Posts Tagged “list gończy”

Po wielu miesiącach poszukiwań w ręce policji wpadła babcia Oliwierka – trzyletniego chłopca porwanego w czerwcu zeszłego roku przez swojego ojca Pawła Ch. (38 l.). Poszukiwana listem gończym Hanna Ch. (64 l.) pomagała synowi w ukrywaniu swojego wnuka. Kobieta nadal nie chce zdradzić, gdzie jest Oliwierek

– Czekam na ciebie syneczku i głęboko wierzę, że już wkrótce się zobaczymy – mówi przez łzy Beata Chądzyńska, mama Oliwerka, która nie widziała swojego dziecka od czerwca zeszłego roku. Wtedy niespełna dwuletniego chłopczyka porwał były mąż pani Beaty, Paweł Ch. (38 l.). Mężczyzna nie mógł pogodzić się z wyrokiem sądu, przyznającym matce opiekę nad dzieckiem. Ojciec musiał zadowolić się wyznaczonymi widzeniami.

W czerwcu zeszłego roku ojciec wziął syna na widzenie i od tego czasu ślad po chłopcu zaginął. Wiadomo było, że w ukrywaniu Oliwiera pomaga babcia Hanna Ch. (64 l.), teściowa pani Beaty. Za babcią kidnaperką, skazaną zaocznie na karę aresztu za bezprawne przetrzymywanie dziecka, prokurator rozesłał list gończy. Kilka dni temu została zatrzymana przez policję w Biurze Rzecznika Praw Dziecka w Warszawie. Przyszła tam jednak sama i nie zdradziła na razie miejsca ukrycia wnuczka.

– Nie tracę nadziei na odzyskanie synka – mówi poruszona mama chłopczyka. – Aż trudno uwierzyć, że własny ojciec mógł wyrządzić taką krzywdę swojemu dziecku. Nie tracę jednak nadziei, że wkrótce będziemy razem. Wierzę, że Oliwerek mnie pamięta i rozpozna, choć o to boję się najbardziej – dodaje.

A już w 2014 r. policjanci byli o krok od rozwiązania sprawy po tym, jak policja namierzyła kryjówkę ojca w Michałowicach pod Warszawą. Niestety Paweł Ch. razem z synem w ostatniej chwili uciekli. Mężczyźnie za uprowadzenie dziecka grożą trzy lata więzienia.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »

1,25 mln zł ukradł konwojent, który tydzień temu zebrał wpłaty z warszawskich sklepów i kawiarni i zniknął z pieniędzmi. Reporter RMF FM dotarł do ostatecznych ustaleń prokuratury w sprawie 41-latka. Grzegorz L. odebrał wpłaty z kilkunastu sklepów i kilku lokali ze znanej ogólnopolskiej sieci kawiarni. Pracownicy przekazali mu łącznie ponad milion dwieście pięćdziesiąt tysięcy złotych – usłyszał reporter RMF FM w prokuraturze.

Wczoraj śledczy wysłali do sądu wniosek o czternaście dni aresztu dla konwojenta. Gdy tylko sąd pozytywnie rozpatrzy ten wniosek, będziemy mogli wysłać za podejrzanym list gończy – zapowiadają śledczy. Miesiąc temu do podobnej sytuacji doszło w Wielkopolsce. W Swarzędzu konwojent, który posługiwał się danymi osobowymi innej osoby, ukradł z konwoju prawie 9 mln złotych. Złodziej wciąż nie został schwytany.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Warszawska policja poszukuje konwojenta, który uciekł z pieniędzmi i bronią. Funkcjonariusze ustalają, jak doszło do kradzieży. Mężczyzna mógł ukraść nawet kilka milionów złotych – podaje RMF FM

41-letni konwojent jednej z firm ochroniarskich wczoraj, po zakończeniu pracy, nie zgłosił się do pracy i nie rozliczył pieniędzy. Mężczyzna wcześniej pobrał gotówkę w różnych punktach Warszawy. Jak nieoficjalnie dowiedział się reporter RMF MAXXX Przemek Mzyk, mężczyzna mógł ukraść od pół miliona do nawet kilku milionów złotych. Konwojent zabrał z służbowego auta nie tylko pieniądze, ale też broń z 64 sztukami amunicji. Prokuratura nie wyklucza wydania listu gończego za konwojentem. Miesiąc temu do podobnej sytuacji doszło w Wielkopolsce. W Swarzędzu konwojent, który posługiwał się danymi osobowymi innej osoby, ukradł z konwoju prawie 9 mln złotych. Złodziej wciąż nie został schwytany.
Żródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Trwają poszukiwania mężczyzny, który w poniedziałek dokonał zamachu bombowego w hinduistycznej świątyni w centrum Bangkoku. Według tajlandzkiej policji zamachowiec mógł być obcokrajowcem. Służby szukają też dwóch innych mężczyzn widocznych na monitoringu. “Na pewno nie działał sam. To jest siatka” – powiedział w środę komendant główny policji Somyot Poompanmoung.

Na podstawie nagrania z monitoringu śledczy uważają, że bombę zdetonował młody mężczyzna w żółtym t-shircie. Podejrzanego widziano, jak z plecakiem wchodził na teren świątyni Erawan, a wychodził już bez niego. Policja udostępniła zdjęcia mężczyzny z plecakiem i bez i zwróciła się do opinii publicznej z apelem o wszelkie informacje na temat podejrzanego. Rzecznik policji Prawut Thawornsiri poinformował w środę w telewizji CCTV, że mężczyzna podejrzany o dokonanie zamachu bombowego może być obcokrajowcem. Dodał, że został wystawiony za nim list gończy. Thawornsiri poinformował także, że policja poszukuje dwóch innych mężczyzn widocznych na nagraniu monitoringu, którzy – według służb – mogli brać udział w zamachu.

“Osoba w czerwonym i osoba w bieli są także podejrzane” – powiedział rzecznik policji, odnosząc się do dwóch mężczyzn zarejestrowanych przez kamery monitoringu tuż obok poszukiwanego zamachowca.

Jak informuje portal BBC News, świątynia Erawan została już otwarta. Do tej pory żadna organizacja nie przyznała się do zamachu. Władze nie obarczyły też na razie żadnej grupy odpowiedzialnością za atak bombowy, który ich zdaniem miał zaszkodzić gospodarce. Według dowódcy armii generała Udomdeja Sitabutra nie przypomina on pod względem taktyki ataków separatystów z południa Tajlandii.

Tymczasem we wtorek miał miejsce inny incydent; ładunek wybuchowy został rzucony na nabrzeżu w Bangkoku. Nikt nie został ranny, ale władze nie wykluczyły, że incydenty mogą być powiązane. W 2014 roku drastycznie spadła liczba turystów w Tajlandii z powodu wielomiesięcznych protestów antyrządowych, a następnie zamachu stanu; turystyka generuje ok. 10 proc. PKB Tajlandii.
Żródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Prokuratura może wydać list gończy za Zbigniewem S., ponieważ kontrowersyjny biznesmen nie pojawił się w poniedziałek na przesłuchaniu. Śledczy chcieli mu przedstawić zarzuty utrudniania postępowania karnego. Jak ustalił portal tvp.info, prokuratorzy zdecydowali się na taki krok, ponieważ w zeszłym tygodniu S. odmówił im wydania dowodów dotyczących rzekomej korupcji w katowickim sądzie. Zbigniew S. dostał wezwanie do prokuratury w piątek. Policjanci z Centralnego Biura Śledczego przeszukali wówczas jego dom.

Będzie list gończy?

– Mogę potwierdzić, że pan S. był wezwany do prokuratury w charakterze podejrzanego. Zarzut utrudniania postępowania karnego ma związek z odmową udostępnienia materiałów, które mają istotne znaczenie dla postępowania – powiedział tvp.info prok. Piotr Woźniak, naczelnik Wydziału dw. z Przestępczością Zorganizowaną i Korupcji Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie.

Niestawienie się S. w prokuraturze może oznaczać dla niego poważne kłopoty. – Pan S. nie stawił się, a jest wydane postępowanie o jego zatrzymaniu. W związku z powyższym, wdrożone zostaną dalsze procedury przewidziane w Kodeksie Postępowania Karnego, w sytuacji, gdy podejrzany nie wywiązuje się ze swoich obowiązków – dodał prok. Woźniak. Jak się nieoficjalnie dowiedział portal tvp.info, prokuratura nie wyklucza nawet wniosku o wydanie listu gończego za biznesmenem.

Zarzuty na własne życzenie?

Okazuje się, że Zbigniew S. mógł uniknąć zarzutu utrudniania śledztwa. Doszło do tego, ponieważ – jak twierdzą śledczy – wbrew swoim deklaracjom nie chciał współpracować z prokuraturą.

W ubiegłym tygodniu biznesmen ujawnił dokumenty i nagrania, z których według niego ma wynikać, że w sądzie w Katowicach działa grupa przestępcza. Niedługo potem stołeczni śledczy wszczęli postępowanie w sprawie tych rewelacji. Jak ustalił portal tvp.info, na kilka dni przed piątkową akcją CBŚP w domu S. funkcjonariusze tej formacji pojawili się u S. Mieli ze sobą prokuratorski nakaz wydania wszystkich dowodów dotyczących przestępczych działań w katowickim sądzie.

Zbigniew S. odmówił dobrowolnego wydania tych przedmiotów. Zdaniem naszych rozmówców miał twierdzić, że po prostu ich nie posiada. Został uprzedzony, że takie postępowanie może narazić go na zarzuty utrudniania postępowania. – Zbigniew S. miał być tylko świadkiem w postępowaniu dotyczącym sądu w Katowicach. Liczyliśmy na jego współpracę. Z naszych informacji wynikało, że S. ma dowody, których szukaliśmy. Stąd wniosek o zatrzymanie i przedstawienie mu zarzutów – powiedział jeden ze śledczych.

Zbigniew S. przekonuje z kolei, że nigdy nie zamierzał utrudniać postępowania.

S. nie składa broni

Nowa burza wokół kontrowersyjnego biznesmena zaczęła się miniony piątek, gdy CBŚP dokonało przeszukań u S. oraz dwóch innych osób. Na swojej stronie na Facebooku biznesmen zamieścił obraźliwe wpisy pod adresem warszawskich śledczych. Napisał także, że „wyjeżdża do bezpiecznego kraju poza Europą”, sugerując ucieczkę przed organami ścigania. Dopiero później Zbigniew S. napisał, że nie zamierzał nigdzie uciekać i jedynie wyjechał na planowany wypoczynek, a w poniedziałek miał przejść zabieg medyczny. Podczas czatu na Facebooku stwierdził jednocześnie, że „za jakiś czas zgłosi się sam do prokuratury”.

W poniedziałek rano Zbigniew S. ogłosił także, że na dyskach swoich komputerów ma sensacyjne informacje dotyczące kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy. Ma je ujawnić gdy tylko sprzęt elektroniczny zostanie mu zwrócony. Za utrudnianie postępowania karnego grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Dwaj mężczyźni, u których w piątek przeprowadzono przeszukania, nie byli zatrzymani. Zostali tylko przesłuchani.
Żródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Prokuratura wystąpiła o poszukiwania za granicą 29-letniego mężczyzny, podejrzanego o śmiertelne pobicie dziennikarza z Mławy. Będzie również skierowany wniosek do sądu o wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania, a także do Komendy Głównej Policji o poszukiwanie w krajach, w których ENA nie działa. Wiele wskazuje na to, że podejrzany Bartosz Nowicki uciekł za granicę. Mężczyzna wciąż będzie też poszukiwany listem gończym w Polsce. Wciąż przesłuchiwani są świadkowie – w sumie już kilkanaście osób.

Choć śledczy nie wykluczają żadnej wersji przyczyn pobicia mężczyzny, raczej nie chodzi o jego pracę dziennikarską, ale pierwszoplanowym wątkiem jest wątek obyczajowo-towarzyski. Tak wynika między innymi z zeznań młodej kobiety, która podczas zajścia była w klubie w Mławie.

Do zabójstwa Łukasza M. doszło ok. godz. 2 w nocy z soboty na niedzielę w toalecie kręgielni w jednym z nocnych lokali w Mławie. Obaj mężczyźni – dziennikarz i poszukiwany obecnie podejrzewany o zabójstwo – spędzali w tym lokalu czas w dwóch oddzielnych grupach. Według nieoficjalnych informacji, policja zabezpieczyła m.in. zapisy monitoringu, z którego wynika, że dziennikarz wszedł do łazienki wraz z poszukiwanym obecnie mężczyzną, którego znał – natomiast z łazienki wyszedł już sam poszukiwany. Wiadomo, że napastnik trenował sztuki walki.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Dwaj mężczyźni zatrzymani wcześniej do wyjaśnienia w związku z zabójstwem 32-letniego Łukasza M., dziennikarza z Mławy zostali zwolnieni. Obecnie mają status świadków. Podejrzany o zabójstwo 29-letni Bartosz Nowicki jest ścigany listem gończym.

Na obecnym etapie postępowania udział obu zatrzymanych wcześniej mężczyzn w zabójstwie Łukasza M. został wykluczony. Nie sformułowano wobec nich żadnych zarzutów. Obaj mężczyźni posiadają obecnie status świadków – powiedziała rzeczniczka mazowieckiej policji Alicja Śledziona.

List gończy za 29-latkiem

W poniedziałek za podejrzanym o zabójstwo Łukasza M. wydano list gończy. To 29-letni Bartosz Nowicki, mieszkaniec Mławy. Jak przyznała Śledziona, z danych policji, które są jeszcze weryfikowane, nie wynika dotychczas by poszukiwany był wcześniej karany.

Policja, zapewniając anonimowość, zwraca się z prośbą do osób, które znają miejsce pobytu Bartosza Nowickiego o kontakt z najbliższą jednostką – komisariatem, prokuraturą lub sądem, albo telefonicznie pod numery alarmowe 997 i 112. Jednocześnie informuje, że ukrywanie poszukiwanego lub pomaganie w ucieczce to przestępstwo zagrożone karą więzienia do lat 5.

Śledztwo w sprawie zabójstwa Łukasza M. prowadzi prokuratura rejonowa w Mławie. Wstępne wyniki przeprowadzonej w poniedziałek sekcji zwłok dziennikarza wskazują, że przyczyną jego śmierci był “uraz czaszkowo-mózgowy, skutkujący ostrą niewydolnością krążeniowo-oddechową”.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Policja zatrzymała dwie osoby, które mogą mieć związek z zabójstwem dziennikarza z Mławy (woj. mazowieckie). Łukasz Masiak (†32 l.) zginął w nocy z soboty na niedzielę w jednym z klubów. Jest list gończy za podejrzanym o zabójstwo – to Bartosz Nowicki (29 l.). Prawdopodobnie uciekł za granicę

Policja opublikowała portret poszukiwanego podejrzanego o zabójstwo dziennikarza. To Bartosz Nowicki, syn Marka, ur. 23 lutego 1986 r. Ostatni jego adres to Mława, ul. Zachodnia. Każdy, kto wie, gdzie może ukrywać się Bartosz Nowicki, proszony jest o kontakt z policją 997 lub 112.

Wiadomo, że zabójca może być związany z lokalnym klubem sztuk walki MMA. Zabity lokalny dziennikarz na początku roku został napadnięty przez nieznanych sprawców. Wcześniej do domu ktoś przysyłał mu nekrologi. Jednak policji nie udało się ustalić sprawców.

W nocy z soboty na niedzielę Łukasz Masiak został napadnięty w toalecie. Sprawca przewrócił go i zabił silnym kopnięciem w głowę. Łukasz Masiak po precyzyjnie zadanym ciosie dostał wylewu krwi do mózgu i zmarł, zanim nadeszła pomoc.

– Tak bije tylko zawodnik znający sztuki walki typu MMA – zdradza nam jeden ze śledczych. – Zatrzymaliśmy jego kolegów, którzy pomogli mu w ucieczce. Pewnie uciekł już za granicę do Niemiec lub Anglii – dodaje nasz informator.

Łukasz Masiak pisał o środowisku miejscowych zawodników MMA. Interesowały go nie tylko ich walki, ale także interesy prowadzone poza oktagonem (tak nazywany jest ring w walkach MMA). Czy zginął dlatego, że zawodnicy bali się faktów, do jakich dotarł? Masiak był cenionym lokalnym dziennikarzem. Znany był z tego, że nie odpuszcza, zwłaszcza w trudnych tematach! Dlatego cieszył się szacunkiem czytelników, ale także miał wielu wrogów.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »

Interpol wydał listy gończe za działaczami FIFA. Wśród nich jest m.in. Jack Warner, Nicolas Leoz i cztery inne osoby z kierownictwa Federacji. List gończy został wydany na wniosek władz USA w związku z aferą korupcyjną. Interpol ogłosił tzw. Czerwony alert. Poszukiwany listem gończym jest Jack Warner – były przewodniczący CONCACAF i były wiceprezydent FIFA oraz Nicolas Leoz – były prezes CONMEBOL oraz były członek komitetu wykonawczego Federacji. Poza nimi poszukiwani są też: Alejandro Burzaco, Hugo Jinkis, Mariano Jinkis i Jose Margulies.

27 maja policja aresztowała w Zurychu grupę wysokich rangą działaczy FIFA, podejrzewanych przez władze USA o korupcję przy wyborze gospodarzy MŚ 2018 i 2022. Szwajcarski wymiar sprawiedliwości zablokował też rachunki bankowe FIFA. Departament Sprawiedliwości USA podał, że do sądu federalnego w Brooklinie w Nowym Jorku wpłynął obejmujący 47 zarzutów akt oskarżenia wobec 14 osób, w tym wysokiej rangi działaczy FIFA, oskarżonych m.in. o korupcję, oszustwa i pranie pieniędzy.

Jak podano w komunikacie Departamentu Sprawiedliwości USA, spośród tych 14 osób, dziewięć to przedstawiciele FIFA, a pięć – kadry kierowniczej firm współpracujących z FIFA. Oskarżeni uczestniczyli “w trwającym od 24 lat spisku, by wzbogacić się dzięki korupcji w międzynarodowej piłce nożnej” – wyjaśniono. Cztery osoby, w tym Charlez Blazzer, były wieloletni sekretarz generalny CONCACAF oraz dwie korporacje przyznały się do winy – dodano w komunikacie.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Policja zatrzymała mężczyznę podejrzanego o zabójstwo dwójki Polaków na południu Francji. Jak się okazało, to poszukiwany w Polsce listem gończym Artur P., ps. “Gruby”. Śmierć Polaków potwierdza ministerstwo spraw zagranicznych.

- Według informacji posiadanych przez nasze służby konsularne, w piątek, w miejscowości Manosque, ofiarą zabójstwa padło dwoje obywateli RP pochodzących z Lublina – poinformował redakcję Kontaktu 24 Marcin Wojciechowski, rzecznik prasowy MSZ.

- Aktualnie okoliczności zdarzenia wyjaśniane są przez miejscowe organy wymiaru sprawiedliwości. Sprawa jest monitorowana przez Konsulat Generalny RP w Lyonie – dodał.

Podejrzany zatrzymany

Więcej o całym zdarzeniu piszą francuskie media. Według serwisu metronews.fr, zabici to mężczyzna i kobieta. Z kolei jak donosi serwis LaProvence.com, policja zatrzymała podejrzanego o zabójstwo 40-letniego mężczyznę. Ma nim być poszukiwany od grudnia 2012 roku listem gończym w Polsce Artur P. , pseudonim “Gruby”.

Mężczyzna podczas ataku miał znajdować się pod wpływem alkoholu, a swoje ofiary potraktować wyjątkowo brutalnie. W Polsce “Gruby” był poszukiwany za rozboje i włamania. Zatrzymana została też 51-letnia kobieta, również Polka, która nie próbowała zapobiec brutalnemu atakowi na dwoje zmarłych. Policja wciąż stara się ustalić przyczyny tragedii. Przesłuchiwani są kolejni świadkowie.
Żródło info i foto: kontakt24.tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »