Posts Tagged “metoda”

Grupy przestępcze wypożyczają Ukraińcom polskie paszporty, co pozwala im podjąć legalnie pracę w krajach Unii Europejskiej. Służby nie są w stanie oszacować skali zjawiska – informuje „Rzeczpospolita”. Wielu Ukraińcom czy Wietnamczykom nie wystarcza praca w Polsce. Chcą dostać się do Wielkiej Brytanii i Francji, by tam zarobić więcej. Umożliwia to polski paszport lub dowód osobisty osoby o podobnym wyglądzie. Na takich dokumentach cudzoziemcy podróżują po Unii w celu znalezienia lepiej płatnej pracy.

– To metoda „lool-a-like” lub inaczej „na podobieństwo”. Obserwujemy wzrost zainteresowania grup przestępczych organizacją nielegalnej migracji właśnie tą metodą – przyznaje ppor. Agnieszka Golias, rzecznik komendanta głównego Straży Granicznej.

Dokument nie jest sfałszowany ani wpisany do baz jako kradziony, więc metoda uznawana jest przez nielegalnych emigrantów za „znacznie bezpieczniejszą”” – wskazuje dziennik.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Hiszpańska policja rozbiła grupę przestępczą działającą w Madrycie, która zwabiała do miasta młode kobiety i zmuszała do prostytucji. W czasie akcji zatrzymano dwóch mężczyzn i kobietę, wszyscy są z pochodzenia Rumunami. Zatrzymani ściągali do Hiszpanii młode rodaczki, obiecując lepszą przyszłość, a potem zmuszali do prostytuowania się na ulicach Madrytu. W ramach operacji policja uwolniła młodą kobietę.

Śledztwo trwało ponad rok. Wówczas policjanci namierzyli młodą Rumunkę, która świadczyła usługi seksualne przy Calle de la Montera w Madrycie. Podejrzewali, że padła ofiarą procederu handlu ludźmi. W toku śledztwa policji udało się dotrzeć do trojga szefów gangu: braci i kobiety. Policja ustaliła, że zatrzymana kobieta pełniła funkcję skarbnika, miała także wysyłać pieniądze do Rumunii.

Metoda “na kochasia”

Policja ustaliła, że grupa wybierała Rumunki w trudnej sytuacji materialnej. Ściągali je do Hiszpanii metodą “na kochasia”. Kobiety sądziły, że przenoszą się do Madrytu, by wieść wspólne życie z mężczyzną, w którym zakochały się przez internet. Kiedy przyjeżdżały, trafiały do domu sutenerów i były zmuszane do pracy na ulicy. Tak do Madrytu trafiła młoda matka trzyletniej dziewczynki, która po przyjeździe została bez środków do życia. Sutenerzy zmusili ją do prostytucji w rejonie Calle de la Montera. Miała stać na ulicy codziennie, po ponad 12 godzin, bez możliwości odpoczynku, czy zjedzenia czegokolwiek. Każdego dnia świadczyła usługi nawet 15 klientom. Kobieta przez cały ten czas była pod ścisłą kontrolą sutenerów, którzy wybierali jej klientów i odbierali od nich pieniądze.

Po zatrzymaniu członków grupy okazało się, że żyli w Hiszpanii na wysokim poziomie, choć nigdy nie pracowali legalnie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Byli bezwzględni i niezwykle przekonujący. Potrafili ze starszych, schorowanych ludzi wyciągnąć ostatni grosz. Przed łódzkim sądem rozpoczął się proces dwóch mężczyzn, którzy metodą “na policjanta” okradli emerytów na ćwierć miliona złotych.

Jeszcze niedawno tego typu oszuści wyłudzali pieniądze sposobem “na fałszywego wnuczka”. Po licznych ostrzeżeniach potencjalne ofiary stały się bardziej czujne, więc przestępcy musieli wymyślić coś innego. Rozpoczęli nową grę, w której bohaterami zostali “policjanci”. W te role wcielili się Marek M. (35 l.) i Daniel M. (33 l.). Szło im tak dobrze, że okradli emerytów na blisko 250 tys. zł.

Jedną z oszukanych osób była pani Wiesława (86 l.).

- Któregoś dnia odebrałam telefon. Ktoś przedstawił się, że jest moim kuzynem i pilnie potrzebuje 80 tys. zł. Zdenerwowałam się i rozłączyłam – opowiada kobieta.

- Dosłownie 10 min później zadzwonił inny mężczyzna. Powiedział, że jest policjantem, podał swoje imię i nazwisko, numer legitymacji policyjnej, mówił, że prowadzi akcję przeciwko oszustom, którzy naciągają emerytów. Akurat była u mnie sąsiadka, oddałam jej słuchawkę, żeby też posłuchała. Omotał nas strasznie. W efekcie poszłyśmy do banku, wypłaciłyśmy po 5 tys. zł i przekazałyśmy pieniądze człowiekowi, który rzekomo był tajnym funkcjonariuszem. To miała być gwarancja tego, że akcja policjantów przeciwko oszustom się uda. Nie podejrzewałam, że tak damy się nabrać – dodaje emerytka.

W podobny sposób Marek M. i Daniel M. okradli co najmniej kilkanaście starszych osób. Często oszukani przez nich emeryci tracili dorobek całego życia. Obaj oszuści w końcu wpadli w ręce policjantów. Stanęli właśnie przed sądem. Chcą dobrowolnie poddać się karze kilku lat bezwzględnego więzienia. Obiecali też oddać zrabowane pieniądze.
Źródło info i foto: se.pl

Comments Brak komentarzy »

Wyłudził od 73-latki kilka tysięcy złotych, ale najwyraźniej naiwnie myślał, że namówi ją na więcej. Kobieta jednak zorientowała się, że padła ofiarą oszusta i zawiadomiła policjantów. Dalej wszystko poszło “jak z płatka”. Oszust został zatrzymany w banku, gdy przyszedł po obiecane pieniądze. Teraz grozi mu do 8 lat więzienia.

Historia ma swój początek w poniedziałek (6.11.17), tego dnia na telefon komórkowy 75-latka z ul. Zagrodowej, z numeru zastrzeżonego, zadzwonił mężczyzna. Przedstawił się jako toruński policjant o nazwisku Paweł Żaba. Opowiadał, że prowadzi akcję mającą na celu zatrzymanie grupy przestępczej i aby mu w tym pomóc potrzebuje 120 tysięcy złotych. Podał nawet, w którym banku na terenie Podgórza pokrzywdzony ma wypłacić pieniądze i czekać na kolejne dyspozycje, wtedy nagle połączenie się przerwało, a rzekomy policjant już się nie skontaktował. Starszy Pan podejrzewając, że ma do czynienia z oszustem zawiadomił policję.

Chwilę później powtórzyła się historia. Na telefon stacjonarny 73-latki z ul. Strzałowej z zastrzeżonego numeru telefonu zadzwonił mężczyzna, który podobnie jak poprzednio przedstawił się jako policjant Żaba, podał swój numer identyfikacyjny i poinformował o prowadzonej akcji przeciwko grupie przestępczej. W trakcie rozmowy ustalił, że kobieta posiada w banku 8 500 tysiąca złotych i nakłonił ją do wypłaty oszczędności. 73-latka zgodnie z poleceniem poszła do banku, będąc cały czas w kontakcie telefonicznym z rzekomym policjantem. Tam, oprócz wypłaty posiadanych oszczędności chciała zaciągnąć kredyt do czego namówił ją rozmówca. Na szczęście nie miała przy sobie wymaganych dokumentów, dlatego przekazała wskazanemu mężczyźnie “tylko” 8 500 tysiąca. Po kilku godzinach kobieta zorientowała, że padła ofiarą przestępstwa i o wszystkim powiadomiła policjantów.

Następnego dnia tj. wczoraj (7.11.17) rzekomy Żaba ponownie skontaktowali się z pokrzywdzoną, chcąc znów namówić ją na wzięcie pożyczki w banku w wysokości 29 tysięcy. Kobieta zachowała jednak czujność i zadzwoniła na policję. W porozumieniu tym razem z prawdziwymi funkcjonariuszami wykonywała polecenia oszustów. Jeden z nich naiwnie myśląc, że 73-latka dała się namówić i weźmie pożyczkę przyszedł do banku po pieniądze. Tam czekali już na niego kryminalni. Zatrzymany to 25-latek z gminy Chełm w województwie lubelskim. Mężczyzna odpowie teraz za dwa przestępstwa: usiłowanie i wyłudzenie pieniędzy. Grozi mu do 8 lat więzienia.

Kryminalni wiedzą, że mężczyzna nie działał sam i zapowiadają dalszy jej rozwój tej sprawy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Zarówno metoda ataku, jak i pozostawione na miejscu notatki wskazują, że atak w Nowym Jorku był co najmniej inspirowany przez Państwo Islamskie. Grupa na razie nie wzięła odpowiedzialności za zamach, jednak wcześniej wzywała właśnie do takich ataków. 29-letni Sajfullo Sajpow wjechał furgonetką w pieszych i rowerzystów ulicy na dolnym Manhattanie. Służby traktują zdarzenie jako akt terroru. Zginęło 8 osób, a kilkanaście odniosło obrażenia.

Sajpow jest z pochodzenia Uzbekiem, od 2010 roku mieszkał w USA. Pracował m.in. jako kierowca Ubera – opisuje “New York Times”. Służby na razie nie poinformowały, czy znany jest dokładny motyw zamachowca oraz czy miał związki z organizacjami terrorystycznymi. Policja potwierdziła, że po tym, jak wybiegł z samochodu, Sajpow krzyczał “Allahu Akbar” (“Allah jest wielki”).

Dziennikarze, którzy odnaleźli profil Sajpowa w mediach społecznościowych, informują, że jego ostatnie wpisy zawierały słowa “Allahu Akbar” zapisane po arabsku. W jego samochodzie znaleziono notatkę, w której deklaruje wierność tak zwanemu Państwu Islamskiemu. Sprawca najprawdopodobniej działał samodzielnie. FBI sprawdza jego powiązania w Stanach Zjednoczonych i za granicą.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »

Jak podała policja, oficer dyżurny komendy miejskiej w Elblągu przyjął we wtorek trzy zgłoszenia o próbach wyłudzeń pieniędzy przez osoby podające się za funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego (obecnie nazywa się ono: Centralne Biuro Śledcze Policji – CBŚP). Mężczyzna i kobieta dzwonili na przemian do starszych osób na stacjonarne numery telefonów. Przekonywali rozmówców, że pieniądze na ich obecnym koncie w banku są zagrożone.

Po jednym z takich telefonów przestępcom udało się okraść ponad 70-letnią kobietę, która uwierzyła, że “uczestniczy w akcji CBŚ”. Poszła z jednym z oszustów do banku i wypłaciła 130 tys. zł. Wcześniej wzięła z domu 20 tys. zł. Całą kwotę oddała fałszywym funkcjonariuszom.

- Ostrzegamy mieszkańców przed jakimkolwiek przekazywaniem pieniędzy nieznanym osobom, bez względu na to, jakie instytucje miałyby one reprezentować. Policjanci nie działają w ten sposób i nie zabezpieczają żadnych pieniędzy od pokrzywdzonych z ich kont bankowych – podkreślił Jakub Sawicki z zespołu prasowego elbląskiej policji.

W jego ocenie nie można wykluczyć, że we wtorek na terenie Elbląga było znacznie więcej prób wyłudzenia pieniędzy od seniorów, ale nie wszystkie takie przypadki zgłoszono policji. Jak mówił, do podobnych przestępstw doszło niedawno m.in. w Trójmieście i być może dokonuje ich ta sam grupa przestępcza. Oszuści, wyłudzający wcześniej pieniądze “na wnuczka”, modyfikują tę metodę, by uczynić ją bardziej wiarygodną. Ofiarami takich przestępstw padają najczęściej starsze osoby, którym człowiek podający się za członka rodziny lub funkcjonariusza, poleca zwykle wypłacić lub przelać oszczędności z banku.

Za oszustwo grozi kara do 8 lat pozbawiania wolności.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

Jestem niewinny, zrobiono ze mnie ofiarę medialną – powiedział w sądzie Arkadiusz Ł. ps. “Hoss”, który, według prokuratury, jest pomysłodawcą oszustw metodą “na wnuczka”. W piątek poznański sąd okręgowy kontynuował jego proces. Druga rozprawa trwała niecałe 20 min.

Śledczy zarzucają Arkadiuszowi Ł. udział w grupie przestępczej i wyłudzenie lub próbę wyłudzenia w Niemczech, Szwajcarii i Luksemburgu w latach 2012-14 w sumie kilku mln zł w różnych walutach, oraz kosztowności: biżuterii, złota i złotych monet. Mężczyzna miał wprowadzać obywateli innych państw w błąd co do tożsamości, poprzez pozorowanie bliskiego stosunku pokrewieństwa lub innej znajomości. W swoich działaniach miał też podawać się m.in. za funkcjonariusza policji.

Zirytowany “Hoss”

W piątek w sądzie, “Hoss” poirytowany obecnością dziennikarzy na sali rozpraw, powiedział, że jest niewinny, i że to prokuratura zrobiła z niego “ofiarę medialną”. W sądzie nie było drugiego z oskarżonych – brata “Hossa”, Adama P. który odpowiada z wolnej stopy.

Na piątkowej rozprawie sąd miał przesłuchać żonę Adama P. – Żanetę B., oraz konkubinę “Hossa” – Sylwię K. Obie kobiety skorzystały jednak z przysługującego im prawa odmowy składania zeznań. Dwóch pozostałych świadków, którzy mieli zostać przesłuchani, nie stawiło się na rozprawie.

Sędzia Karolina Siwierska poinformowała w piątek, że odrzuca wnioski obrońcy Adama P. o zwrócenie się do niemieckiej prokuratury z prośbą, by ta nadesłała zgody właściwych sądów na prowadzone w Niemczech podsłuchy kilkudziesięciu rozmów telefonicznych, które służą obecnie za dowód przeciwko “Hossowi”. Obrona chciała też wnioskować do niemieckiej prokuratury o informację, czy w tej sprawie została wdrożona procedura zawarta w Konwencji o pomocy prawnej w sprawach karnych pomiędzy państwami członkowskimi UE.

Jak tłumaczyła sędzia, “dowodu nie można uznać za niedopuszczalny wyłącznie na tej podstawie że został uzyskany z naruszaniem przepisów postępowania”. – Wobec czego do rozstrzygnięcia przedmiotowej sprawy nie ma znaczenia to, czy materiały operacyjny w postaci zapisów utrwalanych rozmów telefonicznych zostały zgromadzone z ewentualnym naruszeniem porządku prawnego obowiązującego w Republice Federalnej Niemiec, gdyż nie można uznać ich za dowody objęte bezwzględnym zakazem dowodowym – podkreśliła sędzia Siwierska.

Obrońca Adama P. mec. Paweł Sołtysiak powiedział mediom po rozprawie, że zupełnie nie zgadza się z argumentacją odrzucającą wnioski obrony. Jak mówił, “w procesie karnym nie jest możliwe wykorzystywanie nagrań zgromadzonych nielegalnie”.

- Nagrania rozmów miały miejsce w 2012, 2013 i do połowy 2014 roku. Wtedy nie obowiązywał przepis na który powołał się dzisiaj sąd. Ten przepis obowiązuje od 1 stycznia 2015 roku i dodatkowo był jeszcze w międzyczasie zmieniany. To, czy nagrania były legalne czy nielegalne należy ocenić według przepisów obowiązujących w dniu kontroli operacyjnej, w dniu nagrywania – podkreślił.

Jak dodał, “nawet w Niemczech tych nagrań pana Arkadiusz Ł. i Adama P. nie można wykorzystać. Niemcy w swoim postępowaniu uważają te podsłuchy za nielegalne” – mówił obrońca.

- Teraz jest taka paradoksalna sytuacja, że sądy i prokuratura niemiecka mówią tak: my niestety nie możemy nic z tym robić, bo przepisy nasze są naruszone, bo nie wydaliśmy zgód na kontrolę operacyjną, nie zapytaliśmy państwa polskiego (…), ale proszę, wysyłamy to do was Polacy, wy macie inne przepisy, wy sobie to wykorzystajcie. Jest to nonsens! Skoro według prawa niemieckiego jest to nielegalne, to musi to też być nielegalne według prawa polskiego. Nigdy te nagrania nie powinny trafić do Polski – dodał Sołtysiak.

Obrońca podważył także wiarygodność tłumaczeń tych nagrań. Jak mówił, zostały one sporządzone przez osoby nieposiadające odpowiednich uprawnień.

Prokurator Marcin Szpond z Prokuratury Okręgowej w Warszawie, powiedział w piątek dziennikarzom, że “od tego jest postępowanie dowodowe prowadzone przed sądem, żebyśmy wykazali zawinienie, więc poczekajmy do końca” – zaznaczył.

Odnosząc się do decyzji sądu, oddalającej wnioski obrońcy oskarżonego, prokurator podkreślił, że “zdecydowanie mamy zupełnie inny ogląd tej sprawy, inną ocenę, którą zaprezentowaliśmy. Zupełnie nie podzielam tego stanowiska (obrony – PAP)”.

Pytany, czy zgody na podsłuchy były rzeczywiście wydane tłumaczył – “oczywiście, że zgody były wydawane. Były też realizowane wnioski o pomoc międzynarodową, realizowane przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie i następnie te nagrania były przekazywane stronie niemieckiej. My nie mamy najmniejszych wątpliwości co do tego, że nagrania uzyskane w ten sposób są legalne” – powiedział.

- Są dwa porządki prawne: niemiecki i polski. Te porządki są różne, natomiast mamy przepisy, które pozwalają dostosować te wymogi dowodowe, uwzględnić różnice, więc jeżeli nie są one sprzeczne z porządkiem prawnym Rzeczpospolitej, nie ma powodów, dla których nie można ich wykorzystać, także są w pełni dopuszczalne – dodał.

Prokurator nie chciał komentować treści nagrań, powiedział jedynie, że są to “nagrania m.in. rozmów między oskarżonymi, które dotyczą zarzuconych im przestępstw”.

Odnosząc się z kolei do tłumaczeń tych nagrań, zaznaczył, że były one przekładane przez tłumaczy niemieckich. – Były one tłumaczone przez osoby, które znają język romski i w świetle procedury niemieckiej zostały dopuszczone do tłumaczenia – mówił. W rozmowie z dziennikarzami potwierdził także, że w trakcie wcześniejszych przesłuchań oskarżeni rozpoznali na nagraniach swój głos, przyznali się do winy i wówczas nawet negocjowali z prokuraturą wymiar kary.

Prokurator zaznaczył również, że zgromadzony w sprawie materiał dowodowy jest “mocny i jednoznacznie potwierdza zawinienie oskarżonych”.

“Hoss” już zdrowy

Proces “Hossa” kilkukrotnie nie mógł się rozpocząć m.in. ze względu na niestawiennictwo oskarżonego oraz stan jego zdrowia. W maju, po otwarciu rozprawy, Arkadiusz Ł. także źle się poczuł i poprosił o wezwanie pogotowia. Oskarżonemu udzielono pomocy medycznej i odprowadzono do aresztu śledczego. Proces ostatecznie ruszył pod koniec czerwca, ale obrona wskazywała, że oskarżony jest schorowanym człowiekiem i biegli powinni zdecydować, czy uczestnictwo w procesie nie pogorszy jego stanu zdrowia.

W trakcie piątkowej rozprawy sędzia Siwierska poinformowała strony, że do sądu wpłynęła już opinia biegłych w tej sprawie. Jak mówiła sędzia, według specjalistów z Instytutu Kardiologii w Warszawie, “aktualny stan zdrowia Arkadiusza Ł. jest dobry, i nie stanowi przeciwskazania do jego udziału w postępowaniu karnym w charakterze oskarżonego”.

Kolejna rozprawa ma się odbyć w listopadzie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Comments Brak komentarzy »

Mężczyzna, który chciał oszukać kobietę metodą ”na policjanta”, został zatrzymany przez zabrzańskich policjantów. Na czas trwania postępowania podejrzany został objęty policyjnym dozorem. Grozi mu kara do 8 lat więzienia.

Zabrzańscy policjanci zatrzymali mężczyznę, który wspólnie z innymi osobami usiłował oszukać metodą „na policjanta” 53-letnią kobietę. Fałszywy policjant zadzwonił do mieszkanki Zabrza i poinformował ją, że ktoś chce ukraść pieniądze z jej konta bankowego. Polecił kobiecie wypłacić całą gotówkę i wykonywać kolejne polecenia wydawane przez telefon.

Rozmówczyni jednak przezornie skontaktowała się z rodziną, a ta zawiadomiła Policję. W wyniku podjętych działań kryminalni zatrzymali 26-letniego mieszkańca Świętochłowic. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Na czas trwania postępowania zabrzańska prokuratura objęła podejrzanego policyjnym dozorem. Mężczyźnie grozi kara do 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Płacą banknotem o dużym nominale i wszczynają awantury – to nowa metoda działania oszustów na Wybrzeżu. Przestępcy okradli już przedsiębiorców w Rowach, Łebie i Gardnie Wielkiej. Komisarz Sebastian Cistowski z słupskiej policji wskazuje, że schemat działania wszędzie był niemal identyczny. – Te osoby przychodzą i chcą zakupić jakiś przedmiot w sklepie. Płacą banknotem o dużym nominale, głównie 500 zł. Następnie rezygnują i wycofują się z tej transakcji. Robią zamieszanie, wykrzykują jakieś słowa, robi się z tego awantura – tłumaczy.

– Całe zamieszane robione przez oszustów ma na celu doprowadzenie do sytuacji, w której sprzedawca traci orientację, ile pieniędzy komu wydał, ile od kogo otrzymał, oraz czyje i w jakiej ilości są pieniądze na ladzie. Straty z powodu tego triku mogą sięgać nawet kilkuset złotych – wyjaśnia Krzysztof Nowacki, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Elblągu.

Zabezpieczono nagrania z monitoringu

Na razie nikogo nie udało się zatrzymać, zabezpieczono jednak nagrania z monitoringu i trwa ustalanie tożsamości oszustów. W przypadku skazania grozi im kara do ośmiu lat więzienia. Policja apeluje do osób, które prowadzą działalność gospodarczą, zwłaszcza w pasie nadmorskim, aby większą uwagę zwracali na klientów, którzy kupują towar i płacą za niego banknotami o dużych nominałach. Tym bardziej, jeśli robią przy tym bardzo duże zamieszanie. Każdego roku w wakacje oszuści znajdują nowe sposoby na naciąganie turystów i handlowców. Wiele osób dało się oszukać podczas gry w „trzy kubki” i przy zakupie złota po niezwykle atrakcyjnej cenie, które później okazywało się tombakiem.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Wydział do walki z Cyberprzestępczością KWP w Krakowie wpadł na trop przestępczego procederu tj. szeregu oszustw „President Fraud” oraz usiłowań oszustw na szkodę podmiotów gospodarczych na terenie Polski. Zatrzymano cztery osoby (trójka z nich została aresztowana a wobec jednej zastosowano poręczenie majątkowe). Ponadto policjanci wspólnie z kolegami z Wydziału do walki z Cyberprzestępczością KWP w Katowicach ustalili, grupa zajmowała się także wyłudzeniami kredytów. Poszkodowanych w tej sprawie może być kilkaset firm i banków.

Sprawcy posługując się zabiegami socjotechnicznymi, kartami SIM prepaid operatorów zagranicznych (oszuści działali początkowo z terenu Izraela) oraz narzędziami informatycznymi pozwalającymi na zamaskowanie swojej tożsamości, a przez to umożliwiającymi podszycie się pod prezesów podmiotów gospodarczych, usiłowali spowodować dokonanie przelewów na wskazane przez siebie konta.

Polegało to na tym, że przestępcy podszywając się pod prezesa firmy przesyłali wiadomości e-mail do osób zajmujących się księgowością (najczęściej główna księgowa) z informacją, że jest negocjowany duży kontrakt. W celu uwiarygodnienia wykorzystywali specjalnie stworzone konto poczty elektronicznej e-mail imitujące rzeczywiście istniejące służbowe konto należące do prezesa pokrzywdzonej firmy. Księgowa otrzymywała „polecenie” przygotowania przelewu na znaczną sumę (najczęściej kilkaset tysięcy euro) na konto bankowe w Hong-Kongu. a osobę upoważnioną do uruchomienia przelewu miała być osoba wskazana w wiadomości e-mail. W następnych wiadomościach zawierających szczegóły przelewu sprawcy korzystali z adresu e-mail kojarzącego się z osobą podaną przez „prezesa” we wcześniejszej korespondencji. Przy czym wiadomości w stopce zawierały dane teleadresowe realnej osoby przebywającej w Wielkiej Brytanii, nie mającej żadnego związku z procederem. Ostatnim etapem uwiarygodnienia osoby i transakcji były rozmowy telefoniczne mające na celu potwierdzenie wcześniejszej korespondencji, uśpienie czujności i spowodowanie wykonania przelewu na wskazane konto bankowe.

Oszuści próbowali wyłudzić od dwóch małopolskich firm odpowiednio 985 tys. dolarów i 985 tys. euro. Na terenie kraju prawdopodobnie już wyłudzili w ten sposób około półtora miliona złotych i mogli próbować oszukać ponad 200 firm z wysokim kapitałem obrotowym (powyżej 500 mln złotych) – sprawa jest rozwojowa.

Ponadto, policjanci Wydziału do walki z Cyberprzestępczością KWP w Krakowie oraz Wydziału do walki z Cyberprzestępczością KWP w Katowicach ustalili, iż część grupy przestępczej powiązanej z opisanymi wyżej przestępstwami President Fraud – od co najmniej kilkunastu miesięcy na terenie całego kraju dokonywała oszustw polegających na wyłudzaniu kredytów gotówkowych w bankach i firmach kredytowych na skradzione tożsamości. Dane osobowe pozyskiwane były poprzez „rekrutację do pracy” przeprowadzaną przez ogólnopolskie strony internetowe. Następnie jeden z członków grupy wytwarzał dowody osobiste i prawa jazdy na podstawie uzyskanych danych a dokumenty te służyły do wyłudzenia kredytów. Uzyskane za pomocą przestępstw pieniądze były przelewane na inne założone na tzw. „słupów” konta i wypłacane w bankomatach na terenie całej Polski. Gotówka uzyskana z przestępczego procederu była następnie inwestowana bądź ukrywana przez sprawców. Wstępne ustalenia wskazują na wyłudzenie w ten sposób 500 tys. zł od kilku banków. Z posiadanych informacji wynika także, że sprawcy ponadto dokonali bądź usiłowali dokonać wyłudzeń od kilkudziesięciu banków (na nieustaloną w chwili obecnej kwotę).

Zatrzymano 4 osoby, wobec trójki z nich Sąd Rejonowy dla Krakowa – Śródmieścia zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania, wobec czwartego – poręczenie majątkowe w wysokości 80 tys. zł i zabezpieczenie majątkowe w wysokości 50 tys. zł.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »