34-latek zgubił torebkę z heroiną. Poprosił policjantów o pomoc w poszukiwaniach zguby

Do nietypowej sytuacji doszło w stolicy Włoch, Rzymie. Młody mężczyzna poprosił policję o pomoc w odszukaniu torebki z heroiną, którą zostawił w pociągu. Policjantom wytłumaczył, że w środku znajdowały się lekarstwa ratujące jego życie. O zdarzeniu poinformował portal Roma Today. Mężczyzna przyjechał do Rzymu w sobotę 18 lipca ze znajdującej się na północy miejscowości Viterbo. O zgubionej przez siebie torebeczce poinformował policjantów jeszcze na stacji kolejowej.

Funkcjonariusze policji nie potrzebowali dużo czasu, aby odnaleźć zgubę. Po zwróceniu się do kierownika pociągu udało im się odzyskać przedmiot. Podejrzenia policji wzbudziła nie tylko zawartość torebeczki, lecz także fakt, że mężczyzna, który poprosił ich o pomoc, miał – jak czytamy w artykule na włoskim serwisie – narkotykową przeszłość.

Zawartość torebki wysłano do laboratorium w celu analizy składu chemicznego. Wkrótce okazało się, że substancja, która według mężczyzny była lekarstwem ratującym jego życie, jest tak naprawdę heroiną. 34-latek został zatrzymany. Usłyszał zarzut posiadania narkotyków w celu ich sprzedania.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Polska: Wykryto nowy, bardzo niebezpieczny narkotyk

Pierwszy raz w Polsce wykryto bardzo niebezpieczny narkotyk pod nazwą etazen, należący do grupy opioidów. Jest 60 razy mocniejszy niż morfina. Zażycie może prowadzić do śmierci – ostrzega główny inspektor sanitarny. Sanepid podał, że w ostatnim czasie pierwszy raz wykryty został w Polsce etazen, nowy, bardzo niebezpieczny narkotyk z grupy opioidów. Był on oferowany w Łodzi jako dopalacz, jako szary proszek o wysokim stężeniu (czysta substancja).

Narkotyk ten jest szczególnie niebezpieczny ze względu na jego właściwości toksyczne i dużą siłę działania.

„Przyjmuje się, że jest 60 razy mocniejszy niż morfina” – zaznacza GIS.

Opisuje dalej reakcję po zażyciu tego dopalacza. Osoba pod wpływem opioidów jest zwykle „splątana” i podsypiająca, ma zaburzenia świadomości, wąskie szpilkowate źrenice, zwolnioną czynność serca (bradykardię), niskie ciśnienie tętnicze, groźne dla życia zaburzenia oddechowe. Może też dojść u niej do całkowitego zatrzymania oddechu i w rezultacie do śmierci.

GIS instruuje, że takiej osobie w ramach pomocy przedlekarskiej należy udrożnić drogi oddechowe, ułożyć w pozycji bezpiecznej i wezwać pogotowie (tel. 112). Ratownicy medyczni powinni zabezpieczyć funkcję oddechową i bezzwłocznego podać specyficzną odtrutkę (nalokson), a potem przewieźć do najbliższego szpitala.

GIS informuje także, że narkotyk sprzedawany jest jako tabletki, proszki, ziołowe lub plastyczne mieszanki, jak również liquidy do palenia czy areozole do nosa. Często zmienia skład i stężenie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Eryk G. aresztowany na 3 miesiące. Skatował turystkę na Nowym Świecie

Eryk G., naćpał się i totalnie mu odbiło! Mężczyzna, rozebrał się na ulicy, kładł się na jezdni, zaczepiał przechodniów, demolował ogródki piwne i groził ich obsłudze. Na koniec zmasakrował turystkę. Kobieta trafiła do szpitala. Ma połamane oczodoły. Bandzior został zatrzymany kilka minut po ataku. Przyznał się, że chwilę przed atakiem brał Ecstasy. Został aresztowany na 3 miesiące.

Do tych mrożących krew w żyłach scen doszło w minioną niedzielę na Nowym świecie w Warszawie. Eryk G, pseudobokser, wziął pigułkę i zaczął wariować. Mężczyzna najpierw biegał po ulicy i krzyczał. Potem się rozebrał i kładł na jezdni. Ale na tym się nie skończyło. Demolował ogródki piwne i groził obsłudze. – To było straszne. Wpadł wściekły, przewracał stoły i krzesła. Krzyczał na obsługę i groził, że im wpier….. – mówi przerażony świadek zdarzenia. Przechodnie natychmiast powiadomili policję. Zanim jednak patrol dotarł na miejsce, agresor podbiegł do turystki, która szła chodnikiem mężem i synem i… zadał jej cios z pięści w twarz. – To był moment. Ta kobieta się tego nie spodziewała. Dostała strzał i spadła na chodnik – tłumaczy pani Ewelina. Na ratunek 42-latce rzucili się przechodnie. Wezwano pogotowie ratunkowe. Turystka natychmiast trafiła do szpitala. Ma pęknięte oczodoły. Zaraz po ataku napastnik uciekł. Po krótkim pościgu policjanci dopadli bandziora i skuli w kajdanki. – Wezwani na miejsce funkcjonariusze
Źródło info i foto: se.pl

Białystok: 41-latek zatrzymany z narkotykami

Białostoccy policjanci zajmujący się przestępczością narkotykową zaskoczyli 41-letniego mieszkańca bloku na osiedlu Piasta, pukając o świcie do jego drzwi. Po okazaniu „blach” i stosownych „kwitów”, mundurowi przeszukali mieszkanie i znaleźli w nim blisko 45 gramów narkotyków. Mężczyźnie zgodnie z polskim prawem grozi teraz kara nawet 3 lat więzienia.

Policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Narkotykową Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku dowiedzieli się, że 41-letni mieszkaniec osiedla Piasta może mieć w swoim mieszkaniu sporą ilość narkotyków. Mundurowi swoją poranną wizytą zaskoczyli mężczyznę.

Podczas przeszukania mieszkania kryminalni znaleźli foliowy worek z suszem roślinnym, który po wstępnym badaniu narkotesterem okazał się być marihuaną. Kryminalni zabezpieczyli blisko 45 gramów tego narkotyku, a 41-latek usłyszał zarzut posiadania środków odurzających.

Za to przestępstwo Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii przewiduje karę do 3 lat więzienia.
Źródło info i foto: se.pl

Nożownik zaatakował 63-latka w Krakowie

Nożownik zaatakował w centrum Krakowa, przy ulicy Dietla. Jak dowiedział się reporter RMF FM Marek Wiosło, poszkodowanym jest 63-letni mężczyzna. Sprawca został zatrzymany. Z ustaleń policji wynika, że przy ulicy Dietla, w centrum Krakowa, 27-latek podszedł do grupy mężczyzn i zaatakował nożem kuchennym 63-latka. Zadał mu kilka ciosów w plecy, po czym uciekł.

Na szczęście rany 63-letniego mężczyzny nie były groźne, po opatrzeniu przez pogotowie został zwolniony do domu. Policja zatrzymała już 27-letniego napastnika. Był on pod wpływem alkoholu, znaleziono przy nim także narkotyki.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Jest akt oskarżenia w sprawie brata Patryka Jakiego. Chodzi o posiadanie marihuany

Do warszawskiego sądu trafił akt oskarżenia w sprawie Filipa J. (21 l.) – potwierdziła Faktowi Mirosława Chyr, Rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Chodzi o marihuanę, której zadeklarowanym przeciwnikiem jest europoseł i były wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki (35 l.) – brat młodego rapera.

Zakończyło się śledztwo w sprawie Filipa J., które ruszyło zaraz po tym, jak prokuratura nie zgodziła się na warunkowe umorzenie postępowania, o co młody raper wnioskował po zatrzymaniu w czasie przesłuchań. Wiele wskazuje na to, że brat Patryka Jakiego będzie sądzony za posiadanie narkotyków. Grozi mu do 3 lat za kratami. – Akt oskarżenia w sprawie trafił do Sądu Rejonowego dla Warszawy – Woli 30.06.2020 – potwierdziła Faktowi Samodzielna Sekcja Prasowa Sądu Okręgowego w Warszawie.

Policjanci zatrzymali 21-letniego rapera Filipa J. w styczniu tego roku, po tym, jak razem z kolegą przechodził w niedozwolonym miejscu przez jedną z ulic w Warszawie. Mundurowi wylegitymowali mężczyzn i postanowili sprawdzić, co mają w kieszeniach.

Podczas kontroli u Filipa J. znaleziono marihuanę. Policjanci chcieli wiedzieć, czy mężczyzna posiada większe ilości narkotyków w mieszkaniu. To był strzał w dziesiątkę, bo 21-letni raper trzymał tam 6,5 grama marihuany oraz 0,3 grama haszyszu. Na miejscu oddał narkotyki policjantom.

Prokuratura postawiła Filipowi J. zarzuty posiadania narkotyków. Przyznał się i złożył wyjaśnienia. Nie trafił do aresztu. Po wykonaniu czynności procesowych zwolniono go do domu.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Włochy: Przejęto 84 miliony tabletek amfetaminy

W porcie w Salerno skonfiskowane zostały trzy kontenery, w których znaleziono 84 miliony tabletek amfetaminy, o rynkowej wartości miliarda euro – poinformowała w środę (1 lipca) specjalna zmilitaryzowana policja finansowa Guardia di Finanza. Jak stwierdzili śledczy, jest to największe przejęcie narkotyków na świecie i to zarówno pod względem wartości, jak i ilości. Zwykle przestępcy, obawiając się wpadki, nie wysyłają jednorazowo takich ilości.

Narkotyki znajdowały się w papierowych cylindrach, przeznaczonych do użytku przemysłowego. Były tak dobrze ukryte, że skanery w porcie nie zdołały ich wykryć. Guardia di Finanza wiedziała jednak o ich istnieniu. Na trop pigułek amfetaminy funkcjonariusze wpadli, prowadząc śledztwo przeciwko mafii Camorra, wywodzącej się z Neapolu.

„Przechwyciliśmy rozmowy telefoniczne członków mafii, więc wiedzieliśmy, czego się spodziewać” – poinformował Domenico Napolitano z neapolitańskiego oddziału Guardia di Finanza.

Co włoska mafia ma wspólnego z ISIS?

Camorra sprowadza narkotyki do Neapolu, biorąc za to swoją dolę, a następnie pomaga w ich dystrybucji. Przechwycone pigułki wyprodukowane zostały w Syrii przez Państwo Islamskie. ISIS z pomocą handlu syntetycznymi narkotykami finansuje swoją działalność. Skala tego procederu uczyniła z Państwa Islamskiego wiodącego producenta tego rodzaju substancji odurzających.

Narkotyki przejęte przez Guardia di Finanza były przeznaczone do rozprowadzenia w Europie, czym zająć się miały zorganizowane grupy przestępcze.

Generał brygady Gabriele Failla, szef Guardia di Finanza w Neapolu uważa, że to dowód na istnienie powiązań pomiędzy finansowaniem terroryzmu, a interesami zorganizowanych grup przestępczych. Zdaniem funkcjonariusza, kilka organizacji musiało się dogadać, by zakupić i rozprowadzić tak gigantyczną ilość tabletek. Według doniesień Biura Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości bojownicy w Syrii po obu stronach konfliktu mogą czerpać korzyści z produkcji i handlu pigułkami.
Źródło info i foto: interia.pl

Autobus spadł z mostu. Tomasz U. przyznał się do winy

Tomasz U. (27 l.), kierowca warszawskiego autobusu, który spadł z mostu, usiadł za kierownicę pojazdu po narkotykach. Mało tego, w plecaku miał torebkę, w której było ponad pół grama białego proszku. Najpierw nie przyznawał się do winy, a w sobotę zeznał, że „urwał mu się film” i praktycznie nic nie pamięta. Czy to sposób na uniknięcie kary lub obniżenie wyroku?

– Podejrzany przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Przyznał się do tego, że zażył amfetaminę, zanim rozpoczął zmianę, nim wsiadł do autobusu. Będziemy to weryfikować – powiedziała prokurator Mirosława Chyr z Prokuratury Okręgowej w Warszawie. – Na wniosek prokuratury sąd zastosował trzymiesięczny areszt.

W czwartek autobus komunikacji miejskiej spadł z mostu Grota-Roweckiego na Wisłostradę. Ranne zostały 22 osoby. 70-letnia kobieta zginęła, a cztery osoby w stanie ciężkim nadal przebywają w szpitalach. Za kierownicą siedział naćpany Tomasz U. Jak mówią śledczy, stężenie narkotyku w organizmie szofera było bardzo wysokie.

Mężczyzna nie miał doświadczenia w kierowaniu autobusami. Oprócz tego w ciągu kilku ostatnich lat aż 13 razy złamał prawo drogowe. Stracił nawet za to prawo jazdy.

Roland Szymczykiewicz, obrońca Tomasza U., już zaczął bronić swojego klienta.

– Ta sprawa nie jest jednowymiarowa. Apeluję do wszystkich, którzy o tej sprawie debatują, o powściągliwość, żeby nie wylewała się fala hejtu. To jest tragedia również dla tego człowieka: on też ma rodzinę, przyjaciół, bardzo to przeżywa – mówi.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Tragiczny wypadek autobusu w Warszawie. Tymczasowy areszt dla kierowcy. Był pod wpływem amfetaminy

Jest tymczasowy areszt na trzy miesiące dla kierowcy, który w czwartek pod wpływem amfetaminy doprowadził do katastrofy komunikacyjnej – poinformowała w sobotę po południu PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Mirosława Chyr. O areszcie dla mężczyzny zdecydował sąd na podstawie trzech przesłanek, na które wskazywał prokurator, czyli obawy ucieczki, obawy matactwa poprzez bezprawne wpływanie na gromadzony materiał dowodowy oraz obawy wymierzenia surowej kary.

Podejrzany przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Przyznał się do tego, że zażył amfetaminę zanim rozpoczął zmianę, zanim wsiadł do autobusu. Będziemy to weryfikować – powiedziała PAP Mirosława Chyr.

Dodała, że prokuratura będzie weryfikować wszystkie okoliczności wypadku na podstawie m.in zeznań świadków i zapisu z rejestratorów w autobusie. Czekamy aż kierowca zostanie osadzony w areszcie w warunkach oddziału szpitalnego – zaznaczyła Chyr.

Wcześniej rzeczniczka informowała PAP, że Tomasz U., będąc pod wpływem narkotyków, nie zachował bezpiecznej prędkości dostosowanej do warunków jazdy.

Wskutek tego nie udało mu się wyhamować autobusu, co doprowadziło do uderzenia pojazdu w barierę energochłonną na krawędzi drogi. Doszło do przerwania bariery, osunięcia się autobusu z wiaduktu na znajdującą się poniżej ścieżkę rowerową i rozpadu pojazdu na dwie części – podała.

Dodała też, że podczas piątkowych czynności z udziałem prokuratura „wyjaśnił jedynie, że >urwał mu się film< i niewiele pamięta z tego, co się działo. Pamięta jedynie tyle, że pomagał wyprowadzić jedną z pasażerek autobusu" – wyjaśniła Chyr.

Zaznaczyła, że podejrzany początkowo odmówił udzielenia odpowiedzi na pytanie, czy przyznaje się do popełnienia zarzucanego mu czynu.

Wyjaśnił, że niewiele pamięta ze zdarzenia – poinformowała Chyr. Za to przestępstwo grozi mu do 15 lat więzienia.

W kabinie pojazdu, który prowadził Tomasz U. znaleziono torebkę z zawartością amfetaminy w ilości 0,54 g.

Ustalono, że amfetamina należała do podejrzanego, w związku z czym prokurator przedstawił mu również zarzut posiadania substancji psychoaktywnej. Do dalszych badań zabezpieczono plecak należący do kierującego, w którym ujawniono plastikową płytkę z nalotem białej substancji, jak wynika z opinii biegłych – amfetaminy – podała Chyr.

Z danych zgromadzonych w trakcie śledztwa wynika, że Tomasz U. od listopada 2014 r. do marca 2018 r. był 13-krotnie karany za wykroczenia w ruchu drogowym, w tym za przekroczenie prędkości, niestosowanie się do znaków i sygnałów drogowych.

Podejrzany uprawnienia do kierowania autobusem uzyskał w kwietniu 2019 r., a już w maju 2019, bez żadnego doświadczenia w prowadzeniu autobusu, został zatrudniony jako kierowca autobusu miejskiego – przekazywała w sobotę PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Zaznaczyła również, że szczegółowego wyjaśnienia wymaga wątek zatrudnienia Tomasza U. jako kierowcy autobusu w Zarządzie Transportu Miejskiego Miasta Stołecznego Warszawy oraz okoliczności jego wyjazdu w dniu katastrofy autobusem z bazy.

Prokuratorzy będą ustalać, jak wyglądają procedury badania kierowców na zawartość środków odurzających przed wyjazdem na miasto, czy kierowcy są badani – a jeśli tak, to jak często i w oparciu o jakie kryteria – informowała Chyr.

W tym celu prokurator zabezpieczył dokumentację kierowcy znajdującą się w Zarządzie Transportu Miejskiego i od przewoźnika, który zatrudnił kierowcę.

Wystąpił także do Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy o przekazanie dokumentacji dotyczącej bezpieczeństwa przy świadczeniu usług komunikacji miejskiej na terenie Warszawy oraz weryfikacji kompetencji i doświadczenia osób kierujących środkami komunikacji – podkreśliła Chyr.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Meksyk: Wpłynął akt oskarżenia przeciwko polskiemu kapitanowi

Pod koniec lipca minie rok, od kiedy polski kapitan Andrzej Lasota został zatrzymany wraz dowodzoną przez siebie załogą przez meksykańskie służby. Dopiero po 10 miesiącach od tego momentu tamtejsza prokuratura wniosła do sądu akt oskarżenia przeciwko Polakowi.

Śledczy zarzucają mu nielegalne wprowadzenie kokainy na terytorium Meksyku. Nie biorą przy tym pod uwagę żadnych okoliczności łagodzących, nie mają też żadnych twardych dowodów. Nasz rodak odpowie przed sądem jako bezpośredni sprawca nielegalnego przemytu, wyłącznie na podstawie zeznań przesłuchanych do tej pory osób.

Podstawę aktu oskarżenia stanowi art. 194, cz. II Federalnego Kodeksu Karnego. Przepis ten traktuje oskarżonego jako bezpośredniego sprawcę przestępstwa, który działa w sposób umyślny. Jako główny dowód aktu oskarżenia, Biuro Prokuratora Generalnego przedstawia wyłącznie zeznania świadków potwierdzające, że na statku znaleziono narkotyki.

Frankowicze zszokowani kursem CHF

Według ustaleń RMF FM, śledczy nie biorą jednak pod uwagę, że większość z osób, które składały swoje zeznania – w tym ponad 20 członków załogi – podtrzymuje, że nielegalne substancje znalazły się na statku podczas załadunku kruszywa, bez wiedzy załogi.

Podstawą aktu oskarżenia jest zatem wyłącznie fakt, że narkotyki znajdowały się na pokładzie UBC Savannah. Śledztwo nie wyjaśniło jednak, w jaki sposób się tam znalazły. Meksykańska prokuratura, uznając, że to polski kapitan statku Andrzej Lastoa odpowiada za przemyt, wniosła do sądu o karę nie niższą niż 10 lat więzienia, karę grzywny oraz zawieszenie praw obywatelskich na czas odbywania kary.

Obrońca nie może spotkać się ze swoim klientem

Przed meksykańskim sądem formalnie rusza więc proces przeciwko osadzonemu w więzieniu w Tepic Polakowi. Jego obrońcy wynajęci przez firmę, która zarządza statkiem podtrzymują, że zarzuty stawiane kapitanowi są bezpodstawne.

Pierwszą rozprawę zaplanowano zdalnie, w formie wideokonferencji. W sądzie w Ciudad Victoria, przed którym ma się toczyć proces, zasiądą obrońcy oraz prokurator. Kapitan będzie łączył się z salą rozpraw z sądu w Tepic.

Z Ministerstwa Sprawiedliwości w Mexico City będą się łączyć natomiast przedstawiciele naszej ambasady. Prośba obrony, by podczas zeznań mecenasi mogli przebywać w Tepic wraz z kpt. Lasotą, została odrzucona. Władze więzienia tłumaczą to potencjalnym zagrożeniem COVID-19.

To kapitan Lasota wezwał meksykańską policję na statek

Do aresztowania załogi statku UBC Savannah doszło pod koniec lipca minionego roku, po kilkunastu dniach od kiedy pływająca pod cypryjską banderą UBC Savannah weszła do portu w meksykańskiej Altamirze.

Statek transportował z Branquilli w Kolumbii tzw. met-coke czyli koks metalurgiczny. To sypkie kruszywo zgromadzone w kilku ładowniach. Podczas rozładunku jednej z nich załoga zauważyła podejrzane pakunki. Marynarze najpierw zawiadomili o sprawie drugiego oficera, który wezwał na pokład kapitana. Andrzej Lasota natychmiast podjął wówczas decyzję o przerwaniu pracy, po czym zawiadomił kapitanat portu i miejscową policję.

Kilka godzin później na miejscu pracował już prokurator federalny.

Po zabezpieczeniu pakunków (okazało się, że znajduje się w nich ok. 200 kg kokainy) i przesłuchaniach załogi, zapadła decyzja o zatrzymaniu wszystkich 22 jej członków – 19 Filipińczyków i trzech Polaków.

Po kilkunastu dniach w meksykańskim areszcie, załogę zwolniono. Pozostał w nim tylko kapitan statku Andrzej Lasota.

Rodzina kapitana Lasoty apelowała o reakcję polskich władz

Jesienią ubiegłego roku bliscy kpt. Lasoty na zorganizowanej przez siebie konferencji, zaapelowali o stanowczą reakcję do polskich władz.

Do Kancelarii Prezydenta RP złożyli też petycję. W jej opisie można było przeczytać: Zwracamy się do Pana Prezydenta z gorącym apelem, aby Pan Prezydent dołożył wszelkich starań, aby nawiązać dialog z Prezydentem Republiki Meksyku, aby swoim programem objął również Kapitana Andrzeja Lasotę. Wszyscy głęboko wierzymy, iż Pan Prezydent mógłby wspomóc nasze starania, a zwłaszcza pomóc Kapitanowi w szczęśliwym powrocie do rodziny.(…)

Państwo Polskie powinno dołożyć wszelkich starań, aby jego obywatel, który nie dopuścił się żadnego przestępstwa, był godnie traktowany przez inne Państwo, z którym utrzymujemy stosunki dyplomatyczne. Wszyscy znający szczegóły tej sprawy zdają sobie sprawę, iż Kapitan Lasota został nieświadomie wciągnięty do brudnej gry, jest zupełnie niewinny, postępował zgodnie z procedurami, spędził na morzu w sumie kilkadziesiąt lat, wykształcił wielu oficerów, kapitanów, nigdy nie zaniedbywał swoich obowiązków, jest przykładem wspaniałych polskich, cenionych na całym świecie, wysoko wykwalifikowanych nawigatorów.

Po publikacji tych słów i nagłośnieniu sprawy przez media, szef gabinetu prezydenta RP Krzysztof Szczerski zapewniał na Twitterze: (…)współpracujemy ze służbami konsularnymi, sytuacja prawna jest trudna, działamy wielotorowo, będziemy informować o efektach.

Wiosną tego roku rodzina Polaka skierowała kolejny list do Kancelarii Prezydenta RP, z prośbą o zainteresowanie się sprawą i reakcję.

„Albo przemytnicy testują nowy sposób przerzutu narkotyków, albo meksykańskie służby próbują podnieść swoje statystki”

W ubiegłym roku na wschodnim wybrzeżu Meksyku identyczny los spotkał załogi w sumie trzech statków.

Oprócz podejrzanych pakunków na UBC Savannah ujawniono je także na UBC Tokyo oraz Delphi Ranger. We wszystkich trzech przypadkach statki były ładowane w tym samym porcie i płynęły do Altamiry.

Transportowały niemal identyczny sypki ładunek. O podejrzanych pakunkach załoga dowiadywała się w każdym przypadku na miejscu, podczas rozładunku. W biuletynie marynistycznym rozsyłanym do załóg statków na całym świecie już 8 września 2019, po zatrzymaniu UBC Tokyo pojawił się wiele mówiący o sprawie wpis: Albo przemytnicy próbują testować nowy sposób przerzutu narkotyków, albo meksykańskie służby próbują podnieść swoje statystki.
Źródło info i foto: interia.pl