USA: Seryjny morderca grasuje w Chicago? 51 zabitych kobiet w przeciągu 18 lat

W Chicago prawdopodobnie grasuje seryjny morderca. Policja uważa, że 51 morderstw na kobietach dokonanych w ostatnich 18 latach w mieście i okolicach może mieć ze sobą związek. Sprawę opisał portal rmf24.pl.

Od 2001 r. w Chicago i okolicach dokonano 51 nierozwiązanych do tej pory morderstw na kobietach. Wszystkie zostały uduszone – znajdywano je w opuszczonych domach lub zaułkach. Ofiary mordów nie był zamożne, większość z nich to prostytutki.

Wśród elementów je łączących policja wymienia ten sam kod genetyczny zidentyfikowany w 21 przypadkach. Śledczy wykluczają motyw rabunkowy. Jak uważa Eddie Johnson, nadkomisarz departamentu policji, nie ma większych wątpliwości, że w mieście grasuje seryjny morderca.

– Uwierzcie mi: gdyby było inaczej, nie mówiłbym o tym – stwierdził Johnson na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej.

Fakt, że Chicago jest jednym z bardziej niebezpiecznych amerykańskich miast, być może stał się przyczyną wcześniejszego niewiązania tych przypadków ze sobą. Jak informuje FBI, „agenci nie spoczną dopóki, nie uda się zatrzymać seryjnego mordercy”.
Źródło info i foto: TVP.info

Marek Falenta zatrzymany. Groził, że skoczy z balkonu

Marek Falenta został zatrzymany w piątek w mieście Cullera nieopodal Walencji. Hiszpańska policja opublikowała nagranie z momentu aresztowania. Falenta groził samobójstwem.  

Marek Falenta ukrywał się w luksusowym mieszkaniu w hiszpańskiej prowincji Walencja. Jak informują hiszpańskie służby, Falenta w momencie zatrzymania groził, że skoczy z balkonu na 9. piętrze. Na opublikowanym przez policję nagraniu widać, jak jest prowadzony przez czterech funkcjonariuszy. 

Marek Falenta aresztowany  

„Tak jak mówiłem, @PolskaPolicja jak zawsze dała radę. Marek Falenta zatrzymany. Słowa uznania kieruję do funkcjonariuszy zaangażowanych w tę akcję” – napisał w piątek wieczorem na Twitterze Brudziński. Wcześniej Sąd Okręgowy w Warszawie na wniosek policji wydał za Falentą Europejski Nakaz Aresztowania.

O tym, że Falenta ma odbyć zasądzoną mu karę 2,5 roku więzienia, zdecydował 31 stycznia Sąd Apelacyjny w Warszawie. Odrzucił tym samym zażalenia obrońców, którzy ubiegali się o odroczenie wykonania kary m.in. ze względu na stan zdrowia skazanego. W marcu Sąd Okręgowy w Warszawie wydał postanowienie o wydaniu za biznesmenem listu gończego.

Marek Falenta został skazany w 2016 r. przez Sąd Okręgowy w Warszawie na 2,5 roku więzienia, w związku z tzw. aferą podsłuchową. Wyrok uprawomocnił się w grudniu 2017 roku. Obrońcy Falenty złożyli kasację do Sądu Najwyższego, czekają także na decyzję prezydenta Andrzeja Dudy, do którego w styczniu ubiegłego roku trafił wniosek o ułaskawienie Falenty.

Ujawnione w tygodniku „Wprost” nagrania wywołały w 2014 r. kryzys w rządzie Donalda Tuska. Chodziło o nagrywane od lipca 2013 r. do czerwca 2014 r. na zlecenie Falenty w warszawskich restauracjach osoby z kręgów polityki, biznesu i funkcjonariuszy publicznych. Nagrano m.in. ówczesnych szefów: MSW – Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ – Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury i rozwoju – Elżbietę Bieńkowską, prezesa NBP Marka Belkę i szefa CBA Pawła Wojtunika.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Wybuch samochodu pułapki w centrum Londonderry

Policja w Irlandii Północnej poinformowała w sobotę wieczorem, że podejrzewa, iż w Londonderry wybuchł samochód pułapka. Pokazano zdjęcia, na których widać płonący pojazd. „Nie ma miejsca, ani przyzwolenia dla takich aktów terroru, których celem jest ponowne wciągnięcie Irlandii Północnej w okres przemocy i konfliktu” – napisał na Twitterze, minister spraw zagranicznych Irlandii.

Do incydentu doszło w biznesowym centrum miasta, przy Bishop Street.

„Wydaje się, że nikt nie odniósł obrażeń w sobotniej eksplozji w północnoirlandzkim Londonderry, która – jak podejrzewa policja – mogła być wybuchem samochodu pułapki” – napisała na Twitterze Elisha McCallion, deputowana Sinn Fein zaraz po wybuchu.

Północnoirlandzka policja opublikowała zdjęcia, na których widać płonący pojazd na Bishop Street w centrum Londonderry. Mieszkańców wezwano, by nie udawali się w ten rejon.

Incydent łączony z brexitem

Incydent został potępiony przez wszystkie główne partie poliltyczne. Media wiążą go z brexitem i przypominają ,że dzięki porozumieniu zawartemu przed dwudziestoma laty, rządy Wielkiej Brytanii i Irlandii zdołały położyć kres trwającemu ponad trzy dekady krwawemu konfliktowi.

Twardy brexit zwiększa prawdopodobieństwo przywrócenia granicy pomiędzy Irlandią i kontrolowaną przez władze w Londynie Irlandią Północną. Granica może stać się celem ataków grup militarnych – komentują media. Jednoczesnie informują, że premier Theresa May rozważa podpisanie odrębnego porozumienia z rządem Irlandii, które uregulowałoby problemy ruchu granicznego po wyjsciu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.
Źródło info i foto: TVP.info

Nowy Jork najbezpieczniejszym miastem w USA. Nowy raport

Nowojorska policja pęka z dumy. Razem z burmistrzem NYC ogłosiła właśnie, że rok 2018 był najbezpieczniejszym w historii metropolii. Świadczą o tym statystyki. Optymistyczny obraz psują jednak dwa szczegóły – przybyło bowiem gwałtów i przestępstw w metrze.

– Umiejętności i poświęcenie mężczyzn i kobiet z NYPD sprawiają, że Nowy Jork jest najbezpieczniejszym dużym miastem Ameryki – ogłosił szef NYPD James O’Neill. I przytoczył potwierdzające to statystyki. W 2018 r. ogólna liczba przestępstw spadła w porównaniu z 2017 r. o 1,3 proc. W metropolii doszło do 289 morderstw, co jest najniższą liczbą od blisko 70 lat. Dla porównania rok wcześniej odnotowano 292 zabójstwa. Liczba strzelanin spadła o 4,4 proc., w ubiegłym roku było ich o 35 mniej niż w 2017 r. NYPD odnotowała też mniej kradzieży – o 8 proc.

Niestety, nie wszystkie dane napawają optymizmem. Zwiększyła się bowiem przemoc seksualna. W 2018 r. odnotowano aż 22,4-procentowy wzrost liczby gwałtów. Było ich aż 1795, ponad 300 więcej niż przed rokiem. O 3,8 proc. wzrosła liczba przestępstw popełnianych w metrze, a o 7 proc. liczba przestępstw z nienawiści, z czego większość wiązała się z atakami antysemickimi.

Władze NYPD i Nowego Jorku zapowiadają, że skuteczna polityka będzie kontynuowana, tak by poziom zbrodni w 2019 r. był jeszcze niższy.
Źródło info i foto: se.pl

Katowice jak twierdza na szczyt klimatyczny ONZ

O godz. 10 w Katowicach oficjalne otwarcie szczytu klimatycznego ONZ. Będzie w nim uczestniczyć około 30 tysięcy osób z ponad 100 krajów świata. Obrady szczytu klimatycznego odbywają się na specjalnie do tego celu przygotowanym terenie w pobliżu katowickiego Spodka. W związku ze szczytem wprowadzono nadzwyczajne środki bezpieczeństwa.

Jak informuje reporter RMF FM, w rejonie Spodka roi się od policyjnych radiowozów. Okolice Spodka przypominają twierdzę. Teren wokół jest otoczony wysokim ogrodzeniem. Są też metalowe i betonowe bariery.

Część ulic przy Spodku jest całkowicie zablokowana. Podobnie jest z częścią chodników. Od wczoraj co pewien czas nad Spodkiem pojawia się również policyjny śmigłowiec.

Kilka ulic bezpośrednio przy Spodku jest zamkniętych. Ciężarówki muszą jeździć drogami objazdowymi. Nie wolno im wjeżdżać do tunelu przy Spodku. Oznacza to korki i zatory na trasach prowadzących właśnie w rejon Spodka – czyli drodze 86 zarówno od strony Sosnowca i Tychów oraz na trasie 79 od Mysłowic i Chorzowa

Dziś i jutro przy niektórych hotelach w centrum Katowic nie wolno ani się zatrzymywać, ani parkować.

Uczestnicy szczytu mają również specjalną przepustkę ze zdjęciem, która rejestruje każde wejście i wyjście z terenu obrad. Przy wejściu stoją m.in. wykrywacze metalu, a każdy plecak czy torba są dokładnie prześwietlane. I tak będzie tu do połowy grudnia.

Zagraniczni goście nie ukrywają, że bardzo podoba im się w Katowicach. Świetne miejsce, wygląda fantastycznie, na razie nie mam żadnych problemów – mam dobry hotel, jest dobre jedzenie – powiedział naszemu reporterowi Nigeryjczyk, który przyjechał na szczyt. Nieco gorzej jest, gdy Marcin Buczek zapytał go o pogodę. Okropnie, zimno, za zimno. Idąc na rozpoczęcie dzisiejszych obrad musiałem założyć wszystkie rzeczy, które tu przyniosłem – skarżył się gość.

Konferencja w Katowicach potrwa do 14 grudnia. Podczas szczytu ma zostać przyjęta „mapa drogowa” realizacji Porozumienia paryskiego, czyli pierwszej w pełni globalnej umowy na rzecz klimatu. W 2015 roku w stolicy Francji państwa zobowiązały się, że podejmą działania na rzecz zatrzymania globalnego ocieplenia na poziomie dwóch stopni Celsjusza – a w razie możliwości jedynie 1,5 stopnia Celsjusza – powyżej średniej temperatur sprzed rewolucji przemysłowej.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Atak terrorystyczny na chiński konsulat w Pakistanie. Są zabici i ranni

Co najmniej dwóch policjantów zginęło, a jeden strażnik został ranny w ataku terrorystycznym na chiński konsulat w pakistańskim mieście Karaczi – w piątek poinformowała agencja Reutera powołująca się na źródła medyczne. Do przeprowadzenia zamachu przyznała się lokalna grupa separatystyczna. Do ataku na chiński konsulat w położonym na południu Pakistanu mieście Karaczi doszło w piątek rano. W okolicznych dzielnicach słychać było eksplozję i wymianę ognia, a na pierwszych zdjęciach z miejsca zdarzenia widać wznoszący się nad budynkiem słup dymu. Lokalna policja poinformowała, że napastnicy użyli samochodu wypełnionego materiałami wybuchowymi oraz pasów szahida.

Zginęli policjanci

Według nieoficjalnych informacji, w ataku zginęły co najmniej dwie osoby. – Dwóch policjantów przywieziono martwych, a jednego strażnika z obrażeniami spowodowanymi eksplozją – poinformował lekarz z jednego ze szpitali w Karaczi, Seemin Jamali. Szef policji w Karaczi oświadczył, że zabito wszystkich trzech napastników i że nie udało im się dostać do wnętrza placówki. Wcześniej lokalna telewizja Geo TV informowała, że napastnicy zostali otoczeni przez policję wewnątrz chińskiej placówki. Z kolei agencja Reutera, cytująca niewymienionego z nazwiska oficera policji twierdzi, że dwóch napastników dostało się do wydziału wizowego konsulatu, ale dyplomatom nie zagrażało niebezpieczeństwo.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Policjanci znaleźli dwie bomby w jednym z mieszkań w Londynie

Londyńska policja metropolitalna poinformowała o tym, że w pustym mieszkaniu w dzielnicy Harlesden na północnym-zachodzie miasta odkryła dwa zaimprowizowane ładunki wybuchowe. Śledztwo tej sprawie prowadzi jednostka ds. zwalczania terroryzmu. Funkcjonariusze zostali wezwani na miejsce wczoraj rano, gdy w trakcie remontu mieszkania znaleziono dwa podejrzane przedmioty.

W ramach środków ostrożności przeprowadzono ewakuację budynku oraz zamknięto pobliską ulicę na czas kontroli dokonanej przez policyjnych pirotechników, którzy potwierdzili, że są to dwa zaimprowizowane ładunki wybuchowe.

W oświadczeniu policji podkreślono, że prowadzenie śledztwa zostało zlecone jednostce ds. zwalczania terroryzmu, która ma zbadać, w jaki sposób bomby znalazły się w opuszczonym mieszkaniu, kto odpowiada za ich stworzenie i w jakim celu miały być użyte.

Stopień zagrożenia terrorystycznego w Wielkiej Brytanii utrzymuje się na czwartym poziomie w pięciostopniowej skali, co oznacza, że zamach uważany jest za „bardzo prawdopodobny”.
Źródło info i foto: onet.pl

Niemcy: Strzelanina w Kirchheim. Nie żyje matka i syn

Dwie osoby: matka i syn nie żyją, a dwoje policjantów jest rannych – to tragiczne skutki zajścia w niemieckim Kirchheim. O godzinie 8:30 na policję w Kirchheim na zachodzie Niemiec zadzwoniła kobieta. Zgłosiła, że jej syn, będący pod wpływem narkotyków i w stanie psychozy, grozi jej ostrym narzędziem.

Kiedy na miejsce przyjechali policjanci, 25-latek rzucił się na nich z nożem w ręku. Wtedy padły strzały. Mężczyzna zginął na miejscu. Prasa nie podaje w jakich okolicznościach zmarła 56-letnia kobieta. To ma wykazać sekcja zwłok.

Ranni od noża funkcjonariusze są w szpitalu. Ich życiu nic nie zagraża.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Morderstwo i zgwałcenie bułgarskiej dziennikarki. Policja zatrzymała podejrzanego

Reuters, powołując się na źródła rządowe, przekazał, że zatrzymano podejrzanego o zamordowanie dziennikarki Wiktorii Marinowej. Ciało 30-latki znaleziono w sobotę w bułgarskim mieście Ruse. We wtorek pojawiły się nieoficjalne informacje z agencji Reutera, powołującej się na „rządowe źródło” znające sprawę, że zatrzymano osobę podejrzaną w sprawie morderstwa dziennikarki Wiktorii Marinowej. Jednocześnie bułgarski dziennik „Dnevnik” wskazał tuż po ukazaniu się tych doniesień, że rzeczniczka MSW Bułgarii odmówiła potwierdzenia tych informacji. Stwierdziła natomiast, że możliwe jest, że jeszcze we wtorek zostanie wydane oświadczenie w tej sprawie.

Morderstwo Wiktorii Marinowej

Ciało 30-latki znaleziono w krzakach nad Dunajem w bułgarskim mieście Ruse w sobotę. Dopiero w nocy z soboty na niedzielę ustalono tożsamość kobiety – okazało się, że to dziennikarka lokalnej telewizji TWN Wiktoria Marinowa.

Jak poinformowała bułgarska prokuratura, dziennikarka przed śmiercią była bita, okaleczana i duszona, a także została zgwałcona. Prokuratura przekazała też, że śmierć kobiety nastąpiła w wyniku uderzeń w głowę i uduszenia. Przy zwłokach brakowało telefonu komórkowego, kluczyków samochodowych, okularów i części ubrań Marinowej.

Zaraz po ujawnieniu śmierci Marinowej, bułgarskie media przypomniały, że dziennikarka w ostatnim czasie zajmowała się aferą korupcyjną, związaną z malwersacją unijnych funduszy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kolejne zatrzymania CBA w Krakowie

To kolejna odsłona śledztwa w sprawie nieprawidłowości i korupcji przy najmie oraz sprzedaży gminnych lokali i nieruchomości Agenci krakowskiej delegatury CBA zatrzymali w czwartek kolejne trzy osoby w związku z aferą korupcyjną wokół sprzedaży i wynajmu gminnych nieruchomości i lokali w centrum Krakowa. Zatrzymani to krakowski przedsiębiorca, jego żona i druga kobieta. W piątek prokuratura poinformowała, że Michałowi A., Dorocie A. i Dorocie G. przedstawiono zarzuty wręczenia łapówki w łącznej wysokości 80 tys. zł w zamian za pośrednictwo w załatwieniu w Zarządzie Budynków Komunalnych w Krakowie wygranej w przetargu 18 marca 2016 r. na wynajem dwóch mieszkań.

Wszyscy podejrzani przyznali się. Mamy też nowe informacje o aresztowanych wcześniej krakowskich urzędniczkach i przedsiębiorczyni. Jeśli chodzi trzy osoby zatrzymane w czwartek, złożyły one wyjaśnienia „korespondujące z dotychczas ustalonym stanem faktycznym”.

– Wobec każdej z tych osób wydano postanowienie o zastosowaniu wolnościowych środków zapobiegawczych w postaci poręczenia majątkowego w kwocie 20 tysięcy zł oraz dozoru Policji połączonego z zakazem kontaktowania się z pozostałymi podejrzanymi – przekazał rzecznik prasowy krakowskiej prokuratury Janusz Hnatko.

Jak informuje CBA, osoby te współdziałały w ukierunkowaniu przetargów na wynajem gminnych mieszkań, obiecując korzyści majątkowe w zamian za pośrednictwo w korzystnym załatwieniu spraw w Zarządzie Budynków Komunalnych. Kiedy? W lutym i marcu 2016 roku. Zatrzymany przedsiębiorca Michał A. na co dzień zajmuje się relokacją do stolicy Małopolski cudzoziemców zatrudnionych w międzynarodowych korporacjach, m.in. oferując przeprowadzającym się wsparcie w sprawach urzędowych, pomagając w znalezieniu mieszkania, opiekunki do dziecka, szkoły.

Za łapówkę chciał on „załatwić” mieszkania w atrakcyjnych lokalizacjach w Krakowie. Dwie pozostałe zatrzymane osoby – Dorota A. i Dorota G. współdziałały z nim. Łapówka, w wysokości 80. tys. złotych, miała w tym przypadku pomóc w wygraniu przetargu na wynajem gminnego mieszkania w kamienicy przy ul. Sobieskiego 16c i drugiego – przy Mostowej 3. To lokale o powierzchni powyżej 80 mkw., i – jak widać – w atrakcyjnej lokalizacji: nieopodal Plant i tuż przy kładce Bernatka w Podgórzu. To kolejne zatrzymanie w ramach śledztwa w sprawie nieprawidłowości i korupcji przy najmie i sprzedaży różnym podmiotom gospodarczym gminnych lokali i nieruchomości w Krakowie. W sumie zatrzymano już 12 osób (pierwsze w lutym), pośród których są przedsiębiorcy wręczający korzyści majątkowe, osoby pośredniczące w przekazywaniu łapówek, a także krakowskie urzędniczki. Jeśli chodzi o te ostatnie, zatrzymano dyrektorkę magistrackiego Wydziału Mieszkalnictwa, kierowniczkę referatu w Wydziale Skarbu i kierowniczkę jednego z referatów ZBK. Dyrektorka Wydziału Mieszkalnictwa i urzędniczka z ZBK zostały tymczasowo aresztowane. Pierwsza z nich, Katarzyna I. następnie opuściła areszt dzięki wpłaconej kaucji. Jak teraz informuje prokuratura, na skutek zażalenia prokuratora dyrektorka Wydziału Mieszkalnictwa jednak znalazła się ponownie w areszcie, a po wykonaniu czynności uzasadniających tymczasowe aresztowanie została zwolniona.

Zwolniono też na tej samej podstawie drugą aresztowaną urzędniczkę, Bernadetę Sz., kierowniczkę referatu lokali użytkowych w ZBK. – Ustalenia CBA i prokuratury wskazują, że urzędniczki były kolejnym ogniwem łańcucha – przyjmowały łapówki i pomagały w uzyskaniu prawa do lokali użytkowych i mieszkań – przekazuje Piotr Kaczorek z CBA. Dodajmy, że wobec Magdaleny Z., pośredniczki w korupcyjnym procederze, która przebywa w areszcie i miała tam pozostać do 1 października, sąd na podstawie wniosku prokuratora przedłużył jej areszt na okres kolejnych trzech miesięcy. Śledztwo w sprawie nieprawidłowości w gospodarowaniu miejskim mieniem jest pokłosiem m.in. artykułów w „Dzienniku Polskim”.

Do zdarzeń, które są przedmiotem śledztwa, dochodziło w latach 2015-17. CBA podkreśla, że niewykluczone są dalsze zatrzymania w tej sprawie. Jednocześnie CBA informuje, że jest reakcja na jego apel po wcześniejszych zatrzymaniach, by zgłaszały się osoby, które dawały łapówki krakowskim urzędnikom. Dzięki przyznaniu się mogą uniknąć kary. Zgłosiły się już trzy pierwsze takie osoby. Po czwartkowych zatrzymaniach zapytaliśmy po raz kolejny w magistracie, jakie kroki zamierzają podjąć władze miasta. Z odpowiedzi jasno jednak wynika, że nikt się tu nie spieszy z decyzjami. Magistrat też w swojej odpowiedzi zaczyna od zwrócenia uwagi raczej na osoby, które dawały łapówki.

– Z uwagą obserwujemy toczące się postępowanie, w głównej mierze odnoszące się do osób, które ubiegały się o korzystanie z gminnych lokali i, w świetle dotychczasowych informacji, uczyniły z tego intratny proceder. W odniesieniu do pracownic Urzędu Miasta oraz pracownicy ZBK uważnie przyglądamy się przedstawionym zarzutom. Natomiast po powrocie do pracy wymienionych urzędniczek (nie ma ich w pracy od czasu zatrzymania) zostaną podjęte stosowne decyzje zgodne z treścią postanowienia prokuratora, jeżeli takie zostanie przekazane – tyle powiedział nam Maciej Grzyb, dyrektor biura prasowego UMK.
Źródło info i foto: dziennikpolski24.pl