Sąd aresztował podejrzanych o brutalne zabójstwo w Lubaniu

Na trzy miesiące aresztował sąd trzech mężczyzn w wieku od 21 do 38 lat, podejrzanych o brutalne zabójstwo, do którego doszło w nocy z 15 na 16 marca w Lubaniu (woj. dolnośląskie) – poinformowała w poniedziałek Prokuratura Krajowa. Jak podała w komunikacie Prokuratura Krajowa, podejrzani o zbrodnię to Piotr M., Patryk M. i Paweł M. – mieszkańcy Lubania.

Mieli oni, zdaniem śledczych, brutalnie pobić mężczyznę – uderzać go m.in. metalowym prętem, a nożem zadać rany twarzy. „Następnie sprawcy pozostawili konającego pokrzywdzonego w mieszkaniu, gdzie na skutek odniesionych obrażeń zmarł” – podała prokuratura.

Podejrzani o tę zbrodnię usłyszeli zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Na wniosek prokuratury zostali aresztowani na trzy miesiące. Grozi im dożywocie.
Źródło info i foto: interia.pl

Lubań. Nożownik w jednym z supermarketów. Groził klientom, a potem zaatakował

Awantura, która wybuchła w piątek przed 13.00 w jednym z supermarketów w Lubaniu (woj. dolnośląskie), mogłaby się skończyć krwawą jatką, gdyby strażnicy miejscy nie mieli ze sobą tasera. Młody mężczyzna o solidnej budowie ciała wszedł do sklepu i od razu ruszył po nóż. Potem zaczął wygrażać klientom, a gdy pojawili się mundurowi, rzucił się na nich.

Zgłoszenie o awanturze w lubińskim supermarkecie straż miejska otrzymała w piątek, 23 sierpnia przed 13.00. Jak podaje portal eluban.pl, przerażeni świadkowie w pierwszej kolejności próbowali dzwonić na numery 112 oraz policji, ale nikt nie odbierał. Zareagowali dopiero strażnicy.

Młody mężczyzna podjechał pod drzwi supermarketu, wbiegł do środka i skierował się od razu do stoiska mięsnego. Tam chwycił za wielki, ok. 30-centymetrowy nóż, a potem, wymachując nim, zaczął biegać między regałami, grożąc klientom. Wywołał prawdziwą panikę. Kto mógł, starał się jak najszybciej uciec ze sklepu.

Strażnicy miejscy bardzo szybko pojawili się na miejscu. Najpierw wzywali mężczyznę do odrzucenia noża i próbowali wytrącić mu go z ręki. To jednak tylko bardziej rozwścieczyło napastnika. Rzucił się na mundurowych, który w obliczu zagrożenia byli zmuszeni użyć paralizatora. Dzięki taserowi udało się w końcu obezwładnić agresora. Sprawę przejęła już policja, która sprawdza okoliczności zdarzenia. Motywy działania nożownika nie są na razie znane.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Lubań: Zabójstwo 23-letniej kobiety. Miesiąc temu urodziła dziecko

Do tragicznego zdarzenia doszło w Lubaniu w województwie dolnośląskim. Policja zatrzymała mężczyznę, który jest podejrzewany o zabicie 23-latki.

Jak informuje RMF 24, dramatyczne sceny rozegrały się w jednej z kamienic w Lubaniu w województwie dolnośląskim. Z ustaleń dziennikarzy wspomnianego portalu wynika, że mężczyzna w wieku około 22 lat w czasie zdarzenia zachowywał się bardzo agresywnie. Zaatakował 34-letniego mężczyznę. Następnie rzucił się na 23-letnią kobietę. Zadał jej wiele ran ostrym narzędziem.

Napastnik został zatrzymany przez policję. Jak nieoficjalnie ustalił reporter RMF FM, mężczyzna mógł znajdować się pod wpływem środków psychotropowych. Zaatakowana kobieta cztery tygodnie temu urodziła dziecko. Policja prowadzi śledztwo w sprawie. Funkcjonariusze nie udzielają szczegółowych informacji.
Źródło info i foto: Wprost.pl

33-latek usłyszał zarzut zabójstwa. Przyznał się do gwałtu i zabójstwa byłej dziewczyny

Zarzut zabójstwa usłyszał 33-letni mieszkaniec Lubania na Dolnym Śląsku. Mężczyzna przyznał się do zgwałcenia i zabicia swojej byłej dziewczyny.

O sprawie, o której pisze wrocławska „Gazeta Wyborcza”, jako pierwsza zaalarmowała matka 24-latki. Kobieta była zaniepokojona faktem, iż córka od dwóch dni nie odbiera telefonów i nie daje znaku życia. Gdy dotarła do mieszkania, okazało się, że dziewczyna leży na łóżku. Już wtedy nie żyła, co potwierdził wezwany na miejsce lekarz.

„24-latka miała na ciele ślady krępowania rąk oraz ślady użycia przemocy” — czytamy w „GW”. Śledztwo w tej sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa w Lubaniu. W wyniku prowadzonych działań śledczych zatrzymano podejrzanego o dokonanie zbrodni 33-letniego byłego partnera ofiary.

Według ustaleń śledczych do tragedii doszło w nocy z piątku na sobotę. 33-latek przyszedł do mieszkania swojej niedawnej jeszcze partnerki (rozstali się na początku roku) ok. 3 nad ranem. Najpierw skrępował jej ręce, następnie zgwałcił, a na koniec udusił poduszką.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Adrian K. już 2 tygodnie na wolności

Już blisko 2 tygodnie cieszy się wolnoścą Adrian K. (27 l.), więzień który w brawurowym, iście filmowy stylu, uciekł z aresztu śledczego w Lubaniu (dolnośląskie). Zanim strażnicy zorientowali się, co i jak, on był już daleko. Na szczęście, nie jest to groźny przestępca odsiadujący wyrok za zabójstwo, brutalny gwałt czy pedofilię. Nie mniej, drobny złodziejaszek wyprowadził w pole cały wymiar sprawiedliwości. Nic dziwnego, że poleciały głowy. Dyrektor generalny odwołał szefa aresztu śledczego w Lubaniu, w tym samym dniu z posadą pożegnał się też dyrektor okręgowy służby więziennej we Wrocławiu.

Lakoniczne komunikaty o personalych roszadach na wysokich stanowiskach w dolnośląskim więziennictwie pojawiły się na głównej stronie internetowej służby więziennej. Pierwszy dotyczy odwołania dyrektora Aresztu Śledczego w Lubaniu, w którym doszło do ucieczki, drugi – odwołania szefa okręgowego Służby Więziennej we Wrocławiu. – Nie są to odwołania dyscyplinarne – podkreśla ppłk. Jarosław Góra, rzecznik dyrektora generalnego Służby Więziennej. – Cały czas toczy się postępowanie wyjaśniające przyczyny, przebieg i okolicznośći tej ucieczki. Być może, po jego zakończeniu, będą też i takie decyzje – tłumaczy.

Skąd zatem takie roszady personalne na wysokich stołkach? I to zaledwie kilka dni po brawurowej ucieczce Adriana K. zza więziennych krat? – Wpływ miał całkoształt służby, a w przypadku płk. Ryszarda Godyli, dyrektora okręgowego Służby Więziennej we Wrocławiu, także sprawowanie nadzoru nad podległymi mu jednostkami – wyjaśnia ppłk. Góra. Nie ukrywa jednak, że, niewyjaśniona jak dotąd, ucieczka więźnia z aresztu też miała na to wpływ. – Pewnym jest, że takie zdarzenie w ogóle nie powinno mieć miejsca – tłumaczy rzecznik. Jak ustaliliśmy, dotychczasowy szef okręgowy służby więziennej złożył już wniosek o emeryturę, który został zaakceptowany.

A co z samym Adrianem K.? Chyba ma się dobrze, bo kiedy zbiegł z aresztu śledczego, wszelki ślad po nim zaginął. Policja nabrała a tej sprawie wody w usta. Wiadomo tylko, że cały czas jest poszukiwany. – Cały czas trwają czynności, które mają na celu zatrzymanie zbiega – mówi nam nadkom. Dagmara Hołod z policji w Lubaniu. Przypomnijmy, do brawurowej ucieczki Adriana K., drobnego złodziejaszka z przestępstwami narkotykowymi na koncie, doszło 3 lutego przed południem. Nie wiadomo jak więzienny recydywista zbiegł z aresztu, w którym miał siedzieć do września 2017 roku.

Wiadomo, że przygotowanie ucieczki nie zbrało mu wiele czasu: za więzienne mury trafił 14 stycznia. Na razie nie wiadomo, czy K. zbiegł ze spacerniaka, czy też, jakimś cudem, wydostał się z celi. Wiadomo, że uciakł najprawdopodobniej stojącym w pobliżu aresztu mercedesem. Kradzionym? Podstawionym specjalnie na tę okoliczność? To też jeszcze nie jest jasne. Jasnym jest, że pościg zorganizowany przez służbę wiezienną i policję zakończył się fiaskiem. A Adrian K. cieszy się wolnością.
Żródło info i foto: Fakt.pl