrzywdzonych do przyprowadzenia osoby, którą określano jako „osobę wspierającą”, „opiekuna kredytu”. Te osoby w rzeczywistości zawierały umowę kredytową po wprowadzeniu ich w błąd, co do ich rzeczywistej roli. Wmawiano im, że będą jedynie „opiekunami kredytów”, a zaciągnięte przez nich zobowiązania mają charakter tymczasowy, ponieważ po sześciu miesiącach zostaną „przejęte” przez osoby pierwotnie starającą się o przyznanie kredytów.

Podejrzani ukrywali też przed pokrzywdzonymi udział w zawieraniu umów kredytowych innych pośredników, których prowizja dodatkowo podnosiła koszty. O tym pokrzywdzonych nie informowano, a opłaty za pośrednictwo liczone były od wartości kredytu brutto i wynosiły ok. 20 proc. dla jednego pośrednika.

Jednocześnie wprowadzani byli też w błąd pracownicy banków. Ukrywano przed nimi fakt, iż do zawarcia umów kredytowych doszło za pośrednictwem firm, z którymi banki nie chciały współpracować ze względu na stosowane przez nie metody. Zatajano też przed bankami, że środki z kredytu zawartego w rzeczywistości przy udziale „osoby wspierającej” miały być faktycznie przekazane osobom nie posiadającym zdolności kredytowej, a wręcz negatywnie zweryfikowanym przez banki. Podawano też nieprawdziwe dane o zdolności kredytowej osób starających się o przyznanie kredytów, które miały istotny wpływ na decyzje o ich przyznaniu.

Według informacji prokuratury pięć osób, które zadłużyły się w ten sposób, popełniło samobójstwo.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Były poseł PiS oskarżony o wyłudzanie kredytów

Tomasz G., były poseł PiS i Solidarnej Polski, usłyszał zarzuty dotyczące wyłudzenia 18 kredytów – podała TVN24. Akt oskarżenia trafił do sądu.

Prokuratura mogła zająć się sprawą dopiero teraz, bo w latach 2005-2015 mężczyznę chronił immunitet poselski. Śledczy zarzucają byłemu posłowi, że w latach 1996-1999 – jeszcze zanim dostał się do Sejmu – wyłudził z banków prawie 88 tysięcy złotych.

– Przestępstwo polegało na tym, że Tomasz G., będąc pełnomocnikiem firmy zajmującej się sprzedażą mebli, wprowadzał w błąd pracowników banku co do okoliczności takich, jak zaświadczenie o zarobkach i zatrudnieniu – tłumaczy w rozmowie z TVN24 Magdalena Mazur-Prus, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Prokurator dodaje, że mężczyzna posługiwał się fałszywymi dokumentami i poświadczał nieprawdę. – Na przykład, że meble, które firma sprzedawała, trafiły do odbiorcy, a w rzeczywistości było zupełnie inaczej – tłumaczy Mazur-Prus.

Wspomnianą firmę prowadziła rodzina G. Kiedy dopadły ją kłopoty finansowe, Tomasz G. miał się zwracać o pomoc finansową do różnych osób. Zapewniał ich wówczas, że będzie spłacał raty. W kilku przypadkach tak było, co potwierdzają śledczy, ale to tylko miało „uśpić” czujność banków – podaje TVN24. Były poseł PiS – a w ostatnich miesiącach polityk partii KORWiN – nie przyznaje się do zarzutów. Za oszustwa grozi mu do 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Akcja CBA. Zatrzymani w sprawie wyłudzeń kredytów

Kilkanaście osób zatrzymali we wtorek agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego – potwierdził rzecznik CBA. „Wiadomości” TVP1 ustaliły, że chodzi o wyłudzenia kredytów na kwotę kilkuset milionów złotych. Sprawa dotyczy dwóch banków. Służby nie chcą informować o przebiegu akcji. Temistokles Brodowski z biura prasowego CBA podkreślił w rozmowie z TVP Info, że bilans zatrzymań zostanie przedstawiony podczas zwołanej konferencji prasowej.
Żródło info i foto: TVP.info

Ponad miliard złotych wyłudzono ze SKOK Wołomin

Ponad miliard złotych wyłudzeń ze SKOK Wołomin ma już udokumentowane prokuratura prowadząca śledztwo w tej jednej z największych w historii afer finansowych – dowiedział się reporter RMF FM. Trwa jeszcze analiza dokumentów, ale prokuratorzy na koniec sierpnia planują rozszerzenie zarzutów głównym podejrzanym.

Niedawno zatrzymano 8 kolejnych osób, pięć z nich trafiło do aresztu. Tym razem mowa o odpowiedzialnych za organizowanie dużych, nawet kilkusetosobowych grup słupów, którym te osoby między innymi udostępniały konta, a także wystawiały zaświadczenia umożliwiające wyłudzanie kredytów.

Wśród tych osób są też takie, które usłyszały zarzuty wyprowadzania pieniędzy do tak zwanych rajów podatkowych. Jak się dowiedział nasz dziennikarz, część wypranych kwot wracała do Polski. W naszym kraju firmy z podatkowych rajów kupowały między innymi nieruchomości. Śledczy mają już udokumentowane takie transakcje na ponad 20 milionów złotych. Ze SKOK-u Wołomin wypłynęło co najmniej półtora miliarda złotych.
Żródło info i foto: RMF24.pl