USA: Seryjny morderca grasuje w Chicago? 51 zabitych kobiet w przeciągu 18 lat

W Chicago prawdopodobnie grasuje seryjny morderca. Policja uważa, że 51 morderstw na kobietach dokonanych w ostatnich 18 latach w mieście i okolicach może mieć ze sobą związek. Sprawę opisał portal rmf24.pl.

Od 2001 r. w Chicago i okolicach dokonano 51 nierozwiązanych do tej pory morderstw na kobietach. Wszystkie zostały uduszone – znajdywano je w opuszczonych domach lub zaułkach. Ofiary mordów nie był zamożne, większość z nich to prostytutki.

Wśród elementów je łączących policja wymienia ten sam kod genetyczny zidentyfikowany w 21 przypadkach. Śledczy wykluczają motyw rabunkowy. Jak uważa Eddie Johnson, nadkomisarz departamentu policji, nie ma większych wątpliwości, że w mieście grasuje seryjny morderca.

– Uwierzcie mi: gdyby było inaczej, nie mówiłbym o tym – stwierdził Johnson na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej.

Fakt, że Chicago jest jednym z bardziej niebezpiecznych amerykańskich miast, być może stał się przyczyną wcześniejszego niewiązania tych przypadków ze sobą. Jak informuje FBI, „agenci nie spoczną dopóki, nie uda się zatrzymać seryjnego mordercy”.
Źródło info i foto: TVP.info

Polski pielęgniarz zabijał w Bawarii

Miał się opiekować starszymi, schorowanymi Niemcami, a wysyłał ich na tamten świat. Prokuratura w Monachium oskarżyła właśnie pochodzącego z Polski pielęgniarza Grzegorza W. (36 l.) o zamordowanie sześciu osób i próbę zabójstwa kolejnych sześciu.

Jak ustalili bawarscy śledczy, Grzegorz W. od 2008 roku pracował jako opiekun za granicą. Najpierw w Wielkiej Brytanii, potem w Niemczech. Usługi świadczył w domach emerytów. Zazwyczaj nagle odchodził z miejsc, w których pracował. Znikał, kiedy jego podopieczni trafiali do szpitala. Według prokuratury Grzegorz W. wstrzykiwał swoim ofiarom insulinę. Sześć osób tego nie przeżyło, kolejne sześć uratowali lekarze. Pielęgniarz okradał swoje ofiary. Znaleziono u niego np. karty kredytowe, należące do jednego z zamordowanych. W śledztwie przyznał też, że gdy podopieczny był zamożny, to przeszukiwał jego dom, w poszukiwaniu cennych przedmiotów. Zdaniem monachijskiej prokuratury, to właśnie chciwość była głównym motywem zabójstw

Grzegorz W. twierdzi, że podawał emerytom insulinę, by mogły lepiej spać. Zapewnia, że nie chciał nikomu zrobić krzywdy.

Niewykluczone, że Pielęgniarz Śmierci, jak nazywają go Niemcy, popełniał przestępstwa także na terenie Wielkiej Brytanii, gdzie wcześniej pracował.
Źródło info i foto: se.pl

Zabójstwo 34-letniego Polaka w Londynie. Policja prowadzi śledztwo

Morderstwo 34-letniego Polaka w londyńskiej dzielnicy Acton. Sąsiedzi mężczyzny mieli słyszeć „rozdzierający krzyk” dochodzący z mieszkania w czteropiętrowym budynku przy Alfred Road. 34-letni Polak został zamordowany w niedzielę w Acton – informuje portal ”Polish Express”. Ciało mężczyzny znaleziono w jednym z mieszkań w czteropiętrowym budynku przy Alfred Road.

Sąsiedzi 34-latka we wczesnych godzinach porannych słyszeli ”rozdzierający krzyk” młodej kobiety. – Obudził mnie i mojego małego syna. Ustał po około 10 sekundach – powiedział w rozmowie z brytyjskimi mediami Olah Hakim. 

Policja rozpoczęła śledztwo. W sprawie morderstwa Polaka zatrzymano 33-letniego mężczyznę. Podejrzany został przesłuchany na posterunku policji w północnym Londynie. Śledczy nie ujawnili szczegółów dotyczących śmierci naszego rodaka. 

– Ten człowiek został brutalnie zaatakowany we własnym domu. Nasze wysiłki koncentrują się na doprowadzeniu winnego przed wymiar sprawiedliwości. Na obecnym etapie śledztwa nic nie wskazuje na to, że ktoś włamał się do mieszkania – powiedział inspektor Mark Richards, który prowadzi śledztwo.

Policja zaapelowała do lokalnej społeczności o pomoc w rozwiązaniu sprawy zabójstwa 34-letniego Polaka.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Opole Lubelskie: 29-latek zamordował żonę. Trafił do aresztu

29-latek z Opola Lubelskiego usłyszał zarzut zabójstwa 27-letniej żony. Ciało kobiety zostało znalezione w nocy z czwartku na piątek w jednym z mieszkań. Kobieta miała liczne obrażenia, wszystko wskazuje na to, że sprawca morderstwa poderżnął jej gardło.

29-letni mieszkaniec Opola Lubelskiego usłyszał zarzut zabójstwa po tym, jak w nocy z czwartku na piątek w jednym z mieszkań znaleziono ciało jego 27-letniej żony. Zwłoki znajdowały się w łóżku, miały liczne obrażenia, m.in. rany kłute. Jak podaje portal Lublin.wyborcza.pl, sprawca najprawdopodobniej poderżnął ofierze gardło.

„Jeszcze tego samego dnia policjanci zatrzymali 29-letniego mężczyznę – męża kobiety. Istniało uzasadnione podejrzenie, że to on ma związek z jej śmiercią” – podaje lubelska policja.

Opole Lubelskie. Zabójstwo 27-latki

– Wszystko wskazuje na to, że pomiędzy małżonkami doszło do kłótni – mówi w rozmowie z „Kurierem Lubelskim” prokurator Piotr Sitarski z Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Jak podaje „Rzeczpospolita”, 29-latek miał powiedzieć policjantom, że znalazł martwe ciało żony dopiero po powrocie do mieszkania. To jednak nie przekonało śledczych.

Mężczyzna trafił do aresztu, przejdzie badania psychiatryczne. Grozi mu dożywocie. Para wspólnie wychowywała roczne dziecko. 
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zabójca bułgarskiej dziennikarki: „Nie chciałem tego zrobić”

Sewerin Krasimirow po raz pierwszy pojawił się w bułgarskim sądzie. Przyznał się do jednego z zarzutów. Przyznał się do zabicia Wiktorii Marinowej. Aresztowany w Niemczech 21-latek został poddany ekstradycji do Bułgarii i usłyszał zarzut gwałtu, morderstwa i rabunku – informuje „Daily Mail”.

Nie powiedział nic na temat swoich motywów. 21-latek wyznał w sądzie, że „nie chciał zabić Marinowej”, ale nie twierdził, że ktoś zmusił go do zabójstwa ani że śmierć dziennikarki była wypadkiem. „Tak bardzo tego żałuję. Nie mogę uwierzyć, że to zrobiłem: – powiedział reporterom Krasimirow.

Nie przyznał się do zgwałcenia Marinowej. Zaprzeczył też oskarżeniom o obrabowanie ofiary. Ma pozostać w areszcie do czasu rozpoczęcia procesu.

Policja odrzuca tezę o morderstwie motywowanym pracą dziennikarki. Marinowa w swoim ostatnim programie rozmawiała z dziennikarzami śledczymi na temat rzekomych defraudacji środków unijnych w Bułgarii. Prokuratura podejrzewa, że to był spontaniczny atak na tle seksualnym. Wiktoria Marinowa została zgwałcona, pobita i uduszona, a jej ciało porzucono w parku w Ruse 6 października.
Źródło info i foto: o2.pl

Morderstwo Dżamala Chaszodżdżiego w saudyjskim konsulacie. Najpierw obcięli palce, potem głowę. W trakcie słuchali muzyki

Turecka prorządowa gazeta „Yeni Safak” opublikowała treść nagrania audio, na którym najprawdopodobniej słychać wydarzenia z ostatnich minut przed śmiercią saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego. Wszystko wskazuje na to, że mężczyźnie odcięto głowę. W prorządowej tureckiej gazecie „Yeni Safak” dziennikarze opublikowali treść nagrania, które najprawdopodobniej jest dowodem na morderstwo saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego w saudyjskim konsulacie w Stambule.

Na mężczyznę w budynku czekało piętnastu saudyjskich agentów, według „New York Timesa” niektórzy z nich mieli powiązania z saudyjskim księciem Muhammadem ibn Salmanem.

Z nagrania wynika, że Chaszodżdżiego przed śmiercią bito i torturowano. W trakcie przesłuchania obcięto mu palce, następnie głowę, a potem rozczłonkowano ciało. Jak podaje „NYT”, całe zdarzenie trwało zaledwie kilka minut.

Według gazety na nagraniu słychać saudyjskiego konsula Mohammeda al-Otaibi, który miał powiedzieć oprawcom: „Zróbcie to na zewnątrz. Wpakujecie mnie w kłopoty”. „Zamknij się, jeśli chcesz żyć po powrocie do Arabii Saudyjskiej” – miał odpowiedzieć jeden z morderców.

Lekarz medycyny sądowej, który był świadkiem morderstwa, radził saudyjskim agentom, by w trakcie rozczłonkowywania zwłok słuchali muzyki dla zmniejszenia stresu. Prawdziwość nagrania potwierdziły później tureckie władze.

Arabia Saudyjska nie odpowiedziała na wielokrotne prośby o komentarz ze strony agencji Associated Press. We wcześniejszych komunikatach zaprzeczała, by miała związek z morderstwem Chaszodżdżiego.

Przeszukanie w konsulacie i rezydencji konsula

W nocy z poniedziałku na wtorek turecka policja przeszukała saudyjski konsulat w Stambule. Akcja trwała wiele godzin i zakończyła się nad ranem. Jak donosiła agencja Associated Press, znaleziono dowody na to, że w konsulacie dokonano morderstwa na dziennikarzu Dżamalu Chaszodżdżim. Służby, nie tylko tureckie, ale także saudyjskie, przeszukują jeszcze rezydencję konsula, który wyjechał już ze Stambułu do Rijadu.

Zaginięcie i śmierć Dżamala Chaszodżdżiego

Dżamal Chaszodżdżi zaginął 2 października po wejściu do saudyjskiego konsulatu w Stambule. Tego samego dnia do Turcji dwoma samolotami przybyło 15 Saudyjczyków. Weszli oni do placówki, kiedy znajdował się tam dziennikarz.

Wpływowy saudyjski dziennikarz znany był ze swej krytyki wobec władz Królestwa. Przebywał na dobrowolnej emigracji w Stanach Zjednoczonych. Pisał między innymi do „Washington Post”. Udał się do konsulatu, by pobrać dokumenty wymagane do zawarcia małżeństwa.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Meksyk: Trwają poszukiwania najgroźniejszego bossa narkotykowego

Ciała rozpuszczane w kwasie, zwłoki wywieszane na wiaduktach z wiadomościami od karteli, głowy poniewierające się po ulicach, brutalne morderstwa polityków, dziennikarzy czy policjantów to w Meksyku chleb powszedni. W kraju toczy się brutalna wojna domowa, która pod względem okrucieństwa nie ma w sobie równych. Stroną w tym konflikcie są potężne kartele narkotykowe. Na najważniejszego gracza wyrósł Nemesio Oseguera Cervantes. Przy „El Mencho” nawet niesławny Joaquin „El Chapo” Guzman to osiedlowy zbir.

Choć zaliczany do państw rozwijających się, Meksyk ma jedną z najważniejszych gospodarek na świecie. Zaopatruje Stany Zjednoczone w rozmaite produkty, wiele amerykańskich firm ma tam swoje zakłady, korzystając z taniej siły roboczej. Równolegle rozwija się nielegalna wymiana handlowa między tymi krajami. Jej wartość to setki miliardów dolarów rocznie, od których jedynym odprowadzanym podatkiem jest ludzka krew.

Meksyk pełni dwie kluczowe funkcje w obrocie narkotykami. Wytwarza się tam heroinę, marihuanę i metaamfetaminę, które zalewają Stany Zjednoczone. Do tego przez ten kraj transportowane są inne narkotyki z Ameryki Południowej, które dalej są przemycane do USA. Zyski są astronomiczne, nic zatem dziwnego, że chętnych do podziału tortu jest wielu i nie przebierają w środkach, żeby uszczknąć jak największy kęs.

Imperium

Do niedawna absolutnym numerem jeden był Joaquin Guzman, boss Kartelu Sinaloa. „El Chapo” stworzył imperium, które kontrolowało około 40 tys. km kwadratowych Meksyku, czyli mniej więcej jedną ósmą powierzchni Polski. Szacuje się, że pracowało dla niego nawet pół miliona osób. Po jego upadku na szczyt wspiął się „El Mencho”, ale warto poświęcić chwilę „Grubaskowi”.

Joaquin Archivaldo Guzman Loera pochodzi z biednej wioski La Tuna w stanie Sinaloa. Od najmłodszych lat miał kontakt z przestępczością wymuszoną przez trudną sytuację ekonomiczną. Ojciec uprawiał mak, niezbędny do produkcji opium i heroiny. Produktami handlował jego wuj, przy którym mały Joaqin uczył się przestępczego rzemiosła. W wieku 15 lat założył pierwszą własną plantację marihuany, a do pracy zatrudnił kuzynów.

Po śmierci wujaszka dołączył do rozbitego, niewielkiego Kartelu Gallardo, który dodatkowo przetrzebił, żeby stać się bossem. Kolejny krok to przejęcie Kartelu Sinaloa, z którego uczynił jedną z najgroźniejszych organizacji przestępczych na świecie. Wielki sukces małego człowieka (165 cm) nie spodobał się szefom innych karteli. W 1993 roku Kartel z Tijuany przeprowadził na niego zamach na lotnisku w Guadalajarze. Guzman przeżył, ale zginęło kilku jego ochroniarzy oraz przypadkowe osoby, m.in. arcybiskup Guadalajary kard. Juan Jesus Posadas Ocampo.
Źródło info i foto: TVP.info

Morderstwo i zgwałcenie bułgarskiej dziennikarki. Policja zatrzymała podejrzanego

Reuters, powołując się na źródła rządowe, przekazał, że zatrzymano podejrzanego o zamordowanie dziennikarki Wiktorii Marinowej. Ciało 30-latki znaleziono w sobotę w bułgarskim mieście Ruse. We wtorek pojawiły się nieoficjalne informacje z agencji Reutera, powołującej się na „rządowe źródło” znające sprawę, że zatrzymano osobę podejrzaną w sprawie morderstwa dziennikarki Wiktorii Marinowej. Jednocześnie bułgarski dziennik „Dnevnik” wskazał tuż po ukazaniu się tych doniesień, że rzeczniczka MSW Bułgarii odmówiła potwierdzenia tych informacji. Stwierdziła natomiast, że możliwe jest, że jeszcze we wtorek zostanie wydane oświadczenie w tej sprawie.

Morderstwo Wiktorii Marinowej

Ciało 30-latki znaleziono w krzakach nad Dunajem w bułgarskim mieście Ruse w sobotę. Dopiero w nocy z soboty na niedzielę ustalono tożsamość kobiety – okazało się, że to dziennikarka lokalnej telewizji TWN Wiktoria Marinowa.

Jak poinformowała bułgarska prokuratura, dziennikarka przed śmiercią była bita, okaleczana i duszona, a także została zgwałcona. Prokuratura przekazała też, że śmierć kobiety nastąpiła w wyniku uderzeń w głowę i uduszenia. Przy zwłokach brakowało telefonu komórkowego, kluczyków samochodowych, okularów i części ubrań Marinowej.

Zaraz po ujawnieniu śmierci Marinowej, bułgarskie media przypomniały, że dziennikarka w ostatnim czasie zajmowała się aferą korupcyjną, związaną z malwersacją unijnych funduszy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Niemcy: Polacy skazani na dożywocie. Są odpowiedzialni za brutalne morderstwo w Hoefen

Była opiekunka z Polski z trzema kompanami zaplanowała napad na wdowę, u której wcześniej pracowała. Teraz w monachijskim sądzie zapadł wyrok ws. morderstwa w Hoefen. Polacy zostali skazania na dożywocie. Polka uknuła plan ze swoim bratem, synem i znajomym. Mieli napaść na bogatą wdowę w bawarskiej miejscowości Hoefen. 50-latka z Polski znała już dom i okolicę, bo wcześniej była u Niemki zatrudniona jako opiekunka.

Mężczyźni zrealizowali plan w lutym 2017 roku. Do domu wdowy włamali się w nocy, brutalnie mordując dwoje znajomych wdowy: 76-letnią kobietę i 81-letniego mężczyznę. Sama wdowa napaść przeżyła, ale została ciężko ranna. Mężczyźni skradli z jej sejfu złoto i 60 tys. euro.

Sędziowie podkreślili, że sprawcy dokonali napadu ze szczególną brutalnością. Stąd wyrok dożywocia. Opuszczenie przez nich więzienia po 15 latach odbywania kary jest wprawdzie możliwe, ale w praktyce właściwie wykluczone. 44-letni brat polskiej opiekunki Robert P. był już wcześniej karany. Jeżeli wcześniej opuści więzienie, będzie musiał pozostać pod nadzorem. Polce wymierzono mu wcześniej karę ośmiu lat więzienia za inne przestępstwa
Źródło info i foto: wp.pl

Floryda: Zatrzymano sprawcę morderstwa sprzed 20 lat. Mieszkał w sąsiedztwie ofiary

Policjanci z Sarasoty w amerykańskim stanie Floryda aresztowali 39-letniego Luke’a Fleminga w związku z morderstwem Debory Dalzell, dokonanym w 1999 roku. Mężczyzna przez wiele lat żył w pobliskiej miejscowości. Dzięki ulepszanym stale metodom testów DNA śledczym udało się postawić go w stan oskarżenia. Parabon NanoLabs, firma zajmująca się prowadzeniem testów DNA wykorzystała materiał dowodowy z 1999 roku w celu ustalenia pochodzenia, koloru oczu, włosów, skóry i kształtu głowy sprawcy morderstwa.

Mieszkał w bliskim sąsiedztwie

Śledczy wykorzystali uzyskane informacje do zidentyfikowania Fleminga, który w dniu morderstwa mieszkał w bliskim sąsiedztwie Dalzell. Po porównaniu wyników DNA mężczyznę aresztowano w miejscowości Ellenton, położonej 30 kilometrów od Sarasoty.

– To znaczący dzień dla rodziny Debory, dla naszej społeczności i detektywów – powiedział szeryf Tom Knight. – Nie mogę sobie wyobrazić, jakie to uczucie spędzić blisko dwadzieścia lat z pytaniami bez odpowiedzi – dodał.

Luke Flaming usłyszał zarzut morderstwa i naruszenia nietykalności cielesnej na tle seksualnym z ciężkim uszkodzeniem ciała.

Morderstwo Debory Dalzell

Do zdarzenia doszło 29 marca 1999 roku. Policjanci zostali wezwani do domu Debory Dalzell, ponieważ nie przyszła tego dnia do pracy. Gdy policjanci przybyli na miejsce, odkryli związane ciało kobiety. Detektywi poinformowali, że ofiara została dotkliwie pobita i zgwałcona. Technicy zabezpieczyli na miejscu śladowe ilości męskiego nasienia.
Źródło info i foto: tvn24.pl