Posts Tagged “metoda”

Śledczy ze stołecznej prokuratury zajmujący się przestęczością zorganizowaną razem z CBŚP rozbili gang, który przemycił do Polski z Niemiec ponad 445 kg narkotyków o wartości 5,5 mln zł. Z ustaleń portalu tvp.info wynika, że przestępcy zajmowali się także wyłudzaniem od starszych ludzi pieniędzy metodą na „oficera CBŚ”. Zyski inwestowali w kupno narkotyków, głównie marihuany i amfetaminy.

We wtorek rano funkcjonariusze radomskiego CBŚP wkroczyli do kilkunastu mieszkań i domów na terenie Łodzi i Płocka. Zatrzymali 12 członków gangu, który rozpracowywali wspólnie ze śledczymi Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Na przesłuchanie dowieziono także jednego z mężczyzn, który odsiadywał wyrok w zakładzie karnym. W rozbitej grupie było kilka młodych kobiet.

Podczas akcji policjanci zabezpieczyli trzy samochody i pewną ilość gotówki. Zatrzymani usłyszeli zarzuty „przemytu do Polski znacznych ilości narkotyków, a także handlu znacznymi ilościami narkotyków”. Większość członków gangu jest dobrze znana policji, choć nie należeli do żadnego z „liczących” się w półświatku gangów.

Inwestycja

Cała trzynastka jest podejrzana o hurtowy handel narkotykami. Przestępcy zaopatrywali się w towar w Niemczech. Śledczy nie chcą jednak na razie ujawnić, czy ich dostawcami była polska czy zagraniczna grupa przestępcza.

– W okresie objętym zarzutami podejrzani przemycili i wprowadzili do obrotu, co najmniej 385 kg marihuany o szacunkowej wartości 4,6 mln zł, 54,4 kg amfetaminy o szacunkowej wartości 388 tys. zł, 5 kg heroiny o szacunkowej wartości 520 tys. zł, 20 g kokainy o szacunkowej wartości 2,8 tys. zł, a także 6,8 tys. sztuk tabletek ecstasy o szacunkowej wartości 28 tys. zł – wylicza prok. Arkadiusz Jaraszek, z Prokuratury Krajowej.

Z informacji portalu tvp.info wynika, że rozbity gang parał się od kilku lat wyłudzaniem pieniędzy od starszych osób metodą „na policjanta” czy „oficera CBŚ”. Grupa oszukiwała tak mieszkańców Polski jak i Niemiec. Z ustaleń śledczych wynika, że „zarobione” w ten sposób pieniądze przestępcy inwestowali w zakup narkotyków, które dalej wprowadzali do obrotu na terenie Mazowsza.

Śledczy zapowiadają już kolejne zatrzymania członków gangu. Wiele wskazuje na to, że w ciągu kilku tygodniu przestępcy usłyszą także nowe zarzuty związane z wyłudzeniami pieniędzy od starszych osób.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Do Sądu Okręgowego w Warszawie trafił akt oskarżenia przeciwko Arkadiuszowi Ł., ps. Hoss, domniemanemu szefowi grupy wyłudzającej od starszych osób pieniądze metodą na wnuczka. Śledczy zarzucają mu oszustwa na około 1,6 mln zł.

O skierowaniu aktu oskarżenia prokuratura poinformowała w środę. – Prokurator zarzucił Arkadiuszowi Ł., ps. Hoss, popełnienie 10 przestępstw metodą na wnuczka. Miał ich dokonać od maja 2013 r. do kwietnia 2014 r. Zgodnie z poczynionymi ustaleniami oskarżony z popełniania przestępstw uczynił sobie stałe źródło dochodów – powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Łukasz Łapczyński.

Pokrzywdzeni to seniorzy ze Szwajcarii i Niemiec. Hoss i jego wspólnicy telefonowali do nich z Polski. Podawali się za członków rodziny i namawiali ich, by przekazywali im pieniądze.

Seniorzy przekazywali po pół miliona złotych

Oto przykład. 28 maja 2013 r. do starszego małżeństwa w Zurychu zadzwonił mężczyzna podający się za ich krewnego mieszkającego w Czechach. Miał niewyraźny głos, co tłumaczył ostrym przeziębieniem. Wyjaśniał, że jest akurat w Szwajcarii i zamierza kupić tam mieszkanie, ale brakuje mu pieniędzy. Przedstawił wersję, że w jego banku źle zarejestrowano datę przelewu. Poinformował, że chodzi o 125 tys. franków szwajcarskich, czyli około 500 tys. zł. Obiecał oddać je następnego dnia i przy okazji odwiedzić dawno niewidzianych krewnych. Emeryci zgodzili się mu pomóc. Chcieli zrobić przelew. Telefonujący poprosił o gotówkę. Miała ją odebrać żona notariusza, rzekoma “pani Schmidt”. Seniorzy przekazali pieniądze zgodnie z instrukcją.

Inny pokrzywdzony przekazał 150 tys. franków, czyli ok. 600 tys. zł. Kolejna seniorka oddała biżuterię wartą ponad pół miliona złotych i planowała przekazać równowartość 170 tys. zł w gotówce.

Wszystkie przestępstwa wyglądały podobnie. Oszuści podawali się za siostrzeńców, synów czy bliskich znajomych. – W niektórych przypadkach pokrzywdzeni decydowali się przekazać pieniądze oszustom, mimo że w banku, z którego pobierali pieniądze na prośbę oszustów, otrzymali ulotki informujące o przestępstwach metodą na tzw. wnuczka” – mówił Łapczyński.

Z podsłuchów, które niemiecka policja założyła m.in. “Hossowi” wynika, że to właśnie Arkadiusz Ł. nadzorował każde oszustwo. Dzwoniono do niego po wytyczne, informowano o przebiegu i wyłudzonych kwotach. Na miejscu – w Niemczech i Szwajcarii – pieniądze odbierały osoby zwane odbierakami.

Ofiar szukali w książce telefonicznej

Numery telefonów przyszłych ofiar i ich dane przestępcy brali z książek telefonicznych. Według śledczych wybierali imiona mogące wskazywać na starszy wiek.

- Oskarżony, działając wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami, wyłudził od pokrzywdzonych pieniądze w łącznej kwocie ponad 1,6 mln zł oraz biżuterię o wartości ponad 530 tys. zł – poinformował Łapczyński. Hoss ma także zarzuty za usiłowanie wyłudzenia 1,5 mln zł. Nie udało mu się tego dokonać dzięki postawie pokrzywdzonych.

Śledczy powołali biegłego z zakresu fonoskopii. Porównał on głos z nagrań z podsłuchów z zarejestrowanym podczas przesłuchania głosem Arkadiusza Ł. Ekspert orzekł, że na nagraniach, w których omawiane są szczegóły oszustw, zarejestrowany jest głos Hossa oraz m.in. jego synów – Romana K., Piotra K. i Marcina K., ps. Lolli. Tego ostatniego niemiecki sąd skazał w styczniu na 12,5 roku więzienia za oszustwa metodą na wnuczka.

Zatrzymany w lutym 2017 r. Arkadiusz Ł. początkowo przyznał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw. Między innymi dzięki tej postawie uniknął tymczasowego aresztowania. Jednak po zażaleniu prokuratury sąd zdecydował o izolacji podejrzanego. Hossa poszukiwała policja w całym kraju. Po zatrzymaniu wycofał wcześniejsze wyjaśnienia i odmówił składania kolejnych.

Proces ws. wyłudzeń metodą na krewnego

Arkadiuszowi Ł. za zarzucane przestępstwa grozi do 15 lat więzienia. Mężczyzna nie był wcześniej karany, ale przed Sądem Okręgowym w Poznaniu toczy się proces, w którym on i jego brat Adam P. odpowiadają za wyłudzenie około 2 mln zł metodą na krewnego.

W Prokuraturze Okręgowej w Warszawie prowadzone są także inne postępowania karne wobec osób współdziałających w przestępczym procederze z Arkadiuszem Ł., w tym wobec jego synów oraz żony Sylwii K. Krewnych Hossa zatrzymało wiosną 2016 r. Centralne Biuro Śledcze Policji.

W połowie sierpnia do Sądu Okręgowego w Warszawie trafił akt oskarżenia przeciwko Sorayi P., siostrze Hossa. Oskarżonej zarzuca się udział w zorganizowanej grupie przestępczej i usiłowanie dokonania ośmiu oszustw metodą na wnuczka na kwotę 360 tys. zł. W jednym przypadku udało jej się wyłudzić od pokrzywdzonej obywatelki Niemiec ponad 20 tys. zł. Soraya P. przebywa w areszcie śledczym. Grozi jej do 15 lat więzienia. Ponadto Sąd Okręgowy w Poznaniu skazał ją na dwa lata więzienia za podobne przestępstwa w przeszłości.

Śledztwo w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie przeciwko Hossowi i osobom z nim współpracującym wszczęto w maju 2013 r. na wniosek prokuratury w Hamburgu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Kradli audi 80 lub toyota corolle, by przy ich pomocy włamywać się do bankomatów. Samochodów używali do wyrwania drzwiczek od maszyn, za pomocą stalowych lin i haka, przyczepionego w odpowiednim miejscu. Jednak o ile z kradzieżami samochodów nie mieli żadnych problemów, to już obrobienie bankomatów nie szło tak dobrze. Na 15 akcji, udało im się sforsować zabezpieczenia tylko trzech urządzeń. Teraz czteroosobowa grupa odpowie za to przed sądem.

W 2017 r. na terenie Warszawy i okolic, policja zaczęła odnotowywać coraz więcej włamań do bankomatów. Maszyny były wysadzane, wyrwane z umocnień lub forsowano drzwiczki do kasety z pieniędzmi. Aby ukrócić rozpasanie przestępców w Komendzie Stołecznej Policji powołano specjalną grupę śledczą. W jej skład weszli funkcjonariusze Wydziału do Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw oraz Wydziału Kryminalnego.

Członkowie specgrupy śledczej wytypowali pewną ilość maszyn, które mogłyby znaleźć się na celowniku rabusiów bankomatów. Niektóre urządzenia były pod stałą operacją. Jednocześnie, policjanci ustalili operacyjnie krąg osób podejrzewanych o paranie się tego rodzaju przestępczością. Tym bardziej, że kilka włamań do bankomatów przeprowadzono według podobnego schematu: złodzieje podjeżdżali pod maszynę w ustronnym miejscu i wyrywali przednie drzwiczki za pomocą haka na stalowej linie, ciągniętej przez auto

Udana zasadzka

Funkcjonariusze zorganizowali kilka zasadzek. W jedną z nich, w Grójcu wpadli tajemniczy złodzieje. 22 października 2012 r. policjanci obserwujący bankomat na terenie Centrum Handlowego Dekada zauważyli ok. godz. 3.20, że na parking przed budynkiem wjechało z dużą prędkością audi 80. Chwilę później obok tego samochodu zaparkowała toyota corolla. Z aut wysiadło czterech mężczyzn. Jeden z nich stanął na czatach. Pozostali zabrali się za bankomat.

Przestępcy podczepili specjalnie spreparowany hak w szczelinę drzwiczek i przygotowali się do podłączenia metalowej liny do samochodu. W tym momencie na miejscu pojawiło się kilka radiowozów, które otoczyły parking i zablokowały wyjazd z terenu centrum. Na widok policjantów, przestępcy wskoczyli do toyoty i ruszyli z piskiem opon w kierunku blokady. Policjanci chcieli zatrzymać desperatów i po oddaniu strzałów ostrzegawczych otworzyli ogień w kierunku uciekinierów. Wiadomo, że wystrzelili 27 pocisków.

Bandyci w toyocie staranowali jeden z radiowozów i przebili się do jezdni. W trakcie pościgu zderzyli się z kolejnym samochodem policji. Nie mogąc dalej jechać przestępcy wyskoczyli z pojazdu i dalej uciekali pieszo. Ku wściekłości funkcjonariuszy, całej czwórce udało się uciec.

Metoda “na hak”

Już następnego dnia zatrzymano pierwszego z rabusiów. Jego wspólnicy wpadli kolejno w listopadzie i grudniu. Śledczy z policji i Prokuratury Okręgowej w Warszawie ustalili dokładnie jak działali rabusie, nazywanie żartobliwie „wędkarzami”. – W skład grupy wchodzili złodzieje związani luźno z „Wołominem”. Norbert W. zajmował się kradzieżami samochodów. Najłatwiej kradło mu się audi 80 i toyoty corolle więc, takich właśnie pojazdów używano podczas skoków. Do każdej próby włamania do bankomatu był kradziony „nowy” samochód – opowiada jeden ze śledczych.

Pierwszych rabunków dokonywała ekipa w składzie: Norbert W. Piotr S. oraz Marcin F. Znali się od dziecka i wiedzieli, że mogą na siebie liczyć. Pierwszy kradł samochody, drugi z mężczyzn był odpowiedzialny za zakup sprzęt do włamań, który kupował na giełdzie w Słomczynie lub w markecie budowlanym w Markach. W 2017 r. do grupy dołączył Dominik F.

„Wędkarze” działali zawsze tak samo. W środku nocy podjeżdżali kradzionym samochodem pod wolnostojący bankomat. Podczepiali specjalny hal na stalowej linie i wyrywali drzwiczki. Zdarzyło im się wyrwać także całą maszynę. Okazało się jednak, że skuteczniejsi byli w kradzieżach samochodów niż włamaniach do bankomatów.

Dekada w więzieniu

Cała czwórka została oskarżona o 12 usiłowań i trzy kradzieże z bankomatów. Ponadto ekipa odpowie za czynna napaść na funkcjonariuszy oraz zniszczenie dwóch radiowozów.

– Norbert W. usłyszał 34 zarzuty, Marcin F. – 25, Dominik F. – 17 a Piotr S. – 31. Pierwszych trzech podejrzanych nie przyznało się do zarzucanych im czynów. Piotr S. przyznał się i dobrowolnie poddał karze 5 lat pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na okres próby lat 10 i obowiązek naprawienia szkody – powiedział tvp.info prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

W postępowaniu wykorzystano opinie biegłych z zakresu m.in. daktyloskopii, mechanoskopii, traseologii, osmologii, badań wizualnych genetyki. Przeanalizowano także tysiące połączeń i logowań telefonów komórkowych w miejscach ataków „wędkarzy”.

Trzem oskarżonym grozi 10 lat więzienia, choć wyroki mogą być surowsze dla większości z nich, ponieważ odpowiadają w warunkach recydywy.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

We wtorek (10 lipca) na terenie Gorzowa Wielkopolskiego odnotowano dwie telefoniczne próby oszustw metodą „na policjanta”. Obie jednak okazały się bezskuteczne. W pierwszym przypadku oszuści nie doszli do porozumienia z seniorką. Natomiast w drugim, 70-latka przed wypłatą dużej sumy pieniędzy ostrzegła czujna pracownica banku.

Pomimo tego, że przypadki oszustw oraz metody jakimi posługują się przestępcy często nagłaśniane są w mediach, to jednak oszuści w dalszym ciągu próbują w różny sposób wyłudzić pieniądze. Najczęściej ich działania skupione są na osobach starszych. Tak było również we wtorek (10 lipca) w Gorzowie Wielkopolskim. Oszuści starali się naciągnąć seniorów na duże sumy. Dzwoniąc do nich informowali, że są policjantami i proszą o wypłacenie pieniędzy, które następnie posłużą do zatrzymania ewentualnych przestępców. W pierwszym przypadku oszuści próbowali przekonać mieszkankę Gorzowa, aby ta udała się do banku i wypłaciła swoje oszczędności, które następnie miała im przekazać. Nie udało im się jednak dojść do porozumienia z seniorką i zaprzestali dalszych działań. O tym fakcie kobieta poinformowała swoją córkę, która następnie zgłosiła to zdarzenie policjantom. Następna sytuacja była bardzo podobna.

Przestępcy zadzwonili do 70-letniego gorzowianina i w ten sam sposób chcieli uzyskać pieniądze. To prawie im się udało. Senior udał się do banku, a w kieszeni trzymał telefon, który przez cały czas połączony był z oszustami. Ci prosili go, aby wypłacił kilkanaście tysięcy złotych. Na szczęście, w porę zareagowała pracownica banku, której nerwowe zachowanie mężczyzny wydawało się bardzo podejrzane. Razem z kierownikiem placówki ostrzegli go przed ewentualną próbą oszustwa jaką mógł paść. W tym momencie przestępcy, którzy podsłuchiwali całą rozmowę rozłączyli się. Dzięki czujności pracownicy banku nie osiągnęli oni zamierzonego celu jakim było wyłudzenie pieniędzy. O w tym zdarzeniu również została poinformowana gorzowska Policja, która prowadzi aktualnie czynności zmierzające do zatrzymania oszustów.

Policjanci cyklicznie przeprowadzają spotkania z pracownikami banków, uświadamiając ich o zagrożeniach związanych z próbami oszustw. Funkcjonariusze zwracają uwagę na to, jak zachowywać się w takich sytuacjach. W przypadku najmniejszego podejrzenia, że osoba chcąca wypłacić pieniądze może być oszukiwana, pracownicy powinni reagować i poinformować o tym Policję. Tak było w tym przypadku. Dzięki czujności pracownicy banku 70-letni mieszkaniec Gorzowa uniknął utraty swoich oszczędności.

Kolejny raz przypominamy, że policjanci nigdy nie proszą o przekazanie im jakichkolwiek pieniędzy. W przypadku gdyby doszło do takiej sytuacji należy być czujnym i ostrożnym. W pierwszej kolejności powinnyśmy zakończyć połączenie telefoniczne i następnie zadzwonić na numer alarmowy 997 lub 112, informując dyżurnego o tym, że osoba podająca się za policjanta próbowała wyłudzić od nas pieniądze.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Biegłego sądowego ze stolicy, policjanta i 10 innych osób zatrzymano w śledztwie prowadzonym przez prokuraturę Regionalną w Warszawie – dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Postępowanie dotyczy wyłudzeń VAT-u zupełnie nową metodą – w obrocie folią.

Przestępstwa polegały na wprowadzaniu do obrotu na terenie kraju folii stretch bez zapłacenia należnego podatku VAT w stawce 23%, co następowało za pośrednictwem zorganizowanej sieci spółek, tzw. “znikających podatników”.

Grupa działała w okresie od kwietnia 2014 roku do końca lutego 2016 roku w Warszawie, Gdańsku, Pruszczu Gdańskim, Wrześni a także w innych miejscach na terenie Polski jak też Łotwy, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Arabii Saudyjskiej.

Grupa kontrolowała sieć powiązanych ze sobą podmiotów zajmujących się importem i obrotem na terytorium Polski folii stretch, które wykorzystano w procederze tzw. “karuzeli podatkowej”.

Na podstawie obszernego materiału dowodowego ustalono hierarchiczną strukturę grupy, głównych jej organizatorów oraz członków a także istniejący w niej podziałem ról i zadań. Osobami kierującymi grupą na terenie Polski i zarazem jej głównymi organizatorami była obywatelka Łotwy oraz obywatel Tunezji, którzy wydawali polecenia innym członkom grupy, zajmującym hierarchicznie niższe miejsce w jej strukturze.

Zgromadzone dowody pozwoliły na ustalenie, że kierujący grupą kontrolowali między innymi płatności, cenę i dostawy towaru z zagranicznych źródeł oraz jego dystrybucję na terenie Polski.

Członkami grupy byli obywatele Łotwy, Egiptu, Ukrainy, Tunezji oraz Polski, spośród których część posługiwała się nieprawdziwymi danymi osobowymi.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Niemiecki sąd skazał na 12,5 roku więzienia 30-letniego Polaka stojącego za szajką dokonującą w Niemczech wyłudzeń metodą „na wnuczka”. Mężczyźnie udowodniono 40 oszustw, na których zarobił co najmniej 300 tys. euro. Sąd krajowy w Hamburgu poinformował o skazaniu na 12,5 roku więzienia 30-letniego Polaka stojącego za szajką dokonującą w Niemczech wyłudzeń metodą „na wnuczka”.

Mężczyźnie, który operował z Polski, udowodniono 40 oszustw, na których zarobił co najmniej 300 tys. euro. Pieniądze przeznaczał na finansowanie sobie luksusowego stylu życia. Sąd nakazał mu zwrócenie trzem poszkodowanym ok. 47 tys. euro.

Izba karna sądu w Hamburgu podała do publicznej wiadomości, że w większości przypadków mężczyzna ten, który miał do dyspozycji całą siatkę oszustów, wyszukiwał w Niemczech osoby o staromodnie brzmiących imionach, takich jak Ingeborg, Gerda, Heinrich czy Oswald. Potem telefonował do nich, przedstawiając się jako ich wnuczek bądź inny krewny, który znalazł się w trudnej sytuacji. Gdy któraś z tych osób dała się zwieść i zadeklarowała gotowość przyjścia z pomocą domniemanemu wnuczkowi, ktoś z członków szajki był wysyłany po odbiór pieniędzy.

Agencja dpa informuje, że proces rozpoczął się przed rokiem. – Dopiero w listopadzie oskarżony niemal w całej rozciągłości przyznał się do winy – ujawniła rzeczniczka sądu. Mężczyzna został zatrzymany w lipcu 2016 r. na Węgrzech i wydany Niemcom.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

49 osób, podejrzanych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej oszukującej metodą “na policjanta” obywateli Chin, zostało aresztowanych – poinformowała w sobotę Prokuratura Okręgowa w Lublinie, która prowadzi śledztwo w tej sprawie. Sąd na wniosek prokuratury zastosował tymczasowe aresztowanie na okres trzech miesięcy wobec 49 osób – powiedziała PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie Agnieszka Kępka.

Dodała, że bliższe informacje na temat dotychczasowych ustaleń śledztwa zostaną podane w poniedziałek.

O rozbiciu międzynarodowej grupy przestępczej poinformowała w czwartek policja. Zatrzymanych zostało 50 osób – 48 z nich to Chińczycy, w tym z Tajwanu, a dwie osoby są narodowości polskiej. Według śledczych główną organizatorką przestępczej działalności była Izabela M., która została zatrzymana w Lublinie. Zabezpieczono przy niej 100 tys. zł.

Sprawcy działali w różnych miejscowościach na terenie Polski oraz Chin. W wynajmowanych luksusowych domach na terenie naszego kraju prowadzili centra komunikacji teleinformatycznej. Przebywający w nich członkowie grupy pośredniczyli w dokonywaniu oszustw.

Członkowie grupy oszukiwali obywateli Chin, przekonując ich, że prowadzone są przeciwko nim postępowania karne. Stosowali różne socjotechniki, dzięki którym pokrzywdzeni wykonywali przelewy bankowe na rachunki wskazywane przez sprawców. Według szacunków policji pokrzywdzeni w wyniku działalności oszustów stracili co najmniej 1,8 mln euro.

W czwartek prokuratorzy i policjanci przeprowadzili przeszukania w pięciu miejscach na terenie Lublina, w dwu podwarszawskich miejscowościach oraz w Krakowie. Zatrzymali łącznie 50 osób – w Lublinie, Józefowie, Konstancinie. Podczas przeszukań znaleziono i zabezpieczono karabin M16 oraz dubeltówkę.

Śledztwo w tej sprawie wszczęła Prokuratura Okręgowa w Lublinie. Wobec 49 osób – którym przedstawiono zarzuty dotyczące udziału w grupie przestępczej oraz oszustw – skierowała wnioski do sądu o tymczasowe aresztowanie. Jedna osoba, po przesłuchaniu w charakterze świadka, została zwolniona.

Działania, które doprowadziły do rozbicia gangu, prowadziło Biuro do Walki z Cyberprzestępczością KGP, przy współpracy z policjantami KWP w Lublinie oraz Biura Operacji Antyterrorystycznych KGP, Samodzielnych Pododdziałów Antyterrorystycznych Policji w Warszawie, Radomiu, Białymstoku i Łodzi.
\Źródło info i foto: Dziennik.pl

Comments Brak komentarzy »

​Policjanci na gorącym uczynku zatrzymali mężczyznę, który podając się za policjanta, próbował wyłudzić 30 tys. zł od 83-latka z Katowic. Przed utratą pieniędzy uchroniła seniora reakcja pracowników banku, którzy w porę zaalarmowali funkcjonariuszy.

Jak podał w środę zespół prasowy śląskiej policji, kilka dni temu do starszego mieszkańca Katowic zadzwonił nieznany mu mężczyzna, który przedstawił się jako funkcjonariusz Centralnego Biura Śledczego w Katowicach. Podał imię, nazwisko i rzekomy numer legitymacji służbowej.

“Zaczął wypytywać seniora, czy ma pieniądze na rachunku bankowym i lokatach. Przekonywał rozmówcę, że jego pieniądze są w banku zagrożone i ma wypłacić 30 tys. zł, a następnie przekazać je policjantowi, który po nie przyjdzie do jego miejsca zamieszkania” – powiedziała PAP rzeczniczka katowickiej policji komisarz Aneta Orman.

83-latek pojechał do banku wykonać polecenie osoby, z którą rozmawiał przez telefon. Zachowanie starszego mieszkańca wzbudziło jednak podejrzenia u pracowników banku. Powiadomili o wszystkim policjantów. Mundurowi z Wydziału do Walki z Przestępczością Przeciwko Mieniu Komendy Miejskiej Policji w Katowicach wspólnie z policjantami z komendy wojewódzkiej natychmiast wkroczyli do akcji.

“W pobliżu miejsca zamieszkania starszego pana zauważyli podejrzanego mężczyznę. Gdy chcieli go wylegitymować, zaczął uciekać. Po krótkim pościgu został zatrzymany. Jak się okazało, przyszedł on odebrać od seniora pieniądze. Trafił do policyjnego aresztu” – relacjonowała kom. Orman.

Zatrzymany to 23-latek bez stałego miejsca zamieszkania, pochodzący z Warszawy. Był już w przeszłości karany za przestępstwa przeciwko mieniu. Zebrany przez policjantów i prokuratorów materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie mężczyźnie zarzutu usiłowania oszustwa. Sąd zdecydował o aresztowaniu go na dwa miesiące. Grozi mu kara do 8 lat więzienia.

Policjanci podkreślają, że mimo wielu informacji o próbach o oszustw “na wnuczka” czy “na policjanta” ciągle otrzymują sygnały podobnych przypadkach; apelują do seniorów o czujność. Podkreślają, że funkcjonariusze policji nigdy nie informują o prowadzonych przez siebie sprawach telefonicznie, nigdy też nie proszą o przekazanie pieniędzy nieznanej osobie.

“Nie informujmy nikogo telefonicznie o ilości pieniędzy, które mamy w domu lub jakie przechowujemy na koncie. Nie wypłacajmy z banku wszystkich oszczędności. W momencie, kiedy ktoś będzie chciał nas oszukać, podając się przez telefon za policjanta – zakończmy rozmowę telefoniczną rozłączając się. Nie wdawajmy się w rozmowę z oszustem. Jeżeli nie wiemy, jak zareagować, powiedzmy o podejrzanym telefonie komuś z bliskich” – przypomniała kom. Orman.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Grupy przestępcze wypożyczają Ukraińcom polskie paszporty, co pozwala im podjąć legalnie pracę w krajach Unii Europejskiej. Służby nie są w stanie oszacować skali zjawiska – informuje „Rzeczpospolita”. Wielu Ukraińcom czy Wietnamczykom nie wystarcza praca w Polsce. Chcą dostać się do Wielkiej Brytanii i Francji, by tam zarobić więcej. Umożliwia to polski paszport lub dowód osobisty osoby o podobnym wyglądzie. Na takich dokumentach cudzoziemcy podróżują po Unii w celu znalezienia lepiej płatnej pracy.

– To metoda „lool-a-like” lub inaczej „na podobieństwo”. Obserwujemy wzrost zainteresowania grup przestępczych organizacją nielegalnej migracji właśnie tą metodą – przyznaje ppor. Agnieszka Golias, rzecznik komendanta głównego Straży Granicznej.

Dokument nie jest sfałszowany ani wpisany do baz jako kradziony, więc metoda uznawana jest przez nielegalnych emigrantów za „znacznie bezpieczniejszą”” – wskazuje dziennik.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Hiszpańska policja rozbiła grupę przestępczą działającą w Madrycie, która zwabiała do miasta młode kobiety i zmuszała do prostytucji. W czasie akcji zatrzymano dwóch mężczyzn i kobietę, wszyscy są z pochodzenia Rumunami. Zatrzymani ściągali do Hiszpanii młode rodaczki, obiecując lepszą przyszłość, a potem zmuszali do prostytuowania się na ulicach Madrytu. W ramach operacji policja uwolniła młodą kobietę.

Śledztwo trwało ponad rok. Wówczas policjanci namierzyli młodą Rumunkę, która świadczyła usługi seksualne przy Calle de la Montera w Madrycie. Podejrzewali, że padła ofiarą procederu handlu ludźmi. W toku śledztwa policji udało się dotrzeć do trojga szefów gangu: braci i kobiety. Policja ustaliła, że zatrzymana kobieta pełniła funkcję skarbnika, miała także wysyłać pieniądze do Rumunii.

Metoda “na kochasia”

Policja ustaliła, że grupa wybierała Rumunki w trudnej sytuacji materialnej. Ściągali je do Hiszpanii metodą “na kochasia”. Kobiety sądziły, że przenoszą się do Madrytu, by wieść wspólne życie z mężczyzną, w którym zakochały się przez internet. Kiedy przyjeżdżały, trafiały do domu sutenerów i były zmuszane do pracy na ulicy. Tak do Madrytu trafiła młoda matka trzyletniej dziewczynki, która po przyjeździe została bez środków do życia. Sutenerzy zmusili ją do prostytucji w rejonie Calle de la Montera. Miała stać na ulicy codziennie, po ponad 12 godzin, bez możliwości odpoczynku, czy zjedzenia czegokolwiek. Każdego dnia świadczyła usługi nawet 15 klientom. Kobieta przez cały ten czas była pod ścisłą kontrolą sutenerów, którzy wybierali jej klientów i odbierali od nich pieniądze.

Po zatrzymaniu członków grupy okazało się, że żyli w Hiszpanii na wysokim poziomie, choć nigdy nie pracowali legalnie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »