Modelka Emily Ratajkowski oskarża fotografa o molestowanie seksualne

Supermodelka Emily Ratajkowski opisała na łamach magazynu „Vulture” długi artykuł pt. „Kupowanie siebie z powrotem. Kiedy modelka ma własny wizerunek”, w którym opisuje m.in. początki swojej kariery. Wspomina też o prawnej batalii z fotografem Jonathanem Lederem, który miał ją upić i molestować, a później bezkarnie wydać książkę z jej pikantnymi zdjęciami.

Historia Emily Ratajkowski przeraża! Modelka w artykule opisuje, jak zaczynała swoją karierę modelki. Od 14. roku życia znała swoją agentkę, ale kariera dopiero przyspieszyła, gdy Emily skończyła 20 lat. W 2012 roku poznała fotografa Jonathana Ledera, który miał zrobić jej serię artystycznych zdjęć dla magazynu „Darius”. Młodziutka Emily wsiadła do autobusu i pojechała do domu fotografa, który zapewnił jej, że publikacja w artystycznym magazynie będzie jej przepustką do wielkiej kariery. Krótko mówiąc: zamiast zapłaty – obietnice.

W dalszej części artykuły Ratajkowski opisuje jak wyglądała sesja zdjęciowa. Fotograf stwierdził, że będzie to sesja w bieliźnie, i to już zaskoczyło Emily. W międzyczasie Leder ciągle polewał jej wino, a jak pisze Emily, piła je, bo nie chciała wyjść na niedojrzałą. Po sfotografowaniu w bieliźnie Leder powiedział: „Spróbujmy teraz nago”. Przerażona żądaniami fotografa i pijana, Emily posłusznie ściągnęła bieliznę i pozowała nago. W końcu po sesji zdjęciowej wylądowali pod kocem.

– Większość tego, co nastąpiło później, rozmywa się, z wyjątkiem uczucia. Nie pamiętam całowania, ale pamiętam, jak nagle jego palce znalazły się we mnie – twierdzi Emily. – Mocniej i mocniej, pchając i pchając, jak nikt wcześniej mnie nie dotykał ani nie dotykał mnie od tamtej pory. Czułam swój kształt i to naprawdę, naprawdę bolało. Instynktownie podniosłam rękę do jego nadgarstka i z siłą wyciągnęłam ze mnie jego palce. Nie powiedziałam ani słowa – opisuje molestowanie Ratajkowski. Później fotograf miał wstać i wyjść, z kolei ona musiała przenocować w jego domu, a wcześnie rano złapała powrotny pociąg do domu.

Jonathan Leder nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Nie uważa też, że publikując zdjęcia Emily z tamtej nocy, okradł ją. Książka ze zdjęciami Ratajkowski ukazała się w 2016 roku.
Źródło info i foto: se.pl

Firma wynajęła magazyn od szpitala. Gromadzili w nim narkotyki

Fikcyjna firma wynajęła magazyn od jednego z poznańskich szpitali. Przestępcy przechowywali tam 27 kg marihuany, ponad 2 kg amfetaminy oraz 5 tys. tabletek ekstazy. Czarnorynkowa wartość zabezpieczonych narkotyków to prawie 1,5 miliona złotych. Policjanci zatrzymali dwie osoby.

Narkotyki warte 1,5 mln zł były przechowywane przez przestępców w wynajętym magazynie na terenie jednego z poznańskich szpitali – poinformowała w niedzielę wielkopolska policja. Funkcjonariusze wkroczyli do magazynu w miniony poniedziałek. – Nikt z personelu szpitala nie miał dostępu do pomieszczeń i nie wiedział, co się w nich znajduje – podkreśliła podinspektor Iwona Liszczyńska z zespołu prasowego wielkopolskiej policji. Podczas przeszukania magazynu policjanci znaleźli sporej wielkości pakunki z narkotykami.

– Łącznie było to przeszło 27 kg marihuany, ponad 2 kg amfetaminy oraz 5 tys. tabletek ekstazy. Czarnorynkowa wartość zabezpieczonych narkotyków to prawie 1,5 miliona złotych – podała Liszczyńska.

Pomieszczenia gospodarcze na terenie placówki służby zdrowia zostały wynajęte na podstawioną osobę, tzw. słupa. Jak podaje Liszczyńska, przestępcy liczyli, iż dzięki temu policjanci nie wpadną na trop narkotykowego magazynu.

Najpierw ich obserwowali, potem zatrzymali

Policjanci podejrzewają, że sprawa miała swój początek kilka miesięcy temu, kiedy poznańscy kryminalni zaczęli obserwować dwóch mężczyzn w przeszłości karanych za przestępstwa narkotykowe. Policjanci dostali informację, że obaj „nie zaprzestali swojej nielegalnej działalności”.

W poniedziałek, w pomieszczeniach gospodarczych szpitala, w których przechowywano narkotyki, zatrzymano 26-letniego mężczyznę. Drugi z podejrzanych w tej sprawie został zatrzymany tego samego dnia na terenie Poznania. – 27-letni mężczyzna posiadał przy sobie broń palną i amunicję – dodała Liszczyńska. Zatrzymani to mieszkańcy Poznania. Usłyszeli zarzuty posiadania znacznych ilości narkotyków oraz posiadania broni palnej bez zezwolenia. – Za popełnione przestępstwa grozi im odpowiednio 10 i 8 lat pozbawienia wolności – poinformowała policjantka. Podejrzani decyzją sądu zostali tymczasowo aresztowani na trzy miesiące.
Źródło info i foto: tvn24.pl

W Bułgarii przechwycono 76 kg kokainy. Narkotyki były ukryte w bananach

Blisko 76 kg kokainy o wartości około 5 mln lewów (2,5 mln euro) odkryła bułgarska policja w dużej partii bananów z Ekwadoru. Kontenery z podejrzanym ładunkiem przybyły do portu w Burgas pod koniec lipca i miały trafić do magazynu owoców i warzyw. Statek handlowy przybył do portu Burgas z Ekwadoru, po drodze zatrzymywał się we Włoszech. Na jego pokładzie było 19 kontenerów z bananami, ułożonych w 20 tys. kartonowych pudeł.

Narkotyki znaleziono w czterech z nich przed transportem do magazynów. Wcześniej 3 tys. pudeł przetransportowano do Rumunii. Nie wiadomo, czy w nich były tylko banany. Przedstawiciel policji w Burgas poinformował, że obecnie trwa kontrola wszystkich czterech krajowych magazynów należących do importera.

Według prokuratury szacunkowa wartość przejętej kokainy wynosi 5 mln lewów, ale po podzieleniu na mniejsze dawki w celu sprzedaży na ulicy wartość byłaby o wiele wyższa. W sprawie prowadzone jest dochodzenie, ale dotąd nie ma zatrzymanych.
Źródło info i foto: onet.pl

Te auta najczęściej padają łupem złodziei w Polsce

Kradzione są głównie auta starsze, które następnie stanowią swoisty magazyn części zamiennych dla innych pojazdów. Największą grupą ryzyka są samochody w wieku od 6 do 10 lat. Ale jeśli chodzi o marki i modele, to tu sprawa zaczyna się komplikować…

– Z naszego najnowszego raportu wynika, że najbardziej na kradzież auta w Polsce narażeni są właściciele pojazdów, które mają od 6 do 10 lat. Grupa ta stanowiła 34 proc. wszystkich utraconych w 2017 roku samochodów – mówi dziennik.pl Wojciech Drzewiecki, szef instytutu Samar.

Na drugiej lokacie są pojazdy w wieku od 11 do 15 lat (ponad 20 proc.). Na trzecim miejscu znajduje się młode cztery kółka, bo w wieku od roku do 3 lat (z udziałem ok. 18 proc.). Najmniej skradziono 15-latków – 9 proc.

Masz sześcioletnie auto z silnikiem Diesla? To uważaj

Według analityków kwestia wieku skradzionych samochodów ściśle łączy się z faktem, że właścicielami ponad 75 proc. skradzionych pojazdów były osoby prywatne (czyt. Polaka stać głównie na starsze auto).

Wśród instytucjonalnych właścicieli aut najbardziej na kradzieże były narażone firmy leasingowe (ponad 18 proc.). Podczas gdy firmy CFM (Car Fleet Management) były właścicielami tylko 2 proc. pojazdów, a pozostałe firmy – 4 proc.

Prawie 56 proc. wszystkich aut wyrejestrowanych w 2017 roku z powodu kradzieży stanowiły modele napędzane silnikiem Diesla (dwa lata wcześniej – 63 proc.). Jednostka benzynowa napędzała 44 proc. pojazdów (w 2015 – niecałe 37 proc.).

Które auta kradną najczęściej? Zaskakujące statystyki

W nowym raporcie pokuszono się też o porównanie liczby samochodów wyrejestrowanych z powodu kradzieży do ogólnej liczby aut danej marki w Polsce. Zdaniem analityków dzięki temu kierowcy mogą liczyć na wyraźniejszy obraz tego, jak wysokie jest ryzyko kradzieży danego modelu (czyli kto powinien najbardziej obawiać się przestępców). Eksperci twierdzą, że im więcej jest zarejestrowanych aut danego producenta, tym udział marki/modelu w statystyce kradzieżowej jest mniejszy, im zaś mniej jest aut konkretnego modelu na rynku, tym prawdopodobieństwo utraty samochodu jest większe.

Policja od pewnego czasu unika podawania listy złodziejskich przebojów, ale nieoficjalnie mówi się, że do najczęściej kradzionych nad Wisłą marek należy Volkswagen (Golf, Passat, Touran), Audi (A3, A4 i A6) i Toyota (Yaris, Corolla, Auris, Avensis).

Jednak po zestawieniu tych informacji przez Samar z ogólną liczbą samochodów danego producenta zarejestrowanych w Polsce sytuacja wygląda zupełnie inaczej – Volkswagen spada na 30. miejsce (na ponad 2,3 mln VW zarejestrowanych w 2017 roku skradziono niespełna 900 sztuk, czyli 0,04 proc.), Audi – na 24 (udział skradzionych aut wynosi 0,11 proc.), a Toyota – na 18 (0,08 proc.).

Instytut wylicza, że liderem rankingu przygotowanego pod kątem udziału aut skradzionych w stosunku do liczby zarejestrowanych pojazdów danej marki jest… norweski Think. Na 10 zarejestrowanych aut tej firmy skradziono 1 sztukę, co stanowi rekordowe w skali rynku 10 proc.

Drugie miejsce zajmuje Bentley – łupem złodziei padło w 2017 roku 0,8 proc. parku marki. Podium zamyka – uwaga! – Zakład Samochodów Dostawczych, który produkował polskiego minibusa Nysa (skradziono 0,78 proc. tych dostawczaków). Czwarte miejsce należy do amerykańskiej marki Saturn – w 2017 roku został skutecznie, czyli bezpowrotnie skradziony 1 egzemplarz spośród 161 zarejestrowanych.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Szczecin: 8 osób okradło magazyn na ponad 2,8 mln złotych

Osiem osób okradło jeden ze szczecińskich (województwo zachodniopomorskie) magazynów, wynosząc z niego towar wart ponad 2,8 miliona złotych. Jak ustalili śledczy, z przestępcami współpracował jeden z pracowników okradzionej spółki – mężczyzna piastował w niej stanowisko kierownicze. Złodziejom grozi 10 lat więzienia. Jeden z przestępców usłyszał jeszcze dodatkowy zarzut, dotyczący przestępstw narkotykowych.

Do bulwersującego przestępstwa doszło w październiku 2017 roku. Siedem osób dokonało włamania, posługując się w tym celu dopasowanym kluczem do drzwi pomieszczeń socjalnych. – Następnie wyłączyli system alarmowego i zasilanie elektryczne, po czym zabrali mienie wielkiej wartości w postaci alkoholu, baterii, zapalniczek, prezerwatyw oraz papierosów różnych marek na łączną kwotę 2 823 106,31 zł – informuje Prokuratura Okręgowa w Szczecinie.

W trakcie śledztwa okazało się, że sprawcy byli nie tylko bardzo dobrze przygotowani do skoku (mieli m.in. specjalistyczne środki techniczne i kilka środków transportu), to jeszcze w ich szeregach była osoba, zajmująca stanowisko kierownicze w szczecińskiej strukturze pokrzywdzonej spółki.

– Wszyscy sprawcy zostali tymczasowo aresztowani. Pięciu spośród ośmiu podejrzanych było w przeszłości karanych sądownie – informuje szczecińska prokuratura. Za zarzucane im czyny grozi kara pozbawienia wolności roku do 10 lat. Paserowi, któremu zarzucono również m. in. przestępstwo narkotykowe, grozi kara pozbawienia wolności od 3 do 15 lat.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Włamanie do magazynu firmy handlującej bronią koło Złotowa

Włamanie do magazynu firmy handlującej bronią koło Złotowa w Wielkopolsce. Firma znajduje się na dawnych terenach wojskowych – zaopatruje wojsko. W magazynie między innymi była broń i amunicja. Od wielu godzin – jak się dowiedział reporter RMF FM – policjanci wraz z przedstawicielami firmy prowadzą inwentaryzację sprzętu. Na razie nikt nie chce ujawniać żadnych szczegółów. Krzysztof Zasada usłyszał jedynie, że sprawa wygląda na poważną.

Nasz dziennikarz ustalił, że amunicję i uzbrojenie – także specjalistyczne przechowywano w dużym lotniczym hangarze na terenach powojskowych. Te zabudowania wynajęła na magazyny firma, która zajmuje się handlem bronią. Niedawno przeniosła się ze Śląska do Wielkopolski. Ma wszelkie certyfikaty na posiadany asortyment.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policjanci w magazynie narkotyków

Ponad 2 kg amfetaminy, prawie 140 g kokainy, a także kilkadziesiąt porcji mefedronu i marihuany – taka ilość narkotyków o wartości ponad 150 tys. zł przechwycili policjanci ze stołecznego wydziału antynarkotykowego. Pomógł im sam 33-letni diler. Mariusz K. doprowadził funkcjonariuszy do magazynu w wynajętej piwnicy, gdy pojechał zabrać stamtąd część towaru.

Kilka dni temu policjanci Wydziału do walki z Przestępczością Narkotykową KSP, zdobyli informację, że 33-latek handluje narkotykami. Z obserwacji wynikało jednak, że z pewnością nie trzyma on żadnych zabronionych substancji w swoim mieszkaniu, musieli więc poczekać na wskazówkę. Funkcjonariusze potwierdzili operacyjnie, że K. będzie przekazywał w najbliższym czasie większą partię narkotyków. Postanowili więc dyskretnie mu towarzyszyć, gdy będzie jechał po towar.

Mariusz K. doprowadził „ogon” do jednego z budynków na Pradze Północ. Gdy zszedł do piwnicy, policjanci odczekali chwilę i „dołączyli” do mężczyzny – akurat w chwili, gdy z jednego z pudełek wyciągnął reklamówkę. Jak się okazało chwilę później, w torbie były ukryte narkotyki.

Funkcjonariusze skonfiskowali ponad 2 kg amfetaminy, prawie 140 g kokainy, a także kilkadziesiąt porcji mefedronu i marihuany. Czarnorynkowa wartość narkotyków wynosi 150 tys. zł. 33-latek usłyszał zarzuty udziału w obrocie znacznych ilości substancji psychotropowych i środków odurzających. Grozi mu nawet 12 lat więzienia. Na proces będzie oczekiwał w areszcie.
Źródło info i foto: TVP.info

Policjanci CBŚP namierzyli nielegalną fabrykę papierosów

Gangsterzy produkujący podrabiane papierosy pokłócili się o zyski z nielegalnej produkcji. Odchodząc z grupy postanowili okraść swoich byłych wspólników i próbowali wynieść z ich magazynu blisko 1,4 mln papierosów o szacunkowej wartości ponad 900 tys. zł. Nakryli ich na tym policjanci, a dzięki dalszej pracy funkcjonariuszy CBŚP udało się namierzyć fabrykę podróbek.

Przed kilkoma dniami funkcjonariusze CBŚP z Rzeszowa zdobyli informację, że na terenie specjalnej strefy ekonomicznej w Tarnobrzegu swój magazyn ulokowała jedna z grup przestępczych zajmujących się produkcją nielegalnych papierosów. Policjanci nie mogli pozwolić sobie na dokładną obserwację terenu, ponieważ z ich ustaleń wynikało, że zgromadzony tam towar chce przejąć inna szajka.

– Z naszych ustaleń wynikało, że w jednej z grup przestępczych doszło do rozłamu na tle nieporozumień finansowych. Buntownicy, którzy odeszli z gangu, postanowili zabrać towar swoim byłym towarzyszom. Liczyli, że spokojnie przeniosą go do swojej „dziupli” zanim kompani zorientują się, że zostali okradzeni – zdradza portalowi tvp.info jeden z oficerów CBŚP.

Zasadzka

Funkcjonariusze CBŚ, wspierani przez kolegów z komendy w Tarnobrzegu urządzili zasadzkę na złodziei. Wkroczyli, gdy na miejscu pojawili się gangsterzy w ciężarówce i zaczęli przepakowywać papierosy. Na gorącym uczynku zatrzymano trzy osoby. Kolejnych trzech „buntowników” wpadło po pościgu.

– Policjanci wspierani przez funkcjonariuszy Izby Celnej z Przemyśla podczas przeszukania zabezpieczyli blisko 1,4 mln papierosów bez akcyzy o szacunkowej wartości ponad 900 tys. zł. To nie był jednak koniec naszych działań. Analizując zebrane informacje udało się wytypować miejsce, w którym działała nielegalna fabryka papierosów – mówi tvp.info kom. Agnieszka Hamelusz, rzeczniczka CBŚP.

Manufaktura mieściła się na terenie jednej z posesji w okolicach Tarnobrzegu. Na miejscu zatrzymano 10 osób, pracujących przy produkcji. Zabezpieczono profesjonalne linie technologiczne do wytwarzania papierosów wraz z urządzeniami peryferyjnymi oraz półprodukty niezbędne w wytwarzaniu podróbek. Przestępcy zdołali wyprodukować ok. 1,1 mln nielegalnych papierosów o wartości rynkowej blisko 800 tys. zł.

Miliony idą z dymem

Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu przedstawiła zarzuty 16 osobom. Sześć odpowie za kradzieże z włamaniem, jedna – kierowanie grupą przestępczą, zaś dziewięć kolejnych – udział w zorganizowanej grupie przestępczej mającej na celu popełnianie przestępstw skarbowych. To pierwsza tak duża fabryka papierosów zlikwidowana w tym roku przez CBŚP. Według nieoficjalnych informacji, Polska zajmuje w Unii Europejskiej czołowe miejsce wśród producentów nielegalnych papierosów.

W 2016 roku funkcjonariusze CBŚP zlikwidowali 26 fabryk papierosów i 46 krajalni tytoniu. Rok wcześniej zlikwidowało 59 wytwórni krajanki tytoniowej (w 2014 roku – 24) oraz 9 fabryk papierosów (w 2014 roku – 4).
Żródło info i foto: TVP.info

Magazyn narkotykowy na prywatnej posesji. Akcja CBŚP

Magazyn znajdował się w miejscowości Dąbrowica Duża w Lubelskiem. Oprócz 2 kg haszyszu, funkcjonariusze CBŚP zabezpieczyli oprzyrządowanie do jego produkcji oraz 42 kg marihuany. – Jak do tej pory, w Polsce nie odnotowano tak profesjonalnej uprawy haszyszu – powiedziała rzeczniczka CBŚP kom. Agnieszka Hamelusz. Zatrzymano dwie osoby. Ukryty magazyn został namierzony na podstawie informacji funkcjonariuszy CBŚP z Białegostoku, według których miały być tam wytwarzane i przechowywane środki odurzające.

Obaj podejrzewani mężczyźni, bracia w wieku 36-37 lat, znani policji i wielokrotnie notowani za przestępczość narkotykową, zostali zatrzymani w miejscach zamieszkania w Białej Podlaskiej.

Foto-pułapka przy wjeździe

Posesję odkryto za dwumetrowym wałem ziemnym na jednym z gruntów rolnych. Przy bramie wjazdowej była zamontowana foto-pułapka, która umożliwiała kontrolowanie terenu. Na miejscu funkcjonariusze zabezpieczyli plastikowe beczki wypełnione marihuaną, część narkotyków była już zapakowana w worki i przygotowana do dalszej dystrybucji. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Białej Podlaskiej. Zatrzymanym mężczyznom postawione zostały zarzuty wytwarzania środków odurzających. Grożą im nie mniej niż trzy lata więzienia. Na wniosek prokuratury, sąd aresztował podejrzanych na trzy miesiące.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Kolejna nielegalna manufaktura produkująca

Ponad 25 milionów papierosów, można by wyprodukować z tytoniu, który odnaleźli wrocławscy funkcjonariusze CBŚP w rzekomo opuszczonym magazynie w okolicach Rawicza. W budynku urządzono kompletną linię do produkcji krajanki tytoniowej, 9 ton suszu i 18 ton już pokrojonego tytoniu. Wartość przejętego towaru oszacowano na 16,5 mln zł.

Funkcjonariusze CBŚP z Wrocławia, rozpracowujący producentów nielegalnych papierosów, zdobyli informacje, że w jednej z wsi w okolicach Rawicza, działa prężnie prosperująca krajalnia tytoniu.

Takie manufaktury są elementem systemu wytwarzania podrabianych papierosów. Gangsterzy, chcąc zminimalizować straty w razie wpadki, starają się rozdzielać produkcję. W jednym miejscu tytoń jest sortowany i krojony, w innym zaś robi się z niego papierosy. Przed laty podobnie działali producenci amfetaminy, którzy część procesu przeprowadzali w jednym miejscu, by dokończyć produkcji w innym.

Uciekli w ostatniej chwili

Z informacji operacyjnej wynikało, że policjanci muszą się śpieszyć, nim producenci zwiną interes i przeniosą się w inny region kraju. Razem ze legnickimi pogranicznikami wkroczyli, więc do zapuszczonego magazynu. Wszystkie okna w pomieszczeniu były zabite deskami, aby nie można było zobaczyć, co się dzieje w środku.

– W środku funkcjonariusze odkryli kompletną linię do produkcji krajanki tytoniowej, 9 ton suszu i prawie 16 ton gotowej krajanki. To jedna z największych krajalni zlikwidowana przez służby w tym roku. Towar i maszyny trafiły do magazynów celnych – mówi tvp.info kom. Agnieszka Hamelusz, rzeczniczka CBŚP.

Wiele wskazuje na to, że pracownicy krajalni zdążyli uciec z pomieszczeń w ostatniej chwili. Zostawili, bowiem działające maszyny. Policjanci zapowiadają jednak, że ujęcie pracowników i właścicieli manufaktury, to kwestia czasu.

Niechlubny rekord

Z dostępnych statystyk wynika, że policjanci CBŚP coraz dotkliwiej uderzają w te grupy przestępcze, specjalizujące się w obrocie podrobionymi papierosami, a także organizujących nielegalne fabryki papierosów i wytwórnie krajanki. W 2015 r. policjanci CBŚP zlikwidowali 59 wytwórni krajanki tytoniowej (w 2014 – 24) oraz 9 fabryk papierosów (w 2014 r. – 4). Rok temu zabezpieczono też prawie 187 mln nielegalnych papierosów (w 2014 r. – prawie 89 mln) i ponad 437 ton krajanki tytoniowej (w 2014 r. – ponad 239 ton). – Nie mamy wątpliwości, że rok 2016 r. będzie rekordowy, jeśli chodzi o produkcję i handel nielegalnymi papierosami – mówi oficer CBŚP.
Żródło info i foto: TVP.info