Sprawa zabójstwa 20-letniej Zyty Michalskiej zostanie rozwiązana?

Policjanci z poznańskiego Archiwum X proszą o kontakt osoby mające jakiekolwiek informacje na temat zabójstwa 20-letniej Zyty Michalskiej. Młoda kobieta została zabita w 1994 roku w Mikuszewie (pow. wrzesiński, woj. wielkopolskie). Do dziś nie wiadomo, kim są jej mordercy. 20-letnia Zyta Michalska zginęła w Mikuszewie pod Wrześnią w 1994 roku. Sprawcy zbrodni sprzed 26 lat do dziś nie zostali ustaleni.

Młoda kobieta była absolwentką wrzesińskiego liceum, a w Poznaniu uczęszczała na kurs języka angielskiego.

„3 kwietnia 1994 roku, w niedzielę, dziewczyna wyszła z domu i ślad po niej zaginął. Następnego dnia, 800 metrów od domu w lesie zostało znalezione jej ciało z poważnymi obrażeniami głowy. Policjanci rozpoczęli śledztwo pod kątem zabójstwa” – mówi kom. Maciej Święcichowski z zespołu prasowego wielkopolskiej policji .

Na miejscu zbrodni przeprowadzono oględziny i zabezpieczono ślady. „Przesłuchano wiele osób mogących mieć jakiekolwiek informacje dotyczące tego zdarzenia. Po dłuższym czasie sprawa została umorzona ze względu na niewykrycie sprawcy” – dodał Święcichowski.

Policjanci z poznańskiego Archiwum X nadal interesują się tą sprawą. Stąd ich apel o zgłaszanie się świadków mogących pomóc w prowadzonym śledztwie. Policja nie ujawnia, czy funkcjonariusze ustalili jakiekolwiek nowe okoliczności zabójstwa 20-latki. Jeśli ktoś posiada jakiekolwiek informacje na temat tego zabójstwa Zyty, jest proszony o kontakt pod numerem telefonu: 609-802-196
Źródło info i foto: RMF24.pl

Sprawa brutalnego morderstwa na Nowowiejskiej. Nowe fakty

W mieszkaniu na Nowowiejskiej w Warszawie znaleziono ciało Moniki i jej 3-letniego synka Oskara. Makabrycznej zbrodni dokonał Artur K. (42 l.), który wyszedł na przepustkę. Mężczyzna miał bogatą kartotekę, był już skazany za zabójstwo swojej poprzedniej partnerki. Przed kilkoma miesiącami zapadł wyrok w tej bulwersującej sprawie. Mordercę skazano na dożywocie z możliwością ubiegania się o warunkowe zwolnienie po 40 latach. To jednak nie koniec sądowej batalii. Szykuje się apelacja.

Tragiczne zdarzenia rozegrały się 8 września 2018 roku. Tego dnia Artur K. (42 l.), który odbywał 15-letni wyrok za zabójstwo swojej poprzedniej partnerki, wyszedł na kolejną przepustkę. Mężczyzna pokierował swe kroki do mieszkania na Nowowiejskiej w Warszawie. Tam mieszkała jego narzeczona Monika († 35 l.) i jej synek Oskar († 3 l.). Para poznała się na portalu społecznościowym i szybko się zaręczyła. Artur K. utrzymywał, że jest zakochany w Monice, dbał o jej synka. Jak więc wytłumaczyć tę okrutną zbrodnię, której się dopuścił 42-latek?

Artur K. – jak ustalił sąd – gołymi rękami udusił swoją narzeczoną. Kiedy Monika straciła przytomność, włożył jej do ust ścierkę i ręcznik. To samo zrobił z 3-letnim Oskarkiem. Po dokonaniu zbrodni 42-latek zgłosił się na policję.

W trakcie śledztwa okazało się, że zwyrodnialec, który udusił swoją poprzednią partnerkę i ma bogatą kartotekę kryminalną, podczas odbywania kary wychodził ponad 90 razy na przepustki. To wtedy zaczął się spotykać z Moniką.

Wyrok dla bestii

Na początku grudnia 2019 roku Sąd Okręgowy w Warszawie skazał Artura K. na karę dożywotniego więzienia z możliwością ubiegania się o warunkowe zwolnienie po 40 latach. To najwyższa możliwa kara w polskim wymiarze sprawiedliwości. Dodatkowo nakazał wypłacenie odszkodowania dla matki, siostry i brata Moniki oraz ojca zabitego Oskara w kwocie 300 tys. złotych. Wyrok nie jest prawomocny.

Jak podkreślał sąd, Artur K. to wielokrotny morderca, z obszerną kartoteką kryminalną. 42-latek prawie dwie dekady temu należał do jednej z najbardziej brutalnych zorganizowanych grup przestępczych, kierowanej przez Janusza G. ps. „Graf” vel „Dziadunio”, która ma na koncie wymuszenia rozbójnicze czy porwania dla okupu.

Będzie apelacja

Już w czasie mowy końcowej obrończyni Artura K. zwróciła uwagę na to, że oskarżony zaraz po dokonaniu zbrodni poszedł na komisariat, wyraził skruchę i przeprosił rodzinę zabitej kobiety. – Oskarżony podkreślał, że nie był sobą (…) takie zachowanie może świadczyć o rozwijającej się chorobie psychicznej – zaznaczyła aplikant adwokacki Justyna Łusiak.

Jak dowiedziała się Polska Agencja Prasowa, w sprawie wyroku dla mordercy jest apelacja. Pełnomocnik Artura K., adwokat Marek Małecki, przekazał, że przy zbrodni tego kalibru i karze orzeczonej w najsurowszym możliwym wymiarze, tj. dożywotniego pozbawienia wolności, sąd powinien wyjaśnić wszelkie wątpliwości dotyczące stanu zdrowia psychicznego oskarżonego.

– W mojej ocenie opinie zarówno pisemna, jak i ustna opinia uzupełniająca wydane przez powołanych w sprawie biegłych nie sprostały wymaganiom stawianym im przez kodeks postępowania karnego. Opinie są nie tylko niepełne, niejasne i wewnętrznie sprzeczne, ale przede wszystkim sprzeczne z obowiązującą międzynarodową klasyfikacją chorób ICD-10 , w której wyraźnie wyodrębniono objawy pozwalające na rozpoznanie osobowości dyssocjalnej – poinformował PAP adwokat Marek Małecki.

Jak dodał sąd I instancji oddalił wszelkie wnioski dowodowe obrony, zmierzające do przesłuchania w charakterze świadków osób mających bezpośrednią styczność z oskarżonym w okresie jego pobytu w areszcie śledczym w Radomiu. Ich zeznania stanowiłyby dodatkowy, istotny materiał dowodowy, na podstawie którego należałoby przeprowadzić opinię uzupełniającą z udziałem innego zespołu biegłych niż dotychczas.

– W sprawie, gdzie możliwe dotychczasowe błędy diagnostyczne i brak zastosowania skutecznego leczenia wobec osoby, która bezwzględnie tego wymagała, oraz gdzie trzy niewinne osoby zostały pozbawione życia, moim obowiązkiem jako obrońcy, ale także jako człowieka, jest dopełnienie wszelkiej możliwej staranności, aby w zakładzie karnym nie znalazła się osoba, wobec której należy wdrożyć natychmiastowe leczenie psychiatryczne, połączone z odpowiednim leczeniem farmakologicznym, a która może stanowić realne zagrożenie nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla funkcjonariuszy zakładu karnego, do którego trafi – przekazał Małecki.

Dodał, że jeżeli okazałoby się Artur K. jest niepoczytalny, to nie można mówić o spełnieniu funkcji resocjalizacyjnej. – Biorąc pod uwagę, że dotychczasowe podejmowane przez niego decyzje świadczą o ich zupełnej irracjonalności, należy wykorzystać wszelkie przewidziane przez prawo możliwości do wyjaśnienia wątpliwości związanych z jego stanem zdrowia psychicznego, a nie tłumaczyć, że przeprowadzenie kolejnych czynności dowodowych w sprawie spowoduje przedłużenie postępowania, tak jak to argumentował sąd orzekający – wyjaśnił pełnomocnik Artura K.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Tennesse: Stracono wielokrotnego mordercę

W stanie Tennessee na wschodzie USA stracono wielokrotnego mordercę, który dostał karę śmierci za zabójstwo współwięźnia w 1985 roku. Gubernator nie ułaskawił go i nie uznał za okoliczność łagodzącą zeznań byłych strażników, którzy twierdzili, że skazany uratował im życie.

Stan Tennessee przywrócił najwyższy wymiar kary w sierpniu 2018 roku. Od tego czasu łącznie ze straconym w czwartek 58-letnim Nicholasem Toddem Suttonem przeprowadzono egzekucje siedmiu osadzonych – wylicza portal dziennika „USA Today”.

Do więzienia Sutton trafił jako 19-latek z wyrokiem dożywocia za zabicie swojej babci. Przyznał się później również do zamordowania dwóch innych osób, w tym swojego przyjaciela z dzieciństwa, za co otrzymał karę podwójnego dożywocia.

Na karę śmierci został skazany w 1985 r. za zabicie współwięźnia.

Gubernator stanu Tennessee Bill Lee nie skorzystał z prawa łaski. We wniosku o ułaskawienie oceniono, że morderca „przeszedł przemianę osobowości” i podkreślano, że uratował życie trzem strażnikom więziennym.

Jeden z nich przyznał, że stało się tak podczas zamieszek w zakładzie karnym w 1985 roku. Grupa pięciu więźniów, uzbrojona z noże i inną broń, otoczyła mnie i próbowała wziąć za zakładnika. Nick i inny współwięzień postawili się im, wynieśli mnie w bezpieczne miejsce (…)” – oświadczył emerytowany strażnik więzienny, cytowany przez portal CNN. „Zawdzięczam moje życie Nickowi Suttonowi – zaznaczył.

W stolicy stanu Nashville, przed budynkiem, gdzie na krześle elektrycznym przeprowadzono egzekucję skazańca, od czwartkowego popołudnia zbierali się przeciwnicy kary śmierci. Wielu z nich modliło się za skazanego. Do rezygnacji z kary głównej apelowała też część rodzin osób zabitych przez Suttona.

Stracony mężczyzna na ostatni posiłek poprosił o kotlety schabowe, ziemniaki oraz ciasto brzoskwiniowe z lodami waniliowymi.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Lublin: Rafał S. skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo żony

Małżeństwo Eweliny (†27 l.) i Rafała S. (30 l.) nie należało do spokojnych. W ich mieszkaniu w centrum Opola Lubelskiego często dochodziło do awantur, zdarzały się rękoczyny. Rodzice rocznej Lilianki najczęściej kłócili się o pieniądze. W październiku ub. r. doszło do tragedii. W pewnym momencie Rafał S. przewrócił swoją żonę na łóżko, odebrał jej nóż, usiadł na niej i dwukrotnie przeciągnął jej nożem po gardle. Dla pewności zadał jej też siedem ran kłutych. W środę Sąd Okręgowy w Lublinie skazał mordercę.

Finał ostatniej sprzeczki okazał się dramatyczny. Ewelina chwyciła z nóż. Mąż przewrócił ją na łóżko, odebrał nóż, usiadł na niej i dwukrotnie przeciągnął nożem po gardle. Dla pewności zadał jej jeszcze siedem ran kłutych. Nie miała szans na przeżycie.

Sąd nie miał litości

W środę Sąd Okręgowy w Lublinie skazał 30-letniego Rafała S. na 25 lat więzienia za zamordowanie nożem swojej żony, Eweliny. Mężczyzna będzie mógł skorzystać z warunkowego zwolnienia nie wcześniej niż po 17 latach. Poza tym skazany będzie musiał zapłacić 200 tysięcy złotych zadośćuczynienia rocznej córeczce Liliance, oraz 40 tys. zł matce zamordowanej. Wyrok nie jest prawomocny.

– Sąd nie podzielił zapatrywań obrony, jakoby oskarżony działał pod wpływem silnego wzburzenia, czy też w obronie koniecznej (…) Odebrał nóż żonie, w tym momencie nie stwarzała ona żadnego zagrożenia, tak dla niego jak i dla śpiącego w pokoju dziecka, co sugerował oskarżony – przyznała sędzia.

Tak doszło do tragedii

Rafal S. był kierowcą. Jeździł tirami do Niemiec. Nie zarabiał wiele. Przed zabójstwem z własnej winy spowodował poważną stłuczkę, przez którą mógł stracić pracę. – Ewelina opiekowała się córeczką, nie pracowała. Skarżyła się, że nie starcza im na życie – opowiadali nam znajomi kobiety.

W październiku ubiegłego roku małżonkowie wrócili ze spotkania, na którym ustalali szczegóły chrztu córeczki. Położyli Liliankę spać i zaczęli podliczać koszty. W pewnej chwili wybuchła kłótnia.

Rafał S. w sądzie przyznał się do winy, ale nie chciał nic wyjaśniać. Sąd uznał, że zabił żonę umyślnie, a zamiar zabójstwa zrodził się nagle. Świadczą o tym jego wyjaśnienia złożone w śledztwie. „Wtedy to oskarżony wprost powiedział: czułem, że muszę to zrobić, to był impuls. Nie chciałem by Ewelina cierpiała. Dalej dodał, że gdy patrzył, kiedy Ewelina się dusiła, to chciał, żeby to było szybko” – cytowała w środę w sądzie słowa oskarżonego sędzia Monika Komsta.
Źródło info i foto: Fakt.pl

USA: „Fitnessowa” opaska pomogła ustalić mordercę. 90-letni mężczyzna zabił swoją pasierbicę

90-letni Anthony Aiello z San Jose (USA) został oskarżony o morderstwo swojej pasierbicy na podstawie informacji z zegarka Fitbit. 67-letnia Karen Navarra w dzień śmierci miała na sobie ten gadżet, który monitorował akcję jej serca. Na podstawie tych danych śledczym udało się ustalić sprawcę zbrodni. Nagranie z monitoringu dodatkowo potwierdziło te informacje.

Na początku września Aiello odwiedził przybraną córkę w jej domu w San Jose w Kalifornii. Mężczyzna przyniósł pizzę, a w dowód wdzięczności otrzymał od niej róże.

Pięć dni później ciało kobiety znaleźli jej współpracownicy, których zaniepokoiła nieobecność w pracy. Navarra siedziała w fotelu przy stole w jadalni z ranami głowy i szyi, a w ręku trzymała nóż. Śledczy ustalili, że kobieta nie mogła sama sobie zadać tych ran, śmierć więc uznano za zabójstwo.

Śledztwo i nowoczesne dowody

Policja opierała śledztwo na wideo z monitoringu, wywiadach z rodziną oraz urządzeniu do nadzorowania aktywności, które nosiła na lewym nadgarstku. Zwróciła się do producenta zegarka Fitbit, aby udostępnił dane Navarry.

Informacje uzyskane z zegarka pokazały, że w momencie pojawienia się ojczyma, tętno kobiety wzrosło, po czym nagle zaczęło spadać. 5 minut później serce jego pasierbicy przestało bić.

Nagrania z monitoringu potwierdziły, że o tej samej porze, kiedy Navarra zmarła, na podjeździe domu był zaparkowany samochód jej ojczyma. Widać także, że to on opuszczał jej dom.

26 września policjanci przeszukali dom Aiello. Znaleźli tam spodnie i koszulę poplamione krwią. Mężczyzna nie przyznał się jednak do popełnienia zbrodni. Został aresztowany i usłyszał zarzut zabójstwa swojej pasierbicy.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sprawca brutalnego gwałtu w Rimini to seryjny morderca?

Butungu to seryjny morderca – tak miał zeznać w czasie śledztwa jego wspólnik 17- letni Nigeryjczyk współoskarżony o zgwałcenie Polki i pobicie jej partnera latem we włoskim Rimini.

Według włoskich mediów jeden z oskarżonych w procesie zeznał, iż zna mroczną przeszłość Guerlina Butungu szefa bandy z Rimini, która dokonała co najmniej dwóch gwałtów i dopuściła się wielu napadów. 17- letni Nigeryjczyk, miał zeznać iż pochodzący z Konga Butungu nie jest żadnym uchodźcą, ale uciekł ze swego kraju, bo ściga go policja za wielokrotne morderstwa.

Informacje te czekają na weryfikację i potwierdzenie, tym niemniej według włoskich mediów rzucają one nowe światło na sam proces przyjmowania we Włoszech uchodźców. Nie ma bowiem żadnej procedury i sposobu, która pozwalałaby sprawdzić przeszłość osób ubiegających się o azyl. Włosi musza sobie uświadomić, iż ci którzy twierdzą, iż uciekają przed prześladowaniami w rzeczywistości mogą być zwykłymi przestępcami, którzy ścigani są przez policję w rodzimym kraju.

Zobacz tez: Włoskie media: szef bandy gwałcicieli z Rimini to dowód na klęskę programu integracji. Tak wyglądało podwójne życie Guerlina Butungu

Banda, której przewodził Kongijczyk Butungu oprócz niego składała się z trzech uchodźców – Nigeryjczyka i dwóch braci Marokańczyków. W nocy z 25 na 26 sierpnia napadli oni na parę Polaków we włoskim kurorcie Rimini. Polka została brutalnie zgwałcona, a jej partner pobity do nieprzytomności. jak się później okazało ta sama banda zgwałciła też peruwiańskiego transseksualistę i prawdopodobnie dokonała wielu napadów rabunkowych.

Gdy o sprawie zrobiło się głośno Marokańczycy sami zgłosili się na policje. Potem złapano kolejnych dwóch sprawców w tym Butungu. Szefowi bandy grozi nawet 20 więzienia. Pozostali przestępcy sądzeni będą jako niepełnoletni

Proces Butungu już się rozpoczął. najbliższy termin posiedzenia sądu przewidziany jet na 17 października.
Źródło info i foto: nczas.com

Kolumbia: 17-letni płatny morderca zatrzymany przez policję

Policja w Kolumbii zatrzymała płatnego mordercę, który działał na rzecz jednego z karteli narkotykowych. Schwytany jest podejrzany o zabicie 30 osób, mimo że ma zaledwie… 17 lat. Morderca jest znany jako „Frijolito”, czyli “Fasolka”. Według mediów pseudonim mógł być zainspirowany kolumbijską powieścią o płatnym zabójcy.

Specjalny oddział policji wpadł na jego trop w mieście Cali, słynnym z działalności przestępców narkotykowych. 17-latek był tropiony przez cztery miesiące. Ostatnią znaną zbrodnią „Fasolki” było podwójne morderstwo w galerii handlowej, uchwycone na kamerze monitoringu. 17-latek najpierw zastrzelił mężczyznę stojącego przed stoiskiem z biżuterią, a następnie zabił ochroniarza, który próbował go zatrzymać.

Śledczy uważają, że „Fasolka” pierwszy raz zabił za pieniądze już w wieku 12 lat. Są też przekonani, że 17-latek jest liderem gangu o nazwie „Los del Ave”. Według policji „Fasolka” zabił co najmniej 30 osób. Będziemy pracowali nad schwytaniem jego współpracowników – powiedział szef policji Hugo Casas. Morderca znajduje się aktualnie w zakładzie poprawczym. Zostanie przeniesiony do więzienia jak tylko skończy 18 lat.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Trwają poszukiwania mordercy, który zabił 21-latkę pod Poznaniem

W środę Sławomir Budziński zaatakował i śmiertelnie ranił nożem 21-letnią kobietę w podpoznańskich Żernikach. Policjanci apelują o pomoc w poszukiwaniu mężczyzny.

Policjanci z Poznania poszukują 34-letniego Sławomira Budzińskiego, który zaatakował i śmiertelnie ranił nożem 21-letnią kobietę, a potem uciekł. Do zdarzenia doszło w środę w Żernikach przy ul. Gutenberga około godziny 21. Policjanci prowadzący śledztwo proszą o kontakt wszystkie osoby, które mogą pomóc w ustaleniu miejsca pobytu mężczyzny. Funkcjonariusze czekają na każdą wiadomość pod całodobowymi numerami telefonów 607 684 942 lub 519 064 494 lub pod numerem alarmowym 997. Wszystkim osobom policjanci zapewniają anonimowość.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Kamienna twarz Kajetana P. w sądzie

Kajetan P. został zatrzymany na Malcie w związku z podejrzeniem o zabójstwo, którego miał dokonać na początku lutego w Warszawie. Mężczyzna w środę wpadł w ręce policji gdy wysiadał z autobusu w stolicy wyspiarskiego kraju, Valletcie. 27-letni bibliotekarz został doprowadzony do sądu, gdzie toczy się postępowanie ekstradycyjne. Na twarzy Kajetana P. nie widać zdenerwowania i przejęcia zatrzymaniem, a jego spojrzenie jest zimne i bardzo spokojne. Momentami na ustach potencjalnego mordercy pojawiał się nawet delikatny uśmiech.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Polski seryjny morderca zabijał w Europie

Makabryczny podpis na ciele 79-letniego Bo George’a Ehrlandersa które związane z morderstwa prowadzi do człowieka, który może być pierwszym w Europie międzynarodowym seryjnym mordercą. Teraz PoszukiwaniMagazyn.pl jako pierwszy podaje informację, że Dariusz Paweł Kotwica napisał nazwę postaci z mitologii greckiej na ciele ofiary w Saltholmen, Göteborg w Szwecji w kwietniu 2015 roku – tak samo dokonał podwójnego zabójstwa w Wiedniu kilka tygodni później. Potwierdza to teraz prokurator Lotta Nielsen, który spotkał się z polskim podejrzanym.

– „Kiedy pytamy go, dlaczego napisał trudno jest uzyskać odpowiedź, wszystko co mówi jest nielogiczne”

To było w kwietniu 2015 roku, policjanci zostali wezwani do zgłoszenia o włamanie w Saltholmen w zachodnim Göteborgu, Szwecja. W kuchni znaleźli martwego właściciela willi, 79-letniego przedsiębiorcę Bo George’a Ehrlandera . Niektóre dobra, jego telewizor, biżuteria i kilka trofeów zniknęły, ale policja nie wykluczała, na początku, że to zwykłe włamanie, podczas którego coś poszło nie tak.

Zabójca zostawił bardzo specjalny komunikat na zwłokach – słowo „tantal” – ustalono, że była to tragiczna postać w mitologii greckiej.

– „Są to te same słowa napisane w obu przypadkach. Nie otrzymaliśmy jednoznacznej odpowiedzi, mówi prokurator Lotta Nielsen, który sam spotkał Darisza Paweła Kotwicę w jednym zakładzie w Austrii, gdzie czeka na sprawę sądową.

– Był bardzo spokojny i opanowany. Przesłuchanie odbyło się w specjalnej instytucji daleko na wsi.

Przesłuchania odbywały się razem z Austriakiem dwóch szwedzkich prokuratorów i policjantami. Dariusz Paweł Kotwica przyznał podczas przesłuchania i wydał swoją wersję tego, co się stało.

– „Dodawanie do dowodów” przyznaje Lotta Nielsen.
Trudniejsze było uzyskanie wyjaśnień, dlaczego popełnił zbrodnie.
– „Nie zawsze wiedział o czym mówi”.

Szwedzka policja wyszła wcześnie informacje z opisanymi szczegółami zabójstwa do europejskiej organizacji współpracującej z policją, a po kilku tygodniach przekazano je do ABP. Najważniejszy był specjalny „podpis” zabójcy na ciele, który pomógł w dalszym śledztwie.
Okazało się, że te same słowa napisane w brązowym szkliwem na ciele zamordowanej 75-letniej kobiety w mieszkalnej dzielnicy Wiednia. Kobieta i jej wieloletni partner 21 maja 2015 roku, miesiąc po zabójstwie w Saltholmen, Göteborg zostali zaatakowani w swoim domu, zabici i poćwiartowani. Morderca następnie wziął samochód i karty bankomatowe pary i bez maskowania się wybrał pieniądze z ich konta w bankomacie w Szwecji.

Obraz z kamery bankomatowej został wysyłany do wydziałów policji w całej Europie i 8 czerwca aresztowano Dariusza Paweła Kotwicę na dworcu kolejowym w Düsseldorfie w Niemczech. Jest on 29-letnim obywatelem Polski, który prowadził wędrowne życie, pracując w wielu krajach. Wcześniej został skazany za usiłowanie zabójstwa oraz włamanie w 2008 roku.

W wielu krajach europejskich prowadzone są nowe badania, w tym badania, czy może on mieć związek z morderstwami w Republice Czeskiej. W Holandii, jego DNA znaleziono w kilku miejscach zbrodni. Ostatnio opublikował kilka angielskie gazety także informacje z wewnętrznego raportu policji, pokazując, że brytyjska policja stwierdziła, że ​​człowiek – który w Anglii dostał nazwę „Euro Ripper” – był w kraju przez dłuższy czas, a zatem prawdopodobne, tam też popełnił przestępstwo. Podejrzewa się, że może być pierwszy europejski seryjnym mordercą, który przeprowadził serię zabójstw w różnych krajach. Brytyjska gazeta cytuje naukowców: „działa podobnie do seryjnych morderców modelu amerykańskiego, którzy przenieśli się od stanu i dokonywali zbrodni.

– Dochodzenie jest w toku, powiedział prokurator Nina Bussek w Austrii, Kotwica czeka w areszcie. Dariusz Paweł Kotwica zostanie poddany wielu badaniom aby określić, czy jest on na tyle poczytalny, aby stanąć przed sądem za swoje czyny. Ale wynik badania jest tajny. W Szwecji śledztwo będzie przeprowadzone kompleksowo. Śledczy sprawdzą czy rzeczy znalezione przy Kotwicy należały do ofiary z Göteborga.

– Sprawdzimy czy faktycznie rzeczy, które należały do ​​ofiary z Göteborga. To był rzeczy, które sam wymienił np: walizka, kosztowności które zabrał z domu – mówi Lotta Nielsen.
Inne rzeczy, takie jak kubki i telewizor udało mu się sprzedać. Po tym prawdopodobnie Dariusz Paweł Kotwica wyjechał ze Szwecji. Szwedzcy i austriaccy prokuratorzy zgadzają się, że powinien on być sądzony w Austrii.

– Prokuratorzy będą teraz badać wstępne dowody z dochodzenia. Następnie Prokurator Generalny przez Departament Sprawiedliwości podejmie decyzję o przesłaniu ich do Austrii. Trwa formalny proces – mówi Lotta Nielsen.