Magdalenie Żuk przed śmiercią podano narkotyk? Nowe doniesienia w sprawie

Wokół tajemniczej śmierci Magdaleny Żuk w Egipcie wciąż jest więcej znaków zapytania niż odpowiedzi. Bliscy kobiety nie ustają w wysiłkach, by dowiedzieć się, jak naprawdę zginęła. W tym celu udali się specjalnie do Egiptu, aby tam poszukać odpowiedzi na to pytanie. Na miejscu udało im się dotrzeć do szokującego raportu egipskich toksykologów, z którego wynika, że w tkankach Magdy były ślady narkotyku o nazwie khat. Polscy śledczy tych ustaleń jednak nie potwierdzają. Jak to możliwe?

Magdalena Żuk poleciała na wakacje do Marsa Alam 25 kwietnia 2017 roku. Sama, bo tuż przed wylotem okazało się, że jej partner nie ma ważnego paszportu. Podczas rozmów z rodziną Magda dziwnie się zachowywała. Kilka dni później wyskoczyła ze szpitalnego okna. Zmarła 30 kwietnia.

Rodzina nie wierzy, że piękna, pełna energii dziewczyna popełniła samobójstwo. Dlatego dwa lata później siostra i ojciec Magdy pojechali do Egiptu, żeby na miejscu poszukać odpowiedzi na pytanie, co tak naprawdę się wydarzyło. Ich ustalenia są szokujące.

Bliscy Magdy dotarli do raportu egipskich toksykologów, z którego wynika, że w tkankach Magdy były ślady narkotyku o nazwie khat. Czym jest ta substancja i jakie objawy wywołuje jej zażycie?

„Substancje narkotyczne i syntetyczne substancje pobudzające typu „khat”, znalezione w próbkach ciała zmarłej, to środki psychoaktywne znane też pod nazwą „ecstasy”, co jest powszechnie używaną nazwą dla tego typu substancji pobudzających, zwanych także jako „tabletki ekstazy”, które mogą wywołać stan maniakalny towarzyszący stanowi euforii i wiadome jest, że doprowadzają do nadaktywności ruchowej, zwiększonej częstotliwości uderzeń serca, wzrostu ciśnienia krwi, bezsenności, depresji i halucynacji, braku apetytu i zachowań agresywnych” – czytamy w raporcie, do którego dotarła rodzina kobiety.

Siostra Magdaleny Żuk twierdzi, że dokładnie takie zachowania przejawiała Magdalena przed śmiercią. – Miała takie stany, że była spokojna, a po chwili pełna energii. Biegała, później była osłabiona. Z opisu wynika też, że po tych substancjach pojawia się również chęć skoków – mówi Anna Cieślińska.

Przeczytaj też: Gorzkie słowa siostry Magdaleny Żuk: w złym kraju się urodziłyśmy, tu nikt nam nie pomoże

Kto i gdzie mógł podać kobiecie narkotyki? Pełnomocnik rodziny zakłada dwie hipotezy. Jedna z nich mówi o tym, że narkotyki mogły zostać podane Magdzie na statku, niedługo po przylocie do Egiptu (rodzina dotarła do informacji, z których wynika, że telefon Magdy logował się do sieci z morza, 20 km od brzegu, co oznacza, że kobieta mogła brać udział w rejsie po morzu – red.). Druga wersja natomiast dopuszcza możliwość, że „w kluczowej sytuacji wypchnięcia kobiety z okna szpitala upewniono się w ten sposób, że nie zdoła ona odzyskać już zdrowia ani życia” – twierdzi pełnomocnik rodziny.

Co na to polska prokuratura? Śledczy nie potwierdzają ustaleń rodziny. – W badaniach przeprowadzonych przez polskich toksykologów nie stwierdzono obecności w organizmie Magdaleny Ż. substancji o nazwie khat. Biegli z zakresu toksykologii będą wydawali kompleksową opinię po uzyskaniu raportu medycznego z badania materiału pobranego od pokrzywdzonej przeprowadzonego przez służby egipskie – wyjaśnia prokurator Tomasz Czułowski z Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze.

Polscy śledczy odrzucają również wersję mówiącą o tym, że Magdalena Żuk mogła przed śmiercią brać udział w rejsie po morzu. – Ujawnione dane lokalizacji stacji przekaźnikowych BTS, z którymi łączył się telefon pokrzywdzonej, potwierdzają ustalenia śledztwa co do jej miejsca pobytu na terenie Egiptu. Zgromadzone dowody, w tym zeznania przesłuchanych świadków wskazują, że Magdalena Ż. nie opuszczała wówczas terenu hotelu. Zasięg stacji BTS obejmował również akwen morza – wyjaśnia prokurator Tomasz Czułowski.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Nowe informacje dotyczące śmierci Magdaleny Żuk

Pochodząca z Bogatyni Magdalena Żuk 25 kwietnia 2017 roku pojechała na wakacje do kurortu Marsa-Alam w Egipcie. Tam zginęła w tragicznych okolicznościach. Rodzina zmarłej nie wierzy w to, że Magdalena sama targnęła się na swoje życie. Bliscy pokazali dziennikarzom programu „Interwencja” Polsatu rzekome dowody na to, że 27-latka padła ofiarą przestępstwa.

Magdalena Żuk miała pojechać do Egiptu ze swoim chłopakiem. Wycieczka do Marsa Alam była niespodzianką, ale 27-latka nie wiedziała, że ukochany nie ma paszportu. W rezultacie poleciała sama. Krótko po przybyciu na miejsce jej zachowanie uległo zmianie, co zauważył nie tylko partner, do którego dzwoniła, ale także inni urlopowicze. Podczas wideorozmów Magdalena Żuk wydawała się niespokojna, przestraszona. „Oni tu mają różne sztuczki. Zabierz mnie. Nie wrócę stąd” – mówiła podczas jednego z wideoczatów. Nagranie zostało udostępnione później przez chłopaka kobiety w mediach społecznościowych.

Jak dowiedział się wtedy Fakt24, zachowanie 27-latki niepokoiło też innych podróżnych. Zeznali później zielonogórskiej prokuraturze, że Magda albo cały czas płakała lub siedziała z pustym wzrokiem, albo zachowywała się jak pod wpływem jakiś substancji. – W pewnym momencie zobaczyliśmy ją, jak schodziła do plaży, powolutku, tanecznym krokiem. Tak, jakby była gdzieś w innym świecie. Któraś z dziewczyn nawet krzyknęła: „Magda, chodź do nas, Magda…”. Nie zareagowała i poszła dalej – mówili.

Pewnego dnia weszła na dach

Rezydent, który opiekował się grupą miał wrażenie, że Polka jest niestabilna psychicznie. Inny świadek wspominał także, że pewnego dnia weszła na dach hotelu. W końcu kobieta trafiła do szpitala, gdzie lekarze stwierdzili, że przechodzi załamanie psychiczne. 27-latka nie zgodziła się jednak na hospitalizację; stwierdzono, że najlepiej będzie, jeśli wróci do kraju. Jednak z uwagi na stan, w jakim się znajdowała, nie mogła lecieć sama. Nie zgodził się na to kapitan samolotu. Postanowiono, że po Polkę przyleci przyjaciel. 28 kwietnia Magda znowu trafiła do szpitala. Była w bardzo złym stanie psychicznym.

Szarpała się z personelem, chciała uciec; przywiązano ją więc do łóżka. Żuk udało się jednak wyswobodzić i sterroryzować stojakiem pielęgniarkę, która pilnowała ją w sali. Kobieta próbowała złapać 27-latkę, ale Polka kopnęła ją tak, że ta upadła. Następnie wyskoczyła przez okno. Zmarła niedługo potem po przewiezieniu do szpitala w Hurghadzie, gdzie trafiła przytomna. Na co zresztą wskazywały nagrania, które wtedy przedostały się do mediów.

Rodzina nie wierzy w samobójstwo Magdaleny

Bliscy Magdaleny Żuk uważają jednak, że nie skoczyła sama, a została wypchnięta z okna. Skontaktowali się z „Interwencją” Polsatu, by pokazać dokumenty, które rzekomo potwierdzają ich teorię (zupełnie odmienną od uzgodnień prokuratury, dowodów, zeznań świadków i przyjaciół Magdaleny) o przestępstwie.

Detektyw Marcin Popowski twierdzi, że Magda miała obrażenia tylko po jednej stronie ciała. Co jego zdaniem jest dość dziwne, gdyż nawet samobójca może rzekomo wykazywać się „instynktem samozachowawczym” i próbować wylądować „na nogi”, by jednak przeżyć. Wtedy taka osoba miałaby m.in. obrażenia kończyn dolnych i miednicy

Ktoś wyrzucił Magdę z okna?

– W tym przypadku obrażenia wskazują, że ciało zostało wyrzucone z okna, ewentualnie było zupełnie bezwładne – dowodził prywatny detektyw Marcin Popowski. Rodzina 27-latki stwierdziła również, że Magdalena Żuk mogła być na jakieś łodzi, ponieważ jej telefon logował się 20 km od brzegu.

Problem w tym, że punkt lokalizacji nie zawsze jest dokładny. Wiele zależy od tego gdzie znajdował się nadajnik GSM, czy był akurat włączony oraz czy komórka Żuk nie uległa np. rozładowaniu. To, że telefon mógł logować się w zupełnie innym miejscu, niż to, w którym przebywał jego właściciel wie każdy użytkownik internetu. Bywa np., że serwisy społecznościowe pokazują, iż nasze urządzenia zalogowały się w oddalonym o kilkanaście kilometrów mieście. Nie jest to niczym niezwykłym.

Magdzie Żuk podano narkotyk?

Rodzina Magdaleny Żuk przekonuje również, że podano jej narkotyk. Chodzi o niejaki khat, roślinę, której spożycie wywołuje euforię i pobudzenie. Khat działa jak energetyk, a ludzie po jego spożyciu stają się bardziej towarzyscy i rozmowni. Zachowanie 27-latki było jednak zupełnie inne. Świadkowie wspominali, że stroniła od ludzi i była smutna.

Bliscy dowodzą również, że osoby, które rzekomo podały Magdzie khata (czy też zmusiły do żucia, bo tak się spożywa ten narkotyk) chciały, by straciła przytomność, ale jej organizm zareagował inaczej. Rzekomo taką substancję wykazano w raporcie toksykologicznym. Czy jednak bezwzględni handlarze ludźmi, którzy wedle rodziny zmarłej, mieli ją zaatakować, nie wiedzieli, że roślina ta pobudza, a nie usypia?

Magdalena Żuk zażywała leki i się leczyła

Już w październiku 2017 roku Fakt24 pisał, że eksperci z Wrocławia i Krakowa natrafili na ślady silnych leków przeciwpsychotycznych w organizmie Żuk, stosowanych m.in. przy leczeniu psychoz, schizofrenii, a czasami depresji. Ustaliliśmy także, że kobieta leczyła się w przeszłości psychologicznie, przeszła załamanie nerwowe oraz zażywał leki.

Ponadto prokuratura nie znalazła żadnych dowodów na to, że 27-latka padła ofiarą przestępstwa, została zgwałcona czy odbyła stosunek seksualny. Obecnie prokuratura analizuje dokumenty, które otrzymała od strony egipskiej.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Śledztwo w sprawie śmierci Magdaleny Żuk. Są nowe informacje

Chociaż od śmierci Magdaleny Żuk minęły już dwa lata, wciąż nieznane są okoliczności tego zdarzenia. Już teraz wiadomo, że dochodzenie w sprawie zostanie przedłużone.

Początkowo śledczy zamierzali prowadzić dochodzenie w sprawie śmierci Magdaleny Żuk do końca czerwca tego roku. Prawdopodobnie zostanie ono jednak przedłużone. – Będziemy wnosić do Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu o przedłużenie śledztwa na dalszy czas – powiedział w rozmowie z Onetem prokurator Tomasz Czułowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze. Wciąż jednak nie wiadomo, czy strona egipska wysłała do Polski dokumenty, bez których niemożliwe jest uzyskanie uzupełniającej opinii biegłych specjalizujących się w psychiatrii i toksykologii. Jak podaje Onet, dalsze informacje w sprawie mają pojawić się w przyszłym tygodniu.

Matka postawiła warunek

Po śmierci Magdaleny Żuk w Egipcie pojawiły się teorie, że kobieta zmagała się z problemami psychicznymi, co mogło pchnąć ją do targnięcia się na swoje życie. Z taką interpretacją zdarzeń nie zgadza się matka zmarłej 27-latki. – Próbowano już wmówić opinii publicznej, że Magda cierpiała na chorobę psychiczną i dlatego tak się zachowywała. To wszystko bzdura! Znam swoje dziecko! Była zdrowa! – powiedziała Elżbieta Żuk w styczniowej rozmowie z „Super Expressem”.

Wiadomo już, że kobieta zmarła na skutek obrażeń po tym, jak wyskoczyła przez okno w szpitalu, a przed śmiercią nie została zgwałcona. Nie wiadomo jednak, dlaczego szarpała się z personelem szpitalnym i zachowywała w dziwny sposób. – Daję prokuraturze czas do czerwca. Jeśli do tego czasu nie rozwiążą tej sprawy, to ujawnię wszystkie tajemnice śledztwa – powiedziała Elżbieta Żuk. Nie zdradziła jednak, o jakie „tajemnice” chodzi. – Wiele razy słyszałam, że jeśli pisnę choć słówko, to trafię do więzienia na trzy lata. Ale teraz uznałam, że ważniejsza dla mnie jest prawda – podsumowała.

Śmierć Magdaleny Żuk

Sprawą Magdaleny Żuk w 2017 roku żyła cała Polska. 27-letnia kobieta miała jechać do Egiptu ze swoim partnerem, ostatecznie jednak pojechała sama. Po dwóch dniach partnera kobiety zaniepokoiło jej zachowanie i w porozumieniu z touroperatorem zaplanował jej wcześniejszy powrót do kraju. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia kobiety, trafiła ona do miejscowego szpitala. W tym czasie do Egiptu przyjechał jej znajomy, aby zabrać ją do Polski. W szpitalu dowiedział się, że jest w ciężkim stanie. Kilka godzin później Magdalena Żuk zmarła, rzekomo w wyniku obrażeń doznanych na skutek upadku z wysokości, z pierwszego lub drugiego piętra szpitala.

W ramach śledztwa prokurator zwrócił się do strony egipskiej o pomoc prawną. Chodziło m.in. o przesłuchanie świadków (pracowników hoteli, personelu placówek medycznych) oraz uzyskanie dokumentów istotnych z punktu widzenia śledztwa, w tym badań toksykologicznych i wyników z sekcji zwłok.

Na podstawie wyników sekcji zwłok i badań laboratoryjnych biegli z Katedry Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu wskazali w opinii z 30 sierpnia 2017 roku, że zmiany urazowe świadczą, że przyczyną zgonu był upadek z wysokości. Nie znaleziono śladów, które dawałyby podstawy do przypuszczeń, że zmarła padła wcześniej ofiarą gwałtu albo innych aktów przemocy.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Egipt: Magdalena Żuk padła ofiarą przestępstwa? Siostra zmarłej apeluje do Zbigniewa Ziobry

W sprawie śmierci Magdaleny Żuk wciąż nie widać przełomu. Siostra tragicznie zmarłej Polki w Egipcie postanowiła zaapelować do Zbigniewa Ziobry. „Dlaczego Prokuratura Okręgowa w Jelenie Górze milczy w sprawie Madzi ?” – pyta Anna Cieślińska.

Siostra Magdaleny Żuk w internetowym wpisie nie szczędzi słów krytyki wobec działań Prokuratury Okręgowej w Jelenie Górze. Kobieta wspomina moment, w którym prokuratorzy chętnie dzielili się informacjami o powołaniu biegłych psychiatrów, którzy mieliby popierać tezę o chorobie psychicznej jej siostry. Anna Cieślińska twierdzi, że z najnowszego materiału zgromadzonego w aktach sprawy wynika ponad wszelką wątpliwość, że Magdalena Żuk padła ofiarą przestępstwa.

„Prosiłam prokuraturę o opublikowanie informacji o stanie sprawy, ewentualnie o uchylenie wobec mnie obowiązku zachowania tajemnicy. Niestety prokuratura odmówiła mi ujawnienia tajemnicy śledztwa w zakresie o który wnosiłam, nie opublikowała także komunikatu o stanie śledztwa i nowych okolicznościach, które tłumaczą zachowanie Magdy i okoliczności jej śmierci, która samobójstwem nie była” – pisze.

Siostra tragicznie zmarłej Polki wystosowała apel do Zbigniewa Ziobry. Kobieta prosi o zainteresowanie się sprawą i publikację najnowszych ustaleń.

Śmierć Magdaleny Żuk

Magdalena Żuk pod koniec kwietnia 2017 roku samotnie wybrała się na wycieczkę do Egiptu. Początkowo miała to być niespodzianka dla jej partnera, ale ten posiadał tylko paszport tymczasowy, który nie pozwalał mu opuścić kraju. Na miejscu dziewczyna miała zacząć się dziwnie zachowywać. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia trafiła do szpitala. Kolejnego dnia miała wrócić wcześniej samolotem do Polski, jednak nie weszła na pokład. Miała zginąć po upadku z pierwszego lub drugiego piętra.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Tajemnicza śmierć 20-letniego Polaka w Hurghadzie

Pochodzący z okolic Radomia 20-letni Marcin M. zginął w niewyjaśnionych okolicznościach podczas pobytu w Hurghadzie. Według nieoficjalnych informacji, miał popełnić samobójstwo – informuje portal Hurghada24.pl. Rok temu w tym mieście zginęła inna polska turystka, Magdalena Żuk. Wiadomo, że od kilku dni Marcin M. narzekał na złe samopoczucie, a nawet trafił na kilka godzin do szpitala. Miał niski poziom cukru w organizmie i był odwodniony. W szpitalu informował lekarzy, że „słyszy głosy”.

20-latek prosił organizatora wycieczki o wcześniejszy powrót do Polski, ale ze względu na brak połączeń lotniczych nie było to możliwe.

Mężczyzna zmarł w sobotę 9 czerwca, w godzinach wieczornych. Jak podaje portal Hurghada24.pl po kolacji w hotelu Hawaii Rivera Aquapark Resort Marcin M. w pewnym momencie zostawił swoją dziewczynę i oddalił się. Jego ciało znaleziono w niedzielę na terenie pobliskiej budowy.

Lokalne służby wszczęły postępowanie prokuratorskie. Według nieoficjalnych informacji portalu Hurghada24.pl na nagraniu monitoringu widać jak M. otrzymuje „coś” od taksówkarza. Policja nie wyklucza zatem, że śmierć nastąpiła po zażyciu narkotyków.

Okoliczności śmierci Polaka nie są wyjaśnione. Portal Hurghada24.pl podaje jednak nieoficjalną informację, że 20-latek popełnił samobójstwo.

W ubiegłym roku w Hurgadzie zginęła 27-letnia Polka Magdalena Żuk.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Egipt wysłał polskim śledczym raport dotyczący śmierci Magdaleny Żuk

Egipski raport nt. śmierci 27-latki potwierdza ustalenia polskich śledczych. Tamtejsi biegli wykluczyli, by przed wypadnięciem z okna kobieta została przez kogoś zaatakowana.

Na ciele Magdaleny Żuk nie było żadnych śladów przemocy, wskazujących na udział osób trzecich. Ciało 27-letniej Polki nie miało żadnych śladów poza tymi, które powstały w wyniku skoku z okna i upadku na ziemię.To właśnie on został uznany za bezpośrednią przyczynę jej śmierci.

Nie było też tzw. ran defensywnych, które są charakterystyczne dla ofiar, które przed śmiercią bronią się przed napastnikiem. Nie stwierdzono również śladów DNA pod paznokciami ofiary, które mogłyby wskazywać na to, że próbowała z kimś walczyć.

Egipscy śledczy ustalili również, że Żuk nie została zgwałcona. Nie odbyła też w Egipcie żadnego stosunku seksualnego, nawet dobrowolnego. Raport obala więc zbudowane wokół śmierci kobiety teorie, które zakładały, że została porwana i zgwałcona oraz, że padła ofiarą gangu handlarzy żywym towarem.
Źródło info i foto: wp.pl

Będzie przełom w sprawie śmierci Magdaleny Żuk

Nowe doniesienia w sprawie śmierci Magdaleny Żuk. Śledczy chcą prosić o opinię biegłych psychiatrów.

26-letnia Magdalena Żuk zmarła podczas wakacji w Egipcie. Okoliczności jej śmierci nadal owiane są tajemnicą. Sprawę ze strony polskiej prowadzi jeleniogórska prokuratura. Teraz śledczy chcą, żeby opinię dot. zgonu kobiety wydali biegli psychiatrzy. Prokuratura przy tym podkreśla, że nie znaleziono dowodów, które by wskazywały, że Magdalena Żuk zmarła w wyniku przestępstwa. Prokuratura chce, by zdiagnozowano „nietypowe zachowania” kobiety.

Biegli mają też zbadać, „jaki wpływ na zachowanie mogło mieć ewentualne zażywanie, a następnie odstawienie leków przeciwdepresyjnych”.

26 kwietnia 2017 roku Magdalena Żuk zameldowała się w hotelu w Egipcie. Zmarła cztery dni później, 30 kwietnia. Podczas pobytu w hotelu dziwnie się zachowywała. Ostatecznie trafiła do szpitala, gdzie zmarła. Personel twierdził, że wyskoczyła przez okno. Relacjonowano, że Magdalena Żuk zachowywała się tak, jakby się czegoś bała, traciła kontakt z rzeczywistością.

— Biegli mają się wypowiedzieć na temat stanu psychicznego, w którym znajdowała się Magdalena Ż. podczas pobytu w Egipcie — genezy tego stanu, jego przebiegu i objawów. Mają także ocenić, jaki wpływ na zachowanie Magdaleny Ż., mogło mieć ewentualne zażywanie, a następnie odstawienie leków przeciwdepresyjnych. Prokuratura oczekuje ponadto na uzupełniającą opinię biegłych z zakresu toksykologii. Jest ona konieczna dla pełnej interpretacji wyników uzyskanych na podstawie przeprowadzonych dotychczas badań — przekazał rzecznik prokuratury cytowany przez „Fakt”.

Śledztwo w tej sprawie przedłużono do 2 maja 2018 roku. Do tej pory brano pod uwagę wiele hipotez — w tym zabójstwo, załamanie psychiczne, wypadek. Sprawa jest nadal w toku. Prokuratorzy czekają na opinię z zakresu toksykologii.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Czy wyjaśniono już sprawę śmierci Magdaleny Żuk?

Do śmierci Magdaleny Żuk przyczyniły się nie intryga czy „handel żywym towarem”, lecz problemy psychiczne i leki – takie wg „Faktu” mają być ustalenia prokuratury.

Śmierć Magdaleny Żuk od początku była przedstawiana jako „dziwna” czy „tajemnicza”. Sprawa budziła wielkie zainteresowanie mediów i opinii publicznej. Dość szybko narodziło się wiele hipotez czy teorii spiskowych, włącznie z ogromnym spiskiem z udziałem grup przestępczych, obsługi hotelu i partnera kobiety.

Jednak wg doniesień „Faktu” prokuratura miała ustalić, że potwierdza się wersja, o której od początku mówili egipscy lekarze. Kobieta cierpiała na problemy psychiczne. Dwie sekcje zwłok miały potwierdzić obecność leku, stosowanego w przypadkach psychozy, schizofrenii i depresji. Wykluczono za to gwałt oraz stosowanie przemocy. Przyczyną śmierć mają być obrażenia po upadku z dużej wysokości. Nie potwierdziły się teorie o spisku ani udziale handlarzy ludźmi.

Prokuratura nie zakończyła jeszcze śledztwa i te informacje są nieoficjalne. Wysłaliśmy w tej sprawie pytania do prokuratury w Jeleniej Górze i czekamy na odpowiedź.

Śmierć Magdaleny Żuk

Magdalena Żuk z Bogatyni pod koniec kwietnia poleciała do egipskiego kurortu Marsa Alam. Pierwotnie miał towarzyszyć jej partner, a wycieczka miała być dla niego niespodzianką. Krótko przed wyjazdem okazało się jednak, że mężczyzna nie ma ważnego paszportu i kobieta poleciała sama.

Zachowanie 27-latki od początku miało wzbudzać niepokój obsługi hotelu, próbowano więc odesłać Magdalenę Żuk z powrotem do Polski. Nie wpuszczono jej jednak na pokład samolotu. Kobieta ostatecznie trafiła do szpitala w Port Ghalib, gdzie lekarze stwierdzili u niej zaburzenia psychiczne. Na nagraniach z placówki widać, jak 27-latka szarpie się z personelem. Tam też miała wyrwać się pielęgniarce i wyskoczyć z okna.

Kobietę z ciężkimi obrażeniami przewieziono do placówki w Hurghadzie. 30 kwietnia zmarła.

Prokuratura: Przedłużamy śledztwo

W sierpniu Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze poinformowała, że śledztwo ws. zabójstwa Magdaleny Żuk zostaje przedłużone do końca października. „Nikomu nie zostały przedstawione zarzuty w związku z tą sprawą”- podkreśla w komunikacie prokurator Tomasz Czułowski.

„W toku postępowania przeprowadzono szereg czynności, począwszy od przeprowadzonej na terenie Arabskiej Republiki Egiptu z udziałem polskiego patomorfologa oraz prokuratora Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze sekcji zwłok

Magdaleny Ż. Sekcja zwłok pokrzywdzonej została następnie także przeprowadzona na terenie Polski” – podaje prokuratura.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

W sprawie śmierci Magdaleny Żuk przesłuchano już ponad 100 osób

Śledztwo w sprawie tajemniczej śmierci Polki w Egipcie zostało przedłużone – poinformowała Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze. W sprawie przesłuchano już ponad stu świadków. Śledczy czekają wciąż na kompleksową opinię, dotyczącą przyczyn śmierci 27-letniej turystki.

– Prowadzone w sprawie czynności, w tym te, które zostały dotychczas wykonane, zmierzają do ustalenia wszelkich okoliczności mogących mieć znaczenie dla wyjaśnienia przyczyn śmierci Polki. Zarówno, co do zdarzeń, jakie miały miejsce na terenie Egiptu, jak i co do okoliczności zaistniałych w Polsce – informuje Tomasz Czułowski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze.

Długa lista świadków

Śledczy przekazują, że w toku postępowania przeprowadzono „szereg czynności”. Chodzi nie tylko o sekcję zwłok, przeprowadzoną przy udziale polskiego prokuratora i biegłego lekarza w Egipcie, ale również o sekcję wykonaną po przewiezieniu ciała Magdaleny Żuk do Polski.

– W jej trakcie pobrano materiał biologiczny do badań histopatologicznych, genetycznych i toksykologicznych, który przekazano biegłym wraz z płynem użytym do balsamowania zwłok pokrzywdzonej – relacjonuje Czułowski. Wiadomo, że w sprawie przesłuchano ponad stu świadków. Wśród nich są osoby, które leciały z Żuk samolotem. Są też turyści, którzy mieszkali z nią w tym samym hotelu. Ale to nie koniec. Na liście przesłuchanych są też osoby, które widziały kobietę na lotnisku przed jej planowanym, wcześniej powrotem do Polski, przedstawiciele biura podróży i ci, którzy twierdzą, że coś na temat śmierci Polki wiedzą.

Przesłuchano bliskich kobiety i przedstawicieli dwóch agencji detektywistycznych. Prowadzący postępowanie zabezpieczyli dokumentację elektroniczną i medyczną, ale nie zdradzają, jaki ma charakter.

Czekają na kluczową opinię

– W sprawie skierowano również wniosek do organów ścigania Arabskiej Republiki Egiptu o wykonanie czynności w ramach międzynarodowej pomocy prawnej, który był następnie uzupełniany stosownie do dokonywanych ustaleń – przekazuje Czułowski. To oznacza, że prokuratorzy po otrzymaniu i przetłumaczeniu materiałów od Egipcjan zwrócili się o ich uzupełnienie.

Dlaczego? Jak wyjaśniają są one niezbędne biegłym z zakresu medycyny sądowej do wydania „kompleksowej opinii sądowo-lekarskiej dotyczącej mechanizmu i przyczyn zgonu” Magdaleny Żuk. Opinia ta ma być jednym z kluczowych dowodów w sprawie. I ma „istotne znaczenie dla dalszych kierunków śledztwa”. Na razie w związku ze śmiercią 27-letniej Polki nikt nie został zatrzymany ani też nie usłyszał zarzutów. Śledztwo w sprawie zabójstwa Magdaleny Żuk przedłużono do 31 października 2017 roku.

Tragiczna wycieczka marzeń

25 kwietnia Magdalena Żuk wyleciała z Katowic do Egiptu. Na wakacje miała jechać ze swoim partnerem. Jednak paszport mężczyzny miał za krótki okres ważności, by polecieć do Afryki. Kobieta na pokład samolotu wsiadła więc sama. Z relacji jej bliskich wynika, że początkowo nie działo się z nią nic niepokojącego. Dopiero 26 kwietnia wieczorem Magdalena zadzwoniła do swojego chłopaka z prośbą, by poprosił recepcję o sprawdzenie tego, co dzieje się wokół jej pokoju. Twierdziła, że słyszy hałasy. Tego samego dnia niepokoić zaczęli się rodzice 27-latki. Powiadomiono ich, że córka jest agresywna i roztrzęsiona. O sprawie poinformowano ambasadę Polski w Egipcie. Jak mówił ojciec Magdaleny Żuk dyplomaci zapewniali, że są w kontakcie z rezydentem. Wszystko miało być w porządku.

Bliskim sprawa wydawała się na tyle poważna, że zdecydowali, że kobieta powinna wcześniej wrócić do Polski. Jej partner kupił jej bilet powrotny. Stan 27-latki się jednak pogarszał. 28 kwietnia została przewieziona do szpitala. Nie została przyjęta. Jak przekazywało biuro podróży, lekarze mieli odmówić przyjęcia, uzasadniając decyzję tym, że placówka nie zajmuje się chorobami psychicznymi. Turystka została odwieziona do hotelu.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Było pierwsze zatrzymanie ws. śmierci Magdaleny Żuk?

W poniedziałek na jednym z polskich lotnisk miało dojść do zatrzymania osoby powiązanej ze śmiercią Magdaleny Żuk. Informacji tej nie potwierdza jednak prokuratura. Informację tę podała Wirtualna Polska powołując się na ustalenia biura detektywistycznego „Lampart”. Detektywi w połowie maja przekazali śledczym dużą liczbę materiałów, wśród nich listę 72 nazwisk osób, które w mniej lub bardziej bezpośredni sposób miały być powiązane ze śmiercią Polki. Zdaniem pracowników biura, śmierć Magdaleny Żuk może mieć związek z procederem handlu kobietami.

Do zatrzymania osoby (której personaliów nie podano do wiadomości publicznej) miało dojść na jednym z polskich lotnisk. Przedstawiciele biura w rozmowie z WP twierdzą, że z uwagi na fakt, iż śledztwo w tej sprawie prowadzą m.in. policja, CBŚP i Prokuratura Krajowa, nie mogą udzielić bardziej szczegółowych informacji.

Co na to prokuratura?

Doniesień o zatrzymaniu nie potwierdza jednak Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze, która prowadzi śledztwo w tej sprawie. Dziennikarze Wirtualnej Polski uzyskali jedynie stanowisko, które prokuratura powtarza od jakiegoś czasu: że śledczy nie będą podawać żadnych nowych informacji aż do zakończenia sekcji zwłok kobiety.

Śledczy przesłuchali już w tej sprawie ponad 100 świadków, zabezpieczyli szereg przedmiotów i dokumentów i na bieżąco weryfikują wszelkie hipotezy dotyczące wydarzeń w Egipcie. Nadal oczekują także na polskie tłumaczenie dokumentacji medycznej.

„Dopiero po zapoznaniu się z tłumaczeniem ww. dokumentów będzie można ocenić, czy stanowią one realizację wszystkich wniosków o pomoc prawną, a jeżeli tak, zostaną one przekazane biegłym z Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, którzy zapoznają się z nimi przed wydaniem opinii z sekcji zwłok Magdaleny Ż. przeprowadzonej w Polsce” – głosił niedawny komunikat prasowy jeleniogórskiej prokuratury.

Co się wydarzyło w Egipcie?

Magdalena Żuk pod koniec kwietnia samotnie wybrała się na wycieczkę do Egiptu. Początkowo miała to być niespodzianka dla jej partnera, ale ten posiadał tylko paszport tymczasowy, który nie pozwalał mu opuścić kraju. Na miejscu dziewczyna miała zacząć się dziwnie zachowywać. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia trafiła do szpitala. Kolejnego dnia miała wrócić wcześniej samolotem do Polski, jednak nie weszła na pokład. Miała zginąć po upadku z pierwszego lub drugiego piętra.

W połowie maja ciało Polki zostało sprowadzone do Polski. Zakład Medycyny Sądowej w Warszawie poddał je tomografii komputerowej. Następnie przetransportowano je do Wrocławia, gdzie odbyła się sekcja zwłok. W trakcie obdukcji pobrano próbki do badań histopatologicznych, biologicznych i toksykologicznych.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl