Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze: Zbrodniarz z Darfuru oskarżony

Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze (MTK) postawił 31 zarzutów związanych z popełnieniem zbrodni przeciwko ludzkości jednemu z przywódców milicji urządzających naloty na wsie i miasta w Darfurze, zachodniej części Sudanu. Jest to przygotowanie do pierwszego w historii MTK procesu związanego z przemocą w konflikcie w Darfurze.

Ali Muhammad Ali Abd-Ar-Rahman, znany jako Ali Kuszajb został oskarżony między innymi o morderstwa, stosowanie tortur i gwałty.

Prokuratorzy MTK wskazali go jako „budzącego postrach oraz czczonego” przywódcę milicji dżandżawidzkiej, zbrojnej muzułmańskiej bojówki działającej w Darfurze oraz we wschodniej części Czadu, popełniającego zbrodnie w latach 2003-2004, czyli w momencie największego nasilenia konfliktu.

Zbrodnie przeciw ludzkości

Agencja Associated Press podała, że oskarżony nie odniósł się do zarzutów, ale zespół jego obrońców argumentował, że Abd-Ar-Rahman to nie Ali Kuszajb. Fatou Bansouda, wiceprokurator MTK, powiedziała, że wykaże, że Abd-Ar-Rahman przeprowadził ataki na miasta i wsie i był odpowiedzialny za ponad 300 morderstw oraz grabieże, które zmusiły 40 tys. cywilów do opuszczenia swoich domów.
Źródło info i foto: TVP.info

Morderstwo 33-letniej Sary Everard. Trwa poszukiwanie dowodów w hrabstwie Kent

Policjanci w ramach śledztwa dot. morderstwa Sary Everard przeczesują tereny Sandwich w hrabstwie Kent. Śledczy w poszukiwaniu dowodów odgrodzili część miasta. Jak informuje BBC, w niedzielę policja odgrodziła taśmą The Rope Walk, część miasta Sandwich w hrabstwie Kent. Chodzi o obszar o powierzchni ok. jednej mili kwadratowej (ok. 2,5 km kw.). Wcześniej Scotland Yard informował, że tereny Londynu i hrabstwa Kent są przeszukiwane w ramach rutynowej procedury.

BBC podaje, że policjanci kontynuują także przeczesywanie wzdłuż rzeki Delf, mają ze sobą metrowe kije. Brytyjska stacja relacjonuje, że jeden z policjantów znajdujących się na obrzeżu kordonu włożył do torby na dowody biżuterię. Mieszkańców poproszono, by nie gromadzili się w miejscu działań policji.

3 marca Sarah Everard wyszła wieczorem z odwiedzin u przyjaciółki i wracała pieszo do domu w pobliskiej dzielnicy. Kamery monitoringu zarejestrowały jej ślad po raz ostatni około 21:30. 12 marca zwłoki kobiety zostały znalezione w lesie w hrabstwie Kent. W sprawie porwania i morderstwa 33-latki oskarżono policjanta, który w dzień zaginięcia kończył swoją zmianę w pobliżu miejsca zaginięcia zmarłej. Ciało zamordowanej odnaleziono w pobliżu miejsca zamieszkania funkcjonariusza. Do aresztu trafiła również żona policjanta, która została oskarżona o współudział, ale została zwolniona za kaucją. Sprawa Sary Everard wywołała manifestacje w Londynie, które w sobotę przerodziły się w protesty.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Wielka Brytania: Policjant podejrzany o zamordowanie 33-latki. ”Kobiety mówią o strachu”

Głośna w Wielkiej Brytanii sprawa zniknięcia w Londynie 33-letniej Sary Everard, o której porwanie i zamordowanie podejrzany jest policjant, stała się okazją do wyrażenia przez kobiety niepokoju, doświadczanego przez nie za każdym razem, gdy wieczorami wychodzą z domu. Sarah Everard zaginęła 3 marca wieczorem, gdy wracała od przyjaciółki w Clapham do swojego domu w Brixton. Droga, którą pokonywała pieszo, powinna zająć jej ok. 50 minut. Po drodze 33-latka przez kwadrans rozmawiała przez telefon ze swoim chłopakiem. Po raz ostatni zarejestrowały ją kamery uliczne ok. 21.30. Od tej pory ślad po niej zaginął.

Jak podkreśla rodzina, Sarah, która pracowała jako menedżerka ds. marketingu, nie była typem osoby znikającej bez słowa czy nieodzywającej się przez dłuższy czas, dlatego z każdym dniem narastały obawy o to, że coś mogło jej się stać.

Policjant podejrzany o zamordowanie 33-latki

We wtorek wieczorem w hrabstwie Kent, ok. 100 km od miejsca, w którym po raz ostatni była widziana Everard, aresztowany pod zarzutem porwania i morderstwa został 48-letni funkcjonariusz policji Wayne Couzens, a wraz z nim jego pochodząca z Ukrainy żona, która jest podejrzana o współudział. Couzens patrolował okolice placówek dyplomatycznych w Londynie. W środę w lesie kilkanaście kilometrów od jego domu znaleziono zwłoki, choć jeszcze nie ustalono, czy jest to ciało zaginionej dziewczyny.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

USA: Zgłosili zaginięcie syna. Policjanci odnaleźli ciało chłopca. Matka odpowie za zabójstwo

Birttany Gosney i jej partner zgłosili się na komisariat w Middletown w Ohio (USA). Na miejscu przekazali, że 6-letni syn kobiety zaginął. Policjanci natychmiast przystąpili do poszukiwań. Podczas akcji okazało się jednak, że chłopiec nie żyje od kilku dni. Za śmiercią dziecka stała jego własna matka, która wyrzuciła zwłoki do rzeki. Para zgłosiła się na komisariat w niedzielę. Policja bezskutecznie szukała 6-letniego Jamesa Hutchinsona przez kilka godzin. Pod wieczór funkcjonariusze odwołali akcję i zatrzymali… matkę dziecka oraz jej partnera, 42-letniego Jamesa Hamiltona.

– Tuż po przyjęciu zgłoszenia policjanci nabrali podejrzeń. Z informacji pary wynikało, że ostatni raz widzieli Jamesa w sobotę wieczór. Gdy chodzi o zagniecie małoletniego, takie sprawy zgłasza się od razu – przekazał szef policji w Middletown David Birk na konferencji prasowej w poniedziałek.

Nie okazywała skruchy

Detektywi ustalili przebieg wydarzeń na podstawie zeznań pary i świadków. W piątek wieczorem, dwa dni przed zgłoszeniem zaginięcia, Gosney zawiozła swoje dzieci do parku Rash Run ok. godziny drogi od Middletown. Po zaparkowaniu auta wyniosła Jamesa z samochodu i próbowała go porzucić.

Gdy 6-latek chciał wrócić do samochodu, kobieta przejechała po nim i wyjechała z parkingu. Na miejsce zbrodni wróciła pół godziny później – chłopiec nie dawał oznak życia. Przeniosła jego ciało do samochodu, a następnie wróciła do domu.

W sobotę wieczorem Gosney i Hamilton pojechali nad rzekę Ohio i zrzucili ciało 6-latka z mostu.

– Kobieta przyznała się do zabicia syna. Podczas zeznań nie okazywała praktycznie żadnej skruchy – przekazał David Birk. Gosney usłyszała zarzuty morderstwa, zbeszczeszczania zwłok i manipulowania dowodami. Dwa ostatnie zarzuty usłyszał również Hamilton.

„Chcę sprawiedliwości”

Sędzia wyznaczył dla Gosney kaucję w wysokości miliona dolarów. 29-latka podczas pierwszego posiedzenia zapewniała, że ma stwierdzoną „niepełnosprawność w nauce” i nie rozumie postępowania. – Moim zdaniem nie miała żadnych problemów. Rozumie co to zło i dobro, zrozumiała swoje konstytucyjne prawa – skomentował Birk.

Dwoje pozostałych dzieci, którymi zajmowała się para, zostało przekazanych opiece społecznej.

– Nie mogę tego pojąć. Chcę sprawiedliwości dla Jamesa – skomentował ojciec chłopca, Lewis Hutchinson w wywiadzie dla Dayton Daily News.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

3 lata od zabójstwo dziennikarza śledczego Jana Kuciaka i jego narzeczonej

Ostatnie zatrzymania potwierdzają, że doniesienia o korupcji, nagłośnione przez dziennikarza Jana Kuciaka, są prawdziwe – oświadczyła prezydent Słowacji Zuzana Czaputova. Mijają trzy lata od morderstwa Kuciaka i jego narzeczonej Martiny Kusznirovej. Przez cały dzień w różnych miastach Słowacji składano kwiaty i zapalano światła dla upamiętnienia Kuciaka i zamordowanej razem z nim narzeczonej Martiny Kusznirovej.

W centrum Bratysławy przy pamiątkowej tablicy kwiaty złożyła prezydent Czaputova. Jej zdaniem podejrzenia o korupcję, o których pisał dziennikarz, były prawdziwe. Wyraziła nadzieję, że osądzeni zostaną nie tylko bezpośredni mordercy, ale także ci, którzy zlecili zabójstwo. Jej zdaniem to najważniejsza z prób, przed którą stoi słowacki wymiar sprawiedliwości.

Prezydent zaproponowała także, by w związku z sytuacją pandemiczną każdy w domu zapalił światło dla zamordowanych Jana i Martiny. Premier Igor Matovicz w mediach społecznościowych wykorzystał rocznicę śmierci Kuciaka do oceny dziennikarzy na Słowacji. „Nie wystarczy mieć wolność i prawo wpływania na opinię publiczną, jeśli celem jest manipulowanie ludźmi” – napisał premier. Do dziennikarzy zaapelował by „stali się Janami Kuciakami”.

Sytuacja epidemiczna zmusiła organizatorów akcji pamięci do przeniesienia ich do mediów społecznościowych. W jednej z nich, zorganizowanej przez ludzi, którzy bezpośrednio po śmierci Kuciaka inicjowali uliczne protesty, wystąpił ojciec dziennikarza i matka zamordowanej z nim Martiny. Dziękowali za pamięć o swoich dzieciach i wyrażali nadzieję, że sprawiedliwość ostatecznie zatriumfuje.

Zastrzeleni we własnym domu

Kuciak i Kusznirova zostali zastrzeleni przed trzema laty w domu, w którym mieszkali w miejscowości Veka Macza w pobliżu Trnawy na zachodzie Słowacji. Prokuratura oskarżyła biznesmena Martina Kocznera o zlecenie zabójstwa, a jego znajomą Alenę Zsuzsovą o pośrednictwo w znalezieniu wykonawców. Oboje zostali uniewinnieni z braku bezpośrednich dowodów winy, ale odsiadują kary więzienia zasądzone w innych sprawach.

Wysokie wyroki w procesie dotyczącym zabójstwa dziennikarza otrzymali: zabójca i jego kierowca, a także inny pośrednik, odpowiedzialny za przekazanie informacji o tym, kto ma zostać zabity. Po uniewinnieniu Kocznera i Zsuzsovej prokuratura złożyła odwołanie do Sądu Najwyższego, który analizuje akta, ale termin rozpatrzenia sprawy nie został jeszcze ustalony.
Źródło info i foto: interia.pl

Dom Lizzie Borden wystawiony na sprzedaż

Popularna rymowanka, opisująca jedno z najgłośniejszych morderstw w historii Stanów Zjednoczonych, zaczyna się od słów „Lizzie Borden chwyciła za topór”. Dom, w którym doszło do tej brutalnej zbrodni, został wystawiony na sprzedaż.

4 sierpnia 1892 roku Andrew Borden, ojciec Lizzie, i jego żona Abby, macocha dziewczyny, zginęli brutalnie zamordowani w Fall River w Massachusetts. Oboje zginęli od ciosów w głowę, zadanych ciężkim narzędziem. Ciało Andrew Bordena leżało w salonie na kanapie, jego twarz – według relacji świadków – miała wyglądać jak „surowe mięso”. Zwłoki jego żony, ze zmasakrowaną 19 uderzeniami czaszką, leżały na górze w pokoju gościnnym. Zwłoki pana domu miała odkryć jego córka 32-letnia Lizzie, która od razu zawołała pokojówkę. Zaalarmowana policja, po przybyciu na miejsce, znalazła w piwnicy topór ze złamaną rączką.

Tydzień po morderstwie Bordenów Lizzie została aresztowana, po czym stanęła przed sądem. Proces odbił się szerokim echem w Ameryce i znalazł swoje miejsce w tamtejszej popkulturze, a o kobiecie pamięta się do dziś. Ostatecznie sąd uniewinnił Lizzie, jednak opinia o niej, jako morderczyni, zdążyła się utrwalić. Zagadki śmierci Bordenów nigdy nie udało się wyjaśnić ponad wszelką wątpliwość.

Po latach w domu, w którym doszło do tej straszliwej zbrodni, urządzone zostało Muzeum Lizzie Borden, połączone z hotelikiem B&B. Budynek, zbudowany w 1845 roku posiada osiem sypialni. Obiekt zaczął funkcjonować jako pensjonat i izba pamięci poświęcona zbrodni z profesjonalnym oprowadzaniem. Jak podkreślają na swojej stronie przedstawiciele muzeum, w Budynku wszystko „jest na swoim miejscy”. Wystawione są tam między innymi artefakty związane ze zbrodnią, a XIX-wieczne dekoracje zostały starannie odtworzone. „Odwiedzający zostaje dosłownie przeniesiony do tego poranka, gdy zaistniała tak zwana ‚burza doskonała’, a kulminacją wydarzeń było podwójne morderstwo”.

Dotychczasowy właściciel nieruchomości jest już po siedemdziesiątce i chciałby odejść na emeryturę. Gotów jest sprzedać Muzeum Lizzie Borden ze wszystkimi zgodami i licencjami na prowadzenie dalszej działalności polegającej na oferowaniu noclegów w pensjonacie oraz oprowadzania po miejscu zbrodni. Taka działalność prowadzona jest w domu Bordenów od 1995 roku. Przychody, jakie dotąd z niej uzyskiwano z powodu pandemii COVID-19 skurczyły się jednak o około 70 proc. – czytamy w „The Herald News”.

Oferta sprzedaży nieruchomości opisuje stan budynku jako „pod klucz”. To znana atrakcja turystyczna. Cytowana przez CNN agentka nieruchomości Suzanne St. John, która zajmuje się sprzedażą, mówi, że jest kilku zainteresowanych potencjalnych nabywców. Cena za nieruchomość to 2 mln dolarów.

– Nie rozmawiałam z nikim, kto nie chciałby utrzymać pensjonatu – powiedziała St. John.
Źródło info i foto: interia.pl

Zabójstwo 25-latki. Trwa policyjna obława

Makabryczna zbrodnia w Sieniawie Żarskiej w woj. lubuskim. Nie żyje 25-letnia Patrycja K. Śledczy podejrzewają, że zabójcą jest partner kobiety. Trwają poszukiwania mężczyzny – także na terenie Niemiec. Zwłoki 25-latki odnaleziono w jej domu w Sieniawie Żarskiej w nocy z niedzieli na poniedziałek – podaje RMF FM. Policję zaalarmowali rodzice kobiety, którzy nie mogli skontaktować się z córką.

Po wyłamaniu drzwi, kobietę odnaleziono w łazience. Już nie żyła, a na szyi miała ranę kłutą. Mundurowi podejrzewają, że sprawcą morderstwa jest partner 25-latki. Za tą wersją przemawiają też ustalenia stacji mówiące o tym, że mężczyzna w domu swoich rodziców zostawił list, który ma wskazywać na jego winę.

Policja natychmiast rozpoczęła poszukiwania mężczyzny.
Źródło info i foto: wp.pl

Szwecja: W 2014 roku w lesie znaleziono ciało zamordowanego Polaka. Ciała wciąż nie zwrócono rodzinie

Prawie siedem lat temu, latem 2014 roku, grzybiarz znalazł szczątki mężczyzny w Näsinge koło Strömstad, na zachodnim wybrzeżu Szwecji. Sprawa jest badana jako podejrzenie morderstwa. Ale nie ma jeszcze rozwiązania, jak to się stało lub kto za tym stoi.

Mężczyzna był przez długi czas niezidentyfikowany pomimo przeszukania przez policję. Twórca lalek, który pracował z FBI, dokonał rekonstrukcji, która miała pokazać w przybliżeniu, jak wyglądał mężczyzna, kiedy żył. Mimo to nie zbliżyli się do tożsamości mężczyzny.

Dopiero po pięciu latach, w lutym 2019 roku, policja ogłosiła, że ​​udało jej się zidentyfikować mężczyznę na podstawie trafienia DNA. Był to obywatel Polski urodzony w 1968 r., Który zaginął w Polsce jego krewni. Według wcześniejszych informacji szwedzkich mediów, Polak przed śmiercią wyjechał do Norwegii w poszukiwaniu pracy.
Kiedy znaleziono szczątki, mieszkał w Szwecji przez nieco ponad dwa miesiące.

Szwedzka policja informuje, że szczątki mężczyzny nie zostały jeszcze przekazane Polsce, wciąż pozostają w Szwecji.

Źródło info i foto: PoszukiwaniMagazyn.pl

Producent gry opartej o „Grę o Tron” zamordowany

Sławny miliarder, który produkował „Grę o Tron” w wersji gry komputerowej, został otruty! Lin Qui (+39 l.) zmarł w Szanghaju w samo Boże Narodzenie, a kulisy jego śmierci przypominają scenariusz właśnie „Gry o Tron”. Policja podejrzewa, że doszło do morderstwa i może za nim stać… rywal miliardera z firmy producenckiej!

Czy doszło do krwawej gry o tron wśród twórców „Gry o Tron”?! Tak podejrzewają media i policja. W samo Boże Narodzenie w Szanghaju niespodziewanie zmarł Lin Qui (+39 l.), odpowiedzialny za stworzenie i produkcję gry komputerowej „Gra o Tron. Nadchodzi zima” opartej o sławny serial. Miliarder źle się poczuł kilka dni wcześniej. Sekcja zwłok przyniosła wstrząsające rezultaty.

Okazało się, że Lin Qui został otruty. Policja zatrzymała już nawet podejrzanego! Oficjalnie ujawniono jedynie, iż ma on na nazwisko Xu, a to wywołało lawinę plotek, których póki co o dziwo nikt nie zdementował… Według BBC zatrzymany to szef działu produkcji filmowej w Yoozoo, tej samej firmie, w której pracował zamordowany miliarder, a truciznę podano w herbacie.
Źródło info i foto: se.pl

Zbrodnia sprzed 30 lat. Mężczyzna usłyszał zarzut morderstwa 9-latki

Minęły 32 lata odkąd 9-letnia Michaela Joy Garecht została uprowadzona z parkingu przed supermarketem w miasteczku Hayward w stanie Kalifornia. W poniedziałek zarzut zabicia dziewczynki usłyszał 59-letni David Emery, który odsiadywał już wyrok za inne przestępstwa.

W 1988 roku, tuż przed Świętem Dziękczynienia, 9-letnia Michaela razem z koleżanką wybrały się na hulajnogach do supermarketu po przekąski. Sklep znajdował się tylko dwie przecznice od domu dziewczynki. Kiedy Michaela i jej koleżanka robiły zakupy, porywacz przestawił hulajnogę Michaeli w pobliże swojego samochodu.

Gdy Michaela chciała wsiąść na hulajnogę, mężczyzna wciągnął dziewczynkę do auta i odjechał. Zdarzenie widziało kilku świadków. Na podstawie ich zeznań sporządzono portret pamięciowy sprawcy. Jednak nie udało się znaleźć 9-latki, nigdy nie znaleziono jej ciała.

Przełom w śledztwie nastąpił jednak dopiero w 2020 roku, kiedy to funkcjonariusze postanowili ponownie przyjrzeć się sprawie. Używając zaawansowanej technologii jeszcze raz zbadali odcisk palca pozostawiony na hulajnodze Michaeli 32 lata temu. Udało się go dopasować do odcisków 59-letniego Davida Emryego, który siedzi w więzieniu od 1989 roku. Są też świadkowie, którzy potwierdzają, że widzieli tego mężczyznę w okolicy w dniu porwania.

„Przerażająca zbrodnia”

Na Davidzie Emrym ciąży już zarzut podwójnego zabójstwa dwóch przyjaciółek, odsiaduje też wyrok za napad z bronią ze skutkiem śmiertelnym oraz za kradzież. W poniedziałek 21 grudnia usłyszał kolejny zarzut – morderstwa Michaeli Joy Garecht.

„Ta sprawa wstrząsnęła nie tylko lokalną społecznością, ale całym rejonem zatoki San Francisco. Porwanie i zabicie dziecka to przerażająca zbrodnia. Ból przyjaciół i rodziny jest ogromny, zwłaszcza kiedy dziecka nie można odnaleźć przez tak długi czas” – przekazał prokurator okręgowy hrabstwa Alameda Nancy O’Malley w oświadczeniu.

„Mam nadzieję, że dzisiejsze działania przyniosą rodzinie jakiekolwiek ukojenie. Sprawiedliwości staje się zadość, nawet jeśli trwa to 32 lata” – dodał.

Emry został oficjalnie oskarżony o morderstwo i porwanie. Jego przesłuchanie przed sądem ma się odbyć 17 lutego. Śledztwo w sprawie Michaeli nigdy nie zostało zamknięte i nadal trwa. Funkcjonariusze mają nadzieję doprowadzić je do końca. Zależy im też na odnalezieniu szczątków 9-latki.

„Cieszę się, że on nikogo więcej nie skrzywdzi”

Sprawę skomentowała matka Michaeli, Sharon Murch, która od wielu lat prowadzi bloga w sprawie zaginięcia córki. „W mijającym roku dotarłam do punktu, w którym musiałam zaakceptować fakt, że Michalea najprawdopodobniej nie żyje. Nie spodziewałam się tylko, że umarła jako dziecko” – czytamy w oświadczeniu.

„Przez lata zastanawiałam się, czy tak naprawdę chcę wiedzieć, co się stało z moją córką. Czy będę w stanie zaakceptować prawdę. Teraz cieszę się, że zidentyfikowano porywacza i mam odpowiedzi na dręczące mnie pytania. Cieszę się, że ten mężczyzna nikogo więcej nie skrzywdzi” – pisze matka 9-latki.
Źródło info i foto: tvn24.pl