Tragiczny finał rodzinnej awantury. Żona zabiła męża nożem

– W trakcie awantury domowej kobieta miała śmiertelnie uderzyć swojego męża nożem. Na miejsce skierowano mundurowych, którzy potwierdzili to zdarzenie – przekazał polsatnews.pl mł. asp. Kamil Raczyński z Komedy Powiatowej Policji w Kłobucku (Śląskie). Do zajścia doszło we wsi Zimnowoda koło Parzymiech w gminie Lipie (woj. śląskie). Policja otrzymała zgłoszenie po północy.

Na miejsce przyjechali policjanci kryminalni z Kłobucka, którzy znaleźli ciało mężczyzny. – Zabezpieczono ślady kryminalistyczne i przedmiot, który prawdopodobnie był narzędziem zbrodni – przekazał Raczyński. Podejrzewana o ugodzenie męża nożem kobieta została zatrzymana przez mundurowych. Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Częstochowie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Gdańsk: Morderstwo w szpitalu na Zaspie. Atak na pielęgniarkę

W szpitalu na Zaspie w Gdańsku w nocy doszło do ataku na pielęgniarkę, znaleziono także ciało pacjenta. Wszystko wskazuje na to, że został zamordowany – dowiedział się reporter RMF FM Kuba Kaługa. W tej sprawie został zatrzymany jeden z pacjentów.

Według informacji reportera RMF FM, do zdarzenia doszło około godziny 3 w nocy. W jednej z sal na oddziale chorób wewnętrznych przez leżącego tam pacjenta zaatakowana została pielęgniarka, która sprawdzała poszczególne sale – chwilę później w tej samej sali znaleziony został martwy inny z pacjentów. Miał na ciele ślady wskazujące na to, że mógł zostać zamordowany.

Szpital potwierdził, że doszło do takiego zdarzenia, przyznając, że zaatakowana pielęgniarka jest w stanie dobrym, nie zdradzając jednak szczegółów dotyczących tego, jak wyglądał atak.

„Napastnik, który też jest pacjentem szpitala zadał ofierze szereg ciosów głównie w obrębie głowy. Wyjaśniamy, co się wydarzyło. Na miejscu jest prokurator i policja. Cały czas prowadzone są czynności w tej sprawie” – powiedziała PAP rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk.

Dodała, że napastnik jest w wieku ok. 60 lat, a nieżyjący miał ponad 90 lat.

„Radio Gdańsk”, które jako pierwsze poinformowało o zabójstwie podało, że nieoficjalnie wiadomo, iż ofiara została uderzona elementem wyposażenia sali.
Źródło info i foto: interia.pl

Odroczono proces ws. zabójstwa studentki Katarzyny Z.

Przed krakowskim sądem – po ponad 20 latach, jakie minęły od brutalnego zabójstwa studentki UJ Katarzyny Z. – ruszył proces mężczyzny oskarżonego o morderstwo. Sprawa nazywana była jedną z największych zagadek polskiej kryminalistyki. Robertowi J. grozi dożywocie.

Rozpoczęcie procesu to finał wieloletniego śledztwa prowadzonego m.in. przez policjantów z tzw. Archiwum X. W poszukiwanie zabójcy studentki UJ Katarzyny Z., której szczątki – fragmenty skóry i ciała – wyłowiono z Wisły 7 i 14 stycznia 1999 r., zaangażowanych było wielu polskich i zagranicznych ekspertów.

Po ponad 20 latach na ławie oskarżonych zasiadł Robert J., któremu zarzucono zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Według ustaleń, miał popełnić zbrodnię z powodu zaburzeń preferencji seksualnych o cechach sadystycznych i fetyszystycznych. Mężczyzna miał stosować przemoc, pozbawić ofiarę wolności, podawać określone związki chemiczne, m.in. leki przeciwpsychotyczne i przeciwlękowe.

Młodą kobietę więził, maltretował fizycznie i psychicznie. Tożsamość ofiary ustalono dzięki badaniom genetycznym.

Największa zagadka polskiej kryminalistyki

Akt oskarżenia w sprawie, nazywanej jedną z największych zagadek polskiej kryminalistyki, ma cztery tomy i liczy ok. 800 stron. Krakowski sąd wyznaczył już terminy rozpraw na kilka miesięcy tego roku. Planuje też przesłuchać ok. 200 świadków. Na razie są to osoby wskazane przez prokuratora – nie wiadomo, ilu świadków wskaże m.in. obrona. Sąd dysponuje także opiniami ok. 20 biegłych.

Za zamkniętymi drzwiami

Proces będzie toczył się za zamkniętymi drzwiami. Na środową rozprawę zaplanowano odczytanie aktu oskarżenia – wtedy mężczyzna będzie mógł złożyć wyjaśnienia. Jak zapowiedział po posiedzeniu organizacyjnym jego obrońca Łukasz Chojniak, oskarżony prawdopodobnie z tego prawa skorzysta. W rozmowie z dziennikarzami pełnomocnik ocenił, że jednoznacznych dowodów przeciwko Robertowi J. nie ma, a i te pośrednie są „wątpliwe”.

W 2000 r. ujawniono, że przy szczątkach Katarzyny Z. znaleziono ślady biologiczne, które nie pochodziły od ofiary. Wykorzystano je do weryfikacji osób, będących w kręgu podejrzeń. Nie przyniosło to jednak efektów i w październiku 2000 r. prokuratura umorzyła śledztwo.

Pod koniec 2011 r. krakowska policja poinformowała, że funkcjonariusze z tzw. Archiwum X ponownie analizowali materiały tego śledztwa i ustalali nowe dowody. Było to możliwe m.in. dzięki postępowi w dziedzinie badań kryminalistycznych i współpracy z ekspertami w różnych dziedzinach.

Na tej podstawie krakowska prokuratura w styczniu 2012 r. podjęła śledztwo na nowo i zleciła m.in. ekshumację szczątków. Jak podawała, w wyniku oględzin ujawniono szereg śladów kryminalistycznych i dowodów, które zostały zabezpieczone dla potrzeb śledztwa. Były to substancje, włosy, drobiny i włókna pozwalające – zdaniem śledczych – na podjęcie dodatkowych czynności.

Roberta J. zatrzymano w 2017 r. na krakowskim Kazimierzu; nie przyznał się on do winy. Jak podała Prokuratura Krajowa, mężczyzna złożył obszerne wyjaśnienia, ale odmówił odpowiedzi na niektóre pytania.
Źródło info i foto: RMF24.pl

17-latek z Garwolina zamordował matkę. Sam zgłosił zbrodnię na policję

Fot. Damian Klamka/East News Tasma policyjna.

17-letni mieszkaniec Garwolina zamordował swoją matkę, zadając jej liczne rany kłute – informuje w czwartek lokalny portal. Nastolatek miał później sam zadzwonić na policję i poinformować o zbrodni.

Jak donosi portal Garwolin24.com, do makabrycznego zabójstwa doszło w czwartek na osiedlu Kroczaka. Według informacji lokalnych mediów, 17-latek zamordował swoją matkę. Nastolatek następnie sam miał zadzwonić na policję i poinformować funkcjonariuszy o dokonanym przestępstwie.

47-letniej kobiecie zadano ciosy ostrym narzędziem

Jak podaje Garwolin24.com, policja na razie nie udziela szerszych informacji na temat tragedii. Wiadomo natomiast, że na miejscu jest prokurator. Według portalu, ofiarą jest 47-letnia kobieta. Policja stwierdziła na jej ciele liczne rany kłute. Do mieszkania na osiedlu Korczaka wezwano pogotowie ratunkowe i podjęto próbę reanimacji, jednak niestety kobiety nie udało się uratować.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

USA: Aktorka oskarżona o zabójstwo matki. Została aresztowana

Mollie Fitzgerald, amerykańska aktorka znana z roli w filmie ”Kapitan Ameryka: Pierwsze starcie”, została oskarżona o zamordowanie matki w domu w Kansas City. Kobieta otrzymała śmiertelny cios nożem. 38-letnia Mollie Fitzgerald została aresztowana we wtorek przez policję w Olathe w stanie Kansas. Amerykańska aktorka jest oskarżona o morderstwo drugiego stopnia – donosi agencja Associated Press. 38-latka przebywa obecnie w więzieniu hrabstwa Johnson.

68-letnia Patricia „Tee” Fitzgerald została znaleziona martwa w swoim domu w Olathe – część obszaru metropolitalnego miasta Kansas City. Zgodnie z internetowym nekrologiem rodzina planuje pogrzeb 68-latki w piątek w parafii Bożego Miłosierdzia w Gardner. Policja nie ujawnia szczegółów śledztwa i motywów działania Mollie Fitzgerald. 

Mollie Fitzgerald zabiła matkę. Kim jest aktorka z filmu ”Kapitan Ameryka: Pierwsze starcie”? 
Mollie Fitzgerald jest reżyserem i producentem filmowym, a także aktorką. Pracowała głównie przy filmach niskobudżetowych, w tym „The Lawful Truth” w 2014 roku i „The Creeps” w 2017 roku.

W filmie „Captain America” grała Stark Girl i pracowała jako asystentka reżysera Joe Johnsona. – Udział w tej produkcji był jednym z najlepszych doświadczeń w moim życiu – powiedziała w 2011 roku. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Szokujące szczegóły dotyczące zabójstwa w Wieliczce. Zwłoki leżały na taczkach

Na jednej z posesji w Wieliczce znaleziono zwłoki 61-letniego mężczyzny. Zmasakrowane ciało przykryte płachtą leżało na taczkach, stojących przy budynku. Podejrzany o zabójstwo, 39-letni Sławomir P. został zatrzymany przez policję – informuje „Dziennik Polski”.

Do zdarzenia doszło 22 grudnia. Podejrzany o morderstwo 39-letni Sławomir P. został zatrzymany przez policjantów kilka godzin po odkryciu przestępstwa. 39-latek usłyszał zarzut zabójstwa, nie przyznał się do winy. Grozi mu do 25 lat pozbawienia wolności lub dożywocie. Mężczyzna został tymczasowo aresztowany.

– Przeprowadzone na miejscu oględziny oraz sekcja zwłok wykonana w Katedrze Medycyny Sądowej Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, wykazały że przyczyną śmierci mężczyzny były wielonarządowe obrażenia okolic tułowia, skutkujące zachłyśnięciem krwi do dróg oddechowych oraz liczne obrażenia czaszkowo-mózgowe – poinformowała w komunikacie Prokuratura Rejonowa w Wieliczce.

Prokuratura ustaliła, że 61-letni mężczyzna mieszkał w ostatnim czasie w pokoju, wynajmowanym od Sławomira P. Zarówno ofiara, jak i sprawca zabójstwa to mieszkańcy Wieliczki.
Źródło info i foto: interia.pl

Rodzinna awantura zakończona tragedią. 72-latek zabił syna, później popełnił samobójstwo

​Rodzinna tragedia w miejscowości Żębocin koło Proszowic w Małopolsce. W jednym z domów znaleziono ciała dwóch mężczyzn. Policja nie ujawnia na razie szczegółów zdarzenia. Wiadomo jedynie, że w jednym z żębocińskich domów znaleziono ciała 72-latka i jego 33-letniego syna. Z nieoficjalnych ustaleń dziennikarza RMF FM Marka Wiosło wynika, że w trakcie rodzinnej sprzeczki ojciec miał zabić swojego syna, a następnie popełnić samobójstwo.

Na miejscu pracują policja i prokuratura.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Dziadek 18-letniego Marcela C. o straszliwej zbrodni w Ząbkowicach Śląskich

Nie śpi, co chwila płacze, z trudem przełyka każdy kęs. Józef C. przed oczami wciąż ma roześmiane twarze najbliższych, którzy zginęli z rąk jego wnuka Marcela C (18 l.), który siekierą zarąbał ojca Tomasza C. (+48 l.), matkę Katarzynę (+48 l.) i braciszka Kacperka (+7 l.). – Odwiedzę go w więzieniu, spytam, dlaczego to zrobił – zapowiada mężczyzna.

Noc z niedzieli na poniedziałek, kiedy w Ząbkowicach Śląskich zginęli jego najbliżsi, jest cierniem w jego głowie i sercu. Nie ma chwili, żeby pan Józef nie myślał o tym, co się stało. – Nadal nie wiem, dlaczego Marcel ich zabił. Nie wiem, ale na pewno się dowiem. Zamierzam odwiedzić go w więzieniu. Wtedy spojrzę mu prosto w oczy i zapytam, dlaczego zabił swojego ojca, a mojego syna, dlaczego zarąbał matkę i swojego braciszka – mówi „Super Expressowi” Józef C.

Ale zaznacza też, że nadal nadal kocha Marcela. – To mój wnuk, moja krew. I to się nie zmieni, mimo potworności, które zrobił. Teraz on i jego brat (Karol, w dniu tragedii nie było go w domu), to moja najbliższa rodzina. Tylko oni mi zostali – tłumaczy łamiącym się głosem.

Zastanawia się, czy kiedykolwiek wybaczy wnukowi. – Najważniejsze, by Stwórca mu wybaczył. A ja? Ja nie jestem od wybaczania. Kiedy dowiem się, jaki był powód tego, że wymordował rodzinę, wtedy będę intensywniej o tym rozmyślał – mówi.

Józef C. apeluje też do rodziców w całej Polsce. – Rozmawiajcie ze swoimi dziećmi. Bądźcie wyrozumiali. Troskliwi. Pytajcie o ich problemy, przytulajcie jak najczęściej – mówi nam Józef C., który jednocześnie zapewnia, że w rodzinnym domu Marcela było wiele ciepła i miłości. – Bywałem tam często, byłem dumny, że mój syn, Tomasz, stworzył tak wspaniałą rodzinę.

Marcel C. usłyszał trzy zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwie, a dodatkowo z motywacji, która zasługuje na szczególne potępienie. Po wymordowaniu rodziny upozorował włamanie i twierdził, że to jacyś bandyci zarąbali jego bliskich. Jednak policja szybko zorientowała się, że to on jest sprawcą. Teraz jest w areszcie, grozi mu dożywotnie więzienie.
Źródło info i foto: se.pl

Ząbkowice Śląskie: 18-letni Marcel C. zabił rodzinę, bo odcięli mu internet?

Czy Marcel C. (18 l.) z Ząbkowic Śląskich (woj. dolnośląskie) zabił rodzinę z zemsty za zakaz korzystania z internetu? Według śledczych 18-latek pod osłoną nocy siekierą zamordował rodziców i 7-letniego braciszka. Znajomi i bliscy Marcelego mówią, że był bardzo uzależniony od internetu. – Tam już od dawna coś wisiało w powietrzu – potwierdzają. Jak dowiedział się Fakt, taki motyw tego makabrycznego zabójstwa biorą pod uwagę śledczy.

Marcel godzinami zatapiał się w grach komputerowych. – Miał swój komputer w pokoju i tam grał, ale to chyba normalne w jego wieku. Często wpadałem do rodziny na obiady. Wtedy szedł do siebie – powiedział Faktowi jego dziadek Józef.

O zamiłowaniu do wirtualnego świata świadczą też profile 18-latka w mediach społecznościowych. Zamieszczał mnóstwo wpisów dotyczących gier. Czy to właśnie one przeszkadzały mu w przygotowaniu do matury? – Marcel był przeciętnym uczniem. Z tego co pamiętam, chyba w pierwszej klasie uczył się najsłabiej – mówi Tomasz Błauciak, dyrektor I LO, do którego jeszcze w ubiegłym tygodniu chodził Marceli.

Teraz chłopakowi grozi dożywocie za potrójne zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. W tej makabrycznej historii pojawia się też kradzież. W trakcie śledztwa okazało się bowiem, że Marceli ukradł rodzicom gotówkę, którą zakopał za domem, blisko nadpalonych zakrwawionych ubrań i siekiery.

– Zabrał z domu około 10 tysięcy złotych w różnych walutach, które miał przeznaczyć na ucieczkę za granicę – mówi Tomasz Orepiuk, rzecznik prokuratury w Świdnicy. Niewykluczone więc, że Marceli wszystko zaplanował, bo, jak relacjonują znajomi ze szkoły, z rodzicami nie najlepiej mu się układało.

– Nie był zazdrosny o brata, to bzdura. Z rodzicami to już inna sprawa, ale nie chcemy o tym mówić – wyjaśniają. Inni dodają, że bywał agresywny, a agresję często wyładowywał, grając przez internet. Czy rodzice również zauważyli ten problem i postanowili odciąć mu drogę do wirtualnego świata?
Źródło info i foto: Fakt.pl

Szczegóły zbrodni w Ząbkowicach Śląskich. 18-latek zabił rodziców i brata

Cichy, niepozorny, niczym się nie wyróżniał. Taki był Marceli C. (18 l.) z Ząbkowic Śląskich (woj. dolnośląskie). Dziś mówi o nim całe miasto. Chłopak miał z zimną krwią wymordować swoją rodzinę. Siekierą zabić tatę, mamę i 7-letniego braciszka. – Boże, co to się dzieje?! – mówią wstrząśnięci potworną zbrodnią sąsiedzi.

Horror rozegrał się w nocy z niedzieli na poniedziałek. Marceli C. miał zaatakować bliskich, gdy spali. Podejrzewa się go o zamordowanie rodziców – Katarzyny (†48 l.) i Tomasza (†48 l.) oraz braciszka Kacperka. Krwawą jatkę przeżył tylko starszy brat 18-latka, który w chwili tragedii był poza domem. Marceli sam zadzwonił na policję i powiedział, że do ich jednorodzinnego domu ktoś się włamał. Kiedy mundurowi przyjechali na miejsce, szybko jednak pękł. Przyznał, że żadnego włamywacza nie było. Miał też powiedzieć, gdzie ukrył siekierę i zakrwawione ubrania.

Marceli chodził do klasy maturalnej. W liceum wybrał profil matematyczno-informatyczny. Jak mówią jego koledzy, nie był klasową gwiazdą, a od brylowania w towarzystwie wolał komputery. Rodzice mieli gonić go do nauki, na co podobno nie miał ochoty. – Może zagubił się w wirtualnym świecie? Może to narkotyki? – zastanawia się zszokowana sąsiadka, której wnuczek przyjaźnił się z 18-latkiem.

Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć, do tej strasznej zbrodni pchnął go konflikt z rodzicami.

Okrutna zbrodnia wstrząsnęła mieszkańcami Ząbkowic Śląskich. Rodzina była dobrze sytuowana. Tomasz C. miał firmę zajmującą się transportem zboża. Pani Katarzyna kiedyś pracowała w kwiaciarni, a od lat prowadziła dom. – Piękna kobieta, zadowolona z życia – wspominają sąsiedzi. Marceli C. najprawdopodobniej będzie odpowiadał za potrójne zabójstwo, za co grozi dożywocie.

Zbrodnia przypomina tę z Rakowisk

Do makabrycznego mordu w Rakowiskach (woj. lubelskie) doszło w nocy z 12 na 13 grudnia 2014 roku. 18-letni wówczas Kamil N. i Zuzanna M. w środku nocy zaatakowali rodziców chłopaka. Uzbrojeni w specjalnie kupione na tę okazję noże rzucili się na dwójkę śpiących dorosłych. Mieli jeden cel: zabić Jerzego (†48 l.) i Agnieszkę N. (†42 l.). Młodzi mordercy brutalnie dźgali ofiary, aż odebrali im życie. Po zbrodni uciekli do Krakowa, gdzie dziewczyna będąca początkującą poetką urządzała wieczór autorski. Mimo dopracowanego do ostatniego szczegółu alibi policjanci szybko wpadli na trop zabójców. Kamil N. i Zuzanna M. zostali zatrzymani. Sąd skazał ich na 25 lat więzienia.
Źródło info i foto: Fakt.pl