Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało lidera mafii lekowej

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało obcokrajowca – prawdopodobnie jednego z liderów mafii lekowej. Według śledczych, jest on związany z zarejestrowaną w Polsce spółką odgrywającą kluczową rolę w nielegalnym odwróconym łańcuchu dystrybucji leków.

Funkcjonariusze z białostockiej delegatury CBA zatrzymali osobę z podwójnym obywatelstwem – Wielkiej Brytanii i Izraela. – To kolejna osoba działająca w ramach zorganizowanej grupy przestępczej, zatrzymana w związku ze śledztwem dotyczącym nielegalnego handlu lekami – powiedział Temistokles Brodowski, naczelnik wydziału komunikacji społecznej Biura.

Leki za 50 mln złotych

Śledczy mieli ustalić, że to zatrzymany wspólnie z innymi osobami kierował i brał udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Jej członkowie mieli wystawiać i posługiwać się fałszywymi dokumentami. Mieli też sprzedawać z aptek do hurtowni farmaceutycznych produkty lecznicze, a następnie wywozić je z Polski.

Brodowski wyjaśnił, że te działania prowadzono przez fikcyjną działalność Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej. – Rozbita przez białostocką delegaturę CBA grupa przestępcza od stycznia 2017 r. do maja 2018 r. skupiła w ten sposób leki o wartości ponad 50 mln zł – podał naczelnik.

Zarzuty dla 18 osób

Brodowski dodał, że zatrzymany przez CBA trafi do podlaskiego wydziału zamiejscowego departamentu ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej w Białymstoku, gdzie zostaną mu przedstawione zarzuty.

Naczelnik przypomniał, że to kolejne zatrzymania w tym śledztwie – m.in. w marcu i kwietniu 2019 r. Biuro zatrzymało 10 osób związanych z hurtowniami farmaceutycznymi i właścicieli aptek współpracujących z grupą. Zarzuty usłyszało do tej pory 18 osób.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Polska: Kwitnie handel metamfetaminą. Nad Wisłą powstał największy kanał przerzutowy w Europie

Zalewająca czeski rynek substancja wytwarzana jest dzięki nieudolności polskich funkcjonariuszy. Nad Wisłą powstał największy kanał przerzutowy w Europie.

Potwierdzają to najnowsze ustalenia Europejskiego Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii (ECMNiN) oraz Europolu. Sytuacja na przestrzeni lat zamiast polepszać, pogarsza się. O wstydliwej nieudolności polskich służb DGP informował już w czerwcu 2017 r. (DGP z 23 czerwca 2017 r., „Czeski łącznik”). Wskazaliśmy wówczas, że sprzedawana w Polsce pseudoefedryna, dostępna choćby w popularnych lekach na kaszel, jest w hurtowych ilościach przewożona do Czech. Tam produkowana z niej jest metamfetamina.

„Metamfetamina jest przeważnie produkowana na terenie Czech w niewielkich laboratoriach. W 2015 r. wykryto 253 takie laboratoria i przejęto z nich 106,9 kg metamfetaminy o czystości wynoszącej średnio 70,4 proc. Substancja do ich produkcji pochodzi przeważnie z dostępnych bez recepty leków z Polski. Ten kraj pozostaje wciąż głównym prekursorem produkcji metamfetaminy” – pisały w 2017 r. czeskie władze do Europolu. Polskie służby obiecywały wówczas zajęcie się tą sprawą.

Pod koniec listopada br. Straż Graniczna poinformowała, że współpracując ze służbami czeskimi, rozbiła międzynarodową grupę przestępczą zajmującą się nielegalnym wywozem lekarstw z Polski do Czech i wytwarzaniem z nich metamfetaminy. Zatrzymano trzech Polaków. Ustalono, że proceder trwał od kilku miesięcy i podejrzani wywieźli z Polski tabletki, z których można było wytworzyć blisko 60 kg metamfetaminy o wartości rynkowej ponad 7 mln zł.

I choć rokrocznie łapanych jest kilkadziesiąt osób oraz zamyka się po kilka fabryk przetwarzających i składujących pseudoefedrynę (lub już gotową metamfetaminę), to sytuacja z roku na rok staje się gorsza. Jak bowiem stwierdzono w raporcie ECMNiN, nad Wisłą zorganizowane grupy przestępcze coraz częściej nie tylko skupują i przewożą półprodukt, lecz także zajmują się produkcją gotowego do zażycia narkotyku.

Co więcej, rodzime fabryki mety stają się coraz bardziej zaawansowane i nie mają już wiele wspólnego z występującą jeszcze niedawno chałupniczą robotą. Europejski raport wskazuje, że może to wynikać nie tylko ze zwiększonych nakładów finansowych czeskich i polskich grup przestępczych, lecz również większej aktywności grup przestępczych złożonych z obywateli Wietnamu. Ci ostatni coraz częściej zamieszani są w produkcję metamfetaminy na Słowacji i w Polsce oraz późniejszą jej dystrybucję na terenie Austrii i Niemiec.

– Nowy raport pokazuje dobitnie, że dotychczas podejmowane działania są nieskuteczne. Bo to, że w Polsce produkuje się amfetaminę, metamfetaminę i wywozi leki z pseudoefedryną – to od dawna nie jest tajemnica – twierdzi prof. Zbigniew Fijałek z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, w latach 2005–2015 dyrektor Narodowego Instytutu Leków. Przypomina on, że formalnie podjęto w Polsce próbę ograniczenia sprzedaży leków z pseudoefedryną (ograniczenie w jednorazowej sprzedaży w aptece), ale jest ono iluzoryczne.

– Nie ma bowiem odpowiedniego systemu monitorowania sprzedaży leków z pseudoefedryną. Przez to jedna osoba może iść do dziesięciu aptek i kupić dziesięć opakowań leku. Nikt nie zapyta, po co jej aż tyle – zaznacza prof. Fijałek.

Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, potwierdza, że pomimo pewnych ograniczeń w kupowaniu leków z pseudoefedryną w aptekach, zakup tych produktów na kilkanaście różnych paragonów, przejście się po kilkunastu aptekach albo po prostu nabycie kilku tysięcy opakowań prosto z hurtowni leków nie stanowi żadnego kłopotu.

Przestępcy stworzyli nawet specjalne oprogramowanie komputerowe, które wystawia kolejne paragony. W ten sposób można kupić 3,6 tys. opakowań w ciągu godziny. Wystarczy znaleźć chętną do współpracy aptekę. A tych nie brakuje. Lubuski inspektorat farmaceutyczny w ramach wykonywania rutynowych działań znalazł nawet punkt apteczny, w którym w ciągu niespełna dwóch miesięcy sprzedano 45 682 opakowania leku na przeziębienie Cirrus oraz 15 922 opakowania Sudafedu, które zawierają pseudoefedrynę. Sprzedana liczba opakowań leku Cirrus – w ciągu dwóch miesięcy – przez tenże punkt apteczny statystycznie powinna by wystarczyć 174 aptekom mieszczącym się w województwie lubuskim na 76,3 lata.

– Dzięki dobrej jakości pseudoefedryny w lekach bez recepty bez problemu – nawet w domowych warunkach – można uzyskać niezłej jakości narkotyk – zaznacza Marek Tomków.

Coraz większy kłopot wiąże się jednak z tym, że grupy przestępcze idą w hurt, nie detal. Wiedzą, że kupowanie leków w wielu aptekach jest bardziej ryzykowne niż zakup w jednej hurtowni farmaceutycznej. Profesor Zbigniew Fijałek uważa, że właśnie brak realnego nadzoru organów państwa nad obrotem hurtowym leków bez recepty jest główną przyczyną tego, że Polska stanowi metamfetaminowe zagłębie.

– Skupiamy się dziś przede wszystkim na monitorowaniu leków na receptę, głównie tych zagrożonych nielegalnym wywozem za granicę oraz leków refundowanych. To oczywiście dobrze. Rzecz w tym, że leki z pseudoefedryną nie wpisują się w te kategorie, dzięki czemu hurtownie nie mają większych problemów, aby sprzedać komuś w jednej transakcji nawet kilka tysięcy opakowań – zaznacza ekspert.

Problemy dotyczą też konstrukcji przepisów karnych. Wywóz leków z pseudoefedryną poza polskie granice może podlegać karze. Sam zakup i posiadanie ogromnych ilości jednak już nie. Główny Inspektorat Farmaceutyczny od lat zwraca na to uwagę. Gdy bowiem udaje się złapać kogoś z bagażnikiem wypchanym lekami, to trudno mu udowodnić zamiar produkcji narkotyków lub ich wywóz do Czech w celu umożliwienia produkcji. Przed sądami sprawdza się wówczas kuriozalny argument o zakupie na własny użytek.

Inspektorzy farmaceutyczni mają trudności również z karaniem współpracujących z przestępcami aptekarzy. Nie jest bowiem zakazana sprzedaż ogromnej liczby opakowań leków z pseudoefedryną, byle tylko nie sprzedawać jej w ramach jednej transakcji. Zdarzało się więc tak, że właściciel apteki tłumaczył, iż podjechało pod jego placówkę kilka autokarów wycieczkowych i każdy pasażer potrzebował akurat syropu na kaszel. Koniecznie tego z pseudoefedryną.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Gdańsk: Areszty dla trzech członków gangów wyprowadzających leki z Polski

Gdański sąd podjął w czwartek decyzję o tymczasowym aresztowaniu trzech osób podejrzanych o wyprowadzanie z Polski leków i sprzedaż ich – po dużo wyższych cenach, za granicą. W piątek sąd rozważy siedem kolejnych wniosków aresztowych.

Prokuratura Regionalna w Gdańsku, policja i funkcjonariusze ABW zatrzymali 16 osób, które należały do dwóch grup przestępczych zajmujących się wyprowadzaniem z Polski leków i ich sprzedażą po dużo wyższych cenach za granicą.

O sukcesie organów ścigania działających przeciw „mafii lekowej” poinformowali w czwartek na konferencji prasowej w Gdańsku minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro i szefowa Prokuratury Regionalnej w Gdańsku Teresa Rutkowska-Szmydyńska.

Sześciu podejrzanych przyznało się do winy

W czwartek wieczorem Remigiusz Signerski z Prokuratury Regionalnej w Gdańsku powiedział, że tego dnia zakończono rozpoczęte dzień wcześniej stawianie zatrzymanym zarzutów. Były one związane z „kierowaniem zorganizowaną grupą przestępczą lub udziałem w niej, nielegalnym obrotem lekami, praniem pieniędzy pochodzących z przestępczego procederu, stwarzaniem zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób a także posługiwaniem się podrobionymi lub poświadczającymi nieprawdą dokumentami”.

Signerski poinformował, że sześciu podejrzanych przyznało się do udziału w przestępstwie i opisało, jak wyglądał proceder stosowany przez grupy. Wobec tych osób zastosowano środki zapobiegawcze w postaci poręczeń majątkowych, zakazów opuszczania kraju oraz dozorów policji.

Dodał, że 10 kolejnych osób nie przyznało się do popełnienia przestępstw. Część z nich odmówiła złożenia wyjaśnień, a ci, którzy to zrobili zaprzeczali udziałowi w bezprawnym procederze. Signerski wyjaśnił, że w przypadku tych osób prokuratura postanowiła o skierowaniu do sądu wniosków o ich tymczasowe aresztowanie.

Trzy takie wnioski zostały rozpatrzone przez sąd do czwartkowego wieczora: sąd przychylił się do wniosków prokuratury. Pozostałych siedem wniosków dotyczących tymczasowego aresztowania zostanie rozpatrzonych przez gdański sąd w piątek.

Wśród zatrzymanych byli lekarz i prawnicy

Ziobro poinformował, że zatrzymano 16 osób, w tym „osoby, które odgrywały kierownicze role w zorganizowanych grupach przestępczych zajmujących się dystrybucją leków w sposób przestępny poprzez stwarzanie realnego niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia polskich pacjentów”. Ziobro wyjaśnił, że przestępcy mieli – wykorzystując tzw. odwrócony łańcuch dystrybucji leków, wywozić za granicę leki, często rzadkie, trudno dostępne dla polskich pacjentów.

Rutkowska-Szmydyńska wyjaśniła, że zatrzymania odbyły się w środę, a dokonali ich funkcjonariusze z gdańskiej Komendy Wojewódzkiej Policji, Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku, miejscowej delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Krajowej Administracji Skarbowej. Dodała, że zatrzymani, to członkowie dwóch zorganizowanych grup przestępczych zajmujący się nielegalną dystrybucją leków. Wyjaśniła, że wśród zatrzymanych są m.in. lekarz, dwóch adwokatów, którzy mieli doradzać przestępcom, oraz farmaceuci.

Prokurator powiedziała, że jednocześnie z zatrzymaniami w kilkudziesięciu miejscach w woj. pomorskim, kujawsko-pomorskim i mazowieckim, odbyły się przeszukania, w których brali udział m.in. inspektorzy farmaceutyczni i pomorski wojewódzki konsultant apteczny. Zaznaczyła, że w prowadzonej w różnych miejscach akcji brało udział ponad 300 funkcjonariuszy.

Zakładali fikcyjne ośrodki zdrowia

Rutkowska-Szmydyńska poinformowała, że jedna z rozbitych grup zakładała fikcyjne niepubliczne ośrodki zdrowia, które nie prowadziły działalności, ale zamawiały leki – rzekomo na własne potrzeby. Potem medykamenty były przekazywane drugiej grupie, która je sprzedawała poza Polską, m.in. w Holandii i Wielkiej Brytanii, za ceny wielokrotnie wyższe niż obowiązujące w naszym kraju.

Dodała, że z ustaleń śledczych wynika, iż przez półtora roku – od stycznia 2018 r. do lipca 2019 r. – grupy wyprowadziły za granicę leki warte co najmniej 15 mln zł. Były to leki stosowane m.in. w terapii onkologicznej, leczeniu kardiologicznym lub poprzeszczepowym. – Skutkiem tego było to, że na polskim rynku tych leków brakowało i z całą pewnością utrudniało to prowadzenie terapii osób z poważnymi schorzeniami zdrowotnymi – powiedziała prokurator.

Może grozić im do 20 lat więzienia

Rutkowska-Szmydyńska poinformowała, że w środę w prokuraturze rozpoczęły się przesłuchania i stawianie zarzutów zatrzymanym i były kontynuowane w czwartek. Podejrzani usłyszeli zarzuty związane z kierowaniem zorganizowaną grupą przestępczą lub udziałem w zorganizowanej grupie przestępczej, nielegalnym obrotem lekami, praniem pieniędzy pochodzących z przestępczego procederu, stwarzaniem zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób, a także posługiwaniem się podrobionymi lub poświadczającymi nieprawdą dokumentami.

Prokurator wyjaśniła, że osobom, które kierowały grupami, może grozić nawet 20 lat więzienia – takie łączne kary przewiduje kodeks karny za popełnienie zarzuconych im przestępstw.

Dodała, że w przypadku części podejrzanych prokuratura skierowała do sądu wnioski o tymczasowe areszty. Niektóre z tych wniosków mają być rozpatrzone przez w czwartek, a pozostałe w piątek.

Śledztwo w tej sprawie rozpoczęło się w lipcu ubiegłego roku. Przeszukano wtedy kilkadziesiąt nieruchomości w Trójmieście i okolicy oraz w Toruniu. Zabezpieczono m.in. dokumentację finansowo-księgową i dużą ilość leków. W czwartek Rutkowska-Szmydyńska poinformowała, że było to około 60 tys. opakowań medykamentów które miały trafić za granicę i tam zostać sprzedane po wyższych niż w Polsce cenach. Dodałą, że leki te były przechowywane w niewłaściwy sposób, m.in. nie trzymano w lodówkach specyfików, które powinny być w nich przechowywane.

„Kary w takich sprawach będą bardzo surowe”

Rutkowska-Szmydyńska poinformowała, że w lipcu ub.r. postawiono zarzuty czterem osobom, w sumie więc w śledztwie podejrzanych jest 20 osób.

– Wnioski co do kar w takich sprawach będą bardzo surowe. Będziemy chcieli, aby one oscylował w granicach górnych zagrożeń – podkreślił minister Ziobro. Dodał, że „społeczna szkodliwość tych przestępstw, które były popełniane, zagrożenie dla tysięcy ludzi i ta nonszalancja przestępców, uzasadnia bardzo wysokie kary”. One muszą też pełnić tą funkcję odstraszającą innych od popełnienia tego rodzaju czynów – podkreślił.

– Musimy dać jasny sygnał przestępcom, że po prostu to się nie opłaca. To musi być taki sam przekaz jak w przypadku przestępstw VAT-owskich – powiedział minister. Jego zdaniem, „wcześniej tego rodzaju sprawy traktowano w sposób niezwykle łagodny, z pewną wyrozumiałością”, „stosowano możliwie najłagodniejsze kwalifikacje prawne”. – My zmieniliśmy to w sposób zasadniczy – dodał.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Tragiczny finał poszukiwań 25-latka, który uciekł ze szpitala psychiatrycznego

Podczas poszukiwań 25-latka, który blisko miesiąc temu uciekł ze szpitala psychiatrycznego, wolontariusze Fundacji Na Tropie odnaleźli zwłoki mężczyzny. Do makabrycznego odkrycia doszło przypadkowo, podczas poszukiwań zaginionego pacjenta. W sobotę rano wolontariusze natknęli się na zwłoki około 60-letniego, najprawdopodobniej bezdomnego mężczyzny w okolicach opuszczonych zabudowań przy ulicy Łużyckiej. Policja wykluczyła udział osób trzecich.

Poszukiwania 25-letniego Artura Kuczery trwają od blisko miesiąca. Mężczyzna był pacjentem Dolnośląskiego Centrum Zdrowia Psychicznego. W połowie sierpnia opuścił szpital i nie zabrał ze sobą leków. Jak przyznaje rodzina, 25-latek z Oławy był w bardzo złym stanie psychicznym, leczył się na schizofrenię paranoidalną.
Źródło info i foto: se.pl

7 osób zatrzymanych ws. produkcji i dystrybucji sfałszowanych leków

Grupę zajmującą się przestępczością farmaceutyczną rozbili funkcjonariusze CBŚP z Poznania. Zatrzymano siedem osób; grupa miała zajmować się produkcją, przechowywaniem i sprzedażą produktów leczniczych.

Postępowanie nadzoruje poznańska prokuratura okręgowa. Podejrzanym grożą kary do 15 i do 12 lat więzienia. Rzeczniczka komendanta Centralnego Biura Śledczego Policji kom. Iwona Jurkiewicz poinformowała PAP, że zatrzymania miały miejsce na terenie województwa kujawsko-pomorskiego.

Produkty przeciwnowotworowe, anaboliczne i proerekcyjne

– W trakcie działań zabezpieczono kilka tysięcy gotowych produktów o deklarowanym działaniu leczniczym, m.in. przeciwnowotworowym, anabolicznym i proerekcyjnym, jak i ich półproduktów. Wartość przejętego towaru wstępnie oszacowano na milion złotych. Uderzono w sam trzon grupy, zatrzymując m.in. osobę, która usłyszała zarzut założenia zorganizowanej grupy przestępczej i kierowania nią – podała kom. Jurkiewicz.

Z ustaleń policjantów wynika, że członkowie grupy zajmowali się produkcją, przechowywaniem i sprzedażą produktów leczniczych, w tym leków czterech największych koncernów farmaceutycznych. Wśród medykamentów znalazły się m.in. substancje zabronione w rozumieniu przepisów o zwalczaniu dopingu w sporcie.

Odbiorcy w Polsce i UE

Preparaty rozprowadzane przez grupę miały trafiać do odbiorców w całej Polsce i w niemal wszystkich krajach UE.

– Postępowanie w tej sprawie wszczęto kilkanaście miesięcy temu, ustalając kolejne informacje i docierając do osób odpowiedzialnych za sprzedaż na olbrzymią skalę produktów leczniczych. Policjanci CBŚP ustalili, że na terenie województwa kujawsko-pomorskiego działa grupa co najmniej kilku osób, które w sposób zorganizowany sprzedawały „leki” o łącznej wartości co najmniej 2,5 mln złotych – podała Jurkiewicz.Jak wyjaśniła, część gotowych leków docierała do Polski z Chin kanałem przerzutowym przez Wielką Brytanię i Czechy. Medykamenty sprzedawano głównie przez Internet, a do klientów docierały w przesyłkach kurierskich.

Aby ukryć nielegalną działalność, przesyłki były nadawane z przygranicznych województw Polski, z daleka od faktycznego miejsca produkcji i magazynowania. – Z opinii biegłych wynika, że sprzedaż tych substancji niosła za sobą zagrożenie dla życia i zdrowia kupujących – poinformowała rzeczniczka.

W Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu zatrzymanym poza zarzutami założenia, kierowania czy udziału w grupie przestępczej, przedstawiono także zarzuty naruszenia przepisów Prawa farmaceutycznego, ustawy o zwalczaniu dopingu w sporcie, sprowadzania zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób oraz prania pieniędzy.

Podejrzanemu o kierowanie grupą grozić może kara nawet do 15 lat pozbawienia wolności, w przypadku pozostałych podejrzanych – nawet 12 lat więzienia. Na wniosek Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, Sąd Rejonowy w Poznaniu zastosował wobec trojga podejrzanych trzymiesięczny areszt tymczasowy.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Wrocław: Zatrzymano nożownika, który zaatakował w szpitalu

W środę późnym wieczorem na dziecięcym oddziale szpitala przy ul. Chałubińskiego we Wrocławiu podczas obchodu sal i podawania leków, jeden z pacjentów zaatakował nożem pielęgniarkę. Zadał jej trzy ciosy nożem, a następnie uciekł. Dzięki szybkiej pomocy medycznej kobieta przeżyła. Po godz. 10 wrocławska policja zatrzymała nożownika.

– Wiadomo, że młody mężczyzna został przewieziony na Chałbińskiego ze szpitala przy ul. Borowskiej. Prawdopodobnie trafił tam jeszcze z innego szpitala. Te szczegóły są w tej chwili ustalane. Zaatakowana pielęgniarka otrzymała trzy ciosy nożem. Natychmiast udzielono jej pomocy, jest już po operacji, a jej stan jest stabilny – mówi portalowi GazetaWroclawska.pl szefowa prokuratury Rejonowej Śródmieście Karolina Stocka – Mycek. Pielęgniarka była operowana w szpitalu przy ul. Borowskiej. Dariusz Rajski z policji zapewnia, że życiu kobiety nie zagraża niebezpieczeństwo.

Atak nożownika nagrany został przez szpitalny monitoring. Pacjent zaatakował na dziecięcym oddziale chorób zakaźnych. W każdej sali jest tam zamontowana kamera. Na nagraniu widać jak pielęgniarka daje pacjentowi lekarstwa i odwraca się do wyjścia. W tym momencie młody człowiek zrywa się z łóżka i zadaje ciosy nożem w plecy. To był nóż, który miał kilkunastocentymetrowe ostrze. Nie wiadomo jak to się stało, że napastnik miał przy sobie nóż.

– Ofiarą jest pielęgniarka z dwudziestoletnim stażem. Jest w ciężkim ale stabilnym stanie. Rozmawiałam z nią. Chyba jeszcze do niej nie dotarło co się stało – mówi Violetta Magiera, zastępca dyrektora do spraw pielęgniarstwa Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego.

Policja dziś rano zatrzymała nożownika. – To siedemnastoletni Krystian B., mieszkaniec Strzegomia – mówi Dariusz Rajski z wrocławskiej policji. Został zatrzymany około godz. 10 na jednym z podwórek na Śródmieściu. Teraz jest przesłuchiwany.

Jak nieoficjalnie ustalił portal GazetaWroclawska.pl, nożownik trafił do szpitala z powodu powikłań po zażyciu nieznanej substancji chemicznej. Mogły to być dopalacze.

– Pacjent ten używał środków psychoaktywnych, ale w momencie napaści nie był pod ich wpływem – powiedział portalowi GazetaWroclawska.pl dr Bogusław Beck, zastępca dyrektora do spraw lecznictwa w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu.

Zatrzymany młodzieniec – choć nie skończył jeszcze 18 lat – będzie odpowiadał jak dorosły. Można się spodziewać, że usłyszy zarzut usiłowania zabójstwa. Grozi mu maksymalnie 25 lat więzienia. Prawo zabrania karania na dożywocie osób nieletnich i młodocianych.
Źródło info i foto: gazetawroclawska.pl

Agenci CBA zatrzymali pięć osób w czterech województwach walcząc z „mafią lekową”

CBA zatrzymało pięć osób w śledztwie dotyczącym tzw. mafii lekowej – wywożenia leków z Polski za granicę – poinformowało CBA. Wcześniej w tej sprawie zatrzymano i postawiono zarzuty 11 osobom.

Temistokles Brodowski z wydziału komunikacji społecznej CBA potwierdził we wtorek w rozmowie PAP, że pięć osób związanych z podmiotami prowadzącymi ogólnodostępne apteki zatrzymali funkcjonariusze z białostockiej delegatury Biura. Do zatrzymań doszło w województwach: podlaskim, małopolskim, pomorskim i łódzkim.

– Prowadzimy czynności z zatrzymanymi, przeszukania ich mieszkań i miejsc pracy – powiedział Brodowski. Zaznaczył, że po zakończeniu działań trafią oni do Podlaskiego Wydziału Zamiejscowego ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Białymstoku. Prokuratura ma im postawić zarzuty.

Według śledczych zatrzymani działali w zorganizowanej grupie przestępczej nielegalnie handlującej lekami – wywieziono z Polski medykamenty o wartości 16 mln zł w latach 2017-18 z 38 aptek.

Odwrócony łańcuch dystrybucji leków

– Wszystko wskazuje na to, że zatrzymane przez CBA osoby współpracowały z rozbitą grupą przestępczą w ramach tzw. odwróconego łańcucha dystrybucji leków. Z powiązanych z nimi aptek, na rzecz wskazanej grupy przestępczej, zbywane były w niemal hurtowych ilościach produkty lecznicze – powiedział Brodowski. Później – według śledczych – leki, które trafiły do hurtowni, były wywożone z Polski.

W maju 2018 r. CBA w tej sprawie zatrzymało 7 osób, a w marcu 2019 r. kolejne 4 związane z hurtowniami leków kooperującymi z rozbitą grupą przestępczą.

– Skupowane leki były w wykazie Ministerstwa Zdrowia, jako zagrożone brakiem dostępności na terenie Polski – m.in. przeciwnowotworowe, przeciwzakrzepowe, przeciwpsychotyczne oraz przeciwzapalne. Za granicą sprzedawano je za wyższą cenę, niż w Polsce.

Według śledczych sprawa nadal będzie się rozwiała – powiedział Brodowski.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policjanci uderzyli w mafię lekową

W środę ponad 300 policjantów z Wydział dw. z Przestępczością Gospodarczą KWP zs. w Radomiu i funkcjonariuszy innych jednostek Policji, wspólnie z prokuratorami z Prokuratury Regionalnej w Warszawie, wspierani przez blisko 60 przedstawicieli Państwowej Inspekcji Farmaceutycznej, na terenie 9 województw, przeszukali 120 aptek, biur rachunkowych, miejsc zamieszkania oraz miejsc przechowywania dowodów oraz zatrzymali 11 osób w sprawie tzw. odwróconego łańcucha dystrybucji leków.

Wydział do walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Wojewódzkiej Policji zs. w Radomiu od dłuższego czasu prowadzi czynności dot. działalności zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się tzw. odwróconym łańcuchem dystrybucji leków na bardzo dużą skalę, praniem pieniędzy pochodzących z przestępczego procederu oraz fałszowaniem dokumentów.

Członkowie grupy skupowali, na podstawie fałszywych dokumentów zapotrzebowań, leki na terenie całego kraju, z przeznaczeniem do wywozu poza granice Polski. Dotyczyło to m.in. leków onkologicznych, przeciwzakrzepowych i kardiologicznych, w tym leków znajdujących się w wykazie Ministerstwa Zdrowia jako zagrożone brakiem dostępności w Polsce. Następnie leki te sprzedawane były do polskich hurtowni farmaceutycznych z przeznaczeniem na eksport lub bezpośrednio do hurtowni zagranicznych – z zyskiem mogącym sięgać nawet 100 procent ceny zakupu w aptece. Przestępstwo polegające na odwróconym łańcuchu dystrybucji leków spowodowane jest m. in. tym, że leki w Polsce tych samych producentów są tańsze niż w innych krajach Unii Europejskiej.

Z uwagi na zagrożenie dostępności poszczególnych leków, w tym leków ratujących życie pacjentów, Minister Zdrowia wydaje obwieszenie zawierające listę leków których dostępność na rynku jest zagrożona. Leków takich nie można wywozić z kraju bez zgody GIF, co ma zapewnić ich dostępność na polskim rynku. Zakazem wywozu objęte są m.in. leki onkologiczne, przeciwcukrzycowe, przeciwdepresyjne, stosowane w leczeniu ADHD, szczepionki czy hipoalergiczne preparaty dla dzieci. Każdorazowy wywóz leków poza granice kraju sprawia, iż polscy pacjenci stają w obliczu zagrożenia brakiem dostępu do tego typu lekarstw. Ponadto sposób przechowywania leków przez grupę, ich transport od apteki do hurtowni i następnie do końcowego odbiorcy, odbywa się w warunkach naruszających określone przepisami prawa procedury bezpieczeństwa, co sprawia, że leki nie nadają się do zastosowania, czy też ich podanie pacjentowi może spowodować zagrożenie dla jego życia i zdrowia.

Wsparciem dla organówm ścigania byli inspektorzy farmaceutyczni, na co dzień pracujących w Wojewódzkich Inspektoratach Farmaceutycznych oraz kilku inspektorów ds. obrotu hurtowego zatrudnionych w Głównym Inspektoracie Farmaceutycznym, którzy jako eksperci udzielali niezbędnej pomocy merytorycznej.

Jak ustalili śledczy, grupa, by pozyskać duże ilości leków trudno dostępnych, na których jest największy zysk współpracowała z dużą ilością aptek, które były rozmieszczone na terenie całej Polski. Średnio jednorazowa wartość zakupu leków przez zorganizowaną grupę przestępczą w aptece wahała się w granicach 14-200 tys. zł miesięcznie. Łączna wartość eksportu leków przez grupę sięgała 10 mln zł miesięcznie.

Zgromadzony materiał dowodowy wskazuje też na pranie brudnych pieniędzy. Członkowie zorganizowanej grupy legalizowali osiągane zyski dzięki utworzonym w tym celu podmiotom zarówno krajowym, jak i zagranicznym i wystawianiu dokumentacji w postaci umów i faktur pozorujących transakcje gospodarcze. Istotnej pomocy w tym zakresie udzielił organom ścigania Generalny Inspektor Informacji Finansowej.

Na poczet przyszłych kar zabezpieczono kilkaset tysięcy złotych oraz ekskluzywne samochody i biżuterię, których wartość przekracza milion złotych. Zatrzymano 11 osób podejrzanych o działanie w zorganizowanej grupie przestępczej. Postępowanie w tej sprawie prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Warszawie. Przestępcom grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności, a policjanci i prokuratorzy już planują kolejne zatrzymania w sprawie.
Źródło info i foto: Policja.pl

Chiny: Produkowali wadliwe szczepionki. Szefowa firmy w rękach policji

Chińska policja zatrzymała szefową firmy Changsheng Biotechnology Gao Junfang i 14 innych osób uwikłanych w skandal z wadliwymi szczepionkami. Wstrząsnął on opinią publiczną i zaszkodził wizerunkowi krajowej branży leków – podały chińskie media. Skandal wybuchł w zeszłym tygodniu, gdy ujawniono, że firma dopuszczała się nieprawidłowości przy wytwarzaniu szczepionek przeciwko wściekliźnie, fałszując raporty na temat produkcji i kontroli produktów oraz dokonując samowolnych zmian w parametrach procesu produkcyjnego i służącej jemu aparaturze.

W związku z tym chiński Urząd Żywności i Leków nakazał Changsheng Biotechnology – drugiemu na liście największych wytwórców szczepionek przeciwko wściekliźnie w Chinach – wstrzymanie produkcji i wycofanie wszystkich swych produktów z rynku.

Dodatkowego negatywnego rozgłosu nadała całej sprawie opublikowana przez władze informacja, że Changsheng ukarano wysoką grzywną za sprzedanie 252 tys. wadliwych dawek szczepionki Di-Per-Te przeciwko błonicy, kokluszowi i tężcowi.

Szczepionkę tę podaje się obowiązkowo niemowlętom po osiągnięciu przez nie wieku trzech miesięcy. Zakwestionowane dawki miały niewystarczającą skuteczność, ale według producenta nie stanowiły zagrożenia dla zdrowia.

Kwota grzywny wynosiła 2,58 mln juanów (1,4 mln zł), do czego doszedł przepadek uzyskanych ze sprzedaży wadliwych szczepionek 859 tys. juanów (467 tys. zł). Postępowanie firmy skrytykowali prezydent Chin Xi Jinping i premier Li Keqiang zapowiadając dochodzenie i surowe kary dla winnych.

Władze podały, że policjanci zatrzymali w tej sprawie 15 podejrzanych, w tym prezes firmy Changsheng i zarazem posiadaczkę największego pakietu jej akcji Gao Junfang. Dochodzenie przeciwko nim jest w toku – podano.

Oprócz policji swoje śledztwo przeciwko firmie wszczęła Centralna Komisja Inspekcji Dyscypliny czyli państwowa agencja antykorupcyjna. Własne dochodzenia prowadzą też Urząd Żywności i Leków oraz Komisja Regulacyjna ds. Papierów Wartościowych.

Skandal ten wywołał falę oburzenia w chińskim społeczeństwie i dodatkowo nadwyrężył zaufanie do krajowego przemysłu farmaceutycznego, który w ostatnich latach notował dynamiczny wzrost, ale trapiony jest skandalami – oceniają chińskie i zachodnie media. Cena notowanych na giełdzie w Shenzhen akcji Changshengu spadła we wtorek po raz siódmy z rzędu o 10 proc., co stanowi maksymalny dopuszczalny dzienny limit. Łącznie od połowy lipca mierzona cenami akcji wartość firmy zmniejszyła się o 12,5 mld juanów (1,83 mld dolarów) czyli o ponad połowę.

W środę handel akcjami Changshengu będzie wstrzymany, a w czwartek, gdy zostanie wznowiony, akcje te będą zaklasyfikowane do „specjalnego traktowania”, co oznacza zredukowanie dziennego limitu spadku ich ceny do 5 proc.
Źródło info i foto: TVP.info

Agenci CBA uderzyli w „mafię lekową”

CBA zatrzymało 7 osób ws. tzw. odwróconego łańcuszka dystrybucji leków wartych co najmniej 100 mln zł. CBA nie wyklucza dalszych zatrzymań w tej sprawie. Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego rozbili grupę przestępczą, która w latach 2017-2018 skupiła z aptek na terenie kraju leki warte 100 mln zł. Były to m.in. leki przeciwnowotworowe, przeciwzakrzepowe, przeciwzapalne, w tym zagrożone brakiem dostępności w Polsce – informuje Polsat News.

Zatrzymań dokonano w poniedziałek na terenie województw: podlaskiego, mazowieckiego i wielkopolskiego. Łącznie zatrzymano siedem osób, w tym lekarza, który współpracował z grupą i właściciela jednej z sieci aptek. Jak dowiedział się Polsat News, rozbita przez CBA grupa od początku swej działalności współpracować mogła z nawet 6,5 tys. aptek i punktów aptecznych w całej Polsce.
Źródło info i foto: wp.pl