Były ordynator z zarzutami. 166 przestępstw, w tym korupcja

Krzysztof K., były ordynator Oddziału Chirurgii Ogólnej i Naczyniowej szczecińskiego szpitala w Zdunowie, usłyszał zarzuty m.in. przyjmowania łapówek, prania brudnych pieniędzy i oszustw. W sumie chodzi o 166 przestępstw. Materiały tej sprawy wyłączono ze śledztwa, w którym Prokuratura Regionalna chce przedstawić zarzuty przyjmowania korzyści majątkowych od pacjentów lub ich bliskich marszałkowi Senatu Tomaszowi Grodzkiemu – podała prokuratura.

„Po doprowadzeniu do Prokuratury Regionalnej w Szczecinie Krzysztofowi K. przedstawiono zarzuty popełnienia 166 przestępstw, w tym przyjmowania łapówek w związku z pełnioną funkcją ordynatora szpitala w zamian za przeprowadzenie operacji, a także uzależniania ich przeprowadzenia od otrzymania korzyści majątkowej, oszustw, tzw. prania brudnych pieniędzy oraz złożenia fałszywego oświadczenia w toku procedury przetargowej” – poinformowała w czwartek Prokuratura Regionalna w Szczecinie.

W okresie objętym zarzutami korupcji i oszustw lekarz był ordynatorem Oddziału Chirurgii Ogólnej i Naczyniowej Specjalistycznego Szpitala im. prof. A. Sokołowskiego w Zdunowie. Jak podała prokuratura, zarzuty dotyczą łącznej kwoty co najmniej 1,5 mln zł.

Na NFZ za dwa lata, prywatnie za kilka dni

Krzysztof K. miał kwalifikować pacjentów do zabiegu w prywatnym gabinecie informując, że jest możliwość wykonania zabiegu na koszt NFZ – czas oczekiwania na jego wykonanie wynosić będzie jednak do dwóch lat – albo też prywatnie, nawet za kilka dni. W tym przypadku – przekazała prokuratura – niezbędna była „partycypacja” pacjenta w kosztach rzędu 10 tys. złotych.

Kwota miała być wpłacana na konto Fundacji Pomocy Transplantologii. Według śledczych, wpłaty pochodzące od pacjentów w ramach wewnętrznych rozliczeń fundacji były przyporządkowane do oddziału szpitalnego prowadzonego przez podejrzanego, a następnie m.in. w kwocie prawie 450 tys. zł trafiły na jego prywatne konto.

Prokuratura nie udziela informacji na temat wypowiedzi procesowej i złożonych wyjaśnień, tłumacząc to dobrem śledztwa.

Jak przekazało CBA, w trakcie śledztwa ustalono, że lekarz dopuścił się przestępstwa składania fałszywych oświadczeń podczas udziału w komisji przetargowej szpitala – chodzi o oświadczenie o bezstronności. „Wszystko wskazuje na to, że zatrzymany otrzymywał środki pieniężne z tytułu wynagrodzenia od jednej ze spółek farmaceutycznych, która wygrała postępowanie na dostawę sprzętu medycznego dla szpitala” – podano.

Zarzuty przedstawiono chirurgowi „w oparciu o zgromadzone w toku śledztwa dowody, w tym zeznania 250 świadków, zabezpieczoną dokumentację i historię rachunków bankowych podejrzanego”.
Źródło info i foto: interia.pl

62-latek skazany za obcowanie płciowe ze swoją córką

Lubelski sąd uznał Krzysztofa K. za winnego obcowania płciowego ze swoją córką. Miał ją wykorzystywać seksualnie przez 9 miesięcy. 62-latek został skazany na więzienie i zapłatę nawiązki. Sąd skazał mężczyznę na rok i sześć miesięcy pozbawienia wolności oraz nałożył na niego obowiązek zapłaty na rzecz córki 5 tysięcy złotych nawiązki. Na poczet kary zaliczył mu dziewięciomiesięczny pobyt w areszcie tymczasowym. Proces toczył się od 22 marca 2021 r. Nieprawomocny wyrok zapadł 22 grudnia.

Krzysztof K. został aresztowany w sierpniu 2017 r. Prokuratura oskarżyła go o wielokrotne doprowadzenie córki do obcowania płciowego. Czynów tych miał się dopuścić od listopada 2016 r. do sierpnia 2017 r. Jak informował „Fakt”, ojciec miał zmuszać swoją córkę do masturbowania się, wielokrotnie wykorzystywać seksualnie, a także uderzyć pięścią w głowę w trakcie awantury. „Kobieta tłumaczyła, że zgłosiła się o pomoc, ponieważ bała się, że następnym celem mogą być jej dzieci” – czytamy w dzienniku. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Ruszył proces ws. zabójstwa Piotra R.

21 września w Sądzie Okręgowym w Kaliszu (woj. wielkopolskie) rozpoczął się proces ws. zabójstwa 34-letniego Piotra R. Zmarły był właścicielem fermy drobiu w Zadowicach, na której zatrudnił swojego 54-letniego znajomego wraz z jego konkubiną. Pozwolił im także mieszkać w budynku na terenie gospodarstwa. To właśnie Krzysztof K. wpakował w kolegę cały magazynek od pistoletu. W sądzie tłumaczył się psychozą i prześladowaniami

Rozpoczął się proces w sprawie śmierci Piotra R. Właściciel fermy drobiu z Zadowic w woj. wielkopolskim zginął we wrześniu 2019 roku od siedmiu strzałów z nielegalnie posiadanej przez niego broni. Do zabójstwa przyznał się Krzysztof K., który pracował na fermie wraz ze swoją konkubiną. Rodzina R. pozwoliła im także mieszkać w jednym z budynków na terenie gospodarstwa.

Znali się z rodzinnej miejscowości

54-latek zeznał, że znał Piotra R. od siedmiu lat z rodzimego Wałcza w woj. zachodniopomorskim. Oboje mieli zatargi z prawem. Zmarły miał być notowany m.in. za przemoc, groźby i narkotyki. Krzysztofa K. karano za rozboje, włamania, kradzieże i uszkodzenia ciała.

Kilka miesięcy przed śmiercią Piotr R. kupił wspomnianą fermę i przeprowadził się na nią wraz z rodziną: żoną, córkami (obecnie w wieku 9 i 3 lat) i teściową.

– Znaliśmy się od 7 lat. Żyliśmy w zgodzie. Mieliśmy do siebie zaufanie. Wiedziałem, gdzie trzyma broń i pieniądze. Kiedy Piotrek kupił w Zadowicach fermę za 700 tys. zł, to mnie i konkubinę zatrudnił u siebie – mówił oskarżony Krzysztof K.

Właściciele mieli dokuczać ukochanej sprawcy

Nieporozumienia między zamordowanym a oskarżonym miały zacząć się wtedy, gdy jak twierdzi Krzysztof K., właściciele zaczęli dokuczać jego konkubinie, poniżać ją, a także grozić jej śmiercią. 54-latek przekonywał, że „do tragedii nie doszło z chęci zysku, kłótni ani porachunków”. – Przyczyny to psychoza i prześladowanie pracowników przez właścicieli firmy – mówił.

Podczas jednej z awantur oskarżony miał stracić panowanie nad sobą. – Poszedłem do garażu i wróciłem do kurnika. Kiedy Piotrek zobaczył, co trzymam w ręku, zaczął biec w moim kierunku. Wystraszyłem się go, bo to rosły i wysportowany mężczyzna; zacząłem strzelać – powiedział oskarżony.

Wystrzelił cały magazynek

Zeznał, że wystrzelił cały magazynek, oddał łącznie 7 strzałów. Kiedy poszkodowany upadł, zdjął mu z szyi łańcuch z krzyżem o wartości 15 tys. zł i uciekł z gospodarstwa. W lombardzie dostał za zrabowany przedmiot 600 zł; pieniądze te planował przeznaczyć na podróż do innego miasta. Został jednak zatrzymany niedługo potem na terenie pustostanu.

Mężczyzna nie przyznał się do usiłowania zabójstwa żony 34-latka i żądania 150 tys. zł. – Chciał strzelić do kobiety, ale broń się zacięła – informował po zatrzymaniu oskarżonego rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wlkp. Maciej Meler. Krzysztofowi K. grozi dożywocie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Co ze śledztwem ws. zabójstwa wójt gminy Zgierz?

Prokuratura w Zgierzu cały czas prowadzi śledztwo w sprawie śmierci Barbary Kaczmarek. Przypomnijmy, że dotychczasowa wójt zmarła pod koniec lutego w zgierskim szpitalu z powodu rozległych obrażeń głowy i poważnego urazu mózgu. Zarzuty spowodowania u niej ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej życiu usłyszał jej syn, Krzysztof K..

Mężczyzna początkowo trafił do aresztu, który jednak dość szybko opuścił. – Zebrany materiał dowodowy, a w szczególności kolejna opinia biegłych z Zakresu Medycyny Sądowej uzasadniał odstąpienie od najsurowszego środka zapobiegawczego. Podejrzany pozostaje jednak cały czas pod zarzutem spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu – mówi Krzysztof Kopania (53 l.) z Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Mężczyźnie grozi 15 lat więzienia.
Źródło info i foto: se.pl

Były dyrektor Domu Dziecka Caritas w Lesznie skazany za molestowanie seksualne chłopca na koloniach

Na 3 lata i 2 miesiące pozbawienia wolności skazał w piątek poznański sąd Krzysztofa K.; byłego dyrektora Domu Dziecka Caritas w Lesznie i b. prezesa Polonii Leszno. Mężczyzna oskarżony był o przestępstwa pedofilskie i posiadanie dziecięcej pornografii.

Do przestępstw o charakterze seksualnym wobec dwóch chłopców w wieku poniżej 15 lat doszło według śledczych w 2017 r. podczas obozu sportowego w Pucku, zorganizowanego przez Salezjańską Organizację Sportową z Poznania. Krzysztof K. był opiekunem uczestników obozu. Po powrocie z kolonii jeden z molestowanych chłopców miał opowiedzieć rodzicom o zachowaniu Krzysztofa K. – ci zawiadomili policję.

Prokuratura oskarżyła Krzysztofa K.; byłego dyrektora Domu Dziecka Caritas w Lesznie i b. prezesa Polonii Leszno o przestępstwa pedofilskie i posiadanie dziecięcej pornografii. Mężczyzna nie przyznał się do winy.

W piątek poznański sąd rejonowy skazał Krzysztofa K. na karę łączną 3 lat i 2 miesięcy więzienia. Sąd wskazał, że mężczyzna ma odbywać karę pozbawienia wolności w systemie terapeutycznym dla sprawców przestępstw na tle seksualnym.

Sąd uznał mężczyznę za winnego posiadania pornografii dziecięcej i molestowania jednego z chłopców. W odniesieniu do przestępstwa, którego miał się dopuścić względem drugiego z małoletnich – sąd uniewinnił mężczyznę podkreślając, że „brak jest jednoznacznych dowodów wskazujących na winę oskarżonego”. Sędzia Przemysław Wita zaznaczył, że chłopiec w swoich zeznaniach nie wskazywał wprost, że był ofiarą niewłaściwego zachowania mężczyzny, a jedynie – że Krzysztof K. przychodził w nocy do pokoju chłopców, „coś robił, ale on nie widział, coś mu opowiadali inni, którzy nie spali”.

Sędzia wskazał w tym przypadku także na nieprawidłowości w działaniu prokuratury. Jak mówił, o ile jeden z chłopców został przesłuchany po ok. miesiącu od zawiadomienia o przestępstwie, to drugi – po ok. 7 miesiącach od powrotu z kolonii.

Nie rozumiem kompletnie tego. Trudno mi to zrozumieć, dlaczego dopiero po tak długim czasie to dziecko zostało przesłuchane. Chyba nie trzeba tłumaczyć, że po takim czasie nawet osoba dorosła, a tym bardziej dziecko – pewnych rzeczy może już po prostu nie pamiętać dokładnie. Trudno tu dywagować, czy to mogło mieć jakieś znaczenie, natomiast nie powinno tak się dziać, że po tak długim czasie osobę, co do której od początku było wiadome, że to dziecko może jakieś wiadomości posiadać, przesłuchać tak późno – mówił sędzia.

Na Krzysztofa K. został także nałożony 5-letni zakaz zajmowania wszelkich stanowisk i wykonywania wszelkich zawodów związanych z wychowaniem, edukacją, leczenie i opieką nad małoletnimi oraz zakaz przebywania w środowiskach i miejscach związanych z małoletnimi. Sąd orzekł również 5-letni zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego oraz zapłatę nawiązki na rzecz chłopca w wysokości 5 tys. zł.

Wydany w piątek wyrok nie jest prawomocny.

Krzysztofa K. nie było na sali w trakcie odczytywania wyroku. Strony postępowania nie chciały komentować postanowienia sądu.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Ojciec z kolegami brutalnie gwałcił 7-letniego syna. Jest wyrok

Dziecko przez długi czas było usypiane tabletkami i brutalnie gwałcone przez swojego ojca i jego kolegów. Zwyrodnialcy stanęli przed sądem, bo były policjant, pod którego skrzydła trafił chłopiec, nagrał jego wstrząsającą relację. Sąd nie miał litości dla bezwzględnych oprawców.

Pierwsze sygnały, że w życiu chłopca ze Zborowa dzieje się coś złego, pojawiły się w 2013 roku, gdy ten miał sześć lat. Wówczas, jak podaje „Gazeta Wyborcza”, pracownicy socjalni zaniepokoili się wybuchami agresji dziecka oraz niekontrolowaniem przez niego potrzeb fizjologicznych.

Mniej więcej w tym czasie ojciec chłopca wyprowadził się z domu, jednak co jakiś czas mężczyzna zabierał syna do siebie na weekendy. Gdy chłopiec miał 8 lat, w 2015 roku, przyłapano go w szkole na alarmującym zachowaniu – dziecko symulowało akt seksualny na uczniu. Szkoła powiadomiła wówczas policję. Śledczy sprawdzali, czy dziecko nie jest wykorzystywane seksualnie, jednak nie znaleźli dowodów.

Pod koniec 2016 roku sąd rodzinny postanowił odebrać chłopca matce, która nadużywała alkoholu i nie interesowała się dzieckiem. Kilkulatek trafił do pogotowia rodzinnego w Mosinie prowadzonego przez byłego policjanta Krzysztofa Matusiaka.

– To była najbardziej dramatyczna historia, z jaką się zetknęliśmy, a trafiały już do nas i wciąż trafiają dzieci wykorzystywane seksualnie. Żadne nie miało jednak takiej traumy – powiedział Matusiak w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.

Gdy chłopiec trafił do pogotowia rodzinnego, rozpoznano u niego syndrom stresu pourazowego. Dziecko moczyło się, wyszukiwało w internecie treści pornograficzne, bawiło się genitaliami. Jednak dopiero po pewnym czasie Matusiak poznał dokładne przyczyny tego zachowania. Gdy chłopiec zaufał nowym opiekunom, opowiedział im o traumie, jakiej doświadczył. Były policjant wszystko nagrał, zdobywając tym samym dla sądu materiał dowodowy.

Prokuratura oskarżyła ojca chłopca, 50-letniego Krzysztofa K., o wielokrotne zgwałcenie syna ze szczególnym okrucieństwem. Zarzuty gwałtów na chłopcu postawiono także znajomym mężczyzny – 38-letniemu Marcinowi W. oraz 35-letniemu Karolowi K. Chłopcu pokazywano także treści pornograficzne.

Sąd nie miał litości

Proces mężczyzn był niejawny. Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, wszyscy oskarżeni zostali uznani winnymi. Krzysztof K. za wielokrotne zgwałcenie syna ze szczególnym okrucieństwem otrzymał maksymalny wymiar kary przewidziany za to przestępstwo w polskim prawie, czyli 15 lat więzienia. Marcin W. został skazany na 12 lat więzienia, a Karol K. na sześć lat. Oprócz tego mężczyźni zostali pozbawieni praw publicznych odpowiednio na 10, 15 oraz 10 lat. Mężczyźni mają także wypłacić poszkodowanemu chłopcu nawiązkę w łącznej kwocie 250 tys. zł. Zwyrodnialcy nie mogą się także kontaktować z pokrzywdzonym.

„Wyborcza” podaje, że gwałcony chłopiec przebywał w pogotowiu rodzinnym przez rok. Stamtąd trafił do specjalistycznego ośrodka wychowawczego, gdzie przebywa już od dwóch lat. Jego były opiekun Krzysztof Matusiak twierdzi, że trauma, jakiej doznało dziecko, jest tak ogromna, że najprawdopodobniej nigdy nie będzie ono w stanie normalnie funkcjonować w społeczeństwie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Krzysztof K. usłyszy zarzut w związku z zabójstwem na fermie drobiu

Najprawdopodobniej zarzut zabójstwa z użyciem broni usłyszy dziś 53-letni Krzysztof K. Mężczyzna jest podejrzany o śmiertelne postrzelenie szefa fermy drobiu w Zadowicach koło Kalisza w Wielkopolsce. Jak usłyszał nasz dziennikarz Mateusz Chłystun w Prokuraturze Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim, niewykluczone, że przesłuchanie nastąpi jeszcze dziś. Wszystko zależy jednak od materiału dowodowego, który wciąż zbierają policjanci.

Kluczowe będą też wyniki sekcji zwłok zastrzelonego 34-latka, którą zaplanowano na jutro. Decyzja o terminie przesłuchania Krzysztofa K. ma zapaść dziś wczesnym popołudniem. Mężczyzna cały czas przebywa w policyjnym areszcie.

Krzysztof K. był pracownikiem sezonowym mężczyzny, którego śmiertelnie postrzelił. Policjanci zatrzymali go wczoraj po 17:00 na ulicy w Kaliszu. Film z obławy opublikował portal faktykaliskie.pl.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zatrzymano Krzysztofa K. Był poszukiwany w sprawie zabójstwa na fermie drobiu

Krzysztof K. został ujęty przez wielkopolską policję. Był poszukiwany w sprawie zabójstwa 34-letniego właściciela fermy drobiu we wsi Zadowice w Wielkopolsce – obława trwała zaledwie kilka godzin. Wielkopolska policja potwierdziła, że doszło do zatrzymania 53-letniego Krzysztofa K., który poszukiwany był w związku ze sprawą śmierci właściciela fermy drobiu we wsi Zadowice w województwie wielkopolskim. Jak wcześniej informowaliśmy, 34-latek został zastrzelony 2 września około godziny 9.00 rano we własnym gospodarstwie.

Policja zatrzymała poszukiwanego Krzysztofa K.

Rzecznik policji w Poznaniu, Andrzej Borowiak, przekazał na swoim koncie na Twitterze, że w okolicach godziny 18.00 – „Krzysztof K. został zatrzymany przez policjantów kryminalnych, na ulicy w Kaliszu. Po komunikatach w mediach i internecie otrzymaliśmy bardzo dużo sygnałów od mieszkańców. To pomogło w obławie”.

Radio Zet informuje, że Krzysztof K. był pracownikiem sezonowym na fermie drobiu należącej do zastrzelonego gospodarza i zamieszkiwał tam w jednym z budynków gospodarczych. Sprawca zabójstwa miał zastrzelić 34-letniego właściciela gospodarstwa, a następnie porzucić pistolet, z którego padł śmiertelny strzał i uciec w pobliskie pole kukurydzy.

Jak podaje polsatnews.pl, 53-latka poszukiwano nawet za pomocą policyjnego śmigłowca z Wrocławia. Z kolei portal kalisz24.info donosi, że w dniu zabójstwa Krzysztof K. był widziany w Urzędzie Gminy Godziesze Wielkie – miał odpracować kilkanaście godzin prac społecznych. Jedna z urzędniczek twierdzi, że czuła od niego alkohol i dlatego też nie zgodziła się na to, by zaczął odpracowywać to, co musiał. 53-latka miał wtedy odebrać jego szef, właściciel fermy. Tego samego dnia został postrzelony.

Zgodnie z policyjnymi informacjami, poszukiwany 53-latek miał na twarzy charakterystyczny tatuaż „Kocham cię Beatko”, a w czasie zajścia ubrany był w sięgające do kolan niebiesko-białe spodnie, niebieską koszulkę z krótkim rękawem oraz czerwone buty. Tego samego dnia do mediów trafiła informacja, że Krzysztof K. jest poszukiwany, a już o godzinie 18.00 został ujęty na jednej z ulic Kalisza.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Agenci CBA zatrzymali biznesmenów, którzy wręczali łapówkę posłowi

Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego z delegatury w Łodzi zatrzymali trzech biznesmenów, którzy w zamian za intratne kontrakty w spółkach Skarbu Państwa wręczali korzyść majątkową posłowi na Sejm RP. Do zatrzymań doszło w Łodzi i Konstantynowie Łódzkim – poinformował rzecznik Biura Temistokles Brodowski.

Bogdan W., Wojciech K. i Krzysztof K. w zamian za łapówki dla posła mieli otrzymać korzystne kontrakty i decyzje administracyjne w samorządzie łódzkim i innych instytucjach publicznych.

Jak ujawnił Brodowski, funkcjonariusze przeszukali mieszkania przedsiębiorców i skonfiskowali materiały, które będą dowodem w sprawie.

Trójka skorumpowanych biznesmenów trafi teraz do prokuratury krajowej w Łodzi, gdzie usłyszy zarzuty. W najbliższym czasie planowane są kolejne czynności procesowe. Sprawa ma charakter wielowątkowy i jest rozwojowa – podaje Brodowski.
Źródło info i foto: TVP.info

Rybnik: Ksiądz gwałcił głuchoniemą 17-latkę. Usłyszał wyrok w zawieszeniu

Rybnicki sąd apelacyjny utrzymał wyrok ws. księdza, który w latach 2012 i 2013 r. miał uprawiać seks z 17-letnią podopieczną. Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, Krzysztof K. został skazany na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 6 lat. 45-letni duchowny Krzysztof K. uczył religii w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Niesłyszących i Słabosłyszących w Raciborzu. Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, mężczyzna miał trzykrotnie uprawiać seks z głuchoniemą 17-latką. Sprawa wyszła na jaw, gdy koleżanka nastolatki przeczytała SMS-y, które ksiądz wysyłał do uczennicy.

Krzysztof K. został skazany przez Sąd Okręgowy w Rybniku na półtora roku więzienia w zawieszeniu na sześć lat oraz grzywnę. Ma także zakaz wykonywania zawodu nauczyciela przez pięć lat. Nie może również przez trzy lata kontaktować się z byłą podopieczną. Sprawą duchownego ma zająć się Kongregacja Nauki Wiary w Watykanie. Krzysztof K. może przestać być księdzem.
Źródło info i foto: Gazeta.pl