Atak nożem w metrze na Manhattanie

Mężczyzna jadący metrem linii 4 został zaatakowany przez bandziora z nożem. Został ranny w szyję.

Policja podaje, że do ataku doszło w środę przed 11 pm w okolicach stacji Bleeker Street. Mężczyzna wdał się w kłótnię z innym pasażerem. Wymiana ostrych słów zamieniła się w przepychankę. W pewnym momencie napastnik wyjął z kieszeni nóż i dźgnął nim oponenta w szyję. Po ataku zbiegł z miejsca zdarzenia. Ranny w stanie ciężkim trafił do najbliższego szpitala. Sprawca, mężczyzna w wieku około 30 lat, jest obecnie poszukiwany. Wszelkie informacje na temat napastnika można przekazywać nowojorskiej policji, dzwoniąc pod numer: 1-800-577-TIPS (8477).
Źródło info i foto: se.pl

Śląska policja poszukuje 40-letniego nożownika

Śląska policja poszukuje około 40-letniego nożownika. Napastnik w niedzielę rano w Raciborzu (woj. śląskie) w pobliżu jednego z lokali kilkukrotnie dźgnął nożem 23-letniego mieszkańca miasta.

Wstrząsające sceny rozegrały się w niedzielę nad ranem w pobliżu jednego z klubów przy ulicy Reymonta w Raciborzu (woj. śląskie). Z ustaleń policji wynika, że pomiędzy 23-letnim mieszkańcem Raciborza a około 40-letnim mężczyzną doszło do sprzeczki, która przybrała dramatyczny obrót.

W pewnym momencie starszy mężczyzna kilkakrotnie dźgnął nożem 23-latka. Raciborzanin z ranami przedramienia, barku i podbrzusza trafił do szpitala. Rany były na tyle poważne, że poszkodowany musiał być operowany. Z informacji policji wynika, że jego życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo. Mężczyzna nie mógł jeszcze zostać przesłuchany.

Napastnik uciekł. Wiadomo, że jest wysoki i dobrze zbudowany. Policja poszukuje mężczyzny na terenie województwa śląskiego oraz w sąsiednich powiatach województwa opolskiego. Jak podał kom. Mirosław Szymański z K, postępowanie jest prowadzone w kierunku usiłowania zabójstwa.

Funkcjonariusze już zabezpieczyli nagrania monitoringu i przesłuchują świadków.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Trwa śledztwo w sprawie zabójstwa w warszawskim kościele. „Ofiara miała rany tłuczone głowy”

Prokuratura Rejonowa Warszawa-Wola wszczęła w piątek śledztwo po tragedii na plebanii kościoła św. Augustyna. Postępowanie dotyczy zabójstwa 64-letniego Marka T. i spowodowania obrażeń ciała u jednego z księży. Napastnik, 40-letni zawodnik sztuk walki, nieprzytomny przebywa w szpitalu.

Jak podał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Łukasz Łapczyński, śledztwo zostało wszczęte w piątek przed południem przez Prokuraturę Rejonową Warszawa-Wola.

– Dzisiaj po wpływie akt do prokuratury i zapoznaniu się z całością zgromadzonego na tym etapie materiału dowodowego prokurator wszczął śledztwo w kierunku zabójstwa pokrzywdzonego poprzez zadanie mu uderzeń skutkujących licznymi obrażeniami głowy oraz w sprawie spowodowania obrażeń ciała na okres powyżej siedmiu dni u księdza, który próbował obezwładnić napastnika – przekazał prok. Łapczyński.

Prokuratura zleciła sekcję zwłok zmarłego 64-latka, która rozpoczęła się w piątek około południa.

Napastnik, Jan B., nie usłyszał jeszcze zarzutów. W czwartek po obezwładnieniu przez policjantów zemdlał i dotychczas nie odzyskał przytomności, przebywa w jednym z warszawskich szpitali. Prokurator Łapczyński powiedział, że od 40-latka pobrano materiał do badań na zawartość alkoholu lub innych środków odurzających w organizmie.

Jak podaje prokuratura, Jan B. trenował sztuki walki, jest dobrze zbudowany i silny. Do zdarzenia, którego miał być sprawcą, doszło w czwartek popołudniu na plebanii kościoła św. Augustyna przy ul. Nowolipki w Warszawie. Jan B. zaatakował 64-letniego mężczyznę. Kiedy na pomoc poszkodowanemu ruszył ksiądz, też został zaatakowany. Po reanimacji pokrzywdzony został przewieziony do szpitala, gdzie zmarł. Ofiara miała rany tłuczone głowy.

Rzecznik Archidiecezji Warszawskiej ks. Przemysław Śliwiński przekazał, że ofiarą napadu był ojciec jednego z księży archidiecezji, który przyszedł do kościoła do spowiedzi.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Atak na byłego prezydenta Siedlec. Nożownik usłyszał zarzuty

Były prezydent Siedlec Wojciech Kudelski opuścił szpital – poinformował PAP dyrektor ds. medycznych z Mazowieckiego Szpitala Wojewódzkiego w Siedlcach Mariusz Mioduski. Dodał, że jego stan jest dobry.

Wojciech Kudelski został wypisany ze szpitala w niedzielę popołudniu. Jego stan po ataku nożownika i operacji ratującej życie na tyle się poprawił, że mógł opuścić lecznicę. „Jest w stanie dobrym, stabilnym, bez powikłań” – powiedział PAP dyrektor ds. medycznych z Mazowieckiego Szpitala Wojewódzkiego w Siedlcach Mariusz Mioduski.

Były prezydent Siedlec został zaatakowany 1 kwietnia przed godz. 8. przez Dejana S. Nożownik działając w bezpośrednim zamiarze pozbawienia go życia zadał mu z bardzo dużą siłą cios nożem w okolice nadbrzusza po stronie lewej, powodując ranę o głębokości ok. 15 centymetrów. Samorządowiec, który obecnie jest radnym wojewódzkim PiS, z obrażeniami ciała trafił do szpitala i przebył operację.

Śledczy ustalili, że napastnik, który zaatakował Kudelskiego, w przeszłości leczył się psychiatrycznie. Sąd zdecydował o zastosowaniu wobec niego tymczasowego aresztu na okres trzech miesięcy, to jest do 30 czerwca 2019 roku. Tym samym przychylił się do wniosku prokuratury w tej sprawie. Mężczyzna usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa i spowodowania obrażeń ciała zagrażających życiu. Grozi mu dożywocie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Olsztyn: 40-letni mężczyzna zaatakował dwie kobiety i 10-latka

W Olsztynie około 40-letni mężczyzna miał zaatakować dwie kobiety i 10-latka. Policja obserwuje okolice, w których doszło do zdarzeń, a tymczasem Olsztynianka, która miała styczność z mężczyzną półtora roku temu, dotarła do jego matki i dowiedziała się, że napastnik jest chory.

Serwis olsztyn.wm.pl informuje o agresywnym mężczyźnie, który od jakiegoś czasu „bez powodu bije ludzi po twarzach” i ucieka. Pierwszy atak miał mieć miejsce 14 stycznia, kiedy nieznany mężczyzna spoliczkował dwie kobiety. Następny – 25 stycznia, kiedy zaatakował dziesięciolatka. Jak relacjonuje matka chłopca, 10-latek i jego kolega szli w kierunku dyskontu, mężczyzna szedł przed nimi. Nagle odwrócił się, dwa razy powiedział „Ty tępa świnio” i uderzył chłopca, na tyle mocno, że rozciął mu wargę.

Zaatakowany zapamiętał, że napastnik był grubszym mężczyzną po czterdziestce i „miał coś z okiem” tj. „albo go nie miał, albo miał zszyte”.

Śledztwo Olsztynianki

Matka chłopca i inne poszkodowane osoby zaczęły się ze sobą kontaktować i niebawem odezwała się też kobieta, która twierdzi, że spotkała tego człowieka półtora roku temu. Mężczyzna miał wyglądać „jakby był wściekły”, szedł w jej stronę i wymachiwał torbą. Olsztynianka zrobiła mu zdjęcie i choć – „wkurzył się jeszcze bardziej” – to po chwili zniknął.

Kobieta złożyła zawiadomienie, ale ponieważ uznała, że działania policji nie przynoszą efektów, sama wszczęła śledztwo. Udało jej się zdobyć numer telefonu do matki napastnika, która miała powiedzieć, że syn jest chory na schizofrenię, a jeśli zaś chodzi o jego oko – ma tik nerwowy i wciąż je mruży.

Co zrobić z niebezpiecznym chorym?

Co na to policja? Obserwuje teren i czeka na sygnały. Jak wyjaśnił oficer prasowy olsztyńskiej policji, jeśli okaże się, że mężczyzna jest chory, lekarz uzna, że nie stwarza zagrożenia, a jednak przesłanki powiedzą co innego, prokurator ma kilka opcji. – Może wyznaczyć kuratora sądowego, który będzie nadzorował jego zachowanie. Może również przydzielić pracownika socjalnego, który też będzie sprawdzał, jak mu się żyje. Ostatecznie może skierować mężczyznę na badania psychiatryczne, na podstawie których będzie można przedsięwziąć kolejne kroki. Na przykład umieścić go w zakładzie zamkniętym – powiedział rzecznik.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Poszukiwany sprawca napadu na sklepy w Cieszynie

Policjanci z Cieszyna poszukują sprawcy trzech napadów na placówki handlowe w Cieszynie. Napastnik kradł pieniądze grożąc pracownikom nożem. Wizerunek sprawcy zarejestrowały kamery monitoringu. Policja opublikowała zdjęcia poszukiwanego. Osoby, które go rozpoznają, proszone są o kontakt z policją.

Do dwóch przestępstw doszło w grudniu ubiegłego roku. 12 grudnia mężczyzna napadł na sklep przy ul. Zamkowej, 18 grudnia przy ul. Szerokiej. Ostatni rozbój miał miejsce 10 stycznia przy ul. Stary Targ. Policja podejrzewa, że za wszystkie trzy napady odpowiada ten sam sprawca.

Śledczy ustalili, że mężczyzna był ubrany w ciemną kurtkę z kapturem, dżinsy, ciemne buty, szalik lub chustę zasłaniającą twarz. Wygląda na ok. 40-50 lat, jest średniej budowy ciała. Ma ponad 190 cm wzrostu.

Wchodząc do placówek handlowych mężczyzna groził nożem, po czym zabierał pieniądze. Policja prosi, by informacje, które mogą przyczynić się do znalezienia sprawcy, przekazywać Wydziałowi Kryminalnemu Komendy Powiatowej Policji w Cieszynie przy ul. Wojska Polskiego 2, tel. 33 8 516 200, 33 8 516 280, nr alarmowy 112, adres e-mail: dyzurny@cieszyn.ka.policja.gov.pl.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kim jest nożownik, który zaatakował prezydenta Pawła Adamowicza?

Policja potwierdziła, że mężczyzna, który zaatakował prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza i przez mikrofon krzyczał, że ma na imię Stefan, to 27-letni mieszkaniec miasta skazany wcześniej m.in. za rozboje. Prawdopodobnie jest to mężczyzna, który przed kilkoma laty napadł na cztery gdańskie banki.

Tuż przed godziną 20.00 podczas finału WOŚP prezydent Gdańska Paweł Adamowicz został dźgnięty nożem przez mężczyznę, który dostał się na scenę. Asp. Karina Kamińska z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku przekazała w rozmowie z Gazeta.pl, że napastnikiem był 27-letni mieszkaniec Gdańska w przeszłości karany za przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu m.in. za rozboje. Policja znalazła przy nim identyfikator z napisem „Media”.

Ppłk. Elżbieta Krakowska, rzeczniczka SW, powiedziała dla Onetu, że „napastnik nie wyszedł na przepustkę”. – Zakończył on odbywanie kary – dodała.

Chwilę po tym, jak mężczyzna zaatakował prezydenta, wykrzyczał na scenie: „Halo! Halo! Nazywam się Stefan (?), siedziałem niewinny w więzieniu, siedziałem niewinny w więzieniu, Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz”.

Nożownik to prawdopodobnie Stefan W.
Świadkowie zdarzenia, którzy usłyszeli dokładnie nazwisko mężczyzny, szybko dotarli do jego możliwej tożsamości. Napastnik to prawdopodobnie Stefan W. skazany na karę więzienia za czterokrotną napaść na banki z bronią w ręku. Miał wtedy 22 lata.

Stefan W. w okresie od 8 maja do 12 czerwca 2013 roku napadł na trzy gdańskie placówki SKOK-ów oraz na bank Crédit Agricole – podawał w 2014 roku lokalny oddział „Gazety Wyborczej”. Przy każdym napadzie wykorzystywał moment, kiedy nie było klientów, wyciągał broń, terroryzował personel i zabierał pieniądze. W sumie zrabował około 15 tys. złotych. 

Policji udało odzyskać jedynie 2,5 tys. złotych z ostatniego napadu. „Pozostałe pieniądze mężczyzna przehulał – wyjechał na tygodniową wycieczkę na Wyspy Kanaryjskie, grał w kasynach, żywił się w restauracjach” – czytamy w „Gazecie Wyborczej”.

Stefan W. przyznał się do winy podczas procesu. Nie wyraził jednak skruchy. Zeznał, że „chciał mieć pieniądze, których nie potrafił zarobić”, a o tym, jak przeprowadzić napad dowiedział się z filmów. 

Skazany na 5,5 roku więzienia

Stefan W. został w 2014 roku skazany na karę pozbawienia wolności – miał tam spędzić 5,5 roku. Miał również zapłacić ponad 30 tys. złotych. – Materiał dowodowy nie budzi żadnych wątpliwości, że Stefan W. jest winny wszystkich przypisanych mu czynów. Popełnił jedno z najpoważniejszych przestępstw, a jego zachowanie przypominało sceny z klasycznych filmów gangsterskich – argumentował sędzia Radomir Boguszewski. Jednocześnie podkreślił, że celem kary miało być wychowanie sprawy, a nie represja.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nożownika zaatakował prezydenta Gdańska na scenie w czasie finału WOŚP

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz został zaatakowany nożem na scenie WOŚP podczas wieczornego „Światełka do Nieba” w tym mieście. Na miejscu był reanimowany, potem został przewieziony do szpitala, gdzie był operowany. Napastnik to 27-letni mieszkaniec Gdańska z przestępczą przeszłością – podaje policja. Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz trafił do szpitala po tym, jak został zaatakowany w niedzielę wieczorem ostrym narzędziem na scenie w Gdańsku podczas „Światełka do Nieba” Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – poinformowała jego rzeczniczka prasowa Magdalena Skorupka-Kaczmarek.

Jerzy Karpiński, pomorski lekarz wojewódzki, powiedział w rozmowie z TVN24, że prezydent po reanimacji na miejscu zdarzenia został przewieziony do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego, gdzie trafił pod bardzo dobrą opiekę wśród bardzo dobrego personelu.

– Sytuacja dotycząca pana prezydenta w ocenie medycznej jest traktowana bardzo poważnie – przyznał.

Prezydent Gdańska był operowany

Adamowicz był operowany. Około godziny 2.25 przed szpitalem zorganizowany został krótki briefing prasowy. Do dziennikarzy wyszedł doktor Tomasz Stefaniak, dyrektor do spraw lecznictwa UCK. – Pacjent żyje – przekazał doktor Stefaniak. Wśród zgromadzonych rozległy się oklaski.

Lekarz poinformował, że operacja Adamowicza trwała pięć godzin. Lekarze przetoczyli prezydentowi Gdańska 41 jednostek krwi. Podkreślał, że obrażenia, jakie odniósł prezydent Gdańska, były bardzo ciężkie. – Poważna rana serca, rana przepony, rany narządów wewnątrz jamy brzusznej – wymieniał.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Warszawa: 38-letni Ukrainiec zaatakował nożem pod sklepem nocnym

38-letni obywatel Ukrainy najprawdopodobniej pobił i zaatakował nożem przypadkowego mężczyznę dlatego, że ten nie chciał oddać mu kupionej chwilę wcześniej butelki wódki. Napastnik usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa w związku z rozbojem, został tymczasowo aresztowany. Wszystko wydarzyło się po zmroku w Warszawie. Policjanci otrzymali wezwanie od ekspedientek sklepu, pod którym doszło do dramatu. Na miejscu znaleźli zakrwawionego mężczyznę, który musiał zostać zabrany przez pogotowie.

Jak wynikało z relacji kobiet, pokrzywdzony najpierw kupił w sklepie wódkę, a chwilę później ekspedientki odmówiły sprzedaży wódki przyszłemu napastnikowi, ponieważ był nietrzeźwy. Gdy mężczyzna wyszedł ze sklepu zaczepił pokrzywdzonego, pobił go, a na koniec ugodził kilkakrotnie nożem. Obywatel Ukrainy zaatakował, ponieważ jego ofiara nie chciała mu oddać butelki wódki.

Niebezpieczny 38-latek został zatrzymany w krótkim czasie od napaści. Obywatel Ukrainy usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa w związku z rozbojem. Został tymczasowo aresztowany. Grozi mu do 25 lat lub dożywocie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Kierowca staranował grupę pieszych w Bottrop na zachodzie Niemiec

Mężczyzna w noc sylwestrową celowo wjechał w grupę przechodniów w mieście Bottrop na zachodzie Niemiec. Ranne zostały co najmniej cztery osoby. Policja zakłada, że incydent miał podłoże ksenofobiczne. Sprawca został aresztowany.

Śledczy obecnie wychodzą z założenia, że chodzi o celowy atak, który przypuszczalnie miał związek z ksenofobicznym nastawieniem kierowcy – poinformowała policja i prokuratura w wydanym komunikacie.

Według wstępnych ustaleń sprawca incydentu, mężczyzna w wieku 50 lat, cierpi na chorobę psychiczną.

Kilka minut po północy w noc sylwestrową próbował przejechać jednego przechodnia, ten jednak zdołał uniknąć zderzenia. Następnie mężczyzna w centrum miasta staranował grupę pieszych, wśród których znajdowali się Syryjczycy i Afgańczycy. Obrażenia odniosły co najmniej cztery osoby.

Policja ustaliła, że po tym zdarzeniu sprawca pojechał do Essen, oddalonego od Bottrop o ok. 15 km na południowy wschód. Tam usiłował wjechać w grupę ludzi czekających na przystanku autobusowym, ale mu się to nie udało. Krótko potem został ujęty i podczas aresztowania wygłaszał ksenofobiczne wypowiedzi – poinformowano.
Źródło info i foto: RMF24.pl