Na lotnisku w Kenii zaginęło 6 mln masek ochronnych

Na lotnisku w Kenii zaginęło 6 mln masek ochronnych zamówionych przez Bundeswehrę dla niemieckich szpitali – potwierdziła rzeczniczka niemieckiego resortu obrony. Było to jedno z pierwszych dużych zamówień sprzętu ochronnego w ramach walki z epidemią koronawirusa.

O zaginięciu przesyłki poinformował tygodnik „Der Spiegel”. W artykule przytoczono część poufnego raportu ministerstwa obrony, z którego wynikało, że maski FFP2 nie zostały dostarczone, gdyż „towar bez śladu zniknął na lotnisku w Kenii”. Zgodnie z planem powinny dotrzeć do Niemiec w ubiegły piątek.

Rzeczniczka resortu obrony oświadczyła, że służby próbują wyjaśnić, „co się tam stało”. Zapewniła, że budżet „nie poniósł uszczerbku, bo maski nie zostały jeszcze dostarczone i zapłacone”. Wyjaśniła, że „tym samym umowa jest nieważna”. Nie potrafiła jednak wyjaśnić, jaką rolę w transakcji odgrywała Kenia.

Telewizja Deutsche Welle wskazuje, że lekarze i szpitale w Niemczech pilnie potrzebują uzupełnienia zapasów masek ochraniających drogi oddechowe z powodu rozprzestrzeniania się koronawirusa. Sztab kryzysowy niemieckiego rządu zadanie uzupełniania zapasów masek i odzieży ochronnej dla medyków przekazał komórce zaopatrzeniowej Bundeswehry z siedzibą w Koblencji.

Instytut Roberta Kocha przekazał, że na wtorek w Niemczech potwierdzono 26 436 przypadków zakażenia koronawirusem. Zmarło 114 osób.
Źródło info i foto: TVP.info

Gangster „Kadafi” zatrzymany. CBŚP udaremniło porwanie biznesmena

Obserwowali przyszłą ofiarę, kupili już broń, paralizatory, maski i inne akcesoria. Funkcjonariusze CBŚP i prokuratorzy zapobiegli uprowadzeniu biznesmena dla okupu. Do sprawy zatrzymali trzech mężczyzn, w tym Tomasza B., ps. „Kadafi”, słynnego bydgoskiego gangstera, poszukiwanego do odbycia kary 15 lat więzienia za wcześniejsze przestępstwa.

Zaczęło się od tego, że funkcjonariusze CBŚP z Bielska-Białej dotarli do informacji, z której wynikało, że członkowie zorganizowanej grupy przestępczej mogą przygotowywać się do uprowadzenia przedsiębiorcy mieszkającego w Małopolsce. To miało być porwanie dla okupu.

Obserwowali przyszłą ofiarę

– Aby osiągnąć ten cel, na terenie województwa małopolskiego został wynajęty dom. Zdobyto już broń palną, maski, paralizatory czy sprzęt elektroniczny. Przy pomocy środków technicznych stale obserwowano cykl dnia przyszłej ofiary – relacjonuje komisarz Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka CBŚP.

Z zebranych przez funkcjonariuszy wynikało, że wśród podejrzanych o przygotowywanie porwania miał być Tomasz B., ps. „Kadafi”, poszukiwany listem gończym do odbycia kary 15 lat więzienia. Mężczyzna został skazany za kierowanie największą na terenie województwa kujawsko-pomorskiego zorganizowaną grupą przestępczą o charakterze zbrojnym. Jej członkowie zajmowali się wprowadzaniem do obrotu narkotyków, stręczycielstwem i rozbojami.

Według śledczych wspólnikiem „Kadafiego” podczas przygotowania do uprowadzenia miał być Dariusz L. Ten mężczyzna był z kolei poszukiwany listem gończym do odbycia kary 14 lat więzienia za udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Natomiast za wynajęcie nieruchomości oraz finansowanie przygotowań do porwania miał być odpowiedzialny Artur G.

Posługiwali się fałszywymi dokumentami

Policjanci namierzyli miejsca przebywania podejrzanych i urządzili akcję zatrzymań. W działaniach wzięli udział funkcjonariusze CBŚP z Katowic i z Centralnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji BOA. Na terenie Małopolski w ręce mundurowych wpadł Tomasz B. i Dariusz L. Po przeszukaniu ich mieszkań funkcjonariusze zabezpieczyli kominiarki, maski, rękawiczki, paralizatory, sprzęt elektroniczny, lornetkę, opaski zaciskowe, a także broń palną, noże i siekierę. Jak ustalił nieoficjalnie Onet, znaleziono też fałszywe dokumenty, którymi posługiwali się przestępcy.

– Kolejną akcję przeprowadzono na Podkarpaciu, gdzie zatrzymano trzeciego podejrzanego, Artura G. Z zebranego materiału wynika, że to właśnie on może być pomysłodawcą planowanego uprowadzenia – relacjonuje Iwona Jurkiewicz,

Zatrzymani zostali doprowadzeni do śląskiego oddziału Prokuratury Krajowej w Katowicach. Tam usłyszeli zarzuty m.in. działania w zorganizowanej grupie przestępczej, mającej na celu uprowadzenie osoby. Decyzją Sądu Rejonowego w Katowicach wszyscy zostali tymczasowo aresztowani na trzy miesiące.

– Sprawa ma charakter rozwojowy. Funkcjonariusze nie wykluczają dalszych zatrzymań – podkreśla rzeczniczka CBŚP.

Kim jest „Kadafi”?

Tomasz B. był przez długi czas uważany za „króla bydgoskiego podziemia”. Gang „Kadafiego” działał w latach 2001-2011, do czasu, aż rozbili go śledczy. Według nich grupa na potężną skalę handlowała narkotykami, czerpała korzyści z usług przydrożnych prostytutek, zajmowała się haraczami i oszustwami. „Kadafi” wyszedł na wolność w 2013 r., po wpłaceniu kaucji 100 tys. zł. Deklarował dobrowolne poddanie się karze.

W lutym 2018 r. sąd skazał go na 15 lat więzienia. Kilka miesięcy później, jak pisaliśmy w Onecie, przepadł jak kamień w wodę. Podobnie jak jego dwóch bliskich współpracowników, Jaromir M.-O., ps. „Jurgen” i Adam P., ps. „Pluto”, którzy także otrzymali wysokie wyroki. Nie czekali na rozstrzygnięcie w drugiej instancji. Śledczy wydali za nimi listy gończe. Kilka miesięcy temu Sąd Apelacyjny w Gdańsku zmniejszył „Kadafiemu” karę do 14,5 roku więzienia.

Jaromir M.-O. wpadł rok temu. Nie uciekł zbyt daleko. Ukrywał się na działce 20 km za Bydgoszczą. Natomiast Adam P. został ujęty pół roku temu na Wyspach Brytyjskich. „Kadafi” wpadł dopiero teraz.
Źródło info i foto: onet.pl

Włochy: Złodzieje w maskach Donalda Trumpa okradali bankomaty w Turynie

Jak podaje włoski dziennik, dwóch braci przebranych w maski prezydenta USA Donalda Trumpa okradało bankomaty w Turynie. Mężczyźni używali ładunków wybuchowych, które pozwoliły im zrabować dziesiątki banków w całym Piemoncie. 30-latek i jego 26-letni brat zostali zatrzymani przez śledczych z Turynu, którzy podejrzewają, że mężczyźni używali również skradzionych samochodów, by dotrzeć do banków.

19 lipca, w w prowincji Cuneo udało im się ukraść nawet 92 tys. euro. By zmylić włoską policję przemalowywali samochody albo kradli inne. Bracia Vittorio i Ivan mieli używać tzw. metody „na świstaka”, która polegała na umieszczeniu ładunku wybuchowego, w szczelinie bankomatu. Analiza z kamer pozwoliła jednak zidentyfikować sprawców, którzy zostali wkrótce ujęci przez włoskich Carabinieri.
Źródło info i foto: interia.pl

Niemcy: nastolatka porwana dla okupu, została zabita

W Niemczech znaleziono ciało porwanej 17-latki, za której uwolnienie bandyci żądali ponad miliona euro. Rodzice chcieli okup zapłacić, ale nie zdążyli. Porywacze doskonale wiedzieli kim jest dziewczyna i znali jej zwyczaje, bo śledzili jej profil społecznościowy. Materiał magazynu „Polska i Świat”. Ta historia poruszyła całe Niemcy. Po niespełna tygodniu poszukiwań porwanej 17-latki już wiadomo, że spełnił się najczarniejszy scenariusz.

Zamordowali, bo zapomnieli masek

– Mamy do przekazania państwu smutną prawdę: Anneli-Marie nie żyje – poinformował Dieter Kroll, szef policji w Dreźnie. Ciało odnaleziono w opuszczonym gospodarstwie, niespełna 40 km od jej rodzinnej Miśni.

Anneli-Marie, córka bogatego biznesmena, została porwana przed tygodniem, kiedy wyprowadzała psa na spacer. – Podczas rozmowy z ojcem ofiary porywacze zażądali miliona dwustu tysięcy euro okupu. W tle słychać było krzyk, prawdopodobnie ostatnia oznaka życia Anneli – mówił Kroll.

Rodzice chcieli okup zapłacić. W weekend, w niemieckich mediach pojawił się ich list do porywaczy, w którym rodzina obiecywała, że spełni wszystkie żądania. Anneli już wtedy jednak nie żyła.

– Sprawcy podczas porwania nie mieli założonych masek, mogli więc zostać zidentyfikowani przez dziewczynę. Nie chcąc tak ryzykować, zdecydowali się ją zabić – wyjaśnił śledczy Erich Wenzlick.

Internetowa kopalnia wiedzy

Obaj porywacze są już w rękach policji. Przynajmniej jednego z nich dziewczyna mogła znać z widzenia. Sprawcy śledzili profil Anneli w mediach społecznościowych i to z niego wiedzieli jak wygląda i jakie ma zwyczaje. Media społecznościowe to kopalnia wiedzy bardzo często wykorzystywana przez przestępców do tak zwanego „profilowania” poszczególnych osób – ostrzega Piotr Konieczny, ekspert ds. bezpieczeństwa w internecie, Niebezpiecznik.pl.

Zdobywanie informacji wcale nie kosztuje przy tym przestępców wiele wysiłku, bo najczęściej sami podajemy daty wakacyjnych wyjazdów, pokazujemy zdjęcia mieszkań i samochodów, często z oznaczeniem lokalizacji.

– Tego typu informacje mogą szybko trafić do osób które chcą nas oszukać lub okraść – mówi Iwona Kuc z Komendy Głównej Policji.

– Jeśli co piątek o 6 rano „czekinujemy się” na siłowni, to najprawdopodobniej o 5:50 zmierzamy do tej siłowni, będziemy przed jej wejściem, tam można się zaczaić na taka osobę, być może ją porwać, napaść – wyjaśnia mechanizm wykorzystywania takich danych Piotr Konieczny.

Raz wrzucone, zostaje na zawsze

Warto pamiętać, że co raz wrzucone do internetu, już tam zostaje na zawsze. A tych, nawet pozornie błahych zdjęć i informacji, ktoś może użyć przeciw nam.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Napad na bank na lotnisku w Rzymie

Na rzymskim lotnisku Fiumicino dwaj osobnicy w mundurach pilotów dokonali napadu na tamtejszą filię banku. Na twarzach mieli karnawałowe maski. Przebieg napadu odtworzono na podstawie zapisu z kamer zainstalowanych w terminalu. Dziennik „Il Messaggero” podał, że w poniedziałek tuż przed zamknięciem filii włoskiego banku weszło tam dwóch mężczyzn w mundurach pilotów. Gdy byli już w środku, natychmiast założyli karnawałowe maski i sterroryzowali pracowników scyzorykami, domagając się wydania wszystkich pieniędzy.

Gdy im je wydano, uciekli z łupem. Udało im się wmieszać w tłum ludzi na lotnisku. Nie wzbudzali żadnych podejrzeń dzięki mundurom pilotów, które mieli na sobie. Według rzymskiej gazety ukradli tysiące euro. Policja wszczęła poszukiwania sprawców napadu.
Żródło info i foto: wp.pl

Zamaskowani mężczyźni napadli na jubilera

Dwóch zamaskowanych mężczyzn wtargnęło do jubilera w centrum Legnicy (woj. dolnośląskie). Jeden z nich wystrzelił z pistoletu gazowego. Mężczyźni w kominiarkach wtargnęli do jubilera o godz. 17. – Jeden z nich oddał strzał z pistoletu gazowego w stronę pracownika sklepu. Drugi młotkiem zaczął rozbijać gabloty. Gdy próbowali wyjść z łupem na zewnątrz, dostrzegł ich przechodzący przypadkiem funkcjonariusz legnickiego Samodzielnego Pododdziału Prewencji Policji, który nie był na służbie – opowiedział serwisowi lca.pl, podinsp. Sławomir Masojć, rzecznik legnickiej policji.

Pościg i szarpanina

Jak dodał podinsp. Masojć, policjant podbiegł do sklepu, by zablokować od zewnątrz drzwi. Bandyci jednak go wypchnęli. Kiedy zamaskowani mężczyźni zaczęli uciekać, policjant rzucił się za nimi w pościg. – Dopadł jednego z nich i zaczął z nim walczyć. Ostatecznie napastnikowi udało się zbiec, ale porzucił torbę ze skradzionym łupem – powiedział. Policjanci ustalają, kim byli mężczyźni.
Żródło info i foto: kontakt24.tvn24.pl

Dwie członkinie Pussy Riot ukrywają się

Dwie członkinie rosyjskiego zespołu punkowego Pussy Riot w ostatniej chwili odwołały swój występ w Finlandii w obawie przed ujawnieniem ich tożsamości. Kobiety miały w maskach wystąpić na festiwalu w Helsinkach. Jak poinformowała gazeta Helsingin Sanomat, para musiała ukryć się, bo istniało zagrożenie odkrycia ich tożsamości. Dwie inne członkinie zespołu odsiadują w Rosji karę więzienia za obrazę uczuć religijnych po tym, gdy zaimprowizowały koncert w cerkwi w centrum Moskwy. Trzecia z Pussy Riot została skazana na wyrok w zawieszeniu. Żródło info i foto: Dziennik.pl

Rabuś nabrał wszystkich. Policjanci ścigali ciemnoskórego mężczyznę za napad na bank

Mężczyzna polskiego pochodzenia, Konrad Zdzierak, 30, ma na swoim koncie sześć kradzieży na ponad 50 000 PLN. Złodziej rabował w stanie Ohio w marcu i kwietniu, pisze gazeta „Cincinnati Enquirer”.

Ale policja ścigała kogoś zupełnie innego. Konrad Zdzierak zakładał silikonowe maski na głowę. Najczęściej przebierał się za ciemnoskórego mężczyznę.

Znalezione maski

Maska była tak podobna do ciemnoskórego człowieka, że matka wskazała swojego syna jako sprawcę po obejrzeniu materiału w telewizji, mówi Associated Press.. Niewinny mężczyzna został aresztowany.

Ale kiedy tydzień później dziewczyna Zdzieraka znalazła dwie maski, zaalarmowała policję – a niewinny człowiek został zwolniony. Konrada Zdzieraka uznano winnym sześciu rozbojów przeprowadzonych na banki i apteki.

– „Mój klient pragnie przeprosić za szkody, które wyrządził”, powiedział adwokat Zdzieraka, Christopher McDowell, AP.

Włoscy złodzieje mają pomysł na napad

Niecodziennego rabunku dokonali dwaj złodzieje we Włoszech. W karnawałowych maskach z podobizną premierów Włoch: Silvio Berlusconiego i Massimo D’Alemy napadli na bank na północy kraju. W rezultacie tej przestępczej maskarady z bankowego sejfu ubyło tysiące euro. Do incydentu doszło w miejscowości San Polo d’Enza koło Reggio Emilia we Włoszech. Dwóch przestępców w maskach polityków wtargnęło do tamtejszego banku. Rabunku dokonali w towarzystwie trzeciego oszusta, który jednak zadowolił się zwykłą kominiarką. Żródło info i foto: TVP.info

Polacy handlowali maskami. Zostali zatrzymani

Ukraińska milicja zatrzymała we Lwowie dwóch Polaków, którzy sprzedawali przechodniom medyczne maski ochronne – podał portal zaxid.net. Za jedną maskę Polacy mieli żądać 10 hrywien, czyli 3,5 złotego. W Polsce jednorazowa maska medyczna kosztuje około 40 groszy. „Zatrzymanym konfiskowano 550 masek. Liczby masek, które zdążyli sprzedać, nie ustalono” – napisał portal, powołując się na rzecznika delegatury ministerstwa spraw wewnętrznych Ukrainy we Lwowie Denysa Charczuka. Żródło info i foto: Dziennik.pl