Kamil Durczok zabrał głos w swojej sprawie

W środę Sąd Okręgowy w Katowicach ma ostatecznie zdecydować czy Kamil Durczok trafi do aresztu. Dziennikarz jest podejrzany o sfałszowanie bankowych weksli. Do tej pory Durczok nie komentował sprawy, teraz jednak postanowił przerwać milczenie. „Sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana niż jej medialny przekaz. Przede wszystkim pokazuje, jak bardzo zawieść może bank, instytucja, w której pokłada się zaufanie” – czytamy we wpisie na Facebooku.

We wpisie opublikowanym na Facebooku były dziennikarz przypomniał, że w środę Sąd Okręgowy w Katowicach zdecyduje w sprawie aresztu, o który wnioskowała prokuratura. Zaznaczył, że jest to przełomowy moment w jego życiu.

„Przede mną jeden z przełomowych momentów w moim życiu. W środę Sąd Okręgowy w Katowicach zdecyduje, czy pozostanę na wolności, czy też będę musiał bronić swojego dobrego imienia zza murów aresztu.” – pisze Kamil Durczok.

W dalszej części obszernego wpisu były dziennikarz podkreśla, że „chciałby napisać, co o tym wszystkim myśli i jaka jest prawda, ale nie może”.

„To, co wiem, z czym mogłem się zapoznać po zatrzymaniu przez CBŚP i przesłuchaniach w Prokuraturze, objęte jest tajemnicą śledztwa. Gospodarzem postępowania jest prokuratura i tylko ona może decydować, które spośród wszystkich dokumentów są przedstawiane opinii publicznej. Szanuję to i nie zrobię niczego, co mogłoby tę zasadę złamać.” – czytamy we wpisie Kamila Durczoka.

W kolejnym akapicie były dziennikarz oznajmia, że „sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana niż jej medialny przekaz”. Winą za zaistniałą sytuację obarcza bank i jego pracowników.

„Przede wszystkim pokazuje, jak bardzo zawieść może bank, instytucja, w której pokłada się zaufanie, jak zawodzą procedury oraz ludzie, którzy w nim pracują. Wierzę, że na całą prawdę przyjdzie w końcu czas. Podobnie jak na pociągnięcie do odpowiedzialności banku i pracujących w nim ludzi, którzy powinny wiedzieć, do czego doprowadziła ich chciwość, zachłanność i nieetyczne działania.” – pisze Kamil Durczok.

W swoim wpisie były dziennikarz odnosi się też do wniosku o areszt i podkreśla, że nie zamierzał mataczyć, co – według niego – sugerowała prokuratura.

„Wyjaśniam więc, że wiedziałem o sprawie od czterech miesięcy, bo wtedy napisały o niej po raz pierwszy media. Gdybym zamierzał mataczyć, uciekać, czy w jakikolwiek sposób utrudniać postępowanie, uczyniłbym to w ciągu tych czterech miesięcy” – tłumaczy Durczok. „Spokojnie czekałem na szansę złożenia wyjaśnień. Szkoda, że musiało je poprzedzić zatrzymanie na ulicy i doprowadzenie w kajdankach. Zaręczam, że stawiłbym się sam, bez zwłoki i na każde wezwanie” – dodaje.

Na koniec Kamil Durczok podkreślił, że sytuacja, w której się znalazł uświadomiła mu jak ważne jest pojęcie „wolnych sądów”.

„Po tym, jak Sąd I instancji nie zastosował wobec mnie aresztu, Prokuratura określiła to jako przyznanie mi „immunitetu celebryty”. Nie brak było głosów, że ów „immunitet celebryty”, to próba podważenia decyzji niezawisłego Sądu, który nie spełnił oczekiwań Prokuratury i nie wsadził mnie za kraty. Czy to uprawniona opinia? Wam pozostawiam odpowiedź na to pytanie – napisał.

Dziennikarz podziękował też wszystkim tym, którzy są z nim w trudnych chwilach i nie stracili w niego wiary.

„Na razie mogę i chcę zrobić jedno: podziękować. Wszystkim moim przyjaciołom. Tym prawdziwym, będącym ze mną od lat. Dziękuję Wam za wsparcie. Nigdy dotąd nie sądziłem, że słowa „jestem z Tobą”, czy „nie poddawaj się”, mogą mieć aż takie znaczenie. Dziękuję znajomym i nieznajomym, którzy nie stracili wiary we mnie. Dajecie mi mnóstwo siły.”

Kłopoty Kamila Durczoka

Przypomnijmy. W sierpniu 2019 roku bank wezwał byłą żonę Kamila Durczoka Mariannę Dufek do wykupu weksla z powodu nieuiszczenia należności przez kredytobiorcę. Dziennikarka zaprzeczyła temu, by podpisała weksel i zakwestionowała jego autentyczność. Oświadczyła, że nie było jej przy sporządzeniu dokumentu i nigdy go nie widziała. Wówczas to obie strony – dziennikarka i Getin Bank złożyły zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa.

Prokuratura poinformowała, że postawione Durczokowi zarzuty dotyczą podrobienia weksla i dokumentów towarzyszących zabezpieczeniu kredytu hipotecznego na blisko 3 mln zł, który został zawarty w sierpniu 2008 r. Prokuratura zaznaczyła, że w ostatnich dniach wpłynęła kluczowa w tej sprawie opinia biegłego z zakresu pisma ręcznego.

Pierwszy weksel został podpisany w 2008 r. W 2011 roku podpisano drugi, który weryfikował konieczność poddania się egzekucji. Dokument ten był wymagany przez bank dla zabezpieczenia kredytu.

Postawiony Durczokowi zarzut dotyczy lat 2008-2011. – Tam faktycznie jest jeszcze jeden weksel, natomiast na chwilę obecną otrzymana w ostatnich dniach opinia z zakresu pisma ręcznego pozwoliła nam na przedstawienie zarzutu dotyczącego weksla na kwotę 3 mln zł – wyjaśniała prokurator.

Prokuratura chciała, by dziennikarz trafił do aresztu, ale sąd rejonowy Katowice-Wschód nie przychylił się do wniosku. – Wnosiliśmy o areszt, bo to jest przestępstwo zagrożone wysoką karą i dotyczy fałszowania środka płatniczego. Oskarżony przyznał się do podrobienia podpisu, składał wyjaśnienia, które trzeba teraz zweryfikować i skonfrontować je z innymi osobami – mówiła Agnieszka Wichary, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Katowicach.

Kolizja pod Piotrkowem Trybunalskim

Pod koniec lipca Kamil Durczok uczestniczył w kolizji na drodze krajowej nr 1 pod Piotrkowem Trybunalskim. Jak się okazało miał 2,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Po tym zdarzeniu Kamil Durczok trafił do policyjnej izby zatrzymań.

Po wytrzeźwieniu został przewieziony do piotrkowskiej prokuratury rejonowej, gdzie usłyszał dwa zarzuty: sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, którego dopuściła się osoba będąca w stanie nietrzeźwości oraz kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości. Przestępstwa te są zagrożone karą do 12 lat więzienia. Dziennikarz przyznał się wtedy jedynie do jazdy pod wpływem alkoholu.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Były prezydent Olsztyna Czesław Małkowski prawomocnie uniewinniony. Był oskarżony o gwałt

Były prezydent Olsztyna Czesław Małkowski został prawomocnie uniewinniony od zarzutu gwałtu przez Sąd Okręgowy w Olsztynie. Proces apelacyjny od wyroku uniewinniającego wydanego przez sąd rejonowy rozpoczął się w poniedziałek.

– Jestem niewinny, absolutnie niewinny – mówił wtedy Małkowski po wyjściu z sali rozpraw.

Od 11 lat były prezydent Olsztyna Czesław Małkowski był oskarżany o zgwałcenie ciężarnej urzędniczki ratusza. Afera doprowadziła do pierwszego w historii III RP usunięcia ze stanowiska prezydenta dużego miasta. W pierwszym rozpoznaniu sprawy przez sąd w Ostródzie Małkowski został skazany na pięć lat więzienia, w ponownym procesie – który w grudniu zakończył się w Olsztynie – został uniewinniony.

Małkowski konsekwentnie twierdzi, że jest niewinny. W lokalnej gazecie przed laty przyznał się jedynie do romansu z urzędniczką i porównał swoją sytuację w tym względzie do Billa Clintona.

W czasie procesów o seksaferę Małkowski trzy razy startował w wyborach samorządowych i za każdym razem przegrywał walkę o fotel prezydenta Olsztyna w drugiej turze. Małkowski jest obecnie olsztyńskim radnym. Zgodził się na podawanie swojego nazwiska w mediach.
Źródło info i foto: onet.pl

Obrabowano królewski skarbiec w Dreźnie

Grupa włamywaczy obrabowała muzealny skarbiec w Dreźnie, znany jako Gruenes Gewoelbe (Zielone Sklepienie). Trwają poszukiwania sprawców. Według niemieckich mediów, łupem przestępców padły historyczne precjoza o wartości niemal miliarda euro.

Możemy potwierdzić włamanie do Gruenes Gewoelbe. Na miejscu jest ekipa śledcza, przestępcy zbiegli – oświadczył rzecznik drezdeńskiej policji Thomas Geithner.

Według dziennika „Bild” ok. godz. 5 rano spowodowano awarię elektrycznej skrzynki rozdzielczej w pobliżu głównych drezdeńskich muzeów, odcinając je od dopływu prądu. Następnie kilku sprawców weszło przez narożne okno do Gruenes Gewoelbe. Ich łupem padły kosztowności – takie jak diamenty i kamienie szlachetne. Sprawcy nie ukradli malowideł i waz.

Jeden z największych zbiorów klejnotów w Europie

Gruenes Gewoelbe jest uważane za jeden z największych zbiorów klejnotów w Europie i mieści się w salach zamku w Dreźnie. Muzeum jubilerstwa i złotnictwa zostało założone w 1721 roku jako skarbiec elektorów saksońskich przez Augusta II Mocnego. Jest uważane za najbogatszą kolekcję klejnotów w Europie.

Nazwa Zielone Sklepienie pochodzi od malowanych w kolorze zieleni malachitowej ścian sali, które obecnie pokryte są taflami luster. Zbiory eksponowane są w dwóch zespołach pomieszczeń: „historycznym” i „nowym Zielonym Sklepieniu”, obydwu mieszczących się w zachodnim skrzydle zamku.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Georgia: Pedofil wypuszczony z więzienia. Przypadkowo wypuszczono 31-latka skazanego na dożywocie

Policja w stanie Georgia (USA) poszukuje pedofila, którego wypuszczono z więzienia… przez przypadek. 31-latek odsiadywał wyrok dożywocia. Tony Maycon Munoz-Mendez opuścił więzienie w miniony piątek. Zakład karny poinformował jednak o tym dopiero trzy dni później. Służby nie tłumaczą, jak doszło do pomyłki, wskazują jedynie, że był to przypadkowy błąd.

Amerykańskie media podają, że 31-latek odsiadywał wyrok dożywocia. Został skazany za czyny pedofilskie – molestowanie i gwałt. W mediach pojawia się także krytyka tak późnego poinformowania o tym, że mężczyzna przebywa na wolności. Władze zaapelowały do mieszkańców, by w razie spotkania przestępcy, niezwłocznie zawiadomili służby. Zakład karny w Reidsvill, z którego wypuszczono pedofila, to jedno z największych więzień w Stanach Zjednoczonych.
Źródło info i foto: interia.pl

Jest postępowanie dyscyplinarne wobec dwóch sędziów. Chodzi o ich wypowiedzi w mediach

Zastępca rzecznika dyscyplinarnego sędzia Przemysław Radzik wszczął postępowanie dyscyplinarne wobec dwóch sędziów „niestosujących się do nakazu powściągliwego korzystania z mediów społecznościowych”. Chodzi o sędziego SO w Krakowie Waldemara Ż. oraz Olimpię B.-M. z Sądu Rejonowego w Gorzowie Wlkp.

O wszczęciu postępowania poinformowano w środę w komunikacie. Jak podkreślił rzecznik dyscyplinarny sędziów sądów powszechnych sędzia Piotr Schab, sędziom przedstawiono zarzuty popełnienia przewinień dyscyplinarnych z art. 107 par. 1 ustawy Prawo o ustroju sadów powszechnych, w którym mowa o „oczywistej rażącej obrazie przepisów prawa i uchybienia godności urzędu”.

Wśród zarzutów wobec sędziego Waldemara Ż. wymieniono udzielony przez niego wywiad z 4 lipca 2019 r. dla portalu Prawo.pl. Zdaniem rzecznika dyscyplinarnego sędzia wygłosił w nim „manifest polityczny dotyczący jego poglądów i ocen związanych z działaniem konstytucyjnych organów państwa, w tym Trybunału Konstytucyjnego i Krajowej Rady Sądownictwa”, a także kwestionował legalność powołania Kamila Zaradkiewicza na urząd sędziego Sądu Najwyższego.

(Sędzia) określił zadane przez ten Sąd w składzie z SSN Kamilem Zaradkiewiczem, pytania prawne do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie statusu sędziów powołanych na podstawie niezgodnych z Konstytucją uchwał Krajowej Rady Sądownictwa w latach 2011-2015, mianem „ustawki”, zmierzającej do osiągnięcia politycznego celu – czytamy.

Zdaniem sędziego Schaba wypowiedź Ż. mogła poniżyć Zaradkiewicza w opinii publicznej i „narazić na utratę zaufania potrzebnego dla wykonywania stanowiska sędziego Sądu Najwyższego”.

W przypadku sędzi Olimpii B.-M. odniesiono się do jej wpisów na Twitterze z 9 oraz 25 sierpnia. O jednym z prokuratorów i jednocześnie kandydacie na wolne stanowisko sędziowskie w Izbie Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego sędzia miała napisać, że „nie ma stażu i łamał prawa człowieka”. Z kolei pisząc o ministrze sprawiedliwości Zbigniewie Ziobro, sędzia oceniła, że jest on ministrem, który „wyprodukował aferę”, a także, że jest „odpowiedzialny za stworzenie systemu korupcyjnego w sądach i prokuraturze uzależniającego wymiar sprawiedliwości od woli politycznej”.

Zgodnie z przywołanymi przepisami Zbioru Zasad Etyki Zawodowej Sędziów i Asesorów Sądowych sędzia nie może żadnym swoim zachowaniem stwarzać nawet pozorów nierespektowania porządku prawnego, ma obowiązek kierowania się zasadami uczciwości, godności, honoru i przestrzegania dobrych obyczajów oraz unikania zachowań, które mogłyby przynieść ujmę godności sędziego oraz podważyć zaufanie do jego bezstronności i niezawisłości oraz obowiązek powściągliwego korzystania z mediów społecznościowych – podkreślił sędzia Schab.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zatrzymany za zdradę dziennikarz zwolniony z aresztu

Zatrzymany w ubiegłym roku za zdradę stanu dziennikarz rosyjskich mediów na Ukrainie Kyryło Wyszynski został na podstawie decyzji sądu apelacyjnego zwolniony z aresztu za poręczeniem – poinformowały w środę ukraińskie media.

Wyszynski znajdował się w areszcie od maja 2018 roku. Rosja uważała jego zatrzymanie za polityczne. Dziennikarz odzyskał wolność bezpośrednio w sali sądowej. Źródła mówią, że do jego uwolnienia doszło, gdyż ma być wymieniony w ramach zapowiadanej wymiany więźniów i zatrzymanych pomiędzy Ukrainą a Rosją.

W lipcu sąd w Kijowie przedłużył areszt Wyszynskiego o dwa miesiące. Jego obrona zapowiedziała wówczas odwołanie się od tej decyzji. Sprawę komentowała wtedy na Facebooku rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa.

– Wstyd i hańba. Oto całe europejskie wartości – pisała. Jako „polityczną” i „przewidywalną” określała z kolei decyzję sądu rosyjska rzeczniczka praw człowieka Tatiana Moskalkowa.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył, że wyjazd Wyszynskiego do Rosji byłby „znakomitym pierwszym krokiem” w rozpoczęciu normalizacji stosunków rosyjsko-ukraińskich.

W ten sposób Pieskow komentował wypowiedź prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o tym, że pierwszym krokiem w procesie normalizacji stosunków między obu krajami mogłoby być uwolnienie przetrzymywanych przez Rosję 24 ukraińskich marynarzy.

Wyszynski za Sencowa

Zełenski mówił także, że Ukraina gotowa jest uwolnić Wyszynskiego, jeśli Rosja uwolni skazanego na 20 lat kolonii karnej reżysera Ołeha Sencowa. W ubiegłym tygodniu ukraiński prezydent zapowiedział, że decyzje w sprawie wymiany zapadną w najbliższych dniach. Rosyjskie i ukraińskie media donosiły, że Kijów i Moskwa uzgodniły wymianę w formacie 33 na 33 osoby.

Wyszynski został zatrzymany w maju 2018 roku w Kijowie. Był szefem kijowskiego biura rosyjskiej agencji prasowej RIA-Nowosti. Dziennikarz jest obywatelem Ukrainy, posiadającym także od 2015 roku paszport rosyjski. Ukraińskie służby zarzucają mu, iż przygotowywał materiały dziennikarskie usprawiedliwiające rosyjską aneksję Krymu i działania separatystów w Donbasie. Wyszynski twierdzi, że padł ofiarą prowokacji.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Matka zamordowanego 5-latka podziękowała służbom i poprosiła o modlitwę

Matka 5-letniego Dawida Żukowskiego, którego ciało „z prawdopodobieństwem graniczącym prawie z pewnością” znaleziono w sobotę pod wiaduktem przy węźle Pruszków na autostradzie A2, podziękowała za pośrednictwem mediów służbom, które prowadziły akcję poszukiwawczą.

„Składam podziękowania Służbom, które z ogromną determinacją, nie szczędząc środków i wysiłku prowadziły akcję poszukiwawczą” – napisała.

„Dziękuję lokalnej Społeczności, Mediom i wszystkim tym, którym los mojego Synka nie był obojętny, którzy do końca okazywali wsparcie wierząc w szczęśliwe zakończenie” – dodała kobieta, prosząc pod koniec swego oświadczenia „o modlitwę”.

Chłopca poszukiwano 10 dni

Jej oświadczenie – przekazane redakcji w niedzielę – zostało opublikowane przez magazyn reporterów Uwaga! emitowany na antenie TVN24. Kopię listu Mamy Dawida zamieszczono na stronie internetowej magazynu Uwaga!. W sobotę stołeczna policja poinformowała, że na trasie A2 między Warszawą a Grodziskiem Mazowieckim, w okolicach węzła Pruszków, znaleziono ciało dziecka.

– Z prawdopodobieństwem graniczącym prawie z pewnością jesteśmy przekonani, że jest to 5-letni Dawid – przekazał w sobotę dziennikarzom asp. sztab. Mariusz Mrozek z Biura Prasowego Komendy Stołecznej Policji.

Poszukiwania 5-letniego Dawida z Grodziska Mazowieckiego trwały od 10 lipca, kiedy to utratę kontaktu z nim i jego ojcem zgłosiła rodzina.

Dawid został zabrany przez ojca z Grodziska około godz. 17 w środę. Według ustaleń policji, tego samego dnia przed godz. 21 ojciec odebrał sobie życie, rzucając się pod pociąg.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Norwegia: Kilkuset chłopców ofiarami pedofila

Udawał w sieci, że jest „Sandrą”. 27-letni Norweg został w piątek skazany na 16 lat więzienia za wykorzystywanie seksualne kilkuset nieletnich chłopców, w tym gwałt – podały norweskie media.

Przez kilka lat mężczyzna, który pełnił również funkcję sędziego piłkarskiego, wykorzystywał oszustwa i groźby w internecie w celu uzyskania filmów o charakterze seksualnym lub skatologicznym od około 460 chłopców, zwykle w wieku poniżej 16 lat. Przez kilka lat w sieci udawał dziewczynę, najczęściej używając imienia Sandra. Obiecywał swoim ofiarom zazwyczaj słodycze albo iPhone’a, a kiedy dostawał wideo, żądał następnych, grożąc ujawnieniem już otrzymanych. Czasami żądał spotkania.

Zapłaci 1,9 mln euro odszkodowania

Zarzuty przeciwko niemu, w tym o wykorzystywanie seksualne i gwałt, dotyczyły 270 ofiar. Przyznał się do niektórych zarzutów przed sądem rejonowym Nedre Romerike. Wyrok należy do najsurowszych orzeczonych w związku z wykorzystywaniem seksualnym w kraju skandynawskim, zgodnie z twierdzeniem prokuratury, że był to „największy przypadek wykorzystywania seksualnego w Norwegii”.

Skazanemu nakazano również wypłacenie 18,6 mln norweskich koron (1,9 mln euro) odszkodowania dla ofiar. Mężczyznę, którego tożsamości nie ujawniono, zatrzymano po raz pierwszy w 2016 roku, ale szybko zwolniono i ponownie aresztowano kilka miesięcy później.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Blisko 300 portugalskich policjantów oskarżonych o wyłudzenia

Prokuratura generalna w Lizbonie oskarżyła już blisko 300 policjantów za oszustwa dotyczące wyłudzania pieniędzy od jednej z firm transportu miejskiego – poinformowały portugalskie media. Według dziennika „Observador” funkcjonariuszom postawiono dwa zarzuty: defraudacji środków i fałszowania dokumentów.

Według dziennika schemat oszustwa polegał na nielegalnym porozumieniu policjantów z kasjerami sprzedającymi bilety miesięczne na przejazdy autobusami jednej ze spółek transportu publicznego. Obsługuje ona połączenia m.in. w południowej części aglomeracji lizbońskiej oraz w Setubalu.

Według lizbońskiej gazety oskarżeni funkcjonariusze mieli wyłudzać środki od przewoźników poprzez ponowne wprowadzanie do sprzedaży przysługujących im bezpłatnie biletów na przejazdy.

Z akt śledztwa wynika, że trwający kilka lat proceder prowadzony był w kilku portugalskich miastach, w tym m.in. w Lizbonie, Almadzie, Setubalu i Seixalu. W proceder uwikłani byli również niektórzy wyżsi rangą policjanci, w tym szefowie miejscowych komisariatów.

Dziennik „Observador” przypomina, że choć proceder wyłudzania środków ujawniony został już w 2015 r., dotychczas nie udało się osadzić w więzieniu żadnego członka grupy nieuczciwych policjantów.

Prawo policjantów do bezpłatnego biletu na komunikację miejską to ostatni z transportowych przywilejów tej grupy zawodowej w Portugalii. W przeszłości w efekcie oszustw przy sprzedaży tańszego paliwa przysługującego funkcjonariuszom pozbawiono ich tego prawa.

Szacuje się, że proceder prowadzony przez nieuczciwych policjantów mógł narazić portugalski budżet na straty sięgające kilku milionów euro.
Źródło info i foto: TVP.info

Kandydat na prezydenta USA, Pete Buttigieg oskarżany o molestowanie

Pete Buttigieg stał się bohaterem amerykańskich przekazów medialnych. Po tym, jak ogłosił chęć ubiegania się o fotel prezydenta, serwisy internetowe zaczęły poświęcać mu dużo uwagi. Polityk musi liczyć się też z tym, że nie zabraknie osób chcących podważyć jego kandydaturę.

Pete Buttigieg stał się bohaterem amerykańskich przekazów medialnych. Po tym, jak ogłosił chęć ubiegania się o fotel prezydenta, serwisy internetowe zaczęły poświęcać mu dużo uwagi. Polityk musi liczyć się też z tym, że nie zabraknie osób chcących podważyć jego kandydaturę.

Co na to Pete Buttigieg?

W rozmowie z The Daily Beast Kelly przyznał, że nie napisał wspomnianego postu, a za wpis odpowiadają osoby, które chciały się pod niego podszyć. Dodał, że nie był molestowany. Ten sam serwis powołując się na anonimowe źródło z Partii Republikańskiej stwierdził, że konserwatywny lobbysta Jack Burkman oraz Jacob Wohl przekonywali młodych konserwatystów do składania fałszywych oskarżeń przeciwko Buttigiegowi.

Nazwisko wspomnianego Wohla już w przeszłości pojawiało się w kontekście fałszywych oskarżeń. Biuro specjalnego prokuratora Roberta Muellera, który prowadził śledztwo w sprawie rzekomej ingerencji Rosjan w amerykańskie wybory prezydenckie w październiku ubiegłego roku ujawniło, że kobiety miały otrzymywać pieniądze w zamian za oskarżanie Muellera o „niewłaściwe zachowanie seksualne”. Z tym procederem powiązano Wohla, a śledztwo w sprawie prowadzi FBI.

Do zarzutów pojawiających się w sieci odniósł się sam Buttigieg. Polityk na konferencji prasowej odrzucił wszystkie oskarżenia podkreślając, że „jest pewien, iż to nie pierwszy raz, gdy ktoś wymyśla coś na jego temat”. – Polityka czasami może być brzydka, ale musisz się z tym zmierzyć, gdy uczestniczysz w polityce prezydenckiej – dodał cytowany przez „Business Insider”.
Źródło info i foto: Wprost.pl