Lublin: Trzylatek wypadł z okna. Rodzice kompletnie pijani

O dziecku, które wypadło z okna w budynku w Lublinie zawiadomiła w sobotę wieczorem policję kobieta, świadek wypadku. Trzylatek został przewieziony do szpitala. Funkcjonariusze szybko ustalili, że w mieszkaniu było troje dzieci i pijani rodzice. Ojciec spał, a matka „wyszła na papierosa”. Gdy matka „na chwilę wyszła z domu na papierosa”, a ojciec spał po pracy trzyletni chłopczyk skorzystał z okazji i wszedł na parapet okienny. Po chwili jednak stracił równowagę i wypadł z wysokości pierwszego piętra. Do wypadku doszło w sobotę około 20:20 w Lublinie.

Świadkowie zawiadomili policję i pogotowie. Dziecko zostało przewiezione do szpitala, gdzie ustalono, że upadając na miękkie podłoże nie doznało groźnych dla zdrowia obrażeń.

Jak się okazało w mieszkaniu poza 3-latkiem, który wypadł przez okno, była jeszcze dwójka nieletnich dzieci w wieku 6 i 11-lat. Byli również opiekujący się nimi nietrzeźwi rodzice. Badanie alkomatem wykazało, że w organizmie 33-letniego ojca był ponad 1 promil, a u matki prawie 1,5 promila alkoholu.

Mundurowi ustalają dokładny przebieg oraz okoliczności zdarzenia. Policja przypomina, że za narażenie dzieci na niebezpieczeństwo utraty zdrowia, a nawet życia Kodeks karny przewiduje karę do 5 lat więzienia. O zdarzeniu policja zawiadomi Sąd Rodzinny i Nieletnich. Dzieci trafiły pod opiekę trzeźwego członka rodziny.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Lublin: Zaginęła 17-latka i niemowlę

Policjanci z Lublina poszukują 17-letniej Sandry Winniczenko. W sobotę kobieta wyszła na przepustkę z domu dziecka ze swoim kilkumiesięcznym dzieckiem. Od tamtej pory nie ma z nią kontaktu. Sandra Winniczenko w sobotę 11 lipca ok. godz. 9:30 wyszła na przepustkę z domu dziecka. Zabrała ze sobą swoje kilkumiesięczne dziecko.

Od tamtej pory 17-latka nie wróciła do placówki i nie ma z nią kontaktu. Policja z Lublina próbuje ustalić miejsce jej pobytu.

Mundurowi udostępnili zdjęcie zaginionej i proszą o pomoc w poszukiwaniach. „Osoby, które widziały zaginioną lub posiadają jakiekolwiek informacje mogące przyczynić się do ustalenia miejsca jej pobytu, proszone są o kontakt z dyżurnym V Komisariatu Policji w Lublinie tel. 47 811 47 00, adres: ul. Koncertowa 4a lub na numer alarmowy 112” – apeluje policja.
Źródło info i foto: o2.pl

Zaginęła 21-letnia Urszula Cękiel z Lublina

Kobieta wyszła w poniedziałek rano z domu i do tej pory nie dała znaku życia. Policja i rodzina proszą o pomoc w poszukiwaniach. Policjanci poszukują 21-letniej Urszuli Cękiel z Lublina. Kobieta wyszła z domu w poniedziałek około godziny 10 rano. Do chwili obecnej nie wróciła jak również nie nawiązała kontaktu z rodziną.

Jak informuje portal „Zaginieni przed laty”, w dniu zaginięcia Urszula ubrana była w czarną bluzkę, ciemne spodnie jeansowe i brązową kurtkę bez kaptura długość 3/4. Z informacji portalu wynika, że może zachodzić ryzyko utraty życia.

Policja prosi, by wszelkie informacje mogące przyczynić się do ustalenia miejsca pobytu 21-latki kierować do dyżurnego komisariatu II w Lublinie na numer telefonu 47 811 45 72 lub na numer alarmowym 112. Komisariat znajduje się na ul. Walecznych 1.
Źródło info i foto: wp.pl

Lublin: To nie było samobójstwo. 31-latek został wypchnięty z 10. piętra

W piątek z 10. piętra jednego z wieżowców przy ul. Smyczkowej wypadł 31-letni mężczyzna. Zginął na miejscu. Okazuje się, że jego śmierć nie była wynikiem samobójstwa ani nieszczęśliwego wypadku. Został wypchnięty.

Do tragedii doszło w piątek. Policja dostała zgłoszenie, że przed budynkiem przy ul. Smyczkowej leży mężczyzna i nie daje oznak życia. Z informacji przekazanych dyżurnemu wynikało, że 31-latek popełnił samobójstwo, skacząc z 10. piętra wieżowca.

Funkcjonariusze przez wiele godzin zabezpieczali ślady i badali miejsce zdarzenia. Jak się okazało, w mieszkaniu, gdzie przebywał mężczyzna, widoczne były świeże ślady imprezy. Nie było tam jednak żadnych osób – czytamy w komunikacie policji.

Lublin. Mężczyźni się przyznali

Ustalono właściciela mieszkania i osoby, które były tak podczas tragedii. To trzej mężczyźni w wieku 24, 25 i 29 lat. Zostali zatrzymani pod Lublinem. Zgodnie utrzymywali, że ich 31-letni znajomy popełnił samobójstwo. Jednak po pewnym czasie przyznali, że doszło do zabójstwa.

Mężczyźni mieli najpierw razem pić alkohol, potem doszło między nimi do kłótni. Mieszkający w lokalu 29-latek namówił swoich kolegów do pobicia 31-latka. Ten po otrzymaniu kilku ciosów uciekł do drugiego pokoju i stanął na parapecie. Z okna miał go wypchnąć 24-letni kolega.

Zatrzymani zostali doprowadzeni do Prokuratury Rejonowej Lublin-Północ, gdzie usłyszeli zarzuty. 24-latek odpowie za zabójstwo oraz pobicie. 25-letni mieszkaniec Lublina usłyszał zarzuty pobicia, natomiast 29-latek musi liczyć się z odpowiedzialnością za podżeganie do pobicia. Decyzją sądu podejrzani trafili do tymczasowego aresztu na okres 3 miesięcy. Za zabójstwo grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: wp.pl

Lublin: Trwają poszukiwania sprawcy, który powiesił psa na drzewie

W Lublinie nieznany sprawca powiesił na drzewie psa. Policjanci poszukują osoby odpowiedzialnej za bestialski czyn. Obrońcy zwierząt zbierają pieniądze na nagrodę za pomoc w ujęciu oprawcy – donosi „Dziennik Wschodni”. Zwłoki psa znajdowały się w zagajniku u zbiegu ulic Świętochowskiego, Żeglarskiej i Powojowej. Jak pisze „Dziennik Wschodni”, widok był makabryczny.

„Pies został uduszony za pomocą dwóch opasek uciskowych. Sprawca zawiesił zwierzę na drzewie za pomocą przytwierdzonego do opasek odblaskowego cienkiego sznurka” – czytamy.

Sprawą zajmuje się policja, przeprowadzono oględziny i zabezpieczono ślady. Zostanie przeprowadzona sekcja zwłok psa. Nie wiadomo bowiem, czy pies jeszcze żył, kiedy oprawca wieszał go na drzewie, czy też zabił zwierzę wcześniej.

Policja apeluje o pomoc w wykryciu sprawcy. Informatorom zapewnia się anonimowość.

W ustaleniu i zatrzymaniu sprawcy stara się pomóc Fundacja EX LEGE, która zbiera pieniądze na nagrodę za wskazanie sprawcy. Zbiórka 10 tysięcy zł jest prowadzona poprzez internetowy portal ratujemyzwierzaki.pl (pod tytułem „Egzekucja”).

Za zabicie psa grozi kara do 3 lat więzienia, a w przypadku dokonania tego czynu ze szczególnym okrucieństwem – do 5 lat więzienia.
Źródło info i foto: interia.pl

Ochroniarz powstrzymał atak nożownika na dworcu w Lublinie

Gdy Kamil Włodarczyk (28 l.), ochroniarz na dworcu w Lublinie, dostrzegł przed sobą postawnego mężczyznę z uniesionym jak do ciosu wielkim nożem, nie spanikował. Choć furiat wykrzykiwał, że zaraz dokona rzezi wśród pasażerów, pan Kamil zaczął z nim spokojnie i rzeczowo rozmawiać. Przekonywał desperata, żeby odłożył nóż i się poddał. I po kilku ciągnących się w nieskończoność minutach udało się. 23-latek odrzucił broń i został obezwładniony. Do tragedii nie doszło.

Kamil Włodarczyk pracuje w ochronie dworca PKP w Lublinie już od kilku lat. Jego praca do nudnych nie należy. Codziennie zdarzają się jakieś incydenty, ale czegoś tak groźnego jeszcze nie było.

– Ten człowiek miał obłęd w oczach. Wymachiwał wielkim nożem, grożąc, że zrobi ludziom krzywdę. Krzyczał, że to przez kobietę, że leczy się psychiatrycznie i jest mu wszystko jedno – opowiada dzielny ochroniarz.

Wczuwając się w rolę zawodowego negocjatora, pan Kamil zaczął wciągać szaleńca w rozmowę. Próbował go przekonać, żeby nie zrobił czegoś głupiego, czego później będzie żałował. W końcu nożownik dał za wygraną i odrzucił broń. Natychmiast do akcji wkroczyli koledzy pana Kamila, obezwładniając desperata.

– To było najdłuższe pięć minut w moim życiu. Nie chciałbym, żeby taka sytuacja jeszcze kiedyś się powtórzyła – mówi ochroniarz.

Pan Kamil jest bardzo skromnym człowiekiem. Nie czuje się bohaterem. Twierdzi, że po prostu wykonywał swoją pracę. Jego wzorowa postawa została doceniona. On i jego koledzy z patrolu otrzymali od władz PKP list gratulacyjny i drobne upominki.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Warszawa: Poszukiwany gwałciciel zatrzymany. Ukrywał się od 3 lat

Policjanci z Lublina zatrzymali w Warszawie poszukiwanego listem gończym 36-latka, skazanego na trzy lata więzienia za gwałt; ukrywał się od 2017 r. Policjanci z KWP w Lublinie zajmujący się poszukiwaniem osób ukrywających się przed organami ścigania i wymiarem sprawiedliwości ustalili, że poszukiwany listem gończym 36-letni mieszkaniec Łukowa (Lubelskie) wynajmuje mieszkanie w Warszawie.

„Mężczyzna został zatrzymany (…). Był zaskoczony i nie stawiał oporu. Został już doprowadzony przez policjantów do aresztu śledczego w Warszawie” – poinformował Andrzej Fijołek z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

36-latek ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości od 2017 roku. Został skazany na trzy lata pozbawienia wolności za przestępstwo zgwałcenia, którego dopuścił się wspólnie z inną osobą.
Źródło info i foto: TVP.info

Zbigniew S. nie trafi do aresztu

Sąd Okręgowy w Lublinie zdecydował, że podejrzany o oszustwa i pranie brudnych pieniędzy Zbigniew S. pozostanie na wolności. Do 24 stycznia ma wpłacić 500 tys. zł poręczenia majątkowego. Posiedzenie sądu było niejawne. Sąd nie zezwolił też na obecność dziennikarzy podczas ogłoszenia orzeczenia.

Lubelski sąd okręgowy rozpatrywał zażalenia stron na postanowienie sądu rejonowego, który nie uwzględnił wniosku prokuratury o aresztowanie Zbigniewa S. Zastosował wobec niego poręczenie majątkowe w wysokości 500 tysięcy złotych, dozór policji oraz zakaz opuszczania kraju, połączony z zatrzymaniem paszportu.

Jak powiedziała Ewa Górska-Wójcik z SO w Lublinie, sąd utrzymał w mocy poprzednie postanowienie. Wyznaczył jedynie termin na „złożenie kwoty poręczenia do dnia 24 stycznia 2020 r. W pozostałym zakresie zaskarżone postanowienie utrzymać w mocy” – powiedziała Górska-Wójcik.

Zbigniew S. został zatrzymany przez policję 16 grudnia ubiegłego roku. Prokuratura postawiła mu siedem zarzutów. Dwa najpoważniejsze dotyczą przywłaszczenia powierzonych mu przez darczyńców ponad 900 tys. zł oraz tzw. prania brudnych pieniędzy. Czyny te są zagrożone karą do 15 lat pozbawienia wolności.

Sprawa dotyczy organizowanych przez fundację Zbigniewa S. aukcji samochodowych na cele dobroczynne. Fundacja kupowała samochody od komisu należącego do S. Następnie organizowała loterię, w której samochód wart np. 400 tys. zł można było wylosować za 200 zł pod warunkiem, że w loterii było w wyznaczonym okresie 2 tys. wpłat po 200 zł. Nadwyżka miała trafiać na pomoc potrzebującym.

Prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o aresztowanie podejrzanego. Sąd Rejonowy Lublin-Zachód tego wniosku nie uwzględnił. Nie określił także terminu wpłacenia kaucji. Zrobił to dziś lubelski sąd okręgowy.

Jak informowała Prokuratura Regionalna w Lublinie, „przestępcza działalność Zbigniewa S. trwa od wielu lat. Odbywał on wielokrotnie kary bezwzględnego pozbawienia wolności. Pierwszy wyrok skazujący Zbigniewa S. zapadł jeszcze w 2000 roku, kiedy sąd skazał go na karę 4 lat pozbawienia wolności w związku z popełnionymi oszustwami”. Jak podano w komunikacie ”łącznie w sprawach przeciwko Zbigniewowi S. zapadło 19 prawomocnych wyroków skazujących. Poza oszustwami przestępstwa przez niego popełnione polegały między innymi na składaniu fałszywych zeznań, znieważaniu osób i stosowaniu przemocy lub gróźb bezprawnych w celu zmuszenia funkcjonariusza do odstąpienia od czynności służbowej”.

W styczniu tego roku Zbigniew S. został zatrzymany w związku ze śledztwem prowadzonym przez kielecką prokuraturę, w którym jest podejrzany o kierowanie gróźb pod adresem ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, jego żony Patrycji Koteckiej i wiceprokuratora generalnego Beaty Marczak.
Źródło info i foto: TVP.info

Znany biznesmen Zbigniew Stonoga zatrzymany

Kontrowersyjny biznesmen Zbigniew Stonoga został zatrzymany przez policję i przewieziony do Prokuratury Regionalnej w Lublinie – informuje oficjalny fanpage Stonogi na Facebooku. Według autorów wpisu, funkcjonariusze mieli zjawić się w domu biznesmena o szóstej rano.

„UWAGA, UWAGA, UWAGA !!! Dzisiaj w nocy przed godz. 4-tą na trasie, w drodze do Szpitala Onkologicznego w Bydgoszczy, został zatrzymany przez policję Zbigniew Stonoga” – napisano na oficjalnym fanpage’u biznesmena na Facebooku.

Dodano, że Stonoga został przewieziony na przesłuchanie do Prokuratury Regionalnej w Lublinie

„Na tym nie koniec nękania, ponieważ o szóstej rano ekipa policji wpadła z rewizją na mieszkanie Państwa Stonoga i przeszukują cały dom. Jest to informacja, o której musicie wiedzieć!!!” – czytamy w dalszej części wpisu na Facebooku.

Zbigniew Stonoga stanął w połowie marca przed krakowskim sądem. Kontrowersyjny biznesmen jest oskarżony o wyrządzenie szkody znacznej wartości w majątku krakowskiej spółki motoryzacyjnej Viamot.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zabił brata z zazdrości o dziewczynę. Ona też usiadła na ławie oskarżonych

To współczesna historia Kaina i Abla. W Lublinie brat miał zamordować brata. Powodem – zazdrość o dziewczynę. Ona sama też usiadła na ławie oskarżonych, miała podżegać do zbrodni. Parze grozi dożywocie. Marcin M. , który spotykał się z Kamilą F. podejrzewał brata – Marka o romans z nią. 13 grudnia doszło między nimi do awantury na stacji benzynowej w Lublinie. Kobieta miała szeptać, żeby mężczyzna okaleczył brata.

Cios w głowę

– Zadał bratu cios w głowę powodując ranę ciętą w okolicy czołowej o długości około 10 cm, a następnie ugodził w klatkę piersiową – mówił w sądzie Janusz Syczyński z Prokuratury Rejonowej w Radzyniu Podlaskim.

Para nie udzieliła pomocy rannemu. Wróciła do domu i zaczęła się pakować, żeby uciec. Pan Marek zmarł w szpitalu. Kamila F. miała wycierać nóż z odcisków palców, Marcin M. wyrzucił go do stawu. Policja zadziała jednak błyskawicznie. Doszło do zatrzymania godzinę po zdarzeniu.

Marcin M. przed sądem przekonuje, że nie zmierzał brata zabić, a jedynie okaleczyć. Kamila F. jest oskarżona o zacieranie śladów, nakłanianie do zabójstwa i nie udzielenie pomocy.

Obojgu grozi dożywocie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl