Lombardia: Przeszukania w siedzibie władz. Toczy się śledztwo w sprawie śmierci mieszkańców domów opieki

Funkcjonariusze Gwardii Finansowej przeszukali w środę znajdującą się w Mediolanie siedzibę władz Lombardii. Przejęto dokumenty potrzebne w toczącym się śledztwie prokuratury w sprawie możliwych zaniedbań w domach pomocy społecznej, w których, w czasie epidemii Covid-19, zmarło wielu pensjonariuszy.

Dochodzenie dotyczy śmierci kilkuset pensjonariuszy domów opieki dla osób starszych w Lombardii. Okazało się, jak wynika z ustaleń mediów i relacji pracowników, że lekceważono poważną sytuację i nie badano seniorów na obecność wirusa.

Dzień wcześniej Gwardia Finansowa (jednostka podporządkowana ministrowi finansów) przez 17 godzin przeszukiwała siedzibę kierownictwa domu opieki Pio Albergo Trivulzio w Mediolanie, gdzie w ostatnich miesiącach zanotowano rekordową liczbę zgonów – ponad 140.

Media podały w środę, że w biurach władz regionu Lombardii poszukiwano dokumentacji wskazującej, jakie zalecenia wydawano placówkom opieki społecznej od początku epidemii w sprawie postępowania wobec podejrzeń przypadków COVID-19, a także pracującemu tam personelowi. Według hipotez śledczych to zaniedbania i opóźnienia w uruchomieniu specjalnych procedur doprowadziły do tego, że doszło do błyskawicznego szerzenia się wirusa w tych strukturach i w szpitalach, gdzie trafiali niektórzy chorzy.

Zmarło kilkuset pensjonariuszy

W ciągu zaledwie 20 dni w mieście Bergamo w Lombardii na północy Włoch, gdzie odnotowuje się najwięcej zakażeń i przypadków śmiertelnych COVID-19, zmarło 600 z 6 tysięcy pensjonariuszy przebywających w miejscowych domach opieki.

Drugim najbardziej dotkniętym epidemią miastem jest Brescia. Tam w ośrodkach pomocy społecznej zmarły do wtorku 33 osoby. Z kolei w placówce w Grugliasco niedaleko Turynu tylko w miniony weekend zmarło 11 osób. Jak podają włoskie media, domy spokojnej starości stały się epicentrami zakażeń, ponieważ wielu pensjonariuszy nie było badanych na obecność koronawirusa, a gdy ich stan się pogarszał, nie poddawano ich hospitalizacji. W związku z tym ich śmierci nie liczono w oficjalnym bilansie ofiar COVID-19, nawet wówczas, gdy była to przyczyna ich zgonów.

7 kwietnia władze Lombardii poinformowały, że powołają komisję śledczą w celu przeprowadzenia dochodzenia w największym domu opieki w kraju – mediolańskim ośrodku Pio Albergo Trivulzio. W ubiegłym miesiącu zmarło tam 70 pensjonariuszy. Kierownictwu placówki zarzuca się, że zlekceważyło ryzyko infekcji wśród podopiecznych i błędnie oceniło przyczynę zgonu części z nich. Gazeta „La Reppublica” podaje, że prokuratorzy z Mediolanu wszczęli w sprawie postępowanie karne.

Ponad 160 tysięcy przypadków zakażenia we Włoszech. Wirusolog: te dane nie są rzeczywiste

We Włoszech od początku epidemii potwierdzono około 162 tysiące przypadków zakażenia, a ponad 21 tysięcy z tych osób zmarło.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Suwałki: Dwaj mieszkańcy miasta ukarani grzywną 15 tys. złotych za złamanie zasad kwarantanny

Dwóch mieszkańców Suwałk zostało ukaranych grzywną w wysokości 15 tysięcy złotych. Mężczyźni złamali zasady kwarantanny. Podczas wielokrotnych kontroli policjanci ani razu nie zastali 33 i 30-latka w domach. Dodatkowo policjanci prowadzą w tych sprawach postępowania o wykroczenie. Każdego dnia policjanci sprawdzają, czy mieszkańcy woj. podlaskiego przestrzegają zakazów przemieszczania się, zgromadzeń oraz czy osoby objęte obowiązkową kwarantanną przebywają w swoich domach.

Policjanci z Suwałk przez kilka dni kontrolowali dwóch mężczyzn, który powinni przebywać w domu z powodu obowiązkowej kwarantanny. Za każdym razem 30 i 33-latka nie było w swoich domach.

– Dodatkowo suwalczanie nie odbierali telefonów od próbujących się z nimi skontaktować funkcjonariuszy policji – informuje oficer prasowy KMP w Suwałkach. – W tej sprawie policjanci prowadzą postępowania o wykroczenia nieprzestrzegania nakazów i zakazów.
Źródło info i foto: se.pl

Meksyk: Tłum spalił żywcem mężczyznę podejrzanego o zgwałcenie i zamordowanie 6-letniej dziewczynki

Mieszkańcy jednej z gmin Meksyku postanowili sami wymierzyć sprawiedliwość mężczyźnie podejrzanemu o zgwałcenie i zamordowanie sześcioletniej dziewczynki. Jak podają lokalne media, mieszkańcy wspólnoty przywiązali go do słupa, a następnie oblali benzyną i podpalili. Alfredo Roblero został oskarżony o zgwałcenie i zabicie sześcioletniej dziewczynki o imieniu Jarid w gminie Cacahoatan, położonej południowym stanie Chiapas. Zaginięcie dziewczynki zgłoszono w czwartek. Następnego dnia policjanci znaleźli ją martwą.

Na wieść o zbrodni mieszkańcy gminy postanowili wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę. Ciotka zamordowanej dziewczynki chciała podobno wydać podejrzanego policji, ale usłyszała od ludzi, że Roblero nie opuści gminy żywy.

Jak informują lokalne media, mężczyzna został pobity przez tłum i przywiązany do słupa. Następnie oblano go benzyną i podpalono. Na miejsce miała zostać wezwana policja, ale życia Roblero nie udało się już uratować. W sprawie śmierci mężczyzny prowadzone jest dochodzenie.

Po wydarzeniach w Cacahoatan władze Chiapas wydały oświadczenie, w którym przypomniały obywatelom, że nie mogą oni sami wymierzać kary podejrzanym.
Źródło info i foto: TVP.info

Seria włamań i kradzieży pod Warszawą

Seria włamań w Starych Babicach pod Warszawą. Tylko w ciągu ostatniego miesiąca zanotowano tam kilkadziesiąt kradzieży. Sprawcy wchodzą do domów nawet, podczas obecności właścicieli. Przerażeni mieszkańcy organizują sąsiedzkie patrole, publikują zdjęcia i filmy z włamań.

– Sposób działania jest zawsze taki sam. Wtargnięcie na działkę i obserwacja, czy ktoś jest w budynku. Jeżeli ktoś jest i widać, że mieszkańcy idą spać, nie stanowi to żadnego problemu. Wybijają okna, aby wtargnąć do domu – powiedział Polsat News Władysław Bołoz, mieszkaniec gminy.

Mieszkańcy publikują nagrania włamań. Zobaczcie, jak zachowują się złodzieje, wiedząc że w budynku śpią 3 inne osoby:

Wójt apeluje do Komendanta Głównego Policji

Wójt gminy Sławomir Sumka zwrócił się z prośbą o interwencję do komendanta głównego policji. Na teren gminy skierowano więcej patroli. Funkcjonariusze zachęcają, aby informować ich o wszystkich sytuacjach, które mogą naprowadzić na trop sprawców. Patrole organizują też sami mieszkańcy.

Za wskazanie sprawców wyznaczono nagrodę w wysokości 10 tys. złotych.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Rosja: Zamordował 9-latkę w drodze do szkoły. Ludzie żądają wydania zatrzymanego

Zabójstwo dziewięcioletniej dziewczynki w rosyjskim Saratowie wstrząsnęło lokalną społecznością. Do tragedii doszło w połowie tygodnia. W ostatnich miesiącach zginęło w obwodzie saratowskim czworo dzieci. Władze lokalne obiecują wzmocnienie bezpieczeństwa dróg do wszystkich szkół. 

Do zamordowania dziewczynki przyznał się 35-letni mieszkaniec Saratowa, w przeszłości sześciokrotnie karany za kradzieże i gwałty.

Dziewięciolatka szła 9 października do szkoły przez zaniedbany teren zastawiony garażami. W jednym z nich znajdował się zabójca. Po informacji o zaginięciu dziecka do trwających dwa dni poszukiwań włączyło się wielu mieszkańców – łącznie ponad tysiąc osób. Gdy podano informację o śmierci dziewczynki, tłum pod posterunkiem policji żądał wydania zatrzymanego.

Od początku września było to już czwarte zabójstwo dziecka na terenie obwodu saratowskiego. Przypadki te nie są powiązane, ale zdaniem mieszkańców łączy je brak działań ze strony policji, która nie kontroluje, co robią zwolnieni z więzień recydywiści.

Ludzie mówią też o upadku infrastruktury miejskiej. Od lat w lokalnych mediach zwracano uwagę, że zły stan dróg skłania do chodzenia na skróty przez tereny zastawione szeregiem garaży i inne niezbyt bezpieczne miejsca. Po zabójstwie dziewczynki dziennikarze zauważyli, że trasą, którą szła, nadal chodzą do szkoły inne dzieci.

Mieszkańcy Saratowa opublikowali w internecie kilka petycji o przywrócenie kary śmierci. Ankietę z pytaniem o przywrócenie tego wymiaru kary ogłosiła niższa izba parlamentu Rosji, Duma Państwowa, na portalu społecznościowym Vkontakte. Do soboty rano na ankietę odpowiedziało około 67 tys. osób, 80 pro. z nich poparło karę śmierci za zabójstwo dzieci i pedofilię.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Palermo: Zwłoki 44-letniej Polki z obrażeniami głowy. Partner przyznał, że ją uderzył

Ciało kobiety z obrażeniami głowy znaleziono w mieście Palermo na Sycylii. Jak informuje włoski dziennik „La Reppublica”, ofiarą jest 44-letnia Polka. Zwłoki znaleźli mieszkańcy dzielnicy Noce. Policjanci ustalili, że kobieta mieszkała niedaleko miejsca, gdzie porzucono jej ciało.

Media informują, że niedługo przed śmiercią między nią a jej partnerem, 44-letnim Włochem, miało dojść do kłótni. Mężczyzna zeznał, że uderzył kobietę w twarz, a ona wyszła z domu. Śledczy sprawdzają, czy przyczyną śmierci był wypadek, czy działanie osób trzecich. Prokuratura zarządziła przeprowadzenie sekcji zwłok.
Źródło info i foto: TVP.info

Mieszkańcy jednej z wsi w Wielkopolsce mieli terroryzować mieszkańców. Usłyszeli zarzuty

Zarzuty m.in. pobicia, gróźb, wymuszeń rozbójniczych, zmuszania do określonych zachowań, rozbojów, posiadania i udzielania narkotyków usłyszało dwóch mieszkańców gminy Łobieżnica (woj. wielkopolskie), którzy mieli od dłuższego czasu terroryzować mieszkańców wsi, w której mieszkali. Obaj trafili do aresztu.

Policjanci z Wyrzysku oraz Łobżenicy otrzymali niepokojące informacje o tym, że dwóch mężczyzn terroryzuje mieszkańców jednej z wsi znajdującej się na terenie gminy Łobżenica. Sprawcy mieli m.in. bić sąsiadów, wyłudzać od nich pieniądze, grozić podpaleniem, wywozić do lasu i tam pozostawiać.

Bili, straszyli i mieli narkotyki

Mundurowi zatrzymali dwóch mężczyzn w wieku 30 i 32 lat. Usłyszeli oni m.in. zarzuty pobicia, gróźb, wymuszeń rozbójniczych, zmuszania do określonych zachowań, rozbojów, posiadania i udzielania narkotyków. Na wniosek policji z Wyrzysku oraz Prokuratury Rejonowej w Złotowie, sąd zastosował wobec zatrzymanych mężczyzn środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na 3 miesiące.

Mężczyznom grozi kara do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Tysiące osób oddały hołd zamordowanemu prezydentowi Gdańska

W kilkudziesięciu polskich miastach odbyły się marsze milczenia w hołdzie tragicznie zmarłemu prezydentowi Gdańska, Pawłowi Adamowiczowi. Mieszkańcy Warszawy, Gdańska, Lublina, Wrocławia czy Poznania wyszli na ulice z transparentami „Stop nienawiści”.

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, w poniedziałek wieczorem w kilkudziesięciu polskich miastach odbyły się wiece pamięci w hołdzie tragicznie zmarłego Pawła Adamowicza. Prezydent Gdańska został zaatakowany przez nożownika podczas 27. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w niedzielę wieczorem. Zmarł w poniedziałek po południu w wyniku odniesionych ran.

Paweł Adamowicz nie żyje. Marsze milczenia pod hasłem „Stop nienawiści”

Uczestnicy protestów składali na ulicach znicze i mieli przy sobie transparenty z napisem „Stop nienawiści”. W Gdańsku wiec milczenia odbył się przy ulicy Długi Targ. Tysiące gdańszczan zgromadziło się tam, by oddać hołd tragicznie zmarłemu prezydentowi.

W wiecu brał udział Donald Tusk, który na wieść o śmierci Pawła Adamowicza przyleciał z Brukseli do Trójmiasta.

– Drogi Pawle, jesteśmy tu z Tobą, twoi przyjaciele. Przyszliśmy tu jako gdańszczanie. Każdy pamięta Cię od młodości. Byłeś zawsze tam gdzie trzeba było pokazać dobrą i odważną twarz, gdzie trzeba było stawić czoła złu. Dla Ciebie i dla nas wszystkich obronimy nasz Gdańsk, naszą Polskę, naszą Europę przed nienawiścią, pogardą, i przemocą. Obiecujemy Ci to, Pawle, żegnaj – mówił Donald Tusk.

Marsz w ojczystym mieście prezydenta Adamowicza zwieńczyło wzruszające wykonanie utworu „The sound of silence”, który rozbrzmiał na gdańskiej starówce.

Marsz pamięci Pawła Adamowicza odbył się także na placu Defilad w Warszawie, gdzie jeszcze poprzedniego dnia mieszkańcy świętowali 27. finał WOŚP. Tłumy uczestników marszu z transparentami „Stop agresji!” i serduszkami WOŚP w milczeniu przeszły z placu Defilad przeszli przed gmach Zachęty, gdzie blisko sto lat temu został zamordowany Gabriel Narutowicz.

W marszu uczestniczył m.in. prezydent Rafał Trzaskowski, który po śmierci prezydenta Gdańska ogłosił w Warszawie trzydniową żałobę narodową.

– Dziś właściwie nie ma słów na to, co się stało. Nasze myśli w tej chwili są z rodziną, najbliższymi i przyjaciółmi pana prezydenta Pawła Adamowicza – mówił Rafał Trzaskowski. Na koniec tysiące uczestników marszu wspólnie odśpiewały hymn Polski.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zatrzymany bił ciężarną i groził śmiercią mieszkańcom bloku

Policja zatrzymała podejrzanego o pobicie ciężarnej kobiety i dwóch mężczyzn. Cała trójka została zaatakowana w jednym ze śródmiejskich bloków. Zatrzymany miał też grozić śmiercią lokatorom i terroryzować przypadkowe osoby. Do jednego ze śródmiejskich bloków policjanci zostali wezwani w niedzielę wieczorem. Zaalarmowali ich przerażeni mieszkańcy.

– Z relacji świadków wynikało, że najpierw napastnik zakrwawiony i bez koszulki wtargnął do przypadkowego mieszkania. Tam uderzył w głowę jednego z lokatorów, pozostałym groził śmiercią – opisuje Robert Szumiata z Komendy Rejonowej Policji w Śródmieściu.

Atak na ciężarną

Dodaje, że gdy pokrzywdzonym udało się wypchnąć mężczyznę z mieszkania, zaatakował on ciężarną kobietę wsiadającą do windy. – Rzucił się na nią, bijąc 28-latkę pięściami po twarzy, głowie i klatce piersiowej – mówi Szumiata.

Na tym się nie zakończyło. Zanim policjanci dotarli na miejsce, 35-latek miał jeszcze terroryzować napotkanych na klatce mieszkańców i uderzyć jednego z mężczyzn, który zareagował na wołanie o pomoc i usiłował pomóc kobiecie w ciąży.

– Na klatce schodowej policjanci obezwładnili i zatrzymali agresywnego 35-latka. Udzielili też pierwszej pomocy pokrzywdzonym i wezwali pogotowie ratunkowe – dodaje oficer prasowy.

Zatrzymany usłyszał w sumie sześć zarzutów. Grozi mu do trzech lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: tvnwarszawa.tvn24.pl

Wielka Brytania: Szybciej dostaniesz kokainę niż pizzę. Nie ma problemu z dostępem do narkotyków

Mieszkańcy Wielkiej Brytanii nie mają problemu z dostępem do narkotyków. Około 37 proc. badanych stwierdziło, że może dostać kokainę w ciągu 30 minut. Z przeprowadzonego badania wynika, że 36,8 proc. ankietowanych w Anglii i 37,4 proc. respondentów ze Szkocji może otrzymać narkotyki w ciągu 30 minut. Oznacza to piąte i szóste miejsce w światowym rankingu.

Dla porównania 12,2 proc. Anglików i 19,8 proc. Szkotów stwierdziło, że w podobnym czasie może być do nich dostarczona pizza. Łącznie z 15 tysięcy przebadanych osób zażywających kokainę 30,3 proc. stwierdziło, że może otrzymać narkotyki w ciągu 30 minut, dla pizzy ten wynik wyniósł 16,5 proc.

Autorzy raportu twierdzą, że dealerzy narkotyków walczą o klientów nie tylko w kwestii jakości sprzedawanego produktu, ale także czasu dostawy i łatwości dostępu.

„W wielu miastach objętych monitoringiem tradycyjna sprzedaż uliczna przestaje być atrakcyjna” – informują autorzy raportu.

„W darknecie istnieje możliwość względnie bezpiecznego dostarczenia narkotyków za pośrednictwem skrzynki pocztowej”.

W badaniu wzięło udział 130 tysięcy osób zażywających narkotyki z 44 państw.
Źródło info i foto: rp.pl