CBŚP chciało dać policjantom 1000 zł nagrody z okazji 100-lecia niepodległości. Brakuje chętnych

Do mediów społecznościowych przedostała się odpowiedź na pismo naczelnika CBŚP, w którym proponuje się policjantom 1000 zł nagrody „z okazji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości”. Ani jeden policjant nie chciał tego wyróżnienia.

Sytuacja w policji staje się katastrofalna. Oficjalne dane policji na temat zwolnień L4 mówią o kilkunastu procentach, ale TVN 24 podaje, że już 30 tys. policjantów mogło pójść na zwolnienia lekarskie. To oznacza, że protestuje co trzeci policjant – zgodnie z danymi na stronie policji, w całym kraju zatrudnionych jest ok. 100 tys. funkcjonariuszy.

1000 zł za służbę 11 listopada

Sprawa jest na tyle trudna, że, jak podają niektóre media, komendant główny Jarosław Szymczyk zaproponował tysiąc zł premii dla każdego policjanta, który będzie pełnił służbę 11 listopada. Z kolei we wczorajszym liście komendanta do funkcjonariuszy, zaapelował on, by „nie dopuścić do tego, by na ulicach zaczęli rządzić bandyci”. 

Szef NSZZ Policjantów Rafał Jankowski krytykuje ten sposób premiowania. – To jest załatanie dziury. W szeregach policji mówi się, że komendant kupuje ludzi na służbę – mówił wczoraj. Związkowiec, cytowany w „Wydarzeniach” Polsat News, dodaje:- Informacja od policjantów jest taka, że to takie judaszowe srebrniki, więc przeznaczą je na szczytny cel.

Nagroda z okazji 100. rocznicy. Chętnych brak

Tymczasem do mediów przedostały się pismo z Wydziału ds. Zwalczania Aktów Terroru CBŚP zaadresowane do naczelnika Wydziału Kadr i Szkolenia. Jest ono odpowiedzią na prośbę o „wytypowanie jednego policjanta do wyróżnienia nagrodą pieniężną w kwocie 1000 zł z okazji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Moskwa: Nożownik zaatakował policjanta przed ambasadą Słowacji

​Policja w Moskwie zatrzymała mężczyznę, który zaatakował policjanta przed budynkiem ambasady Słowacji i zadał mu kilka ciosów nożem – poinformowały służby prasowe MSW w stolicy Rosji. Stan policjanta określany jest jako średnio ciężki. Sprawcę zatrzymano pod Moskwą. Według mediów pochodzi on z Czeczenii; policja nie potwierdziła oficjalnie tych doniesień.

Do incydentu koło ambasady Słowacji doszło w sobotę. Mężczyzna podszedł do policjanta i zadał mu co najmniej siedem ciosów nożem, w tym w głowę, a następnie zbiegł. Funkcjonariusz został przewieziony do szpitala.
Źródło info i foto: RMF24.pl

USA: Kongres planuje zająć się ekstremistami

Komisja bezpieczeństwa wewnętrznego Izby Reprezentantów USA na posiedzeniu 12 września zajmie się zagrożeniami ze strony prawicowych grup ekstremistycznych w USA – poinformował jej szef Michael McCaul. W Charlottesville w stanie Wirginia odbył się rasistowski marsz. Jego uczestnicy starli się z policją i kontrmanifestantami.

List, jaki McCaul, kongresman Partii Republikańskiej, skierował do przedstawiciela Demokratów w tejże komisji – Benniego Thompsona, jest odpowiedzią na jego wcześniejsze pismo. Thompson zwrócił się z wnioskiem o zorganizowanie w Izbie Reprezentantów przesłuchań ws. zajść w Charlottesville – wyjaśnia agencja Reutera.

„Musimy się wspólnie przeciwstawić rasizmowi, fanatyzmowi religijnemu oraz uprzedzeniom, odrzucając tym samym wszelkie ideologie oparte na nienawiści, jak neo-nazizm czy rasizm Ku-Klux-Klanu, głoszące wyższość jakiejś pojedynczej grupy nad innymi” – zaznaczył w swej odpowiedzi McCaul.

W przesłuchaniach w Kongresie wezmą udział przedstawiciele Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego – ministerstwa odpowiedzialnego za bezpieczeństwo wewnętrzne Stanów Zjednoczonych, a także FBI i Krajowego Centrum ds. Antyterroryzmu (National Counterterrorism Center – NCTC), utworzonego w USA po zamachach z 11 września 2001 r.

Sobotni atak w Charlottesville spotkał się z potępieniem wielu amerykańskich polityków i mediów. Ostro skrytykowali go m.in. byli prezydenci George Bush senior i George W. Bush junior, a także Barack Obama.

Niejednoznaczne stanowisko wobec zajść zajął obecny gospodarz Białego Domu, Donald Trump. Potępił on w sobotę „przejawy nienawiści, bigoterii i przemocy z wielu stron”, ale uznane zostało to przez wielu przedstawicieli Partii Demokratycznej i Partii Republikańskiej za wypowiedź, w której prezydent nie odciął się stanowczo od organizatorów demonstracji.

W poniedziałek, po ostrej krytyce, prezydent zdecydowanie potępił „zło, jakim jest rasizm i wszystkich tych, którzy w imię rasizmu (…) uciekają się do przemocy, w tym Ku-Klux-Klan, zwolenników supremacji białej rasy, neonazistów i inne grupy nienawiści”.

Jednak w kolejnym wystąpieniu powrócił do wcześniejszej argumentacji i bronił swojej pierwszej reakcji na tragedię w Charlottesville. Powiedział, że „agresywne poczynania były widoczne po obu stronach” konfliktu, i dodał, że tu i tam są „bardzo dobrzy ludzie”.

Organizatorów rasistowskiego marszu w Charlottesville potępiły media – w tym przychylny Trumpowi Fox News. Stacja zarzuciła prezydentowi, że nie odciął się od szowinistów. Facebook i Twitter zablokowały konta organizatorów marszu.

W sobotę, podczas demonstracji wyznawców wyższości białej rasy w tym mieście, samochód wjechał w grupę kontrdemonstrantów protestujących przeciwko ich marszowi. Zginęła 32-letnia Heather Heyer, a rannych zostało co najmniej 19 osób. Sprawcą tragedii był 20-letni James Alex Fields Jr.

Grupy związane z rasistowską organizacją Ku- Klux-Klan, organizacjami białych nacjonalistów i neofaszystowskimi zjechały do miasteczka uniwersyteckiego Charlottesville, by protestować przeciw planowanemu przez władze miasta usunięciu z lokalnego parku pomnika gen. Roberta E. Lee, jednego z dowódców Konfederacji w amerykańskiej wojnie domowej (1861-65).
Źródło info i foto: TVP.info

Szwecja: Strzelanina w Malmo. Są też doniesienia o eksplozji

Cztery osoby zostały ranne w wyniku strzelaniny, do której doszło w szwedzkim mieście Malmo. Według doniesień mediów i portali społecznościowych w dzielnicy Helenholm miało też dojść do eksplozji. Kilku świadków, na których powołuje się szwedzka prasa, twierdzi, że widziało pościg dwóch skuterów za samochodem, w którym znajdowały się cztery osoby. W końcu samochód uderzył w drzewo i wtedy zamaskowani napastnicy otworzyli ogień. Strzelali z broni automatycznej. Oddano około trzy serie strzałów, w sumie ok. 20.

Policja potwierdziła, że cztery osoby zostały ranne – jedna z nich została odwieziona do szpitala. Trzy same zgłosiły się do izby przyjęć. Według doniesień świadków do samochodu z którego padły strzały wcześniej ogień otworzył zamaskowany motocyklista. Policja dodała, że zostało wszczęte śledztwo za usiłowanie morderstwa. Na razie nikogo nie aresztowano. Dwie godziny po strzelaninie w dzielnicy Helenholme doszło do wybuchu. Nie wiadomo, czy obydwa wydarzenia są ze sobą powiązane. Nie ma informacji o osobach poszkodowanych w wyniku eksplozji.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Atak hakerów na „New York Times”

Rosyjscy hackerzy dokonali udanego ataku na sieć komputerową dziennika „New York Times” i innych amerykańskich mediów – poinformowała telewizja CNN. Szefowie nowojorskiego dziennika i FBI nie potwierdzają, że doszło do włamania.

Ataki na sieci komputerowe amerykańskich mediów miały mieć miejsce na przestrzeni ostatnich miesięcy. W przypadku „New York Times’a” celem było rzekomo moskiewskie biuro tej gazety. Według CNN, prowadzący śledztwo są przekonani, że hackerzy działali na zlecenie rosyjskich służb specjalnych. Amerykańska telewizja podkreśla, że ataki na dziennikarzy „wpisują się w widoczny wzrost liczby cyberataków w minionym roku wymierzonych w podmioty spoza amerykańskich agencji rządowych”.

„NYT” nie potwierdza ataków

„New York Times” twierdzi jednak, że dotąd nie ma dowodów by atak hackerów był skuteczny. – Stale monitorujemy nasze systemy najnowocześniejszymi metodami. Nie znaleźliśmy dowodów na to, by zabezpieczenia któregokolwiek z naszych systemów zostały złamane, włączając w to nasze biuro w Moskwie – oświadczyła rzeczniczka „New York Times’a” Eileen Murphy.

Z kolei przedstawiciele FBI poinformowali, że badają próbę ataku hackerów na nowojorski dziennik, ale nie jest prowadzone żadne dochodzenie dotyczące ataku na komputery innych mediów.

Rosjanie hakują Clinton

Ataki hakerskie przypisywane Rosjanom znalazły się w centrum uwagi od kiedy WikiLeaks opublikował e-maile Krajowego Komitetu Partii Demokratycznej (DNC) na kilka dni przed konwencją Demokratów, na której Hillary Clinton formalnie miała zostać kandydatką partii w wyborach prezydenckich. Sztab wyborczy Clinton oświadczył, że wskazuje to, iż Rosja w wyborczym wyścigu w USA sprzyja rywalowi byłej sekretarz stanu – Donaldowi Trumpowi.
Żródło info i foto: TVP.info

Nagranie zarejestrowało wybuch samochodu Pawła Szeremeta

Jest nagranie wideo z wybuchu samochodu Pawła Szeremeta – dziennikarza, czołowego publicysty niezależnych mediów na Ukrainie, w Białorusi i Rosji, który nie bał się krytykować działań Putina. Film ukazujący moment wybuch, został zarejestrowany przez kamery monitoringu.

Nagranie z wybuchu samochodu Pawła Szeremeta zostało zarejestrowane przez kamery monitoringu. Jak zauważają niektórzy, podejrzenie budzi zachowanie jednego z przechodniów, który mimo tego, że był najbliżej wybuchu, nie wystraszył się huku. – Mężczyzna w czapce i z laską zachowuje się nienaturalnie. Ten mężczyzna idzie z kierunku, z którego jedzie samochód Szeremeta. Dochodzi do skrzyżowania i się zatrzymuje! Po co? – opisuje w rozmowie z telewizją Biełsat Andrzej Mroczek z Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas i City Security – W chwili wybuchu stoi tyłem, nawet nie drgnął podczas eksplozji. Po wybuchu proszę spojrzeć na jego lewą rękę: jakby nią coś poprawiał, żeby nie wypadło z kieszeni – zauważa Andrzej Mroczek.

Do wybuchu auta, w którym podróżował Szeremet doszło 20 lipca w centrum Kijowa. Dziennikarz zginął w zwęglonym pojeździe, należącym do naczelnej „Ukraińskiej Prawdy”. Policja nie miała wątpliwości – to nie wypadek, a zabójstwo. Bombę, którą zdetonowano przez radio, umieszczono pod fotelem.

Dlaczego bomba wybuchła właśnie w aucie Pawła Szeremeta? Był on czołowym publicystą niezależnych mediów na Ukrainie, w Białorusi i Rosji. Nakręcił film o wojnie w Czeczenii, w którym skrytykował Rosję, pokazując jej prowokacje i zarabianie na tragedii. Operator, który z nim wtedy pracował, zaginął. Szeremet opisywał rozwój autorytaryzmu na Białorusi, za co już wcześniej dostawał pogróżki, był współautorem książki o Aleksandrze Łukaszence. Wskazywał Putina jako winnego wybuchu wojny na Ukrainie.
Żródło info i foto: se.pl

Najim Laachraoui, jeden z zamachowców, przez 5 lat pracował na lotnisku Zaventem

Najim Laachraou, jeden z terrorystów, który 22 marca wysadził się na brukselskim lotnisku, zanim wyjechał do Syrii i zradykalizował poglądy, przez pięć lat był pracownikiem Zaventem. Do dziś pracują tam inni zwolennicy Państwa Islamskiego.

Według doniesień belgijskich mediów, jeden z terrorystów odpowiedzialnych za zamach w Brukseli Najim Laachraou pracował na lotnisku Zaventem do 2012 roku na tymczasowych umowach dla jednej z działających tam firm, co może oznaczać, że „był dobrze poinformowany o bezpieczeństwie” w Zaventem.

Nie wiadomo na razie, czy mężczyzna miał już radykalne poglądy, gdy pracował w porcie lotniczym. Dziennik „Standaard” podał, że Laachraoui pracował na lotnisku, zanim wyjechał do Syrii „i na długo przed ich radykalizacją”.

Ponadto dżihadysta pracował przez dwa miesiące, w 2009 roku i 2010 roku, dla firmy sprzątającej, świadczącej wówczas usługi dla Parlamentu Europejskiego. Ani policja, ani władze lotniska Zaventem nie odniosły się na razie do najnowszych doniesień medialnych.

Telewizja VTM poinformowała też, że kilka dni przez zamachami policja odkryła na lotnisku tajne miejsce modlitw dla muzułmanów. Sala znajdowała się na parterze portu lotniczego, tuż przy sortowni bagażowej. Spotykali się tam zradykalizowani pracownicy lotniska – donosi VTM.

Telewizja podaje, że na wniosek policji miejsce to zostało już opróżnione i zamknięte. Jak wynika z listu otwartego lotniskowej policji, co najmniej 50 potencjalnych zwolenników Państwa Islamskiego pracuje w Zaventem, a niektórzy z nich mają przejściówki, dzięki którym mogą wejść do wnętrza samolotu. Policja skrytykowała fakt, że wielu pracowników lotniska, którzy mają dostęp do bagażu, to osoby z „karane w przeszłości, często za poważne przestępstwa”. Według sił bezpieczeństwa jest to rezultat „postępowej polityki aktywizacji zawodowej”. Wśród pracowników Zaventem są też podejrzane osoby wyznające „radykalną ideologię”.

W zamachach na lotnisku w Zaventem i w brukselskim metrze, zginęły 32 osoby.
Żródło info i foto: Newsweek.pl

Terroryści planowali atak na siedzibę premiera Belgii?

Belgijska prasa donosi, że organizatorzy zamachów w Brukseli mogli także przygotowywać atak na siedzibę premiera. Gazety L’Echo, De Tijd i De Morgen informują o nowych tropach w śledztwie. Powołują się na „wiarygodne źródła”. Według doniesień belgijskich mediów, w komputerze znalezionym w mieszkaniu, w którym terroryści przygotowali się do ubiegłotygodniowych zamachów, znajdowały się zdjęcia siedziby premiera Belgii, mieszczącej się w pobliżu ambasady Stanów Zjednoczonych, szczegółowy plan budynku i plan okolicy.

Obiekty – według belgijskich gazet – miały stanowić kolejne cele zamachowców. Te informacje, podobnie jak i dane z komputera, zostaną przeanalizowane przez FBI. Kilka dni po atakach, rząd w Brukseli zwrócił się do Amerykanów o pomoc w rozszyfrowaniu niektórych danych z komputerów i telefonów przejętych podczas operacji antyterrorystycznych. Na razie ochrona siedziby premiera i amerykańskiej ambasady została wzmocniona.
Żródło info i foto: interia.pl

Belgijska policja prosi o pomoc w identyfikacji „mężczyzny w czapce”

Głównym wątkiem, który rozpracowuje belgijska policja, jest „mężczyzna w czapce”, który został zarejestrowany przez kamery lotniska razem z dwoma zamachowcami-samobójcami. Służby opublikowały nagranie licząc na pomoc w identyfikacji podejrzanego. W sobotę media informowały, że policji udało się zatrzymać „mężczyznę w czapce”, jednak informacja nie została potwierdzona. Zatrzymany to Faycal Cheffou, obywatel Belgii, mieszkający w pobliżu budynku Komisji Europejskiej w Brukseli.

O tym, że – wbrew doniesieniom niektórych mediów – śledczy nie wiedzą, czy Cheffou jest „mężczyzną w czapce” napisał m.in. wiceszef brukselskiego biura AFP Danny Kemp. Żeby ustalić rolę Cheffou w zamachach, policja przeprowadza badania DNA. Podejrzany nie zdecydował się bowiem na współpracę ze śledczymi. Mężczyzna miał wcześniej konflikty z prawem, a w ostatnich latach zauważono, że się radykalizuje. W obozie dla uchodźców próbował rekrutować dżihadystów, w związku z czym dostał zakaz zbliżania się do obozu.

Była żona Cheffou w rozmowie z „Guardianem” określiła go jako „dziwacznego” mężczyznę. Sam Cheffou twierdził, że jest dziennikarzem niezależnym. Na YouTubie zachowało się nagranie sprzed obozu dla uchodźców, o którym opowiada podejrzany.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Rusza proces Nadii Sawczenko

Przed Sądem Miejskim w Doniecku, w obwodzie rostowskim na południu Rosji, rozpoczął się proces ukraińskiej nawigatorki Nadii Sawczenko, oskarżonej o współudział w zabójstwie dwóch rosyjskich dziennikarzy podczas walk w Donbasie w czerwcu 2014 roku.

Pierwsze posiedzenie sądu ma charakter wstępny i odbywa się bez udziału obserwatorów, mediów i publiczności. Wiadomo jedynie, że adwokaci będą wnioskować o przeniesienie postępowania sądowego do Moskwy, o to, by w procesie orzekała ława przysięgłych oraz o zmianę środka zapobiegawczego. Sawczenko nie przyznaje się do winy i twierdzi – podobnie jak władze w Kijowie – że prorosyjscy separatyści uprowadzili ją do Rosji. Nawigatorce grozi do 25 lat pozbawienia wolności w kolonii karnej.

Coraz ostrzejsze oskarżenia

Według akt sprawy starsza lejtnant Sawczenko walczyła na wschodzie Ukrainy w szeregach ochotniczego batalionu Ajdar. W czasie starć z siłami prorosyjskimi w obwodzie ługańskim została wzięta do niewoli, 8 lipca znalazła się w Rosji, w areszcie śledczym w Woroneżu. Oskarżono ją o naprowadzanie na cel ognia moździerzy, w wyniku czego śmierć ponieśli dziennikarze państwowej telewizji Rossija: Igor Korneluk i Anton Wołoszyn i współudział w przestępstwie. W styczniu oskarżono ją dodatkowo o nielegalne przekroczenie granicy.

W czerwcu rosyjski Komitet Śledczy zaostrzył zarzuty wobec przebywającej w moskiewskim areszcie ukraińskiej nawigatorki. Obecnie Ukrainka podejrzana jest o zabójstwo dwóch rosyjskich dziennikarzy koncernu WGTRK. Ukraince grozi do 25 lat więzienia (to maksymalny wymiar kary, w Rosji nie orzeka się dożywocia wobec kobiet).
Żródło info i foto: tvn24bis.pl