Policjanci nie zastali w domu bossa „wnuczkowej mafii”. Będzie list gończy

Funkcjonariusze policji w środę (25 marca) rano przekazali do sądu materiały wskazujące na konieczność poszukiwania Arkadiusza Ł. ps. „Hoss” listem gończym. „Hoss” specjalizował się w przestępstwach metodą „na wnuczka”. Jak poinformował mł. insp. Andrzej Borowiak z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu, funkcjonariusze we wtorek, po otrzymaniu dokumentacji z sądu, podjęli próbę zatrzymania „Hossa”.

„Nakaz zatrzymania nie mógł zostać zrealizowany. Arkadiusz Ł. nie przebywał pod adresem wskazanym sądowi. Dlatego w środę rano funkcjonariusze pojechali do sądu, by dostarczyć dokumentację wskazującą na konieczność poszukiwania Arkadiusza Ł. listem gończym” – powiedział Borowiak.

Jak wyjaśniał we wtorek sędzia Aleksander Brzozowski z Sądu Okręgowego w Poznaniu, w przypadku braku możliwości zatrzymania „Hossa” w miejscu, w którym miał przebywać, zostanie za nim wydany list gończy.

Areszt międzyinstancyjny

Sąd Okręgowy w Poznaniu uwzględnił w poniedziałek wniosek Prokuratury Okręgowej w Warszawie o zastosowanie wobec Arkadiusza Ł. ps. „Hoss” tymczasowego aresztu międzyinstancyjnego w związku z wyrokiem, który wobec „Hossa” został orzeczony we wrześniu ubiegłego roku.

„We wrześniu w sprawie ‚Hossa’ została orzeczona nieprawomocnie kara siedmiu lat pozbawienia wolności, czyli kara surowa. Obecnie jest rozpoznawana apelacja. Sposób jej rozpoznania będzie miał bezpośrednie przełożenie na postępowanie, które zostało umorzone w ubiegłym tygodniu” – wyjaśniła w poniedziałek prokurator Mirosława Chyr z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

„Żeby zabezpieczyć wykonanie kary, prokurator wniósł o zastosowanie międzyinstancyjnego aresztu tymczasowego, uzasadniając wniosek wysokim prawdopodobieństwem prawomocnego orzeczenia kary siedmiu lat pozbawienia wolności, a także uzasadnioną obawą, że oskarżony będzie uciekał, ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości” – dodała prok. Chyr.

Prokurator przypominała, że „Hoss” zachowywał się w opisany sposób „na gruncie sprawy, która została właśnie umorzona”.

„Sąd Okręgowy w Poznaniu uwzględnił wniosek. Zgodził się, że to, jak się oskarżony zachowuje w kontaktach z organami ścigania, jest przesłanką do zastosowania tymczasowego aresztowania. Areszt został zastosowany na okres sześciu miesięcy” – dodała.

Ten okres aresztowania powinien wystarczyć do rozpoznania apelacji od wrześniowego wyroku, którą wniosły strony.

Zażalenie na decyzję z 18 marca

Prokuratura Okręgowa w Warszawie przygotowuje także zażalenie na decyzję Sądu Okręgowego w Poznaniu, podjętą 18 marca.

Jak wyjaśniał w minionym tygodniu sędzia Aleksander Brzozowski, „18 marca sąd umorzył wobec Arkadiusza Ł. postępowanie z uwagi na to, że czyny, które zostały zarzucone oskarżonemu w tym postępowaniu, zawierają się w okresie, który został osądzony przez Sąd Okręgowy w Poznaniu we wrześniu ubiegłego roku. Sąd wówczas przyjął koncepcję czynu ciągłego, czyli dane zachowania, w tym przypadku oszustwa, popełnione w jednym czasie, uznał za jeden czyn. Nowy akt oskarżenia obejmuje takie same zachowania, popełnione tą samą metodą, w tym samym czasie. Jest to okres zamknięty i wszystkie czyny z tego okresu uznaje się za osądzone, nawet jeżeli organy ścigania ujawniły je później. W związku z umorzeniem postępowania sąd podjął decyzję o zwolnieniu Arkadiusza Ł. z aresztu” – poinformował sędzia Brzozowski.

„Król wnuczkowej mafii”

„Hoss” został nieprawomocnie skazany we wrześniu ub.r. przez Sąd Okręgowy w Poznaniu na siedem lat więzienia za oszustwa dokonane metodą „na wnuczka”. Proces „króla wnuczkowej mafii” trwał ponad dwa lata. Śledczy zarzucali mu udział w grupie przestępczej i wyłudzenie lub próbę wyłudzenia w Niemczech, Szwajcarii i Luksemburgu – w latach 2012-2014 – w sumie kilku milionów złotych w różnych walutach oraz kosztowności: biżuterii, złota i złotych monet.

Ofiarami były głównie osoby w podeszłym wieku, często samotne. Mężczyzna wprowadzał seniorów w błąd, pozorując bliskie pokrewieństwo lub znajomość z nimi. Miał też podawać się m.in. za funkcjonariusza policji.

Na ławie oskarżonych Hoss zasiadł razem ze swoim bratem. Adam P. został skazany na sześć lat pozbawienia wolności. Sąd nakazał im również naprawienie szkody oraz pokrycie kosztów sądowych. Żaden z mężczyzn nie był w tej sprawie pozbawiony wolności. Po zatrzymaniach w 2015 roku obaj poszli na współpracę z prokuraturą, przyznali się do przestępstw i zgodzili się dobrowolnie poddać karze, wpłacili także poręczenia majątkowe. Z ugody wycofali się dopiero na etapie postępowania sądowego.

Ponowne zatrzymanie

W lutym 2017 roku „Hoss” został ponownie zatrzymany na warszawskiej Woli przez Centralne Biuro Śledcze Policji na podstawie materiałów zebranych przez warszawską prokuraturę. Nowe zarzuty dotyczyły wyłudzeń na blisko 1,6 mln złotych w latach 2012-2014.

Sprawa nabrała rozgłosu, bo Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów uznał, że areszt w tej sprawie nie będzie konieczny i wyznaczył mu dozór policji połączony z poręczeniem majątkowym. Wkrótce po tej decyzji „Hoss” zniknął, a prokuratura wytknęła sądowi, że przekroczył czas 24 godzin, jaki miał na zbadanie wniosku i decyzję. Śledczy wnieśli też do sądu odwoławczego o zmianę decyzji i aresztowanie „Hossa”.

W sprawie głos zabrał także Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, podkreślając, że „przestępca, który grasuje ze swoją szajką w całej Europie, okradając starszych ludzi z oszczędności ich życia, nie powinien się dłużej cieszyć wolnością”.

Ukrywał się w wynajętym mieszkaniu

Arkadiusz Ł. został zatrzymany po miesiącu poszukiwań. Ukrywał się na stołecznym Żoliborzu w wynajętym mieszkaniu. Ujęli go funkcjonariusze z policyjnego Zespołu Poszukiwań Celowych z Poznania. „Hoss” był w tej sprawie aresztowany od 17 marca 2017 roku.

Jesienią ubiegłego roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie ponownie oskarżyła Arkadiusza Ł. Sprawa początkowo trafiła do Sądu Okręgowego w Warszawie, a następnie decyzją sądu apelacyjnego, przekazana do rozpoznania przez Sąd Okręgowy w Poznaniu. Jej finałem była decyzja z 18 marca o umorzeniu postępowania.
Źródło info i foto: interia.pl

„Hoss”, król mafii wnuczkowej skazany

Na 7 lat więzienia skazał we wtorek poznański sąd Arkadiusza Ł. ps. Hoss, nazywanego „królem mafii wnuczkowej”. Wobec jego brata Adama P. orzeczono karę 6 lat pozbawienia wolności. Obaj oskarżeni byli o kradzieże i wyłudzenia kilku milionów złotych w Niemczech, Szwajcarii i Luksemburgu.

Proces Arkadiusza Ł. ps. Hoss, nazywanego „królem mafii wnuczkowej”, toczył się przed poznańskim sądem okręgowym ponad dwa lata. Śledczy zarzucali mu udział w grupie przestępczej i wyłudzenie lub próbę wyłudzenia w Niemczech, Szwajcarii i Luksemburgu w latach 2012-2014 w sumie kilku milionów złotych w różnych walutach oraz kosztowności: biżuterii, złota i złotych monet. Ofiarami były głównie osoby w podeszłym wieku, często samotne.

Mężczyzna miał wprowadzać obywateli innych państw w błąd co do tożsamości, pozorując bliskie pokrewieństwo lub znajomość z nimi. Miał też podawać się m.in. za funkcjonariusza policji. Na ławie oskarżonych Hoss zasiadł razem ze swoim bratem Adamem P., który odpowiadał z wolnej stopy.

We wtorek poznański sąd uznał Arkadiusza Ł. za winnego zarzucanych mu przestępstw i wymierzył mu karę łączną 7 lat więzienia. Wobec jego brata orzeczono karę 6 lat pozbawienia wolności. Sąd nakazał im również naprawienie szkody, oraz pokrycie kosztów sądowych.

Sędzia Karolina Siwierska podkreśliła w uzasadnieniu wyroku, że „przestępczy proceder prowadzony przez oskarżonych, z którego uczynili sobie stałe źródło dochodu, był wyjątkowo odrażający moralnie”.

– Oskarżeni oszukiwali ludzi w podeszłym wieku, wykorzystując ich nieporadność, naiwność, dobre serce i w ten sposób pozbawiali ich oszczędności całego życia, czy pamiątkowej, rodzinnej biżuterii – dodała.

Wydany we wtorek wyrok nie jest prawomocny.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Człowiek „Hossa” w końcu wpadł w ręce policji

Mocny cios w mafię okradającą emerytów metodą na wnuczka. Policja dorwała kolejnego bossa gangu, romskiego pastora o ksywie Murzyn. On i jego rodzina pławili się w luksusach, wyłudzając pieniądze od dobrodusznych staruszków ze Śląska. Banda jest blisko związana z Arkadiuszem Ł. ps. Hoss (49 l.), który kilkanaście lat temu wymyślił tę metodę.

58-letni dziś pastor zaczynał swoją wnuczkową karierę właśnie u Arkadiusza Ł. Osławiony król romskiej mafii o pseudonimie Hoss wraz ze swoim bratem Adamem P. (44 l.) i żoną Sylwią K. (48 l.) wpadli na pomysł naciągania starszych osób, wciskając im przez telefon wstrząsające historie. Z początku o krewnym w nagłej potrzebie, a później o policjancie prowadzącym tajną akcję i proszącym o przekazanie funduszy. Zarobili miliony. A że „Hoss” i „Murzyn” są dalekimi kuzynami, król nauczył pastora i jego rodzinę, jak okręcić sobie emeryta wokół palca i wydoić z niego ostatnią złotówkę.

„Murzyn” okazał się pojętnym uczniem i kradł na potęgę. W internecie chwalił się zdjęciami z wycieczek do Ameryki, na egzotyczne wyspy, luksusowymi autami i rezydencjami, przy których te ze słynnego serialu „Dynastia” wypadają blado. I chociaż był ostrożny i miał ludzi, którzy wykonywali za niego brudną robotę, w końcu wpadł.

– 58-latek został zatrzymany. Usłyszał zarzut kierowania grupą przestępczą, która zajmowała się popełnianiem oszustw przy wykorzystaniu tzw. metody na policjanta. Do zarzucanego czynu się nie przyznał – mówi Marta Zawada-Dybek z Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

W więzieniu nie będzie samotny, bo za kraty trafił także jego 48-letni zięć „Dziuniek”. – Mężczyzna usłyszał zarzut udziału w grupie przestępczej. Okazało się, że był poszukiwany do odbycia kary 4,5 roku więzienia – informuje śląska policja. Jak udało nam się ustalić, „Dziuniek” unikał odsiadki, bo wyłudzonymi od emerytów pieniędzmi opłacał lekarzy, którzy zapewniali, że jest bardzo chory. Podczas styczniowej akcji wpadli też córka pastora, wybitna oszustka „Hamba”, i jej brat „Lasio” oraz dwoje członków ich rodzin. – Wszystkie te osoby zostały tymczasowo aresztowane na okres trzech miesięcy. Grozi im do 12 lat pozbawienia wolności – mówi prok. Zawada-Dybek.

Zdumiewa jednak fakt, że śledczy przedstawili Cyganom zarzuty oszustw opiewających na sumę zaledwie 280 tys. zł. Mniej więcej tyle warte były zegarki i auta, które zabezpieczono podczas zatrzymania! Ale policjanci zapewniają, że sprawa jest rozwojowa. Być może wkrótce zatrzymają pozostałych krewnych „Murzyna” i odnajdą ukryty majątek.
Źródło info i foto: se.pl

Mafia wnuczkowa coraz bardziej aktywna

Emeryci oddają oszustom coraz więcej pieniędzy! Przez pierwsze pół roku mafia ukradła stołecznym seniorom ponad 8 milionów złotych, czyli aż dwa miliony więcej niż w tym samym czasie w 2016 roku. Najczęściej naciągani są starsi mieszkańcy Woli, Bemowa i Mokotowa.

– Liczba przestępstw metodą „na wnuczka” i „na policjanta” dokonanych w pierwszej połowie ubiegłego roku jest porównywalna. Zauważalny jest natomiast spory wzrost wyłudzonych kwot – mówi asp. szt. Tomasz Oleszczuk z Komendy Stołecznej Policji. Szajka podszywa się pod krewnych w potrzebie, funkcjonariuszy operacyjnych albo tajniaków z CBŚ. Plan jest prosty i – mimo licznych ostrzeżeń policji – ciągle ten sam: senior musi wypłacić gotówkę, która posłuży za przynętę. Na szczycie niechlubnej listy w tym roku są Wola i Bemowo. Tam z kont 36 seniorów zniknęło już 1,9 mln złotych! To przerażający wzrost. Rok wcześniej w tym samym okresie wyłudzono „tylko” 879 tys. Na Mokotowie i Ursynowie mafia wnuczkowa oszukała 43 osoby, zabierając im 1,7 mln oszczędności. Oszuści upodobali sobie także Pragę-Północ i Białołękę, wykradając emerytom ponad milion, czyli dwa razy więcej niż w 2016 roku! Na Pradze-Południe skradziono kolejny milion. W otaczających Warszawę powiatach oszustwa na seniorach nie są już tak uciążliwe. Od stycznia naciągnięto 28 staruszków na 642 tys. zł. Jedynie

Nowy Dwór Mazowiecki może poszczycić się zerowym zainteresowaniem oszustów. Niestety, na niewiele zdają się policyjne porady i spotkania z seniorami, na których funkcjonariusze prezentują modele oszustw i przestrzegają przed metodami „na wnuczka” czy „na policjanta”. Mafia wciąż znajduje kolejne naiwne osoby, które dają się wciągnąć i oszukać.

Zatrzymanych sprawców jest niewielu – w tym roku zaledwie 21 osób. A ci, którzy wpadają, to zwykle tzw. odbieraki, osoby, które tylko pośredniczą w przekazywaniu pieniędzy i są na usługach zorganizowanych grup przestępczych. A bossowie pozostają nieuchwytni.
Źródło info i foto: se.pl