Chciał wpłacić fałszywe pieniądze. W sumie 1,5 mln złotych

Wyjątkowo zuchwały oszust wpadł w ręce stołecznej policji. Mężczyzna próbował wpłacić do banku ponad półtora miliona złotych. Problem w tym, że tyko znikoma część banknotów była prawdziwa, pozostałe to starannie pocięte kartki papieru. Do zdarzenia doszło w jednym z banków w centrum Warszawy. Do placówki przyszedł 35-letni mężczyzna z torbą, w której miało być ponad 1,5 miliona złotych. Pieniądze te po wpłacie na jego konto miały być przewalutowane na dolary amerykańskie.

Po otwarciu jednego z plików pieniędzy przez pracownika banku okazało się, że w kilkudziesięciu zafoliowanych paczkach tylko górna i dolna część to prawdziwe banknoty – w sumie około 9 tys. złotych. Pozostałe to starannie docięte kartki papieru z napisem „falsyfikat” o wymiarach i wyglądzie przypominającym oryginały. Mariusz W. został już tymczasowo aresztowany na 3 miesiące.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Komendant policji przed sądem

To szok dla policji i koszmar dla obydwu rodzin. I zabitego, i oskarżonego. Sprawa, jakiej polski sąd wcześniej nie prowadził, bo przed wymiarem sprawiedliwości nie stawał wcześniej komendant policji. Kiedy trzy lata temu Mariusza W. zatrzymano, kierował komisariatem na warszawskiej Białołęce. Jest oskarżony o brutalną zbrodnię, ale nigdy nie przyznał się do winy, a proces jest poszlakowy. Wyrok zapadnie być może do końca roku. Niezwykłą sprawę przedstawiają „Wiadomości” TVP1.

Mariusz W. jeszcze kilka lat temu był wysokim oficerem policji. To on zdaniem prokuratury miał się dopuścić wyjątkowo brutalnego morderstwa. – Odnaleziono wyłącznie fragment zwłok. Można powiedzieć, że wręcz niewielki. Głowę z częścią korpusu. Jedną rękę, drugą rękę, część nogi – wymienia Leszek Cichoń.

Co widziały drzewa?

Ojciec oskarżonego policjanta na miejscu odnalezienia zwłok był już wiele razy. – Szukałem odpowiedzi. Patrzyłem na te drzewa, co one tu widziały? – zastanawia się. Komenda policji na warszawskiej Białołęce to miejsce, gdzie zdaniem prokuratury zrodził się plan zabicia, z zimna krwią, biznesmena z okolic Warszawy. Motywem miało być 14 tysięcy złotych. Ta kwota to czynsz za lokale, które wynajmowała od ofiary żona Mariusza W. Prowadziła sklepy. Zdaniem prokuratury interes jednak nie szedł najlepiej. To właśnie niemożność spłaty raty za czynsz miała pchnąć byłego policjanta do zbrodni.

– Jeżeli my mielibyśmy mieć jakieś problemy finansowe, to jest mnóstwo osób wokół nas, które chciałyby nam pomóc i pomogliby nam. Rodzina, przyjaciele. Mąż nie musiałby posuwać się do czegoś takiego – mówi jednak żona Mariusza W.

Zwierzęta znalazły szczątki

Sama zbrodnia musiała mieć wyjątkowo brutalny przebieg. Morderca strzelił cztery razy, podpalił zwłoki i zakopał. Szczątki wykopały zwierzęta. Rękę znalazł właściciel jednej z posesji. Na palcu była obrączka. Według zeznań świadków były komendant jako ostatni miał widzieć się z ofiarą tej okrutnej zbrodni. Z kolei główny dowód w sprawie to pistolet P64. Feralnego dnia komendant miał zabrać go jednemu z podwładnych. Nie powiedział, dlaczego go zabiera. Biegli orzekli, ze z dużym stopniem prawdopodobieństwa strzelano właśnie z tej broni. – Zabójca miał swoistego pecha. W odnalezionym fragmencie zlokalizowano pocisk – tłumaczy Leszek Cichoń.

Idealny mąż

Mariusz W. to wieloletni pracownik policji, idealny ojciec i mąż. W całej jego biografii trudno doszukać się słabych punktów. Jak to możliwe, że nagle taki człowiek planuje i zabija z zimna krwią? Zdaniem policyjnego profilera znaczenie mogło mieć to, ze Mariusz W był policjantem, czyli czuł się pewniej niż przeciętny człowiek, uważał, że jest ponad prawem. Już niedługo poznamy wyrok sadu w tej sprawie.
Żródło info i foto: TVP.info

Mariusz W. zatrzymany za śmiertelne potrącenie pieszego

Policjanci zatrzymali 39-letniego Mariusza W. funkcjonariusza policji z Radzynia Podlaskiego (woj. lubelskie) podejrzewanego o śmiertelne potrącenie pieszego i ucieczkę z miejsca wypadku. Badanie wykazało, że Mariusz W. był pijany. Do wypadku doszło w poniedziałek w Radzyniu Podlaskim na skrzyżowaniu ulic Międzyrzeckiej i Pomiarowej. – „Wstępnie policjanci ustalili, że kierujący pojazdem marki Audi A8 wykonując manewr wyprzedzania, zderzył się z volkswagenem jetta i odbijając się od niego potrącił pieszego. Pieszy zginął na miejscu” – poinformował rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Policji w Lublinie Janusz Wójtowicz. Żródło info i foto: interia.pl

Były komendant z Białołęki oskarżony o zabójstwo

Były komendant posterunku policji ze stołecznej Białołęki Mariusza W., został oskarżony o zabójstwo biznesmena Dariusza S. Akt w tej sprawie trafił do warszawskiego sądu – poinformowała Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. Mężczyźnie grozi dożywocie. „Mariusz W. został m.in. oskarżony o zabójstwo prowadzącego działalność gospodarczą w Legionowie Dariusza S., którego zwłoki z ranami postrzałowymi odnaleziono w marcu 2011 r. w lesie w okolicy miejscowości Kałuszyn w gminie Wieliszew” – podała prokuratura. Według ustaleń śledczych do zbrodni miało dojść 11 lutego 2011 r. Zarzuty zabójstwa i zacierania śladów prokuratura postawiła ponad 40-letniemu oficerowi policji pod koniec marca zeszłego roku. Mariusz W. nie przyznał się do winy. Biznesmen – związany z rynkiem nieruchomości – zaginął na początku lutego 2011 r. Po raz ostatni był widziany w okolicy Legionowa, gdzie prowadził interesy. W połowie marca jego częściowo spalone zwłoki z ranami postrzałowymi odnaleziono w pobliskim lesie. Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Mariusz W. zatrzymany za kradzieże aut

Policjanci z wydziału do walki z przestępczością samochodową zatrzymali 37-letniego Mariusza W. ps. „Wacek” podejrzewanego o kradzieże samochodów na tzw. butelkę. Mężczyznę wpadł w mieszkaniu na Gocławiu. W przeszłości odbył już wieloletnie wyroki za kradzieże aut. W tym roku odpowiadał już za kradzież subaru. Po opuszczeniu aresztu śledczego wrócił do przestępczego procederu. Zatrzymanemu grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Z policyjnych ustaleń wynika, że sprawca działał w rejonie placówek handlowych, supermarketów i bazarków. Starannie wybierał osoby, zwykle byli to starsi kierowcy, którzy nie mogli mu zagrozić. W dwóch przypadkach właścicielki pojazdów próbując nie dopuścić do kradzieży chwytały się klamek lub wycieraczek odnosząc obrażenia ciała. W jednym przypadku kobieta doznała skomplikowanych złamań kości biodra. Żródło info i foto: Policja.pl

Podejrzany o zabójstwo policjant jest poczytalny

Podejrzany o zabójstwo b. komendant policji z warszawskiej Białołęki jest poczytalny i może ponosić pełną odpowiedzialność za swoje czyny – wynika z opinii biegłych psychiatrów. Opinia trafiła do Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. Podejrzany o zabójstwo, 52-letniego biznesmena z Legionowa, b. oficer policji Mariusz W. przez miesiąc przechodził obserwację psychiatryczną na oddziale sądowo-psychiatrycznym aresztu śledczego. „Z opinii biegłych wynika, że mężczyzna jest poczytalny” – powiedziała w piątek PAP prok. Renata Mazur, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. Pod koniec marca prokuratura postawiła Mariuszowi W. zarzut zabójstwa i zacierania śladów. Mężczyzna nie przyznał się do winy. Grozi mu dożywotnia kara pozbawienia wolności. Żródło info i foto: Dziennik.pl

Mariusz W. na obserwacji psychiatrycznej

Prokuratura Rejonowa w Legionowie przekazała Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga śledztwo w sprawie zabójstwa biznesmena z Ciechanowa. Podejrzany o to komendant posterunku policji na warszawskiej Białołęce trafi na obserwację psychiatryczną. Poinformowała o tym w piątek PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, prok. Renata Mazur. Według śledczych obserwacja Mariusza W. jest konieczna, bowiem biegli psychiatrzy po jednorazowym badaniu, nie byli w stanie ocenić i wypowiedzieć się co do poczytalności podejrzanego w chwili zbrodni. Według RMF FM, które jako pierwsze podało tę informację, obserwacja, która prowadzona będzie na oddziale psychiatrycznym aresztu, może potrwać nawet sześć tygodni. Żródło info i foto: Dziennik.pl

Mariusz W. zgwałcił 18-latkę

Powinien ratować i pomagać. Od tego przecież są strażacy. Ale starszy kapitan Mariusz W. (44 l.) z Bydgoszczy to czarna owca. Jak twierdzi prokurator, podstępnie zwabił do swojej służbowej kanciapy maturzystkę i tam ją wykorzystał. – „Córka od jakiegoś czasu z nami nie rozmawia, zmieniła się, zamknęła w sobie. Nie wiem, co się dzieje. Ktoś musiał zrobić jej krzywdę” – rozpacza matka zgwałconej. O tym, co stało się feralnego dnia, 18-letnia Anna K. opowiedziała wyłącznie policji. Znajomi Ani nie ukrywają – strażak imponował maturzystce. Pożarów wprawdzie nie gasił, ale jako rzecznik prasowy Szkoły Pożarnictwa w Bydgoszczy ciągle był pokazywany w telewizji. Żródło info i foto: se.pl

Mariusz W. usłyszał zarzut zabójstwa

Zarzut zabójstwa i zacierania śladów usłyszał były komendant komisariatu na warszawskiej Białołęce Mariusz W. – poinformowała prokurator Renata Mazur z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. W piątek funkcjonariusz został przesłuchany. Nie przyznał się do winy. Złożył jedynie wyjaśnienia, które według prokuratury są niezgodne z materiałami zebranymi w toku śledztwa dotyczącego śmierci biznesmena spod Warszawy. Dziś także przesłuchany został drugi zatrzymany, Piotr M. Postawiono mu zarzut utrudniania postępowanie i składania fałszywych zeznań. Według śledczych M. mógł pomagać Mariuszowi W. – „Mężczyzna przyznał się do zarzucanych czynów i złożył wyjaśnienia” – powiedziała Mazur. M. został objęty dozorem policyjnym. Żródło info i foto: tvn24.pl

Policjant zamieszany w zabójstwo?

Warszawski policjant, komendant komisariatu na Białołęce, jest jednym z dwóch zatrzymanych w sprawie o zabójstwo biznesmena. 52-letni mężczyzna zaginął na początku lutego w Ciechanowie, w marcu znaleziono jego ciało. – „Jedną z podejrzewanych osób w tej sprawie jest funkcjonariusz policji, 42-letni Mariusz W. z komisariatu na warszawskiej Białołęce” – potwierdził rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski. Wobec policjanta jest prowadzone postępowanie. Został zawieszony w czynnościach i wszczęto wobec niego postępowanie dyscyplinarne. Żródło info i foto: TVP.info