Kutno: Ciało kobiety znalezione w polu kukurydzy

Policjanci z Kutna odnaleźli ciało poszukiwanej od 2 października 74-letniej kobiety. W tej chwili nie wiadomo, czy do śmierci kobiety mogły przyczynić się osoby trzecie.

Kobieta wyszła z domu 2 października i od tego czasu nie nawiązała kontaktu z bliskimi. Ostatni raz mieszkanka Kutna była widziana tego dnia około godziny 18:10 w okolicach pętli autobusowej. Szukało jej kilkudziesięciu policjantów i strażaków, którzy przez kilka dni przeczesywali tereny. Docierali do osób, które miały informacje na temat przemieszczania się 74-latki. 8 października policjanci odnaleźli ciało kobiety w polu kukurydzy pod Kutnem. W tej chwili nie wiadomo, czy do śmierci kobiety mogły przyczynić się osoby trzecie.
Źródło info i foto: se.pl

Nieletni zabójcy z Żychlina na obserwacji

Sąd rodzinny w Kutnie zadecydował, że nastolatkowie podejrzani o zabójstwo 64-latki i ranienie 10-latki trafią do schroniska dla nieletnich. Po trzech miesiącach obserwacji zapadnie decyzja, czy będą sądzeni jak dorośli. W poniedziałek przed Sądem Rejonowym w Kutnie przesłuchano 15-letniego Maksymiliana W. i 16-letniego Grzegorza W. Chłopcy podejrzani są o zabójstwo babci pierwszego z nich i ciężkie zranienie jej 10-letniej wnuczki. Składali zeznania za zamkniętymi drzwiami. Po kilku godzinach sąd podjął decyzję o umieszczeniu nastolatków w schronisku dla nieletnich na okres trzech miesięcy. Wtedy też zapadnie decyzja, czy będą sądzeni jak dorośli.

Zamordowana 67-latka, ranna 10-latka

Do tragedii doszło w sobotę w domu przy ul. Głowackiego w Żychlinie. Około godz. 7 rano ciało 67-letniej matki odnalazła mieszkająca obok córka (siostra matki Maksymiliana). Zamordowana miała rany kłute klatki piersiowej. W pomieszczeniu obok kobieta zobaczyła swoją 10-letnią córkę, która nocowała u babci. Ciężko ranna dziewczynka leżała w zakrwawionym łóżku.

Z kilkunastoma ranami ciętymi pleców i rąk została przetransportowana śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Przeszła operacje. Obecnie przebywa w Klinice Anestezjologii i Intensywnej Terapii Medycznej. Jej stan jest ciężki, ale stabilny.

Sprawcą wnuk i jego kolega?

Na miejsce zbrodni przyjechały policja i grupa dochodzeniowo-śledcza. Szybko okazało się, że w nocy w domu oprócz babci i 10-letniej wnuczki był także wnuk zamordowanej i jego kolega. Prokuratura podejrzewa, że to właśnie oni mogą być sprawcami zabójstwa. Po kilku godzinach policjanci odnaleźli chłopców w pustostanie nieopodal miejsca zbrodni. Mieli na sobie zakrwawione ubrania i nóż, którym prawdopodobnie zadawane były ciosy. Nieletnich przewieziono na komendę policji w Kutnie. Następnie trafili do Policyjnej Izby Dziecka w Łodzi. Nieoficjalne wiadomo, że przyznali się do winy.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

16-latek zabił własną babcię

Szokująca zbrodnia w Żychlinie koło Kutna (woj. łódzkie). 16-letni Maksymilian W. z zimną krwią zadźgał nożem swoją babcię Marylę W. (67 l.), która go wychowywała. Dzień przed zabójstwem mówił swoim kolegom ze szkoły, że musi ją zabić, bo jej nie lubi. Zwłoki starszej pani mieszkającej w domu jednorodzinnym przy ul. Głowackiego w Żychlinie znalazła w sobotę około godziny 7 rano jej córka. Przyszła odebrać nocujące u babci dziecko – 10-letnią Martynkę. Gdy weszła do środka, zastała makabryczny widok: Maryla W. leżała martwa w kałuży krwi, a dziewczynka miała poranione nożem plecy i ręce. Natychmiast została przetransportowana śmigłowcem do szpitala Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Na szczęście jej życiu nic nie grozi.

Zaraz po ujawnieniu zbrodni ruszyło prokuratorskie śledztwo. Jeszcze tego samego dnia około południa zatrzymano sprawców – wnuka zamordowanej Maksymiliana W. i jego kolegę z gimnazjum Grzegorza W. Znaleziono ich w pustostanie na terenie miasta. Obaj mieli na sobie ubrania umazane krwią, a przy sobie narzędzie zbrodni – nóż typu motyl. Maksymilian W. kupił go na portalu aukcyjnym. Przesyłka dotarła do niego w piątek – dzień przed zabójstwem. Zdążył jeszcze nakręcić film instruktażowy, na którym demonstrował, jak się posługiwać nożem, i umieścił go na swoim profilu w portalu społecznościowym. A w szkole rozpowiadał, że musi zabić babcię, bo jej nie lubi. Wspominał też, że Martynka – jego kuzynka – również go denerwuje.

Maksymilian W. mieszkał razem ze swoją babcią. Jego matka kilka lat temu wyjechała z Żychlina i przestała się nim interesować. Jak mówią znajomi zamordowanej, kobieta robiła wszystko, by wnukowi było u niej jak najlepiej. On jednak zupełnie tego nie doceniał. Zatrzymani chłopcy trafili na razie do Policyjnej Izby Dziecka w Łodzi. Śledczy muszą teraz ustalić dokładny przebieg wydarzeń i wyjaśnić, jak to się stało, że Maksymilian W. wciągnął w swój zbrodniczy plan szkolnego kolegę. Wkrótce sąd zdecyduje, czy za zbrodnię będą odpowiadali jak osoby dorosłe. Jeżeli tak się stanie, grozić im będzie 25 lat więzienia.
Żródło info i foto: se.pl

Kutno: są wyniki zwłok 29-latka

Do śmierci 29-latka z Kutna doprowadziły rozległe obrażenia czaszki i mózgu – wykazała sekcja zwłok. Mężczyzna, który zginął w tamtejszej komendzie policji miał dwie rany postrzałowe głowy. Śledczy wciąż rozważają kilka wersji wydarzeń w komendzie. Biorą pod uwagę, że 29-latek mógł popełnić samobójstwo, powraca też wersja mówiąca o szarpaninie z policjantem. W tej sprawie nadal będziemy musieli odpowiedzieć na wiele pytań – zauważa prokurator Krzysztof Kopania.

Specjaliści z krakowskiego Instytut Ekspertyz Sądowych przygotują kompleksową ekspertyzę dla prokuratury ws. wydarzeń w komendzie w Kutnie. Pociski znalezione na miejscu zdarzenia zbada laboratorium policyjne lub zewnętrzna placówka naukowa. 34-letni policjant, który był z podejrzanym w pomieszczeniu, gdy padły strzały, usłyszy prawdopodobnie zarzut niedopełnienia obowiązków.

Po wydarzenia w Kutnie resort spraw wewnętrznych rozważa możliwość instalacji urządzeń rejestrujących obraz i dźwięk w pokojach przesłuchań i pojazdach policyjnych – poinformowała rzeczniczka MSW Małgorzata Woźniak. Oświadczyła także, że minister Teresa Piotrowska natychmiast po czwartkowych wydarzeniach w komisariacie w Kutnie zwróciła się do komendanta głównego policji „o szczegółową informację oraz wyjaśnienie okoliczności związanych z tą sprawą”.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Kutno: policjant, który przesłuchiwał 29-latka, zatrzymany

Policjant z Kutna, który w czwartek miał postrzelić przesłuchiwanego na komisariacie mężczyznę, został zatrzymany. Do tragedii doszło, kiedy obaj mężczyźni sami przebywali w pomieszczeniu. Według wersji policjanta przesłuchiwany 29-latek chciał odebrać mu broń. Według prokuratury z Łodzi, doszło co najmniej do poważnych nieprawidłowości przy przechowywaniu i zabezpieczeniu broni.

Policjant został zatrzymany przez prokuratora, ale na razie nie usłyszał żadnych zarzutów. Jak poinformowała prokuratura, zabezpieczono odzież funkcjonariusza. Ciało młodego mężczyzny trafiło już do Zakładu Medycyny Sądowej. Jeszcze dziś ma odbyć się sekcja zwłok.

Jak informowaliśmy w czwartek, podczas przesłuchania zatrzymanego 29-latka doszło do szamotaniny. Przesłuchiwany próbował odebrać policjantom broń i wtedy padły strzały. Wszystko odbyło się bez świadków. Jak dowiedzieli się reporterzy TVP Info, 29-latek dostał dwa strzały w głowę. Łącznie miały paść trzy strzały, z których jeden okazał się śmiertelny. Zastrzelony mężczyzna, mieszkaniec Kutna, wielokrotnie wcześniej był zatrzymywany za popełnienie różnych przestępstw. W tym konkretnym postępowaniu 29-latek miał postawione zarzuty dotyczące kradzieży.
Żródło info i foto: TVP.info.pl

Gwałtowne uduszenie przyczyną śmierci małego Maćka

Kilka minut przed śmiercią do organizmu dziecka dostało się ciało obce, które spowodowało gwałtowne uduszenie chłopca – wynika z protokołu sekcji zwłok. Trafił on właśnie do prokuratury w Kutnie, która wyjaśnia okoliczności śmierci małego Maćka. Ustalenia biegłych zaprzeczają twierdzeniom matki chłopca, która sugerowała, że jej syn mógł połknąć fragment długopisu kilka dni przed śmiercią. Według jej wersji, lekarze ze szpitala w Kutnie postawili błędną diagnozę i dlatego dziecko zmarło.

– Oględziny i sekcja zwłok wykazały, że fragment plastikowego długopisu tkwił w prawym oskrzelu głównym i całkowicie zatykał jego światło – mówi Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej prokuratury. Dodaje, że w ocenie biegłego do śmierci chłopca doszło w krótkim czasie, ok minuty po dostaniu się plastikowego fragmentu długopisu do dróg oddechowych chłopca.

Matka z dzieckiem we wtorek wieczorem zbierali wspólnie zabawki. Dziecko szło przodem, był moment, że kobieta nie miała synka na oku. Czy to wtedy chłopiec połknął kawałek plastiku? – Wszystko na to wskazuje, ale jeszcze to badamy – mówią śledczy. W mieszkaniu rodziców nie znaleziono jednak długopisu, którego część mógł połknąć chłopiec. Prokuratura kutnowska w dalszym ciągu oczekuje na wyniki szczegółowych badań histopatologicznych, które prowadzone są w Zakładzie Medycyny Sądowej w Łodzi.

– Po ich uzyskaniu zdecydujemy o powołaniu kolejnych biegłych, których opinia będzie pomocna przy dokonaniu oceny stanu zdrowia dziecka przed śmiercią, zasadności odmowy hospitalizacji, a także jednoznacznej oceny, czy ciało obce mogło dostać się do dróg oddechowych chłopca jeszcze przed badaniem lekarskim – mówi prok. Kopania.

Śledczy nadal gromadzą materiał dowodowy. Próbują odtworzyć okoliczności i czas w którym mogło dojść do zatkania dróg oddechowych fragmentem długopisu. Mały Maciuś zmarł w zeszłym tygodniu. Już dwa dni wcześniej czuł się źle. Matka od razu poszła do nocnej pomocy medycznej.

– Lekarz stwierdził u dziecka lekkie szmery w oskrzelach i przepisał witaminy oraz wykrztuśny syrop – opowiada prok. Kopania. Matka wykupiła leki i wróciła do domu. Jednak to nie pomogło. W nocy maluch zaczął kaszleć i ciężko oddychać. Kobieta wezwała pogotowie, które skierowało dziecko do szpitala.

W placówce malucha badała ordynator pediatrii. Uznała, że na szpital jest jeszcze czas, wypisała antybiotyki i zaleciła kontrolę za trzy dni. Stan chłopca pogorszył się. We wtorek przed godziną 19 maluch mocno kaszlał i zaczął się dusić. Sąsiad wezwał pogotowie, które już po kilku minutach było na miejscu. Dziecko już nie żyło. Po jego śmierci mieszkańcy Kutna urządzili protest pod miejscowym szpitalem, bo wcześniej w niejasnych okolicznościach zmarło dwoje innych małych dzieci leczonych w placówce. W szpitalu trwa kontrola NFZ, a ordynator pediatrii został zawieszony.
Żródło info i foto: rp.pl

18-latka podejrzana o zabójstwo 32-letniego mężczyzny

Jeszcze dziś ma zostać przesłuchana 18-latka podejrzewana o brutalne zabójstwo 32-letniego mężczyzny we wsi pod Kutnem w Łódzkiem. Nastolatka w chwili zatrzymania przez policję była pijana, miała ponad dwa promile alkoholu. „Nie wykluczamy, że dziewczyna nie tylko była pod wpływem alkoholu, ale też środków odurzających” – mówi prokurator Krzysztof Kopania. „Dzisiaj w godzinach południowych planujemy przesłuchać kobietę w kutnowskiej prokuraturze” – dodaje. Mężczyzna zginął od ciosów nożem w klatkę piersiową i plecy. Sprawa zabójstwa wyszła na jaw, gdy przypadkowy kierowca zobaczył częściowo obnażoną nastolatkę przy drodze. Dziewczyna miała zakrwawione ręce. Martwego 32-latka znaleziono na posesji, którą wskazała 18-latka. Żródło info i foto: RMF24.pl

Czujna 12-latka namierzyła pedofila

Do sądu w Kutnie w woj. łódzkim trafił akt oskarżenia ws. mężczyzny, który przez internet nawiązywał kontakt z nastolatkami i proponował im seks. 23-latek usłyszał cztery zarzuty. Wpadł, bo o „dziwnych” propozycjach powiadomiła rodziców jedna z nastolatek. Według śledczych sprawa dotyczy lipca i sierpnia ubiegłego roku. W tym czasie mężczyzna – za pośrednictwem portali społecznościowych – nawiązał kontakty z czterema dziewczynkami w wieku 12-13 lat. Oprócz składania propozycji seksualnych, przesyłał też zdjęcia pornograficzne. Jednej z nastolatek groził śmiercią, jeżeli powie komuś o tym, że jest molestowana. Zatrzymanie 23-latka było możliwe dzięki „czujności” 12-letniej dziewczynki, która o wszystkim powiadomiła rodziców, a ci policję. Mężczyzna korzystał z internetu za pomocą telefonu komórkowego. Próbował nawiązać kontakty również z innymi dziewczynkami, ale z ich strony nie było odpowiedzi. W jego mieszkaniu znaleziono prawie sto kart sim oraz kilka telefonów komórkowych. Przyznał się do winy, ale odmówił składania wyjaśnień. Trafił też do aresztu. Żródło info: RMF24.pl

33-latek z Kutna umieszczał w Internecie dziecięcą pornografię

33-letni mieszkaniec Kutna podejrzany o posiadanie i rozpowszechnianie w internecie plików z dziecięcą pornografią wpadł w ręce łódzkiej policji. Decyzją sądu mężczyzna został aresztowany, grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności.
Jak poinformowała w piątek rzeczniczka łódzkiej policji podinsp. Joanna Kącka, policjanci pracowali nad tą sprawą od kilku miesięcy, a informacje o rozpowszechnianiu przez internautę z regionu łódzkiego pornografii dziecięcej napływały m.in. z Włoch. Z ustaleń policji wynika, że prowadzony przez 33-latka proceder trwał co najmniej od 2010 roku. Za pośrednictwem sieci przesyłał do innych odbiorców duże ilości plików z filmami i zdjęciami pornograficznymi, na których byli głównie kilkuletni chłopcy. Żródło info i foto: tvn24.pl

23-latek okradał klientów banku

Policja zatrzymała 23-letniego pracownika jednego z banków w Kutnie w Łódzkiem, który przelewał pieniądze z kont klientów na rachunki znajomej. W ten sposób mężczyzna okradł klientów na blisko 800 tysięcy złotych. Mniej więcej połowę tej sumy udało się odzyskać przez zablokowanie kont, których używał nieuczciwy pracownik. Nieprawidłowości wykryli jego koledzy z pracy. Na razie wiadomo, że pokrzywdzone są cztery osoby, ale niewykluczone, że po sprawdzeniu innych transakcji okradzionych będzie więcej. Policja zamierza wystąpić do prokuratury o tymczasowy areszt dla podejrzanego. Żródło info i foto: RMF24.pl