Meksyk: Atak kartelu narkotykowego na policjantów. Nie żyje 13 funkcjonariuszy

13 policjantów zginęło w zasadzce zastawionej przez kartel narkotykowy w miasteczku Aguililla w stanie Michoacan na zachodzie Meksyku. Zbrodni dokonała prawdopodobnie grupa związana z kartelem narkotykowym CJNG, który na spalonych samochodach zostawił ostrzeżenia, by policja nie chroniła rywalizujących z nim gangów.

Pięć pojazdów policyjnych przejeżdżało przez Aguilillali w poniedziałkowy poranek, gdy wpadło w zasadzkę zastawioną przez ponad 30 uzbrojonych napastników – wynika z oświadczenia przedstawionego przez prokuratora stanu Michoacan.

Napastnicy w pięciu „prawdopodobnie opancerzonych” autach otworzyli ogień m.in. z broni dużego kalibru – przekazał prokurator stanowy Adiran Lopez Solis. Służby, które pojawiły się na miejscu ataku, zastały martwych i rannych funkcjonariuszy, a także ostrzelane auta. Dwa z nich płonęły. Władze początkowo informowały o 14 zabitych funkcjonariuszach, jednak ostatecznie stanowe ministerstwo bezpieczeństwa sprostowało, że liczba ofiar sięgnęła 13 osób – doniosło CNN. Ministerstwo stanu Michoacan przekazało też, że rannych zostało trzech policjantów, mimo że prokuratura informowała o 20 poszkodowanych.

Atak kartelu, ostrzeżenie dla policji

W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania z miejsca zbrodni, na których można odczytać ostrzeżenia, które przypisuje się CJNG (Cartel Jalisco Nueva Generacion – Kartel Jalisco Nowe Pokolenie), by policja nie wspierała rywalizujących z kartelem gangów. Stan Michoacan jest bastionem CJNG, który w 2015 roku przez sześć tygodni toczył wojnę z siłami bezpieczeństwa. Zginęło kilkudziesięciu policjantów, a gangsterzy zestrzelili śmigłowiec meksykańskiej armii. Meksykańskie ministerstwo bezpieczeństwa i obrony cywilnej poinformowało w poniedziałek na Twitterze, że zrobi wszystko, co w jego mocy, by ukarać sprawców masakry. Prezydent Meksyku Andres Manuel Lopez Obrador, który objął władzę w grudniu 2018 roku, zapowiadał zdecydowaną walkę z przestępczością zorganizowaną. Jednak w ciągu pierwszych czterech miesięcy jego rządów wskaźnik liczby zabójstw był jeszcze wyższy niż w tym samym okresie rok wcześniej, a masakra w Aguililla jest najbardziej krwawym incydentem, jak zdarzył się za jego prezydentury.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Meksyk: Zemsta gangu na policjantach

Członkowie meksykańskiego kartelu narkotykowego Jalisco New Generation (CJNG) zabili 14 funkcjonariuszy policji w mieście Aguililla w stanie Michoacán. Według wstępnych ustaleń, mogło dojść do zasadzki. Do ataku doszło na obrzeżach miasta. Niczego niespodziewający się policjanci odpowiadali na wezwanie, gdy nagle napastnicy w opancerzonych ciężarówkach otworzyli do nich ogień, strzelając z karabinów maszynowych. Gangsterzy podpalili też kilka radiowozów. 14 osób uznano za zmarłych, 3 trafiły do szpitala.

„Jesteśmy w kontakcie z rządem stanowym i przekażemy wszystkie możliwe zasoby, jakimi dysponujemy, aby znaleźć odpowiedzialnych za atak i postawić ich przed wymiarem sprawiedliwości” – napisał meksykański minister bezpieczeństwa publicznego na Twitterze.

Gang zostawił policjantom komunikat. W sieci opublikowane zostały filmy i zdjęcia z miejsca ataku. Widać na nich zniszczone, płonące samochody. Według doniesień mediów w niektórych pojazdach członkowie kartelu zostawili wiadomość, aby lokalna policja przestała wspierać rywalizujące z nimi gangi narkotykowe.
Źródło info i foto: o2.pl

Meksyk: Uczestnicy proaborcyjnej manifestacji próbowali podpalić katedrę. Powstrzymali ich wierni i policja

Uczestnicy proaborcyjnej manifestacji w mieście Meksyk próbowali podpalić katedrę. Nie udało się im to dzięki mobilizacji wiernych oraz reakcji służb. Do sytuacji doszło podczas demonstracji ruchów proaborcyjnych. Uczestnicy demonstracji domagali się pełnej legalizacji aborcji, która jest zakazana w większości stanów Meksyku. W trakcie manifestacji próbowali podpalić budynek meksykańskiej Izby Handlowej i zabytkową katedrę.

Zamiary pokrzyżowali im wierni, którzy wcześniej mobilizowali się przez media społecznościowe, by bronić świątyni. Zgromadzili się oni przed drzwiami do katedry. Jak powiedział Mauricio Alfonso Guitar z meksykańskiej Gwardii Narodowej, dzięki informacjom o mobilizacji katolików rząd zdecydował się wysłać na miejsce policję, by osłaniała budynek. Interweniowała również straż pożarna.

Na Twitterze głos zabrał w tej sprawie metropolita Meksyku abp Carlos Aguiar Retes. Duchowny podziękował broniącym świątyni, wyrażając sprzeciw wobec stosowania przemocy w konfrontacji pomiędzy różnymi światopoglądami.

Katedra Metropolitalna w stolicy Meksyku jest największą i najstarszą katedrą w Ameryce oraz siedzibą arcybiskupa archidiecezji meksykańskiej.

To nie pierwsza taka sytuacja w kraju Ameryki Łacińskiej. W 2013 r. zwolennicy aborcji zdemolowali katedrę w stolicy Chile – Santiago, do której wtargnęli w trakcie mszy. W tym samym roku proaborcyjni manifestanci zaatakowali katedrę w Buenos Aires w Argentynie.
Źródło info i foto: TVP.info

Meksyk: Aresztowani polscy marynarze oczyszczeni z zarzutów

Dwaj polscy marynarze, których aresztowano w Meksyku, zostali oczyszczeni z zarzutów i wypuszczeni na wolność – taką decyzję podjął sąd w Ciudad Victoria – informuje RMF FM. Do Polski wracają pierwszy oficer statku UBC Savannah i pracownik maszynowni. Trzeci z naszych rodaków – kapitan masowca – będzie musiał jeszcze pozostać w areszcie, a wraz z nim 19 Filipińczyków, czyli pozostali członkowie załogi. Wszyscy marynarze zostali aresztowani na początku sierpnia, kilka dni po tym, jak podczas rozładunku kruszywa w porcie w meksykańskiej Altamirze zauważyli w ładowni podejrzane pakunki. Kapitan natychmiast przerwał pracę i wezwał do portu policję.

Zwolnieni z aresztu Polacy otrzymali już paszporty tymczasowe od polskiego konsula. Cypryjska firma, która zatrudnia załogę, organizuje transport pierwszego oficera i pracownika maszynowni do kraju. Sąd zdecydował o pozostawieniu kapitana w areszcie, bo zdaniem miejscowych śledczych, dowodzący jednostką nie dopełnił swoich obowiązków. Prokurator zarzucając to kapitanowi powołał się jedynie na meksykańskie przepisy o żegludze i handlu na morzu. Zdaniem obrońców Polaków, nie przestawił on jednak żadnych konkretnych dowodów, mogących to w jakikolwiek sposób poprzeć. Wszystko wskazuje więc na to, że polskiego kapitana czeka proces przed meksykańskim sądem.

Nie wiadomo jeszcze, co czeka pozostałą część załogi, czyli 19 Filipińczyków. W ich przypadku sąd nie podjął jeszcze żadnej konkretnej decyzji – ani o przedstawieniu zarzutów, ani o ewentualnym zwolnieniu ich do domu.

Statek UBC Savannah to masowiec pływający pod cypryjską banderą. 11 lipca o 4:15 czasu lokalnego jednostka zacumowała w porcie w kolumbijskiej Branquilli. Załoga przypłynęła tam zrealizować zlecenie transportu 16 500 ton tzw. met-coke, czyli koksu metalurgicznego. O godzinie 12:00 tego samego dnia rozpoczęto załadunek.

Zarówno kapitan jak i miejscowe służby miały informację o tym, że istnieje ryzyko próby przemytu kokainy z Kolumbii. M.in. dlatego UBC Savannah, przed wypłynięciem z portu w Branquilli, była dwukrotnie kontrolowana przez kolumbijską policję antynarkotykową. Pierwszą kontrolę w dzienniku pokładowym odnotowano 14 lipca między 01:21 a 02:30 miejscowego czasu. Kolejną – w ciągu dnia, między 16:20 a 18:50. Oprócz tego, miejscowe służby przyglądały się również samemu procesowi załadunku. Żadna z kontroli nie wykazała nieprawidłowości.

Do Altamiry UBC Savannah dotarła po pięciu dniach. Kiedy ruszył rozładunek kruszywa i stopniowo opróżniano wszystkie ładownie, w jednej z nich załoga zauważyła podejrzane pakunki. Na mostek wezwano wówczas kapitana, który zdecydował o natychmiastowym przerwaniu prac i wezwaniu na miejsce policji. Okazało się, że w workach znajduje się kokaina. Początkowo zabezpieczono tylko nielegalne pakunki, ale po kilku dniach śledczy podjęli decyzję, by aresztować całą załogę masowca.

Termin rozprawy, na której sąd będzie podejmować kolejne decyzje dotyczące polskiego kapitana, nie jest jeszcze znany.
Źródło info i foto: interia.pl

W Meksyku odkryto ponad 3 tys. grobów. Sprawcami zabójstw najczęściej organizacje przestępcze

Meksykańskie władze odkryły ponad 3 tys. ukrytych grobów, w których pochowano 4,9 tys. osób zamordowanych w okresie od 2006 r. do połowy sierpnia 2019 r. – ogłosił w piątek rząd prezydenta Andresa Manuela Lopeza Obradora.

„Poszukiwanie osób zaginionych stanowi priorytet mojej administracji” – oświadczył na konferencji prasowej meksykański podsekretarz ds. praw człowieka Alejandro Encinas.

Sprawcami większości zabójstw osób, których miejsca pochówku odnaleziono, są meksykańskie organizacje przestępcze, m.in. koncerny narkotykowe, ale znaczny udział w zbrodniach miały także grupy przestępcze powiązane z lokalnymi władzami.

Encinas podkreślił, że jedną z głównych przyczyn takiego nasilenia przestępczości w Meksyku była „nieobecność państwa”, a obecny rząd „stara się to zjawisko zminimalizować”.

Prezydent Lopez Obrador niezwłocznie po objęciu urzędu 1 grudnia 2018 r. uznał oficjalnie kompetencje komisji Narodów Zjednoczonych do spraw ofiar uprowadzeń. Przedstawiciele komisji odwiedzą Meksyk w drugim półroczu 2020 r.

Przewodnicząca meksykańskiej Krajowej Komisji Poszukiwania Osób, Karla Quintana, oświadczyła w piątek na konferencji prasowej, że komisja działa w imieniu „tysięcy osób poszukujących swych zaginionych krewnych”.

Dodała, że po raz pierwszy w historii państwo meksykańskie ogłosiło oficjalnie dane dotyczące ofiar zbrodni popełnionych przez organizacje i grupy przestępcze.
Źródło info i foto: interia.pl

Krwawy atak na klub nocny w Meksyku. Wiele ofiar

Co najmniej 23 osoby zginęły, a 13 odniosło poważne obrażenia w pożarze, który wybuchł we wtorek wieczorem w nocnym klubie w mieście Coatzacoalcos w stanie Veracruz na południu Meksyku – poinformowały w środę władze. Według prokuratury generalnej Meksyku możliwe, iż pożar wywołał „okrutny atak”. Podano, że trwa śledztwo, które ma wyjaśnić okoliczności tragedii.

W wyniku tych zdarzeń 13 osób jest poważnie rannych, już są pod opieką lekarzy w różnych szpitalach – dodała prokuratura. W lokalnych mediach pojawiają się doniesienia, że w klubie El Caballo Blanco mógł mieć miejsce atak z użyciem koktajli Mołotowa. Ogień wywołał panikę wśród uczestników imprezy; wielu z nich nie zdążyło w porę opuścić lokalu.

Agencja AP przypomina, że w 2011 roku w pożarze w kasynie w Monterrey, na północy Meksyku, zginęły 52 osoby, a ogień podłożyli wówczas członkowie kartelu narkotykowego Zetas, którzy chcieli wymusić haracz w zamian za „ochronę lokalu”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Meksyk: Znaleziono ciało zamordowanego dziennikarza

W rejonie Tejupilco w środkowym Meksyku znaleziono ciało zmarłego dziennikarza z licznymi ranami ciętymi i kłutymi – poinformowały lokalne władze. To kolejne już w tym roku zabójstwo dziennikarza w Meksyku. Zmarły to 42-letni Nevith Condes Jaramillo, dyrektor portalu informacyjnego Observatorio del Sur w Tejupilco. Publikował codzienne wiadomości z rejonu, a także prowadził audycje interwencyjne w lokalnym radiu. Jego ciało znaleziono w górzystym terenie na południu stanu Meksyk.

Ciało dziennikarza „znaleziono w sobotni poranek”. „Przedstawiało rany cięte” – podała w oświadczeniu prokuratura stanu Meksyk, która wszczęła dochodzenie. Dziennikarze z lokalnej prasy poinformowali, że ich kolega został zamordowany przedmiotem, którym zadano rany kłute.

Tejupilco jest szczególnie niebezpiecznym rejonem ze względu na obecność tam wielu grup przestępczych. Biuro Reporterów bez Granic (RSF) w Meksyku poinformowało, że zmarły dziennikarz otrzymywał w ostatnich miesiącach pogróżki. Z tego powodu starał się o ochronę służb bezpieczeństwa, ale ze względów biurokratycznych ostatecznie zrezygnował z tego.

Meksyk jest jednym z najbardziej niebezpiecznych krajów na świecie dla dziennikarzy. Od 2000 roku zginęło tam ok. 100 przedstawicieli tego zawodu, a dziewięciu od początku tego roku. Większość sprawców tych morderstw nie została odnaleziona.
Źródło info i foto: onet.pl

Baron narkotykowy Joaquin „El Chapo” Guzman resztę życia w więzieniu

Joaquin „El Chapo” Guzman, meksykański baron narkotykowy, został skazany na dożywocie i 30 lat więzienia za kierowanie organizacją przestępczą, która przemycała narkotyki do Stanów Zjednoczonych.

Rozprawa odbyła się w sądzie federalnym w Brooklynie. W lutym tego roku ława przysięgłych uznała Joaquina Guzmana winnym handlu narkotykami oraz zlecania licznych zabójstw. Guzman był przywódcą kartelu Sinaloa – jednej z najbardziej brutalnych grup przestępczych w Meksyku, zaopatrującej w narkotyki całe Stany Zjednoczone.

„Ucieczka tysiąclecia”
Skazany jest przetrzymywany w odosobnieniu, w podobnym do twierdzy więzieniu na dolnym Manhattanie. W zeszłym miesiącu sąd odrzucił jego prośbę o możliwość wydłużenia czasu ćwiczeń na dachu więzienia. Prokuratorzy nie chcieli ryzykować ucieczki osadzonego. Wcześniej dwukrotnie uciekł z więzienia o zaostrzonym rygorze w Meksyku.

Ucieczka była niezwykle spektakularna, w mediach nazywano ją nawet „ucieczką tysiąclecia”. „El Chapo” zniknął pod posadzka brodzika w swojej celi. Przez półmetrową dziurę wszedł do długiego na półtora kilometra korytarza. I nie chodzi o surowy, ziemny tunel, ale korytarz z oświetleniem i wentylacją, a podczas prac urobek wywożono specjalnym motocyklem przystosowanym do jazdy po szynach. Drugi wylot korytarza mieścił się na nieodległej budowie.

Meksykanie wdzięczni mafiozowi

W ucieczce w 2015 roku, podobnie jak w tej kilkanaście lat wcześniej, prawdopodobnie pomogli strażnicy więzienni. I choć prezydent Meksyku mówił o narodowej hańbie i deklarował, że służby nie ustaną w poszukiwaniach mafiosa, to wielu zwykłych Meksykanów czekało na jego powrót. „El Chapo” to bowiem jeden z ostatnich bossów, którzy działali w starym stylu. Guzman potrafił doprowadzić elektryczność do miejscowej szkoły w Sinaloa, kupić kwiaty do kościoła czy załatwić transport lotniczy ciężko choremu dziecku. Kiedy aresztowano „El Chapo”, w stolicy jego rodzimej prowincji wybuchły protesty.

„Guzman staroświecko łączy więc bezwzględność w interesach z miłosierdziem i hojnością wobec wielu zwykłych ludzi. Młodzi bossowie, którzy nastąpili po nim, oferują już tylko brutalny terror” – pisaliśmy w po ucieczce „El Chapo” z więzienia.

Jeden z najbogatszych ludzi na świecie

„El Chapo” został schwytany w 2016 roku, a w styczniu 2017 został wydany Stanom Zjednoczonym. Amerykańscy prokuratorzy twierdzili, że Joaquin Guzman, handlując narkotykami zarobił ponad 12 miliardów dolarów, a magazyn „Forbes” wymienił go jako jednego z najbogatszych ludzi na świecie. Pomimo upadku Joaquina Guzmana, kartel Sinaloa jest ciągle jednym z najaktywniejszych meksykańskich gangów w Stanach Zjednoczonych.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Meksyk: 134 nielegalnych migrantów uwolniono z przyczepy ciężarówki. Połowa z nich to dzieci

Meksykańskie siły bezpieczeństwa uwolniły 134 nielegalnych migrantów, którzy zamknięci byli w przyczepie porzuconej na poboczu autostrady w prowincji Veracruz na południowym wschodzie Meksyku – poinformowały władze tego kraju. Migrantom, z których ponad połowę stanowiły dzieci, udzielono pomocy medycznej. Według meksykańskich mediów wszyscy pochodzą z Hondurasu i prawdopodobnie byli w drodze do USA.

Nie wiadomo, dlaczego przemytnicy pozostawili ich w zamkniętej przyczepie na poboczu autostrady i jak długo w niej się znajdowali.

Od połowy października 2018 r. obserwuje się w Meksyku silny wzrost napływu nielegalnych migrantów, zwłaszcza z krajów Ameryki Środkowej, którzy przybywają tam w celu dotarcia do Stanów Zjednoczonych. To niezwykłe nasilenie ruchu migracyjnego wywołało poważny kryzys w stosunkach między Stanami Zjednoczonymi a Meksykiem.

Prezydent USA Donald Trump zagroził 30 maja wprowadzeniem bardzo wysokich ceł na wszystkie meksykańskie towary eksportowane do jego kraju. Po „bardzo trudnych negocjacjach z Waszyngtonem”, jak określają to meksykańskie media, 7 czerwca ogłoszono zawarcie porozumienia, które przewidywało jako jeden ze środków powstrzymania napływu nielegalnych przybyszy obsadzenie granicy meksykańsko-amerykańskiej dodatkowo 6 tys. żołnierzy Gwardii Narodowej Meksyku. Gdyby środek ten okazał się niewystarczający, to zgodnie z zawartym porozumieniem po 45 dniach strona amerykańska może nałożyć na towary z Meksyku podwyższone cła.
Źródło info i foto: TVP.info

Obywatel Japonii próbował przemycić kokainę. Zmarł na pokładzie samolotu

Obywatel Japonii zmarł na podkładzie samolotu lecącego ze stolicy Meksyku do Japonii. Jak się okazało, przed lotem mężczyzna połknął 246 woreczków z kokainą.

Jak informuje BBC, samolot lecący z miasta Meksyk musiał awaryjnie lądować w mieście Hermosillo w stanie Sonora, po tym jak jeden z pasażerów źle się poczuł. Mężczyzny nie udało się jednak uratować. Podczas sekcji zwłok w jego żołądku i w jelitach znaleziono 246 wypełnionych kokainą woreczków o długości 2,5 cm i szerokości 1 cm. Być może co najmniej jeden z nich okazał się nieszczelny, powodem śmierci mężczyzny określonym przez lekarzy był bowiem obrzęk mózgu spowodowany przedawkowaniem narkotyków. Mężczyzna został zidentyfikowany jako Udo N., a meksykańska stolica była tylko jego miejscem przesiadkowym mężczyzny – podróżował z kolumbijskiej stolicy, Bogoty.
Źródło info i foto: tvn24.pl