Jest akt oskarżenia w jednym z wątków „afery podkarpackiej”

Jest akt oskarżenia w jednym z wątków afery podkarpackiej. Chodzi o nieprawidłowości związane ze sprzedażą elektrociepłowni w Przeworsku. Przed sądem w tej sprawie ma stanąć 15 osób. Oskarżeni mają odpowiadać przede wszystkim za spowodowanie szkody w jednej z państwowych spółek energetycznych. Mowa o 22 mln zł. Chodzi o sprzedaż po zawyżonej cenie przeworskiej elektrociepłowni właśnie tej firmie. Na ławie oskarżonych ma zasiąść m.in. kilka osób z ówczesnych władz państwowej spółki.

Reszta zarzutów dotyczy m.in. wyłudzenia kredytu, prania brudnych pieniędzy czy wręczania miliona euro łapówki.

W sumie w akcie oskarżenia podejrzanym zarzucono 43 przestępstwa.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ruszył proces ws. „gangu przebierańców”

Przed Sądem Okręgowym w Warszawie rozpoczął się proces tzw. gangu przebierańców – dowiedziała się PAP. Na ławie oskarżonych zasiada 14 osób, w tym były minister sprawiedliwości Andrzej K.

Gang przebierańców – jak media określiły grupę przestępczą – działał od 2015 r. do końca 2017 r. Według ustaleń śledztwa, jej członkowie kontaktowali się z różnymi firmami z branży paliwowej i farmaceutycznej, a następnie, w zamian za korzyści majątkowe, deklarowali załatwienie różnych spraw. Mieli zapewniać, że wobec podmiotów, które nawiążą z nimi współpracę, nie zostaną wszczęte przez organy skarbowe postępowania kontrolne i karne.

Jak przekazywała Prokuratura Regionalna w Katowicach, śledztwo dotyczyło „powoływania się na wpływy, wywoływanie przekonania o istnieniu takich wpływów oraz utwierdzaniu w przekonaniu o istnieniu takich wpływów” w wielu instytucjach państwowych w zamian za korzyści majątkowe i osobiste oraz ich obietnice.

Członkowie grupy mieli podawać się m.in. za agentów służb specjalnych i wyłudzać pieniądze w zamian za obietnicę roztoczenia parasola ochronnego nad firmami.

Zdaniem prokuratury – mieli też pomagać w załatwianiu różnych spraw (np. ochronić przed działaniami kontrolnymi urzędów skarbowych i czynnościami śledczymi policji) oraz powoływać się na wpływy w różnych instytucjach – m.in. w ABW, Służbie Kontrwywiadu Wojskowego i innych służbach specjalnych, instytucjach skarbowych, policji, Głównym Inspektoracie Farmaceutycznym, a także w resortach: finansów, sprawiedliwości i zdrowia.

„W tym śledztwie zarzuty przedstawiono łącznie 14 osobom, przy czym dwóm z tych osób zarzucono założenie oraz kierowanie grupą” – informowała prokuratura.

Kto należał do grupy?

Według prokuratury, w grupie przestępczej uczestniczyć mieli również emerytowani funkcjonariusze służb specjalnych i prawnicy z jednej z warszawskich kancelarii.

Jedną z osób, które usłyszały w tej sprawie zarzuty jest były minister sprawiedliwości Andrzej K. Miał on powoływać się na wpływy w ABW i w Prokuraturze Krajowej i wprowadzać w błąd prezesa spółki farmaceutycznej co do możliwości stworzenia nad jego spółką parasola ochronnego służb.

Jak podawała Prokuratura Krajowa, działając w ten sposób K. wprowadził do spółki dwóch podejrzanych, a ta wypłaciła im wynagrodzenie w łącznej wysokości co najmniej 204 tys. zł. Firma traciła też dodatkowo co najmniej 140 tys. zł – pieniądze te zostały wypłacone z tytułu realizacji pozornej umowy zlecenia o świadczenie pomocy prawnej. Zdaniem śledczych, Andrzej K. wprowadził również w błąd prezesa spółki farmaceutycznej co do możliwości pozytywnego załatwienia dotyczącej jej sprawy prowadzonej przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie.

Jak dowiedziała się PAP, przed Sądem Okręgowym w Warszawie toczy się już proces w tej sprawie.
Źródło info i foto: interia.pl

Słowacja: Ruszył proces zabójców Jana Kuciaka

W Pezinoku koło Bratysławy rozpoczęła się główna rozprawa w sprawie zabójstwa dziennikarza śledczego Jana Kuciaka i jego narzeczonej. Na ławie oskarżonych zasiadają cztery osoby. Zaplanowano 9 dni procesowych, ale zdaniem mediów proces będzie trwał dłużej. Na początku odczytany zostanie akt oskarżenia czwórki oskarżonych. Jeżeli sąd uzna, że prokuratura przedstawiła wystarczające dowody winy, oskarżonym grożą kary 25 lat więzienia lub dożywocie.

Wśród oskarżonych jest przedsiębiorca Marian Koczner, który według prokuratury zlecił zabójstwo Kuciaka. Zastrzelona została również jego narzeczona Martina Kusznirova. Kuciak w swoich artykułach zajmował się m.in. działaniami biznesowymi Kocznera.

Zlecenie zamordowanie dziennikarza miała przekazać innemu pośrednikowi, Zoltanowi Andrusko, znajoma Kocznera – oskarżona Alena Zsuzsova. Według prokuratury Andrusko wynajął byłego policjanta Tomasza Szabo, który już wcześniej współpracował z byłym wojskowym Miroslavem Marczekiem. Początkowo śledczy twierdzili, że zabójcą Kuciaka i Kusznirovej jest Szabo, ale ostatecznie do morderstwa przyznał się Marczek, wcześniej uznawany za kierowcę byłego policjanta. Pod koniec 2019 r. sąd zatwierdził umowę prokuratury z Andruską, który ma spędzić w więzieniu 15 lat. Początkowo prokuratura ustaliła z nim karę 10 lat więzienia, ale sąd uznał ją za niesprawiedliwą.

Rozprawa, której towarzyszą nadzwyczajne środki bezpieczeństwa, toczy się przed sądem zajmującym się najważniejszymi przypadkami kryminalnymi, korupcji, przestępczości zorganizowanej, a także ewentualnymi przestępstwami najwyższych przedstawicieli państwa.

Jan Kuciak i jego narzeczona zginęli w lutym 2018 roku w miejscowości Velka Macza, w pobliżu Trnawy na zachodzie Słowacji. Zbrodnia wywołała w kraju falę demonstracji i doprowadziła do kryzysu politycznego, w wyniku którego upadł rząd premiera Roberta Fico. Na stanowisku premiera zastąpił go należący do tego samego ugrupowania SMER-Socjaldemokracja (SMER-SD) Peter Pellegrini.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zabił brata z zazdrości o dziewczynę. Ona też usiadła na ławie oskarżonych

To współczesna historia Kaina i Abla. W Lublinie brat miał zamordować brata. Powodem – zazdrość o dziewczynę. Ona sama też usiadła na ławie oskarżonych, miała podżegać do zbrodni. Parze grozi dożywocie. Marcin M. , który spotykał się z Kamilą F. podejrzewał brata – Marka o romans z nią. 13 grudnia doszło między nimi do awantury na stacji benzynowej w Lublinie. Kobieta miała szeptać, żeby mężczyzna okaleczył brata.

Cios w głowę

– Zadał bratu cios w głowę powodując ranę ciętą w okolicy czołowej o długości około 10 cm, a następnie ugodził w klatkę piersiową – mówił w sądzie Janusz Syczyński z Prokuratury Rejonowej w Radzyniu Podlaskim.

Para nie udzieliła pomocy rannemu. Wróciła do domu i zaczęła się pakować, żeby uciec. Pan Marek zmarł w szpitalu. Kamila F. miała wycierać nóż z odcisków palców, Marcin M. wyrzucił go do stawu. Policja zadziała jednak błyskawicznie. Doszło do zatrzymania godzinę po zdarzeniu.

Marcin M. przed sądem przekonuje, że nie zmierzał brata zabić, a jedynie okaleczyć. Kamila F. jest oskarżona o zacieranie śladów, nakłanianie do zabójstwa i nie udzielenie pomocy.

Obojgu grozi dożywocie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Jest akt oskarżenia ws. ataku na księdza w Szczecinie

Trzej mężczyźni – podejrzani o atak na księdza i dwie inne osoby w szczecińskiej parafii w lipcu br. – zasiądą na ławie oskarżonych. Mężczyźni usłyszeli też zarzuty kradzieży rozbójniczej. Grozi im 10 lat więzienia.

Mężczyźni podejrzani są m.in. o to, że – jak podała Prokuratura Okręgowa w Szczecinie – 28 lipca br. w zakrystii kościoła parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Szczecinie „użyli przemocy wobec znajdujących się tam trzech osób pokrzywdzonych”: chodzi o uderzenie w ręce i odepchnięcie kobiety oraz uderzenie dwóch mężczyzn, w tym proboszcza parafii, w twarz pięścią, w której był metalowy, ośmiocentymetrowy krzyż od różańca; obaj zaatakowani mieli obrażenia twarzy.

Atak w zakrystii kościoła

– Sprawcy działali z powodu przynależności wyznaniowej (poszkodowanych) do Kościoła Katolickiego, grożąc pokrzywdzonym natychmiastowym pozbawieniem życia i doprowadzając ich do stanu bezbronności – podała prokuratura.

Według ustaleń śledczych dwaj mężczyźni weszli w niedzielne popołudnie do zakrystii kościoła, trzeci stał na czatach. Gdy przebywająca w pomieszczeniu kobieta zapytała ich, po co przyszli, jeden z nich powiedział, że po szaty liturgiczne, na co mają zgodę proboszcza.

– Kiedy jeden ze sprawców próbował chwycić za wiszący na wieszaku ornat, pokrzywdzona, próbując temu zapobiec, została odepchnięta – poinformowała prokuratura.

Drugi sprawca wyjął wtedy z szuflady różaniec. Gdy do zakrystii wszedł proboszcz wraz z drugim mężczyzną, pracownikiem kościelnym, i zażądali, żeby mężczyźni opuścili pomieszczenia, zostali zaatakowani i pobici.

Trzej mężczyźni przebywają w areszcie

Oskarżeni usłyszeli, oprócz zarzutu kradzieży rozbójniczej, także zarzuty usiłowania oszustwa (chodzi o próbę zabrania z kościoła szat liturgicznych) i naruszenia nietykalności cielesnej pokrzywdzonych. Dwaj sprawcy usłyszeli też zarzut naruszenia miru domowego.

53-latek, 28-latek i 27-latek przebywają w areszcie. Wszyscy trzej byli wcześniej karani sądownie. Jeden z nich kradzieży rozbójniczej dopuścił się w warunkach recydywy. Spośród przestępstw zarzucanych mężczyznom najsurowszą karą zagrożona jest kradzież rozbójnicza – mogą za nią spędzić w więzieniu do 10 lat. Za oszustwo grozi do 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Jest akt oskarżenia ws. wieloletnich gwałtów na trójce sióstr. Na ławie oskarżonych matka i dziadek

Prokuratura Rejonowa w Strzelcach Opolskich skierowała do sądu okręgowego akt oskarżenia w sprawie wielokrotnych gwałtów dokonywanych na trójce sióstr w wieku od 8 do 11 lat. Na ławie oskarżonych zasiądzie matka i dziadek pokrzywdzonych oraz partner matki.

Jak poinformowała Iwona Kanturska z Prokuratury Rejonowej w Strzelcach Opolskich, do czynów opisanych w akcie oskarżenia miało dojść w okresie od 2012 do 2018 roku. Sprawa wyszła na jaw, gdy dzieci trafiły do rodziny zastępczej.

Zamieszczone w akcie oskarżenia zarzuty dotyczą szeroko rozumianej pedofilii i popełnionych ze szczególnym okrucieństwem czynów, jakich oskarżeni mieli dopuścić się wobec trzech dziewczynek.

Oskarżeni to 36-letnia matka pokrzywdzonych, Katarzyna K., ich dziadek – 62-letni Artur M. i 47-letni partner oskarżonej Janusz Cz. Cała trójka jest tymczasowo aresztowana. Oskarżonym grozi do 15 lat więzienia.
Źródło info i foto: TVP.info

Niemcy: Ruszył proces ws. zbiorowego gwałtu. Na ławie oskarżonych 11 osób, w tym ośmiu Syryjczyków

Przed sądem we Fryburgu Bryzgowijskim ruszył proces w sprawie zbiorowego gwałtu, jaki miał mieć miejsce w październiku ubiegłego roku. Na ławie oskarżonych siądzie aż 11 osób, a niemieckie media informują, że wśród zeznających pojawi się 18-letnia ofiara.

Przypomnijmy, że do zdarzenia doszło 14 października we Fryburgu na południu Niemiec. 18-letnia studentka została zbiorowo zgwałcona po wyjściu z dyskoteki. Kobieta podejrzewa, że jeszcze w lokalu podano jej pigułkę gwałtu. Rzeczniczka lokalnej policji potwierdziła, że we krwi ofiary stwierdzono środki odurzające. Jak podaje Deutsche Welle, wśród 11 oskarżonych w wieku od 19 do 30 lat jest ośmiu Syryjczyków, Irakijczyk, Algierczyk oraz Niemiec.

Sama rozprawa ma trwać 27 dni, ale wyrok zapadnie dopiero w grudniu. Wcześniej podjęto decyzję o przebudowie sali sądowej tak, by znalazło się tam miejsce dla tłumaczy i ekspertów. Oskarżeni zostali osadzeni w osobnych celach, by uniemożliwić im nawiązywanie kontaktu. Ofiara, która występuje także w roli oskarżycielki posiłkowej, prawdopodobnie będzie zeznawała przy zamkniętych drzwiach.

Nakaz aresztowania Syryjczyka był już wydany

Głównym podejrzany jest 22-letni Syryjczyk, który już w przeszłości miał wejść w konflikt z prawem. Wraz z innym podejrzanym w sprawie 18-latki mieli przed rokiem zgwałcić kobietę w jego mieszkaniu. Bernd Belle z policji kryminalnej we Fryburgu przyznał, że nakaz zatrzymania 22-letniego Syryjczyka był już wydany, policja zamierzała go zrealizować pod koniec października. To właśnie ten mężczyzna miał dodać 18-latce narkotyki do drinka. Śledczy przeanalizowali także publikacje podejrzanych w mediach społecznościowych. Okazało się, że trzech z nich zamieszczało w sieci fotografie wskazujące na bliskie kontakty z kurdyjską milicją w północnej Syrii YPG lub Partią Pracujących Kurdystanu.

Przestępstwo, do którego doszło we Fryburgu poruszyło opinię publiczną. Skrajnie prawicowa partia AfD zorganizowała demonstracje przeciwko uchodźcom. W odpowiedzi na nie pojawiły się także kontrmanifestacje, których uczestnicy domagali się zaprzestania instrumentalnego wykorzystywania tragedii 18-latki do zbijania politycznego kapitału i szerzenia niechęci wobec migrantów.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Ruszył proces oskarżonych o zabójstwo Dżamala Chaszodżdżiego

Prokurator generalny Arabii Saudyjskiej formalnie zażądał kary śmierci dla pięciu mężczyzn, oskarżonych o zabicie Dżamala Chaszodżdżiego. W Rijadzie w czwartek rozpoczął się proces z udziałem 11 osób, mających związek z zamordowaniem dziennikarza.

Na ławie oskarżonych zasiadło 11 mężczyzn w asyście ich adwokatów. Po rozprawie wydano oświadczenie, w którym poinformowano, że „prokurator generalny żąda kary śmierci dla pięciu oskarżonych z powodu ich bezpośredniego zaangażowania w morderstwo”.

Opozycyjny wobec władz w Rijadzie dziennikarz Dżamal Chaszodżdżi został zabity w saudyjskim konsulacie w Stambule, do którego poszedł 2 października, by załatwić formalności związane ze swoim ślubem. Władze saudyjskie przez długi czas twierdziły, że nie mają nic wspólnego z jego zaginięciem, ale ostatecznie przyznały, że doszło do zabójstwa.

Cały czas nie jest jasne, czy saudyjski następca tronu, książę Muhammad ibn Salman, zlecił bądź wiedział o planowanym zabójstwie. Choć część zabójców wywodzi się z bezpośredniego otoczenia księcia, Rijad utrzymuje, że zostało ono przeprowadzone bez jego wiedzy. Jednak według różnych doniesień medialnych CIA ma nagrania rozmów wskazujące, że było inaczej.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Doradca polityków Piotr T. na ławie oskarżonych za treści pornograficzne z udziałem dzieci i zwierząt

Kiedyś doradzał politykom jak wygrywać wybory. Dziś, gdy siedzi na ławie oskarżonych pod zarzutem posiadania i udostępniania setek filmów z pornografią dziecięcą i zoofilią, musi bronić go aż troje adwokatów! W warszawskim sądzie ruszył proces Piotra T. (55 l.), znanego specjalisty ds. wizerunku i marketingu politycznego.

Do sądu Piotr T. został przewieziony z jednego z warszawskich aresztów. Jak na eksperta do spraw wizerunku przystało, na rozprawę przyjechał w czarnym garniturze i białej koszuli. Nim wszedł na salę rozpraw, wyglądał na pewnego siebie, kilka razy w stronę dziennikarzy rzucił uśmieszek. Sytuacja diametralnie zmieniła się, gdy zasiadł na ławie oskarżonych. Od razu stał się skupiony i milczący. Co ciekawe, Piotr T. wynajął aż trzech znanych warszawskich adwokatów – Bogumiła Zygmonta, Beatę Czechowicz i Michała Hajduka.

Podczas wczorajszego procesu dziennikarze mogli być tylko na odczytaniu aktu oskarżenia, ponieważ sąd częściowo utajnił proces. – Na wniosek obrońców sąd wyłączy jawność rozprawy w części obejmującej wyjaśnienia oskarżonego oraz opinie biegłych ze względu na to, że treść może naruszyć ważny interes prywatny – powiedziała podczas rozprawy sędzia Magdalena Garstka-Gliwa.

Piotr T. został zatrzymany pod koniec października 2017 r. Chodziło o rozpowszechnianie i posiadanie pornografii z udziałem dzieci! Według ustaleń śledczych Piotr T. miał kilkaset filmów, które łącznie zajmowały ponad 200 gigabajtów pamięci w komputerach. Wśród filmów z pornografią dziecięcą znalazły się też filmy o treści zoofilskiej. Grozi mu teraz 12 lat więzienia.

Piotr T. to znany specjalista ds. wizerunku i marketingu politycznego, konsultant w zakresie prowadzenia negocjacji, orędownik metod teorii wywierania wpływu na ludzi. W latach 90. był doradcą m.in. Mariana Krzaklewskiego, pomagał także Michałowi Kamińskiemu. Współpracował też ze Stanisławem Tymińskim, który był kandydatem na prezydenta polski w 1990 i 2005 roku. Przed wyborami w 2001 r. był także twórcą nowego, wizerunku Andrzeja Leppera (†57 l.). Następnie doradzał kierowanej przez Leppera Samoobronie RP
Źródło info i foto: fakt.pl

Tomasz Komenda będzie domagał się 10 mln złotych odszkodowania

Tomasz Komenda będzie występował o wysokie odszkodowanie i zadośćuczynienie za . Jego adwokat Zbigniew Ćwiąkalski poinformował, że będzie to kwota przekraczająca 10 milionów złotych. – Osoby, które mnie wrobiły, będą nosić piętno do końca swojego życia; nie spocznę, dopóki nie doprowadzę do tego, by usiadły na ławie oskarżonych i poczuły to, co ja czułem przez osiemnaście lat – powiedział na konferencji prasowej Komenda.

– Jak ci ludzie, którzy mnie wsadzili, mogą teraz normalnie funkcjonować? Jak mogą patrzeć na siebie w lustrze, nie mając sobie nic do zarzucenia? – pytał w czasie konferencji prasowej Tomasz Komenda.

Sąd Najwyższy uniewinnił dzisiaj Tomasza Komendę i uchylił wcześniejszy prawomocny wyroku 25 lat więzienia za zabójstwo i zgwałcenie 15-latki. Na dzisiejsze posiedzenie sądu, Tomasz Komenda przyjechał z rodziną i swoim obrońcą mec. Zbigniewem Ćwiąkalskim.
Źródło info i foto: dorzeczy.pl