Zwłoki 9-latki i jej ojca znalezione w domu w Orzeszu. Ustalono sprawcę masakry?

Straszliwa zbrodnia rozegrała się w Orzeszu (woj. śląskie). W domu jednorodzinnym znaleziono zwłoki 9-letniej dziewczynki i jej 41-letniego ojca. Przeżyła tylko żona mężczyzny. Kto był mordercą – tego w stu procentach jeszcze nie wiadomo.

Najpierw sąsiedzi zauważyli ogień wydobywający się z poddasza domu przy ul. Pocztowej. Natychmiast na miejsce wezwano policję i straż. Gdy śledczy weszli do środka, odkryli przerażający widok. Odnaleźli zwłoki ojca i jego 9-letniej córki. Szymon Sz. miał na ciele liczne rany kłute. Natomiast u dziewczynki nie było żadnych śladów. Niewykluczone, że została uduszona. Zakrwawiona mama 9-latki, Joanna Sz. (41 l.), leżała na tarasie.

Czy to ojciec rodziny pozbawił życia córeczkę, próbował zabić żonę, a następnie sam popełnił samobójstwo? Sąsiedzi nie mogą w to uwierzyć.

– To się w głowie nie mieści. Byli spokojną rodziną, mili, uśmiechnięci ludzie. On pracował w firmie przewozowej, jeździł na tirach. W tym domu mieszkali od kilku lat. Odkupili go jako ruinę i zrobili z niego perełkę – mówią.

W tej chwili śledczy sprawdzają dwa wątki. Nie wykluczają, że sprawcą masakry był ojciec. Po zabójstwie mógł wzniecić pożar, aby zatrzeć ślady, a sam popełnić samobójstwo. Ale bierze się też pod uwagę inny scenariusz! To żona mogła zabić męża i córkę, a potem próbować odebrać sobie życie.

– Na tym etapie śledztwa każda z wersji jest możliwa. Musimy przesłuchać kobietę i innych świadków. Zabezpieczyliśmy nóż, który mógł zostać użyty jako narzędzie zbrodni – mówi prok. Tomasz Rygiel, szef prokuratury w Mikołowie.

Sekcja zwłok ofiar odbędzie się w czwartek rano.
Źródło info i foto: Fakt.pl

RPA: Morderca Chrisa Haniego, Janusz Waluś nie wróci do Polski

Minister sprawiedliwości RPA zdecydował, że Janusz Waluś nie opuści więzienia – donosi „Rzeczpospolita”. Morderca Chrisa Haniego odsiaduje dożywocie, ale w 2016 roku wydano decyzję o jego zwolnieniu warunkowym.

Janusz Waluś zamordował Chrisa Haniego, lidera partii komunistycznej w Republice Południowej Afryki, 10 kwietnia 1993 roku. Najpierw został skazany na karę śmierci, później zmieniono ją na dożywocie. W ostatnich latach wracała za to sprawa tego, że Waluś wyrażał chęci powrotu do Polski. W szczególności, że w 2016 roku sąd w RPA zdecydował o zwolnieniu warunkowym dla mordercy.

Oprotestował to ówczesny minister sprawiedliwości, a batalie na salach sądowych trwały w najlepsze. „Nowe rozdanie” miała dać Walusiowi zmiana na tym stanowisku. Temat wrócił, gdy ministrem sprawiedliwości został Ronald Lamola. Wówczas „Rzeczpospolita” opisywała, że sprawa wróciła, a w trakcie kolejnych sądowych rozpraw Waluś zrzekł się obywatelstwa RPA, co miało pomóc w powrocie do Polski.

12 grudnia 2019 roku – opisuje „Rzeczpospolita” – Sąd Najwyższy RPA nakazał ministrowi sprawiedliwości ponownie rozpatrzyć decyzję o odmowie zwolnienia Walusia. W poniedziałek ostateczną decyzję podjął Ronald Lamola – nie wyraził zgody na zwolnienie mordercy Haniego. Cytowany przez dziennik Lamola uzasadniał to tak: – Umieszczenie przestępcy Walusia na zwolnieniu warunkowym zniweczyłoby surowość, o którą zabiegał skazujący go sąd.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Tennesse: Stracono wielokrotnego mordercę

W stanie Tennessee na wschodzie USA stracono wielokrotnego mordercę, który dostał karę śmierci za zabójstwo współwięźnia w 1985 roku. Gubernator nie ułaskawił go i nie uznał za okoliczność łagodzącą zeznań byłych strażników, którzy twierdzili, że skazany uratował im życie.

Stan Tennessee przywrócił najwyższy wymiar kary w sierpniu 2018 roku. Od tego czasu łącznie ze straconym w czwartek 58-letnim Nicholasem Toddem Suttonem przeprowadzono egzekucje siedmiu osadzonych – wylicza portal dziennika „USA Today”.

Do więzienia Sutton trafił jako 19-latek z wyrokiem dożywocia za zabicie swojej babci. Przyznał się później również do zamordowania dwóch innych osób, w tym swojego przyjaciela z dzieciństwa, za co otrzymał karę podwójnego dożywocia.

Na karę śmierci został skazany w 1985 r. za zabicie współwięźnia.

Gubernator stanu Tennessee Bill Lee nie skorzystał z prawa łaski. We wniosku o ułaskawienie oceniono, że morderca „przeszedł przemianę osobowości” i podkreślano, że uratował życie trzem strażnikom więziennym.

Jeden z nich przyznał, że stało się tak podczas zamieszek w zakładzie karnym w 1985 roku. Grupa pięciu więźniów, uzbrojona z noże i inną broń, otoczyła mnie i próbowała wziąć za zakładnika. Nick i inny współwięzień postawili się im, wynieśli mnie w bezpieczne miejsce (…)” – oświadczył emerytowany strażnik więzienny, cytowany przez portal CNN. „Zawdzięczam moje życie Nickowi Suttonowi – zaznaczył.

W stolicy stanu Nashville, przed budynkiem, gdzie na krześle elektrycznym przeprowadzono egzekucję skazańca, od czwartkowego popołudnia zbierali się przeciwnicy kary śmierci. Wielu z nich modliło się za skazanego. Do rezygnacji z kary głównej apelowała też część rodzin osób zabitych przez Suttona.

Stracony mężczyzna na ostatni posiłek poprosił o kotlety schabowe, ziemniaki oraz ciasto brzoskwiniowe z lodami waniliowymi.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Bilans ofiar ataków w Hanau rośnie, sprawca nagrał film

Mężczyzna, który – jak wcześniej informowano – prawdopodobnie zamordował w Hanau dziewięć osób, został w czwartek rano znaleziony martwy w swoim mieszkaniu. Policja wychodzi z założenia, że morderca działał sam, a następnie popełnił samobójstwo. Według najnowszych doniesień z Niemiec, liczba ofiar śmiertelnych masakry wzrosła już 11. Wiele osób w stanie krytycznym przebywa pod opieką lekarzy w szpitalu.

Prawdopodobny sprawca został znaleziony martwy w swoim domu w Hanau. Specjalne oddziały interwencyjne policji odkryły tam też inne ciało. Dochodzenie jest w toku. Obecnie nic nie wskazuje na to, że są inni sprawcy

11 osób nie żyje, pięć jest ciężko rannych – to bilans nocnej masakry w zachodnioniemieckim, 100-tysięcznym mieście Hanau w Hesji, niedaleko Frankfurtu nad Menem. Wśród zabitych jest sprawca ataków na dwie palarnie fajek wodnych. Stan przebywających w szpitalu ciężko rannych osób jest krytyczny – liczba śmiertelnych ofiar strzelaniny może więc nadal wzrastać.

Sprawcę znaleziono martwego

Wszystko wskazuje na to, że zamachowiec popełnił samobójstwo. Z ustaleń dziennika „Bild” wynika, że był on obywatelem Niemiec i miał pozwolenie na broń myśliwską. W samochodzie mężczyzny znaleziono amunicję. Według policji do pierwszej strzelaniny w barze z fajkami wodnymi w śródmieściu Hanau doszło w środę ok. godz. 22. Do baru wtargnął zamachowiec i zastrzelił z pistoletu trzy osoby.

Drugi atak miał miejsce kilkanaście minut później, w podobnym barze oddalonym o 2,5 km, w dzielnicy Kesselstadt. Tutaj napastnik zastrzelił pięć osób, a pięć ranił. Jedna z nich zmarła w szpitalu. Z nieoficjalnych informacji niemieckich mediów wynika, że sprawca nagrał wideo, w którym przyznaje się do zamachów. Zostawił też pożegnalny list. Te informacje jednak nie zostały jeszcze oficjalnie potwierdzone
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Tobias R. sprawcą ataków w Hanau. Policja podała motyw mordercy

Morderca, który w środę wieczorem zabił dziewięć osób w mieście Hanau, działał z pobudek radykalnie prawicowych – wynika z ustaleń dziennika „Bild”. Zostawił on list i nagranie wideo, w których przyznaje się do winy. Policja nie upubliczniła treści listu i nagrania, ale z informacji, do których dotarł tabloid, wynika, że morderca, Tobias R., prezentuje w nich „poglądy, z których wiele ma charakter skrajnie prawicowy”.

Mężczyzna został znaleziony w czwartek rano martwy w swoim mieszkaniu. Policja wychodzi z założenia, że morderca działał sam, a następnie popełnił samobójstwo.

„Prawdopodobny sprawca został znaleziony martwy w swoim domu w Hanau. Specjalne oddziały interwencyjne policji odkryły tam też inne ciało. Dochodzenie jest w toku. Obecnie nic nie wskazuje na to, że są inni sprawcy” – napisała policja na Twitterze.

Z ustaleń „Bilda” wynika, że był on obywatelem Niemiec i miał pozwolenie na broń myśliwską. W samochodzie mężczyzny znaleziono amunicję. Według policji do pierwszego ataku na bar z fajkami wodnymi w śródmieściu Hanau doszło w środę ok. godz. 22. Drugi atak miał miejsce kilkanaście minut później, w podobnym barze oddalonym o 2,5 km, w dzielnicy Kesselstadt.

Rzecznik rządu RFN Steffen Seibert złożył w czwartek kondolencje rodzinom ofiar. Hanau położone jest ok. 20 kilometrów na wschód od Frankfurtu nad Menem i ma prawie 100 tys. mieszkańców.
Źródło info i foto: interia.pl

Co dalej z 14-letnim mordercą z Chełma?

Makabryczne morderstwo w Chełmie na Lubelszczyźnie wstrząsnęło całym miastem i regionem. Prokuratura zakończyła swoje działania na tym etapie, a teraz 14-letnim zabójcą zajmie się sąd. Co dalej z Łukaszem W.? Chłopak wyszedł ze szpitala i trafił do schroniska dla młodzieży.

Nastolatek zamordował swoją przybraną matkę i ranił jej syna. Od makabrycznego morderstwa w Chełmie minął blisko tydzień. 14-letnim zabójcą zajmie się teraz sąd rodzinny. Co dalej z Łukaszem W.? Jaką karę poniesie?

Przypomnijmy: do zbrodni doszło w minioną sobotę. Chłopak zadźgał nożem macochę i poważniej ranił przybranego, 18-letniego brata. Okazuje się, że… fascynowali go inni mordercy! Tuż przed zbrodnią napisał w internecie, że „pora zabijać”.

Po zbrodni został zatrzymany i w niedzielny poranek trafił do szpitala, był ranny. W środę został przewieziony dla schroniska dla nieletnich, gdzie poczeka na proces.

Prokuratura Rejonowa w Chełmie, która zajmuje się sprawą, przekazała już akta Łukasza W. do Sądu Rodzinnego i Nieletnich. To on zadecyduje o tym, jaką karę poniesie 14-latek. Grozi mu m.in. pobyt w zakładzie poprawczym
Źródło info i foto: se.pl

Włochy: Morderstwo 51-letniej Polki w Weronie. Sprawca sam zgłosił się na policję

51-letnia Polka została zamordowana w Weronie. Ciało znalazła lokalna policja w mieszkaniu kobiety. Do zabójstwa przyznał się 41-letni mężczyzna pochodzący z Tunezji. Morderca sam zgłosił się na komendę policji w Genui. Do informacji publicznej lokalne media podały informacje o zabójstwie 51-letniej kobiety z Polski. Ciało kobiety zostało znalezione w jej mieszkaniu na północy Włoch. 51-letnia Polka została zamordowana w Weronie.

Morderca sam zgłosił się na policję

Do zabójstwa przyznał się 41-letni mężczyzna pochodzący z Tunezji. Sam zgłosił się na komendę policji w Genui, gdzie przyznał się do zabójstwa kobiety. Został aresztowany przez lokalną policję. Obecnie trwa wyjaśnianie okoliczności zbrodni. Według pierwszych ustaleń do zabójstwa doszło podczas awantury w nocy z niedzieli na poniedziałek.
Źródło info i foto: se.pl

Seryjny morderca i pedofil Henryk Kukuła nie wyjdzie na wolność

Henryk Kukuła trafi do ośrodka dla „bestii” w Gostyninie. Ta decyzja to wielki sukces Faktu, który jako pierwszy przypomniał po latach zbrodnie zapomnianego groźnego mordercy. To dziennikarz Faktu, który nadał Kukule jego pseudonim, interweniował w Ministerstwie Sprawiedliwości, pytając o możliwość odizolowania go od społeczeństwa w Gostyninie. Po latach te starania zostały uwieńczone sukcesem. Bliscy pierwszej ofiary, którzy o wszystkim dowiedzieli się od nas, nie kryli wzruszenia.

– Henryk Kukuła to morderca, pedofil o odchyleniu sadystyczno-nekrofilskim i gwałciciel. Lekarze opisują go jako osobę, która już zawsze będzie zagrożeniem dla innych. Zabił czwórkę dzieci, troje z nich gwałcąc, wielokrotnie przejawiał agresję m.in. atakując za kratami więźniów, a nawet strażnika i chwalił się przestępstwami, za które go nie skazano. Pomimo tego, już niedługo może wyjść na wolność – tymi słowami zaczynał się reportaż Fakt24 z czerwca 2017 roku, który przybliżał sylwetkę czterokrotnego mordercy, Henryka Kukuły.

To właśnie w tym artykule Henryk Kukuła został określony mianem „Monstrum z Chorzowa”, które przylgnęło do niego, gdyż dokładnie opisywało jego osobę. Choć Kukuła starał się zablokować dziennikarskie śledztwo, m.in. zakazując strażnikom udzielania Maciejowi Molendzie informacji na jego temat, to nie udało mu się zablokować publikacji. Po pierwszej części materiału o Kukule pojawiła się druga, w której informowano o piśmie dziennikarze do Ministerstwa Sprawiedliwości, a także odpowiedzi, jaką ministerstwo udzieliło.

„Skazany Henryk K. odbywa karę 25 lat pozbawienia wolności. Z uwagi na zdiagnozowane zaburzenia odbywa ją w oddziale terapeutycznym. Koniec kary przypada na rok 2020. W ocenie psychologa po zakończeniu odbywania kary konieczne będzie prowadzenie wieloletnich, kompleksowych oddziaływań terapeutycznych, z uwzględnieniem psychoterapii oraz farmakoterapii (zgodnie z zaleceniami z opinii seksuologicznej) w stacjonarnej placówce leczniczej. Dyrektor zakładu karnego może wystąpić z wnioskiem do sądu o umieszczenie Henryka K. w ośrodku dopiero na 8 miesięcy przed przewidywanym końcem kary. Sąd po wydaniu opinii biegłych psychiatrów i seksuologa może skierować skazanego do Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym lub orzec zastosowanie nadzoru prewencyjnego sprawowanego przez policję” – czytaliśmy w odpowiedzi ministerstwa na pismo Faktu.

Oto druga część reportażu o Henryku Kukule

Po latach okazało się, że ministerstwo przychyliło się do tej prośby i Henryk Kukuła zostanie odizolowany od społeczeństwa, trafiając do ośrodka w Gostyninie. Decyzję taką podjął Sąd Okręgowy w Rzeszowie na wniosek dyrektora zakładu, w którym przebywa Kukuła. W rozmowie z Fakt24, siostrzenica pierwszej ofiary nie kryła radości. „Bardzo dziękujemy. To naprawdę wspaniała wiadomość” – powiedziała w rozmowie z Faktem.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Berlin: Tajemnicza zabójstwo Czeczena. Sprawca nie działał sam?

Najnowsze ustalenia Niemieckiej Federalnej Prokuratury Generalnej (GBA) wskazują na to, że Wadim Krasikow, rosyjski zabójca, który zamordował w sierpniu w Berlinie pochodzącego z Gruzji Czeczena, nie działał sam. Śledczy zakładają, że musiał mieć co najmniej jednego pomocnika.

Zdaniem GBA, nie jest możliwe, by morderca, który przyjechał do Berlina dzień przed dokonaniem zabójstwa sam śledził swoją ofiarę, ustalił jakie są jej zwyczaje i opracował plan ucieczki. Ktoś musiał mu też dostarczyć broń. Prokuratura zakłada, że Krasikow, który 23 sierpnia zastrzelił w berlińskiej dzielnicy Moabit Zelimchana Changoszwilego miał w niemieckiej stolicy przynajmniej jednego wspólnika.

Przedstawiciel GBA poinformował o tym w środę deputowanych do Bundestagu podczas posiedzenia komisji spraw wewnętrznych. Nie było ono otwarte dla publiczności, ale posłowie zrelacjonowali jego przebieg mediom.

Podejrzenie, że Krasikow nie działał w Niemczech sam nie jest nowe. Tydzień po śmierci Changoszwilego przekonywał o tym Ekkehard Maass, prezes Niemiecko-Kaukaskiego Towarzystwa w Berlinie (DKG), a prywatnie dobry znajomy zamordowanego.

Killer przyjechał do Berlina w przeddzień zabójstwa. Świadczy to o tym, że ktoś za niego przeprowadził zwiad i dostarczył mu informacji o przyzwyczajeniach i zwyczajach ofiary. Najprawdopodobniej byli to mieszkający w Berlinie Czeczeni sympatyzujący z Ramzanem Kadyrowem – mówił Maass, który znakomicie orientuje się w podziałach wśród czeczeńskiej diaspory w Niemczech.

Dwa razy uniknął śmierci

Changoszwili brał czynny udział w drugiej wojnie czeczeńskiej w oddziale dowódcy polowego Szamila Basajewa. Podczas rosyjskiej agresji na Gruzję w 2008 roku zorganizował oddział 200 ochotników do walki z siłami Kremla. Dwukrotnie uchodził z życiem przed zamachowcami – w 2009 i 2015 roku. Od 2017 roku starał się o azyl w Niemczech, ale jego wniosek został odrzucony. Changoszwili był uważany przez Urząd Ochrony Konstytucji (kontrwywiad) za niebezpiecznego islamistę.

Wkrótce po dokonaniu morderstwa berlińska policja zatrzymała obywatela Rosji Wadima Krasikowa, który posługiwał się fałszywym paszportem wystawionym na „Wadima Sokołowa”. Rosyjska „Nowaja Gazieta” ustaliła, że mężczyzna brał udział w zabójstwie dwóch rosyjskich biznesmenów w Karelii i Moskwie w 2007 i 2013 roku.

W 2015 roku krajowe i międzynarodowe listy gończe za nim zostały jednak wycofane. W tym samym roku dostał on paszport na nazwisko „Sokołow”. „Nowaja Gazieta” informuje, że kiler utrzymywał kontakty z funkcjonariuszami elitarnej jednostki antyterrorystycznej rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) – Wympieł.

Zbrodnia na zamówienie?

W środę w ubiegłym tygodniu niemiecka Federalna Prokuratora Generalna przejęła śledztwo w sprawie zabójstwa Changoszwilego, podejrzewając, że mogło ono zostać dokonane na zlecenie organów państwowych Federacji Rosyjskiej lub wchodzącej w jej skład Republiki Czeczeńskiej. Również w środę niemieckie MSZ poinformowało, że uznało ze skutkiem natychmiastowym za osoby niepożądane dwóch rosyjskich dyplomatów. Tego samego dnia Merkel potwierdziła, że powodem wydalenia dyplomatów był brak współpracy Rosji w wyjaśnianiu morderstwa.

W odpowiedzi MSZ Rosji wezwało na dywanik niemieckiego ambasadora w Moskwie. Ambasadorowi wręczono notę protestacyjną w związku z uznaniem przez władze Niemiec na początku grudnia dwóch pracowników ambasady Rosji w Berlinie za osoby niepożądane. MSZ Rosji oznajmiło w czwartek, że decyzja władz niemieckich jest „bezpodstawna”. Oświadczyło, że uznanie za osoby niepożądane pracowników ambasady Niemiec następuje na zasadzie wzajemności.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ząbkowice Śląskie: 18-latek podejrzany o zabójstwo rodziców i brata

Rodzinna tragedia w Ząbkowicach Śląskich (woj. dolnośląskie)! 18-letni Marceli zadzwonił na policję twierdząc, że obcy mężczyzna włamał się do jego domu, a potem zamordował jego rodziców i 7-letniego brata. Jednak gdy policjanci dotarli na miejsce i zaczęli z nim rozmawiać, przyznał się, że sam zabił swoich bliskich. Na razie nie wiadomo, dlaczego zrobił coś tak potwornego.

Do tej makabrycznej zbrodni doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek w Ząbkowicach Śląskich. Jak podaje radio RMF FM, mordercą jest najprawdopodobniej 18-letni Marceli C. Chłopak powiadomił służby, że ktoś włamał się do jego domu i zamordował trzy osoby: kobietę i mężczyznę w wieku 48 lat i 7-letnie dziecko.

Dopiero gdy policjanci przyjechali na miejsce, 18-latek miał przyznać się, że to on odpowiada za masakrę. Podobno wskazał nawet, gdzie zakopał ubranie i narzędzie zbrodni. Służby na razie jednak nie zdradzają szczegółów. – Potwierdzam, że doszło do zdarzenia. Nie żyją trzy osoby, dwoje dorosłych i 7-letnie dziecko. Zatrzymano młodego mężczyznę, który jest podejrzewany o dokonanie zbrodni – mówi kom. Ilona Golec z ząbkowickiej policji.

Młody mężczyzna dziś zostanie przesłuchany. Będziemy wracać do szczegóły tej przerażającej historii.
Źródło info i foto: Fakt.pl