2,5-latka z obrażeniami głowy w szpitalu. Areszt dla 29-letniego partnera matki

Częstochowscy policjanci zatrzymali 29-letniego mieszkańca tego miasta, podejrzanego o spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu u dziecka swojej partnerki. Dziewczynka, która ma dwa i pół roku, z poważnymi obrażeniami głowy trafiła do szpitala. Decyzją sądu 29-latek trafił już do aresztu, gdzie spędzi kolejne trzy miesiące; jeżeli wszczęte śledztwo potwierdzi, że dziecko było ofiarą przemocy, mężczyzna może trafić do więzienia na co najmniej 3 lata – podała w czwartek policja.

– O zdarzeniu powiadomił szpital, do którego zostało przywiezione dziecko z obrażeniami wskazującymi na celowe działanie osób trzecich. Do urazu doszło 6 stycznia, ale dziewczynka do szpitala trafiła dopiero następnego dna – poinformowali policjanci.

– Zebrane w sprawie dowody i przeprowadzone czynności pozwoliły na przedstawienie zarzutu partnerowi jej matki, pod opieką którego się wtedy była. Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanego mu czynu – dodała policja.

29-latek jest dobrze znany częstochowskim policjantom. W przeszłości był wielokrotnie karany za liczne przestępstwa, m.in. za bójki, pobicia i rozboje.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

27-latek mówił, że tylko klepnął dziecko. Dziewczynka walczy o życie w szpitalu

27-letni Daniel P. z Siemirowic (woj. pomorskie) został oskarżony o usiłowanie zabójstwa oraz spowodowanie ciężkich obrażeń ciała u jednej z dziewczynek oraz spowodowanie lekkich obrażeń ciała u drugiej z 5-letnich bliźniaczek. Matka dzieci, 24-letnia Klaudia K., która miała nie reagować na krzywdę córek, odpowie za pomocnictwo w znęcaniu się nad 5-latkami. Danielowi P. grozi kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 8 lat, kara 25 lat pozbawienia wolności albo dożywocie. Natomiast Klaudia K. może w więzieniu spędzić do 8 lat.

Klaudia K. wyszła z aresztu, ponieważ ponownie zaszła w ciążę

Wobec oskarżonego stosowany jest tymczasowy areszt. Klaudia K. opuściła go we wrześniu 2020 r. Stało się to na wniosek prokuratury.

– Z uwagi na to, iż Klaudia K. ponownie była w ciąży, stosowane wobec niej tymczasowe aresztowanie zostało uchylone – podał w piątek prokurator Paweł Wnuk.

Wcześniej informował także, że ze względu na zgromadzony już materiał dowodowy w sprawie obawa matactwa ze strony Klaudii K. jest nieaktualna. Oboje oskarżeni nie byli dotychczas karani sądownie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kacper K. wywiózł dziewczynę do lasu, zgwałcił, kopał jej grób. Jest akt oskarżenia

Do lubelskiego sądu trafił akt oskarżenia przeciwko 23-letniemu Kacprowi K. Mężczyzna wraz z matką i przyrodnim bratem pobili 18-latkę i grozili jej śmiercią, kopiąc dół w lesie. Ofiara została też zgwałcona. O skierowaniu aktu oskarżenia do Sądu Okręgowego w Lublinie poinformował „Dziennik Wschodni”. Do przestępstwa doszło w maju ubiegłego roku pod Chełmem.

23-letni Kacper K. był w związku z 18-letnią kobietą. Mężczyzna umówił się z nią na spotkanie, mieli udać się do jego domu. Po swoją partnerkę przyjechał samochodem.

W aucie razem z K. była też jego 46-letnia matka i przyrodni brat, który miał 18 lat. Po przejechaniu kilku kilometrów i zaparkowaniu na stacji benzynowej mężczyźni zaatakowali 18-latkę. Zaczęli ją bić, ciągnąć za włosy. Później zaciągnęli ją do lasu.

Jak podano w akcie oskarżenia, bijąc kobietę, chcieli się dowiedzieć, gdzie zniknęły narkotyki, które K. zakopał w lesie. Kobieta tego nie wiedziała. Ofiarę skrępowali taśmą klejącą. K. podduszał ją zakładając na głowę worek foliowy. Groził, że ją zabije. Kiedy wyczerpana kobieta dostała chwilę wytchnienia, napastnicy zaczęli wspólnie kopać dla niej grób. Matka K. miała przystawić szpadel do szyi kobiety. Według śledczych K. zgwałcił też swoją ofiarę. Po wszystkim odwieźli ją do domu.

Oskarżeni nie przyznają się do zarzutów. Grozi im do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: TVP.info

Ojciec zostawił 7-miesięczne dziecko „na chwilę”. Już nie wrócił

Policjanci zajęli się 7-miesięcznym dzieckiem, które ojciec miał „na chwilę” zostawić ze swoim bratem. – Miał wrócić za godzinę, ale nie wrócił wcale – przekazała Irmina Sulich z Komendy Rejonowej Policji Warszawa VI. Matka niemowlęcia przebywa w zakładzie karnym.

Policja zajęła się niemowlęciem kilka dni temu, ale informacja w tej sprawie pojawiła się dopiero w czwartek, 31 grudnia. – Na numer alarmowy zatelefonował mężczyzna, który oświadczył, że jest u niego siedmiomiesięczny bratanek. Miał się nim opiekować tylko przez godzinę – tak zapowiedział ojciec chłopca, lecz po syna nie wrócił – przekazała mł. asp. Irmina Sulich.

Zakłopotany mężczyzna, na którego spadł ciężar opieki, powiedział mundurowym, że nie ma jak zająć się młodziutkim bratankiem. – Poprosił, aby zajęli się nim policjanci – podała policja.

Ojciec porzucił 7-miesięczne dziecko. Matka przebywa w zakładzie karnym 

Sprawą zajęli się funkcjonariusze z wydziału wywiadowczo-patrolowego z Targówka, którzy natychmiast udali się do mieszkania zgłaszającego. – Na miejscu okazało się, że ojciec chłopca już ponad dobę nie okazuje zainteresowania, natomiast matka od kilku dni przebywa w zakładzie karnym – przekazali mundurowi.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Legnica: Sąd aresztował ojca 9-miesięcznego dziecka. Mężczyzna podejrzany jest o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem

Sąd w Legnicy aresztował na trzy miesiące 46-letniego mężczyznę, podejrzanego o zabicie ze szczególnym okrucieństwem swego 9-miesięcznego syna. Do aresztu trafiła też matka dziecka, która podejrzana jest o psychiczne i fizyczne znęcanie się nad niemowlakiem.

O zastosowaniu aresztu wobec podejrzanych ws. zbrodni zabójstwa 9-miesięcznego dziecka poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu prok. Lidia Tkaczyszyn. – Sąd uwzględnił wnioski prokuratury i aresztował ojca i matkę dziecka na trzy miesiące – powiedziała prokurator w rozmowie z Polską Agencją Prasową. 

W niedzielę do jednego z mieszkań w Legnicy wezwane zostało pogotowie ratunkowe. Ratownicy medyczni, którzy przyjechali na miejsce, stwierdzili zgon 9-miesięcznego chłopca. Dziecko miało na głowie widoczne obrażenia, co skłoniło ratowników do zawiadomienia policję i prokuratury. Biegły z zakresu medycyny sądowej, który przyjechał na miejsce zbrodni, stwierdził urazy czaszkowo-mózgowe.

Policja zatrzymała 46-letniego ojca dziecka, który w chwili zatrzymania był pijany. W mieszkaniu nie było matki dziecka. Prok. Tkaczyszyn powiedziała, że z ustaleń śledczych wynika, iż matka dziecka piła dzień wcześniej z ojcem 9-miesięcznego chłopczyka alkohol i wyszła z mieszkania. Kobieta została zatrzymana w poniedziałek, również była wówczas pijana.

Prok. Tkaczyszyn poinformowała, że prokurator postawił ojcu zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem i z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. 46-latek, według prokuratury, przyznał się od zarzutu.

Mężczyzna w celu uspokojenia płaczu dziecka zadał mu kilkanaście ciosów ręką oraz narzędziem. Uderzał w różne części ciała, w tym w główkę powodując obrażania czaszkowo-mózgowe, które spowodowały zgon – PROK. LIDIA TKACZYSZYN

Zarzuty w tej sprawie usłyszała również matka dziecka. – Prokurator zarzucił jej, że znęcała się fizycznie i psychicznie nad swoim synkiem i naraziła to dziecko na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia – powiedziała prok. Tkaczyszyn.

Kobieta jest również matką siedmiorga innych dzieci. 9-miesięczny chłopiec był jedynym dzieckiem ze związku z 46-letnim mężczyzną. Jak ustaliła prokuratura, ojciec zamordowanego niemowlęcia był wcześniej karany –  skazano go na 12 lat więzienia za ciężkie uszkodzenia ciała ze skutkiem śmiertelnym.

– Sąd Rejonowy w Legnicy z urzędu prowadził postępowanie o ograniczenie władzy rodzicielskiej nad 9-miesięcznym dzieckiem. W październiku sąd ograniczył we władzy rodzicielskiej matkę w ten sposób, że ustanowił nadzór kuratora, a ojca ograniczył do ogólnego wglądu w wychowanie dzieci – przekazała prok. Tkaczyszyn.

W czasie tragicznego w skutkach zdarzenia w mieszkaniu przebywał tylko 46-latek oraz jego 9-miesięczny synek. Pozostałe dzieci kobiet nie mieszkały tam, ponieważ sąd wcześniej pozbawił ją praw rodzicielskich do nich.
Więcej: https://wiadomosci.radiozet.pl/Polska/Legnica.-9-miesieczny-Szymonek-zamordowany.-Sad-aresztowal-jego-rodzicow
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Rosyjska modelka zasztyletowała męża

Nawet 15 lat więzienia grozi 26-letniej rosyjskiej modelce, która przyznała się do śmiertelnego ataku z nożem na męża. Lilia Sudakova, znana m.in. z okładek prestiżowego magazynu „Vogue”, została aresztowana po sprzeczce, do której doszło, gdy jej mąż przyprowadził do domu inną kobietę i chciał, by przygotowała im kolację. Zdaniem matki modelki, Sudakova była ofiarą przemocy domowej i działała w samoobronie.

Popularna modelka pojawiała się na okładce rosyjskiego wydania „Vogue’a”, a także magazynów we Włoszech, Chinach czy Japonii.

Jak opisuje nypost.com, zeznała śledczym, że powodem śmiertelnej bójki była zazdrość, jaką wywołał jej mąż, flirtując na jej oczach z przyprowadzoną z baru kobietą. Zabity, 28-letni Siergiej Popov, nalegał, aby jego żona przygotowała dla nich kolację, a później kopnął Sudakovą i szarpał ją za włosy – twierdzi matka kobiety w rozmowie z gazetą „Komsomolskaja Prawda”.

Do kłótni doszło pod koniec listopada.

26-latka odepchnęła atak męża, a później wbiła w niego nóż. „To był impuls, nie celowe działanie” – podkreśla jej matka, dodając, że „Lilia jest ofiarą”, a zięć był „alkoholikiem i aroganckim snobem”.
Źródło info i foto: TVP.info

Kraków: 41-latek zastrzelił matkę i popełnił samobójstwo

41-letni mężczyzna najpierw zastrzelił swoją 70-letnią matkę, zranił 71-letniego ojca i 44-letniego brata, a następnie sam popełnił samobójstwo w mieszkaniu w jednym z bloków w Krakowie. Jak poinformował w środę (4 listopada) rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń, o rodzinnej tragedii poinformował wcześnie rano ojciec, który zadzwonił na policyjny telefon alarmowy.

W mieszkaniu policjanci odkryli zwłoki matki i jednego z synów. – Będziemy wyjaśniać, czy było to tzw. samobójstwo rozszerzone – zaznaczył rzecznik policji. Według niego rodzina nie była notowana przez policję. Funkcjonariusze nie podają informacji o rodzaju i pochodzeniu broni, której użył samobójca.

O rodzinnej tragedii jako pierwszy poinformował portal RMF24.pl.
Źródło info i foto: interia.pl

Nashville: Dorosłe dzieci mieszkały ze zwłokami swojej matki

Zwłoki 56-letniej Larondy Jolly znaleziono w domu w Nashville. Mieszkało w nim czworo dorosłych osób. Okazało się, że to dzieci kobiety. Jedno z nich przyznało, że ich mama zmarła „jakieś dwa lata temu”. Możliwe jednak, że kobieta zmarła jeszcze wcześniej. Ciało kobiety odkryli funkcjonariusze biura szeryfa hrabstwa Davidson (w stanie Tennessee), kiedy pojawili się w domu, by wręczyć rodzinie nakaz eksmisji.

Policja z Nashville informuje, że zwłoki Larondy Jolly znaleziono w łóżku, były przykryte ubraniami. Ciało było w zaawansowanym stopniu rozkładu. Przeprowadzający oględziny Feng Li przekazał, że na ciele nie było widać żadnych urazów ani śladów przemocy. Li przyznał również, że nie pozostało zbyt niewiele szczątków, by móc przeprowadzić badania toksykologiczne, a ustalenie dokładnej przyczyny śmierci może być niemożliwe. 

Z zeznań świadków wynika, że Jolly cierpiała na padaczkę. Mieszkała z czwórką dzieci, z których każde ma stwierdzoną w różnym stopniu niepełnosprawność intelektualną. Wszyscy przebywali w domu przez cały czas od momentu jej śmierci.

Brat miał do niej często dzwonić 

Anthony Jolly, brat zmarłej, w rozmowie z telewizją News 2 powiedział, że nie widział jej od długiego czasu. Wezwany do jej domu przez policję, by dokonać identyfikacji, powiedział: – To były same kości i nic więcej, po prostu szkielet.

Dodał, że zapytał później bratanka, od jak dawna jego siostra nie żyje. – Kiedy powiedział mi, że zmarła na początku 2017 r., byłem w szoku – wyznał brat zmarłej. Mężczyzna zapewniał, że choć nie utrzymywał z siostrą zbyt bliskich kontaktów, to często dzwonił, by sprawdzić, co u niej słychać. – Dzieci w ostatnim czasie odpowiadały ciągle, że nie ma jej w domu – wyjaśniał. Zaniepokojony miał w sierpniu zawiadomić policję, ale funkcjonariusze również udzielili mu odpowiedzi, że nie zastali kobiety w mieszkaniu.  

Obecnie lokalne organizacje poszukują mieszkania dla jej dzieci.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

USA: Egzekucja Lisy Montgomery. Pierwsza egzekucja kobiety od 70 lat

16 lat minęło od przerażającej zbrodni w Missouri. Lisa Montgomery najpierw udusiła swoją ofiarę, a potem wycięła z jej brzucha dziecko. Prokurator generalny USA wyznaczył datę egzekucji. Będzie to pierwsza kobieta od blisko 70 lat stracona w więzieniu federalnym. Egzekucja 52-letniej Montgomery budzi emocje; jest ona jedyną kobietą z 55 skazańców czekających na egzekucję w więzieniach federalnych.

Do zbrodni doszło w grudniu 2004 r. Pod pretekstem zainteresowania ogłoszeniem Lisa Montgomery pojechała do domu 23-letniej Bobbie Jo Stinnett, która była w ósmym miesiącu ciąży. Najpierw udusiła kobietę, a potem wycięła dziecko z jej brzucha.

Po morderstwie wróciła do domu i udawała, że jest jego matką. Mąż skazanej twierdzi, że niczego nie podejrzewał. – Nie miałem pojęcia – powiedział Kevin Montgomery, cytowany przez theguardian.com. Dziecko cudem przeżyło. Victoria Jo Stinnett ma 16 lat i wychowywana jest przez swojego ojca.

Prawnicy Montgomery od dawna twierdzą, że kobieta ma uszkodzenia mózgu spowodowane biciem w dzieciństwie, cierpi na psychozę i inne choroby psychiczne.

Zabójczyni zostanie stracona 8 grudnia – postanowił prokurator generalny William Barr. Jak ocenił, było to „szczególnie ohydne morderstwo”. Jednocześnie wyznaczył na 10 grudnia datę egzekucji Brandona Bernarda, który w Teksasie w 1999 r. zamordował dwóch ministrantów.

Media przypominają, że wykonanie wyroku na Montgomery będzie pierwszą egzekucją kobiety w więzieniu federalnym od 1953 r., gdy w komorze gazowej stracono Bonny Brown Heady, skazaną za porwanie i zabójstwo sześcioletniego syna potentata samochodowego.
Źródło info i foto: TVP.info

Brzeg: 4-latek błąkał się po ulicach miasta w samej pieluszce. Rodzice byli pijani

Policję w Brzegu (woj. opolskie) powiadomiono, że po jednej z ulic błąka się kilkuletnie dziecko. Chłopiec był bez opieki i miał na sobie jedynie pieluszkę. Na szczęście po przebadaniu w szpitalu okazało się, że maluchowi nic nie dolega.

Do zdarzenia doszło 18 października w godzinach porannych w Brzegu (woj. opolskie). Przechodzień poinformował oficera dyżurnego, że po jednej z ulic błąka się kilkuletni chłopiec, który ma na sobie tylko pieluszkę. Na miejsce natychmiast udali się funkcjonariusze.

4-letniego chłopca zawieziono na badania, a lekarz orzekł, że nic mu nie dolega. Policjanci tymczasem przystąpili do ustalania personaliów jego rodziców. Gdy się to udało, pojechali pod adres zamieszkania rodziny.

Na miejscu okazało się, że zarówno 44-letnia matka, jak i 46-letni ojciec chłopczyka są pijani. Kobieta miała w organizmie trzy, a mężczyzna dwa promile alkoholu. Sprawą zajmie się teraz sąd rodzinny. Parze grozi do pięciu lat więzienia. Ich syn trafił do placówki opiekuńczej.
Źródło info i foto: Fakt.pl