Julia Skripal udzieliła wywiadu pierwszy raz po otruciu. Udzielała go w tajnej kryjówce

Julia Skripal zabrała głos po raz pierwszy od ataku na nią i jej ojca. Jak mówiła, ma nadzieję, że w przyszłości uda jej się „wrócić do domu”, czyli Rosji. Powiedziała, że próba otrucia „wywróciła jej życie do góry nogami”.

Julia Skripal, 33-letnia córka podwójnego agenta Siergieja Skripala, wypowiedziała się w środę dla agencji Reutera po raz pierwszy od ataku na początku marca.

To było szokujące, że użyto broni chemicznej. Moje życie wywróciło się do góry nogami. Obudziłam się (Julia Skripal przebywała w śpiączce 20 dni – red.) i od razu usłyszałam, że obydwoje zostaliśmy otruci. Mamy szczęście, że przeżyliśmy próbę zabójstwa – mówiła.

Krótkiego wywiadu Julia Skripal udzieliła z tajnego miejsca w Londynie – zarówno ona i ojciec są pod ochroną brytyjskich służb.

Nasza rekonwalescencja jest powolna i bardzo bolesna. Chcę pomóc ojcu w powrocie do zdrowia, a w dalszej perspektywie mam nadzieję, że będę mogła wrócić do swojego rodzinnego kraju (Rosji – red.) – stwierdziła.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zemsta za atak w Egipcie. Armia uderzyła w kryjówki terrorystów

Egipskie siły powietrzne, które dokonały w piątek nalotów w pobliżu Bir al-Abd na północy półwyspu Synaj, gdzie kilka godzin wcześniej doszło do najkrwawszego zamachu w historii Egiptu, zniszczyły kilka pojazdów użytych w ataku – poinformowała egipska armia.

„Egipskie lotnictwo zaatakowało również liczne kryjówki, w których terroryści przechowywali broń i amunicję” – zaznaczył w swym komunikacie rzecznik sił zbrojnych, Tamer el-Refaey.

Celem ataków z powietrza były górskie tereny wokół miasta Bir al-Abd, na których – jak się zakłada – ukrywają się bojownicy.
Wcześniej prezydent Egiptu Abd el-Fatah es-Sisi obiecał, że rząd z „brutalną siłą” odpowie na zamach na meczet w Bir al-Abd koło miasta Al-Arisz na północy półwyspu Synaj.

W piątek grupa 40 napastników zdetonowała tam ładunek wybuchowy przed świątynią wypełnioną wiernymi i otworzyła ogień do uciekających w popłochu ludzi. Zamachowcy byli podzieleni na cztery grupy. Atakowali karetki pogotowia, które przyjechały na miejsce.

Zamach był wymierzony w meczet al-Rawda, do którego uczęszczają wyznawcy sufizmu, czyli muzułmańskiego nurtu mistycznego. Już wcześniej byli oni prześladowani przez islamistycznych bojowników w regionie, w tym przez lokalny odłam Państwa Islamskiego (IS). Dżihadyści uważają wyznawców sufizmu za heretyków.

Według oficjalnego bilansu w tym najkrwawszym zamachu w historii Egiptu zginęło co najmniej 235 osób, a 109 zostało rannych.
Do ataku nie przyznała się żadna organizacja terrorystyczna, ale wydaje się, że był to kolejny zamach organizacji Prowincja Synaj, lojalnej wobec IS. Arabska nazwa Prowincji Synaj brzmi Wilajat Sinai. Grupa ta wzięła na siebie odpowiedzialność za najkrwawsze zamachy w regionie z ostatnich lat, w tym za atak bombowy z 2015 roku na rosyjski samolot czarterowy lecący do Petersburga, w którym zginęły 224 osoby.

Sytuacja na półwyspie Synaj pogorszyła się po obaleniu w 2013 roku przez ówczesnego dowódcę sił zbrojonych Sisiego wywodzącego się z Bractwa Muzułmańskiego szefa państwa Mohammeda Mursiego.

Konflikt w regionie pochłonął setki ofiar. Dżihadyści atakowali głównie policjantów i żołnierzy, ale zdarzały się też zamachy na lokalne plemiona, które współpracują z siłami bezpieczeństwa i które islamiści uważają za zdrajców. W lutym po serii ataków z Al-Arisz masowo uciekli chrześcijanie. Od grudnia ub.r. ponad 100 chrześcijan, głównie Koptów, zginęło w zamachach na kościoły i inne miejsca na Synaju i w całym kraju.
Źródło info i foto: interia.pl

Tajemnicza kobieta w kryjówce islamskich terrorystów

Irackie wojsko zdobyło kolejne pozycje Państwa Islamskiego w Mosulu. W grupie bojowników, którzy skapitulowali sfotografowano młodą dziewczynę o niearabskiej urodzie. Nieoficjalne źródła mówią, że jest to 17-letnia Europejka, która walczyła w szeregach ISIS.

Według premiera Iraku Hajdera al-Abadiego siły rządowe wspierane przez żołnierzy kurdyjskiej peszmergi całkowicie wyzwoliły Mosul z rąk islamskich terrorystów już tydzień temu. Walki w zabytkowej części miasta trwają jednak dalej. W jednym ze zlikwidowanych punktów oporu odnaleziono młodą dziewczynę o jasnym kolorze skóry. Nie ma żadnych potwierdzonych informacji odnośnie do tego skąd pochodzi i jaką rolę w szeregach ISIS pełniła.

Irackie wojsko zdobyło kolejne pozycje Państwa Islamskiego w Mosulu. W grupie bojowników, którzy skapitulowali sfotografowano młodą dziewczynę o niearabskiej urodzie. Nieoficjalne źródła mówią, że jest to 17-letnia Europejka, która walczyła w szeregach ISIS.

Ofensywa przeciwko bojownikom Państwa Islamskiego w Mosulu rozpoczęła się w październiku ubiegłego roku. Po przeszło dwóch latach walk o wyzwolenie rozległych terytoriów Iraku, zajętych latem 2014 roku, zaczęła przynosić pierwsze efekty. Dżihadyści wciąż nie dają za wygraną. W miarę jak tracili teren w Mosulu, dokonywali i dokonują niespodziewanych ataków na siły rządowe w innych regionach Iraku.
Źródło info i foto: wp.pl

CBŚP zatrzymało bossa gangu

Setki tysięcy złotych miesięcznie zarabiał kielecki gang na wstawianiu do miejscowych lokali nielegalnych automatów do gier. Grupę rozbili funkcjonariusze CBŚP z Kielc, których w akcji zatrzymań i zabezpieczenia automatów musiała wspierać ponad setka kolegów z innych miast oraz funkcjonariusze służb celno-skarbowych. Boss grupy liczył, że umknie obławie chowając się w swoim gołębniku, w którym urządził sobie kryjówkę.

Kontrolowanie przez grupy przestępcze automatów do gier o niskich wygranych (znanych lepiej, jako „jednoręcy bandyci”) to jedno z bardziej dochodowych przedsięwzięć w półświatku. Jedna tylko „maszyna” wstawiona w lokalu o dobrej lokalizacji może przynieść miesięcznie kilkadziesiąt tysięcy złotych zysku. Policjanci i celnicy regularnie zatrzymują setki automatów, ale kolejne bardzo szybko wracają na miejsce. Bo grupa dysponująca kilkudziesięcioma maszynami, może zarabiać na nielegalnym hazardzie więcej niż bardziej ryzykownego haraczowania agencji towarzyskich.

Wielka obława

Funkcjonariusze CBŚP namierzyli gang, który wstawiał automaty do lokali w Kielcach i okolicach. Grupą kierował znany lokalny kryminalista, który zwerbował do współpracy znajomego po fachu i kilku „akwizytorów”. – Funkcjonariusze CBŚP ustalili, że grupa działała od połowy 2016 roku. Urządzenia należącego do podejrzanych nie miały koncesji i nie były nigdzie rejestrowane. W ciągu kilkunastu tygodni funkcjonariusze ustalili kompletny skład grupy przestępczej i adresy lokali, do których wstawiono automaty – powiedziała tvp.info kom. Agnieszka Hamelusz, rzeczniczka CBŚP.

Kiedy śledczy uznali, że zebrali wystarczające dowody do uderzenia w grupę, to wkroczyli do akcji. W tym samym czasie, kilkanaście ekip policyjnych pojawiło się w ustalonych miejscach. Policjantów z Kielc wspierali koledzy z Radomia, Łodzi, Krakowa i Katowic oraz funkcjonariusze służb celno-skarbowych. Do członków gangu z kryminalna przeszłością wysłano antyterrorystów. Zachodziła obawa, że obaj gangsterzy mogą być uzbrojeni i stawiać opór.

Udawał gołębia?

Siedmiu z ośmiu członków bandy zatrzymano bez większych problemów. Nieco problemów, nastręczyło funkcjonariuszom znalezienie herszta bandy. Z informacji policyjnych wynikało, że mężczyzna miał być w domu. Jednak, gdy funkcjonariusze wkroczyli na jego posesję, okazało się, że ten zniknął. Przeszukano wszystkie pomieszczenia w domu, a po gangsterze nie było śladu. Uwagę funkcjonariuszy zwrócił profesjonalny gołębnik. Boss był, bowiem zapalonym miłośnikiem tych ptaków. Funkcjonariusze przeszukali te pomieszczenia, ale również nie znaleźli w nim poszukiwanego. Ich uwagę zwróciła jednak jedna ścianka działowa. Okazało się, że można ją tak przesuwać, że tworzyła specyficzną kryjówkę. I tam znaleziono bossa.

Policjanci zabezpieczyli 44 maszyny hazardowe i pieniądze oraz samochody o wartości 350 tys. złotych. W kieleckiej Prokuraturze Okręgowej, członkowie gangu usłyszeli zarzuty związane z udziałem w zorganizowanej grupie przestępczej i przestępstwami karno-skarbowymi, za co grozi im do 5 lat więzienia.

Miłośnik gołębi odpowie dodatkowo za kierowanie gangiem.
Źródło info i foto: TVP.info

Kolejny cios we włoską mafię

Sztabki złota i drogie zegarki, znalezione w kryjówce neapolitańskiej mafii, wyceniono na dwa miliony euro. Ich właścicielem jest człowiek odpowiedzialny za import do Włoch narkotyków z Hiszpanii i Holandii. To kolejny cios dla coraz biedniejszej Camorry.

Każda akcja policji i prokuratury kończy się pozbawieniem klanu Contini części jego majątku. Na początku ubiegłego roku przejęto od mafii 40 stacji benzynowych, 20 barów, 4 sklepy jubilerskie, 11 mieszkań, 2 firmy budowlane i 3 palarnie kawy. Wartość tego majątku oszacowano na 320 milionów euro.

W maju tego roku organizacja przestępcza utraciła dalszych 80 milionów euro w postaci między innymi luksusowego jachtu.

Tym razem szefa klanu pozbawiono sztabek złota i drogich zegarków na sumę dwóch milionów euro. Ustalono, że przedmioty te nie pochodzą z kradzieży. Chodziło o inwestycję – lokatę brudnych pieniędzy, pochodzących z przemytu narkotyków.
Żródło info i foto: onet.pl

Odnaleziono kryjówkę Salaha Abdeslama

W połowie grudnia w mieszkaniu w Brukseli policja znalazła m.in. ślady materiałów wybuchowych i odciski palców głównego podejrzanego o zamachy w Paryżu, który pozostaje na wolności, Salaha Abdeslama – poinformowała dziś belgijska prokuratura. Potwierdziła, że podczas przeszukania funkcjonariusze skonfiskowali też ręcznie wykonane pasy zamachowców samobójców.

Potwierdzając doniesienia belgijskiej gazety, prokuratura federalna podała, że mieszkanie w brukselskiej dzielnicy Schaerbeek zostało wynajęte pod fałszywym nazwiskiem. Mogła się nim posługiwać osoba, która obecnie przebywa w areszcie w związku z paryskimi atakami terrorystycznymi. To kolejny dowód na to, że strzelaniny i samobójcze zamachy z 13 listopada były przynajmniej częściowo planowane w Belgii – komentuje agencja Reutera.

Z informacji podanych przez władze francuskie wiadomo, że Abdeslam przez pierwsze cztery godziny po atakach ukrywał się, a potem zadzwonił do znajomych, by po niego przyjechali. Następnie udali się do Brukseli; po drodze byli kontrolowani przez policję we francuskim Cambrai, ale nie zostali zatrzymani, bo służby nie znały wówczas tożsamości sprawców zamachów.

W rezultacie serii ataków przeprowadzonych 13 listopada w różnych częściach Paryża zginęło 130 osób, a ok. 350 zostało rannych. Do zamachów przyznało się Państwo Islamskie.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Mieszkańcy Neapolu stanęli w obronie zatrzymanego mafioso

W Neapolu na południu Włoch mieszkańcy próbowali wyrwać z rąk karabinierów bossa miejscowej mafii, którego funkcjonariusze aresztowali w jego kryjówce – podały media. Boss kamorry Luigi Cuccaro, za którym prokuratura do walki z mafią wydała trzy nakazy aresztowania za zabójstwo i handel narkotykami, ukrywał się od dwóch lat w kolebce swego klanu, neapolitańskiej dzielnicy Barra. Jego kryjówka znajdowała się między ścianami domu. Kiedy opuścił ją w nocy, by udać się na rodzinną uroczystość w domu szwagra, został aresztowany przez karabinierów.

Gdy tylko wieść o tym, co się stało, rozeszła się w dzielnicy, dziesiątki osób wyszły masowo na ulice, by zaprotestować przeciwko zatrzymaniu mafiosa, cieszącego się tam dużym poparciem. Podczas ogromnej szamotaniny wokół radiowozu karabinierów neapolitańczycy bezskutecznie usiłowali wręcz odbić Cuccaro.
Żródło info i foto: onet.pl

Niemcy namierzyli Osamę bin Ladena?

Służby wywiadowcze Niemiec pomogły Amerykanom w namierzeniu ukrywającego się Osamy bin Ladena – podaje gazeta „Bild am Sonntag”. Wskazówki niemieckiego wywiadu miały mieć fundamentalne znaczenie dla całej operacji. Z informacji „Bild am Sonntag” wynika, że to niemiecki wywiad BND ustalił, iż Bin Laden ukrywał się w Pakistanie. Niemcy mieli otrzymać tę informację od swojego agenta, który był jednocześnie agentem pakistańskich służb wywiadowczych, po czym przekazali ją Amerykanom.

Oznacza to, że Pakistan musiał wiedzieć, iż Osama bin Laden przebywał na terytorium ich kraju, choć władze w Islamabadzie zaprzeczają. Gazeta dodaje, że podwójny niemiecko-pakistański agent nie był osobą, która doprowadziła Amerykanów do kryjówki Bin Ladena w mieście Abbottabad. Niemcy mieli jednak swój udział w ostatniej fazie operacji przeciwko przywódcy Al-Kaidy. Niemiecki wywiad miał bowiem kontrolować komunikacją telefoniczną i internetową w północnym Pakistanie, sprawdzając czy nikt nie dowiedział się o planowanej operacji zabicia Bin Ladena przez elitarną jednostkę amerykańską.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Pościg za Dornerem w USA. Kryjówka spłonęła. Policja szuka ciała

Wciąż nie znaleziono ciała byłego policjanta Christophera Dornera, podejrzewanego o zabójstwo trzech osób. Mężczyzna zabarykadował się domu w pobliżu ośrodka sportów zimowych Big Bear Lake, na południu Kalifornii – podały amerykańskie media. Po interwencji policji dom spłonął, jednak zgliszcza nie zostały jeszcze dokładnie przeszukane. Sześć dni po ostatnim starciu z próbującymi go schwytać stróżami prawa były funkcjonariusz policji z Los Angeles (LAPD) wdał się w strzelaninę z dwoma pracownikami biura szeryfa hrabstwa San Bernardino. 33-letni Chris Dorner włamał się wcześniej do domu w turystycznym rejonie Big Bear Lake, związał przebywającą w nim parę ludzi i ukradł jej samochód. Gdy uciekał, został ostrzelany przez policjantów. Ranił ich obu, po czym uciekł. Mężczyzna zabarykadował się w turystycznym domu w górach. Tam znalazła go policja. Budynek został otoczony przez ok. 200 funkcjonariuszy. Gdy policjanci zbliżali się do budynku, Dorner otworzył ogień. Jak podał „Los Angeles Times”, w wyniku strzelaniny zginął policjant. Żródło info i foto: Gazeta.pl

Mark Owen opowiada o akcji zabicia szefa Al-Kaidy

Mark Owen – warto zapamiętać to nazwisko, bo być może jest to człowiek, który wpłynie na wynik wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. To były komandos, który napisał książkę o akcji zabicia Osamy Bin Ladena. Akcji, w której brał udział, ale która ponad wszystko – według amerykańskiej administracji – jest i powinna pozostać tajna. Tym bardziej, że komandos przedstawia w książce nieco inną wersję wydarzeń niż ta, którą znamy z mediów. Zabicie Bin Ladena było najważniejszym wydarzeniem ubiegłego roku. Były komandos, do którego dotarła stacja CBS, opisuje ostatnie 40 minut przed zabójstwem szefa Al-Kaidy. Rekonstruuje wydarzenia w kryjówce terrorysty i na finiszu prezydenckiej kampanii w Stanach Zjednoczonych zmienia oficjalną wersję wydarzeń. – „To mnie martwi, bo mamy polityczny sezon, ale ta książka nie jest polityczna w jakikolwiek sposób. Nie obrabia tyłka żadnej partii” – przekonuje Owen.Żródło info i foto: tvn24.pl