Prokuratura bada okoliczności śmierci noworodka w Słupsku. Ciało dziecka znaleziono w jednym z mieszkań

Ciało dziecka znaleziono w mieszkaniu przy jednej z ulic na Zatorzu. – Na razie nie wiadomo, czy dziecko, które urodziła siedemnastoletnia dziewczyna, przyszło na świat żywe czy martwe – podaje „Dziennik Bałtycki”.

Jak poinformował „Dziennik Bałtycki” poród najprawdopodobniej nastąpił w nocy z soboty na niedzielę. W niedzielę rano w mieszkaniu pojawiły się służby. Na miejscu obecny był prokurator. Na razie nie ujawniono, czy w czasie oględzin znaleziono na ciele noworodka obrażenia.

– W poniedziałek wszczęliśmy postępowanie w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci noworodka – powiedział „Dziennikowi Bałtyckiemu” Marcin Natkaniec. Zastępca słupskiego prokuratora rejonowego nie ujawnił okoliczności sprawy ze względu na fakt, że matka dziecka jest osobą małoletnią.

– Dziecko urodziło się w domu. Zostało znalezione martwe. Dopiero po sekcji zwłok będzie wiadomo, czy żyło w chwili narodzin – dodał.

Sekcja odbędzie się w czwartek w Katedrze i Zakładzie Medycyny Sądowej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Martwe niemowlęta w Bydgoszczy. Prokuratura bada sprawę

W jednym z mieszkań w Bydgoszczy (woj. kujawsko-pomorskie) znaleziono ciała dwóch dwumiesięcznych braci. Mimo podjętej próby reanimacji, chłopców nie udało się uratować. Ich matka trafiła do szpitala, gdzie lekarze walczą o jej życie. Na razie nie wiadomo, co było przyczyną tragedii. Policja wykluczyła zatrucie tlenkiem węgla, a z informacji Fakt24 wynika, że prokuratura od początku sprawdza, czy do zgonu nie przyczyniły się osoby trzecie.

Jak dowiedział się Fakt24, na miejscu trwają aktualnie czynności. Wszystko wskazuje na to, iż zostanie zlecona sekcja zwłok obu chłopców. Na ten moment nie można bowiem wykluczyć, że do zgonu przyczyniły się osoby trzecie.

– Zgłoszenie otrzymaliśmy przed godziną 13.00. Wraz z policją na miejsce dotarła karetka – relacjonuje w rozmowie z Fakt24 młodsza inspektor Monika Chlebicz z bydgoskiej komendy. Mimo długotrwałej reanimacji, chłopców nie udało się uratować.

– W momencie zdarzenia byli oni pod opieką matki. Kobieta trafiła do szpitala w stanie zagrażającym jej życiu – relacjonuje Chlebicz. Jak powiedziała, wykluczono, by przyczyną śmierci było zatrucie tlenkiem węgla, ale ze względu na dobro śledztwa, nie chciała podawać więcej szczegółów.

Śledczy badają, czy do zgonów przyczyniły się osoby trzecie. Z nieoficjalnych informacji Fakt24 wynika, że na ciele matki nie było widocznych ran. Pojawiły się również niepotwierdzone doniesienia, iż kobieta była wcześniej pod opieką lekarza-psychiatry.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Podlasie: Matka i córka znalezione martwe w domu. Prokuratura bada sprawę

Podlascy policjanci wyjaśniają okoliczności tragedii rodzinnej w miejscowości Osipy-Zakrzewizna koło Wysokiego Mazowieckiego. Nie żyją dwie kobiety.

– Z informacji jakie dotarły do policjantów po godzinie 14 wynika, że mężczyzna po powrocie do domu odnalazł ciała swojej żony i córki – przekazał w sobotę wieczorem rzecznik podlaskiej policji nadkom. Tomasz Krupa.

Policja nie precyzuje, co mogło być przyczyną zgonu dwóch kobiet.

– Policjanci pod nadzorem prokuratora wyjaśniają wszelkie okoliczności tego zdarzenia – dodał nadkom. Krupa. Poinformował też, że mężczyźnie zapewniono pomoc psychologa.
Źródło info i foto: tvn24.pl

WB: 44-letni policjant został oskarżony o kupowanie filmów pornograficznych za pośrednictwem konta telewizji kablowej rodziców, którym właśnie zmarło dziecko

Brytyjski policjant został oskarżony o kupowanie filmów pornograficznych za pośrednictwem konta telewizji kablowej rodziców, którym właśnie zmarło dziecko. Mężczyzna wykonywał obowiązki służbowe w domu pary. Miał pilnować domu i ciała, czekając na grabarzy.

Do sytuacji doszło 11 lutego 2018 roku, ale dopiero w ostatni wtorek mężczyzna przyznał się do winy. 44-letni policjant pełnił służbę w południowej części Londynu w domu rodziców, których dziecko zmarło. Pilnował miejsca zdarzenia, w trakcie kiedy pracownicy zakładu pogrzebowego jechali odebrać ciało dziecka i po tym, jak zostało odebrane. Rodzice wtedy również pojechali do zakładu pogrzebowego.

Jak informuje BBC, ustalono, że policjant, używając konta telewizji kablowej rodziców, kupił cztery filmy pornograficzne, które kosztowały w sumie 25,96 funtów. Przynajmniej dwa z nich kupił, gdy ciało dziecka nadal było w domu. Sprawa wyszła na jaw, gdy ojciec zmarłego dziecka zakwestionował wysokość rachunku, który otrzymał. Wtedy okazało się, że w czasie, gdy filmy pornograficzne zostały zakupione, w domu obecny był jedynie wspomniany policjant.

Obecnie mężczyzna ma ograniczone obowiązki służbowe. Został też oskarżony o oszustwo. Dodatkowo policjant będzie odpowiadał za swoje zachowanie przed Scotland Yardem.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

18-latka ukryła noworodka w lesie, a potem w szafie. Dziecko nie żyje

Policja zatrzymała 18-letnią kobietę, która po porodzie ukryła noworodka w lesie, a później w szafie. Wrocławska prokuratura zleciła sekcję zwłok, która ma wyjaśnić, czy dziecko urodziło się żywe. Jak powiedziała w czwartek PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu prok. Małgorzata Klaus, 18-latka urodziła dziecko 1 stycznia.

„Ukryła je w lesie, a następnie w szafie” – powiedziała prokurator. Miało to miejsce w miejscowości pod Trzebnicą (Dolnośląski).

Prokurator poinformowała, że w piątek odbędzie się sekcja zwłok noworodka. Wyjaśni ona, czy dziecko urodziło się żywe.

„Od wyników sekcji zależy, jakie zarzuty usłyszy matka” – powiedziała prok. Klaus.

Rzeczniczka dodała, że kobieta twierdzi, iż dziecko urodziło się martwe. „Rodzina twierdzi zaś, że nic nie wiedziała o ciąży 18-latki” – powiedziała prokurator.
Źródło info i foto: nczas.com

Mężczyzna podejrzany o zabijanie jeży w rękach policji

Podpalił, zatłukł butelką, a później zostawił martwe jeże w widocznych miejscach w mieście – policjanci zatrzymali wczoraj 23-letniego mężczyznę podejrzanego o brutalne znęcanie się i zabijanie tych zwierząt. W ciągu niecałego miesiąca w Zielonej Górze znaleziono ponad 10 martwych jeży. Jak się dowiadujemy, mężczyźnie przedstawiono już zarzuty, dzisiaj do sądu ma trafić wniosek o jego tymczasowe aresztowanie.

O zatrzymaniu mężczyzny, podejrzanego o mordowanie jeży, jako pierwsza poinformowała „Gazeta Lubuska”. Przypomnijmy, że w lipcu dokonano trzech makabrycznych odkryć. Na początku miesiąca podpalonego jeża znaleziono w pobliżu sklepu przy ulicy Anny Jagiellonki. Zwierzę jeszcze żyło – natychmiast trafiło pod opiekę weterynarza. Policja zabezpieczyła nagranie z monitoringu, na którym widać było całe zdarzenie.

– To młody mężczyzna. Mamy już pewne ustalenia, ale radzimy, żeby ta osoba poszła po rozum do głowy i sama się do nas zgłosiła – mówiła Onetowi podinsp. Małgorzata Stanisławska z zielonogórskiej policji. Ale zamiast zgłoszenia na policję, były kolejne informacje o martwych zwierzętach.

Kilka dni później dziewięć jeży znaleziono na ulicy Zamoyskiego. Jak ustalili policjanci, zwierzęta nie zostały otrute, jak wcześniej przypuszczano, a zatłuczone butelką. Wtedy już nie było wątpliwości, że w mieście grasuje seryjny zabójca jeży. – Na 99 procent stoi za tym człowiek. Jeże nie mają zwyczaju łączyć się w stada, ktoś je musiał schwytać – komentowała Agnieszka Georgiczuk z Polskiego Stowarzyszenia Ochrony Jeży „Nasze jeże”.

W ubiegłym tygodniu w centrum Zielonej Góry znaleziono ostatnie trzy jeże. Zwierzęta zostały podpalone. Jak się okazuje, za wszystkimi trzema przypadkami najprawdopodobniej stoi jeden mężczyzna – ten sam, którego wizerunek zarejestrowały kamery monitoringu przy ulicy Anny Jagiellonki.

– Potwierdzam, że zatrzymano młodego mężczyznę. Został przesłuchany, wczoraj usłyszał zarzuty. To sprawca wszystkich tych trzech przypadków – mówi Onetowi podinsp. Małgorzata Barska z biura prasowego zielonogórskiej policji. Jeszcze dzisiaj do sądu trafi wniosek o umieszczenie go w areszcie tymczasowym.

Mężczyzna dokarmiał jeże – pewnego dnia postanowił zatłuc je butelką
W środę po godzinie 12 zielonogórska policja podała kolejne informacje w sprawie. Zatrzymany to 23-letni Przemysław P. Wypatrzył go policjant po służbie podczas zakupów w jednym ze sklepów w Zielonej Górze. Mężczyzna przyznał się do uśmiercenia 12 jeży. Dziewięć z nich zatłukł butelką. Jak się tłumaczy?

– Podejrzany powiedział, że nie wie, dlaczego to zrobił. Był pod wpływem narkotyków i alkoholu. Przyznał, że pomieszkując w altance działkowej na ul. Zamoyskiego, dokarmiał jeże, kupując specjalnie karmę dla kotów. Potem jednego dnia zatłukł je butelką. Nie wie skąd pomysł podpalania bezbronnych zwierząt – informuje podinsp. Małgorzata Barska.

23-latkowi za uśmiercenie ze szczególnym okrucieństwem 12 jeży grozi do pięciu lat więzienia.
Źródło info i foto: onet.pl

Wielka Brytania: Zwierzęta Skripala znalezione martwe

Kot i dwie świnki morskie, które należały do byłego oficera rosyjskiego wywiadu wojskowego Siergieja Skripala, zostały znalezione martwe – poinformował rzecznik brytyjskiego ministerstwa ds. ochrony środowiska. Miesiąc po próbie otrucia Skripala i jego córki Julii w Salisbury na południowym zachodzie Anglii los zwierząt domowych byłego oficera GRU, który przeszedł na stronę Brytyjczyków, został podany do wiadomości publicznej.

– Gdy weterynarz uzyskał dostęp do domu” Skripala, dwie świnki morskie niestety już nie żyły – powiedział w czwartek agencji AFP rzecznik resortu środowiska. – Kota także znaleziono w ciężkim stanie i weterynarz podjął decyzję o uśpieniu zwierzęcia, by zakończyć jego cierpienia – dodał.

Rzecznik nie wyjaśnił, czy śmierć zwierząt nastąpiła na skutek otrucia czy z głodu, gdyż nie były one karmione. Ambasada Rosji w Londynie twierdzi, że Skripal miał też drugiego kota, o którym jednak nie wspomniał przedstawiciel brytyjskiego ministerstwa.

Otrucie Siergieja Skripala

Media na Wyspach Brytyjskich w ostatnich dniach odnotowywały niespodziewany spór pomiędzy Londynem a Moskwą o dostęp do zwierząt domowych Skripala. Rosyjscy dyplomaci twierdzili, że ich przebadanie mogłoby wnieść nowe informacje do sprawy. – Gdzie są zwierzęta, w jakim są stanie? – pytała rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa. – Mówimy o żywych istotach i jeśli użyto toksycznych substancji, to istoty te musiały cierpieć – dodała.

Skripal oraz towarzysząca mu córka Julia trafili do szpitala w stanie krytycznym 4 marca, gdy znaleziono ich nieprzytomnych na ławce w centrum handlowym w Salisbury. Brytyjska policja ocenia, że Skripalowie zetknęli się z trucizną w domu byłego oficera. Według służb bezpieczeństwa największe stężenie substancji paralityczno-drgawkowej wykryto na klamce do drzwi wejściowych domu.

Brytyjskie władze uznały w toku śledztwa, że Skripalowie zostali zaatakowani opracowanym za czasów ZSRR bojowym środkiem trującym typu Nowiczok. Londyn oskarżył Moskwę o ten atak, która zaprzecza by miała z tym cokolwiek wspólnego i twierdzi, że chodzi o prowokację i „antyrosyjską kampanię”.

Próba zabójstwa Skripala, byłego oficera rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU, który przeszedł na stronę Londynu, wywołała największy kryzys w relacjach Wielkiej Brytanii z Rosją od zakończenia zimnej wojny.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Wałbrzych: Zatrzymano dwie osoby w sprawie śmierci noworodka

Przechodzień znalazł martwego noworodka na trawniku obok jednej z ulic Wałbrzycha. Sprawę wyjaśnia już policja. Wytypowany także dwie osoby, które mogą być powiązane ze śmiercią dziecka. Świadek znalazł martwe niemowlę ok. południa na trawniku przy ul. Niepodległości na wałbrzyskim Podgórzu. Natychmiast zadzwonił na nr 112, a z centrum powiadamiania ratunkowego informację dostała policja, która błyskawicznie dotarła na miejsce. Przybyli tam również prokuratorzy.

Na razie nie wiadomo, jakie mogą być przyczyny śmierci dziecka. Śledczy już wytypowali dwie osoby, które mogą mieć związek z tą sprawą — to 28-letnia kobieta i 46-letni mężczyzna. Na razie trwa ustalanie, czy zatrzymana jest matką zmarłego noworodka.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Filipiny: 30 martwych psów w furgonetce. Trwają poszukiwania kierowcy

Wstrząsające doniesienia obrońców praw zwierząt z Filipin. 30 rasowych psów zginęło w męczarniach w rozgrzanej furgonetce. Zwierzęta należały do hodowców, którzy zlecili ich transport na wystawę. Właściciel samochodu załadował ok. 40 klatek z psami do ładowni, która nie miała klimatyzacji. Zwierzęta przewieźć miał na wystawę Beagle Fanciers Club Dog Show w mieście Marikina, niedaleko stolicy Filipin – Manili.

Po przyjeździe na miejsce okazało się, że większość czworonogów jest w stanie agonalnym. Na miejsce natychmiast wezwano służby weterynaryjne, ale na ratunek w większości przypadków było już za późno. Przeżyło tylko kilka psów. Reszta udusiła się albo doznała rozległego udaru cieplnego.

Organizacje ekologiczne z Filipin opublikowały wstrząsające zdjęcia psów, które leżą w klatkach i na chodnikach oraz ratowników, którzy próbują pomóc zwierzętom. „Pokazując te nagrania, chcę zapobiec kolejnej podobnej tragedii” – napisał na Facebooku Penny Cham, który był świadkiem zdarzenia.
Źródło info i foto: wp.pl

Ciało dziecka znalezione w toi-toiu. Są wyniki sekcji zwłok

Dziecko, które znaleziono w poniedziałek w kłobuckim toi-toiu, urodziło się martwe – tak wynika z wstępnych wyników sekcji zwłok. Kobieta, która najprawdopodobniej je urodziła, nie przyznaje się do tego. W niedługim czasie 21-latka ma zostać przesłuchana.

– Ze wstępnych ustaleń sekcji zwłok wynika, że dziecko urodziło się martwe. To są dopiero wstępne ustalenia i biegli będą wykonywali jeszcze badania histopatologiczne i toksykologiczne – powiedział w rozmowie z „Dziennikiem Zachodnim” prokurator Tomasz Ozimek z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

Przeprowadzone mają również zostać badania genetyczne, żeby potwierdzić, że to przyjęta do szpitala w Radomsku kobieta jest matką dziecka. – Na tę chwilę zaprzecza ona, jakoby urodziła dziecko. Jej przesłuchanie odbędzie się, gdy tylko lekarze na to pozwolą – powiedział Ozimek.

Sekcja zwłok noworodka, którego w poniedziałek znaleziono w przenośnej toalecie w Kłobucku, została przeprowadzona we wtorek. Śledztwo w tej sprawie jest prowadzone w kierunku dzieciobójstwa.
Źródło info i foto: wp.pl