Posts Tagged “kryzys migracyjny”

Szwedzki Urząd Migracyjny zlikwiduje w przyszłym roku kilkanaście tysięcy miejsc w ośrodkach i mieszkaniach przeznaczonych dla imigrantów. Docelowo takich miejsc ma być maksymalnie 25 tysięcy. Po tym jak w 2016 roku Szwecja wprowadziła ostrzejsze przepisy migracyjne i uszczelniła swoje granice, liczba migrantów starających się o azyl zaczęła maleć. Od tego czasu Urząd Migracyjny zlikwidował około 40 tysięcy czasowych miejsc w ośrodkach dla azylantów, które były prowadzone przez prywatnych przedsiębiorców.

Do czerwca umowy na prowadzenie około 6 tysięcy takich miejsc zostaną wypowiedziane. Do dyspozycji urzędu pozostanie pod koniec przyszłego roku 25 tysięcy miejsc w ośrodkach, czyli o 15 tysięcy mniej niż przed kryzysem migracyjnym w 2015 roku.

– Liczba miejsc w naszych ośrodkach będzie dostosowana do liczby azylantów, których będziemy mogli przyjąć – powiedział szwedzkiemu radiu Kenneth Karlsson, z Urzędu Migracyjnego. Według przepisów obowiązujących w Szwecji do czasu rozpatrzenia wniosku o azyl obowiązek zapewnienia imigrantom mieszkania i utrzymania spoczywa na Urzędzie Migracyjnym. Po otrzymaniu pozwolenia na pobyt obowiązek na okres dwóch lat przechodzi na gminy.

Szacuje się, że w przyszłym roku Szwecja będzie mogła rozpatrzyć około 24 tysiące wniosków o azyl lub pobyt stały.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Jeśli islamiści będą kontrolować wybrzeże Morza Śródziemnego, kryzys migracyjny jeszcze się pogłębi. Coraz więcej jest sygnałów, że Państwo Islamskie próbuje przenieść swoją główną działalność do pogrążonej w wojnie domowej Libii. Dla Europy byłby to jeszcze większy problem niż upadek Syrii, jednak na razie brakuje chętnych do interwencji zbrojnej.

Według Pentagonu prowadzone w Syrii i Iraku operacje międzynarodowej koalicji przeciw Państwu Islamskiemu wbrew pozorom przynoszą efekty. W pierwszym z tych krajów organizacja straciła ok. 20 proc. terytorium, które kontrolowała rok temu, w drugim – nawet 40 proc. Wskutek bombardowań instalacji naftowych zmniejszyły się jej dochody z eksportu ropy, czego skutkiem jest zmniejszenie nawet o połowę żołdu wypłacanego bojownikom. Sama ich liczba też spadła. Opublikowany w zeszłym tygodniu raport amerykańskiego wywiadu wskazuje, że w Syrii i Iraku jest ich do 25 tys., podczas gdy w 2014 r. liczba ta dochodziła do 31 tys.

Nie ma jednak zbyt wielu powodów do zadowolenia, bo równocześnie zwiększa się obecność Państwa Islamskiego w Libii. Amerykański wywiad szacuje, że w szeregach tej organizacji walczy tam już ok. 6 tys. osób, co oznacza, że łączna liczba jej bojowników praktycznie się nie zmieniła, zaś w związku z trudnościami w przedostaniu się do Syrii i Iraku to właśnie północnoafrykański kraj stał się głównym celem potencjalnych dżihadystów. Od pewnego czasu pojawiają się doniesienia, że przywódca Państwa Islamskiego Abu Bakr al-Baghdadi w ostatnich miesiącach wysłał do Libii głównych dowódców, a być może również sam się tam przeniósł.

Z punktu widzenia Państwa Islamskiego taki ruch miałby sens. Libia jest krajem upadłym w jeszcze większym stopniu niż Syria i Irak, a w przeciwieństwie do sytuacji w Syrii żadne z mocarstw nie jest zainteresowane losem żadnego z lokalnych przywódców. Co więcej – Libia znajduje się bliżej Europy. Pierwszym przyczółkiem Państwa Islamskiego było tu portowe miasto Darna we wschodniej części kraju, które bojownicy deklarujący lojalność wobec tej organizacji zajęli w październiku 2014 r. Później miejscowi mudżahedini odbili część miasta i obecnie nikt go nie kontroluje w całości.

Tymczasem Państwo Islamskie zdobyło na początku zeszłego roku Syrtę – jeden z głównych libijskich portów, w pobliżu którego urodził się i zginął były libijski przywódca Muammar Kaddafi – i obecnie kontroluje 250-kilometrowy odcinek wybrzeża nad zatoką Wielka Syrta. Na sięgającym kilkadziesiąt kilometrów w głąb lądu terytorium znajdują się złoża ropy naftowej, zatem główne źródło finansowania organizacji może zostać utrzymane, choć sprzedawanie surowca będzie trochę trudniejsze.

Co ważne, trwająca w Syrii wojna domowa daje duże możliwości rozszerzania wpływów. Wschodnią i południową część kraju kontroluje uznawany przez większość krajów, w tym Zachód, rząd wyłoniony w wyborach w 2014 r. Północno-zachodnią – alternatywne władze powołane przez przegranych, których dominującą siłą jest Bractwo Muzułmańskie. Biorąc pod uwagę doniesienia o rosnącej liczbie bojowników Państwa Islamskiego w Libii, można się spodziewać, że to ono w najbliższym czasie będzie zyskiwało terytorialnie. Liczbę osób, które wyjechały z Libii walczyć w szeregach organizacji Al-Baghdadiego, szacuje się na ok. 600, czyli znacznie mniej niż z sąsiedniej Tunezji. Nie wynika to jednak z braku potencjalnego poparcia dla dżihadu, lecz z tego, że potencjalni bojownicy wojnę mieli u siebie, bo od czasu obalenia Kaddafiego w 2011 r. walki w Libii toczą się praktycznie nieustannie.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Comments Brak komentarzy »