Policjanci CBŚP na czele operacji przeciwko narkotykom syntetycznym

Ponad 35 tys. funkcjonariuszy policji, służb celnych oraz granicznych z 16 państw należących do europejskiej platformy EMPACT NPS/Narkotyki Syntetyczne wzięło udział w operacji, której celem była likwidacja kanałów przemytniczych. W efekcie zabezpieczono blisko 1350 kg różnego rodzaju narkotyków, w tym m.in. blisko 1300 kg kokainy. Służby przejęły również ecstasy, amfetaminę, inne zakazane substancje, nielegalne papierosy, tytoń, alkohol, sterydy, anaboliki, a nawet broń, amunicję i trotyl. Akcji przewodniczyło CBŚP, przy wsparciu Europolu, belgijskiej oraz brytyjskiej Policji.

W dniach 16-20 września 2019 roku Centralne Biuro Śledcze Policji we współpracy z Europolem zorganizowało i przeprowadziło międzynarodową operację ukierunkowaną na zwalczanie przemytu i dystrybucji narkotyków syntetycznych, nowych substancji psychoaktywnych i ich preprekursorów. Operacja została zorganizowana w ramach ogólnoeuropejskich działań EU Large Scale Joint Action Days.

W akcji wzięło udział 16 państw członkowskich należących do europejskiej platformy EMPACT Narkotyki Syntetyczne/Nowe Substancje Psychoaktywne, w tym kraje Unii Europejskiej oraz kraje stowarzyszone.

W działaniach przeprowadzonych na terenie całej Europy wzięło udział blisko 35,5 tysiąca funkcjonariuszy policji, służb celnych oraz granicznych, którzy dokonali łącznie ponad 463 tys. sprawdzeń osób, środków transportu, a także przesyłek pocztowych i kontenerów.

W wyniku przeprowadzonych działań zabezpieczono blisko 11,3 tony preprekursorów do produkcji narkotyków syntetycznych, z których w zależności od metody produkcji, można było wytworzyć blisko 6,3 tony amfetaminy, która według raportów o cenach narkotyków Europejskiego Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii (EMCDDA) na europejskim rynku narkotykowym w handlu detalicznym mogła być warta około 253 milionów złotych.

Ponadto zabezpieczono łącznie blisko 1350 kg różnego rodzaju narkotyków, w tym między innymi blisko 1300 kilogramów kokainy, 19 tys. tabletek ecstasy, 22 kilogramy amfetaminy i kilkanaście kilogramów innego rodzaju narkotyków syntetycznych i nowych substancji psychoaktywnych. Wstępne wyliczenia wskazują, iż wartość zabezpieczonych narkotyków na rynku europejskim to blisko 365 mln zł.

Oprócz narkotyków udaremniono przemyt blisko 1,1 mln szt. papierosów, 1,2 tony tytoniu, tysiąc litrów nielegalnego alkoholu oraz kilku tysięcy opakowań sterydów, środków anabolicznych oraz wyrobów medycznych nie dopuszczonych do sprzedaży na terenie Unii Europejskiej.

Zabezpieczono również 6 jednostek broni palnej, 24 sztuki amunicji oraz 150 gramów trotylu.

Łącznie na terenie całej Unii Europejskiej zatrzymano 399 osób, wobec których wszczęto 340 postępowań przygotowawczych.

Działania z poziomu Europolu były koordynowane przez Centralne Biuro Śledczeo Policji. W czasie operacji CBŚP było wspierte przez oficerów z Policji Federalnej z Holandii, Służby Celnej z Irlandii oraz Europolu.

Organizacja wspólnej operacji na poziomie europejskim to doskonały przykład realizacji zadań z zakresu współpracy międzynarodowej przez Centralne Biuro Śledcze Policji, które nie działa tylko na terenie Polski, lecz również daleko poza jej granicami. Intensyfikacja działań na terenie Unii Europejskiej to nie tylko fizyczne przejmowanie zabronionych substancji, ale też wzmacnianie więzi i kooperacji wszystkich rodzajów organów ścigania na terenie naszego kontynentu.

Polska (Centralne Biuro Śledcze Policji) w bieżącym Cyklu Polityki Bezpieczeństwa UE na lata 2018-2021 jest krajem przewodniczącym implementacji priorytetów w ramach platformy EMPACT – Narkotyki Syntetyczne/Nowe Substancje Psychoaktywne, a funkcję przewodniczącego i delegata krajowego objęli kolejno funkcjonariusze Wydziału Prezydialnego oraz Wydziału do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Narkotykowej Centralnego Biura Śledczego Policji. W ramach inicjatywy realizowane są działania operacyjne z zakresu zwalczania międzynarodowej zorganizowanej przestępczości związanej z produkcją, dystrybucją i przemytem narkotyków syntetycznych i ich preprekursorów oraz rozpoznawania nowych substancji psychoaktywnych.
Źródło info i foto: Policja.pl

Kto chce likwidacji CBA?

Szefowie służb za czasów Platformy Obywatelskiej a także politycy tej partii uważają, że sprawą korupcji powinna zająć się policja i kontrwywiad cywilny. W ich opinii CBA trzeba zlikwidować – donosi „DGP”. Jak czytamy w gazecie, politycy PO zastanawiają się, co zrobić ze służbami specjalnymi, jeśli w jesiennych wyborach dojdą do władzy. Temat specsłużb pojawił się na forum programowym Platformy w zeszły piątek.

W dyskusji wzięli udział m.in. byli szefowie służb specjalnych za rządów PO – „generał Krzysztof Bondaryk, który kierował Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego w latach 2008–13, generał Radosław Kujawa, oficer wywiadu najpierw cywilnego, a później szef Służby Wywiadu Wojskowego, oraz Piotr Niemczyk, jeden z architektów służb po 1989 r., wicedyrektor Zarządu Wywiadu Urzędu Ochrony Państwa, wieloletni doradca sejmowej komisji ds. służb specjalnych”.

– Ja bym postawił pytanie inaczej: co zrobić, żeby odideologizować służby specjalne, co jest bardzo widoczne, a mam na myśli kult żołnierzy wyklętych, kult smoleński. To ma na celu formowanie nowego typu funkcjonariusza w CBA czy ABW, który jest posłuszny jednej opcji politycznej. To nie są służby państwowe, a służby partii rządzącej – mówił Krzysztof Bondaryk.

Z kolei Radosław Kujawa stwierdził, że „służby są od tego, żeby zajmować się twardym interesem i bezpieczeństwem państwa, wywiadem i kontrwywiadem”.

– Im będą miały mniej zadań na styku z polityką, tym lepiej. Im większe zaufanie do państwa, tym większe zaufanie do służb – ocenił.

– Być może należy dodatkowo powołać niezależne ciało kontrolujące służby, składające się np. z trzech sędziów Sądu Najwyższego – stwierdzał Piotr Niemczyk. Zauważył też, że „należy wzmocnić parlamentarny nadzór nad służbami, który dzisiaj sprawuje sejmowa komisja ds. służb specjalnych”.
Źródło info i foto: TVP.info

Hiszpania: Pedofilia, jak terroryzm. Zmiany w prawie karnym

Likwidacja przedawnienia karalności molestowania nieletnich – takie rozwiązanie chce zastosować hiszpański rząd względem przestępstw seksualnych wobec dzieci. Oznaczałoby to, że pedofilia, byłaby traktowana w podobny sposób jak nieulegające przedawnieniom akty terroryzmu i ludobójstwo. Plany swojego rządu hiszpańska minister ujawniła w rozmowie z watykańskim sekretarzem stanu.

Carmen Calvo, minister ds. prezydencji, kontaktów z parlamentem i równouprawnienia, spotkała się w poniedziałek z sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej, kardynałem Pietro Parolinem. Podczas dwugodzinnego spotkania poruszono m.in. takie tematy jak podatki płacone przez kościół w Hiszpanii.

Dziennik „El Pais” podkreślił, że spotkanie odbyło się w niezbyt szczęśliwym dla hiszpańskiego Kościoła momencie. Gazeta w październiku ujawniła, że kościelni dostojnicy przez lata milczeli na temat wykorzystywania dzieci przez księży.

Według „El Pais” jedynie trzy diecezje z 70 współpracowały z prokuraturą przy rozwiązaniu afer pedofilskich. Wiele z tych spraw miało być rozstrzyganych podczas sądów kościelnych lub zostać dosłownie „zamiecionych pod dywan”.

Do sądu przed 33. rokiem życia

„Kościół i rząd chcą oddać sprawiedliwość ofiarom molestowania i znaleźć rozwiązanie, które pozwoli na uniknięcie tego typu zdarzeń w przyszłości. Minister poinformowała Watykan o planowanych zmianach w Kodeksie karnym, które zlikwidują przedawnienie karalności w przypadku tych przestępstw” – poinformował hiszpański rząd w komunikacie wydanym po spotkaniu z watykańskim dostojnikiem.

Obecnie okres przedawnienia w Hiszpanii rozpoczyna się, gdy ofiara kończy 18 rok życia. W zależności od powagi sprawy sądy mają od 5 do 15 lat na podjęcie działań. Oznacza to, że ofiary najcięższych przestępstw, powinny zgłosić sprawę do sądu przed ukończeniem 33. roku życia.

Według danych organizacji Save the Children, średni wiek, w którym ofiary molestowania są gotowe ujawnić przestępstwo to 35 lat.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policjanci zlikwidowali plantację marihuany w Łomiankach

W ręce śródmiejskich funkcjonariuszy wpadło dwóch plantatorów – Michał M. (32 l.) i Adam W. (40 l.). Obaj mężczyźni prowadzili w Łomiankach hodowlę marihuany. Teraz grozi im nawet 10 lat więzienia. „Ogrodnicy” od dłuższego czasu byli na celowniku policjantów ze Śródmieścia. Mężczyźni stworzyli gigantyczną plantację marihuany. W miniony czwartek śledczy zapukali do ich drzwi.

– Kiedy kryminalni weszli do środka w pomieszczeniu unosił się charakterystyczny zapach marihuany. Okazało się, że za prowizorycznym murem z kartonów były ukryte dwa namioty, w których rosło w sumie 59 krzewów konopi indyjskiej w końcowej fazie wzrostu – mówi nadkom. Robert Szumiata ze śródmiejskiej policji. – W dwóch kolejnych pokojach śledczy znaleźli w sumie 13 toreb z ponad kilogramem marihuany, z których można było przygotować ponad tysiąc porcji tego narkotyku – dodaje Szumiata.

Na miejscu śledczy zatrzymali dwójkę plantatorów. W prokuraturze Michał M. i Adam W. usłyszeli zarzuty posiadania znacznej ilości marihuany i uprawy konopi indyjskiej. Obaj trafili do tymczasowego aresztu na trzy miesiące. Jednak grozi im znacznie więcej, bo aż 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zlikwidowano ogromną fabrykę nielegalnych papierosów pod Warszawą

20 ton tytoniu, wartego 13 mln zł zabezpieczyli funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji i Krajowe Administracji Skarbowej podczas likwidacji nielegalnej fabryki papierosów w powiecie pruszkowskim na Mazowszu. Wśród zatrzymanych jest czterech obywateli Polski i trzech obywateli Ukrainy.

Po doprowadzeniu do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prokurator przedstawił podejrzanym zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej mającej na celu popełnianie przestępstw i przestępstw skarbowych polegających na wytwarzaniu znacznych ilości wyrobów tytoniowych bez wymaganego wpisu do rejestru producentów wyrobów tytoniowych oraz uchylania się od opodatkowania podatkiem akcyzowym – poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Łukasz Łapczyński.

Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów, aresztował ich na trzy miesiące. Podejrzani to mężczyźni w wieku od 31 do 56 lat. Grożą im kary 10 lat pozbawienia wolności.

CBŚP, przy wsparciu funkcjonariuszy z mazowieckiego i dolnośląskiego Urzędu Celno-Skarbowego zatrzymało mężczyzn w jednej z hal znajdujących się w powiecie pruszkowskim.

Na gorącym uczynku zatrzymano sześć osób, w tym czterech obywateli Polski i dwóch Ukrainy – powiedziała PAP rzeczniczka prasowa CBŚP kom. Iwona Jurkiewicz. Kolejny z zatrzymanych wszedł do hali produkcyjnej w momencie gdy byli już tam funkcjonariusze.

Podczas akcji funkcjonariusze zabezpieczyli 20 ton tytoniu do palenia, o wartości rynkowej 13 mln zł. Wartość uszczuplenia Skarbu Państwa w podatku akcyzowym została wyliczona na kwotę ponad 14 mln zł – dodała kom. Jurkiewicz.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Bartłomiej Misiewicz zamieszany w aferę korupcyjną w PGZ?

Polską Grupę Zbrojeniową oplotła sieć niejasnych powiązań między stowarzyszeniami, firmami i osobami związanymi z Bartłomiejem Misiewiczem. Sprawę afer niewygodnych dla PiS opisują Marek Pyza i Marcin Wikło w dzisiejszym wydaniu tygodnika „Sieci”. Sam Misiewicz nazwał artykuł „paszkwilem” i zapowiedział podjęcie kroków prawych przeciwko autorom tekstu.

Dlaczego o podobnych aferach nie jest głośno w mediach? Autorzy „Sieci” stawiają tezę, że Zjednoczona Prawica unika pokazywania swoich ludzi, którzy mają problemy z prawem. Z kolei PO zapowiada likwidację CBA i twierdzi, że służba jest „policją polityczną”. Aresztowania ludzi obecnej władzy nie wpisują się w tę narrację opozycji.

Cena szkolenia: 1800 zł za godzinę

Tymczasem CBA prowadzi liczne postępowania w sprawach, które mają bezpośredni związek z PiS. „Sieci” ujawniają zawiadomienie do prokuratury, które dotyczy szkoleń z zakresu społecznej odpowiedzialności biznesu i koncertu „Głos Wolności” w czerwcu 2016 roku.

Najpierw PGZ zamówiło szkolenia u Stowarzyszenia dla Dobra Rzeczpospolitej – Propter Bonum Republicae. Choć organizacja nie miała żadnego doświadczenia w branży, na jej konto trafiły 491 964, 33 złote. Co ważne, faktura została wystawiona za szkolenia.

Stowarzyszenie niemal natychmiast przelało 391 tys. złotych firmie PR Ten Team. Dlaczego? Bartłomiej Misiewicz wskazał Ten Team jako organizatora koncertu „Głos Wolności” oraz wystawy z okazji 40-lecia KOR. Zaproponował również, by PGZ przejęła finansowanie obu wydarzeń.

Co ciekawe, koszty organizacji koncertu wskazane przez Misiewicza wynoszą dokładnie 491 964, 33 złote. Okazuje się więc, że Stowarzyszenie dla Dobra Rzeczpospolitej stało się pośrednikiem. Osoby decyzyjne w PGZ wiedziały, że niemal pół miliona złotych przelanych na konto stowarzyszenia nie miało zostać przeznaczone na szkolenia, za które wystawiono fakturę.

Sprawa szkoleń wróciła, gdy CBA zaczęło domagać się wyjaśnień. PGZ i Stowarzyszenie dla Dobra Rzeczpospolitej stworzyły dokumenty, z których wynika, że koszt godzinnego szkolenia jednego pracownika to niemal 1800 złotych. To absurdalne stawki, w które nikt nie wierzy.

Przeniesiony koncert i znikająca wystawa

Koncert „Głos Wolności”, upamiętniający zryw robotników z 1976 roku, odbył się 26 czerwca 2016 roku. Jednak wbrew zapisom zawartym w umowie nie koncertowano na pl. Piłsudskiego w Warszawie, ale w hotelu Victoria.

Zarząd PGZ zatwierdził właściwy wniosek o finansowanie wydarzenia dwa tygodnie po dacie koncertu (7 lipca). Z kolei Rada Nadzorcza potwierdziła wszystkie wydatki na imprezę (516 tys. złotych) dopiero 5 września. Co ciekawe, pięć dni wcześniej do składu Rady Nadzorczej PGZ dołączył Bartłomiej Misiewicz.

Umowa dotycząca organizacji koncertu zostaje podpisana 26 września. W jej ramach stowarzyszenie miało również zorganizować wystawę multimedialną w Kielcach. Protokół należytego wykonania wystawy podpisano na dziesięć dni przed zawarciem samej umowy (16 września). Jednak wystawa wcale się nie odbyła -ustaliło CBA.

Mąż właścicielki apteki, w której pracował Misiewicz

Ostatecznie na konto stowarzyszenia trafiają 737 947,74 złote. Z tej kwoty 705 tys. złotych otrzymuje Ten Team. W sprawę zamieszanych jest kilka osób, jednak kluczową rolę odgrywa wiceprezes PGZ Radosław Obolewski.

Prywatnie jest on mężem Anny Obolewskiej, właścicielki apteki w Łomiankach, w której przed wejściem do polityki pracował… Bartłomiej Misiewicz. CBA uzyskało informacje o relacjach osobistych między Obolewskim a Misiewiczem.

To tylko wierzchołek niejasnych powiązań, które wytworzyły się wokół PGZ. CBA ma wiele dowodów na istnienie swoistej sieci firm, które oplotły Polską Grupę Zbrojeniową. Więcej o sprawie przeczytasz w artykule „Pilnowanie dobrej zmiany”, autorstwa Marka Pyzy i Marcina Wikły, który ukazał się w dzisiejszym wydaniu tygodnika „Sieci”.

Misiewicz komentuje doniesienia tygodnika „Sieci”

Do artykułu odniósł się Bartłomiej Misiewicz, który stwierdził, że artykuł mija się z prawdą i zapowiedział, że podejmie kroki prawne w sprawie.

„W związku ze szkalującymi mnie treściami zawartymi w artykule »Tak CBA łapie swoich« w Tygodniku Sieci informuję, że przedstawiony opis ma się nijak do rzeczywistości, a więc autorzy tego paszkwilu muszą się liczyć z konsekwencjami prawnymi” – napisał Misiewicz na Twitterze.
Źródło info i foto: onet.pl

Państwo Islamskie przyznało się do zamachu w Petersburgu

Państwo Islamskie (IS) jest odpowiedzialne za środowy zamach w Petersburgu – podała w piątek wieczorem związana z IS agencja informacyjna Amak. Nie przedstawiła jednak żadnych dowodów na poparcie tego twierdzenia.

Prezydent Rosji nazwał atak zamachem terrorystycznym. Poinformował jednocześnie, że podległym służbom nakazał fizyczną likwidację terrorystów w przypadku zagrożenia życia funkcjonariuszy. – Działać zdecydowanie, jeńców nie brać, likwidować bandytów na miejscu – powiedział.

W Rosji, za werbowanie do organizacji terrorystycznych, od piątku grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: TVP.info

Jedna osoba z zarzutami za tzw. „zamach na Macierewicza”

Jedna osoba usłyszała zarzut w sprawie „przygotowań do usunięcia przemocą poprzez fizyczną likwidację” szefa MON Antoniego Macierewicza – poinformowała PAP Prokuratura Krajowa. Śledztwo, wszczęte w marcu br., nadzoruje małopolski wydział zamiejscowy PK.

Rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik wskazała, że śledztwo wszczęto z art. 128 Kk, który dotyczy „czynienia przygotowań w celu usunięcia przemocą poprzez fizyczną likwidację”, w tym przypadku ministra obrony narodowej. Grozi za to pięć lat więzienia.

– Te przygotowania polegały na zbieraniu informacji dotyczących miejsca zamieszkania i wykonywania czynności urzędowych wymienionej osoby – dodała. Zaznaczyła równocześnie, że ze względu na „uzasadnione wątpliwości co do stanu poczytalności podejrzanego zlecono przeprowadzenie badań sądowo-psychiatrycznych”.

Bialik dodała, że obecnie trwa zbieranie i uzupełnianie materiału dowodowego. O sprawie media informowały w poniedziałek. Powołano się przy tym na mieszkańca Poznania, który w tej sprawie był przesłuchiwany przez policję w Krakowie. Miał być pytany m.in. o wpisy zamieszczone w lutym br. na jednym z portali społecznościowych. Jeden z internautów miał pytać, czy ktoś wie, gdzie mieszka Antoni Macierewicz. Inny – jak podaje gazeta – miał mu odpowiedzieć, żeby dał sobie spokój, bo i tak „sprawa zostanie załatwiona”.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Uderzenie CBŚP w przestępczość akcyzową

5 milionów papierosów, 7 ton tytoniu zabezpieczyli policjanci CBŚP podczas likwidacji fabryki papierosów i dwóch krajalni w województwach: wielkopolskim i pomorskim. W sumie funkcjonariusze zatrzymali 16 osób, które trudniły się przestępczym procederem. Funkcjonariusze CBŚP współpracowali przy likwidacji z celnikami i strażą graniczną oraz służbą skarbową. To kolejne uderzenie w przestępczość tytoniową w tym roku. Działalność zorganizowanych grup przestępczych naraziła Skarb Państwa na 146 mln złotych strat.

Fabryka papierosów w Wielkopolsce

Funkcjonariusze CBŚP z Poznania od kilu miesięcy rozpracowywali nielegalną fabrykę papierosów. Uzyskali informację, że w powiecie kępińskim w magazynach trwa nielegalna produkcja. Wraz z policjantami z KPP Kępno i funkcjonariuszami Izby Celnej z Poznania weszli na jedną z posesji. Na gorącym uczynku zostało zatrzymanych 6 osób. Mężczyźni byli całkowicie zaskoczeni i nie mieli czasy na jakąkolwiek reakcję. W hali magazynowej policjanci ujawnili maszynę do produkcji papierosów, jak również maszynę do pakowania gotowych wyrobów o wartości 1,1 mln złotych.

Na miejscy funkcjonariusze zabezpieczyli 5 mln gotowych papierosów, ponad 3 tony krajanki i półprodukty takie jak: gilzy, filtry, kleje, opakowania. Uszczuplenia Skarbu Państwa z tytułu akcyzy oszacowano na ponad 6,5 mln złotych, a podatku VAT na ponad 2,7 mln. Szacunkowa wartość zabezpieczonego gotowego towaru to blisko 5,5 mln złotych.

Krajalnia tytoniu na Pomorzu

W tym czasie funkcjonariusze CBŚP ze Słupska wraz z funkcjonariuszami SG wkroczyli na jedną z posesji w powiecie bytowskim. W hali magazynowej policjanci ujawnili profesjonalną linię do krojenia tytoniu.

Funkcjonariusze zabezpieczyli 3 tony tytoniu o wartości 1,7 mln zł. Wartość akcyzy zabezpieczonego towaru to ponad 2 mln zł. Ponadto funkcjonariusze zabezpieczyli dwie maszyny do cięcia tytoniu, maszynę do suszenia, maszynę do nasączania i aromatyzowania, wagę oraz dwa elektryczne wózki widłowe o szacunkowej wartości około 400 tys. zł. Straty Skarbu Państwa oszacowano na ponad 2,2 mln złotych.

W hali zatrzymanych zostało dwóch mężczyzn. Jednym z nich okazał się Waldemar M. (56 l.) powiązany z grupą pruszkowską, u którego wcześniej ukrywał się „Słowik” przywódca tego gangu. Obaj usłyszeli za Prokuraturze Okręgowej w Słupsku zarzuty dotyczące przestępstw karno-skarbowych. Wobec Waldemara M. sąd zadecydował o tymczasowym aresztowaniu. Drugi z mężczyzn będzie podpisywał dozór policji.

Krajalnia tytoniu w powiecie starogardzkim

Funkcjonariusze CBŚP z Białegostoku zlikwidowali kolejną krajalnię tytoniu zlokalizowaną w małej miejscowości w powiecie starogardzkim. Na miejscu zabezpieczono maszynę do cięcia tytoniu, jak również sam tytoń i nielegalne papierosy. Jednocześnie policjanci w czterech województwach (pomorskie, kujawsko-pomorskie, łódzkie, warmińsko-mazurskie) zatrzymali 8 osób, powiązanych ze zorganizowaną grupą przestępczą trudniącą się przestępstwami akcyzowymi. W sumie podczas tej akcji zabezpieczono ponad tonę tytoniu i 200 tys. papierosów.

Była to kontynuacja sprawy z połowy 2015 roku, podczas której w całej Polsce zlikwidowano w jednym dniu 8 krajalni tytoniu i zatrzymano w sumie 12 osób. Obecnie w tej sprawie jest 36 podejrzanych, którzy dopuścili się przestępstw narażając Skarb Państwa na straty wysokości ponad 135 mln złotych.

W tym roku funkcjonariusze CBŚP zlikwidowali 26 fabryk papierosów i 46 krajalni tytoniu.
Żródło info i foto: Policja.pl

Fabryka papierosów na terenie byłej fabryki traktorów

Już ponad 20 fabryk papierosów zlikwidowali w tym roku policjanci CBŚP. To dwa razy więcej niż rok temu i pięć razy więcej niż w roku 2014 – wynika z danych, do których dotarł portal tvp.info. W ostatnich dniach „polskie FBI” zlikwidowało dwie kolejne przestępcze manufaktury: w Warszawie i okolicach Kutna. Zatrzymano w sumie 13 osób i przejęto 9 ton krajanki i ponad 3,8 miliona papierosów oraz maszyny.

Średnio dwie fabryki nielegalnych papierosów likwidują miesięcznie funkcjonariusze CBŚP. Liczba przestępczych manufaktur rośnie z roku na rok. O ile w 2014 r. CBŚP zlikwidował 4 takie przybytki, to rok później już 9. A tylko do października tego roku w całej Polsce odkryto ponad 20 większych lub mniejszych manufaktur wytwarzających nielegalne papierosy. Doszło do tak dziwacznej sytuacji, że „fałszywki” produkowane w Polsce udają np. papierosy przemycane z Ukrainy.

Twierdza w Ursusie

Pierwsza ze zlikwidowanych w ostatnich dniach fabryk działała w betonowych podziemiach byłego zakładu traktorów w Ursusie. Przypominała wręcz bunkier ponieważ dostępu do niej broniły trzy pary solidnych stalowych drzwi. W manufakturze pracowało akurat trzech wynajętych robotników. Wiadomo, że zabarykadowali się. Nie wiadomo jednak, czy z obawy przed policją, czy też przed jakąś grupą przestępczą.

Pewne jest, że policjanci warszawskiego CBŚP musieli poświęcić wiele minut na sforsowanie zabezpieczeń. Gdy już dostali się do „hali fabrycznej” na ich widok pracownicy położyli się na podłodze z rękoma na głowach. Nie wyłączyli jednak maszyn, które produkowały kolejne setki papierosów. W tym samym czasie inne grupy policjantów wkroczyły do mieszkań i magazynów w okolicach Pruszkowa, gdzie zatrzymano kolejne 5 osób. W sumie policjanci zabezpieczyli ponad 1,3 mln gotowych papierosów i 6, 5 tony krajanki tytoniowej o wartości ponad 5 mln zł oraz dwie maszyny do produkcji papierosów.
Żródło info i foto: TVP.info