Podejrzany o strzały w meczecie w Norwegii nie przyznaje się do winy

Mężczyzna podejrzany o strzelanie do ludzi w sobotę w meczecie na przedmieściach Oslo i o zabicie w innym miejscu swojej siostry, nie przyznaje się do niczego i nie rozmawia ze śledczymi – powiedział w poniedziałek agencji Reutera adwokat podejrzanego. Mój klient „korzysta z prawa do odmowy zeznań” – powiedział mecenas Unni Fries. – Nie przyznaje się też do winy – zaznaczył.

Sąd ma w ciągu dnia odnieść się do wniosku o aresztowanie 21-latka na kilka tygodni. W niedzielę policja poinformowała, że analizuje, czy mężczyzna dopuścił się naruszenia przepisów antyterrorystycznych, gdy strzelał w centrum islamskim al-Nur w Baerum na przedmieściach Oslo. W ataku nikt nie zginął, jedna osoba została ranna.

Mężczyzna, podejrzany także o zabicie przed atakiem na meczet swojej 17-letniej przyrodniej siostry, został ostatecznie obezwładniony przez ludzi zgromadzonych w świątyni, a następnie przekazany w ręce policji. Według przedstawiciela meczetu Irfana Mushtaqa, sprawcą ataku był „biały mężczyzna w hełmie i mundurze”.

Policja twierdzi, że domniemanym sprawcą sobotniej strzelaniny jest młody, etniczny Norweg, który mieszka w pobliżu meczetu. Jest on znany służbom bezpieczeństwa ze swojej działalności na skrajnie prawicowych forach internetowych. Norweska telewizja TV2 podała, że Norweg miał tuż przed atakiem wyrazić w mediach społecznościowych uznanie dla ataków terrorystycznych na meczety w Christchurch w Nowej Zelandii, do jakich doszło w marcu. Zginęło wówczas ponad 50 osób.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Włochy: Pijany Polak jechał ciężarówką pod prąd. Kiedy przyjechał patrol policji, wpadł w szał

33-letni kierowca ciężarówki jechał pod prąd obwodnicą w Trydencie. Kiedy na miejsce przybyła włoska policja kierowca odmówił poddaniu się badaniu alkomatem i stał się agresywny. Po przewiezieniu na komisariat, gdzie ustalono, że faktycznie kierował pod wpływem alkoholu, Polaka ukarano wysoką grzywną. Chwilę później rzucił się na funkcjonariuszy, szarpiąc ich i bijąc.

O kierowcy ciężarówki jadącym w poniedziałek wieczorem pod prąd obwodnicą Trydentu policję poinformowali inni przerażeni kierowcy. Na miejscu szybko pojawił się patrol, który zatrzymał tira. Za kierownicą siedział Polak, od którego czuć było alkohol.

Kierowca nie zgodził się jednak na badanie alkomatem, więc zabrano go na komisariat. Tam potwierdzono, że znajduje się pod wpływem alkoholu. Polaka ukarano wysoką grzywną za jazdę w stanie nietrzeźwości, odebrano prawo jazdy i zwolniono.

Ukarany wprawdzie opuścił budynek policji, ale wciąż był agresywny, obrzucał funkcjonariuszy obelgami, a w końcu wspiął się na bramę odgradzającą komisariat od ulicy i wtargnął do budynku, gdzie zaczął szarpać mundurowych. Kiedy w szale zaczął okładać ich pięściami, został obezwładniony i trafił do aresztu.

Polak usłyszał już wyrok. Za czynną napaść na funkcjonariuszy spędzi 5 miesięcy w więzieniu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Trwa wyjaśnianie przyczyn strzelaniny w barze w Kalifornii

Trwa wyjaśnianie krwawej strzelaniny, która miała miejsce w czwartek w barze na południu Kalifornii. Amerykańskie media informują o młodym mężczyźnie, jednej z ofiar ataku. W przeszłości był świadkiem innej strzelaniny – w Las Vegas. Wtedy udało mu się ujść z życiem.

28-letni David Long, były weteran amerykańskiej piechoty morskiej, zastrzelił w czwartek w barze na południu Kalifornii 12 osób. Sam popełnił samobójstwo.

Strzelanina miała miejsce w zatłoczonym klubie muzyki country w mieście Thousand Oaks. Ubrany w czarną bluzę z kapturem sprawca najpierw postrzelił stojącego w drzwiach strażnika. Następnie wszedł do środka i przez kilka minut strzelał do znajdujących się w środku młodych ludzi.

Sprawca zmagał się z problemami psychicznymi. Jego motywy nie są na razie znane.

Strzelanina w Kalifornii

Wśród ofiar śmiertelnych ataku był 27-letni Telemachus Orfanos. Mężczyzna był w przeszłości również świadkiem ataku w Las Vegas 1 października 2017 r. Wówczas sprawca zastrzelił z okna hotelu 59 osób i ranił ponad 800. Orfanosowi udało się przeżyć.

Mój syn był w Las Vegas z grupą przyjaciół i wrócił do domu. Nie wróci do domu ostatniej nocy. Nie chcę modlitw, nie chcę refleksji. Chcę kontroli dostępu do broni i mam nadzieję, że nikt nigdy już nie będzie się za mnie modlił. Chcę kontroli. Nigdy więcej żadnej broni – mówiła w rozmowie z mediami matka mężczyzny Susan Schmidt-Orfanos.

Jak informują amerykańskie media, w grupie świadków czwartkowej strzelaniny byli również inni świadkowie ataku w Las Vegas.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

USA: Strzelanina w sklepie sieci Kroger

W strzelaninie, do której doszło w supermarkecie sieci Kroger w Jeffersontown-Louisville w stanie Kentucky zginęły dwie osoby, podejrzany został aresztowany – podało CNN. Podejrzany wszedł do sklepu i zaczął strzelać w kierunku mężczyzny, który poniósł śmierć na miejscu.

Następnie napastnik opuścił sklep i na parkingu zastrzelił napotkaną kobietę.

Uzbrojony mężczyzna, którego imię i nazwisko nie zostało podane, znajdujący się w tym czasie na parkingu, wymienił ogień z podejrzanym – żaden z nich nie został ranny. Podejrzany został zatrzymany w pobliżu parkingu przez amerykańskie służby. Sklep został zamknięty. Ponownie będzie otwarty po zamknięciu dochodzenia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Z ostatniej chwili: Wzięto zakładnika lub zakładników na dworcu w Kolonii

W aptece na Dworcu Głównym w Kolonii doszło do wzięcia zakładnika, bądź zakładników – informuje policja na Twitterze. Na miejscu są znaczne siły policyjne. Brak bliższych informacji. Policja apeluje na Twitterze, by unikać okolic dworca. Agencja dpa pisze, że wcześniej docierały informacje o strzałach, ale według policji nie zostały potwierdzone.

Kolej informuje o wstrzymaniu kursowania wielu pociągów. Policja zablokowała dojście do większości peronów.
Źródło info i foto: onet.pl

Wielka Brytania: Porywacz-gwałciciel i jego ofiara namierzeni przez drona

Uprowadzona 16-latka skontaktowała się z policją, jednak nie wiedziała, gdzie dokładnie się znajduje. Z pomocą służbom przyszła technologia. Dzięki niej, dziewczynę i jej oprawcę udało się odszukać w kilka minut.

Do zdarzenia doszło w miejscowości Boston w hrabstwie Lincolnshire w Wielkiej Brytanii. Zaginiona 16-latka przekazała służbom, że została uprowadzona i zgwałcona, a napastnik ciągle ją przetrzymuje. Nie potrafiła jednak wskazać miejsca, w którym się znajduje. Wiedziała jedynie, że jest na terenie opuszczonej fabryki, a teren otoczony jest wysokim płotem.

W poszukiwania dziewczyny i jej oprawcy zaangażowano dron wyposażony w kamerę termowizyjną, który przeszukał okolicę. Dzięki zdjęciom z kamery czułej na ciepło po kilku minutach udało się namierzyć zaginioną dziewczynę i napastnika. Później wszystko potoczyło się już bardzo szybko, na miejsce wysłano policję, a mężczyzna został ujęty i aresztowany.

Nagranie z zatrzymania mężczyzny zostało opublikowane na Twitterze miejscowej policji. Brytyjskie media podają, że napastnikiem jest mężczyzna po 30-tce. Nastolatka trafiła pod opiekę policyjnego psychologa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Wybuch w Doniecku przy biurze partii komunistycznej

Eksplozja miała miejsce niedaleko wejścia do miejscowego biura partii komunistycznej, w momencie, gdy z budynku wyszli ostatni uczestnicy odbywającego się tam kongresu tego ugrupowania – poinformował AFP ukraiński policjant.

Trzy osoby zostały ranne – poinformowała ukraińska policja. Wśród rannych jest kandydat ubiegający się o stanowisko szefa separatystycznej Donieckiej Republiki Ludowej. Eksplozję spowodował „ładunek wybuchowy nieznanego pochodzenia”. Wśród trzech rannych znalazł się kandydat komunistów na szefa Donieckiej Republiki Ludowej Ihor Chakimzjanow.

– Ihor Chakimzjanow doznał poparzeń; do wybuchu doszło, gdy zbierał podpisy wyborców w pobliżu wejścia do biura – mówi szef lokalnej partii komunistycznej Borys Łytwynow.

Do incydentu doszło prawie miesiąc po zamachu na przywódcę DRL Ołeksandra Zacharczenkę. Zacharczenko zginął 31 sierpnia w wyniku wybuchu bomby w kawiarni „Separ” (Separatysta) w centrum Doniecka. Samozwańcze władze DRL oświadczyły, że zamachu dokonały ukraińskie służby specjalne. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy temu zaprzeczyła.

Wybory nowego przywódcy DRL mają się odbyć 11 listopada. W wyniku trwającego od 2014 roku konfliktu na wschodzie Ukrainy śmierć poniosło ponad 10 tysięcy ludzi.
Źródło info i foto: onet.pl

Rzym: Bójka turystek o miejsce do selfie. Do ataku ruszyli też ich bliscy

19-letnia Holenderka i 44-letnia Amerykanka pokłóciły się o „idealne” miejsce do zrobienia selfie przed fontanną di Trevi w Rzymie. Sprzeczka szybko przerodziła się w bójkę, do której przyłączyli się bliscy obu kobiet. Policjanci nie byli w stanie poradzić sobie z 8-osobową grupą i musieli wezwać pomoc. Do zdarzenia doszło w środowy wieczór ok. godz. 19:30, tuż po zachodzie słońca.

– To właśnie o tej porze tysiące turystów przygotowuje się do zrobienia idealnego zdjęcia XVIII-wiecznej fontanny – informuje „The Guardian”.

W tym samym czasie, pod tym samym kątem

Według rzymskiej policji, zarówno 19-latka, jak i 44-latka chciały wykonać zdjęcie w tym samym czasie i pod takim samym kątem. Wymiana zdań szybko przerodziła się w walkę wręcz, do której przyłączyły się rodziny kobiet. W sumie w bójce uczestniczyło osiem osób.

Sytuację starali opanować się obecni na miejscu carabinieri. Dwóch funkcjonariuszy rozdzieliło walczących, ale niektóre osoby wciąż miały zachowywać się agresywnie. Policjanci wezwali dodatkowy patrol, który pomógł rozładować napięcie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

WB: Policjanta, który miał kontakt z nowiczokiem, jest w dobrym stanie

Brytyjska policja poinformowała w sobotę wieczorem na Twitterze, że policjant, który mógł mieć kontakt z silnie trującym środkiem chemicznym nowiczok w Amesbury, przeszedł serię badań w szpitalu. Wykluczyły one jakiekolwiek zagrożenie dla jego życia i zdrowia. W ubiegłą sobotę do szpitala okręgowego w Salisbury trafiło dwoje bezdomnych z objawami wskazującymi na zatrucie środkiem chemicznym nowiczok.

Poszkodowani to 44-letnia Charlie Rowley i 45-letni Dawn Sturgess. Od tygodnia znajdują się oni w stanie krytycznym. Pochodzą z Amesbury, miejscowości położonej kilkanaście kilometrów od Salisbury, gdzie w marcu doszło do ataku na byłego pułkownika rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU i współpracownika brytyjskiego wywiadu Siergieja Skripala oraz jego córkę Julię.

Brytyjska prasa pisała, że Rowley i Sturgess weszli w kontakt z substancją nowiczok, gdy wzięli do rąk jakiś skażony przedmiot – fiolkę lub strzykawkę chroniącą resztki trucizny użytej w Salisbury cztery miesiące temu wobec byłego rosyjskiego agenta. Brytyjska prasa ustaliła, że bezdomni czterdziestolatkowie są silnie uzależnieni od narkotyków.
Zagrożenie zdrowotne dla ludności jest znikome

Policja oraz kierownictwo szpitala w Salisbury podkreślają, że zagrożenie zdrowotne dla ludności jest znikome, a badania, jakie przeszedł funkcjonariusz, miały definitywnie wykluczyć zagrożenie dla jego zdrowia. Policjant miał kontakt z ofiarami zatrucia w Amesbury. Dyrekcja szpitala podała, że oficer sam poprosił o konsultację. Był pacjentem szpitala w Swindon i potem został skierowany do kliniki w Salisbury.

W komunikacie policji wydanym w ubiegłym tygodniu zastrzeżono, że na obecnym etapie śledztwa nie udało się ustalić, czy zidentyfikowany na przedmiocie nowiczok był dokładnie tym samym, którego użyto do ataku na Skripala.

Po długim leczeniu w szpitalu Skripalowie zostali wypisani do domu i są pod opieką brytyjskich służb, które oskarżyły o atak władze Rosji. W reakcji na marcowy atak na Skripala doszło do największej serii wydaleń rosyjskich dyplomatów z krajów Europy Zachodniej od czasu zakończenia zimnej wojny.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Czersk: Zuchwały napad na rodzinę. Trwają poszukiwania sprawców

Dramatyczne chwile miały miejsce w Czersku. Bandyci podstępem weszli do jednego z domów, obezwładnili rodzinę i ukradli pieniądze. Dwóch mężczyzn przyjechało do małżeństwa w Czersku, by kupić bryczkę. Okazało się, że był to tylko pretekst.

Jak informuje Radio Gdańsk, umówili się następnego dnia na podpisanie umowy. Gdy jednak przyszli ponownie do domu, sprawy potoczyły się zupełnie inaczej. Bandyci uderzyli właściciela domu tępym narzędziem w głowę i związali go. Tak samo potraktowali jego żonę. Na szczęście nie zrobili im nic poważnego.

Zmusili parę do ujawnienia, gdzie przechowują pieniądze. Ukradli około 200 tysięcy złotych. Za rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia grozi im 12 lat więzienia. Cały czas szuka ich policja.
Źródło info i foto: wp.pl