Plomby w mieszkaniu Marka Falenty zerwane. Policja zaprzecza włamaniu

Krzysztof Brejza twierdzi, że plomby na drzwiach mieszkania Marka Falenty zostały zerwane. Według niego lokal został splądrowany. Policja potwierdza jedynie zerwanie plomb, zaprzecza jednak, że doszło do włamania. O sprawie informuje RMF FM. Krzysztof Brejza w rozmowie z dziennikarzem stacji twierdzi, że informację o zniszczeniu plomb i włamaniu dostał z wiarygodnego źródła. – Nie mam powodów, by w to nie wierzyć, tym bardziej, że informacja o plombie się potwierdziła – stwierdził Krzysztof Brejza.

Rzeczywiście, policja potwierdziła, że doszło do zniszczenia plomb i w tej sprawie toczy się postępowanie wyjaśniające. Komenda stołeczna zaprzecza jednak, że doszło do włamania.

Marek Falenta i sprawa podsłuchów

Marek Falenta został zatrzymany w Walencji w Hiszpanii na początku kwietnia. Biznesmen był poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania. Polscy funkcjonariusze zatrzymali Falentę we współpracy z hiszpańską policją. Za zlecenie nagrywania, między innymi, rozmów polityków Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego w warszawskich restauracjach Marek Falenta został prawomocnie skazany w styczniu 2017 roku na 2,5 roku więzienia. 1 lutego 2019 r. miał się stawić w zakładzie karnym, aby odbyć karę, ale tego nie zrobił. Od tego momentu, do chwili zatrzymania w kwietniu, ukrywał się.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Sąd odrzucił wniosek Falenty o ułaskawienie

Warszawski Sąd Okręgowy negatywnie zaopiniował wniosek biznesmena Marka Falenty o ułaskawienie – dowiedziała się „Rzeczpospolita”. „Rzeczpospolita” przypomina, że chodzi o list, w którym Marek Falenta zaproponował „układ za ułaskawienie”.

Biznesmen prawomocnie skazany na 2,5 roku więzienia w aferze taśmowej w kwietniu napisał list do prezydenta Andrzeja Dudy z prośbą o ułaskawienie. Przedstawił w nim ultimatum: albo zostanie ułaskawiony, albo „ujawni zleceniodawców afery taśmowej”.

Jak pisał w liście – choć „zrobił, co do niego należało, wywiązał się ze wszystkich złożonych obietnic, to został okrutnie oszukany przez ludzi wywodzących się z Pana (Andrzeja Dudy) formacji”. „Nie zamierzam umierać w samotności. Jeśli nie będę ułaskawiony, ujawnię, kto za mną stał” – podkreślił w piśmie Falenta.

Jednak – jak donosi w czwartek „Rzeczpospolita” – szanse na prezydencką łaskę dla biznesmena maleją. We wtorek Sąd Okręgowy w Warszawie wydał niekorzystną dla niego decyzję.

Teraz akta trafią do sądu apelacyjnego, a jeżeli podzieli on opinię sądu niższej instancji, to biznesmen straci szanse na ułaskawienie – informuje dziennik.
Źródło info i foto: interia.pl

Są wyniki badań psychiatrycznych Marka Falenty

Wyniki badań psychiatrycznych Marka Falenty nie dają podstaw do tego, by zmienić mu sposób odbywania kary albo żeby miał ją odsiadywać w szczególnych warunkach – dowiedział się nieoficjalnie reporter RMF FM. Orzeczenie w sprawie biznesmena skazanego w aferze podsłuchowej powstało po kilku tygodniach badań w zakładzie karnym w warszawskiej Białołęce.

Badania psychiatryczne Marka Falenty zlecił dyrektor zakładu karnego na warszawskim Służewcu, gdzie biznesmen odsiaduje wyrok. Ma taką możliwość, by osadzonego, co do którego stanu zdrowia ma wątpliwości, skierować na badania. Takie badania obowiązkowo przechodzą osoby skazane na 25 lat więzienia i dożywocie oraz niepełnoletni osadzeni.

Lekarze badają cechy osobowości, stan psychiczny, decydują, czy wobec skazanego musi być stosowana szczególna terapia, a ostatecznie, czy może odbywać karę w normalnym zakładzie. Falenta po badaniach wrócił do swej pierwotnej celi na Służewcu. W monitorowanym pomieszczeniu przebywa sam.

Zatrzymanie Falenty w Hiszpanii

Marek Falenta został zatrzymany w Hiszpanii 5 kwietnia. Wcześniej – według informacji reportera RMF FM – na krótko zatrzymywał się w kilku innych europejskich krajach. Został namierzony przez policjantów ze specjalnego wydziału poszukiwań, a jego zatrzymanie było możliwe dzięki wydaniu za nim Europejskiego Nakazu Aresztowania.

O kulisach zatrzymania Falenty opowiedział w rozmowie z RMF FM rzecznik prasowy polskiej policji Mariusz Ciarka. Zdradził, że tuż przed zatrzymaniem biznesmen przebywał z kobietą, obywatelką Polski. Kiedy zorientował się, że są w pobliżu policjanci, wyszedł na balustradę. Tutaj była sugestia, że może z niej wyskoczyć, jeżeli policjanci nie odstąpią od zatrzymania. Szybkie, skuteczne negocjacje sprawiły, że zrezygnował z tego kroku. Oddał się w ręce policjantów – mówił Ciarka.

Afera podsłuchowa

Biznesmen był poszukiwany od lutego tego roku: 1 lutego miał bowiem stawić się w zakładzie karnym w celu odbycia kary, ale nie zrobił tego. W marcu Sąd Okręgowy w Warszawie wydał postanowienie o wydaniu za nim listu gończego. O tym, że Marek Falenta ma odbyć zasądzoną mu karę 2,5 roku więzienia, zdecydował 31 stycznia Sąd Apelacyjny w Warszawie. Odrzucił tym samym zażalenia obrońców, którzy ubiegali się o odroczenie wykonania kary m.in. ze względu na stan zdrowia skazanego.

Marek Falenta został skazany w 2016 roku przez Sąd Okręgowy w Warszawie na 2,5 roku więzienia w związku z tzw. aferą podsłuchową. Wyrok uprawomocnił się w grudniu 2017, ale obrońcy Falenty złożyli kasację do Sądu Najwyższego. W styczniu ubiegłego roku zwrócili się również do prezydenta Andrzeja Dudy z wnioskiem o ułaskawienie biznesmena – bezskutecznie.

Afera podsłuchowa, która wybuchła w 2014 roku po ujawnieniu w tygodniku „Wprost” nagrań rozmów ludzi z kręgów polityki i biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych, wywołała kryzys w rządzie Donalda Tuska. Nagrania rejestrowane były od lipca 2013 do czerwca 2014 roku w warszawskich restauracjach – według sądu: właśnie na zlecenie Marka Falenty. Nielegalnie podsłuchano i nagrano wówczas m.in. ówczesnych szefów: MSW Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury i rozwoju Elżbietę Bieńkowską, prezesa NBP Marka Belkę i szefa CBA Pawła Wojtunika.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Marek Falenta po badaniach przewieziony do właściwej jednostki

Marek Falenta, który został skazany w aferze podsłuchowej przechodził na Białołęce badania psychologiczno-psychiatryczne, które się zakończyły. Następnie przetransportowano go do właściwej jednostki, gdzie odsiaduje karę. To standardowa procedura – powiedziała portalowi tvp.info rzeczniczka prasowa Dyrektora Generalnego Służby Więziennej ppłk Elżbieta Krakowska.

Jak ustaliło Radio ZET, Falenta został nagle przeniesiony z aresztu śledczego Warszawa Białołęka w nieznane miejsce. Według rozgłośni prawnicy skazanego biznesmena nie wiedzieli o przeniesieniu.

Jak ustalił nieoficjalnie portal tvp.info, Falenta został przewieziony do aresztu śledczego na warszawskim Służewcu.

Marek Falenta, biznesmen skazany w tzw. aferze podsłuchowej, odsiaduje wyrok 2,5 roku więzienia, który zapadł w 2016 r. przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Sprawa dotyczyła nagrywania od lipca 2013 r. do czerwca 2014 r. na zlecenie Falenty w warszawskich restauracjach osób z kręgów polityki, biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych.

Nagrano m.in. ówczesnych szefów: MSW – Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ – Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury i rozwoju – Elżbietę Bieńkowską, prezesa NBP Marka Belkę i szefa CBA Pawła Wojtunika. Ujawnione w tygodniku „Wprost” nagrania wywołały w 2014 r. kryzys w rządzie Donalda Tuska.

Falenta został zatrzymany w Hiszpanii na początku kwietnia. Wcześniej sąd na wniosek policji wydał za nim Europejski Nakaz Aresztowania, ponieważ 1 lutego nie stawił się w zakładzie karnym, by odbyć karę więzienia.
Źródło info i foto: TVP.info

Rozpoznanie kasacji sprawy Marka Falenty dopiero w listopadzie

Na 19 listopada został wyznaczony termin rozpoznania kasacji skazanego prawomocnie na 2,5 roku więzienia biznesmena Marka Falenty, w związku z tzw. aferą podsłuchową.

Jak przekazał Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego Sądu Najwyższego sprawę ma rozpatrzyć skład trzech sędziów Izby Karnej – Tomasz Artymiuk, Piotr Mirek i Zbigniew Puszkarski. Ten ostatni będzie jej sprawozdawcą. W grudniu 2017 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie wymierzył Falencie prawomocnie karę 2,5 roku więzienia oraz grzywnę za podsłuchy w restauracjach. Tym samym SA utrzymał wtedy wyrok wymierzony biznesmenowi w 2016 r. przez warszawski sąd okręgowy.

Obrońca Falenty mec. Marek Małecki zapowiedział wówczas złożenie kasacji. Kasacja wpłynęła do SN w sierpniu ub.r. Obrona – jak informowano – wnosi w kasacji o uchylenie wyroku i „uniewinnienie oskarżonego z uwagi na oczywistą niesłuszność skazania lub ewentualnie o przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania”.

O tym, że Falenta ma odbyć zasądzoną mu karę 2,5 roku więzienia, zdecydował 31 stycznia Sąd Apelacyjny w Warszawie. Odrzucił tym samym zażalenia obrońców, którzy ubiegali się o odroczenie wykonania kary m.in. ze względu na stan zdrowia skazanego.

Falenta miał się stawić w zakładzie karnym 1 lutego, ale tego nie zrobił. Od tamtego czasu się ukrywał i był poszukiwany. Wydano za nim także Europejski Nakaz Aresztowania. Falenta został zatrzymany w Hiszpanii 5 kwietnia br. Przewieziono go do Polski. Trafił do więzienia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Nowe zarzuty dla Marka Falenty

Nowe zarzuty ma usłyszeć w czwartek w prokuraturze okręgowej dla warszawskiej Pragi Marek Falenta, bohater „afery taśmowej” – dowiedzieli się dziennikarze tvn24.pl. W śledztwie chodzi o nieznane dotąd opinii publicznej nagrania, których ma być nawet „dwa tysiące godzin”. W czwartek o godzinie 10.40 do Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga przywieziono Marka Falentę w konwoju, z obstawą dwóch samochodów z policjantami. Najpilniej strzeżony więzień w kraju trafił tam z aresztu śledczego na warszawskiej Białołęce. Po godzinie 11 rozpoczęło się przesłuchanie biznesmena. Według dwóch niezależnych źródeł dziennikarzy tvn24.pl chodzi o przedstawienie mu nowych zarzutów.

Dwa tysiące godzin nieznanych nagrań

Choć Falenta odsiaduje już wyrok 2,5 roku więzienia za organizację nielegalnych nagrań VIP-ów w warszawskich restauracjach, to sprawa dla prokuratorów jeszcze się nie zakończyła. Prowadzą śledztwo w sprawie, której przedmiot tak opisała rzecznik Prokuratury Krajowej Ewa Bialik: „Śledztwo dotyczące nielegalnych nagrań, które pojawiły się w przestrzeni publicznej w okresie późniejszym względem pierwotnego śledztwa i procesu sądowego, zakończonego prawomocnym wyrokiem”. Według źródeł tvn24.pl biznesmen ma „nawet ponad dwa tysiące godzin” zarejestrowanych rozmów, które dotąd nie były znane opinii publicznej. Częścią z nich dysponuje już Centralne Biuro Antykorupcyjne i właśnie Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga.

– Biznesmen dokumentował na taśmach niemal całe swoje życie. Ma nawet nagrania niemal każdego swojego spotkania z agentami CBA, z którymi niejawnie współpracował do początku 2019 roku, gdy uciekł za granicę – mówi nam jeden ze współpracowników przedsiębiorcy, zastrzegając swoją anonimowość.

Ucieczka do Hiszpanii

Z kraju Falenta znikł na początku tego roku, gdy ostatecznie przegrał prawniczą batalię o uniknięcie wykonania wyroku 2,5 lat więzienia. Najpierw jego poszukiwaniami zajmowali się policjanci z komisariatu w podwarszawskim Konstancinie-Jeziornie. Dopiero po ujawnieniu tego faktu przez media prokuratura wystąpiła do sądu o wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Tropieniem Marka Falenty zajęli się wtedy funkcjonariusze z elitarnych zespołów poszukiwań celowych i już po kilkudziesięciu dniach namierzyli go w nadmorskim kurorcie, pod hiszpańską Walencją.

– Nie używał kart, telefonu, próbował zniknąć – mówili funkcjonariusze policji, gdy na początku czerwca hiszpańskie władze zgodziły się na przekazanie go Polsce.

Więzień numer 1

Od tamtej pory Falenta jest prawdopodobnie najpilniej strzeżonym polskim więźniem. Zadanie to powierzono elitarnej grupie Służby Więziennej, biznesmen przebywa w pojedynczej celi. Między innymi dlatego, że już podczas zatrzymania w Hiszpanii wszedł na balkon swojego apartamentu i groził skokiem.

– Również w hiszpańskim więzieniu przeżył załamanie. Jest w złej kondycji psychicznej, świat mu się zawalił, a jego majątek ścigają komornicy – mówi nam jeden z biznesowych przyjaciół 44-latka.

Finansowe problemy Falenty związane są między innymi z długiem wobec rosyjskiej spółki KTK Polska, która na wspólnym interesie straciła 30 milionów złotych. Stąd komornik próbuje odebrać przedsiębiorcy nawet jego dom.

– Zaangażowaliśmy prawników, którzy przed sądami w Polsce i za granicą walczą o odzyskanie należności. Mamy prawomocne wyroki sądu i wszczęte postępowania komornicze. Próbujemy ściągać długi z jego majątku – przekazał w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” Iwan Gepting, prezes spółki KTK Polska. Wierzycielami Falenty są również państwowe agencje, które finansowały część z jego około 30 przedsięwzięć zapewniających mu przez kilka lat miejsce na liście „100 najbogatszych Polaków”.

„Panie Prezesie, jest mi bardzo przykro”

Uciekając przed polskim więzieniem Marek Falenta napisał trzy listy do najważniejszych postaci w Polsce: prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, prezydenta Andrzeja Dudy i premiera Mateusza Morawieckiego.

Treść dwóch pierwszych ujawniły media, między innymi „Gazeta Wyborcza” i portal OKO.press. Biznesmen pisał w nich, że chce ułaskawienia przez prezydenta i że złożył wniosek do prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości, by zostać świadkiem koronnym. Zapowiadał, że ujawni kulisy podsłuchów polityków i przedsiębiorców w 2014 roku i szczegóły swojej współpracy przy tej sprawie z politykami PiS oraz agentami CBA.

„Panie Prezesie, jest mi bardzo przykro. Liczyłem, że wielka sprawa, do jakiej się przyczyniłem, zostanie mi zapamiętana i po wygranych wyborach załatwiona niejako z urzędu. Taka była obietnica panów z CBA” – napisał Falenta do Kaczyńskiego.

Chodzi mu o współpracę, jaką biznesmen nawiązał z dwoma agentami Centralnego Biura Antykorupcyjnego z wrocławskiej delegatury tej służby. Obaj po wyborach awansowali w służbie – jak informowaliśmy w tvn24.pl, jeden z nich został szefem największej delegatury tej służby specjalnej. Jeszcze bardziej niezwykły jest los drugiego agenta, z którym Falenta utrzymywał kontakt. Choć został przyłapany na organizowaniu miłosnych schadzek w delegaturze, a także był podejrzewany o przekazywanie tajnych informacji, to po wygranych przez PiS wyborach kary dyscyplinarne i sprawa prokuratorska zostały mu cofnięte. – Marek Falenta współpracował z CBA również po wygranych przez PiS wyborach – ujawnia nam jeden ze współpracowników skazanego w aferze podsłuchowej biznesmena.

– Przekazywał im dalsze taśmy, wykonywał polecenia operacyjne. Tak będzie brzmieć jego linia obrony w prokuraturze – podkreśla.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Marek Falenta siedzi sam w celi z kamerami

Marek Falenta trafił do jednoosobowej celi monitorowanej całą dobę, ma pomoc psychologa, został potraktowany jak szczególny więzień – informuje „Rzeczpospolita”. Marek Falenta w ubiegłym tygodniu został sprowadzony z Hiszpanii do Polski, by odbyć karę więzienia za swój udział w tzw. aferze taśmowej (skazano go na 2,5 roku za kratkami). W ostatni poniedziałek Falenta nie trafił jednak do zakładu półotwartego, a do zamkniętego.

Decyzją Służby Więziennej Marka Falentę, ze względów bezpieczeństwa, umieszczono w celi jednoosobowej, która jest monitorowana całą dobę – podaje „Rzeczpospolita”. Miały o tym zadecydować „szczególne okoliczności”. Jakie? Gdy Falenta zbiegł do Hiszpanii przed odsiadką, podczas zatrzymania, groził policjantom, że popełni samobójstwo. Wszedł na balustradę w trakcie akcji służb i straszył, że skoczy z 9. piętra.

Falenta, o czym przypomina dziennik, miał nie chcieć trafić do polskiego więzienia, argumentując to obawami o swoje życie. Marek Falenta dostał też pomoc psychologa, jest objęty dodatkową kontrolą. Biznesmena od afery taśmowej umieszczono w celi Aresztu Śledczego Warszawa-Służewiec przy ul. Kłobuckiej.

„Z uwagi na medialny charakter sprawy objęty jest nadzorem i wzmożoną kontrolą funkcjonariuszy Służby Więziennej mającą na celu zapewnienie mu bezpieczeństwa” – wyjaśniała te szczególne środki ostrożności w rozmowie z „Faktem” płk Elżbieta Krakowska, rzeczniczka Służby Więziennej.

Marek Falenta i afera taśmowa. Biznesmen grozi PiS „ujawnienie szczegółów”
Drugim powodem, przez który ma takie specjalne traktowanie, są niedawne rewelacje ujawnione przez „Rz”. Chodzi o list Falenty do prezydenta Andrzeja Dudy, napisany przez biznesmena, gdy był w areszcie w Hiszpanii.

Falenta prosi w nim prezydenta o ułaskawienie, a jednocześnie grozi, że jeśli do tego nie dojdzie, to „ujawni zleceniodawców i wszystkie szczegóły” afery taśmowej. Marek Falenta w swoim piśmie wskazuje 13 osób z otoczenia Prawa i Sprawiedliwości, które miały zachęcać go do nagrywania VIP-ów w warszawskich restauracjach i wiedziały o jego działaniach.

Wśród wymienionych przez Falentę ludzi PiS są prezes tej partii Jarosław Kaczyński, który miał zaakceptować nagrywanie, a także były skarbnik Prawa i Sprawiedliwości Stanisław Kostrzewski, który miał zlecać mu dalsze pozyskiwanie nagrań. Biznesmen od afery taśmowej wskazuje też w piśmie, że w zamian za jego „pracę” ludzie PiS obiecywali mu szereg korzyści.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Marek Falenta domaga się ułaskawienia

„Rzeczpospolita” opublikowała fragmenty wniosku o ułaskawienie, który biznesmen Marek Falenta skierował do prezydenta Andrzeja Dudy. Skazany za aferę podsłuchową Falenta twierdzi, że został „oszukany” przez Prawo i Sprawiedliwość, a działacze partii mieli obiecywać mu „wiele korzyści i łupy politycznych”.

Biznesmen Marek Falenta w kwietniu skierował trzeci wniosek do prezydenta Andrzeja Dudy o ułaskawienie. Dwa poprzednie zostały odrzucone. „Rzeczpospolita” poznała treść kwietniowego pisma. Wniosek powstał w momencie, gdy Falenta znajdował się w areszcie w Walencji w Hiszpanii. Trafił tam na początku kwietnia po tym, jak został zatrzymany przez polskich i hiszpańskich funkcjonariuszy. Na początku lutego nie stawił się w zakładzie karnym, aby odbyć karę pozbawienia wolności.

Marek Falenta do Andrzeja Dudy: Zostałem okrutnie oszukany

Za zlecenie nagrywania rozmów między innymi polityków Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego w warszawskich restauracjach Marek Falenta został prawomocnie skazany w styczniu 2017 roku na 2,5 roku więzienia.

„W hiszpańskim więzieniu „gnije” człowiek, który wierzył w sprawę pt. Polska uczciwa i sprawiedliwa. Zrobił, co do niego należało, wywiązał się ze wszystkich złożonych obietnic i został okrutnie oszukany przez ludzi wywodzących się z Pana formacji. Obiecali wiele korzyści i łupów politycznych. Czekałem lata codziennie łudzony, że niebawem nadejdzie dzień, w którym zostanę przez Pana ułaskawiony. Nie widać nadziei na jego nadejście” – napisał Marek Falenta do Andrzeja Dudy. Jak informuje „Rzeczpospolita”, Falenta zapowiada, że jeśli nie zostanie ułaskawiony, „ujawni zleceniodawców i wszystkie szczegóły”.

Marek Falenta został w piątek przetransportowany do Polski i trafił do jednego z warszawskich aresztów śledczych. Został umieszczony w celi przejściowej, gdzie w najbliższym czasie wykonane zostaną badania lekarskie. W tym tygodniu komisja penitencjarna ma zdecydować o tym, do jakiego zakładu karnego trafi.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Marek Falenta nie zostanie ułaskawiony

Nie będzie ułaskawienia Marka Falenty – dowiedziało się RMF FM. Sąd który skazał biznesmena na 2,5 roku więzienia za udział w aferze podsłuchowej, bez rozpoznania pozostawił prośbę o łaskę dla Falenty.

Jak podaje RMF FM decyzja jest formalna, podjęta w oparciu o przepis kodeksu postępowania karnego, który pozwala sądowi nie rozpoznawać wniosku o ułaskawienie, jeśli złożono go przed upływem roku od negatywnego rozpatrzenia poprzedniej prośby. Ta została złożona przez córkę Falenty 19 stycznia zeszłego roku, a sąd odrzucił ją 6 kwietnia.

Obecna decyzja jest z 3 kwietnia 2019 roku. Wcześniej wniosek o ułaskawienie był u prezydenta – także Andrzej Duda nie przystał na skorzystanie z prawa łaski wobec skazanego.

Zgodnie z art. 561 Kodeksu postępowania karnego prośbę o ułaskawienie przedstawia się sądowi, który wydał wyrok w pierwszej instancji. Powinien on rozpoznać prośbę o ułaskawienie w ciągu 2 miesięcy od daty jej otrzymania. Zgodnie z art. 565 prośbę o ułaskawienie skierowaną bezpośrednio do Prezydenta RP przekazuje się Prokuratorowi Generalnemu w celu nadania jej biegu.

Rozpoznając prośbę o ułaskawienie sąd powinien mieć na względzie zachowanie się skazanego po wydaniu wyroku, rozmiary wykonanej już kary, stan zdrowia skazanego i jego warunki rodzinne, naprawienie szkody wyrządzonej przestępstwem, a przede wszystkim szczególne wydarzenia, jakie nastąpiły po wydaniu wyroku.

Marek Falenta został skazany w 2016 r. przez Sąd Okręgowy w Warszawie na 2,5 roku więzienia w związku z tzw. aferą podsłuchową. Ujawnione w tygodniku „Wprost” nagrania wywołały w 2014 r. kryzys w rządzie Donalda Tuska. Chodziło o nagrywane od lipca 2013 r. do czerwca 2014 r. na zlecenie Falenty w warszawskich restauracjach osoby z kręgów polityki, biznesu i funkcjonariuszy publicznych. Nagrano m.in. ówczesnych szefów: MSW – Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ – Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury i rozwoju – Elżbietę Bieńkowską, prezesa NBP Marka Belkę i szefa CBA Pawła Wojtunika.

Wyrok na Falentę uprawomocnił się w grudniu 2017 roku. Obrońcy biznesmena złożyli kasację do Sądu Najwyższego, zaś w styczniu ubiegłego roku do prezydenta Dudy trafił wniosek o ułaskawienie biznesmena.

Falenta miał stawić się w zakładzie karnym w celu odbycia kary 1 lutego, ale nie zrobił tego. Od tamtego momentu ukrywał się i był poszukiwany w związku z nakazem doprowadzenia do aresztu śledczego, który trafił do jednego ze stołecznych komisariatów 6 lutego 2019 roku.

22 marca Wydział Kryminalny Komendy Stołecznej Policji poinformował sąd, że „skazany Marek F. nie został zatrzymany na podstawie listu gończego i opuścił terytorium Polski”. Następnie 28 marca Sąd Okręgowy w Warszawie wydał Europejski Nakaz Aresztowania Falenty. Do zatrzymania Falenty na podstawie ENA doszło w piątek w Hiszpanii.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Marek Falenta chce uniknąć polskiego więzienia

Obrońca zatrzymanego w Hiszpanii biznesmena Marka Falenty twierdzi, że jego klientowi może grozić niebezpieczeństwo w polskim zakładzie karnym. Zanim Falenta zostanie wydany polskiemu wymiarowi sprawiedliwości, hiszpański sąd sprawdzi, czy obawy biznesmena są uzasadnione.

Przed tygodniem, po dwóch miesiącach unikania stawienia się w więzieniu, Marek Falenta został zatrzymany w Hiszpanii. Polskie władze od razu zapowiedziały, że zwrócą się o przekazanie Marka Falenty do Polski, aby mógł tutaj odbyć karę pozbawienia wolności.

– Nie ufa polskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Otrzymaliśmy ewidentne ostrzeżenie, że grozi mu niebezpieczeństwo w zakładzie karnym – powiedział w rozmowie z dziennikiem adwokat Marek Małecki. Hiszpański sąd będzie teraz analizować, czy obawy Falenty są uzasadnione. Jeśli uzna, że tak, może wstrzymać wydanie biznesmena Polsce.

Zatrzymanie Marka Falenty

Marek Falenta został zatrzymany w Walencji 5 kwietnia. Mariusz Ciarka, rzecznik komendanta głównego policji mówił, że mężczyzna był zaskoczony pojawieniem się funkcjonariuszy.

– Miejsce jego pobytu wskazali polscy policjanci, którzy są na miejscu. Poprosiliśmy kolegów z policji hiszpańskiej, aby wraz z polskimi funkcjonariuszami dokonali zatrzymania – mówił rzecznik KGP.
Źródło info i foto: Gazeta.pl