Posts Tagged “matka”

Uprowadzone w Łazach dzieci, całe i zdrowe są już z matką. Policja zatrzymała trzeciego mężczyznę. 63-latek brał udział w porwaniu dzieci. Policja zatrzymała trzeciego mężczyznę, który brał udział w uprowadzeniu dwójki małych dzieci w Łazach na Mazowszu.

W piątek, ojciec wjechał w samochód, którym jechała matka z dwoma dziewczynkami. Po celowo spowodowanym wypadku, mężczyzna zabrał dzieci i odjechał. Krótko po zdarzeniu, policja zatrzymała ojca i jadącego z nim kolegę. Zatrzymani mają usłyszeć zarzuty narażenia zdrowia i życia, uszkodzenia ciała i uszkodzenia mienia.

Mężczyźni są obecnie przesłuchiwani. Jest wśród nich również 63 latek – zatrzymany jako ostatni. Mężczyznom prawdopodobnie zostaną postawione zarzuty. Jak zaznacza policja, ze sprawa jest dość trudna, dlatego apelują o kontakt wszystkich świadków tego zdarzenia.

Dwie dziewczynki – 1,5 roczna i 4-letnia – całe i zdrowe trafiły pod opiekę matki.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

5-miesięczny Adaś z Cerekwicy Starej nie żyje. Matka chłopca w marcu została dźgnięta nożem przez byłego partnera i ojca dziecka. Była w 9. miesiącu ciąży. W napadzie zginęli rodzice kobiety.

Adaś przyszedł na świat pięć miesięcy temu w wyniku cesarskiego cięcia. Chłopiec urodził się z niedotlenieniem mózgu, jego stan był ciężki. Lekarzom udało się uratować chłopca, jednak w jego organizmie doszło do poważnych uszkodzeń neurologicznych. Po wyjściu ze szpitala chłopiec przebywał z mamą w domu.

Jak informuje “Głos Wielkopolski”, w sobotę nad ranem 25-letnia matka zauważyła, że syn ma problemy z oddychaniem. Wezwała karetkę. Chłopiec zmarł mimo dwugodzinnej reanimacji.

Tragedia w Cerekwicy Starej

Do tragedii w Cerekwicy Starej w Wielkopolsce doszło w nocy z 14 na 15 marca. Około 1 w nocy Eryk J. wszedł do domu jednorodzinnego, w którym mieszkała jego była dziewczyna. 25-latka  była z nim w ciąży. 22-latek zaatakował nożem czworo śpiących domowników: 59-letnich rodziców kobiety, ją samą, a także jej 22-letnią siostrę.

Rodzice zginęli na miejscu, córki trafiły do szpitala w Jarocinie. 25-latka w 9.miesiącu ciąży miała rany kłute i cięte w okolicach szyi. Nożownik ugodził ją także kilkukrotnie nożem w brzuch, w wyniku czego czego ucierpiał też nienarodzony Adaś.

Eryk J, przyznał się do winy, czeka na proces. 22-latkowi grozi dożywocie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »

36-letnia Koreanka usłyszała zarzut narażenia na niebezpieczeństwo swojego dziecka. Według policji, kobieta miała zostawić 4-latka w domu i wyjść po piwo. Podczas jej nieobecności chłopczyk wypadł z balkonu. Do zdarzenia doszło w niedzielę około godz. 23 na warszawskim Wilanowie.

Kobieta usłyszała zarzuty narażenia dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, co zagrożone jest karą do 3 lat pozbawienia wolności – mówi Robert Koniuszy z mokotowskiej komendy. Matka przyznała się do winy i złożyła wyjaśnienia.

W niedzielę około godz. 23 na warszawskim Wilanowie młoda kobieta zauważyła błąkające się po osiedlu dziecko, które miało zadrapania na twarzy i było wystraszone. Chłopczyk nie mówił po polsku. Kobieta wezwała policjantów oraz ratowników medycznych. Ustalono, że dziecko wypadło z balkonu jednego z mieszkań. W lokalu funkcjonariusze zastali 36-letnią Koreankę, która poinformowała, że właśnie szuka synka, który chwilę wcześniej spał w pokoju – powiedział Koniuszy.

Kobieta powiedziała policjantom, że wyszła z mieszkania na chwilę, gdy 4-latek zasnął w swoim pokoju. Przyznała, że udała się do sklepu po piwo, a później usiadła przed blokiem, żeby je wypić. Najprawdopodobniej wtedy chłopczyk obudził się i w poszukiwaniu mamy wyszedł na balkon. Dziecko wychyliło się i wypadło z drugiego piętra na rosnące pod budynkiem krzaki. To uratowało go przed poważnymi obrażeniami – podkreśla policjant.

Badanie na trzeźwość wykazało, że matka chłopca miała ponad pół promila alkoholu w wydychanym powietrzu.

Chłopiec został przewieziony do szpitala, natomiast kobieta noc spędziła w policyjnej celi. O sprawie został poinformowany sąd rodzinny – powiedział Robert Koniuszy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

– Zabiłem matkę, bo mnie szlag trafiał… wszystko było jej, telewizor, mieszkanie, renta po ojcu – tłumaczył przed sądem Daniel N. (37 l.) z Częstochowy. Niewzruszony “ciężkim” losem mordercy sąd posłał go do więzienia na ćwierć wieku.

Pani Małgorzata (†59 l.) całe życie ciężko pracowała, by utrzymać syna darmozjada. Daniel brał pieniądze i przepijał. Kiedy matka odmawiała gotówki, Daniel wpadał w szał. 16 maja 2017 rozegrał się dramat.

– Złapałem mamę na szyję, przewróciła się, zatkałem jej usta dłonią, a że na szyi miała apaszkę, to ją jeszcze udusiłem – mówił podczas procesu.

Zwłoki wcisnął do tapczanu, na którym spał przez 6 dni. Wszystkie pieniądze, które znalazł w domu, przepił. – Jak zaczęło śmierdzieć w domu, chodziłem z dezodorantem i psikałem – opowiadał w sądzie.

W marcu zapadł wyrok. Matkobójca został skazany na 25 lat więzienia, ale się odwołał odwołał. Wczoraj obrońca żądał obniżenia kary i przekonywał Sąd Apelacyjny w Katowicach, że Daniel N. szczerze żałował i wyraził skruchę.

Prokurator, który domagał się dożywocia, przypomniał, że Daniel N. był całkowicie zdrowy psychicznie, gdy zabijał matkę, a sposób, w jaki to zrobił, budzi w społeczeństwie gniew. Nie ma dla niego okoliczności łagodzących.

Takiego samego zdania był Sąd Apelacyjny, który utrzymał w mocy wyrok 25 lat więzienia. – Ta kara jest adekwatna do popełnionego przestępstwa – powiedział sędzia, Adam Chodkiewicz. O warunkowe zwolnienie Daniel N. może się starać dopiero po upływie 15 lat. Wyrok jest już prawomocny.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »

Makabrycznego odkrycia dokonali policjanci w Kazimierzowie obok Elbląga. 24-latek przewoził w bagażniku samochodu zwłoki kobiety. Pojawia się coraz więcej szczegółów, dotyczących tej rodziny. Kobieta, której ciało odkryli policjanci w bagażniku samochodu to pani Anna K. Jak donosi “Super Express”, była pielęgniarką, a jej mąż Artur zajmował się prywatnym biznesem.

Mieszkali w wielkiej posiadłości w Groblicy. Ich jedyny syn Jacek K. mieszkał w Gdańsku. Często ich odwiedzał. Ojciec Jacka rok temu miał śmiertelnie potrącić przechodnia – czytamy w “Fakcie”. Nie poniósł jednak żadnych konsekwencji. Pod posiadłość miały za to podjeżdżać luksusowe samochody. Pojawiali się także podejrzani mężczyźni.

Artur K. zniknął kilka miesięcy temu po tym, jak policjanci mieli przeszukiwać jego dom.

Sąsiedzi pani Anny opowiadali, że jej syn często domagał się od matki pieniędzy. Ta miała odmawiać. W ostatnią środę 24-letni Jacek również przyjechał do matki. Wizyta skończyła się dla kobiety tragicznie.

Jacek K. wpadł podczas kontroli drogowej, ponieważ policjanci dostali wcześniej sygnał, że może być pijany. W Kazimierzowie obok Elbląga zatrzymali jego auto. Po przeszukaniu samochodu okazało się, że w bagażniku znajduje się ciało kobiety. Jak poinformował Wirtualną Polskę prokurator rejonowy w Malborku Maciej Więckowski, ofiara to matka 24-latka.

Świadkowie, którzy relacjonowali przebieg zdarzeń dziennikarzom Kontaktu24, twierdzą, że radiowóz biorący udział w kontroli to nieoznakowane bmw, a policjant od razu wyszedł do zatrzymanego z bronią w ręku. – Otworzyli bagażnik, tam była chyba już martwa kobieta. Próbowali ją reanimować. Krzyczeli, żeby się obudziła. Pani była nago, w samych majtkach. Twarz pobita – powiedział.

Gdy na miejsce przyjechało pogotowie, lekarz stwierdził zgon kobiety.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Śledczy trafili na trop w sprawie martwego noworodka wyłowionego w czerwcu z rzeki w Nowej Soli. Kobieta, która była w zaawansowanej ciąży i nie ma dziecka, nie stawiła się na obowiązkowe badanie u ginekologa. Na wizytę może być doprowadzona przez policjantów. To, czy ona jest matką dziecka, wykaże badanie DNA.

18 czerwca wieczorem wędkarz z Nowej Soli zauważył pakunek dryfujący w Odrze, ok. piętnastu metrów od brzegu. Zarzucił wędkę i przyciągnął go do siebie. W środku znalazł zwłoki noworodka z łożyskiem i pępowiną. Były owinięte w ręcznik i reklamówkę oraz włożone do nieprzemakalnej torby, prawdopodobnie elementu wyposażenia wózka dziecięcego.

Jak wykazały badania, chłopiec przyszedł na świat w ósmym miesiącu ciąży. Miał krtań przebitą ostrym narzędziem. Prokuratura Rejonowa w Nowej Soli prowadzi postępowanie pod kątem zabójstwa dziecka. Według śledczych, ciało mogło dryfować w rzece nawet kilka dni.

Zabezpieczony materiał DNA

22 czerwca Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze opublikowała na swojej stronie zdjęcia wszystkich przedmiotów, które znaleziono razem ze zwłokami. Poprosiła o pomoc w zidentyfikowaniu osoby, do której mogły należeć rzeczy schowane w torbie, m.in. damska koszula nocna i podkoszulka na ramiączkach. Przy zwłokach były także podpaski higieniczne i brudna pielucha.

Prokuratura trafiła już na trop kobiety, która w tym roku była w zaawansowanej ciąży, ale nie ma dziecka. To mieszkanka Bytomia.

- Kobieta nie stawiła się na wyznaczone badanie u ginekologa – powiedziała “Dziennikowi Polskiemu” prokurator Ewa Antonowicz. Dodała, że zabezpieczono jej materiał DNA i “jeszcze jednej osoby”, żeby uzyskać pewność, czy podejrzewana jest matką dziecka.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Nastoletnia Czeszka została znaleziona w agencji towarzyskiej w Hengelo we wschodniej Holandii. Przybytek zostanie zamknięty. Holenderska policja dostała zgłoszenie o nastolatce przebywającej w domu publicznym w Hengelo. Kontrola faktycznie znalazła na miejscu 12-letnią dziewczynkę – poinformowała gazeta “Tubantia”.

Policja podkreśla, że nastolatka nie była prostytutką. Wg informacji regionalnej telewizji RTV Oost, dziewczynka jest Czeszką, córką jednej z pracownic domu publicznego. Jej matka nie zna niderlandzkiego. Z tego powodu 12-latka miała utrzymywać kontakt z klientami swojej matki, umawiać ich na spotkania i informować o dostępnych usługach i cenniku, m.in. przez aplikację WhatsApp.

Właścicielka przybytku jest wściekła. Twierdzi, że nie wiedziała o obecności nastolatki w swoim lokalu. Agencją towarzyską miała tymczasowo zarządzać jej pracownica.

12-latka została odebrana matce. Trafiła pod nadzór opieki ds. młodzieży.
Źródło info i foto: o2.pl

Comments Brak komentarzy »

O dwuletnim Kacprze z Radomia mówi cała Polska. Wszystko przez nagranie, na którym mężczyźni zamykają go w pralce. Filmu opublikował Mateusz Syryjczyk, znajomy matki Kacpra i jej partnera, podejrzany w tej sprawie. Mężczyzna udzielił nam wywiadu, ujawniając nieznane wcześniej szczegóły sprawy. Twierdzi, że o wszystkim od kilku tygodni wiedziała matka chłopca, ale nie zrobiła nic, aby go ratować.

Kacper jest synem 21-letniej Żanety D., do niedawna wychowanki domu dziecka. Kobieta mieszkała wraz z partnerem i dzieckiem w wynajmowanym mieszkaniu.

Sąsiadka: awanturowali się bez przerwy, krzyki były nawet w nocy

- W domu często był alkohol i narkotyki: marihuana, mefedron. Żaneta często piła alkohol, czasem paliła, a tak to Tomek zażywał i to i to. Raz podczas kłótni kopnął drzwi, kiedy Żaneta się zamknęła w pokoju. Szyba pękła i wiozłem go do szpitala jego samochodem – powiedział Mateusz Syryjczyk, który ujawnił film w internecie.

- Mogę powiedzieć, że się awanturowali bez przerwy, krzyki były nawet w nocy – opowiadała sąsiadka pary.

Zdaniem Mateusza Syryjczyka, Kacper niemal cały dzień spędzał w dziecięcym łóżeczku.

- Tam ma szczelinę, żeby wyjść, to była ona dociśnięta do ściany. Czasem go wyjmowali, ale to było, że tak powiem, święto, jak nie był w łóżeczku – stwierdził.

“Wyjechali na wakacje, a dziecko zostało pod opieką współlokatorów”

W wychowaniu syna pani Żanecie pomaga jej partner – 22-letni Tomasz K. Razem z nimi w wynajmowanym mieszkaniu był jeszcze współlokator: 18-letni Adam B.

- Ponad pół roku go znam na pewno – powiedziała nam o Adamie B. Żaneta D. Na pytanie, czy nie bała się zostawiać dziecka z obcą osobą, stwierdziła, że Kacper “zostawał na chwilkę”.

Innego zdania jest Mateusz Syryjczyk. – Nawet wyjechali sobie gdzieś na wakacje, a dziecko zostało pod opieką współlokatorów. Taki był wymóg. Kto u nich mieszkał musiał się opiekować dzieckiem. Ono wyglądało na trochę zagłodzone, bo kto by co nie jadł, to od razu wystawiało rączkę, żeby coś mu dać – przekazał.

Mężczyzna twierdzi, że zdjęcie, na którym dwuletni Kacper ma w ustach włożonego papierosa dostał od matki dziecka. A nagranie z pralką od współlokatora Adama B. Zdecydował się je opublikować, bo para “mówiła jego temat różne rzeczy oraz bo nie chciał, żeby się dziecko zmarnowało”.

Żaneta D.: kiedy oni nagrywali ten film, to ja byłam w pracy

Nagranie pojawiło się w internecie w ubiegły piątek. Wykonano je 13 maja tego roku. W ciągu jednej nocy film obejrzało ponad pół miliona osób.

- Żaneta dowiedziała się o tym nagraniu jakoś w połowie czerwca, bo przypadkiem miała telefon Adasia w ręku. Tomek powiedział jej, że to ja z Adasiem to nagranie stworzyłem i zamknęliśmy to dziecko w pralce – mówił 19-letni Mateusz Syryjczyk.

- Wiem, że on mówi, że wiedziałam o wszystkim. Tylko, że kiedy oni nagrywali ten film, to ja byłam w pracy. Dowiedziałam się dopiero w piątek, kiedy film został udostępniony – utrzymuje Żaneta D.

Nagraniem umieszczonym w sieci zainteresowała się policja i prokuratura. Dzień po publikacji, Tomasz, Adam i Mateusz zostali zatrzymani. Wszyscy trzej otrzymali zarzut znęcania się nad dzieckiem. Dwaj pierwsi przyznali się do winy i zostali aresztowani na 3 miesiące.

- Na konfrontacji pani prokurator postraszyła, że informatycy ściągną z bębna pralki twarze, to zaczęli pękać – twierdzi Mateusz Syryjczyk.

“Nigdy nie zachowywałem się niestosownie wobec dziecka”

- Co do trzeciej z zatrzymanych osób, zachodziło podejrzenie, że uczestniczył on również w innych przypadkach, związanych z tym dzieckiem, dotyczyło to zdarzenia z sikaniem do kubka dziecka, kubka z którego dziecko korzystało. Co do tego mężczyzny, materiał dowodowy nie pozwalał na wystąpienie do sądu o zastosowanie tymczasowego aresztowania – poinformował Janusz Kaczmarek z Prokuratury Rejonowej Radom Zachód.

- Nie sikałem do kubka. To jest zmyślone. Adaś zeznał, że ja rzekomo u nich wtedy tam spałem, a nie było takiej sytuacji, żebym ja spał tam u nich w domu. Nigdy nie zachowywałem się niestosownie wobec dziecka. Jedyne, co mam sobie do zarzucenia, to że mogłem to jakoś anonimowo zgłosić – powiedział Mateusz Syryjczyk.

Mężczyzna nie przyznaje się do udziału w nagraniu. Podobnie jak jego kompani, ma jednak w sprawie status podejrzanego. Wszystkim trzem mężczyznom grozi 10 lat więzienia. Śledczy wciąż badają też, jaką rolę odegrała w sprawie matka Kacpra.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Brytyjska policja właśnie poinformowała, że ofiarami brutalnego ataku w Eltham w Londynie przy Adderley Gardens są dwie Polki. 30-letnia Ania G. oraz jej 64-letnia matka, która przyleciała do niej z Polski w odwiedziny.

Napastnik, który zaatakował dwie Polki na ulicy w Eltham, jest najprawdopodobniej niepoczytalny, a kobiety były jego przypadkowymi ofiarami. Do ataku doszło w niedzielę po południu, jednak dopiero teraz policja podała tożsamość ofiar 27-letniego Joe Xuereb’a. Mężczyzna został aresztowany pod zarzutem usiłowania morderstwa. Obie kobiety nie znały napastnika i przebywają obecnie w stanie ciężkim w szpitalu w południowym Londynie, gdzie walczą o życie.

Policja poinformowała, że młotek, którym zostały pobite dwie Polki, został znaleziony na miejscu ataku. Xuereb był widziany przez jednego z kierowców, który go śledził dopóki nie zatrzymała go policja przy Old Farm Avenue.

30-letnia Polka, która jest jedną z ofiar ataku, pracuje w firmie S&P Global. Jej pracodawcy wydali oświadczenie: „Jesteśmy w ogromnym szoku z powodu tego, bezsensownego ataku na jedną z naszych pracownic, Anię Gos oraz jej matkę. Myślami jesteśmy z nimi oraz ich rodziną i przyjaciółmi”.
Źródło info i foto: polishexpress.co.uk

Comments Brak komentarzy »

Kobieta miała 1,7 promila alkoholu w organizmie.

Do zdarzenia doszło w autobusie komunikacji miejskiej w rejonie Placu Krakowskiego w Zabrzu. Nietrzeźwa kobieta, która miała pod swoją opieką 2-miesięcznego syna, została zatrzymana przez policjantów po tym, gdy w trakcie jazdy autobusem jej dziecko wypadło z wózka. Na miejsce została wezwana karetka pogotowia, która przewiozła niemowlaka do szpitala. Po wstępnych badaniach nie stwierdzono urazu ciała, jednak ze względu na wiek dziecka, chłopczyk pozostał na obserwacji w szpitalu.

Badanie trzeźwości wskazało, że 26-latka miała 1,76 promila alkoholu w organizmie. Za sprowadzenie bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia, a nawet życia dziecka, grozi jej kara do 5 lat więzienia. Decyzję w tej sprawie podejmie zabrzański sąd.
Źródło info i foto: silesion.pl

Comments Brak komentarzy »