Gniezno: Ciało znalezione na placu budowy

Makabryczne znalezisko w Gnieźnie. Na placu budowy znaleziono ciało, znajdowało się w zalanym szybie windy. Ciało znaleziono na placu budowy przy ulicy Roosvelta w Gnieźnie. Prace trwają tam od wielu lat. Na razie nie ma informacji o wieku i płci denata. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, ciało było w stanie zaawansowanego rozkładu.

Policjanci i prokurator są na miejscu, by wyjaśnić okoliczności zdarzenia.
Źródło info i foto: wp.pl

Hamburg: Makabryczne śledztwo w laboratorium. Znęcano się nad zwierzętami

Dokumentowanie cierpienia zwierząt w laboratorium LPT (Laboratory Pharmacology and Toxicology) w Hamburgu w Niemczech trwało od grudnia do marca. Działacz na rzecz praw zwierząt potajemnie filmował warunki, w jakich są przetrzymywane oraz jak cierpią podczas eksperymentów. Małpki wyrywały się z kajdan, koty były kaleczone igłami podczas zastrzyków, a psy leżały we własnej krwi, czekając na śmierć.

Filmy oraz zdjęcia z laboratorium LPT (Laboratory Pharmacology and Toxicology) w Hamburgu, zdobyte przez działaczy organizacji walczących o prawa zwierząt, trafiły do dziennikarzy niemieckiego programu „FAKT” oraz dziennika „Süddeutsche Zeitung”. Aktywiści przez wiele miesięcy zbierali materiały przeciwko laboratorium.

Testują na kotach, psach i małpkach

Nagrywali oni eksperymenty na zwierzętach, które w ich opinii nie mają żadnego uzasadnienia naukowego. W LPT co roku testom poddaje się 12 tys. zwierząt, w tym psy rasy beagle, małpy, koty i króliki. To czyni z laboratorium największy tego typu ośrodek w Europie.

Jak podaje „MailOnline” psom wciskano do przełyku rurki i w ten sposób podawano pigułki, pracownicy nie byli przeszkoleni w zakresie opieki nad zwierzętami, często uciekali się do przemocy i byli brutalni wobec podopiecznych. Koty dostawały po trzynaście zastrzyków dziennie, krew pobierano siłą, małpy były trzymane w małej klatce i przytwierdzano je do ściany za pomocą metalowych obręczy.

Eksperymenty dla firm z całego świata

„Zwierzętom wstrzykiwano, zmuszano do zjedzenia lub wdychania określonych substancji w celu zmierzenia toksycznych efektów, które mogą być bardzo silne i obejmować wymioty, krwawienie wewnętrzne, niewydolność oddechową, gorączkę, utratę masy ciała, letarg, problemy skórne, niewydolność narządów, a nawet śmierć. Nie zapewnia się żadnych środków znieczulających ani przeciwbólowych” – opisuje Cruelty Free International. Wszystko po to, by ustalić jaka dawka chemikaliów jest bezpieczna dla człowieka.

W LPT przeprowadza się testy dla firm farmaceutycznych, przemysłowych i agrochemicznych z całego świata. Niemieccy działacze na rzecz praw zwierząt domagają się zmiany przepisów. Chcą, by tego typu eksperymenty stały się nielegalne. Po ujawnieniu sprawy przez media urząd weterynaryjny w Hamburgu przeprowadził w firmie inspekcję, podczas której wykryto m.in., że zwierzęta mają za małe klatki. Procedura jest w toku.

Z uwagi na drastyczność – nie publikujemy zdjęć ze śledztwa.
Źródło info i foto: onet.pl

Zaatakował dziadka siekierą. Są zarzuty dla 30-latka

To makabryczne zdarzenie wstrząsnęło mieszkańcami Piwnicznej Zdroju (woj. małopolskie). 30-latek, który zaatakował swojego 77-letniego dziadka maczetą, poniesie konsekwencje. Mężczyzna zadawał staruszkowi ciosy na oślep – zranił go m.in. w głowę, ręce i nogi. Prokuratura postawiła 30-latkowi zarzuty. Sąd Rejonowy w Muszynie podął decyzję dotyczącą jego pobytu w areszcie.

30-latek z Piwnicznej Zdroju (woj. małopolskie), który zaatakował swojego 77-letniego dziadka maczetą, usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa i spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. – Sąd Rejonowy w Muszynie zdecydował, że mężczyzna spędzi najbliższe trzy miesiące w policyjnym areszcie – informuje Monika Mordarska z Komendy Miejskiej Policji w Nowym Sączu.

Dramat w Piwnicznej-Zdroju

Tragedia wydarzyła się 13 sierpnia po godz. 21 w jednym z domów przy ul. Halnej w Piwnicznej-Zdroju. 30-latek mieszkał tam z matką i dziadkiem. Mężczyzna zaatakował 77-latka, po czym uciekł w nieznanym kierunku. Poszkodowany w ciężkim stanie trafił do szpitala.

Policjanci znaleźli napastnika po kilku godzinach poszukiwań. Mężczyzna nie chciał od razu się poddać. Podczas pościgu policjanci użyli gazu pieprzowego, a jeden z funkcjonariuszy oddał strzał ostrzegawczy. Po zatrzymaniu okazało się, że 30-latek był pod silnym wpływem narkotyków. Jak informowały lokalne media, mieszkańcy Piwnicznej już kilka godzin przed zdarzeniem widzieli, że 30-latek zachowywał się agresywnie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Ciało noworodka znalezione w pojemniku. Tragiczne odkrycie pod Łomżą

Przerażające odkrycie w miejscowości Gawrychy pod Łomżą. W pojemniku ustawionym w ogrodzie znaleziono ciało noworodka. Maleństwo zostało porzucone niedługo po porodzie. Historia, jak rysują ją osoby znające sprawę, może nie być tak oczywista. W sprawie jest więcej pytań niż odpowiedzi.

W czwartek, 4 lipca, w miejscowości Gawrychy (woj. podlaskie) dokonano makabrycznego odkrycia. Na jednej z posesji znaleziono zwłoki noworodka. Ciało maleństwa leżało w pojemniku w ogrodzie. Sprawą zajęła się Prokuratura Okręgowa w Łomży.

W sobotę, 6 lipca, przeprowadzono oględziny zwłok i pobrano materiał biologiczny do dalszych badań. Łomżyńska prokuratura prowadzi śledztwo w kierunku zabójstwa noworodka. Ze wstępnych ustaleń prokuratury wynika, że dziecko zostało porzucone zaraz po porodzie. Maluch zmarł, bo nie została mu zapewniona należyta opieka.

Próbowaliśmy porozmawiać z mieszkańcami podłomżyńskiej miejscowości. Wiadomo jedynie tyle, że kobieta ma już dzieci i „walczy o życie”. Miejscowi wskazują na trudną sytuację matki noworodka, nie wyjaśniając, o co tak naprawdę chodzi. – Ludzie nie znają sytuacji i nie mają żadnej wiedzy, a rzucają obelgami w kierunku matki dziecka. Nie wiedzą, jak wyglądało jej życie i jak doszło do tego – usłyszeliśmy. – Jest drugie dno tej sprawy – dodają.
Źródło info i foto: Fakt.pl

W jednym z mieszkań w Ząbkach odnaleziono zwłoki mężczyzny

Policja nie wyklucza morderstwa. Trwa wyjaśnianie sprawy. Makabrycznego odkrycia w mieszkaniu na ulicy Calineczki w Ząbkach dokonano w piątek, 28 czerwca – podaje TVN Warszawa.  Jeden z mieszkańców bloku zauważył otwarte drzwi do mieszkania. Gdy wszedł do środka, odnalazł ciało sąsiada. Mężczyzna wezwał na miejsce służby. 

Obrażenia oraz oględziny zwłok wskazują na udział w zdarzeniu osób trzecich – REMIGIUSZ KRYNKE Z PROKURATURY OKRĘGOWEJ WARSZAWA-PRAGA

Policja pod nadzorem prokuratury prowadzi postępowanie ws. śmierci mężczyzny. Więcej informacji na temat śledztwa prokuratura ma podać w poniedziałek.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Ciało bez głowy znalezione w miejscowości pod Dębicą

Na mieszkańców Brzeźnicy na Podkarpaciu padł blady strach. Po miejscowości krążą plotki o grasującym w okolicy krwawym rzeźniku. A wszystko za sprawą makabrycznego odkrycia. W krzakach przy drodze znaleziono okaleczone ciało, pozbawione głowy. Okazało się, że ofiarą jest zaginiony kilka tygodni temu Adam Z. (62 l.). Choć sprawa nadal jest bardzo tajemnicza, śledczy są coraz bliżej jej rozwikłania.

– Adaś był moim najlepszym kolegą. Człowiek-dusza. Nie miał żadnych wrogów. Nikt nie miał powodów, aby go skrzywdzić. A dlaczego zginął? To pytanie wszystkim nie daje spokoju – opowiada poruszony tragedią znajomy ofiary.

62-latek pochodził z Osiedla Pustków pod Dębicą. Mieszkał w bloku z 80-letnią matką, którą się opiekował. Zaginął 11 maja. Wyszedł do sklepu i przepadł. Minęło ponad dwa tygodnie, kiedy zorganizowano większe poszukiwania. To wtedy w lasku przy drodze prowadzącej do pobliskiej Brzeźnicy strażacy OSP natrafili na zmasakrowane zwłoki. Były pozbawione głowy. Nie udało się jej odnaleźć, choć przez kilka następnych dni przeczesano dokładnie całą okolicę, a z Lublina ściągnięto jednego z najlepszych w Polsce psów tropiących.

Mimo drastycznych okoliczności, zwłoki zostały rozpoznane przez rodzinę po znakach szczególnych. Przy ofierze odnaleziono także legitymację. Ciało przekazano bliskim, którzy w sobotę pożegnali Adama i pochowali go w rodzinnym grobie.

Prokuratura od początku bierze pod uwagę wszystkie możliwe hipotezy, łącznie z okrutnym zabójstwem i wypadkiem drogowym. Ale teraz śledczy skłaniają się ku wersji, że mężczyzna zmarł z powodów zdrowotnych. 62-latek cierpiał na padaczkę. Mógł dostać ataku. Natomiast jego ciało potem rozszarpały dzikie zwierzęta, których znaleziono ślady. – Czekamy jeszcze na ostateczne wyniki badań – mówi Mirosław Michno, zastępca prokuratora rejonowego w Dębicy.

Matka Adama Z. jest załamana. – To nie mógł być nieszczęśliwy przypadek. Nie wiem co robił syn w tym miejscu. Ktoś musiał go tam porzucić… – mówi zapłakana.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Gdynia: W jednym z mieszkań znaleziono zwłoki 91-latki. Kobieta mogła zostać uduszona

Ciało 91-letniej mieszkanki Gdyni znaleziono w jej mieszkaniu. I choć śledczy czekają jeszcze na wyniki sekcji zwłok, to wstępne ustalenia wskazują, że kobieta mogła zostać uduszona. Zatrzymany został już 31-letni sąsiad denatki. Makabrycznego odkrycia, o którym pisze „Dziennik Bałtycki”, dokonano w sobotę w mieszkaniu na gdyńskim Oksywiu. Zwłoki seniorki znaleźli członkowie jej rodziny.

Według doniesień „DB”, wstępne ustalenia śledczych mówią o śmierci poprzez uduszenie. Oficjalna przyczyna oraz dokładne okoliczności śmierci zostaną ogłoszone dopiero po przeprowadzeniu sekcji zwłok. Gazeta informuje także o 31-letnim sąsiedzie staruszki, który został zatrzymany przez policję. Na razie jednak nie wiadomo, jaka jest jego rola w sprawie, nie przedstawiono mu także żadnych zarzutów. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Ohio: Zwłoki zaginionej 33-latki znalezione w koszu na śmieci

10 stycznia właściciel budynku mieszkalnego w Youngstown w stanie Ohio dokonał makabrycznego odkrycia. W kontenerze na odpady znajdywały się ludzkie zwłoki. Policji udało się już ustalić personalia ofiary. To 33-letnia Amy Begeot, która zaginęła w październiku 2018 roku. Przyczyna śmierci kobiety nie została ujawniona.

Amy Begeot zaginęła w październiku ub. roku, tuż po tym jak została zwolniona z więzienia w hrabstwie Mahoning. Jak dowiedziała się lokalna stacja WKNB27, 33-latka po opuszczeniu zakładu karnego zamierzała odwiedzić dzieci w Boardman. Członek jej rodziny relacjonował później, że w ostatnim SMS-ie, jaki wysłała, informowała, iż jest w lesie, który znajduje się na terenie miasta.

Od tego czasu nie było wiadomo, co się z nią dzieje. Zwłoki kobiety znalazł właściciel budynku w Youngstown. Jak zeznał policji, odkrył je, gdy po skończeniu generalnych porządków, poszedł wyrzucić nagromadzone śmieci.

Kilka dni później policja poinformowała, że zmarła to Begeot. W identyfikacji 33-latki pomogły tatuaże na jej ciele. Stróże prawa nie ujawnili w jaki sposób zmarła, ale okoliczności znalezienia zwłok, wskazują, że do zgonu 33-latki mogły przyczynić się osoby trzecie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Detroit: Makabryczne odkrycie w nieczynnym domu pogrzebowym

Pierwszego makabrycznego odkrycia dokonano tydzień temu w nieczynnym domu pogrzebowym. Znaleziono tam szczątki niemowlęcia i 10 płodów ukryte w suficie. Teraz okazało się jednak, że to nie koniec. W innym, wciąż działającym domu pogrzebowym szczątki dzieci upchnięto w pudełkach i zamrażarce. Kto i dlaczego tak bestialsko potraktował zmarłe dzieci?

Szczątki 63 płodów odkryto w domu pogrzebowym w Detroit (USA). Przedsiębiorstwo natychmiast zostało zamknięte. To efekt rozszerzającego się śledztwa w sprawie nieprawidłowości w lokalnych domach pogrzebowych. Szef policji w Detroit, James Craig, ujawnił, że w piątek podczas nalotu na Perry Funeral Home oficerowie znaleźli 36 płodów ukrytych w pudełkach oraz 27 innych w zamrażarkach. Podkreślił, że jest „oszołomiony” odkryciem, które nastąpiło tydzień po anonimowej informacji o szczątkach 10 płodów i jednego niemowlęcia w suficie nieczynnego domu pogrzebowego w Cantrell w Detroit.

W oświadczeniu policji czytamy, że w Perry Funeral Home śledczy wykryli „haniebne warunki i zaniedbania”, w tym liczne błędy w dokumentacji aktów zgonu i uzyskania odpowiednich zezwoleń na pochówek. Wstępne ustalenia wskazują na przestępstwa „zagrożone karą pozbawienia wolności do 10 lat, grzywną w wysokości nie większej niż 50 000 dolarów lub obiema”.

Śledztwo w Perry Funeral Home rozpoczęło się po tym, jak mężczyzna, który pozwał firmę za metody zajmowania się szczątkami niemowląt i płodów, zobaczył doniesienia o odkryciach w domu pogrzebowym w Cantrell. Powiedział swojemu pełnomocnikowi, aby skontaktował się z policją. Władze uważają, że co najmniej jeden z płodów z Cantrell znajdował się na terenie nieruchomości od 2009 r.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Australia: 5 ciał znaleziono w domu na przedmieściach Perth

Ciała dwóch kobiet i trojga dzieci znaleziono w niedzielę w jednym z domów na przedmieściach australijskiego miasta Perth. Do makabrycznego odkrycia doszło po tym, jak na policję zgłosił się mężczyzna, który przekazał informacje w tej sprawie.

– To jest tragiczne zdarzenie, które odbije się nie tylko na rodzinie i przyjaciołach [ofiar – przyp. red.], ale na całej społeczności – powiedział Paul Steele z lokalnej policji.

Pięć ciał

Ciała odnaleziono w jednym z domów w Bedford, na przedmieściach miasta Perth, położonego w stanie Australia Zachodnia. Wcześniej na regionalną komendę policji zgłosił się około 20-letni mężczyzna. Przekazane przez niego informacje doprowadziły funkcjonariuszy do zwłok. Mężczyzna przebywa w areszcie. Nie wiadomo, czy był spokrewniony lub spowinowacony z nieżyjącymi. Nie jest jasne, jak długo ciała znajdowały się w domu, zanim przybyła tam policja. Śledczy próbują ustalić teraz chronologię wydarzeń. Steele stwierdził, że śledztwo jest obecnie na „bardzo wczesnym etapie”.

(Nie) spokojna okolica

Sąsiedzi twierdzą, że często widywali dzieci bawiące się w ogródku przed domem, w którym znaleziono ciała. – To naprawdę bardzo smutne, że coś takiego może wydarzyć się w tak cichej okolicy. To okropne pod każdym względem. Biedne dzieci – powiedziała 9News mieszkająca w okolicy Maria Manfredini. W ostatnim czasie Australią Zachodnią wstrząsnęły dwie inne zbrodnie. W lipcu, także w Perth, zamordowano matkę i dwójkę jej dzieci. Z kolei w maju w Osmington mężczyzna zastrzelił sześcioro członków swojej rodziny. Później popełnił samobójstwo. Zdarzenie to okrzyknięto najtragiczniejszą masową strzelaniną w Australii od 1996 roku.
Źródło info i foto: tvn24.pl