Mariusz P. z Biskupca dźgnął córeczkę dziewięć razy. 29-latek trafił do aresztu

– Wszystkich was pozabijam! – krzyczał Mariusz P. (29 l.) z Biskupca (woj. warmińsko-mazurskie), wpadając do pokoju, gdzie spała jego żona Kinga L. (24 l.) razem z ich półtoraroczną córeczką Roksaną. Furiat zaczął dźgać na oślep nożem kuchennym. Kobieta zraniona dwukrotnie zdołała wybiec na klatkę schodową po pomoc. Maleństwo dostało od rozszalałego ojca dziewięć ciosów. Nie wiadomo, co by było, gdyby nie szybka reakcja policji…

– Usłyszałem krzyki i jakiś rwetes. Jak wyszedłem na korytarz, to na schodach wszędzie była krew, a ten bandzior leżał już skuty – opowiada Faktowi mieszkaniec bloku.

Ciężko ranna córeczka nożownika została przewieziona śmigłowcem do Szpitala Dziecięcego w Olsztynie. Tam trafiła od razu na stół operacyjny. Ojciec uderzył ją nożem 9 razy w klatkę piersiową – dwa razy na wylot. To cud, że przeżyła!

Jej mama dostała trzy uderzenia w klatkę piersiową i dwa w przedramię. Musiała zasłaniać się przez atakiem. Jest w ciężkim stanie.

Na razie nie wiadomo, dlaczego Mariusz P. zaatakował żonę i dziecko. Fakt dotarł do świadka, który twierdzi, że bandyta musiał planować zbrodnię. – Parę dni temu stał pod domem i wygrażał, że ich zabije. Policja zamknęła go wtedy w areszcie. Następnego dnia jednak wyszedł i prawie mu się udało spełnić groźby. Wcześniej siedział już za rozboje, pobicia i kradzieże – mówi nasz informator.

Nożownik krótko po ataku został złapany i siedzi w areszcie. – Nie przyznaje się do winy i zasłania niepamięcią – zdradza prokurator Krzysztof Stodolny, rzecznik prasowy olsztyńskiej prokuratury. Mężczyzna usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa dwóch osób. Grozi mu dożywocie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Biskupiec: 29-letni Mariusz P. chciał zamordować żonę i córkę. Zadał dziecku 9 ciosów nożem

– Wszystkich was pozabijam! – krzyczał Mariusz P. (29 l.) z Biskupca (woj. warmińsko-mazurskie), wpadając do pokoju, gdzie spała jego żona Kinga L. (24 l.) razem z ich półtoraroczną córeczką Roksaną. Furiat zaczął dźgać na oślep nożem kuchennym. Kobieta zraniona dwukrotnie zdołała wybiec na klatkę schodową po pomoc. Maleństwo dostało od rozszalałego ojca dziewięć ciosów. Nie wiadomo, co by było, gdyby nie szybka reakcja policji…

– Usłyszałem krzyki i jakiś rwetes. Jak wyszedłem na korytarz, to na schodach wszędzie była krew, a ten bandzior leżał już skuty – opowiada Faktowi mieszkaniec bloku.

Ciężko ranna córeczka nożownika została przewieziona śmigłowcem do Szpitala Dziecięcego w Olsztynie. Tam trafiła od razu na stół operacyjny. Ojciec uderzył ją nożem 9 razy w klatkę piersiową – dwa razy na wylot. To cud, że przeżyła!

Jej mama dostała trzy uderzenia w klatkę piersiową i dwa w przedramię. Musiała zasłaniać się przez atakiem. Jest w ciężkim stanie.

Na razie nie wiadomo, dlaczego Mariusz P. zaatakował żonę i dziecko. Fakt dotarł do świadka, który twierdzi, że bandyta musiał planować zbrodnię. – Parę dni temu stał pod domem i wygrażał, że ich zabije. Policja zamknęła go wtedy w areszcie. Następnego dnia jednak wyszedł i prawie mu się udało spełnić groźby. Wcześniej siedział już za rozboje, pobicia i kradzieże – mówi nasz informator.

Nożownik krótko po ataku został złapany i siedzi w areszcie. – Nie przyznaje się do winy i zasłania niepamięcią – zdradza prokurator Krzysztof Stodolny, rzecznik prasowy olsztyńskiej prokuratury. Mężczyzna usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa dwóch osób. Grozi mu dożywocie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Córka Kasema Sulejmaniego domaga się zemsty

„Kto pomści mojego ojca?” – zapytała Zeinab Sulejmani Hassana Rouhaniego. Prezydent Iranu odwiedził bliskich generała zabitego w amerykańskim ataku dronowym. Prezydent Iranu odwiedził bliskich generała Kasema Sulejmaniego w jego domu w Teheranie. Hassan Rouhani rozmawiał z córką zabitego przez Amerykanów wojskowego. Nagranie z tego spotkania wraz z tłumaczeniem opublikowała stacja Sky News.

„Dziękuję ci. Niech Bóg cię chroni. Niech Bóg da ci cierpliwość. Bóg wynagrodzi cię za twój ból i żałobę” – stwierdził prezydent.

„Panie Rouhani, kiedy krew przyjaciół mojego ojca była przelewana, mścił ich mój ojciec. Kto teraz pomści przelaną krew mojego ojca?” – zapytała Zeinab Sulejmani.

„Tak się stanie. Wszyscy pomszczą krew męczennika, nie martw się o to” – odpowiedział prezydent.

W trakcie odwiedzin w domu Sulejmaniego prezydent Iranu złożył jego bliskim jednocześnie kondolencje i gratulacje z powodu tego, że zabity generał stał się męczennikiem. Obiecał jednocześnie, że pamięć o nim będzie w kraju kultywowana.

„Wierzę, że mojego ojca pomści Hezbollah”

„Amerykanie nie rozumieją, jak wielki błąd popełnili. Będą musieli stawić czoła konsekwencjom tej zbrodni nie tylko dzisiaj, ale też w kolejnych latach. Nie ma najmniejszej wątpliwości, że Stany Zjednoczone są teraz jeszcze bardziej znienawidzone przez Irańczyków i Irakijczyków” – stwierdził Rouhani.

W niedzielę Zeinab Sulejmani udzieliła wywiadu libańskiej telewizji Al-Manar TV, mającej powiązania z Hezbollahem drugiej najchętniej oglądanej stacji w świecie arabskim. Jak podaje Al Arabiya, w rozmowie prowadzonej w języku farsi, tłumaczonej na arabski, córka zabitego irańskiego wojskowego oznajmiła, że wierzy, iż lider Hezbollahu Hasan Nasr Allah weźmie w swoje ręce odwet za śmierć jej ojca. Powiedziała też, że „ohydny” prezydent Donald Trump nie zdoła zetrzeć osiągnięć generała. Zeinab Sulejmani stwierdziła, że amerykański prezydent jest tchórzem, bo zaatakował irańskiego generała na odległość, a powinien stanąć z nim twarzą w twarz.

Kasem Sulejmani, dowódca elitarnej jednostki Al-Kuds, i Abu Mahdi al-Muhandis, założyciel proirańskiej milicji irackiej Kataib Hezbollah, w nocy z czwartku na piątek zostali zabici w ataku rakietowym na międzynarodowym lotnisku w Bagdadzie. W uroczystościach żałobnych w Bagdadzie wzięły udział setki tysięcy osób. Pogrzeb Sulejmaniego ma się odbyć we wtorek w jego rodzinnym mieście.
Źródło info i foto: interia.pl

30-latek rzucił się z maczetą na dziadka

Policja zatrzymała 30-letniego mieszkańca Piwnicznej-Zdroju, który maczetą poważnie ranił swojego dziadka. W krwi napastnika lekarze wykryli obecność silnych środków odurzających – poinformowało biuro prasowe małopolskiej policji.

Do zdarzenia doszło we wtorek wieczorem w Piwnicznej-Zdroju. 30-latek po ataku na 77-letniego dziadka wybiegł z domu. Obrażenia 77-latka były bardzo poważne – mężczyzna miał zranienia w okolicach głowy, tułowia oraz rąk. Ranny w stanie zagrażającym życiu został zabrany do szpitala. Rozpoczęły się poszukiwania napastnika, który – jak wszystko wskazywało – może znajdować się pod wpływem środków odurzających i jest uzbrojony w ostre narzędzie. Do działań poszukiwawczych prowadzonych przez sądecką policję został skierowany pluton alarmowy z Oddziału Prewencji Policji Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie – poinformowała policja.

Mężczyzna wymachujący maczetą na ulicy został zauważony około 1.30 w nocy. Ujęto go dopiero po oddaniu strzału ostrzegawczego z pistoletu i użyciu gazu pieprzowego. Po badaniu przeprowadzonym w szpitalu wykryto w krwi mężczyzny duże ilości silnie działających środków odurzających. Dalsze czynności wobec 30-latka będzie prowadziła Prokuratura Rejonowa w Muszynie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zwłoki 42-letniej kobiety znalezione w polu

Dwóch mężczyzn z gminy Świedziebna koło Brodnicy odpowie za ucieczkę z miejsca wypadku, nieudzielenie pomocy i zacieranie śladów. Zginęła 42-letnia kobieta, którą towarzysze podróży zostawili ranną w polu. Do wypadku doszło 13 sierpnia wieczorem. Powiadomieni o wypadku policjanci znaleźli rozbity o drzewo samochód na drodze lokalnej w miejscowości Księte. Ślady krwi wskazywały, że ktoś może potrzebować pomocy, nikogo jednak na miejscu nie było.

Mundurowym udało się dotrzeć do 39-latka, który prawdopodobnie kierował autem oraz jego 30-letniego pasażera. Byli pijani – kierowca miał prawie 2 promile, pasażer 1,2. Mężczyźni przyznali policji, że podróżowała z nimi również 42-latka, która została ranna w trakcie wypadku. 39 i 30-latek wynieśli kobietę z auta i zostawili w polu. Nie potrafili jednak wskazać, gdzie dokładnie.

Rozpoczęto kilkugodzinne poszukiwania 42-latki. Kiedy w końcu udało się ją odnaleźć, już nie żyła.
Źródło info i foto: interia.pl

W berlińskiej dzielnicy Tempelhof zamordowano 25-letnią Polkę

W dzielnicy Tempelhof w Berlinie została zamordowana 25-letnia Polka. Do zbrodni doszło w wieżowcu na ulicy Burgemeisterstrasse. Krzyk kobiety zbudził jej sąsiadów. Policja otrzymała anonimowe zgłoszenie w ubiegły czwartek około północy. Kiedy mundurowi przybyli na miejsce zdarzenia na ścianach korytarza na siódmym piętrze były świeże ślady krwi.

Morderstwo w Berlinie. 25-letnia Polska mogła umrzeć w wyniku ran zadanych nożem

Policjanci wyłamali drzwi do mieszkania 64-letniego Bernarda S. Zobaczyli zakrwawione ciało kobiety, a następnie obezwładnili mężczyznę i aresztowali go. Na miejsce zbrodni wezwano karetkę. Ratownicy medyczni próbowali reanimować kobietę, jednak bezskutecznie – pisze „Berliner Kurier”.

Komisja Państwowego Urzędu Śledczego Niemiec nie chce komentować zbrodni i nie udziela mediom informacji na temat motywów sprawcy. Wszystko wskazuje jednak na to, że 25-latka z Polski została zabita nożem. Straciła dużo krwi. Prawdopodobnie próbowała uciec z mieszkania przed swoim oprawcą, ale mężczyzna zaciągnął ją z powrotem do mieszkania.

Nie jest pewne, jakie stosunki łączyły 25-letnią Polkę i 64-letniego podejrzanego. Nie wiadomo także, kto zadzwonił na policję. Okoliczności śmierci kobiety wyjaśni sekcja zwłok – informuje portal morgenpost.de.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Krew 5-letniego Dawida Ż. na foteliku i tapicerce. Nowe ustalenia prokuratury

Fot. Piotr Molecki/East News. 20.07.2019. W okolicach autostrady A2 policja odnalazla cialo chlopca. Z prawdopodobienstwem graniczacym z pewnoscia – jest to 5-letni Dawid Zukowski, 20 bm. policjanci koncentrowali poszukiwania na jednym ze zbiornikow wodnych w okolicy wezla Pruszkow.

Dawid Ż., 5-letni chłopiec z Grodziska Mazowieckiego poszukiwany przez 10 dni, został najprawdopodobniej zamordowany w samochodzie. To tam śledczy znaleźli wiele śladów krwi dziecka. Wciąż jednak nie znaleziono narzędzia zbrodni.

Ciało Dawida Ż. odnaleziono w sobotę w okolicach węzła Pruszków przy autostradzie A2, między Warszawą a Grodziskiem Mazowieckim. To, że ciało to zwłoki pięcioletniego Dawida, poszukiwanego od nocy z 10 na 11 lipca, potwierdził w poniedziałek rzecznik Prokuratury Okręgowej.

Sekcja zwłok wykazała liczne rany kłute klatki piersiowej. „Zostały zadane narzędziem ostrym” – poinformował prok. Łapczyński. Narzędzia zbrodni nadal wciąż jednak nie odnaleziono. „Wiemy, że było to narządzie ostre, zakładamy, że nóż” – dodał prokurator.

Wstępnie zakłada się, że miejsce znalezienia ciała dziecka nie było miejscem zabójstwa. Dawidek został zamordowany najprawdopodobniej w samochodzie.

W oparciu o wstępne sprawozdania z badań DNA możemy powiedzieć, że w aucie ujawniono ślady krwi, m.in. na foteliku dziecięcym, osłonie przeciwsłonecznej oraz innych elementach tapicerki auta. Wstępne wyniki badań wskazują, iż była to krew Dawida – ZAZNACZYŁ W PONIEDZIAŁEK PROK. ŁAPCZYŃSKI

Rzecznik, odpowiadając na pytania dotyczące motywu działania ojca Dawida, zaznaczył, że będzie to przedmiotem ustaleń w toku dalszych czynności procesowych. „Wstępnie możemy powiedzieć, że był to motyw osobisty, rodzinny, natomiast ta informacja wymaga dalszej weryfikacji” – dodał.

W tym zakresie analizujemy zeznania świadków oraz czekamy na wyniki zleconych ekspertyz, m.in. informatycznych. Weryfikujemy również dokładnie sytuację życiową ojca, w tym informacje o jego problemach, relacje rodzinne, wszelkie tego typu okoliczności czy sytuacje, które mogą być pomocne przy ustalaniu motywu.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Są wstępne wyniki sekcji zwłok 5-letniego Dawida Żukowskiego

– Oględziny i sekcja zwłok wykazały liczne rany kłute klatki piersiowej. Zostały zadane narzędziem ostrym. Warunki takiego narzędzia spełnia m.in. nóż – informuje Wirtualną Polskę rzecznik prokuratury okręgowej Łukasz Łapczyński.

– Oględziny zwłok dziecka w powiązaniu ze wstępnymi wynikami badań samochodu marki Skoda pozwalają wnioskować, iż miejsce ujawnienia zwłok nie było miejscem zabójstwa, a dziecko zostało pozbawione życia najprawdopodobniej w samochodzie. W oparciu o wstępne sprawozdania z badań DNA możemy powiedzieć, że w aucie ujawniono ślady krwi, m.in. na foteliku dziecięcym, osłonie przeciwsłonecznej oraz innych elementach tapicerki auta. Wstępne wyniki badań wskazują, iż była to krew Dawida – informuje WP rzecznik warszawskiej prokuratura.

Dramatyczne informacje z prokuratury

– Wczoraj ciało chłopca zostało zidentyfikowane przez członka najbliższej rodziny. Mamy zatem pewność, iż ciało znalezione w sobotę to ciało 5 – letniego Dawida – ujawnia rzecznik stołecznej prokuratury.

– Jeśli chodzi o motyw działania Pawła Ż. – będzie to przedmiotem ustaleń w toku dalszych czynności procesowych. W tym zakresie analizujemy zeznania świadków oraz czekamy na wyniki zleconych ekspertyz, m.in. informatycznych. Weryfikujemy również dokładne sytuację życiową ojca, w tym informacje o jego problemach, relacje rodzinne, wszelkie tego typu okoliczności czy sytuacje, które mogą być pomocne przy ustalaniu motywu. W tym zakresie z pewnością istotne będą opinie specjalistów, w tym psychologów uzyskane w oparciu o cały zgromadzony w toku tego postępowania materiał dowodowy – dodaje Łapczyński.

– W sprawie jest prowadzone postępowanie w kierunku zabójstwa. Będzie zmierzało ku wyjaśnieniu wszystkich okoliczności tej sprawy. Nie ma już wątpliwości, że odszukane ciało, to ciało Dawida Ż. – informował Łukasz Łapczyński, rzecznik warszawskiej prokuratury.

Tymczasem, jak ustaliła Wirtualna Polska, służby – mimo, iż oficjalnie poszukiwano cały czas żywego chłopca – już po dwóch dniach od zaginięcia Dawida zakładały czarny scenariusz. Miały o tym świadczyć m.in. ślady krwi znalezione we wnętrzu auta, odszukanego niedaleko stacji PKP.

Przypomnijmy, że ciało chłopca znaleziono w sobotnie popołudnie. Mundurowi natrafili na nie na łące przy autostradzie A2 w okolicach Pruszkowa.
Źródło info i foto: wp.pl

Ślady krwi zaginionego 5-latka na ubraniach jego ojca. Prokuratura dementuje

Nieprawdziwe są doniesienia o opinii biegłych, która miałaby potwierdzać istnienie śladów krwi i moczu Dawida na ubraniach jego ojca lub w aucie – poinformował we wtorek rano PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Łukasz Łapczyński. Dodał, że prokuratura czeka na wyniki badań biegłych.

W poniedziałek wieczorem portal Fakt24.pl, a we wtorek gazeta „Fakt” podały, że ze „źródeł zbliżonych do prokuratury” wynika, iż 5-letni Dawid z Grodziska Mazowieckiego nie żyje. Według gazety miały o tym świadczyć liczne ślady krwi i moczu dziecka w samochodzie jego ojca. Podobne ślady miały też zostać znalezione na ubraniu mężczyzny.

Prok. Łapczyński w rozmowie z Polską Agencją Prasową zdementował te doniesienia. – Informacje podane wczoraj wieczorem przez jeden z dzienników nie znajdują odzwierciedlenia w zgromadzonym w toku śledztwa materiale dowodowym. Nieprawdziwa jest informacja o uzyskaniu w toku śledztwa opinii biegłych z zakresu badań DNA, a w szczególności opinii biegłych w zakresie śladów krwawych mającej rzekomo potwierdzać istnienie śladów krwi chłopca na ubraniu mężczyzny – powiedział prokurator.

Jak podkreślił, do tej pory ubrania mężczyzny nie mogły zostać poddane badaniom w kierunku izolacji DNA z przyczyn obiektywnych. Jak dodał, chodzi o stan ubrań związany z okolicznościami zdarzenia, wtargnięciem pod pociąg oraz padającym deszczem podczas oględzin. Prok. Łapczyński zapewnił przy tym, że ubrania ojca Dawida są przygotowywane do badania.

Rzecznik prokuratury zaznaczył, że auto mężczyzny zostało poddane skrupulatnym oględzinom w celu uzyskania jak największej ilości materiału dowodowego już na początkowym etapie śledztwa. – Zabezpieczono szereg śladów kryminalistycznych, które aktualnie są badane przez biegłych. Nie dysponujemy jeszcze pełnymi opiniami ze zleconych badań – dodał.

Prokurator oświadczył też, że „nieprawdziwa jest informacja o uzyskaniu opinii wskazującej na obecność moczu dziecka czy to w aucie, czy to na ubraniu mężczyzny”.

– Ponadto biorąc pod uwagę okoliczności śmierci Pawła Ż. i odniesione przez niego obrażenia, ujawnienie na jego ciele czy ubraniu śladów roślin, ziemi czy innych elementów miejsca zdarzenia jest możliwe, aczkolwiek na tym etapie procesowo niepotwierdzone. W toku śledztwa zlecono szereg opinii; zlecenie kolejnych będzie zależało od wniosków płynących z opinii bazowych, zleconych na obecnym etapie – zaznaczył prok. Łapczyński.

We wtorek rozpoczęła się kolejna doba poszukiwań 5-letniego Dawida z Grodziska Mazowieckiego. Poszukiwania chłopca rozpoczęły się o północy w środę, kiedy utratę kontaktu z nim i jego ojcem zgłosiła rodzina. Dawid został zabrany przez ojca z Grodziska około godz. 17 w środę. Według ustaleń policji, tego samego dnia przed godz. 21 ojciec odebrał sobie życie, rzucając się pod pociąg.

Od zakończenia w niedzielę poszukiwań terenowych, praca funkcjonariuszy skupia się na działaniach operacyjnych. W sprawie zaginięcia chłopca prowadzona jest szczegółowa analiza kryminalistyczna. Analizowane są wszystkie zebrane informacje. Mowa o dotychczasowych ustaleniach, nagraniach z monitoringów, kamer samochodów oraz informacjach przekazywanych policji przez społeczeństwo.

Jak poinformował w ubiegłym tygodniu PAP prok. Łapczyński, już w czwartek prokuratura wszczęła śledztwo mające na celu ustalenie okoliczności śmierci ojca chłopca. „Szereg czynności policjanci wykonują wspólnie z prokuraturą, m.in analizę zabezpieczonych śladów, zlecanie opinii, analizę danych telekomunikacyjnych i wiele innych, ponadto planują czynności, jakie w sprawie należy wykonać i je realizują” – wskazał wtedy prokurator.

Cały czas prowadzona jest analiza kryminalistyczna – poinformował w poniedziałek rano Marczak. Wyjaśnił, że w skład zespołu prowadzącego analizę wchodzą analitycy i eksperci w zakresie poszukiwań z komendy głównej, stołecznej i z komendy w Grodzisku.

Wcześniej rzecznik wskazał, że w przypadku analizy mowa jest o ustaleniach operacyjnych, a także o nagraniach z monitoringów, kamer samochodów oraz informacjach przekazywanych policji przez społeczeństwo.

Ponadto w rejonie cały czas działania prowadzą policjanci z pionu kryminalnego. Jak przekazał rzecznik stołecznej policji, do zakończenia analizy nie ma w planach podjęcia działań przez służby, które dotychczas uczestniczyły w poszukiwaniach – Wojska Obrony Terytorialnej, Państwową Straż Pożarną czy Ochotnicze Straże Pożarne.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Poszukiwania zaginionego Dawida. W samochodzie znaleziono ślady krwi 5-latka. Na ubraniu ojca też

W aucie ojca Dawida Żukowskiego, a także na jego ubraniu, prokuratura miała natrafić na ślady krwi 5-letniego chłopca – informuje nieoficjalnie serwis Fakt24. Serwis Fakt24 donosi, choć na razie nieoficjalnie, że pojawiły się nowe informacje w sprawie zaginięcia 5-letniego Dawida Żukowskiego. Według dziennikarza portalu na ubraniu Pawła Ż. oraz w jego aucie znaleziono ślady należące do dziecka.

„W samochodzie Pawła Ż. odnaleziono bardzo dużo śladów krwi i moczu 5-letniego Dawidka. Podobne ślady znaleziono także na ubraniu mężczyzny” – czytamy w portalu, który podkreśla, że takie informacje pochodzą ze źródeł zbliżonych do prokuratury. Poza tym na ubraniu ojca chłopca miały być znalezione ślady trawy, liści oraz ziemi, a według prokuratury – to mogłoby pozwolić im na zlokalizowanie miejsca, gdzie jest 5-letni Dawid.

Poszukiwania Dawida Żukowskiego

Wtorek to szósty dzień poszukiwań 5-letniego Dawida Żukowskiego z Grodziska Mazowieckiego. 10 lipca około północy jego zaginięcie zgłosiła matka, gdy ojciec nie odwiózł dziecka w umówionym czasie. Z informacji policji wynika, że Paweł Ż. zabrał Dawida z domu w Grodzisku Mazowieckim, a następnie popełnił samobójstwo.

Od czwartku 11 lipca trwa największa w historii polskiej policji akcja poszukiwawcza. Na podstawie zeznań świadków i nagrań z monitoringu funkcjonariusze odtworzyli drogę, którą poruszał się ojciec Dawida i dokładnie sprawdzili prawie 4 tysiące hektarów przylegających do niej terenów.

Od poniedziałku zmieniła się za to formuła poszukiwań – policja nie wznowiła masowej akcji przeczesywania terenu, a skupiła się na analizie dotychczas zebranych informacji.

Dawid Żukowski ma 110 centymetrów wzrostu, jest szczupłej budowy ciała. Ma jasne włosy. W momencie zaginięcia był ubrany w szaroniebieską bluzę dresową, niebieskie jeansy oraz niebieskie trampki. Informacje związane z zaginięciem chłopca można zgłaszać do najbliższej jednostki policji lub dzwoniąc na numery telefonów 112 i 997.
Źródło info i foto: Gazeta.pl