W filmie braci Sekielskich „zobaczył siebie”. Złoży zawiadomienie do prokuratury

Chce zachować anonimowość, ale nie zamierza dłużej milczeć. Obejrzał film dokumentalny „Zabawa w chowanego” i w tej historii dostrzegł własne doświadczenia. Około 40-letni mężczyzna twierdzi, że tak jak bohaterowie filmu braci Sekielskich, też jest ofiarą księdza Arkadiusza H.

Po głośnym filmie braci Sekielskich „Zabawa w chowanego” zgłosiła się kolejna osoba, która, jak twierdzi, również była ofiarą ks. Arkadiusza H. To około 40-letni mężczyzna, który chce zachować anonimowość. Nie jest mieszkańcem żadnej z miejscowości, których nazwy pojawiają się filmie Sekielskich.

Z relacji mężczyzny wynika, że do wykorzystywania seksualnego miało dojść w latach 90., gdy w jednej z parafii był ministrantem oraz członkiem młodzieżowej grupy kościelnej. Przez lata milczał, ale po obejrzeniu filmu i spotkaniu z jego bohaterami, uświadomił sobie, że to, co go spotkało w młodości, jest bardzo podobne do tego, o czym oni mówili.

– W trakcie tej rozmowy był bardzo poruszony. Mówił, że zobaczył siebie. Bardzo trudno było mu o tym mówić. Bardzo mocno się wstydził, ale Bartek i Jakub (bohaterowie filmu – przyp. red.) dali mu przykład o tym, że można o tym mówić po latach. I, że absolutnie nie jest jakimś negatywnym bohaterem tej sytuacji. Potrzebuje tego, żeby domknąć pewien rozdział w swoim życiu – mówi adwokat Artur Nowak, pełnomocnik pokrzywdzonego.

Jak poinformował Nowak, jeszcze dziś do Prokuratury Rejonowej w Pleszewie wpłynie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Arkadiusza H. Zarówno pełnomocnik jak i ofiara mają świadomość, że upływ czasu spowodował przedawnienie, ale to nie ma dla ofiary znaczenia. Mężczyzna chce przekazać prokuraturze wszystko, co wie.

Nowy film Sekielskich

W sobotę na YouTube miał premierę drugi film dokumentalny Tomasza i Marka Sekielskich o pedofilii wśród księży. „Zabawa w chowanego” skupia się na historii trzech molestowanych przez jednego księdza chłopców: braci Bartłomieja i Jakuba Pankowiaków oraz Andrzeja Hurnego.

W „Zabawie w chowanego” poruszono także kwestię przenoszenia księży, podejrzewanych o molestowanie seksualne nieletnich, do innych parafii – nie tylko Arkadiusza H. Jego sprawa toczy się w prokuraturze, a on sam pozostaje na wolności – z dnia na dzień został przeniesiony do pracy w szpitalu.

Film jest dostępny za darmo w internecie na oficjalnym kanale YouTube Tomasza Sekielskiego. Został on w całości sfinansowany za pieniądze pozyskane ze zbiórki.

Przenoszony z parafii do parafii

W sprawie ks. Arkadiusz H. głos zabrała Prokuratura Krajowa. W komunikacie z 16 maja, poinformowała, że Arkadiuszowi H. został we wrześniu 2019 roku postawiony zarzut dopuszczenia się wobec osoby małoletniej innych czynności seksualnych. Jest to przestępstwo z artykułu 200 par. 1 Kodeksu karnego, za które grozi do 12 lat pozbawienia wolności.

„Postępowanie w sprawie Arkadiusza H. zostało zainicjowane zawiadomieniem, które wpłynęło do prokuratury w grudniu 2018 roku. Dotyczyło przestępstwa, do którego miało dojść 20 lat wcześniej. Prokuratura niezwłocznie, już po dwóch dniach, zwróciła się do Kurii Diecezjalnej w Kaliszu o udostępnienie akt personalnych Arkadiusza H. wraz z dokumentacją przebiegu i miejsc świadczenia posługi kapłańskiej” – czytamy w komunikacie.

Jak przekazała PK, w śledztwie przesłuchano 35 świadków, niektórych wielokrotnie, zgromadzono liczne opinie biegłych i materiał dowodowy w postaci nagrań obciążających duchownego. Efektem postępowania – podała prokuratura – jest również ujawnienie kolejnych sześciu osób, wobec których Arkadiusz H. miał się ponad 20 lat temu dopuścić przestępstw o charakterze seksualnym.

Prokuratura napisała w komunikacie, że „nieprawdą jest natomiast podana w filmie informacja jakoby jednostki prokuratury nie miały swobody w prowadzeniu postępowań dotyczących przestępstw seksualnych popełnianych przez duchownych”.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Sąd Najwyższy oddalił skargi Towarzystwa Chrystusowego. Utrzymano precedensowy wyrok ws. ofiary księdza pedofila

Sąd Najwyższy nie uwzględnił skarg kasacyjnych złożonych przez Towarzystwo Chrystusowe i utrzymał w mocy wyrok, na mocy którego ofiara byłego księdza Romana B. otrzymała milion złotych odszkodowania i dożywotnią rentę. B., który należał do Towarzystwa Chrystusowego, został wcześniej skazany na cztery lata pozbawienia wolności.

Katarzyna, ofiara księdza Romana B., który więził i gwałcił ją już jako 13-letnią dziewczynkę, uzyskała najwyższe w historii Polski odszkodowanie w sprawie dot. molestowania przez duchownego: 1 milion złotych oraz 800 złotych renty wypłacanej co miesiąc. Taki wyrok wydał w ubiegłym roku Sąd Okręgowy w Poznaniu, a w mocy utrzymał go poznański sąd apelacyjny.

Co istotne, zadośćuczynienie miało zostać wypłacone nie przez sprawcę, a przez Towarzystwo Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej, do którego należał B. Wymiar sprawiedliwości uznał bowiem, że organizacja kościelna ponosi odpowiedzialność cywilną za czyny księdza – jej „pracownika”. Przedstawiciele Towarzystwa Chrystusowego do ostatniej chwili twierdzili natomiast, że jako instytucja nie poczuwają się do odpowiedzialności za czyny ks. Romana B. W medialnych wypowiedziach przedstawiciele Towarzystwa podkreślali też, że kwotę potrzebną na wypłatę odszkodowanie pokrzywdzonej kobiecie musieli pożyczyć i liczyli na jej zwrot w całości.

Sąd Najwyższy oddalił skargi kasacyjne złożone przez Towarzystwo Chrystusowe

We wrześniu 2019 roku Chrystusowcy zwrócili się do Sądu Najwyższego z wnioskiem o kasację precedensowego wyroku. Sędziowie mieli pochylić się nad sprawą w grudniu, jednak decyzja zapadła ostatecznie we wtorek 31 marca na posiedzeniu niejawnym.

„Sąd Najwyższy rozpoznał na posiedzeniu niejawnym w Izbie Cywilnej skargi kasacyjne pozwanych od wyroku Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z 2 października 2018 r. zasądzającego odszkodowanie od Towarzystwa Chrystusowego. Dzisiejszym wyrokiem Sąd Najwyższy oddalił (częściowo odrzucił) obie skargi kasacyjne, co oznacza, że nie zostały one uwzględnione, a w mocy pozostają konsekwencje wynikające z wyroków Sądu Okręgowego w Poznaniu i Sądu Apelacyjnego w Poznaniu” – czytamy na stronie Sądu Najwyższego.

Katarzyna odniosła w mediach społecznościowych do wtorkowej decyzji Sądu Najwyższego. Na prowadzonym przez siebie profilu na Facebooku „Skrzywdzona przez Kościół Katolicki” napisała: „Koniec!! Wygrałam! Kasacja w części oddalona, a w części odrzucona”.

Z kolei dzień przed posiedzeniem SN Katarzyna zamieściła następujący post: „Mam nadzieję, że jutro nastanie historyczny dzień, który nie tylko otworzy furtkę do walki o sprawiedliwość innym ofiarom ale również skończy się bezkarność tych, którzy pod płaszczykiem Boga i dobra niszczą dziecięce życia”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Toruń: Ofiara księdza pedofila domaga się od diecezji 1 mln złotych

W czwartek ruszył w Sądzie Okręgowym w Toruniu proces cywilny ws. zadośćuczynienia dla ofiary księdza pedofila. Mariusz Milewski domaga się od diecezji toruńskiej 1 mln zł, gdyż był ofiarą molestowania przez ks. Jarosława P. Duchowny został prawomocnie skazany w 2016 r.

W 2016 r. Sąd Rejonowy w Nowym Mieście Lubawskim skazał Jarosława P. za molestowanie małoletniego Milewskiego (zgadza się na podanie swojego nazwiska – red.) w latach 2000-2009 na trzy lata więzienia. Według Milewskiego, wyrok uprawomocnił się w 2107 r., a od 2018 r. ks. Jarosław P. odbywa wyrok. W zeszłym roku Sąd Najwyższy nie uwzględnił kasacji wniesionej przez skazanego.

Proces jest niejawny i toczy się za zamkniętymi drzwiami.

– Mogę potwierdzić rozpoczęcie procesu – powiedział po wyjściu z sali rozpraw pełnomocnik Milewskiego adwokat Laszlo Schlesinger.

Sam Milewski powiedział, że postępowanie zostało odroczone do 5 maja ze względów formalnych.

– Kuria umywa ręce, tak jak to było do tej pory. Jest to dla mnie bardzo stresujące. Myślałem, że Kościół, tak jak to głosi wszem i wobec, będzie kierował się miłosierdziem, ale widać, iż staje on po drugiej stronie chcąc, aby mój stan psychiczny był jeszcze gorszy – podkreślił Milewski.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Marek L., założyciel fundacji z zarzutami. Oszukał ofiarę księdza pedofila

Zarzut oszustwa postawiono założycielowi fundacji „Nie lękajcie się” Markowi L. – pisze piątkowa „Rzeczpospolita”. Niedawny prezes Marek L. miał wyłudzić od podopiecznej fundacji „Nie lękajcie się” 30 tys. zł.

Jak podaje piątkowa gazeta, szczecińska prokuratura postawiła Markowi L. zarzut z art. 286 par. 1 tuż przed świętami. Przepis ten mówi, że przestępstwo popełnia ten, kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd – za co grozi do ośmiu lat więzienia. Marek L. formalnie nie przyznał się do stawianego mu zarzutu, jednak złożył zeznania, w których potwierdził, że faktycznie wprowadził pokrzywdzoną w błąd, twierdząc, że jest chory” – powiedział „Rzeczpospolitej” – prok. Maciej Jóźwiak z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.

Śledztwo to pokłosie głośnej publikacji „Gazety Wyborczej” z maja 2019 r., w której Katarzyna, ofiara księdza pedofila, opowiedziała, że Marek L., znany orędownik walki z pedofilią w Kościele, wyłudził od niej 30 tys. zł. Pod pretekstem rzekomej choroby (raka trzustki) i potrzeby nowatorskiej operacji L. zwrócił się do kobiety o pożyczkę zaraz po tym, jak wygrała ona sądownie milion złotych zadośćuczynienia od Towarzystwa Chrystusowego. L. miał pojechać do kobiety, a ta dała mu 20 tys. zł do ręki jako pożyczkę, a 10 tys. w prezencie.

Kobieta wkrótce się zorientowała, że Marek L. ją oszukał – nie chciał jej przedstawić żadnej dokumentacji medycznej, nie przeszedł też operacji. Sprawa wywołała burzę, która stała się początkiem końca kariery Marka L. oraz założonej przez niego fundacji. Pod koniec maja L. zrezygnował z funkcji prezesa, a fundacja (działała od 2013 r., dokumentowała przypadki molestowania dzieci przez księży, udzielała ofiarom pomocy prawnej i psychologicznej, pozyskiwała odszkodowania od Kościoła) zleciła audyt kontroli wydatków. O podejrzeniu wyłudzenia pieniędzy od kobiety zawiadomiono prokuraturę.

Jak informuje dziennik, na razie – oprócz Katarzyny – nie ma innych pokrzywdzonych działaniami L. Jednak postawienie mu zarzutu nie kończy sprawy. „Przesłuchujemy inne osoby w ramach pomocy prawnej” – dodaje w rozmowie z gazetą prok. Marek Jóźwiak.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Milion złotych zadośćuczynienia dla ofiary księdza pedofila. Sprawa w Sądzie Najwyższym

Grupa 16 tys. osób domaga się wycofania skargi kasacyjnej, jaką do Sądu Najwyższego skierowało Towarzystwo Chrystusowe. Petycję w tej sprawie złożyły dziś cztery kobiety. Przyjął je rzecznik zakonu ks. Marek Grygiel, który stwierdził, że „sprawca działał na swoje własne konto, godząc w dobre imię naszego zgromadzenia”.

prawa miliona zł zadośćuczynienia dla ofiary byłego już księdza Romana B. jest obecnie w Sądzie Najwyższym. Skarga kasacyjna złożona przez Towarzystwo Chrystusowe, które musiało wypłacić pieniądze Katarzynie, zostanie rozpatrzona 20 grudnia. Osoby, które wspierają Katarzynę mają jednak nadzieję, że zakon skargę do tego czasu wycofa. Dzisiaj w siedzibie zakonu w Poznaniu złożyli oni dwie petycje wraz z podpisami osób je popierających.

Petycje złożyły cztery kobiety, wśród których była poznańska aktywistka Agnieszka Ziółkowska. Przyjął je rzecznik zakonu ks. Marek Grygiel.

– Zebraliśmy łącznie 16 tys. podpisów pod wnioskiem o wycofanie przez państwa skargi kasacyjnej. Jedną z petycji złożyliśmy w Sądzie Najwyższym. Oprócz wycofania skargi domagamy się również sprawiedliwego składu orzekającego dla Katarzyna – mówiła Ziółkowska.

– Jestem apostatką, ale wychowałam się w rodzinie chrześcijańskiej, w duchu zadośćuczynienia za krzywdy. Mamy nadzieję, że państwo wezmą pod uwagę głos obywateli, wśród których są również wierni – podkreślała.

Co na to rzecznik zakonu? – Jest nam niezmiernie przykro za zaistniałą sytuację. W naszym zgromadzeniu nigdy nie było i nie będzie przyzwolenia na tego typu działania. Przypomnę, że sprawca działał na swoje własne konto, godząc w dobre imię naszego zgromadzenia – mówił ks. Grygiel.

Zapowiedział, że Towarzystwo Chrystusowe „pochyli się nad petycją” i w najbliższym czasie wyda w tej sprawie oświadczenie.
Źródło info i foto: onet.pl

Milion złotych zadośćuczynienia dla ofiary księdza pedofila

Towarzystwo Chrystusowe, które nie chce wypłacić miliona złotych zadośćuczynienia ofierze księdza pedofila, złożyło kasację do Sądu Najwyższego. Ten będzie ją rozpatrywać w kontrowersyjnym składzie, w którym znaleźli się profesor KUL, były radca reprezentujący Kościół przeciw ofierze pedofilii oraz sędzia, która niedawno orzekała na rzecz parafii.

Jako nastolatka Katarzyna została wysłana przesz rodziców do internatu. Tam przez wiele miesięcy była gwałcona, bita, więziona i odurzana przez Romana B. Zakonnik został skazany na 4 lata pozbawienia wolności oraz otrzymał czteroletni zakaz wykonywania zawodów związanych z uczeniem dzieci.

Sądy I i II instancji uznały, że za czyny duchownych, jeśli były związane z pełnioną przez nich funkcją, odpowiada Kościół. Wówczas kobiecie przyznano milion złotych zadośćuczynienia od Zakonu Chrystusowców. Właśnie dlatego wniesiono kasację. Dla Kościoła sprawa jest priorytetowa, ponieważ po raz pierwszy odpowiedzialnością obciążono cały Kościół, a nie konkretną osobę.

Kontrowersje wokół składu SN

Skład Sądu Najwyższego, który ma rozpatrzyć kasację ws. zadośćuczynienia, podała „Polityka”. Znalazły się w nim Joanna Misztal-Konecka, profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, która będzie sprawozdawcą, Beata Janiszewska, która kilka miesięcy temu orzekała w sprawie jednej z parafii oraz Marcin Krajewski, który pięć lat temu reprezentował diecezję koszalińsko-kołobrzeską i jedną z parafii w sprawie o zadośćuczynienie dla ofiary.

– Byłam i jestem załamana. To jest najgorszy z możliwych składów. Jak może w mojej sprawie sądzić sędzia, który bronił Kościoła i był przeciwko ofierze? Albo sędzia, który wydaje pozytywne wyroki na rzecz Kościoła? Mam podstawy, aby sądzić, że nie będą sprawiedliwi – powiedziała w rozmowie z Wirtualną Polską ofiara księdza. Kobieta zapowiedziała także, że jej prawnik złoży w sądzie wniosek o zmianę składu orzekającego.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ksiądz pedofil zabity krótko po wyjściu z więzienia we Włoszech. Ojciec ofiary zlecił morderstwo?

Włoska policja podejrzewa, że morderstwo księdza pedofila zlecił ojciec 15-latki, która padła jego ofiarą, a następnie popełniła samobójstwo. Giuseppe Matarazzo został zastrzelony miesiąc po tym, jak opuścił więzienie po odbyciu 11-letniego wyroku.

Giuseppe Matarazzo, 45-letni ksiądz, został zastrzelony w lipcu 2018 roku w miejscowości Frasso Telesino. Zaledwie miesiąc wcześniej wyszedł z więzienia. Przez ostatnich 11 lat odsiadywał tam wyrok za molestowanie dwóch nieletnich sióstr. Jedna z nich popełniła samobójstwo w wieku 15 lat. Teraz ojciec dziewczynek jest podejrzewany o to, że zatrudnił mordercę, by ten zabił ich oprawcę.

Włochy: samosąd na księdzu-pedofilu?

Policja kilka dni temu w sprawie morderstwa księdza pedofila zatrzymała dwóch mężczyzn, teraz bada powiązanie ze sprawą ojca molestowanych przez niego dziewczynek. Oskarżyciel Francesco Sansobrino jest przekonany, że zatrzymani przez policję 30-letni Generoso Nasta i 55-letni Giuseppe Massar zostali nasłani na księdza w ramach płatnego zlecenia. Obaj pochodzą z różnych miast, zostali wybrani dla niepoznaki – donosi włoski Next quotidiano.

Ksiądz został znaleziony z pięcioma ranami postrzałowymi, policja informuje, że zastrzelono go z zaparkowanego samochodu. Zatrzymani mężczyźni nie mają alibi na dzień zbrodni, a na ich konta wpłynęło po kilka tysięcy euro – jeszcze przed zabójstwem duchownego – donosi Inter Napoli. 

Policja znalazła broń, z której zastrzelono księdza i auto, z którego dokonano zbrodni. Obydwaj podejrzani zaprzeczają, że mają coś wspólnego ze sprawą śmierci księdza pedofila. 
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Milion złotych odszkodowania dla 13-letniej ofiary księdza pedofila? Zakon się odwołał

Poznański Sąd Apelacyjny ogłosi dziś wyrok w sprawie rekordowego odszkodowania dla ofiary księdza pedofila. Sąd pierwszej instancji zasądził milion złotych na rzecz poszkodowanej. Od wyroku pierwszej instancji odwołało się Towarzystwo Chrystusowców, czyli zakon, do którego należał ksiądz Roman B. Organizacja twierdzi, że odpowiedzialności za czyny jednego z jej członków nie można przerzucać na cały zakon.

Oprócz odszkodowania, które mają zapłacić Chrystusowcy – ksiądz B. został skazany na 4 lata więzienia. Proces toczył się za zamkniętymi drzwiami, a wyrok, który poznański sąd ogłosił w styczniu, to precedens. Do tej pory jeszcze żaden sąd w Polsce nie uznał pełnej odpowiedzialności prawnej organizacji kościelnej za przestępstwa duchownego. Ksiądz B. został skazany za gwałty na 13-letniej dziewczynce. Dziś to już dorosła kobieta. Duchowny miał wykorzystać jej trudną sytuację w rodzinie.

To czy zakon wypłaci kobiecie milion złotych będzie jasne o 14:00 – na tę godzinę sąd apelacyjny zaplanował ogłoszenie wyroku.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kolejna ofiara księdza pedofila przerywa milczenie

W wieku 13 lat został zwabiony na plebanię i zgwałcony. Pan Marek w programie ”Skandaliści” na antenie Polsat News opowiedział o swoich traumatycznych przeżyciach z dzieciństwa. – Ksiądz powiedział, że to tajemnica, która musi zostać między nami – mówił.

Gość Agnieszki Gozdyry w wieku 13 lat został podstępem zwabiony na plebanię w Kartuzach. Chłopiec miał pomóc księdzu w porządkach. – Wtedy zbliżył się do mnie, zaczął dotykać. Doszło do zbliżenia, zgwałcił mnie – opowiadał pan Marek w „Skandalistach”.

Mężczyzna był wielokrotnie wykorzystywany seksualnie przez księdza Andrzeja, który w parafii założył Ruch Światło Życie. Należało do niego 120 ministrantów. – Widziałem sytuacje, kiedy przychodzili moi koledzy od niego z plebanii, czerwoni, podrapani, wiedziałem co się wydarzyło – relacjonował.

Historia ofiary księdza pedofila

Pan Marek przez lata ukrywał to, czego doświadczył na plebanii. Gdy w wieku 18 lat usiłował popełnić samobójstwo i trafił do szpitala, coś w nim pękło. Mężczyzna zdołał dotrzeć do dokumentów, z których wynikało, że w diecezji była wiedza na temat zachowania księdza Andrzeja.

Władze kurii toruńskiej zapewniły pana Marka, że duchowny zostanie odsunięty od pełnienia posługi kapłańskiej. Okazało się to kłamstwem. Ksiądz Andrzej został odnaleziony w parafii w Grudziądzu, gdzie pełnił posługę kapłańską. Co gorsza, duchowny nadal pracował z młodzieżą.

– W tej chwili jest tak schowany, że nie wiemy gdzie jest – dodał pan Marek.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Proboszcz Gerald Ridsdale przyznał się do wykorzystania seksualnego 12 dzieci

Proboszcz Gerald Ridsdale został już skazany za przestępstwa pedofilskie. Teraz przyznał się przed australijskim sądem do wykorzystania seksualnego 12 dzieci przez 30 lat. Najmłodsza z ofiar miała sześć lat.

83-letni Ridsdale mówił niektórym swoim ofiarom, że jego zachowanie jest częścią „bożego dzieła”. Sędziowie zajmujący się przestępstwami księdza w stanie Wiktoria musieli we wtorek wysłuchiwać wyjątkowo drastycznych opowieści ofiar pedofila. W 1974 r. ojciec dziesięciolatki, współpracujący z księdzem, zabrał dziecko do kościoła, rozebrał w konfesjonale i położył nagie na ołtarzu. – Ridsdale powiedział dziewczynce: „Jezus umarł za nasze grzechy, by zostały nam odpuszczone. Jeśli ja przyznam się do grzechu, to zostanie mi wybaczone”. Następnie zaczął ją całować – mówił prokurator.

Ridsdale zgwałcił m.in. dziewięcioletniego ministranta z katolickiej szkoły w Mortlake, mówiąc mu „Bóg wybaczy wszystkie nasze grzechy”. Potem kazał mu modlić się o przebaczenie i zagroził, że jeśli powie o tym komukolwiek, Bóg ukarze jego rodzinę. – Odbywam 36. rok kary za przestępstwo, którego nie popełniłem. Mój wyrok jest dożywotni – powiedział mężczyzna, ofiara duchownego.

Sędzia Irene Lawson po jego zeznaniach płakała i mówiła mu, że nie ponosi żadnej winy za to, co się stało. Ridsdale został uznany winnym 23 przestępstw – wykorzystał 11 chłopców i dziewczynkę w latach 1962-1988. Były ksiądz już wcześniej był skazany za molestowanie 53 dzieci, ale mówi się, że jego ofiar mogły być setki. Ksiądz-pedofil odsiaduje wyrok 25 lat więzienia od 1994 roku, jednak teraz jest na zwolnieniu warunkowym. Wyrok w tej sprawie zapadnie 31 sierpnia.
Źródło info i foto: wp.pl