Magdalena K. usłyszała zarzuty

Zarzuty – m.in. kierowania zorganizowaną grupą przestępczą oraz przemytu narkotyków i handlu nimi – postawił prokurator Magdalenie K., domniemanej szefowej gangu pseudokibiców Cracovii. 32-latka, która od listopada 2018 roku poszukiwana była listem gończym, a później także europejskim nakazem aresztowania i czerwoną notą Interpolu, w ostatni piątek została wydana Polsce przez Słowację. Magdalena K. zatrzymana została właśnie na terytorium Słowacji 28 marca tego roku.

Po zatrzymaniu usiłowała uniknąć ekstradycji do Polski: starała się o udzielenie na Słowacji azylu politycznego, przekonując o naruszaniu przez nasz kraj zasad praworządności.

Sąd Okręgowy w Bańskiej Bystrzycy, a następnie Sąd Najwyższy Republiki Słowacji zgodziły się jednak na wydanie K. Polsce, odrzucając równocześnie jej wniosek o azyl polityczny.

Wcześniej 32-latka dwukrotnie podejmowała próby uzyskania listu żelaznego, który umożliwiłby jej odpowiadanie do czasu prawomocnego wyroku z „wolnej stopy”: te wnioski odrzucił Sąd Okręgowy w Krakowie. W ostatni piątek Magdalena K. została sprowadzona do Polski, a dzisiaj stanęła przed prokuratorem.

Usłyszała zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, przemytu narkotyków i handlu nimi, utrudniania postępowania karnego w innym śledztwie, składania fałszywych zeznań i nakłaniania do tego innych osób. Według śledczych, Magdalena K. kierowała gangiem, do którego należeli członkowie kibolskich bojówek Cracovii – w sumie kilkudziesięciu ludzi.

Grupa miała zajmować się nielegalnym obrotem środkami odurzającymi, a także dopuszczać się czynów przeciwko życiu i zdrowiu – często z użyciem niebezpiecznych narzędzi jak noże i maczety. W ten sposób członkowie gangu mieli atakować pseudokibiców klubów piłkarskich z Krakowa i Łodzi. Według prokuratury, działalność grupy charakteryzowała się wysokim stopniem zorganizowania i podległości służbowej.

Jak ustalili śledczy, gang sprowadził do Polski z Hiszpanii co najmniej 5,5 tony marihuany o szacunkowej czarnorynkowej wartości 88 mln złotych i z Holandii 120 kg kokainy o czarnorynkowej wartości około 4,3 mln euro.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Gang wyprał w Polsce ogromne pieniądze. Szef grupy zatrzymany w Amsterdamie

Szef grupy przestępczej, która w Banku Spółdzielczym w Skierniewicach próbowała wyprać 1 miliard 400 milionów złotych z handlu narkotykami, został zatrzymany na lotnisku w Amsterdamie. To najważniejsza z zatrzymanych dotąd osób poszukiwanych w głośnym śledztwie prowadzonym przez dolnośląski wydział prokuratury krajowej. W grupie działało dwóch Polaków oraz trzech obcokrajowców. Zatrzymany na lotnisku w Amsterdamie mężczyzna był szefem grupy. Ma podwójne izraelsko-panamskie obywatelstwo. Mieszka w Panamie.

Narkotyki i ogromne pieniądze

Na lotnisku w stolicy Holandii zatrzymały go tamtejsze służby, które mają przekazać podejrzanego do Polski. W naszym kraju ma usłyszeć zarzuty kierowania grupą przestępczą, handlu narkotykami wartymi co najmniej 3 miliardy 400 milionów złotych i udział w praniu pieniędzy w kwocie nie mniejszej niż 1 miliard 400 milionów.

Na tę potężną kwotę śledczy natrafili w skierniewickim Banku Spółdzielczym latem zeszłego roku. Pieniądze były na kontach dwóch spółek, które nie prowadziły żadnej działalności. Konta służyły jedynie do międzynarodowych przestępczych operacji finansowych.

Według ustaleń śledczych, „brudne pieniądze” pochodziły z handlu narkotykami oraz w mniejszym stopniu z przestępstw tzw. oszustw internetowych (phishing). Były ukrywane za pomocą skomplikowanych transakcji bankowych, w ramach mechanizmu prania pieniędzy przy wykorzystaniu ogromnej ilości rachunków bankowych, w tym założonych i prowadzonych na terenie Polski, ale także w kilkudziesięciu innych krajach.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policjanci CBŚP zlikwidowali laboratorium narkotyków. Zatrzymano 2 chemików. Przejęto towar o wartości 15 mln złotych

CBŚP zlikwidowało kolejne laboratorium, w którym wytwarzane były substancje psychotropowe, tj.: amfetamina i 4CMC (klefedron). Podczas akcji zatrzymano 2 chemików, zabezpieczono kompletne 3 linie produkcyjne do wytwarzania amfetaminy, reaktor z zawartością około 400 litrów gotowego narkotyku 4CMC, 35 litrów amfetaminy, 4 kilogramy siarczanu amfetaminy oraz kilkaset litrów prekursorów i odczynników chemicznych niezbędnych do przeprowadzenia reakcji chemicznych. Z takiej ilości narkotyków można by przygotować blisko 363 tys. działek dilerskich. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Krajowa.

Policjanci z Zarządu w Warszawie CBŚP ustalili, że na terenie powiatu grójeckiego, w odludnym miejscu produkowane są narkotyki syntetyczne. Lokalizacja wytwórni nie była przypadkowa. Brak innych zabudowań oraz osób postronnych w okolicy, zapewniał anonimowość i pełną konspirację nielegalnych działań.

Podczas akcji, wsparcia CBŚP udzielili funkcjonariusze Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji z Warszawy, którzy zatrzymali dwie osoby, tj. 44-letniego Krzysztofa J. ps. Złomek oraz 49-letniego Adama K. Obaj mężczyźni są podejrzani o produkcję substancji psychotropowych. Krzysztof J. jest dobrze znany policjantom, ponieważ w 2016 roku został zatrzymywany w trakcie likwidowania przez CBŚP tzw. „mobilnego” laboratorium amfetaminy i był także podejrzany o wytwarzanie amfetaminy w zlikwidowanym w 2012 roku w Czarnym Lesie, największego laboratorium narkotykowego w Polsce. Wszystko wskazuje na to, że po opuszczeniu aresztu śledczego, wrócił do procederu przestępczego.

Podczas przeszukania domu i budynku gospodarczego policjanci odkryli laboratorium, w którym trwał proces wytwarzania narkotyków syntetycznych. Skala na jaką były wytwarzane substancje psychotropowe była ogromna. Do produkcji amfetaminy wykorzystywano 3 linie produkcyjne, z których jedna działała w momencie wejścia policjantów na posesję. Zabezpieczono reaktor z zawartością około 400 litrów gotowego narkotyku 4CMC, 35 litrów amfetaminy, 4 kg siarczanu amfetaminy i kilogram marihuany. Oprócz tego na posesji znajdowało się kilkaset litrów prekursorów i odczynników chemicznych niezbędnych do wytwarzania narkotyków. Czarnorynkowa wartość zabezpieczonych substancji wynosi około 15 mln zł. Ponadto zabezpieczono ponad 1,5 tys. litrów cieczy stanowiącej odpady poprodukcyjne 4CMC i amfetaminy.

Zabezpieczony sprzęt oraz urządzenia świadczą, że laboratorium mogło tam działać od kilku miesięcy produkując duże ilości nielegalnych substancji. O wielkości wytwórni może świadczyć fakt, że jej oględziny prowadzone były przez ponad 24 godziny przez kilkunastu funkcjonariuszy, w tym przez biegłych z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji. Stężenie szkodliwych dla zdrowia oparów substancji, w pomieszczeniach było tak duże, że do ich wentylacji konieczne było zaangażowanie jednostki Państwowej Straży Pożarnej w Grójcu.

Zatrzymani, w Prokuraturze Rejonowej w Grójcu usłyszeli zarzuty wytwarzania i posiadania znacznych ilości substancji psychotropowych. Zgodnie z przepisami prawa jest to zbrodnia zagrożona karą od 3 do 15 lat pozbawienia wolności. Sąd na wniosek Policji i Prokuratury zastosował wobec nich środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy.

Sprawa ma charakter rozwojowy i dalsze czynności w śledztwie prowadzone są pod nadzorem Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie.
Źródło info i foto: Policja.pl

Funkcjonariusze CBŚP zlikwidowali trzy „fabryki” narkotyków

Bystrzyca Kłodzka, Jelenia Góra i Wrocław – to na terenie tych trzech dolnośląskich miast funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji zlikwidowali laboratoria, w których produkowano metamfetaminę i amfetaminę. Zatrzymali sześć osób, wszyscy usłyszeli zarzuty.

Laboratorium metamfetaminy działało – jak informuje rzecznik Centralnego Biura Śledczego Policji – na terenie Bystrzycy Kłodzkiej. W trakcie akcji policjanci zatrzymali obywatela Czech, którego podejrzewali o produkcję znacznych ilości narkotyków.

Laboratorium metamfetaminy w mieszkaniu

Produkcja odbywała się w jednym z mieszkań na terenie dolnośląskiego miasta. – Znajdowało się tam zaaranżowane laboratorium, służące do produkcji narkotyków – przekazuje Iwona Jurkiewicz, rzecznik prasowy CBŚP. I dodaje, że w sumie było tam około 130 gramów kryształu metamfetaminy, a to daje niemal 1,3 tysiąca porcji dilerskich. Jednak to nie koniec, bo policjanci w laboratorium znaleźli też prawie 5000 ml cieczy zawierającej narkotyk. – Gdyby doszło do wytrącenia narkotyku, czyli zakończenia reakcji chemicznej podejrzany mógłby uzyskać około sześciu kilogramów metamfetaminy, co dałoby co najmniej 60 tysięcy działek – relacjonuje Jurkiewicz.

W mieszkaniu znajdowały się też odczynniki, środki chemiczne, urządzenia i szkło laboratoryjne. Zatrzymany mężczyzna usłyszał zarzut wytwarzania substancji psychotropowych, a sąd – na wniosek prokuratury – zdecydował o zastosowaniu wobec niego środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztu.

Produkcja amfetaminy we Wrocławiu

W ręce mundurowych z CBŚP wpadł także 37-latek podejrzany o produkcję siarczanu amfetaminy. Ten swoje laboratorium zorganizował w jednym z mieszkań we Wrocławiu. To właśnie tam policjanci znaleźli ponad 28 kilogramów amfetaminy w postaci soli. Jak przekazuje Jurkiewicz z takiej ilości substancji można byłoby uzyskać ponad 280 tysięcy porcji narkotyku. – Amfetamina była zapakowana w 28 hermetycznych worków i przygotowana do sprzedaży hurtowej. Według funkcjonariuszy narkotyki miały trafić na rynek województwa dolnośląskiego – wyjaśnia rzecznik CBŚP.

37-latek usłyszał zarzut wytwarzania znacznej ilości narkotyków. A sąd zdecydował o aresztowaniu go na trzy miesiące.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Słowacja: Sąd zgodził się na wydanie Magdaleny K. Jest podejrzana o kierowanie grupą przestępczą

Sąd Okręgowy w Bańskiej Bystrzycy zgodził się na wykonanie europejskiego nakazu aresztowania wobec Magdaleny K. i na jej wydanie do śledztwa prowadzonego przez wydział zamiejscowy Prokuratury Krajowej w Krakowie. Ponadto Sąd odrzucił wniosek Magdaleny K. o udzielenie jej azylu politycznego. Kobieta jest podejrzana o kierowanie grupą przestępczą związaną ze środowiskiem pseudokibiców.

Magdalena K. była poszukiwana czerwoną notą Interpolu oraz europejskim nakazem aresztowania. Została zatrzymana 28 marca 2020 r. na terenie Słowacji. Od tego czasu trwa procedura wydania jej do Polski. Podejrzana nadal przebywa w słowackim areszcie, a rozstrzygnięcia w tym zakresie zostały utrzymane przez Sąd Najwyższy Republiki Słowacji.

Bez azylu politycznego

Uwzględniając europejski nakaz aresztowania Sąd Okręgowy całkowicie odrzucił argumentację oskarżonej i jej obrońcy o naruszeniu w Polsce zasad praworządności. Podejrzana powołując się na ich rzekome naruszenie próbowała uniknąć wydania do Polski. Wcześniej dwukrotnie podejmowała nieudane próby uzyskania listu żelaznego, umożliwiającego odpowiadanie z tzw. „wolnej stopy”. Sąd Okręgowy nie uwzględnił wniosków i nie wydał podejrzanej listu żelaznego.

Sąd Okręgowy w Bańskiej Bystrzycy odrzucił wniosek Magdaleny K. o  udzielenie azylu politycznego. Wystąpienie o azyl polityczny w Republice Słowackiej było kolejną próbą uniknięcia przez Magdalenę K. odpowiedzialności karnej. Sąd podzielił stanowisko prokuratury, która wielokrotnie podkreślała, że zarzuty stawiane podejrzanej dotyczą przestępstw kryminalnych związanych z kierowaniem zorganizowaną grupą przestępczą, przemytem oraz handlem narkotykami i nie mają charakteru politycznego.

Do 15 lat pozbawienia wolności

Magdalena K. jest podejrzana o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, przemyt i handel narkotykami, utrudnianie postępowania karnego w innym śledztwie oraz o składanie fałszywych zeznań i nakłanianie do takiego czynu innych osób.

Czyny zarzucane podejrzanej zagrożone są karą do 15 lat pozbawienia wolności.

„Grupa przestępcza kierowana przez Magdalenę K. złożona była z członków bojówek pseudokibiców jednego z krakowskich klubów piłkarskich. Zorganizowana grupa przestępcza, w skład której wchodziło kilkadziesiąt osób, zajmowała się nielegalnym obrotem środkami odurzającymi. Dopuszczała się również czynów przeciwko życiu i zdrowiu – często z użyciem niebezpiecznych narzędzi jak noże i maczety. W ten sposób atakowali oni pseudokibiców jednego z krakowskich i łódzkich klubów piłkarskich. Działalność grupy charakteryzowała się wysokim stopniem zorganizowania i podległości służbowej” – przekazała prokuratura.

W toku postępowania prokurator ustalił, że grupa sprowadziła z Hiszpanii marihuanę w ilości nie mniejszej niż 5500 kg o szacowanej wartości czarnorynkowej 88 mln złotych, oraz kokainę z Holandii w ilości 120 kg o czarnorynkowej wartości ok. 4,3 mln Euro.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

USA: Rekordowe przejęcie narkotyków. Zabezpieczono około 2224 funty (ponad tysiąc kilogramów) metamfetaminy

Amerykańska Agencja do spraw Narkotyków ogłosiła w środę przejęcie największej w historii ilości metamfetaminy. W hrabstwie Riverside w Kalifornii przejęto około 2224 funty (ponad tysiąc kilogramów) tego narkotyku. Oprócz tego przejęto również kokainę oraz heroinę.

Władze podały, że przejęcie narkotyków, które miało miejsce 2 października, obejmowało dwie lokalizacje – w dolinie Moreno i Perris. Dodano, że jest największym krajowym zajęciem metamfetaminy w historii Amerykańskiej Agencji ds. Narkotyków (DEA).

Oprócz metamfetaminy kokaina i heroina

Poinformowano, że w garażu rezydencji w Moreno Valley znaleziono około 893 funtów kokainy (ok. 405 kilogramów), 13 funtów heroiny (prawie 6 kilogramów) i około 650 funtów (ok. 294 kilogramów) metamfetaminy. Narkotyki były zapakowane w około 25 worków.

Według urzędników, około 1600 funtów (ok. 725 kilogramów) metamfetaminy znajdowało się również w składzie narkotyków w Perris.

Agenci DEA Southwest Border Group 2 rozpoczęli dochodzenie w sprawie organizacji zajmującej się handlem narkotykami na dużą skalę (w skrócie DTO) powiązanej z kartelem Sinaloa zajmującym się transportem i dostawą dużych ilości kokainy i metamfetaminy. Dzięki swoim agentom śledczym byli w stanie przeprowadzić nakazy przeszukania w wielu magazynach narkotyków w dolinie miasta Moreno i mieście Perris.

„Więcej niż wystarczające, aby zapewnić dawkę mety dla każdego” w USA i Meksyku

Inna agencja federalna, Urząd Celny i Ochrony Granic (CBP), przejęła jeszcze większą ilość metamfetaminy w ostatnim tygodniu. Działając na podstawie informacji z DEA, urzędnicy CBP odzyskali ponad 3000 funtów (około 1360 kilogramów) metamfetaminy w porcie wejściowym Otay Mesa w San Diego.

Władze stwierdziły, że było to drugie co do wielkości przejęcie metamfetaminy w historii Urzędu Celnego i Ochrony Granic. Skonfiskowane narkotyki, w tym heroina i fentanyl, miały wartość uliczną około 7,2 miliona dolarów.

Zajęcia dokonane przez te dwie agencje „są więcej niż wystarczające, aby zapewnić dawkę mety dla każdego mężczyzny, kobiety i dziecka w Stanach Zjednoczonych i Meksyku” – powiedział w środę Timothy Shea, pełniący obowiązki administratora DEA. Dodał, że wierzy, że podczas pandemii COVID-19 nastąpił wzrost używania metamfetaminy i przedawkowań.

Gdyby ich nie przechwycono, narkotyki przeniknęłyby do Los Angeles w ciągu jednego dnia – twierdzi Bill Bodner, agent specjalny odpowiedzialny za oddział DEA w Los Angeles.
Źródło info i foto: tvn24.pl

USA: Porwanie pary seniorów. Sprawcy zażądali 50 kg kokainy

James i Sandra Helm zostali porwani. Domniemani sprawcy skontaktowali się z synem pary. Zażądali okupu w nietypowej formie. Pod koniec września 76-letni James nie pojawił się w pracy i to był sygnał, który zaniepokoił jego przełożonych. Takie same odczucia miał syn mężczyzny, który nie mógł się skontaktować z ojcem. Pojechał do domu rodziców, gdzie zamierzał wybadać, dlaczego nie odpowiadają na jego wiadomości. Na miejscu zobaczył otwarte drzwi do pustego domu. Mężczyzna zgłosił zaginięcie rodziców.

Po pewnym czasie zadzwonił do niego porywacz, który poinformował, że Sandra i James są bezpieczni. Wysłał synowi pary zdjęcie rodziców, na którym widać, że są cali i zdrowi. Jak informuje Fox News, porywacz zażądał okupu w formie 50 kg kokainy lub 3,5 mln dolarów. Wraz z upływem kolejnych godzin porywacze jeszcze kilkakrotnie kontaktowali się z synem Helmów. Ostatecznie policja w toku prowadzonych działań zlokalizowała dom, w którym byli przetrzymywani.

O porwanie seniorów podejrzewanych jest pięć osób, które prawdopodobnie zajmują się handlem narkotykami – podaje Fox News. Policja zaznacza, że sprawa jest wielowątkowa. Sprawdzanych jest wiele możliwych scenariuszy. Śledczy prowadzą działania w celu ustalenia wszelkich okoliczności zdarzenia.
Źródło info i foto: Wprost.pl

26-latek przechowywał w mieszkaniu i piwnicy 75 kg narkotyków

75 kg narkotyków – marihuany, amfetaminy, kokainy i ecstasy – trzymał w mieszkaniu i piwnicy 26-latek z Katowic, zatrzymany przez śląskich policjantów. To największe w tym roku uderzenie w narkobiznes w regionie, wartość przejętych środków odurzających jest szacowana na kilka milionów złotych.

Zespół prasowy śląskiej policji podał w piątek, że na trop mężczyzny zajmującego się handlem narkotykami na dużą skalę wpadli policjanci z Wydziału do walki z Przestępczością Narkotykową katowickiej komendy wojewódzkiej oraz kryminalni komendy w Chorzowie.

„Mundurowi obserwowali 26-latka. Ważne było przede wszystkim to, aby wkroczyli do zatrzymania we właściwym momencie – gdy najbardziej prawdopodobne będzie odnalezienie u niego narkotyków. W końcu wkroczyli do działania i weszli do znajdującego się na terenie Katowic mieszkania, gdzie zatrzymali kompletnie zaskoczonego widokiem policjantów mężczyznę” – opisywali policjanci.

Trafił do policyjnego aresztu

Okazało się, że w mieszkaniu i piwnicy 26-latek ma ok. 58 kg marihuany, prawie 4 kg amfetaminy, 9 litrów płynnej amfetaminy, blisko kilogram kryształów ecstasy, a także kokainę i ampułki ze sterydami anabolicznymi. Policja zabezpieczyła także telefony komórkowe, wagi elektroniczne, sprzęt do porcjowania i pakowania narkotyków oraz liczarkę do banknotów. Zatrzymany miał przy sobie również gotówkę w kwocie prawie 35 tys. złotych, które zabezpieczono na poczet przyszłych kar.

Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Kiedy został sprawdzony w policyjnych bazach informatycznych, okazało się, że jest poszukiwany przez krakowską prokuraturę, natomiast Sąd Rejonowy w Wieliczce wystawił za nim nakaz zatrzymania i doprowadzenia do aresztu celem odbycia kary 125 dni pozbawienia wolności za notoryczne łamanie zakazu prowadzenia pojazdów – ma dożywotni zakaz kierowania pojazdami mechanicznymi.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

CBŚP zlikwidowało gang narkotykowy

Przerabianie i handel bronią, wprowadzanie do obrotu znacznych ilości narkotyków, kradzieże markowych rowerów na terenie Europy i ich sprzedaż za pośrednictwem portali internetowych – wyjaśnianiem takich przestępstw zajmowali się od kilku miesięcy policjanci warszawskiego CBŚP i Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Efektem ich działań jest zatrzymanie 19 osób, zlikwidowanie 2 magazynów narkotyków i przejęcie ponad 13 kg różnego rodzaju narkotyków, 5 jednostek broni, wielu elementów i urządzeń służących do jej przerabiania oraz odzyskanie blisko 250 rowerów wartych od kilku do kilkunastu tys. zł za szt., a skradzionych w Niemczech, Niderlandach i Norwegii.

Policjanci z Zarządu w Warszawie Centralnego Biura Śledczego Policji pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Warszawie prowadzą wielowątkowe śledztwo dotyczące działania zorganizowanej grupy przestępczej czerpiącej korzyści z wprowadzania do obrotu znacznych ilości narkotyków, handlu bronią i innych przestępstw kryminalnych. Głownie działali w woj. mazowieckim, a konkretnie w Warszawie. Z ustaleń śledztwa wynika, że zakres i teren działania członków grupy, osób z nimi powiązanych i „robiących wspólne interesy” powiększał się z każdym miesiącem. Mnóstwo narkotyków, broń, setki rowerów, to tylko początek sprawy, którą przez ostatnie miesiące zajmowali się funkcjonariusze CBŚP.

Na trop grupy policjanci wpadli na początku tego roku. Ich działania szybko doprowadziły do ujawnienia i likwidacji w Warszawie jednego z magazynów grupy, w którym przechowywane były narkotyki. Policjanci dotarli także do miejsca, gdzie przerabiana była broń, która następnie trafiała na czarny rynek. W lipcu policjanci zlikwidowali kolejny magazyn narkotyków, które miały trafić na rynek warszawski.

Na podstawie zebranego materiału dowodowego w minionym tygodniu policjanci z warszawskiego CBŚP, wspomagani przez Zarząd w Kielcach i Lublinie CBŚP zatrzymali 15 osób podejrzanych o udział w przestępczym procederze. Podczas przeszukań ich miejsc zamieszkania i użytkowania znaleziono kokainę, amfetaminę i marihuanę. W czterech pomieszczeniach gospodarczych na terenie województw mazowieckiego, lubelskiego i świętokrzyskiego znaleziono i odzyskano blisko 250 rowerów pochodzących z kradzieży, do których doszło w Niemczech, Niderlandach i Norwegii. Rowery były oferowane do sprzedaży za pomocą portali internetowych w cenie od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Na poczet przyszłych kar zabezpieczono 233 tysiące złotych w gotówce oraz cztery samochody, należące do podejrzanych.

Zatrzymani zostali doprowadzeni do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, gdzie ogłoszono im zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, wprowadzania do obrotu znacznych ilości środków odurzających i substancji psychotropowych czy posiadania broni palnej bez wymaganego prawem zezwolenia.

W prowadzonym śledztwie zarzuty przedstawiono 19 osobom, z czego 15 osób zostało tymczasowo aresztowanych. Z ustaleń śledczych wynika, że podejrzani w latach 2017-2020 na terenie woj. mazowieckiego, warmińsko-mazurskiego, lubelskiego i świętokrzyskiego, mogli wprowadzać do obrotu kilkaset kilogramów marihuany, kokainy, amfetaminy oraz MDMA.
Źródło info i foto: Policja.pl

Katowice: 3 kg amfetaminy ukryte w skrytce bankowej

Przez lata mieli produkować narkotyki, przemycać je i nimi handlować. Pieniądze, w sumie 12 milionów złotych, inwestowali w nieruchomości. Jeden z nich w bankowej skrytce trzymał trzy kilogramy kokainy. Do sądu trafił właśnie akt oskarżenia.

Śląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach skierował akt oskarżenia w tej sprawie do katowickiego sądu okręgowego. Osiem osób zostało objętych w sumie 81 zarzutami dotyczącymi czynów opisanych w kodeksie karnym oraz ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii.

– Grupa zajmowała się obrotem, przewozem i dostawą substancjami psychotropowymi i narkotykami oraz praniem pieniędzy uzyskanych z narkotyków – przekazał w poniedziałek Dział Prasowy PK.

Na terenie Śląska i poza granicami Polski

Z ustaleń katowickiej prokuratury wynika, że grupa kierowana przez Krzysztofa N. działała od 2011 do 2018 roku nie tylko na terenie Katowic, ale także Krakowa, Kielc. Mężczyzna miał stworzyć „doskonałą siatkę dilerską” i współpracować z grupami przestępczymi z województwa świętokrzyskiego. Ustalono, że grupa działała także za granicą, głównie w Czechach i Holandii, ale narkotyki wysyłane były również do Chin i Australii. Przewozili m.in. amfetaminę, metamfetaminę, kokainę i marihuanę.

– W toku śledztwa prokurator ustalił, że Krzysztof N. organizował na terenie województwa śląskiego proceder wytwarzania różnych prekursorów narkotykowych w tym BMK, oleju safrolowego i APPAN-u. Do przestępczej działalności zwerbował i zaangażował kilkanaście osób – podała prokuratura. Według oskarżyciela publicznego, dla N. pracować mieli bliscy znajomi oraz „osoby będące w trudnej sytuacji życiowej”, którym proponował dobry zarobek.

Inwestowali w nieruchomości

Prokuratura ustaliła, że zarobione na narkotykach pieniądze oskarżeni lokowali w nieruchomości. – Ich własność wielokrotnie przenosili między sobą, co miało utrudnić stwierdzenie przestępczego pochodzenia pieniędzy. W ten sposób oskarżeni wyprali co najmniej 12 milionów złotych – podała PK. Dodatkowo Krzysztof N. ulokował w skrytce bankowej trzy kilogramy kokainy o czarnorynkowej wartości co najmniej kilkuset tysięcy złotych. Śledczy dokonali zabezpieczenia majątkowego na mieniu oskarżonych o wartości przekraczającej 12 milionów złotych.
Źródło info i foto: tvn24.pl