Śledczy chcą przesłuchać 12-latkę, która urodziła dziecko

Śledczy złożyli wniosek o przesłuchanie przed sądem 12-latki, która w lipcu urodziła w bielskim szpitalu dziecko. Oczekują teraz na termin posiedzenia – poinformował w czwartek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej Jacek Boda.

Postępowanie prowadzone jest w sprawie. Do tej pory nikomu nie przedstawiono zarzutów. Z uwagi na charakter czynu oraz właściwości osobiste pokrzywdzonej, która jest osobą małoletnią, zgodnie z obowiązującą procedurą prokuratura złożyła wniosek o przesłuchanie pokrzywdzonej przed sądem – powiedział rzecznik.

Jak dodał Boda, dotychczas przesłuchana została już matka dziewczynki. Nie podał żadnych szczegółów z uwagi na delikatną materię sprawy i dobro 12-latki.

Śledztwo w sprawie doprowadzenia do obcowania płciowego z małoletnią pokrzywdzoną w wieku 12 lat prowadzi prokuratura rejonowa Bielsko-Biała – Północ.

Pokrzywdzona w wyniku zaistniałego zdarzenia zaszła w ciążę, do rozwiązania której doszło już w trakcie trwającego śledztwa. Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa złożył do organów ścigania sąd rodzinny, pod którego opieką znajdowała się pokrzywdzona – poinformował Jacek Boda.

12-latka urodziła dziecko w bielskim szpitalu w lipcu. To chłopczyk. Urodził się zdrowy.

W Polsce obcowanie płciowe z osobą małoletnią poniżej 15. roku życia jest przestępstwem ściganym z urzędu. Grozi za to od 2 do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

USA: Udusiła 58-letnią matkę, ciało schowała w piwnicy. Systematycznie pozbywała się pociętych zwłok

23-letnia Amara J. Lundy za pomocą kabla najpierw udusiła swoją 58-letnią matkę, a następnie zaciągnęła jej ciało do piwnicy. Po tygodniu zaczęła ciąć zwłoki za pomocą noża i piły, by następnie wyrzucić fragmenty do kilkunastu koszy na śmieci – ustaliła policja z amerykańskiej Olimpii w stanie Waszyngton. Kobieta przyznała się do zarzutów i ujawniła powody popełnienia zbrodni.

58-letnia Susan Lundy mieszkała wraz córką przy Division Street w Olimpii. Koleżanki kobiety zgłosiły jej zaginięcie 6 lipca – miesiąc po tym, jak kontaktowały się z nią ostatni raz.

Podczas przeszukania mieszkania zaginionej kobiety policjanci poczuli mocny zapach wybielacza. Znaleźli również duży kontener na odpady i nowy zamek w drzwiach do piwnicy. 23-letnia Amara w rozmowie z policjantami zapewniła, że jej matka wyjechała na pole namiotowe, a następnie wyprowadziła się do domu swojego męża, mieszkającego w innym stanie.

„Matka błagała, żebym przestała”

W ostatni poniedziałek na policję zgłosił się mąż zaginionej kobiety, który przekazał, że córka chciałaby wyjawić prawdę o zaginięciu matki. Podczas przesłuchania Lundy przyznała się do zabójstwa. Jak wyjaśniła, w pewnym momencie „miała dość zachowania swojej matki” i stwierdziła, że „świat będzie lepszym miejscem bez niej”. 23-latka udusiła Susan Lundy kablem.

– Matka błagała mnie żebym przestała, ale w tamtym momencie czułam, że jedyne co mogę zrobić, to dokończyć to, co zaczęłam. W pewnym momencie przestała się wiercić – powiedziała Amara podczas przesłuchania.

Za pomocą koca kobieta zaciągnęła ciało do piwnicy. Dopiero po tygodniu przystąpiła do rozczłonkowywania zwłok za pomocą dużego kuchennego noża i piły.

Próbowała zmylić policjantów

Każdy fragment ciała swojej matki Amara wyrzucała do innego kosza na śmieci na osiedlu. W tuszowaniu zbrodni miał pomagać chłopak 23-latki. Kobieta wskazała dokładnie, w których miejscach porzucili szczątki.

„Próbowała zmylić śledczych, pokonując duże odległości z telefonem swojej matki, który następnie zniszczyła i wyrzuciła do śmieci” – poinformowano w policyjnym komunikacie.

Amara Lundy do tej pory nie miała kłopotów z prawem. Teraz zostanie oskarżona o zabójstwo pierwszego stopnia. Policja przesłuchała chłopaka 23-latki, ale mężczyzna nie został aresztowany. Trwa śledztwo.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Stefan W. zabił matkę i ciężko ranił sąsiadkę. Grozi mu dożywocie albo psychiatryk

01.29.2018 Zielona Gora Swiatla sygnaly policyjne na radiowozie fot. Piotr Jedzura/REPORTER

Chciał zabić matkę i sąsiadkę – uważają śledczy z Prokuratury Rejonowej w Gorlicach badający sprawę Stefana W. Mężczyzna z Małopolski w ubiegły poniedziałek ostrym narzędziem zabił swoją matkę, a następnie ciężko ranił spieszącą jej na pomoc sąsiadkę. Prokuratura postawiła W. dwa zarzuty – zabójstwa i usiłowania zabójstwa ze spowodowaniem ciężkich obrażeń ciała. Do zdarzenia doszło w miejscowości Florynka, niedaleko Gorlic.

„Mężczyzna trafił do aresztu. Został przesłuchany, ale nie przyznał się do popełnienia tych przestępstw i odmówił składania jakichkolwiek wyjaśnień” – TADEUSZ CEBO, PROKURATOR REJONOWY W GORLICACH

Sąd rejonowy zastosował wobec podejrzanego trzymiesięczny areszt tymczasowy. Powołał też biegłych, którzy ocenią poczytalność W. w chwili, gdy miał zabijać matkę i ranić sąsiadkę. W sprawie będą powołani biegli, którzy stwierdzą jego ewentualną chorobę psychiczną oraz czy w chwili przestępstwa wiedział, co robi – dodał prokurator Cebo.

Stefanowi W. grozi dożywotnie więzienie.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zaginięcie 5-letniego chłopca z Grodziska Mazowieckiego. Jego ojciec przed śmiercią kontaktował się z matką

Policja w Grodzisku Mazowieckim poszukuje 5-letniego Dawida Żukowskiego. Wczoraj chłopca zabrał ojciec i odjechał w nieznanym kierunku. Funkcjonariusze po kilku godzinach dostali informację, że ojciec dziecka nie żyje. Nie wiadomo, gdzie jest 5-latek. Tłem tej historii może być konflikt rodzinny.

Wczoraj około godz. 17 ojciec zabrał 5-latka z domu w Grodzisku Mazowieckim i odjechał w nieznanym kierunku. Przed godz. 21 ciało 32-latka zostało znalezione na przejeździe kolejowym – mężczyzna zginął potrącony przez pociąg. Nieznane jest obecnie miejsce pobytu chłopca.

W poszukiwania zaangażowanych jest kilkuset policjantów i strażaków, psy tropiące, a także policyjny śmigłowiec. Sprawdzane są wszystkie miejsca, gdzie w ostatnich godzinach życia przebywał ociec, co zostało ustalone na podstawie logowań telefonu.

Służby szukają również chłopca u jego rodziny i znajomych. Poszukiwania są prowadzone nie tylko w Grodzisku Mazowieckim, ale także w Warszawie i pobliskich miejscowościach.

Policja szuka informacji o aucie ojca

Samochód ojca został znaleziony około trzech kilometrów od miejsca tragedii. Każda osoba, która widziała szarą skodę fabię proszona jest o kontakt – apeluje Sylwester Marczak z komendy stołecznej policji. Auto miało na szybie charakterystyczną czerwoną zasłonę przeciwsłoneczną z nadrukowanym bohaterem bajki „Auta”.

Według ustaleń śledczych, szara skoda, którą poruszał się ojciec chłopca była widziana m.in. nieopodal lotniska Chopina w Warszawie.

Rodzinny konflikt

Rodzice chłopca nie mieszkali razem. Według naszych informacji konflikt rodzinny może być znaczącym tłem tej historii. Pełnomocnik matki Dawida kilka dni temu powiadomił śledczych o tym, że mężczyzna stosował przemoc wobec kobiety. Pismo w tej sprawie wpłynęło do policji we wtorek. Z nieoficjalnych informacji naszego dziennikarza, ojciec dziecka zanim rzucił się pod pociąg kontaktował się z matką 5-latka. Wysłał jej wiadomość.

Zaginiony 5-latek

Dawid Żukowski był ubrany w szaroniebieską bluzę dresową, niebieskie jeansy i niebieskie trampki z obrazkami Zygzaka McQueena.

Policja prosi wszystkie osoby, które mogą wiedzieć cokolwiek o miejscu pobytu chłopca, o skontaktowanie się z komendą w Grodzisku Mazowieckim pod numerem tel. 22 755 60 10 (-11,-12,-13). Można również zadzwonić do lokalnych jednostek policji lub na numer alarmowy 112.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Szczegóły brutalnej zbrodni w Biłgoraju. „Matka załatwiła mu przepustkę”

24-latek brutalnie zamordował matkę, ciężko ranił ojca. Do tragedii doszło w poniedziałek wieczorem przy ul. Jagiełły w Biłgoraju. Mężczyzna przyjechał do rodzinnego domu na Dzień Matki. Wiadomo już, że leczył się psychiatrycznie. Sąsiedzi zdradzają więcej szczegółów.

O uzbrojonym w nóż mężczyźnie służby zaalarmowano po godz. 18 w poniedziałek. Sygnał na ten temat otrzymaliśmy także od czytelnika przez platformę dziejesie.wp.pl.

Gdy na miejsce przyjechała policja, okazało się, że 24-latek zaatakował swoich rodziców. – Matka zmarła na miejscu. Ojciec w ciężkim stanie został przetransportowany do szpitala śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego – wyjaśnia w rozmowie z Wirtualną Polską sierż. sztab. Joanna Klimek, rzecznik prasowy policji w Biłgoraju.

Napastnik trafił do aresztu. Teraz pojawiają się szczegóły tragedii. Okazuje się, że 24-letni Daniel S. leczył się psychiatrycznie. Ostatnio przebywał w szpitalu w Lublinie. Miał się tam leczyć z uzależnienia od narkotyków. W tym samym szpitalu pracowała jego matka.

Z informacji „Super Expressu” wynika, że to właśnie ona miała załatwić mu wyjście na przepustkę, by mogli razem spędzić Dzień Matki. Nie wiadomo, jaki był bezpośredni motyw ataku.

Biłgoraj. Dramatyczne relacje sąsiadów

– Pytam go, co ty robisz Daniel, a on tylko stał z nożem i milczał – relacjonuje w rozmowie z „Dziennikiem Wschodnim” jeden z mieszkańców osiedla. To właśnie sąsiedzi zaalarmowali policję, gdy usłyszeli krzyk, a potem zobaczyli na ulicy mężczyznę z nożem w dłoni.

Syn zaatakował rodziców nożem kuchennym. Ojciec został ranny w brzuch. Udało mu się wydostać z domu. Jak nieoficjalnie ustalił „Dziennik Wschodni”, mężczyzna przeżył dzięki interwencji jednego z mieszkańców osiedla, który odpędził napastnika łopatą.
Źródło info i foto: wp.pl

Nowe informacje ws. zabójstwa w Biłgoraju

Wyszedł ze szpitala psychiatrycznego, po czym zamordował matkę i ciężko ranił ojca. 24-letni Daniel S. z Biłgoraja został później zatrzymany przez policję. Nie wiadomo, dlaczego zaatakował rodziców. Pytam go, co ty robisz Daniel, a on tylko stał z nożem i milczał – relacjonuje jeden z mieszkańców osiedla Batorego w Biłgoraju, gdzie w poniedziałek po południu doszło do makabrycznej zbrodni.

Tuż po godz. 18:00 policjanci dostali sygnał od mieszkańców osiedla, którzy zauważyli młodego mężczyznę z nożem w dłoni. Stał na chodniku przed jednym z domów jednorodzinnych. Po chwili na miejsce dotarł patrol. Mundurowi natychmiast obezwładnili 24-latka. Mężczyzna był spokojny i posłusznie wykonywał wszystkie polecenia.

Szybko okazało się, że zatrzymany 24-latek to Daniel S. – syn właścicieli posesji, przy której go zauważono. Młody człowiek zaatakował rodziców kuchennym nożem. W domu policjanci odnaleźli zwłoki jego matki. Ojcu udało się wydostać na zewnątrz. Został jednak ranny w brzuch. W bardzo ciężkim stanie przetransportowano go śmigłowcem do szpitala. Jak ustaliliśmy nieoficjalnie, mężczyzna przeżył dzięki interwencji jednego z mieszkańców osiedla, który odpędził napastnika łopatą.

Na miejscu zdarzenia do późnych godzin pracowali policjanci i prokuratorzy. Jak ustalili, Daniel S. leczył się psychiatrycznie. Ostatnio przebywał w szpitalu w Lublinie. Pracowała tam również jego matka – pielęgniarka.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że niedługo przed śmiercią kobieta miała zabrać syna ze szpitala, by mogli razem spędzić Dzień Matki. Doszło jednak do tragedii.

Sąsiedzi rodziny S. nie chcą rozmawiać o sprawie. Śledczy z Zamościa, którzy wyjaśniają okoliczności zbrodni również nie informują o swoich ustaleniach. Nie wiadomo więc, co dokładnie doprowadziło do tragicznego w skutkach ataku. W domu państwa S. nie notowano żadnych policyjnych interwencji.

Jak ustaliliśmy, Daniel S. wrócił już do szpitala przy ul. Abramowickiej w Lublinie. Najprawdopodobniej przejdzie tam badania i obserwację psychiatryczną pod kątem poczytalności. Jej wyniki będą kluczowe dla prokuratury. To od nich bowiem będzie zależało, czy Daniel S. będzie mógł stanąć przed sądem.

Do podobnej tragedii doszło niemal dokładnie rok temu przy ul. Bolesława Śmiałego w Lublinie. 30-letni Tomasz M. również zabił swoją matkę. Zadał jej kilkadziesiąt ciosów nożem. Później, stojąc na balkonie, krzyczał, że jego matka nie żyje. Kiedy na miejsce dotarła policja, mężczyzna był bardzo agresywny. Policjanci jednak szybko go obezwładnili. W mieszkaniu znaleźli zmasakrowane zwłoki kobiety. Tomasz M. również leczył się psychiatrycznie. Biegli ocenili, że jest niepoczytalny. Sprawa zakończyła się umorzeniem i skierowaniem 30-latka do szpitala psychiatrycznego.
Źródło info i foto: dziennikwschodni.pl

Porwanie dziecka w Sokołowie Podlaskim. Trwają poszukiwania

Sokołowska policja pod nadzorem Prokuratury Rejonowej prowadzi postępowanie w sprawie uprowadzenia dziecka i narażenia matki na utratę życia. To efekt poniedziałkowego postanowienia sądu. Ojciec dziecka wraz z jego dziadkiem uprowadzili dziecko w sobotę.

Dziecko zostało uprowadzone z prywatnej posesji, gdzie mieszkało z matką. Jeszcze w poniedziałek nie było mowy o porwaniu. Pisaliśmy o tym TU. Jak poinformował nas dziś oficer prasowy KPP w Sokołowie Podlaskim mł. aps. Jakub Więsak po poniedziałkowym wyroku sądu, sytuacja się zmieniła. Teraz postępowanie dotyczy uprowadzenia dziecka (art 211 kk) i narażenia matki na utratę życia (art 160 kk).

– W dalszym ciągu prowadzone są czynności wyjaśniające okoliczności tego zdarzenia oraz ustalanie miejsca pobytu dziecka – informuje sokołowska policja.

Matka chcąc zapobiec zabraniu syna przez ojca rzuciła się na maskę samochodu, którym ojciec i dziadek odjeżdżali z dzieckiem. Jechała na masce 2 km. Spadła, znalazł ją ojciec, trafiła do szpitala. Od tej pory nikt nie wie gdzie jest dziecko.
Źródło info i foto: tygodniksiedlecki.com

Jutro prokuratura przesłucha matkę porzuconego 3-latka

Zmiana decyzji w sprawie przesłuchania matki 3-letniego chłopca znalezionego w sobotę na klatce schodowej jednego z bloków w Katowicach. W poniedziałek kobieta została zatrzymana na skwerze w Katowicach-Szopienicach, w pobliżu policyjnego komisariatu. Początkowo planowano przesłuchanie matki dziecka na poświąteczny wtorek. Dziś zapadła jednak decyzja, że kobieta stanie przed prokuratorem w środę.

Decyzja o zmianie terminu przesłuchania, zapadła po rozmowach policjantów z prokuratorem zajmującym się sprawą. Policja ma jeszcze uzupełnić zebrane dowody. Chodzi m.in. o dokładne ustalenie jak to się stało, że chłopiec był bez opieki na klatce schodowej, jak tam trafił i jak długo przebywał. Trzeba też przesłuchać świadków.

Wstępnie policja mówi o zarzucie narażenia dziecka na niebezpieczeństwo. Po analizie dowodów ostateczną decyzję ws. zarzutów podejmie już prokurator.

3-latek znaleziony na klatce trafił do placówki opiekuńczej w Katowicach. Dziecko jest zdrowe. O tym, co się z nim stanie, zdecyduje sąd.

Trzylatek na klatce

Dziecko zauważyła w sobotni wieczór mieszkanka bloku przy ul. Łącznej w Katowicach-Zawodziu. Chłopiec miał na sobie niebieską puchową kurtkę, granatowe spodnie dresowe z wizerunkiem myszki Miki, brązowo-czarne zimowe buty zapinane na rzepy, a na głowie czapkę w czarno-szare paski. Kontakt z chłopczykiem był utrudniony.

Przez prawie dobę policjantom nie udało się ustalić tożsamości dziecka ani odnaleźć jego rodziców. W niedzielę wieczorem funkcjonariusze zdecydowali o opublikowaniu na policyjnej stronie internetowej zdjęcia chłopca oraz informacji o okolicznościach jego odnalezienia. W poniedziałek jego matka została zatrzymana na skwerze w Katowicach-Szopienicach.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Sokołów Podlaski: 20-latek zastrzelił matkę

Ciało kobiety znaleziono w poniedziałek ze śmiertelną raną postrzałową. Mężczyzna pojawił się na komendzie w Sokołowie Podlaskim. Powiedział policjantom, że zabił swoją matkę. Mundurowi szybko potwierdzili tę informację. Przyczyną śmierci był postrzał w głowę – informuje Fakt24.

Ofiarą jest 52-letnia kobieta. Znaleziono ją z raną głowy, która prawdopodobnie powstała w wyniku postrzału. Mundurowi nie zdradzają jednak szczegółów dotyczących postępowania. Według nieoficjalnych informacji Radia Zet, mieszkaniec Sokołowa zastrzelił matkę, gdy spała. Użył tzw. broni czarnoprochowej, która nie wymaga zezwolenia.
Źródło info i foto: o2.pl

Berlin: 24-latek zabił nożem swojego ojca i ranił matkę

Tragedia w jednym z mieszkań w Berlinie. 24-latek rzucił się z nożem na swoich rodziców. U ojca stwierdzono 30 ran kłutych. Mężczyzna zmarł w karetce. Jego żona w ostatniej chwili zdołała uciec na klatkę schodową, zaalarmować sąsiadów. To było polskie małżeństwo – podają niemieckie media.

We wtorkowy wieczór 6 marca, 24-latek zjawił się w mieszkaniu swoich rodziców. Młody mężczyzna od dawna leczył się z uzależnienia od narkotyków i alkoholu. Z relacji sąsiadów, którzy słyszeli krzyki, wynika, że syn zażądał gotówki, po czym wywiązała się kłótnia i jego matka wybiegła z mieszkania. – To nie pierwsza awantura w tym domu – mówi Barbara P., jedna z sąsiadek.

Tragedia w rodzinnym mieszkaniu

Ranna kobieta została przetransportowana do szpitala. Życiu 45-latki nie zagraża niebezpieczeństwo. Natomiast jej mąż, zmarł w karetce. Po wszystkim morderca zabarykadował się w mieszkaniu swoich rodziców i nie chciał rozmawiać z policjantami.

Syn zabił ojca i ranił matkę

Mundurowi musieli wrzucić granat ogłuszający. Jak podaje Bild.de, 24-latek został aresztowany i przewieziony do szpitala psychiatrycznego. Polskie małżeństwo żyło w Niemczech od 32 lat. Przez większą część życia mieszkali w dzielnicy Spandau na zachodnie Berlina. Jak na razie nie ma informacji o zarzutach dla zabójcy.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl