Insp. Mariusz Ciarka o zatrzymaniu 22-letniego Jakub A. podejrzanego o zabójstwo 10-latki

Insp. Mariusz Ciarka odpowiedział Adamowi Bodnarowi w związku zatrzymaniem Jakuba A. Sąd uznał, że wbrew obawom RPO policjanci zrobili to „prawidłowo, zasadnie i legalnie”. – Ma prawo nas kontrolować, ale nie powinien tego robić przez media – stwierdził rzecznik KGP.

Sąd Rejonowy we Wrocławiu odrzucił zażalenie obrony na zatrzymanie Jakuba A., podejrzanego o zabójstwo 10-letniej Kristiny z Mrowin. Funkcjonariusze zachowali się „prawidłowo, zasadnie i legalnie”. Wątpliwości co do zatrzymania 22-latka wyrażał m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich, który miał zastrzeżenia co do wyprowadzenia mężczyzny boso, niekompletnie ubranego i w kajdankach zespolonych.

Do sprawy odniósł się na antenie radiowej Jedynki rzecznik komendanta głównego policji. – Dla policjantów sprawa od samego początku była jasna. Mieliśmy do czynienia z osobą podejrzaną o popełnienie okrutnej zbrodni, przy użyciu niebezpiecznych narzędzi, która ukrywała się i mogła zachować się naprawdę irracjonalnie – tłumaczył inspektor Mariusz Ciarka.

Rzecznik KGP odniósł się do zastrzeżeń Adama Bodnara. Podkreślił, że policja „ceni i szanuje jego funkcję, która ma prawo oraz obowiązek do sprawowania nad nią kontroli”. – Nie możemy się złościć, kłócić czy pozwalać sobie na wzajemne oskarżenia z Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Warto, aby wyciągnął wnioski i najpierw zwrócił się do nas, tak jak to robił wcześniej. Nie wiem czemu miała służyć taka rozmowa przez media – zakończył.
Źródło info i foto: wp.pl

Krwawy atak w Christchurch w Nowej Zelandii. Zamachowiec z nowymi zarzutami

Zamachowcowi, oskarżonemu o zamordowanie 51 osób i usiłowanie zabójstwa 40 osób 15 marca podczas ataków na dwa meczety w Christchurch na wschodzie Nowej Zelandii, postawiono dodatkowo zarzut terroryzmu – poinformowała we wtorek policja w tym kraju. Policja sprecyzowała, że o przeprowadzenie aktu terrorystycznego oskarżyła 28-letniego Australijczyka Brentona Tarranta.

Grozi mu maksymalny wymiar kary, czyli dożywotnie więzienie.

Broń kupił legalnie

Policja postawiła Tarrantowi również jeszcze jeden zarzut morderstwa, zwiększając liczbę takich zarzutów do 51 po tym, jak obywatel Turcji, który został ranny w ataku, zmarł na początku maja w jednym ze szpitali w Christchurch – poinformowała agencja Associated Press. Policja postawiła podsądnemu także dwa kolejne zarzuty usiłowania zabójstwa.

Policja przekazała swój komunikat ocalałym z ataku oraz rodzinom ofiar podczas spotkania, w którym wzięło udział ponad 200 osób. Oskarżony ma stanąć przed sądem 14 czerwca. Od kwietnia przebywa w areszcie; nakazano mu również poddanie się badaniu psychiatrycznemu w celu ustalenia, czy może być sądzony – informuje Reuters.

Tarrant to były instruktor fitness i prawicowy działacz. Podczas swojego ataku użył pięciu sztuk broni półautomatycznej, którą zakupił legalnie i na którą miał pozwolenie. Atak z Christchurch był najkrwawszym aktem terrorystycznym w historii Nowej Zelandii. W związku z atakiem policja aresztowała także trzy inne osoby – dwóch mężczyzn i jedną kobietę.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Trzy osoby zatrzymane po Marszu Suwerenności

​Policja zatrzymała 3 osoby po wczorajszym Marszu Suwerenności w Warszawie organizowanym przez środowiska narodowe. Wszyscy zatrzymani to osoby zakłócające przebieg legalnie zorganizowanego marszu. Kilkanaście osób zostało wylegitymowanych.

Dwie osoby zostały zatrzymane pod zarzutem naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariuszy. Jedna może odpowiedzieć za ich znieważenie. Policja prowadzi jeszcze w tych sprawach czynności wyjaśniające. Zatrzymanym mogą grozić kary od grzywny do nawet 3 lat więzienia – za naruszenie nietykalności funkcjonariuszy. Kilkanaście wylegitymowanych wczoraj osób może też odpowiadać za wykroczenia.

Marsz Suwerenności pod hasłami antyunijnymi przeszedł ulicami Warszawy

Marsz Suwerenności zorganizowała 1 maja wystawiająca listy w wyborach do PE koalicja Konfederacja KORWiN Braun Liroy Narodowcy, stowarzyszenie Marsz Niepodległości oraz Młodzież Wszechpolska. Demonstracja odbyła się w związku z 15. rocznicą wejścia Polski do UE.

Uczestnicy manifestacji skandowali antyunijne i antypisowskie hasła: „Precz z UE”, „Tu jest Polska, nie Bruksela”, „Wczoraj Moskwa, dziś Bruksela suwerenność nam odbiera”, „Raz sierpem raz młotem unijną hołotę” „PiS, PO – jedno zło”. O godz. 14.00 marsz wyruszył Krakowskim Przedmieściem. Na czele jego uczestnicy nieśli baner z hasłem „Nie dla UE”.

„Polexit stop”. Kontrmanifestacje na trasie Marszu Suwerenności

Przy pomniku Mikołaja Kopernika na Krakowskim Przedmieściu ustawiła się kilkudziesięcioosobowa grupa kontrmanifestantów z hasłami: „Nacjonalizm równa się faszyzm”, „Narodowcy wstyd”, „Polexit stop”. Kolejna grupa przeciwników marszu zgromadziła się na skrzyżowaniu ulicy Świętokrzyskiej i Nowego Światu. Śpiewali „Odę do radości”, hymn UE. Obie manifestacje były oddzielone wozami policyjnymi.

Doszło do próby zablokowania legalnego zgromadzenia. Z naszej strony podjęliśmy stosowne działania. Osoby blokujące zostały usunięte z trasy. Wobec osób naruszających prawo podjęte zostaną kroki wynikające z obowiązujących przepisów prawa – poinformował rzecznik stołecznej policji kom. Sylwester Marczak.

Przed godz. 16 Marsz Suwerenności został oficjalnie rozwiązany przez organizatorów.

Zakaz organizacji Marszu uchylony przez sąd

Organizacji marszu od kilku dni towarzyszyły liczne kontrowersje. W piątek stołeczny ratusz wydał zakaz przeprowadzenia Marszu Suwerenności. Decyzję o zakazie władze Warszawy argumentowały m.in. zajęciem terenu przez Kancelarię Prezydenta, która na placu Zamkowym organizuje uroczystości z okazji święta 3 maja. Warszawski sąd uchylił zakaz przeprowadzenia marszu. Władze Warszawy złożyły zażalenie na to postanowienie. We wtorek zażalenie oddalił Sąd Apelacyjny. Tym samym manifestacja mogła się odbyć.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kanada może legalnie sprzedawać marihuanę

Od środy marihuana jest w Kanadzie legalna. Wartość rynku oceniana jest na nawet 7 mld kanadyjskich dolarów rocznie.

W minionym tygodniu do skrzynek pocztowych trafiła ulotka przygotowana przez rząd Kanady, streszczająca najważniejsze postanowienia legalizującej marihuanę ustawy. W zależności od prowincji i terytorium wiek uprawniający do zakupu wynosi 18 lub 19 lat, a legalność produktu będzie udokumentowana znakiem opłaconej akcyzy. W ulotce rząd przypomina, że należy być świadomym własnych reakcji na marihuanę, a prowadzenie samochodu pod wpływem tej substancji jest karalne. Wszystkie szczegóły znajdują się na rządowej stronie internetowej.

Pełnoletni Kanadyjczyk będzie mógł mieć przy sobie do 30 gramów marihuany i będzie mógł uprawiać do czterech roślin w domu, chyba że mieszka w prowincji, w której uprawa pozostaje zabroniona.
Dane statystyczne

Według danych urzędu statystycznego Kanady (Statistics Canada) opublikowanych 11 października, ok. 15 proc. Kanadyjczyków w wieku powyżej 15 lat (czyli ok. 4,6 mln) twierdzi, że w ciągu minionych trzech miesięcy zażywało marihuanę.

W ubiegłorocznym raporcie Ernst and Young, założyciel Canopy Growth Corp Bruce Linton, największego kanadyjskiego producenta marihuany, wskazywał, że czarny rynek wart jest 7 mld dolarów rocznie, a żeby zlikwidować nielegalny obrót, Kanada potrzebuje 700 tys. kg marihuany rocznie. Jeden z dużych producentów sygnalizował w piątek, że przez pierwsze dwa miesiące po legalizacji podaż może być niewystarczająca.

Statystycy zwracali wcześniej uwagę, że rodzimi producenci marihuany są znacznie więksi jako biznes niż kanadyjscy producenci piwa czy papierosów. Roczna wartość produkcji kanadyjskich browarów to ok. 2,9 mld dolarów, wartość kanadyjskiej produkcji papierosów to 1 mld dolarów, a wartość kanadyjskiej produkcji marihuany już cztery lata temu wynosiła 3,4 mld dolarów. Biznes ten jeszcze przed legalizacją rekreacyjnego użycia, czyli gdy legalna była wyłącznie marihuana medyczna, był wystarczająco duży, by zainteresowali się nim inwestorzy giełdowi.

Jak sygnalizowały w ostatnich miesiącach media, praca w branży powiązanej z legalną marihuaną może stanowić problem np. przy przekraczaniu granicy ze Stanami Zjednoczonymi, ponieważ w prawie federalnym USA posiadanie marihuany jest wciąż przestępstwem. Zdarzały się przypadki kanadyjskich inwestorów finansowych, którym odmówiono wjazdu do USA właśnie z powodu ich inwestycji w sektorze marihuany. Dopiero 9 października władze amerykańskie zmieniły swoje stanowisko i podały w komunikacie, że Kanadyjczycy pracujący w legalnym sektorze produkcji i dystrybucji, o ile do USA będą wjeżdżać w sprawach niezwiązanych z pracą, nie będą „na ogół” zatrzymywani na granicy.
Codzienność zależna od uregulowań w prowincjach i miastach

Ustawa stworzyła ramy prawne, jednak codzienność będzie zależeć od uregulowań w prowincjach i miastach kanadyjskich. I tak np. w Nowym Brunszwiku, Nowej Szkocji, Quebecu i na Wyspie Księcia Edwarda marihuanę będzie można kupić tylko w sklepach należących do rządu. Quebec i Manitoba nie zezwalają na domowe uprawy. W Saskatchewan i Manitobie sprzedaż w sklepach i online będzie prowadzona przez firmy prywatne, w Albercie marihuana będzie sprzedawana w prywatnych sklepach, ale sprzedażą internetową zajmie się sektor publiczny. W Kolumbii Brytyjskiej marihuana będzie sprzedawana zarówno w sklepach należących do prowincji, jak i w prywatnych, zaś w Ontario na początku dostępna będzie wyłącznie online, a w sklepach dopiero od przyszłego roku.

Nowa Fundlandia zdecydowała, że sprzedaż internetowa będzie zarezerwowana dla sektora publicznego, natomiast sklepy mogą być prywatne. Terytoria Północno-Zachodnie, Jukon i Nunavut w ogóle nie dopuszczają działalności prywatnych sprzedawców.

Firmy, urzędy i służby takie jak wojsko i policja, przyjmują własne rozwiązania określające w jakim stanie musi znajdować się pracownik w chwili przyjścia do pracy. Stąd różnice – np. policjanci federalni (RCMP) i policjanci w Toronto nie mogą palić marihuany przez 28 dni przed przyjściem do pracy, natomiast w Montrealu, Vancouver i Ottawie przyjęto zasadę, że funkcjonariusz musi stawić się w pracy w stanie umożliwiającym jej wykonywanie. W Calgary obowiązuje w policji całkowity zakaz marihuany.

Rząd Justina Trudeau przedstawił projekt legalizacji marihuany w kwietniu 2017 roku, a proces legislacyjny zakończył się w czerwcu br.
Źródło info i foto: interia.pl

Kwitnie nielegalna emigracja „na Polaka”

Grupy przestępcze wypożyczają Ukraińcom polskie paszporty, co pozwala im podjąć legalnie pracę w krajach Unii Europejskiej. Służby nie są w stanie oszacować skali zjawiska – informuje „Rzeczpospolita”. Wielu Ukraińcom czy Wietnamczykom nie wystarcza praca w Polsce. Chcą dostać się do Wielkiej Brytanii i Francji, by tam zarobić więcej. Umożliwia to polski paszport lub dowód osobisty osoby o podobnym wyglądzie. Na takich dokumentach cudzoziemcy podróżują po Unii w celu znalezienia lepiej płatnej pracy.

– To metoda „lool-a-like” lub inaczej „na podobieństwo”. Obserwujemy wzrost zainteresowania grup przestępczych organizacją nielegalnej migracji właśnie tą metodą – przyznaje ppor. Agnieszka Golias, rzecznik komendanta głównego Straży Granicznej.

Dokument nie jest sfałszowany ani wpisany do baz jako kradziony, więc metoda uznawana jest przez nielegalnych emigrantów za „znacznie bezpieczniejszą”” – wskazuje dziennik.
Źródło info i foto: TVP.info

Szef bandy z Rimini przebywał we Włoszech z powodów humanitarnych

20-letni Kongijczyk, uważany za szefa gangu, który napadł na polskich turystów w Rimini, i aresztowany pod zarzutem gwałtu i pobicia, przebywał we Włoszech legalnie z powodów humanitarnych – podała Ansa. Do niedawna mieszkał i pracował w placówce dla uchodźców.

Guerlin Butungu ma prawo pobytu we Włoszech ważne do 2018 roku – wyjaśniła agencja. Tylko on jest pełnoletni wśród czterech sprawców napadu i jedyny, którego tożsamość ujawniono. Pozostali trzej zatrzymani sprawcy to bracia Marokańczycy i Nigeryjczyk w wieku od 15 do 17 lat. Umieszczeni zostali w zakładzie karnym dla nieletnich w Bolonii.

Kongijczyk pracował ostatnio jako wolontariusz w spółdzielni w Pesaro i złożył wniosek o azyl polityczny.

Małą, połączoną ze spółdzielnią strukturę dla uchodźców i azylantów Freedom opuścił przed dwoma miesiącami i od tego czasu nie wiedziano, co się z nim dzieje.

Włoskie media poinformowały wcześniej, powołując się na śledczych, że aresztowany dziś nad ranem 20-letni Kongijczyk chciał uciec do Francji. Prowadzący dochodzenie wyjaśnili, że przestępca jechał pociągiem z Pesaro do Mediolanu, skąd chciał później przedostać się do Francji. Został zatrzymany na stacji kolejowej w Rimini przez dwie policjantki, gdy ukrywał się w jednym z wagonów.

Szef policji z Rimini Maurizio Improta powiedział dziś, że aresztowanie ostatniego poszukiwanego sprawia „podwójną satysfakcję”, bo – jak podkreślił – został on zatrzymany przez kobiety. – To symboliczny gest – stwierdził.

Spółdzielnia z Pesaro, która udzielała gościny Kongijczykowi, poinformowała, że nigdy nie stwarzał problemów. W Pesaro przebywał od roku, gdy otrzymał status uchodźcy. Uczył się zawodu kelnera w jednej z restauracji w okolicy. Minister spraw wewnętrznych Włoch Marco Minniti pogratulował szefowi policji Franco Gabriellemu zatrzymania sprawców napadu.

– To rezultat nadzwyczajnego zaangażowania sił porządkowych i wymiaru sprawiedliwości – oświadczył.

Minister sprawiedliwości Andrea Orlando stwierdził zaś, odnosząc się do żądań przykładnego ukarania sprawców z Rimini: „Pragnę, aby wymierzono kary przewidziane w prawie, rozważone i stosownie ustalone”. Ocenił, że w tym przypadku wzorowe jest przede wszystkim błyskawiczne śledztwo i aresztowanie napastników.
Źródło info i foto: Pudelek.pl

Muzułmańskie organizacje tworzą własne społeczeństwo w Szwecji? Raport

Działające w Szwecji legalnie organizacje muzułmańskie tworzą własne równolegle społeczeństwo i mają powiązania z ruchem Bractwo Muzułmańskie – wynika z raportu Szwedzkiej Agencji Ochrony Cywilnej. Autor opracowania Magnus Norell, politolog i ekspert ds. terroryzmu wskazuje, że Bractwo Muzułmańskie nawołuje w Szwecji do „transformacji w kierunku islamskiego społeczeństwa”.

„Szczególnie silnej kontroli powinny być poddane dziewczęta. Muzułmanina obowiązują inne zasady (religijne) niż obywateli świeckich” – przekonuje się w rozpowszechnianym w Szwecji materiale informacyjnym, na który powołuje się ekspert.

Według raportu Bractwo Muzułmańskie wywiera wpływ na sztokholmski oddział organizacji charytatywnej Islamic Relief, szkołę Studiefoerbundet Ibn Rushd, Związek Islamski oraz stowarzyszenie Szwedzcy Młodzi Muzułmanie. W dokumencie podkreślono, że wymienione organizacje otrzymują od państwa miliony koron (tysiące euro) dotacji. To różnego rodzaju granty przyznawane przez samorządy oraz urzędy centralne na działalność kulturalną, edukacyjną oraz integracyjną.

Bractwo Muzułmańskie miało wsparcie partii lewicowych oraz Zielonych

W ubiegłym roku z uwagi na „brak poszanowania idei demokratycznych” szwedzki Urząd ds. młodzieży oraz społeczeństwa obywatelskiego (MUCF) cofnął dotację na 2017 rok dla stowarzyszenia Szwedzcy Młodzi Muzułmanie. W 2016 roku organizacja otrzymała na swoją działalność 1,36 mln koron (142 tys. euro) oraz dodatkowe fundusze na projekt przeciwko rasizmowi.

„Można dojść do wniosku, że polityczno-religijna działalność Bractwa Muzułmańskiego w Europie została wbudowana w ‚model integracji’ i może być interpretowana jako standardowa praca na rzecz integracji. Trudno politykom sprzeciwiać się temu, co z zewnątrz może wyglądać jako prawo (dyskryminowanej) mniejszości religijnej” – stwierdza Norell.

Ekspert podkreśla, że w Szwecji Bractwo Muzułmańskie mogło przez lata liczyć na świeckie wsparcie ze strony części środowisk opowiadających się za wielokulturowością, partii lewicowych oraz Zielonych.

Ostra krytyka pod adresem autora ze strony grupy szwedzkich religioznawców

W kwietniu 2016 roku socjaldemokrata, premier Szwecji Stefan Loefven zdymisjonował ministra budownictwa mieszkaniowego Mehmeta Kaplana (Partia Zielonych) w związku z ujawnieniem przez media, że spotkał się on z przedstawicielem tureckiej terrorystycznej organizacji Szare Wilki. Urodzony w Turcji Kaplan, który jest praktykującym muzułmaninem, zanim został ministrem oraz parlamentarzystą, przez wiele lat zasiadał we władzach największych organizacji muzułmańskich w Szwecji.

Opublikowanie raportu Norella zatytułowanego „Bractwo Muzułmańskie w Szwecji” spotkało się z ostrą krytyką ze strony grupy szwedzkich religioznawców. W liście otwartym zarzucili oni autorowi m.in. „brak oparcia na faktach” oraz „jednolite potraktowanie całej grupy szwedzkich muzułmanów”.

Przedstawicielka Szwedzkiej Agencji Ochrony Cywilnej (MSB), urzędu, który zamówił raport, Anneli Bergholm Soeder w oświadczeniu dla mediów stwierdziła, że raport będzie analizowany, a za jego treść odpowiada autor.
Źródło info i foto: wp.pl

USA: Sprawcą ataku w kampusie w Ohio był student z Somalii

Napastnik, który w poniedziałek zaatakował nożem w kampusie uniwersyteckim w mieście Columbus w Ohio na wschodzie USA, to pochodzący z Somalii student tego uniwersytetu Abdul Razak Ali Artan – potwierdziła dyrektor ds. bezpieczeństwa uczelni Monica Moll informacje lokalnych mediów. Somalijczyk przebywał w USA legalnie. Ranił osiem osób. Zginął na miejscu. Policja bada ewentualny motyw terrorystyczny jego czynu.

Szef policji uniwersyteckiej Craig Stone powiedział, że tuż przed godz. 10 czasu lokalnego sprawca z dużą prędkością nadjechał samochodem jedną z ulic kampusu, uderzając w pieszych. Następnie wysiadł z pojazdu i zaczął nożem rzeźniczym ranić przypadkowych ludzi. Został zabity przed funkcjonariusza, który przybiegł na miejsce.

Szef policji w Columbus Kim Jacobs powiedział, że badany jest każdy ewentualny wątek sprawy, w tym terrorystyczne motywy działania sprawcy. Pytany wprost, czy mogło dojść do aktu terroru, odpowiedział: – Myślę, że musimy przeanalizować taką możliwość.

Media przypominają, że w połowie września doszło w Minnesocie na północy USA do podobnego ataku: zradykalizowany Amerykanin o somalijskich korzeniach ranił nożem dziesięć osób w centrum handlowym, zanim został zastrzelony przez policję. Do zamachu przyznała się wówczas terrorystyczna organizacja Państwo Islamskie.

W śledztwie w sprawie ataku w Columbus bierze udział Federalne Biuro Śledcze (FBI). Uniwersytet stanowy Ohio należy do największych uczelni w USA; w kampusie głównym w Columbus studiuje blisko 60 tys. studentów. Po porannych wydarzeniach odwołano wszystkie zajęcia na uczelni do końca dnia.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Kolejna plantacja konopi zlikwidowana

Białogardzcy policjanci Wydziału Kryminalnego we wtorek zatrzymali 26-letniego mężczyznę oraz zabezpieczyli ponad 390 sztuk nielegalnie uprawianych krzewów konopi indyjskich. Funkcjonariusze z Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Białogardzie na podstawie działań operacyjnych ustalili, iż na jednej z posesji na terenie powiatu białogardzkiego, znajduje się spora plantacja konopi indyjskich.

We wtorkowe popołudnie funkcjonariusze przystąpili do działań.W pomieszczeniach gospodarczych ujawniono plantację konopi, która wyposażona była w urządzenia służące do profesjonalnej uprawy.Ponadto w pomieszczeniu podłączony był nielegalnie prąd, który zasilał wszystkie urządzenia, takie jak lampy grzewcze, wentylatory, nadmuchy i inne.W trakcie czynności policjanci zabezpieczyli 392 sztuki konopi indyjskich, a także przedmioty i urządzenia służące do tego procederu.

Wewnątrz pomieszczenia gospodarczego znajdowała się przyczepa kempingowa, w której przebywał 26-letni właściciel plantacji, najemca pomieszczenia.Mężczyzna 26-letni mieszkaniec Kołobrzegu trafił do policyjnego aresztu, a następnie po zebraniu materiału dowodowego usłyszał zarzut uprawy i posiadania konopi w znacznej ilości, do którego się przyznał.

Wczoraj Prokuratura zastosowała wobec podejrzanego dozór Policji, poręczenie majątkowe oraz zakaz opuszczania kraju. Zgodnie z ustawą za taki czyn grozi mu kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności.
Żródło info: Policja.pl

Marihuana legalna w Kanadzie wiosną 2017 roku

Wiosną przyszłego roku liberalny rząd Kanady wywiąże się z obietnic wyborczych premiera Justina Trudeau i zaproponuje zalegalizowanie handlu, posiadania i konsumpcji marihuany – powiedziała w środę minister zdrowia Jane Philpott. Minister złożyła taką deklarację w Nowym Jorku podczas nadzwyczajnej sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych poświęconej narkomanii na świecie.

– Wiosną 2017 roku wprowadzimy przepisy mające zapobiec temu, że marihuana wpada w ręce dzieci, a zyski – w ręce przestępców – powiedziała Jane Philpott.

– Chociaż nasz plan podaje w wątpliwość status quo w wielu krajach, jesteśmy przekonani, że to najlepszy sposób, by chronić naszą młodzież, wzmacniając jednocześnie bezpieczeństwo publiczne – dodała. – Nie da się załatwić problemu samymi aresztowaniami.

W wygłoszonym w grudniu exposé Justin Trudeau zapowiedział ustawę, która zalegalizuje marihuanę, jednocześnie określając dokładnie zasady dostępu do tej substancji. Jeszcze zanim w listopadzie został premierem, Trudeau przyznał, że palił marihuanę „pięć czy sześć razy”, w tym raz w 2010 roku, kiedy zasiadał już w parlamencie jako poseł.

Kanadyjski rząd już w 2004 roku próbował doprowadzić do legalizacji konsumpcji marihuany, ale zrezygnował z tego pomysłu m.in. pod presją sąsiednich Stanów Zjednoczonych. Sytuacja się zmieniła wraz z legalizacją marihuany w czterech amerykańskich stanach.
Żródło info i foto: Wyborcza.pl