Sprawa zabójstwa 16-latka w warszawskiej szkole. Nowe fakty

Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi Południe zdecydował w środę, że Emil B. będzie sądzony jak dorosły w sprawie zabójstwa 16-letniego Kuby, do którego doszło w w maju w szkole w Wawrze. Do dramatu doszło 10 maja w Szkole Podstawowej nr 195 w Wawrze podczas przerwy. 15-letni Emil B. śmiertelnie ranił nożem 16-letniego Kubę. Po tragedii Emil B. trafił do schroniska dla nieletnich. Sąd zdecydował też o poddaniu nastolatka obserwacji psychiatrycznej, która się zakończyła.

Dzień po zabójstwie sąd zdecydował o przekazaniu sprawy prokuraturze. Wówczas do sądu wpłynęło zażalenie obrońcy na tą decyzję. Zażalenie złożyła także matka i ojciec chłopaka.

Będzie odpowiadał jak dorosły

W środę Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi Południe zdecydował, że Emil B. będzie odpowiadał za zabójstwo jak dorosły. – Sąd oddalił wszystkie zażalenia na postanowienie Sądu Rejonowego, co oznacza, że będzie prowadzone postępowanie i będzie odpowiadał na zasadach ogólnych przewidzianych w kodeksie karnym, potocznie mówiąc jak dorosły –przekazał w środę PAP sędzia Marcin Kołakowski, rzecznik Sądu Okręgowego Warszawa-Praga. Emilowi B. grozi nawet dożywocie.

W sprawie morderstwa w szkole w Wawrze oprócz Emila B. zatrzymano jeszcze czworo innych nieletnich. Wszyscy zostali umieszczeni w schroniskach.

15-latek brał narkotyki?

Według informacji, do których dotarliśmy wiele wskazuje na to, że 15-letni morderca Emil B., kiedy zaatakował nożem Jakuba K. mógł być pod wpływem amfetaminy. – Z tego co wiem, Emil kilka dni przed tą tragedią miał brać narkotyki – mówi nam jeden z uczniów szkoły.

Potwierdzają to policyjne ustalenia, do których dotarł Fakt. Dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, że w moczu Emila wykryto obecność narkotyków. Wyniki badań toksykologicznych krwi Emila powinny być znane w ciągu kilku najbliższych dni.

Atak na Kubę był planowany od dawna?

Znajomi Kuby mówili Stołecznej „Gazecie Wyborczej”, że atak na chłopaka był planowany od miesięcy. – Pisali o tym na Facebooku – krzyczała jedna z uczennic przed szkołą. Emil B. miał rzucić się na kolegę na przerwie. Uczniowie mówili, że dźgnął 16-latka w plecy. Kuba uciekł do klasy, co zdaniem nastolatków było błędem, bo tam dopadł go napastnik. Po wszystkim miał pociąć sobie rękę, uśmiechnąć, a następnie pójść do pielęgniarki. Powiedział jej, że to Kuba go zaatakował.

Tego samego dnia do szkoły wybrali się rodzice zastępczy Kuby, którzy wychowywali go od śmierci matki. Chcieli, by dyrekcja uważała na Emila. Obawiali się, że może skrzywdzić ich syna. Napastnik miał wysłać swojej ofierze SMS, w którym napisał „w piątek będziesz gwiazdą telewizji”. Mimo to – jak twierdziła jedna z uczennic – nikt nie zareagował.

Reporter „Gazety Wyborczej” dowiedział się, że Emila bali się nie tylko uczniowie, ale i nauczyciele. Chłopak był nad wiek wyrośnięty, rzekomo ciągle zaczepiał innych i bił, a zeszłym roku miał złamać komuś obojczyk. Od września uczył się indywidualnie, ale to nie rozwiązało problemu.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Kubańska Rada Państwa ogłosiła amnestię dla ponad 2,6 tys. więźniów

Kubańska Rada Państwa ogłosiła amnestię dla 2604 osób odbywających kary więzienia, przede wszystkim kobiet, osób młodych i więźniów w podeszłym wieku – ogłosił w piątek rząd kubański.

Kryteriami branymi pod uwagę przy podejmowaniu decyzji o zmniejszeniu kary są zachowanie więźniów w trakcie odbywania kary, czas pobytu w więzieniu oraz stopień szkodliwości czynów, za które zostali skazani, wyjaśnia wydany w tej sprawie komunikat kubańskiej Rady Państwa. Wzięto pod uwagę również wiek penitencjariuszy i stan ich zdrowia.

Przypadki, w których nie zmniejszono kary

Zmniejszenia kary nie zastosowano w przypadku osób skazanych za morderstwa, gwałty, korumpowanie nieletnich oraz nadużycia seksualne wobec nieletnich, a także wielokrotnych recydywistów. Rada Państwa nie zastosowała skrócenia kary również wobec osób skazanych za nielegalny ubój bydła, kradzież paliw i handel narkotykami. Są to rodzaje przestępstw ścigane na Kubie z wyjątkową surowością.

Druga duża amnestia

To już kolejna duża amnestia na Kubie w ostatnich latach. Poprzednio, w 2015 roku, z okazji wizyty papieża Franciszka na Kubie skrócono kary pozbawienia wolności 3522 osobom. Z okazji wizyty papieża Jana Pawła II na Kubie w 1998 roku ze skrócenia wyroków skorzystało na wyspie 200 skazanych, a w marcu 2012 roku, kiedy odwiedził wyspę papież Benedykt XVI – 2900 skazanych.

Kościół katolicki nawiązał w 2010 roku bezprecedensowy dialog z administracją ówczesnego prezydenta Kuby, Raula Castro, aby mediować w kwestii uwolnienia 126 więźniów politycznych. Rozmowy w tej sprawie zakończyły się w 2011 roku zwolnieniem ostatnich 52 osób z „Grupy 75” – dysydentów uwięzionych w 2003 roku.

W niedawno ogłoszonym raporcie złożona z opozycjonistów Kubańska Komisja Praw Człowieka i Pojednania Narodowego, jedyna organizacja opozycyjna systematycznie analizująca represje na wyspie, wskazuje, że aktualnie z powodów politycznych represjonowanych jest ponad stu więźniów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Odnalazł się 10-latek z autyzmem. Wsiadł do pociągu

10-letni Kuba zaginął w Galerii Krakowskiej. Jak się okazało, chłopiec, który cierpi na autyzm, wsiadł do pociągu do Wieliczki.

Policja zwróciła się wcześniej z apelem o pomoc w poszukiwaniach 10-letniego Kuby, który około południa zaginął w Galerii Krakowskiej, która znajduje się przy dworcu głównym w centrum Krakowa. Chłopiec został odnaleziony – okazało się, że wsiadł do pociągu jadącego do Wieliczki.
Źródło info i foto: onet.pl

Gangster Jakub K. ps. „Kuba” oskarżony o usiłowanie zabójstwa policjanta i gangstera

Usiłowanie zabójstwa znanego koszalińskiego zapaśnika, dwukrotne strzelanie do policjantów, napady metodą „na policjanta” i porwanie znanego trójmiejskiego adwokata – to najpoważniejsze z 17 zarzutów ciążących na Jakubie K. ps. Kuba. Gangster i 13 jego kompanów zostali oskarżeni o ponad 60 przestępstw. – „Kuba” jest najgroźniejszy z nich wszystkich. Powiedział kiedyś kompanom, że woli zginąć niż wrócić ponownie do więzienia – mówi oficer CBŚP, który zajmował się „Kubą” i jego towarzyszami.

Luty 2017 r. W bloku przy ul. Popiełuszki na warszawskim Żoliborzu, policjanci, wezwani do awantury, chcą wylegitymować mężczyznę, który prawdopodobnie wyszedł z działającej w budynku, agencji towarzyskiej. Ten wyrywa się, zbiega po schodach i wybiega z budynku sięgając jednocześnie po broń. Strzela co najmniej ośmiokrotnie do policjanta, który go goni. Jedna z kul o włos minęła głowę funkcjonariusza. Policjanci też otwierają ogień do napastnika, ale temu udaje się uciec. Media obiega informacja o strzelaninie, jednak śledczy nie ujawniają czy wiedzą coś o strzelcu. Według oficjalnej wersji ustalają tożsamość napastnika.

Tymczasem policjanci i prokuratorzy „pezetów” wiedzą, że strzelał 40-letni (wówczas) Jakub K. ps. Kuba. Dekadę wcześniej mężczyzna był jedną z ważniejszych postaci w gangu Rafała S. ps. Szkatuła. Z ustaleń warszawskich śledczych wynika, że był odpowiedzialny m.in. za broń grupy. Uczestniczył także w kluczowych „rozkminkach”, czyli spotkaniach zwaśnionych grup przestępczych. W pierwszej dekadzie XXI wieku, „Kuba” miał także być odpowiedzialny za zbieranie pieniędzy od nadzorców przydrożnych prostytutek na trasach: Marki – Wyszków, Kołbiel – Góra Kalwaria i trasie na Łódź.

„Kuba” jest poszukiwany listem gończym wydanym przez Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej m.in. za przestępstwa narkotykowe. Ale gangstera szukają także śledczy z „pezetów” z Gdańska. Chodzi o głośną sprawę uprowadzenia znanego trójmiejskiego adwokata w 2015 r.

Palec mecenasa

29 czerwca 2015 r., mec. Krzysztof K. jechał audi a8 do swojej kancelarii. Nagle drogę zajechała mu skoda superb z policyjnym „kogutem” na dachu i wyświetlaczem „policja”. Z samochodu wyszło dwóch mężczyzn w mundurach i kamizelkach z napisem CBŚP. Adwokat mówił, że był przekonany, że to rutynowa kontrola drogowa. Szybko okazało się, że bardzo się mylił.

Jeden z „funkcjonariuszy” uderzył specjalnym młotem w szybę od strony kierowcy audi. Następnie grożąc bronią, napastnicy błyskawicznie wyciągnęli mecenasa i wrzucili do skody. Wcześniej zdążyli zabrać mu portfel i wszystkie wartościowe przedmioty, jakie miał przy sobie. W sumie ich łupem padło ok. 10 tys. zł.

Porywacze jeździli z zakładnikiem po Polsce, odwiedzając m.in. Ciechanów, Ostródę, Cedry Wielkie. Co jakiś czas zmieniali samochody. Policja wiedziała już o porwaniu, ale dzięki czujności przestępców, nie mogła trafić na ich ślad. W końcu, w nocy z 29 na 30 czerwca, napastnicy zdecydowali się uwolnić Krzysztofa K. Zanim go jednak wypuścili, grozili mu obcięciem palca, a nawet śmiercią, jeżeli w ciągu tygodnia nie przekaże im miliona złotych. Nie wiadomo czy ich żądanie zostało spełnione.

Po porwaniu mecenasa K. powołano specjalną grupę śledczą, która miała złapać porywaczy. Wiadomo było, że adwokata porwało sześciu fałszywych policjantów. Jednym z nich był Jakub K. ps. Kuba. Poszukiwaniami gangsterów zajęli się funkcjonariusze CBŚP. Śledztwem zajął się Pomorski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Gdańsku.

Bez litości

Gdy śledczy szukali sprawców uprowadzenia adwokata, w sierpniu 2015 r. w Koszalinie doszło do zamachu na 54-letniego Andrzeja R., byłego reprezentanta Polski w zapasach. Mężczyzna został kilkakrotnie postrzelony. Sprawcy mieli otworzyć ogień z samochodu terenowego stojącego w pobliżu posesji byłego sportowca. R. został postrzelony w nogi i dłonie i w ciężkim stanie trafił do szpitala.

Wówczas wiązano sprawę z wojną o prymat na lokalnym rynku handlu narkotykami. Andrzej R. miał bowiem po zakończeniu kariery sportowej wziąć się za gangsterkę. Razem z innym byłym sportowcem, mieli stworzyć „gang zapaśników” odpowiedzialny za wymuszanie haraczy, rozboje i handel narkotykami w Koszalinie. Andrzej R. miał zostać skazany na 5,5 roku więzienia

Z najnowszych ustaleń śledczych z gdańska wynika, że sprawcami zamachu mieli być Jakub K. i Maciej B. – Mężczyźni pojechali do Koszalina i tam kilkakrotnie postrzelili Andrzeja R., przed jego domem. Pokrzywdzony doznał licznych rozległych obrażeń bezpośrednio zagrażających życiu. Przeżył, tylko i wyłącznie dzięki szybkiej interwencji lekarskiej, jednak doznał ciężkiego, trwałego kalectwa – poinformowała Prokuratura Krajowa.

Bitwa

Między rokiem 2015 a 2017, Jakub K. miał zajmować się m.in. handlem narkotykami. Po próbie zatrzymania go w lutym 2017 r. w Warszawie, zniknął. Był bardzo ostrożny. Na spotkania umawiał się w miejscu publicznym. Tak by policjanci bali się doprowadzić do konfrontacji. Jego byli kompani powiedzieli śledczym, że „Kuba” to „prawdziwy desperados”. – Powiedział, że woli zginąć niż wrócić do więzienia. Że w razie próby zatrzymania woli zginąć, nie da się wziąć żywcem. „Kuba” miał zawsze nosić przy sobie odbezpieczoną broń – opowiada jeden z policjantów.

Polowaniem na „Kubę” zajęli się „Łowcy cieni”, funkcjonariusze specjalnej grupy pościgowej CBŚP. Gangster był ostatnim przebywającym na wolności, uczestnikiem porwania adwokata z 2015 r. Policjanci ustalili, że 26 września 2017 r., spotka się ze swoim znajomym w Inowrocławiu. Podczas próby zatrzymania Jakuba K. doszło do gwałtownej strzelaniny. Gangster widząc policjantów pierwszy otworzył ogień. Miał przy sobie dwa pistolety. „Łowcy” odpowiedzieli ogniem. „Kuba” biegł w kierunku swojego samochodu, w którym jak się później okazało, trzymał karabinek automatyczny i zapas amunicji. Nie dotarł do auta, ponieważ staranował go jeden z funkcjonariuszy. Uciekinier zdołał jednak ranić jednego z policjantów, nim sam padł ranny.

Policja zabezpieczyła KIA ceed należącą do gangstera. – Samochód był wyposażony w używane przez policję sygnały świetlne, modulator sygnałów dźwiękowych oraz w radiostację umożliwiającą prowadzenie nasłuchu na policyjnej częstotliwości. W bagażniku auta znaleziono m.in. ponad 800 sztuk amunicji, karabinek automatyczny wz. 58 V, maczetę, 18 różnych tablic rejestracyjnych, policyjną lampę sygnałową koloru niebieskiego, podrobioną odznakę policyjną, granat dymny, paralizator i fałszywe dokumenty z podobizną K. – poinformowała Prokuratura Krajowa.

Jakubowi K. grozi nawet dożywocie. Jego kompanom, biorącym udział w rozbojach do 15 lat więzienia. Akt oskarżenia przeciwko bandzie trafił do Sądu Okręgowego w Olsztynie.
Źródło info i foto: TVP.info

Zabójstwo w szkole na Wawrze. 16-letni Kuba miesiąc temu został uprowadzony

16-letni Kuba zamordowany w szkole podstawowej w warszawskim Wawrze miesiąc wcześniej został uprowadzony. Po tym zdarzeniu chłopiec zgłaszał mamie, że późniejszy zabójca wygraża mu. Dwa dni przed śmiercią syna pani Tatiana usłyszała o Emilu.

Do tragedii w warszawskiej szkole doszło w piątek 10 maja. Emil B. zabił sześcioma ciosami nożem na przerwie swojego kolegę ze szkoły 16-letniego Jakuba Kiziltasa.

Reporterzy „Interwencji” Polsat News rozmawiali z rodzicami zamordowanego nastolatka. Okazuje się, że miesiąc przed tragedią 16-latek został uprowadzony. Matka chłopca opowiada, że człowiek z osiedla, którego bardzo dobrze rodzina zna, podjechał do niego samochodem, jeszcze z jakimś innym mężczyzną i wywiózł do lasu.

Tam kazali chłopakowi oddać 700 zł. Jak pytał, za co, powiedzieli, że za to, że go tam przywieźli i że jego ojciec ma pieniądze, więc ma do niego zadzwonić.
Źródło info i foto: wp.pl

Wczoraj odbył się pogrzeb zamordowanego ucznia

Bliscy pożegnali w czwartek zabitego 16-letniego Kubę. Podczas uroczystości, które odbyły się na Muzułmańskim Cmentarzu Tatarskim w Warszawie, odprawiający uroczystość duchowny wezwał wiernych do zachowania spokoju oraz podkreślił zaufanie do polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Ceremonia pogrzebowa odbyła się w obrządku muzułmańskim. Zamordowanego 16-latka żegnali rodzina i bliscy, wśród nich także uczniowie szkoły, do której uczęszczał. Uczestnicy ceremonii mają ze sobą m.in. białe róże i lilie. W takiej sytuacji powinniśmy być spokojni, to nie jest wina wszystkich, to jest wina jednego człowieka – mówił podczas uroczystości duchowny muzułmański Bahader Ali Oglu, przebywający z wizytą w Polsce w związku z trwającym Ramadanem.

16-letni Kuba zmarł w piątek 10 maja po tym, jak w szkole im. Króla Maciusia I w warszawskim Wawrze zaatakował go nożem inny uczeń. Podejrzany o zabójstwo piętnastoletni Emil B. trafił do schroniska dla nieletnich. Sprawę wyjaśnia prokuratura i specjalna grupa powołana w Komendzie Stołecznej Policji.

Sąd rodzinny w sobotę postanowił przekazać sprawę zabójstwa prokuraturze. Biegli mają zbadać m.in. poczytalność i stopień rozwoju 15-latka podejrzewanego o zabójstwo. Następnie prokuratura zdecyduje, czy będzie on sądzony na podstawie przepisów Kodeksu karnego jak osoba dorosła. Decyzja sądu jest nieprawomocna. Pełnomocnik obrońcy Emila B. złożył wniosek o wstrzymanie postanowienia o przekazaniu sprawy.

W sprawie zatrzymano także cztery inne osoby nieletnie. We wtorek wobec dwóch z nich Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Południe wydał postanowienia, na mocy których nastoletni zatrzymani mieli trafić do schroniska dla nieletnich. Jak poinformowano, osoby te mają ukończone 15 lat i nie są uczniami szkoły, w której doszło do zabójstwa.

W czwartek Komenda Stołeczna Policji poinformowała o zatrzymaniu dwóch kolejnych osób – 15-letniej dziewczyny i 14-letniego chłopaka.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

W Guantanamo wciąż stosuje się tortury?

W amerykańskiej bazie wojskowej w Zatoce Guantanamo na Kubie wciąż stosuje się tortury – podał w oświadczeniu specjalny sprawozdawca ONZ ds. tortur Nils Melzer, nie ujawniając źródła informacji.

Według Melzera ofiarą „brutalnego traktowania oraz tortur” jest Ammar al-Baluchi. Przebywający w Guantanamo od ponad dekady Jemeńczyk jest bratankiem Chalida Szajcha Muhammada, który uznawany jest za pomysłodawcę oraz głównego organizatora zamachów na World Trade Center z 11 września 2001 roku.

„Poza długotrwałymi skutkami wcześniejszych tortur, podobno nadal używa się przeciwko niemu hałasu i wibracji, co powoduje ciągły brak snu i związane z nim zaburzenia fizyczne i psychiczne (…)” – poinformowano w oświadczeniu.

Jak wskazał Melzer, stosowanie w przeszłości tortur w areszcie CIA nie doprowadziło jeszcze do oskarżeń i odszkodowań dla ofiar. „Nie ścigając przestępstwa tortur, Stany Zjednoczone jawnie łamią Konwencję w sprawie zakazu stosowania tortur i wysyłają niebezpieczną wiadomość o bezkarności funkcjonariuszom w USA oraz na całym świecie” – czytamy w dokumencie.

Melzer dodał, że zakaz tortur jest jedną z najbardziej fundamentalnych zasad prawa międzynarodowego i nie może być łamany w żadnych okolicznościach. Zaznaczył, że odnowił prośbę o wizytę w Guantanamo, by przesłuchać więźniów, czego wcześniej konsekwentnie odmawiano jemu oraz jego poprzednikom.

Jak podał portal stacji CBC News, w Guantanamo przebywa obecnie ponad 40 więźniów. Zwolennikiem przetrzymywania ich w bazie na Kubie jest obecny prezydent USA Donald Trump.

Były prezydent USA Barack Obama obiecał podczas swej kampanii wyborczej, że zamknie krytykowane przez obrońców praw człowieka oraz państwa europejskie więzienie na karaibskiej wyspie. Jego administracja tłumaczyła wielokrotnie, że nie udało się to, bo Kongres co roku blokował postawienie więźniów przed sądami federalnymi i ich przyjazd do USA.

W styczniu 2009 roku Obama zakazał jednak w rozporządzeniu wykonawczym stosowania „brutalnych technik przesłuchań”.

Pierwszych więźniów zaczęto sprowadzać do bazy w Zatoce Guantanamo w 2002 roku w odpowiedzi na ataki na Nowy Jork i Waszyngton z 11 września 2001 roku. Jak twierdziły ówczesne władze USA, zamknięci zostali tam najgroźniejsi terroryści na świecie – islamscy ekstremiści, talibowie i bojownicy Al-Kaidy. Jednak spośród 779 osób, które przeszły przez więzienie w Guantanamo, większość wypuszczono jeszcze za prezydentury George’a W. Busha bez postawienia im formalnych zarzutów.
Źródło info i foto: onet.pl

Wszystkie scenariusze zabójstwa Castro

Narodowe Archiwa Stanów Zjednoczonych udostępniły po raz pierwszy tysiące stron dokumentów opisujących jak USA planowały zabicie komunistycznego przywódcy Kuby Fidela Castro – podał w piątek portal informacyjny Washington Examiner. Plany zawierały parę przedziwnych scenariuszy, a w co najmniej jednym przypadku wymagało to kontaktu z elementami zorganizowanej przestępczości. Zgodnie z raportem Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) dotyczącym Kuby, rozważano różne scenariusze zabicia dyktatora.

Wybuchowa muszla

Jeden ze scenariuszy wykorzystywał słabość Castro do nurkowania i zakładał wypełnienie muszli morskiej ładunkami wybuchowymi, a następnie podłożenie jej w rejonie gdzie dyktator lubi nurkować. Muszla miała eksplodować w momencie gdy zostanie ona przez kogoś podniesiona. „Po przeprowadzeniu dochodzenia zostało jednak ustalone, że w Morzu Karaibskim nie ma muszli, która byłaby jednocześnie na tyle atrakcyjna by przyciągnąć uwagę Castro i wystarczająco duża by pomieścić odpowiednią ilość materiałów wybuchowych””- konkluduje w tym wypadku raport.

Skażony skafander

Następny plan opisany przez portal Washington Examiner także był powiązany z hobby dyktatora, w tym wypadku chciano przekazać mu skażony skafander do nurkowania. „Plan CIA zakładał rozprowadzenie na wewnętrznej stronie skafandra pyłu, który zawiera grzyb wywołujący przewlekłą i poważną chorobę skóry oraz zakażenie aparatu do oddychania pod wodą bakteriami gruźlicy”.

Wynajęty zabójca

W latach 60-tych CIA rozważała wysłanie na wyspę zabójcy, który by namierzył i zabił dyktatora. Z raportu wynika, że ówczesny prokurator generalny i brat prezydenta, Robert Kennedy otrzymał od CIA informację, że agencja zatrudniła pośrednika mającego zaproponować gangsterowi Samowi Giancanie, który był szefem sycylijsko amerykańskiej mafii w Chicago, 150 tys. dolarów w zamian za znalezienie kogoś, kto pojedzie na Kubę i zabije Castro.

Zatrucie jadem kiełbasianym

Według portalu następny scenariusz zakładał włożenie do jedzenia dyktatora pastylek powodujących zatrucie jadem kiełbasianym. Plan ten nie powiódł się gdyż nie udało się zrekrutować osoby, która podjęłaby się wykonania tego zadania przy tak niewielkiej szansie na przeżycie tej misji bądź ucieczkę z wyspy. Raport wskazuje, że „oficer zajmujący się tą sprawą odnosił wrażanie, że sama CIA wolała użycie tabletek od broni palnej”.

Dwa centy za Castro

Ostatnią opisaną przez portal możliwością był opracowany przez CIA plan stworzenia systemu nagród dla Kubańczyków za schwytanie bądź wyeliminowanie przedstawicieli kubańskich władz. Nagroda za Castro wynosiła jedynie 2 centy, co prawdopodobnie miało dodatkowo urazić dyktatora.

Nieznana przyczyna śmierci

Castro zmarł 25 listopada 2016 roku w wieku 90. lat. Przyczyna śmierci dyktatora nie została podana.

Informacje na temat planów zabójstwa Castro pojawiły się w ujawnionej w czwartek kolejnej partii odtajnionych dokumentów związanych z zamachem na prezydenta Johna F. Kennedy’ego, który został zastrzelony 22 listopada 1963 roku w Dallas w stanie Teksas.
Źródło info i foto: TVP.info

Seria ataków na dyplomatów w Hawanie z użyciem broni sonicznej

Amerykańscy dyplomaci w Hawanie padają ofiarą ataków z użyciem tak zwanej broni sonicznej. Nie wiadomo jeszcze, jaka jest ich przyczyna i kto za nimi stoi. Jednak wyrzucenie kubańskich dyplomatów bez podania konkretnego powodu, kończy z czasami osłabionego napięcia politycznego między Kubą a Stanami Zjednoczonymi – czytamy na łamach „The New York Times”.

Od czasów zimnej wojny nie było tak intrygującej tajemnicy, jak ataki związane z bronią soniczną (akustyczną), która miała rzekomo zostać użyta do napaści na amerykańskich i kanadyjskich oficjeli urzędujących w Hawanie.

Administracja Trumpa musi zidentyfikować winowajcę albo przynajmniej urządzenie, które od kilku miesięcy powoduje poważne obrażenia wśród urzędników, a te są niepokojące: utrata słuchu, zawroty głowy, bóle głowy i problemy z pamięcią.

Każdy kraj trzyma rękę na pulsie w sprawie dyplomatów czy szpiegów, którzy mogą się dla niego okazać potencjalnym zagrożeniem. Takie ‘gry szpiegowskie’ przepełnione są przebiegłością i oszustwami. Jednak użycie narzędzia, które powoduje poważne problemy zdrowotne, stanowi naruszenie akceptowanych dotąd zachowań międzynarodowych.

Siłą rzeczy głównym podejrzanym w sprawie jest represyjny rząd Kuby. Z pewnością chce on mieć oko na wszystkich nowo przybyłych amerykańskich dyplomatów i agentów wywiadowczych. Jeśli znajdą się dowody na to, że Kuba używa nielegalnego sprzętu, Stany Zjednoczone będą miały obowiązek zareagować stanowczo i gniewnie.

Ale dopóki nie ma konkretnych dowodów w sprawie źródeł ataków, wydalenie kubańskich dyplomatów z Waszyngtonu przez administrację Trumpa, jest złym i niesłusznym posunięciem. A taką decyzję podjęto 3 października. Sekretarz stanu Rex Tillerson wyjaśniał, że Kubę ukarano nie za to, że zaatakowała amerykańskich dyplomatów, ale za to, że była przynajmniej świadoma ataków i nie zdołała zapewnić dyplomatom odpowiedniej ochrony.

Jak dotąd rząd kubański zdecydowanie zaprzecza wszelkiej świadomości na temat broni sonicznej i aktywnie wspiera amerykańskich śledczych. Z kolei inne zainteresowane sprawą strony, a zwłaszcza Rosja, również znalazły się na liście podejrzanych – prezydent Władimir Putin zapewne chciałby reaktywować stosunki USA i Kuby. Jednak dopóki nic więcej nie wiadomo w tej kwestii, karanie Hawany rujnuje jedynie osiągnięcia administracji Baracka Obamy w sprawie unormowania stosunków z Kubańczykami.

Prezydent Trump nigdy nie ukrywał swojej pogardy dla wprowadzonego przez swojego poprzednika odprężenia – w czerwcu rząd zarządził restrykcje dotyczące kontaktów z Kubą, które spowolniły przepływ gości na wyspę, a w zeszłym tygodniu Departament Stanu ostrzegł Amerykanów, przed podróżowaniem na Kubę, chociaż jest nie ma dowodów, że istnieje tam jakiekolwiek zagrożenie dla turystów.

Trzeba podkreślić, że ataki soniczne na Amerykanów są zbyt poważną sprawą, aby były wykorzystywane do cynicznych celów politycznych.
Źródło info i foto: interia.pl

FBI bada „dziwne” dolegliwości dyplomatów USA na Kubie. Podejrzenie „ataku akustycznego”

Funkcjonariusze FBI rozpoczęli dochodzenie w sprawie „dziwnych” dolegliwości trapiących amerykańskich dyplomatów na Kubie. Zdaniem władz USA – poinformowała w czwartek telewizja CNN – objawy te mogą być spowodowane „atakiem akustycznym”. Jak poinformowała w środę na konferencji prasowej rzeczniczka Departamentu Stanu Heather Nauert, na dolegliwości od pewnego czasu skarżyli się pracownicy amerykańskiego rządu zatrudnieni w ambasadzie USA na Kubie. Mówiła, że przynajmniej dwóm dyplomatom grozi utrata słuchu.

Prowadzącym dochodzenie w tej sprawie nie udało się dotychczas ustalić, czy dziwne problemy ze słuchem dyplomatów na Kubie są spowodowane celowym atakiem z użyciem „skomplikowanego urządzenia sonicznego” czy też skutkiem ubocznym innych działań. Śledczy podejrzewają jednak, że chodzi o urządzenie soniczne umieszczone w rezydencjach dyplomatów bądź w pobliżu rezydencji amerykańskiego personelu w Hawanie, zdolne do wysyłania sygnałów dźwiękowych o częstotliwościach, które nie są odbierane przez ludzki słuch.

Departament Stanu po raz pierwszy zanotował te niepokojące dolegliwości dyplomatów jesienią ubiegłego roku – poinformowała rzeczniczka amerykańskiej dyplomacji. Stany Zjednoczone w odwecie za te – jak powiedziała Nauert – „incydenty” wydaliły w maju br. dwóch kubańskich dyplomatów akredytowanych w Waszyngtonie. Kubańskie MSZ w środę wydało oświadczenie, w którym zapewniło, że „nigdy nie pozwoli, by na terytorium Kuby zostały dokonane jakiekolwiek działania – bez wyjątków – przeciw akredytowanym na Kubie dyplomatom i ich rodzinom”.

Przedstawiciele władz USA, cytowani w mediach w czwartek, nie wykluczają, że dolegliwości amerykańskiego personelu mogą być spowodowane działaniami agentów państwa trzeciego w ramach odwetu na Waszyngtonie, bądź – jak to określił jeden z przedstawicieli amerykańskiej administracji cytowany na portalu tygodnika „Time” – w celu „wbicia klina między Kubą a USA”, tj. jeszcze większego poróżnienia Hawany z Waszyngtonem.

Agenci FBI – podała telewizja CNN w czwartek – otrzymali pozwolenie na wjazd na terytorium Kuby i wspólnie ze służbami śledczymi tego kraju prowadzą bezprecedensowe dochodzenie zmierzające do wyjaśnienia problemów za słuchem amerykańskich dyplomatów. W czerwcu prezydent USA Donald Trump, spełniając swoje przedwyborcze obietnice złożone wpływowej politycznie diasporze kubańskiej w Stanach Zjednoczonych na wiecu w tzw. małej Hawanie w Miami na Florydzie poinformował o unieważnieniu większości pojednawczych inicjatyw swojego poprzednika Baracka Obamy wobec komunistycznego reżimu na Kubie.

Trump w ramach tego „powrotu do przeszłości” w amerykańskiej polityce wobec Kuby, m.in. ponownie wprowadził zakaz zawierania przez amerykańskie przedsiębiorstwa i indywidualnych inwestorów porozumień z kubańskimi spółdzielniami i spółkami o mieszanym, rządowym i prywatnym kapitale, które mają powiązania z kubańskim Ministerstwem Obrony.

Prezydent – aby utrzymać możliwości negocjowania z Kubą – nie zerwał jednak stosunków dyplomatycznych z władzami w Hawanie. Stosunki te w czasach demokratycznego prezydenta Obamy przywrócone zostały do szczebla ambasad.
Źródło info i foto: Dziennik.pl