Ciała policjantki i jej syna odnalezione w lesie. Nieoficjalnie: doszło do rozszerzonego samobójstwa

W lesie niedaleko Środy Wielkopolskiej odnaleziono ciało policjantki i jej 9-letniego syna. Z nieoficjalnych informacji wynika, że kobieta zastrzeliła dziecko, a następnie siebie. 30-letnia policjantka z komisariatu w Swarzędzu była poszukiwana od wtorkowego poranka po tym, jak nie stawiła się w pracy. Po kilku godzinach zwłoki kobiety razem z ciałem jej 9-letniego syna funkcjonariusze odnaleźli w lesie koło Środy Wielkopolskiej.

– Pracowała w policji od sześciu lat. Była wyróżniającą się funkcjonariuszką. Miała bardzo dobrą opinię wśród kolegów i przełożonych – powiedział o zmarłej kobiecie rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak.

Środa Wielkopolska. Policjantka znaleziona martwa

W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Borowiak podkreślił, że śmierć funkcjonariuszki „może mieć związek z jej problemami osobistymi”. Dziennik ustalił, że najprawdopodobniej doszło do rozszerzonego samobójstwa. Policjantka najpierw miała zastrzelić swojego syna, a potem siebie.

Pomimo bycia zatrudnionym w komisariacie w Swarzędzu pod Poznaniem, kobieta na co dzień pracowała w posterunku w Kleszczewie, wykonując służbę patrolową. Policja objęła pomocą psychologiczną matkę zmarłej kobiety, która mieszkała razem z nią. 30-latka wychowywała syna samotnie.
Źródło info i foto: wp.pl

Odnaleziono zaginioną 14-latkę. W związku ze sprawą zatrzymano około 30-letniego mężczyznę

Policja odnalazła poszukiwaną od poniedziałku 14-letnią Roksanę. Nastolatkę ostatni raz widziano w pobliżu szkoły w Bielsku Podlaskim. Z jej zniknięciem miał związek około 30-letni mężczyzna, którego zatrzymali policjanci. Dziewczyna przebywała w opuszczonym, leśnym budynku. Przed odnalezieniem, 14-letnią Roksanę ostatni raz widziano w poniedziałek. Chociaż ojciec odprowadził ją do Szkoły Podstawowej nr 4 w Bielsku Podlaskim, nastolatka nie weszła do budynku.

Policja ustaliła, że dziewczyna udała się na dworzec, skąd pociągiem dojechała do Bolesławca. Tam na stacji czekał na nią około 30-letni mężczyzna. Jego wizerunek policja opublikowała w piątek wieczorem, prosząc o pomoc w ustaleniu, kim jest.

W sobotę rano przekazano, że udało się odnaleźć nastolatkę, a także zidentyfikować poszukiwanego mężczyznę.

Nastolatki szukał m.in. wyszkolony pies

Portal „Lwówek na sygnale” podał, że prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie „zwerbowania podstępem małoletniej w celu jej wykorzystania”. Śledczy nie wykluczali, że zniknięcie Roksany „może być ucieczką”. Jeden z tropów podjętych przez służby prowadził do Bolesławca na Dolnym Śląsku. Natomiast w końcowej fazie poszukiwania skoncentrowano na powiecie lwóweckim.

Roksany szukała m.in. postawiona w stan alarmu Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza z Lwówka Śląskiego, a także specjalnie wyszkolony pies.

„Roksana jest cała i zdrowa”

Nastolatka odnalazła się w nocy z piątku na sobotę w piwnicach ruin budynku znajdującego się w lesie. Funkcjonariusze zatrzymali mężczyznę, który miał związek ze zniknięciem Roksany.

„Na szczęście nastolatka jest cała i zdrowa. Została przekazana pod opiekę ratowników medycznych, a mężczyzna został osadzony w policyjnym areszcie” – przekazał „Lwówek na sygnale”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Odnaleziono ciało zaginionego dyplomaty. Zaginął cztery miesiące temu

Ciało poszukiwanego od prawie czterech miesięcy byłego brytyjskiego ambasadora w Nepalu Richarda Morrisa znaleziono w poniedziałek w lesie koło jego domu w hrabstwie Hampshire, w okolicy gdzie lubił biegać. 52-letni Morris był w latach 2015-2019 ambasadorem w Nepalu, a krótko przed zaginięciem otrzymał nominację na ambasadora na Fidżi. Wcześniej był także konsulem generalnym w Sydney.

Dyplomata zaginął 6 maja, gdy wyszedł pobiegać. Policja od razu po jego zaginięciu przeszukiwała tereny, gdzie lubił biegać, ale po miesiącu, gdy nie było rezultatów, ograniczono skalę akcji poszukiwawczej. Na razie nie wiadomo, co było przyczyną zgonu, ale policja hrabstwa Hampshire poinformowała, że na obecnym etapie nie uważa, by śmierć nastąpiła w podejrzanych okolicznościach.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Znaleziono ciało 28-latka, który zaginął w trakcie protestów na Białorusi. Zwłoki odkryto w lesie

„Kolejny zaginiony białoruski protestujący, Mikita Kryucou, został znaleziony martwy w lesie w dzielnicy Partyzańskiej w Mińsku, ze śladami pobicia” – poinformował w sobotę wieczorem na Twitterze białoruski dziennikarz Franak Viacorka. 28-latek zaginął 12 sierpnia w trakcie protestów. Jak informowała „Nasza Niwa”, telefon mężczyzny logował się po zaginięciu w Centrum Neurologii i Neurochirurgii w Mińsku. Tam jednak 28-latka nie odnaleziono. Ostatecznie okazało się, że mężczyzna nie żyje.

„28-letniego Mikitę Kryucoua znaleziono martwym w lesie. Ciało ma ślady pobicia” – informuje również na Twitterze dziennikarz Andrzej Poczobut.

Przed kilkoma dniami znaleziono ciało 29-letniego Konstantina Szyszmakowa, dyrektora Wojskowego Muzeum Historycznego. Był członkiem lokalnej komisji wyborczej podczas białoruskich wyborów prezydenckich. Miał odmówić podpisania protokołu ze sfałszowanymi wynikami głosowania.

Protesty na Białorusi

Około pięciu tysięcy osób, jak szacują dziennikarze, uczestniczyło w wieczornym sobotnim wiecu białoruskiej opozycji na centralnym Placu Niepodległości w Mińsku. Wiec zakończył się odśpiewaniem piosenki „Mury” Jacka Kaczmarskiego.

Na manifestacji, tak jak i na poprzednich, powiewały historyczne biało-czerwono-białe flagi Białorusi i pojawiły się transparenty z hasłami żądającymi odejścia prezydenta Aleksandra Łukaszenki. Wcześniej, w pobliżu centralnego bazaru Kamarouka, ustawiły się kobiety w „łańcuchu solidarności”, który miał około kilometra. Mniejsze akcje protestu odbyły się w innych białoruskich miastach: Grodnie, Brześciu i Bobrujsku. Na niedzielę białoruska opozycja zapowiada zorganizowanie w stolicy wielkiego „Marszu nowej Białorusi”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Dwulatek zaginął podczas spaceru w lesie. Dziecko udało się odnaleźć

Odnaleziono dwuletniego chłopca, który zaginął w poniedziałek w lesie w Częstkowie (woj. pomorskie) podczas spaceru z mamą – poinformował st. asp. Błażej Plichta z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Gdańsku. Jak poinformował st. asp. Błażej Plichta, zgłoszenie o zaginięciu chłopca wpłynęło o godz. 21:20. Dwulatek zaginął podczas spaceru w lesie w miejscowości Częstkowo w powiecie wejherowskim. W poszukiwaniach chłopca uczestniczyli strażacy i policja oraz ochotnicy.

– Na miejscu pracowało 15 zastępów straży pożarnej, dwa quady, specjalistyczna grupa poszukiwawczo-ratownicza z psami oraz dron z kamerą termowizyjną. O 23:09 dostaliśmy informację, że chłopiec się odnalazł – powiedział Plichta.

Jako pierwsze o akcji poszukiwawczej informowało radio RMF FM. Z informacji asp. Plichty, chłopiec jest w stanie dobrym.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policja zatrzymała dwie osoby. Wywieźli do lasu pół miliona zużytych opon i zbiorników po paliwie

Ze wstępnych szacunków wynika, że w lesie i na polu w gminie Purda (woj. warmińsko-mazurskie) nielegalnie zostawiono 500 tys. zużytych opon samochodowych i zbiorniki po paliwie. W związku ze sprawą zatrzymano dwóch mężczyzn. Polsat News podaje nieoficjalnie, że mogli działać na zlecenie firmy utylizującej odpady.

Polsat News informuje, że ok. 500 tys. opon oraz zbiorniki po paliwie zostało wywiezionych do 20-metrowego wąwozu obok pola rzepaku. – W piątek około godziny 18 kolega, któremu wyrzucono kilkaset opon na działkę, poinformował mnie, że na naszą działkę również zostały wyrzucone. Nawet bym tam nie zajrzał, bo jest to miejsce, w które się nie chodzi, bo tam nie ma po co chodzić – mówi Polsat News dzierżawca.

Odpady pozostawiono też w okolicach Klebarka Wielkiego. Sprawcy nie wiedzieli, że jest tam monitoring. W związku ze sprawą policja zatrzymała dwóch mężczyzn w wieku 28 i 33 lat. – Na miejscu pracowała ekipa dochodzeniowo-śledcza wraz z technikiem kryminalistyki. Badane są okoliczności zdarzenia. Śledczy ustalają m.in., skąd pochodziły opony – powiedział stacji mł. asp. Andrzej Jurkun z Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura Olsztyn-Południe.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Skatowali i porzucili w lesie 34-latka. 19-latce i jej partnerowi grozi do 8 lat więzienia

Cztery dni spędził w lesie pobity do nieprzytomności 34-latek z Suchej Beskidzkiej. Jak się okazało w ten sposób „policzyła” się z nim jego była dziewczyna i jej nowy partner. Teraz grozi im do ośmiu lat więzienia. 19-latce nie podobało się, że jej były chłopak nadal ją adoruje. Postanowiła więc ze swoim nowym 17-letnim partnerem dać mu nauczkę.

Nastolatkowie zwabili 34-latka w umówione wcześniej miejsce. Tam uderzyli go kilka razy drewnianym kijem w głowę. Nieprzytomnego mężczyznę była dziewczyna z nowym chłopakiem zaciągnęli do lasu w rejonie Makowa Podhalańskiego.

Zaniepokojona zniknięciem 34-latka rodzina po kilku dnia zawiadomiła policję. Przy jednym z drzew znaleźli półprzytomnego mężczyznę. Jego stan okazał się na tyle poważny, że został przewieziony do specjalistycznego szpitala w Krakowie. Prawdopodobnie nigdy nie wróci w pełni do zdrowia.

Policjanci już po kilku dniach złapali młodych sprawców pobicia. Sad aresztował ich na trzy miesiące.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Dawid T. trafił do aresztu. Usłyszał zarzut zabójstwa

Ta zbrodnia mrozi krew w żyłach! Dawid T. (27 l.) skatował swojego kuzyna Bronisława Danowskiego (†55 l.) do nieprzytomności, wrzucił do bagażnika i wywiózł do lasu. Tam założył mu pętlę na szyję i ciągnął za samochodem. Potem powiesił go na gałęzi, a na koniec martwego wrzucił do sadzawki.

Te makabryczne sceny rozegrały się we wsi Myśliki koło Pisza (woj. warmińsko-mazurskie). Dawid T. był winny pieniądze swojemu kuzynowi. Nie zamierzał mu jednak zapłacić.

– Kilka miesięcy wcześniej Dawid pobił Bronka, za co miał sprawę w sądzie – opowiada jeden z mieszkańców wioski. – Sąd kazał mu zapłacić jako zadośćuczynienie trzy tysiące złotych, ale Dawid nie zapłacił.

Pan Bronisław zaczął się upominać o zapłatę. Feralnego dnia Dawid przyjechał do niego i zażądał, by kuzyn podpisał oświadczenie, że dostał pieniądze. Ten odmówił i zapłacił za to życiem. Skonał w strasznych męczarniach.

– Bronek to był dusza człowiek, wszystkim pomagał, na wszystkim się znał, taka złota rączka. Z nikim nie szukał zaczepki – dodaje sąsiad.

Mieszkańcy wsi są w szoku, bo morderca to największy w okolicy rolnik, uprawiający wraz z rodzicami 300 hektarów ziemi.

Dawid T. usłyszał zarzut zabójstwa i trafił na trzy miesiące do aresztu.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Poszukiwany mężczyzna uciekł z pumą do lasu. Opublikował nagranie ze zwierzęciem

Ogrodzieniec (woj. śląskie). Od piątku trwają poszukiwania mężczyzny, który w klatce obok domu hodował pumę. Gdy pracownicy poznańskiego zoo, zgodnie z decyzją sądu, chcieli odebrać mu zwierzę, mężczyzna uciekł do lasu. Obecnie poszukuje go policja. Hodowca, który jest również weteranem z Afganistanu, skutecznie jednak unika schwytania. W internecie zamieścił niedawno nagranie opatrzone napisem „Bezpieczni”.

Kamil S. hoduje pumę Nubię od sześciu lat. W styczniu tego roku Sąd Rejonowy w Zawierciu wydał jednak prawomocny wyrok o przepadku zwierzęcia niebezpiecznego gatunku nieudomowionego na rzecz Skarbu Państwa i zwrócił się z prośbą do zoo w Poznaniu o przyjęcie pumy i zapewnienie jej opieki. Zastępca Prezydenta Miasta Poznania wyraził zgodę na udzielenie schronienia zwierzęciu. Dotychczas jednak mężczyzny (i pumy) nie udawało się namierzyć.

Do próby odebrania pumy Kamilowi S. doszło w piątek 10 lipca w lesie niedaleko Ogrodzieńca (woj. śląskie), w którym namierzyli go pracownicy poznańskiego zoo. Wcześniej powiadomili oni policję o swoich ustaleniach, w tym – jak donoszą na Facebooku – o „nielegalnym komercyjnym używaniu pumy przez byłego właściciela (zdjęcia za 3 tys. zł, na które zwierzę jest wożone cinquecento, warsztaty głaskania)”.

Mężczyzna jednak nie chciał oddać pumy. Zanim na miejscu zjawiła się policja, grożąc pracownikom zoo, że się zabije i przykładając sobie nóż do szyi, zbiegł wraz ze zwierzęciem do lasu.

W efekcie policja rozpoczęła poszukiwania Kamila S. i jego zwierzęcia. W obławie, oprócz lokalnych funkcjonariuszy, udział biorą siły policji z Oddziału Prewencji w Katowicach, kontrterrorystów z katowickiej komendy wojewódzkiej i śmigłowiec z komendy wojewódzkiej w Krakowie. Służby nie wykluczają, że mężczyzna ma przy sobie niebezpieczne przedmioty. Według nieoficjalnych doniesień jest to weteran, który brał udział w misji w Afganistanie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Australia: Odnaleziono zaginionego 14-latka z autyzmem

Po dwóch dniach poszukiwań odnaleziono w środę 14-letniego chłopca z autyzmem, który zaginął w poniedziałek w górach w australijskim stanie Wiktoria. 14-letni Will Callaghan, który cierpi na niewerbalny autyzm, w poniedziałek oddzielił się od rodziny w pobliżu szczytu liczącej 800 metrów góry Mount Disappointment (z ang. Góra Rozczarowania) w stanie Wiktoria w południowo-wschodniej części Australii. Szedł przed bliskimi, gdy nagle zniknął im z oczu.

Rozpoczęto poszukiwania. Policja poprosiła mieszkańców, by pomogli wywabić chłopca z lasu puszczając muzykę z jego ulubionej bajki „Tomek i przyjaciele”. Poproszono także, by zostawiali dla niego jedzenie i wodę – pisze CNN.

W środę policja poinformowała, że jeden z wolontariuszy biorących udział w akcji poszukiwawczej znalazł Willa. Jak mówił w rozmowie z lokalnymi mediami, jako miejscowy dobrze znał teren i udał się nieco dalej poza obszar objęty poszukiwaniami. – (Will) był jakieś 15 metrów ode mnie. Wyglądał naprawdę anielsko, po prostu stał i patrzył w moją stronę – relacjonował mężczyzna. Jak dodał, wyziębiony chłopiec nie miał na nogach butów, więc szybko założył mu skarpetki. Dał mu także czekoladę i rozmawiał z nim o jego ulubionej bajce.

Na Willa czekali uradowani rodzice. Nastolatek został zabrany do namiotu medycznego, gdzie zajęli się nim ratownicy. Później trafił do szpitala. Jak poinformowały w środę miejscowe władze, chłopiec był w „stosunkowo dobrym stanie” i jeszcze tego samego wieczoru powinien wrócić do domu.

Matka Willa podziękowała wszystkim, którzy zaangażowali się w poszukiwania. Powiedziała, że jej syn był „całkiem spokojny” biorąc pod uwagę okoliczności. Dodała jednocześnie, że był „nieco zdezorientowany i przestraszony”. – Nie mogę sobie wyobrazić, przez co przechodzi. Jestem taka wdzięczna i odczuwam ogromną ulgę. (Will) jest po prostu wyjątkową osobą – wyznała.
Źródło info i foto: tvn24.pl