O tym napadzie na taksówkarza słyszała cała Polska. Zapadł wyrok

W sierpniu ubiegłego roku nagranie z brutalnego napadu na stołecznego taksówkarza wstrząsnęło całą Polską. Widać na nim, jak młody bandyta przykłada kierowcy nóż do szyi i żąda pieniędzy, które z uśmiechem odbiera jego koleżanka. 18-letni Kasper K. i jego dziewczyna Ewelina C. zostali szybko zatrzymani, a po sześciu miesiącach od tych traumatycznych zdarzeń sąd podjął decyzję o ich dalszym losie.

Do napadu doszło 14 sierpnia 2019 roku. Rozbójnicza para zamówiła kurs taksówką z Warszawy na dworzec w Pruszkowie. Mieli zapłacić 78 zł. Gdy dotarli na miejsce, chuligan wyjął nóż i przystawił taksówkarzowi do gardła. Gdy mu groził, dziewczyna szybko zabrała 320 zł z kasetki. Chwilę później oboje uciekli. Przestępcy wrócili do stolicy i udali się w kierunku odległych Katowic.

Ich ucieczka nie trwała jednak długo. Dwie godziny po napadzie policjanci zatrzymali ich w Opocznie. Młodociani przestępcy byli kompletnie zaskoczeni. – Urodziła mi się taka myśl, żeby zrobić rozbój. Nie miałem wtedy pieniędzy. Bardzo żałuję, byłem pijany – mówił później śledczym Kasper K.

Taksówkarz do dziś mierzy się z traumą

18-latek przyznał się do napadu na taksówkarza. Usłyszał zarzut rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Groziło mu do 15 lat pozbawienia wolności. Ostatecznie warszawski sąd wymierzył mu karę zaledwie czterech lat więzienia. Dodatkowo ma wpłacić 20 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz taksówkarza i oddać skradzione 320 zł. Wątkiem 16-letniej dziewczyny i jej udziału w rozboju zajmuje się wydział rodzinny w sądzie rejonowym. Ewelina C. czeka na wyrok w poprawczaku.

Jak na decyzję sądu zapatrywali się pełnomocnicy pokrzywdzonego? – Zgodziliśmy się głównie dlatego, że pokrzywdzony musiałby podczas tego procesu jeszcze raz to przeżywać, odtwarzać tamto zdarzenie. Do dziś mierzy się z traumą, nie przyjmuje kursów w godzinach nocnych. Powrót do zawodu jest trudny – mówi cytowana przez „Gazetę Wyborczą” Ewelina Niemyjska, prawniczka taksówkarza.

Kara jest wystarczająca? Jak ten wyrok argumentował sąd? – Ta kara, w wymiarze czterech lat pozbawienia wolności wraz z nawiązką, jest wystarczająca, nawet biorąc pod uwagę przeszłość oskarżonego. Już dawno temu wszedł w konflikt z prawem, pogubił się życiowo – powiedziała sędzia Maria Turek.

– Wszystko zależy od skazanego, czy okres spędzony w zakładzie karnym będzie czasem straconym, czy nie. W więzieniu można uporządkować swoje życie, wszystko przemyśleć. Można się uczyć, podejmować pracę, odbywać terapię – dodała sędzia. Wyrok nie jest prawomocny.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Poszukiwany 26-latek poszukiwany za napad w Niemczech zatrzymany w Wałbrzychu

dav

Wałbrzyscy policjanci zatrzymali 26-letniego mężczyznę, którzy był poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania m.in. za włamanie do sklepu jubilerskiego w Niemczech. Został zatrzymany, gdy przechodził w niedozwolonym miejscu przez jezdnię.

Jak poinformowała w poniedziałek PAP rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu nadkom. Magdalena Korościk, 26-latek został zatrzymany przez policjantów z wydziału ruch drogowego. Przechodził przez jezdnię w niedozwolonym miejscu.

„Po sprawdzeniu w policyjnej bazie danych sprawcy wykroczenia okazało się, że 26-letni mieszkaniec Wałbrzycha poszukiwany jest przez Interpol i wydano za nim Europejski Nakaz Aresztowania” – przekazała Korościk.

Mieszkaniec Wałbrzycha jest podejrzewany o przestępstwa popełniane w Niemczech, w tym włamanie do sklepu jubilerskich, gdzie straty wyniosły prawie 140 tys. euro.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Polska: Mózg napadu stulecia wrócił do kraju

Zwiał i chciał pławić się w luksusie. Ale się przeliczył, wpadł w ręce policji i w wrócił do Polski. Grzegorz Ł. (52 l.), mózg skoku stulecia, zatrzymany na Ukrainie w ubiegłym roku, w końcu stanie przed obliczem prokuratora i odpowie za zorganizowanie kradzieży 8 mln zł.

Kiedy jego kompani od napadu słuchali w Sądzie Okręgowym w Łodzi wyroków, on cieszył się słońcem nad Morzem Czarnym. Myślał, że jest nieuchwytny, a dzieło jego życia – kradzież latem 2015 r. sprzed banku w Swarzędzu furgonetki wypełnionej banknotami – ujdzie mu na sucho. Nie poruszały go kary kolegów. 8 lat więzienia dostał Krzysztof W. (48 l.), krawiec z Łodzi, który przygotowując się do napadu zgolił włosy, zapuścił brodę, przytył, zmienił tożsamość i cały czas chodził w rękawiczkach, a po wszystkim oblał porzucone i puste auto chlorem. Sąd skazał też pozostałych jego pomocników – Marka K. na 7 lat, a Dariusza D. i Adama K. na 6 lat więzienia.

W tym czasie Grzegorz Ł. – były policjant i wiceszef firmy ochroniarskiej, mózg i szef szajki, który skrupulatnie zorganizował skok, pełnymi garściami wydawał pieniądze, z jakimi zwiał po napadzie. Prokuratorzy wysłali za nim list gończy, ale on ukrywał się skutecznie, choć nie zmienił nawet wyglądu, publikował swoje zdjęcia w internecie, a nawet udzielał…wywiadów.

W końcu specjalna grupa poszukiwawcza z Poznania znalazła go na południu Ukrainy. Zatrzymany został w listopadzie 2017 r. Wczoraj przyszedł dzień ekstradycji. – Wkrótce usłyszy zarzuty – mówi Michał Smętkowski z poznańskiej Prokuratury Okręgowej. Grzegorzowi Ł. grozi 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: se.pl

Napad na kantor w Warszawie. Sprawcy mieli broń a na twarzach maski przeciwpyłowe

Policja szuka trzech sprawców, którzy – rano – na terenie dzielnicy Włochy w rejonie ulicy 1 Sierpnia zaatakowali pracownika kantoru. Nie wiadomo, ile pieniędzy padło ich łupem. Poszukiwania trwają na terenie całej stolicy. Sprawcy byli zamaskowani – mieli na sobie maski przeciwpyłowe.

Trzech napastników było uzbrojonych. W ich poszukiwaniach biorą udział między innymi policjanci z Wydziału Kryminalnego oraz pies tropiący.

Sprawcy byli zamaskowani. Ze wstępnych ustaleń wynika, że na twarzach mieli maski przeciwpyłowe. Z naszych informacji wynika, że zaatakowali pracownika kantoru w momencie, gdy wysiadał z samochodu z walizką pieniędzy. Policjanci zablokowali ulice w okolicach miejsca napadu. Będą też przeglądać nagrania z monitoringu.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Brutalny napad w Lidzbarku. Nie żyje 63-latek

Tragedia w Lidzbarku w województwie warmińsko-mazurskim. W wyniku napadu zginął 63-letni mężczyzna. Napadu dokonano w nocy z niedzieli na poniedziałek między godziną 00:30, a 3:20. Jak donosi rmf24.pl, sprawca bądź sprawcy skrępowali małżeństwo po włamaniu się do środka ich domu. 61- letnia kobieta znajduje się w szpitalu. Jej mąż zginął podczas napadu. Prokuratura zdecydowała się nie ujawniać żadnych szczegółów dotyczących okoliczności jego śmierci.

Jak informuje st. sierż. Justyna Nowicka z komendy powiatowej policji w Działdowie, na miejscu zdarzenia w dalszym ciągu prowadzone jest śledztwo pod nadzorem prokuratury.
Źródło info i foto: wp.pl

Nowa Sól: Brutalny napad na 41-latka w jego mieszkaniu

Do tego przerażającego zdarzenia doszło w Nowej Soli. Trzech sprawców wdarło się w nocy do jednego z mieszkań i zaatakowało mieszkających w nim mężczyzn. Oprawcy grozili im nożem, bili i siłą zmuszali do picia wódki. Na koniec okradli swoje ofiary i zbiegli. Jeden ze skatowanych mężczyzn zmarł w szpitalu.

Wszystko wydarzyło się w jednym z mieszkań w Nowej Soli, ok. godz. 22.00 wtargnęli do środka i sterroryzowali dwóch mieszkańców.

Bili ich po głowie i kopali po całym ciele. Zmuszali także ofiary do picia wódki, alkohol wlewali im siłą do ust. Sprawcy zażądali 50 zł, a gdy jeden z mężczyzn dał im portfel, ukradli z niego 380 zł. Zabrali także srebrny łańcuszek jednego z pobitych mężczyzn.

Gdy uciekli, jedna z ofiar wezwała pogotowie, które zabrało ciężko rannego 41-latka do szpitala. Jego obrażenia okazały się śmiertelne. Mimo wysiłków lekarzy mieszkaniec Nowej Soli zmarł.

Nowosolscy kryminalni zaczęli poszukiwania oprawców. Szybko wpadli na trop trzech podejrzanych osób . – To mieszkańcy Nowej Soli w wieku 24 i 38 lat. Przyznali się, że podczas zdarzenia byli pijani – mówi st. sierż. Justyna Sęczkowska, rzeczniczka nowosolskiej policji.

Okazało się, ze zatrzymane osoby to recydywiści. Na swoim koncie mają liczne kradzieże, rozboje, włamania, uszkodzenia mienia, znęcania się oraz groźby. Wszyscy usłyszeli już zarzuty. Na wniosek prokuratury, sąd w Nowej Soli aresztował ich na trzy miesiące.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zatrzymano już 4 osoby w sprawie napadu na konwój w Płocku

Już cztery osoby zostały zatrzymane w związku z napadem na konwój z pieniędzmi w Płocku – dowiedzieli się reporterzy RMF FM. Dwóch głównych podejrzanych już zostało tymczasowo aresztowanych. Pierwszy z mężczyzn 36-letni mieszkaniec Piaseczna. Został zatrzymany w wynajętym samochodzie, którym właśnie wybierał się w podróż do Hiszpanii. Po przeszukaniu auta policjanci znaleźli schowane pod kołem zapasowym pieniądze, które – jak się okazało – pochodziły z tego właśnie rozboju.

W tym samym dniu w Gdańsku zatrzymano drugiego mężczyznę – był zaskoczony, nie stawiał oporu. Przebywał w hotelu na urlopie z rodziną. Udało się odzyskać część ze zrabowanych prawie 400 tysięcy złotych. Ta dwójka już jest tymczasowo aresztowana. Wczoraj w nocy zatrzymano kolejne dwie osoby które dzisiaj usłyszą zarzuty. Wszystkim grozi do 12 lat więźnia.

Do napadu doszło w zeszły czwartek w Płocku na ulicy Podlaskiej, ok. godz. 7:30 rano. W Skodę Fabię, która jechali konwojenci, wjechał samochód dostawczy. Ze skradzionego Deawoo Lublin wyskoczyło dwóch zamaskowanych mężczyzn. Przestępcy obezwładnili oszołomionych ochroniarzy i zabrali im kasetkę z gotówką.

Przestępcy doskonale wiedzieli, jaka kwota będzie przewożona, a cały napad drobiazgowo planowali miesiącami.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zabrze: Poszukiwany sprawca napadu na kobiety

Policja poszukuje sprawcy napadów na kobiety w Zabrzu. Napastnik zaatakował w sumie cztery razy, zawsze w tym samym miejscu. Do napadów doszło w centrum miasta przy ul. Damrota w pobliżu przejścia podziemnego, którym mieszkańcy zmierzają na przystanki tramwajowe i autobusowe.

Policja ma informacje o 4 napadach: dwóch w grudniu i dwóch w styczniu. Zaatakowanym kobietom na szczęście nic się nie stało. Wszystkim udało się uciec.

Policja sporządziła już portret pamięciowy sprawcy, ale na razie go nie publikuje
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zatrzymano dwóch mężczyzn w związku z napadem na bank w Wojaszówce

Policjanci już w piątek zatrzymali sprawcę napadu na placówkę bankową w Wojaszówce. Funkcjonariusze ustalili, że mężczyzna nie działał sam, do policyjnego aresztu trafił również jego kompan. Obaj usłyszeli zarzut rozboju, a dziś sąd zdecydował o ich tymczasowym aresztowaniu. Podejrzanym grozi do 12 lat pozbawienia wolności.

W piątek około godz. 14.15, do placówki banku w Wojaszówce wtargnął zamaskowany mężczyzna. Kasjerce zagroził przedmiotem przypominającym broń i zażądał wydania pieniędzy. Napastnik zabrał kwotę około 10 tys. złotych i wybiegł z placówki. Po pokonaniu pieszo kilkuset metrów, wsiadł do samochodu i odjechał. Mężczyzna ubrany był w czarne spodnie, buty w tym samym kolorze oraz ciemną kurtkę. Na twarzy miał kominiarkę lub chustę, co dodatkowo utrudniało jego identyfikację.

Jako pierwsi na miejsce dotarli policjanci z Jedlicza, którzy ustalili, że sprawca mógł oddalić się białym busem. Dzięki znajomości topografii terenu szybko określili prawdopodobny kierunek, w którym mógł odjechać przestępca.

Funkcjonariusze służby kryminalnej typowali sprawcę oraz jego kompanów. Z policyjnych ustaleń wynikało, że napastnik nie działał sam.

W tym samym czasie na drogach powiatu krośnieńskiego oraz sąsiednich powiatów organizowano już policyjną obławę. Mundurowi oraz funkcjonariusze w nieoznakowanych radiowozach sprawdzali główne trakty komunikacyjne oraz lokalne dukty, mogące stanowić alternatywę ucieczki dla przestępców.

W akcję zaangażowano policjantów z wydziału ruchu drogowego, kryminalnego, dochodzeniowo – śledczego, prewencji oraz funkcjonariuszy z Jedlicza i Korczyny, których rejony działania bezpośrednio graniczą z terenem gminy Wojaszówka. W stan gotowości postawiono również funkcjonariuszy sąsiednich powiatów.

Policjanci sprawdzali wszystkie pojazdy, które przypominały opisem samochód sprawcy. Podczas kontroli zachowywali szczególne środki ostrożności, gdyż przestępca mógł posługiwać się bronią palną.

Około godz. 15.40, na skrzyżowaniu Al. Jana Pawla II i ul. Popiełuszki w Krośnie policjanci zatrzymali do kontroli białego volkswagena transportera. W toku wykonanych czynności ustalili, że siedzący za kierownicą pojazdu 19-letni mieszkaniec powiatu krośnieńskiego, może mieć związek z napadem na placówkę bankową w Wojaszówce. Młody mężczyzna został zatrzymany i doprowadzony do komendy.

Policyjni śledczy pracowali jednak dalej, gdyż z posiadanych przez nich informacji wynikało, że sprawca nie działał w pojedynkę. Funkcjonariusze wkrótce wpadli na trop drugiego przestępcy, którym okazał się 33-letni mieszkaniec powiatu jasielskiego. Mężczyzna został zatrzymany w policyjnym areszcie.

Zebrany materiał dowodowy pozwolił na postawienie mężczyznom zarzutu popełnienia rozboju. Dziś sąd zdecydował, że przestępczy tandem najbliższe 3 miesiące spędzi w areszcie. Zatrzymanym grozi do 12 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: terazkrosno.pl

Zatrzymano 4 osoby w związku z atakiem nożownika w Gdańsku

Brutalny napad w Gdańsku! W środę do idącego chodnikiem wzdłuż Traktu św. Wojciecha mężczyzny podbiegł nożownik, zadał mu kilka ciosów w brzuch i uciekł. Mężczyzna zmarł. W związku z zabójstwem policja zatrzymała czterech mężczyzn, którzy podobnie jak ofiara są obywatelami Ukrainy. Na razie nikt nie usłyszał zarzutów.

Do tragedii doszło 1 listopada tuż po godz. 17 w Gdańsku Lipcach, ok. 200 metrów przed zjazdem na Obwodnicę Południową. 49-letni obywatel Ukrainy otrzymał cztery ciosy nożem. Pomimo reanimacji mężczyzna zmarł. Nożownik uciekł. Według wstępnych ustaleń policji, zabójstwo nie było przypadkowe. Ofiara i zabójca znali się, prawdopodobnie doszło między nimi do kłótni.

W związku z zabójstwem zatrzymano czterech obywateli Ukrainy w wieku od 25 do 40 lat. – W momencie zatrzymania mężczyźni byli pijani. Znali ofiarę. Niewykluczone jednak, że nie ma wśród nich mordercy. Na razie nikt nie usłyszał zarzutów. Obława wciąż trwa – poinformowała w rozmowie z Fakt24.pl asp. Karina Kamińska, oficer prasowy gdańskiej policji.
Źródło info i foto: Fakt.pl