Uderzenie CBŚP w gang „Psychofans”

Kolejne uderzenie organów ścigania w grupę przestępczą „Psychofans” powiązaną ze środowiskiem pseudokibiców jednego ze śląskich klubów piłkarskich. Na polecenie prokuratury funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji zatrzymali 5 osób, dwie kolejne osoby zostały doprowadzone z aresztu śledczego. Wszyscy usłyszeli zarzuty dotyczące m.in. wprowadzeniem na rynek dużych ilości narkotyków oraz udziału w ustawkach pseudokibiców.

Na polecenie prokuratora funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji zatrzymali 5 osób wchodzących w skład zorganizowanej grupy przestępczej „Psychofans”, powiązanej ze środowiskiem pseudokibiców jednego ze śląskich klubów piłkarskich.

Zatrzymania miały miejsce w ubiegłym tygodniu na terenie Katowic, Rudy Śląskiej i Świętochłowic – poinformowała nadkom. Iwona Jurkiewicz z Centralnego Biura Śledczego Policji. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Śląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach. Policjantów CBŚP wspierali antyterroryści z Katowic.

Zatrzymani mężczyźni mają od 23 do 30 lat.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Toruń: Akcja kryminalnych w centrum miasta. 44-latek zatrzymany

Kryminalni z Komisariatu Policji Toruń-Rubinkowo zabezpieczyli ponad 330 g suszu i łodygi konopi. Do wyjaśnienia sprawy policjanci zatrzymali 44-latka, u którego policjanci znaleźli ten zakazany towar. Mężczyzna odpowie za uprawę i posiadanie znacznej ilości środków odurzających. Grozi mu nawet do 10 lat pozbawienia wolności

W miniony piątek (11 września) nad ranem policjanci Wydziału Kryminalnego Komisariatu Policji Toruń-Rubinkowo weszli do jednego z mieszkań, ulokowanego na Chełmińskim Przedmieściu. Funkcjonariusze mieli słuszne podejrzenia, że mieszkający tam mężczyzna może posiadać narkotyki. Na miejscu wszystko się potwierdziło i co za tym idzie – zatrzymany

– Podczas przeszukania mieszkania zajmowanego przez 44-latka kryminalni zabezpieczyli 330 g charakterystycznego zielonego suszu. Wstępne policyjne testy wykazały, że to marihuana – informuje podinsp. Wioletta Dąbrowska, oficer prasowy KMP w Toruniu.

Na tym jednak nie koniec. Oprócz wspominanego wyżej trefnego towaru, w plastikowym worku znaleźli kilka łodyg konopi, z których można było uzyskać kolejnych ponad 150 g narkotyku. – Zatrzymany usłyszał zarzut uprawy konopii indyjskich oraz posiadania znacznej ilości narkotyków. Grozi mu za to do 10 lat więzienia – podsumowuje policjantka z Torunia.
Źródło info i foto: se.pl

Zabezpieczono 7 tys. dilerskich porcji marihuany

Tymczasowy areszt zastosował sąd jako środek zapobiegawczy, wobec 40-latka zatrzymanego przez policjantów z Wałcza Mężczyzna jest podejrzany o posiadanie znacznej ilości narkotyków. W miejscu jego zamieszkania policjanci zabezpieczyli 75 krzewów konopi indyjskich oraz 3,5 kilograma suszu marihuany. Za popełnione przestępstwo 40-latkowi może grozić do 10 lat pozbawienia wolności.

Zatrzymanie 40-letniego mężczyzny to efekt pracy operacyjnej wałeckich policjantów. Na terenie jego posesji funkcjonariusze zabezpieczyli 3,5 kg suszu marihuany oraz 75 krzewów konopi indyjskiej. 40-latek został zatrzymany i trafił do policyjnego aresztu. Po zebraniu całości materiałów został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzut posiadania znacznej ilości narkotyków, został też przesłuchany w charakterze podejrzanego.

Sąd Rejonowy w Wałczu wydał postanowienie o tymczasowym aresztowaniu mieszkańca ich powiatu. Podejrzanemu grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Działania wałeckich policjantów zapobiegły przestępczemu procederowi wprowadzenia na rynek narkotykowy 7 tysięcy porcji dilerskich.
Źródło info i foto: Policja.pl

Holandia: Sąd ogłosił, że tymczasowo wstrzymuje wysyłanie do Polski podejrzanych lub skazanych

Sąd Okręgowy w Amsterdamie ogłosił, że tymczasowo wstrzymuje wysyłanie do Polski podejrzanych lub skazanych w Holandii obywateli RP. Swoją decyzję sąd motywuje obawami o niezawisłość polskiego wymiaru sprawiedliwości. Komunikat wydała Międzynarodowa Izba Pomocy Prawnej (IRK) Sądu Okręgowego w Amsterdamie. W lipcu sąd zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) z pytaniem, czy może wysłać do Polski jednego podejrzanego.

Unia Europejska. Podobna sprawa miała już miejsce

Choć sprawa dotyczyła narkotyków, holenderski sąd uznał, że polskie sądy mogą nie być w pełni niezależne od rządu i zadecydował o zatrzymaniu mężczyzny. To nie pierwsza taka sytuacja. Z podobną sprawą mieliśmy do czynienia w 2018 roku. Wówczas, to sąd irlandzki, z tych samych przyczyn, nie zdecydował się przekazać Polsce podejrzanego.

Ostatecznie TSUE wydało orzeczenie, z którego wynikało, że wstrzymanie ekstradycji może odbywać się tylko w wyjątkowych przypadkach. A sprawy kryminalne do takich się nie zaliczają. Pod wpływem orzeczenia irlandzki sąd zmienił decyzję i postanowił przekazać mężczyznę polskiemu wymiarowi sprawiedliwości.
Źródło info i foto: wp.pl

Nowe ustalenia ws. śmierci Kacperka z Nowogrodźca

Pod koniec kwietnia 3,5-letni Kacperek z Nowogrodźca zaginął. Przez ponad tydzień był poszukiwany przez policjantów i ochotników. Na początku maja jego ciało znaleziono w rzece. Prokuratura wyjawiła nowe ustalenia w śledztwie. Dziecko było pod wpływem narkotyków.

Śmierć Kacperka do tej pory uznawana była za tragiczny wypadek. Dziecko, które zostało pod opieką ojca, niepostrzeżenie wyszło z domu i nie wróciło. Dwutygodniowe poszukiwania potwierdziły podejrzenia – Kacperek wpadł do rzeki, gdzie się utopił. Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze poinformowała jednak o przełomie w sprawie. Jak podane Super Express, okazało się, że dziecko było pod wpływem substancji pochodnej amfetaminy. Sekcja zwłok wykazała, że Kacperek zażył na tyle dużo środka, że najprawdopodobniej to zaburzyło jego zdolności psychoruchowe.

Rafał B., ojciec dziecka, w czasie, kiedy go pilnował sam był pod wpływem substancji pobudzających. Jak podaje SE, mężczyzna posiadał przy sobie narkotyki, które nie były zabezpieczone przed dzieckiem. Kacperek miał substancję na wyciągnięcie ręki.

Mężczyzna usłyszał więcej zarzutów. Przede wszystkim narażenie życia dziecka, udzielanie narkotyków innym osobom w ilości minimum 6g oraz prowadzenie samochodu pod wpływem.
Źródło info i foto: o2.pl

Przerażające szczegóły zbrodni w Dzierzgowie. Przerażający wpis na profilu Eryka S.

To był chłopak z dobrej rodziny, ale słyszeliśmy, że już wcześniej zażywał narkotyki – tak po przerażającej zbrodni w Dzierzgowie (woj. łódzkie) mówili Faktowi sąsiedzi Eryka S. (22 l.), który brutalnie zamordował swoją byłą dziewczynę Karolinę P. (†16 l.). Prokuratura czeka na wyniki badań, które odpowiedzą na pytanie, czy zabójca działał pod wpływem narkotyków.

To był chłopak z dobrej rodziny, ale słyszeliśmy, że już wcześniej zażywał narkotyki – tak po przerażającej zbrodni w Dzierzgowie (woj. łódzkie) mówili Faktowi sąsiedzi Eryka S. (22 l.), który brutalnie zamordował swoją byłą dziewczynę Karolinę P. (†16 l.). Prokuratura czeka na wyniki badań, które odpowiedzą na pytanie, czy zabójca działał pod wpływem narkotyków.

Eryka S. zatrzymano jeszcze tego samego dnia. 22-latek szedł zakrwawiony ulicą, czym zwrócił na siebie uwagę policjanta po służbie. W chwili ujęcia był trzeźwy, badania toksykologiczne wyjaśnią, czy zażywał substancje psychoaktywne.

Eryk S. dobrze znał Karolinę. Mieszkający w sąsiedniej miejscowości 22-latek i 16-latka przez krótki czas mieli się ze sobą spotykać. Po jakimś czasie Karolina postanowiła jednak zerwać znajomość. Czy dlatego postanowił odebrać jej życie? Jak dowiedział się Fakt, Eryk S. groził nastolatce, na co ta skarżyła się przyjaciółkom. Rodzina miała też otrzymać list z pogróżkami. Wszystko wskazuje na to, że mężczyzna nie potrafił się z tym pogodzić.

22-latek uczył się w ZSP nr 3 Łowiczu, ale w 2019 roku przerwał naukę. W styczniu ub. roku zamieścił informację o przeprowadzce do Amsterdamu. Pod wpisem znajomi życzyli mu powodzenia na „nowej drodze życia”. „Na pewno ta będzie lepsza niż poprzednia” – odpowiedział. „Nowa droga życia” – dodał w kolejnym komentarzu.

Przerażający wpis na profilu Eryka

8 kwietnia Eryk S. opublikował wpis, który mrozi krew w żyłach. Był to cytat, który pojawia się m.in. na odzieży streetwear. „Bóg napisał taki wstęp. Szanuj ludzi ku***y tęp” – czytamy na profilu podejrzanego. Dwa dni przed śmiercią Karoliny zmienił także swoje zdjęcie profilowe. Ma na nim zaciśniętą szczękę i pięść, jakby gotował się z wściekłości. Wiadomo, że w chwili zatrzymania 22-latek był trzeźwy. Badania toksykologiczne wykażą, czy zażywał substancje psychoaktywne.

Podejrzany Eryk S. trafił do szpitala

Podejrzany został przesłuchany w jednym z łódzkich szpitali, do którego trafił z uwagi na stan zdrowia. Jest tam pod nadzorem policji. W trakcie przesłuchania przedstawiono mu zarzut zabójstwa, co zagrożone jest karą dożywotniego więzienia.

– Przesłuchanie w obecności obrońcy podejrzanego już się zakończyło. Mężczyzna odmówił złożenia wyjaśnień oraz odpowiedzi na pytanie, czy przyznaje się do zarzucanego mu czynu, czyli de facto nie odniósł się do zarzutu. Odpowiadał jedynie na pytania obrońcy dotyczące stanu jego zdrowia – przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi prok. Krzysztof Kopania. Dodał, że prokuratura będzie wnioskować o areszt.

Dlatego zjawił się przed domem Karoliny?

22-latek zostanie poddany badaniom sądowo-psychiatrycznym, które ustalą, czy jest poczytalny. Śledczy nada czekają też na wyniki wspomnianych badań toksykologicznych.

– Wiemy, że w sobotę kontaktował się wcześniej z dziewczyną, bo chciał się z nią spotkać. Ofiara nie wyraziła takiej chęci i prawdopodobnie to spowodowało, że pojawił się z nożem na podwórku 16-latki. Zabezpieczyliśmy należący do napastnika komputer i telefony, na podstawie których będziemy odtwarzać ich wzajemne relacje – wyjaśnił prok. Kopania.

Przerażające szczegóły zbrodni

Jak wynika z ustaleń śledztwa, Eryk wszedł na podwórze przed domem Karoliny i po krótkiej kłótni z dziewczyną zaczął ją dźgać kuchennym nożem. Zadał ponad 20 ciosów. Potem uciekł. Kilka dni przed zabójstwem Eryk miał podrzucić do domu Karoliny siekierę i list z pogróżkami.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Polska: Wykryto nowy, bardzo niebezpieczny narkotyk

Pierwszy raz w Polsce wykryto bardzo niebezpieczny narkotyk pod nazwą etazen, należący do grupy opioidów. Jest 60 razy mocniejszy niż morfina. Zażycie może prowadzić do śmierci – ostrzega główny inspektor sanitarny. Sanepid podał, że w ostatnim czasie pierwszy raz wykryty został w Polsce etazen, nowy, bardzo niebezpieczny narkotyk z grupy opioidów. Był on oferowany w Łodzi jako dopalacz, jako szary proszek o wysokim stężeniu (czysta substancja).

Narkotyk ten jest szczególnie niebezpieczny ze względu na jego właściwości toksyczne i dużą siłę działania.

„Przyjmuje się, że jest 60 razy mocniejszy niż morfina” – zaznacza GIS.

Opisuje dalej reakcję po zażyciu tego dopalacza. Osoba pod wpływem opioidów jest zwykle „splątana” i podsypiająca, ma zaburzenia świadomości, wąskie szpilkowate źrenice, zwolnioną czynność serca (bradykardię), niskie ciśnienie tętnicze, groźne dla życia zaburzenia oddechowe. Może też dojść u niej do całkowitego zatrzymania oddechu i w rezultacie do śmierci.

GIS instruuje, że takiej osobie w ramach pomocy przedlekarskiej należy udrożnić drogi oddechowe, ułożyć w pozycji bezpiecznej i wezwać pogotowie (tel. 112). Ratownicy medyczni powinni zabezpieczyć funkcję oddechową i bezzwłocznego podać specyficzną odtrutkę (nalokson), a potem przewieźć do najbliższego szpitala.

GIS informuje także, że narkotyk sprzedawany jest jako tabletki, proszki, ziołowe lub plastyczne mieszanki, jak również liquidy do palenia czy areozole do nosa. Często zmienia skład i stężenie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Białystok: 41-latek zatrzymany z narkotykami

Białostoccy policjanci zajmujący się przestępczością narkotykową zaskoczyli 41-letniego mieszkańca bloku na osiedlu Piasta, pukając o świcie do jego drzwi. Po okazaniu „blach” i stosownych „kwitów”, mundurowi przeszukali mieszkanie i znaleźli w nim blisko 45 gramów narkotyków. Mężczyźnie zgodnie z polskim prawem grozi teraz kara nawet 3 lat więzienia.

Policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Narkotykową Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku dowiedzieli się, że 41-letni mieszkaniec osiedla Piasta może mieć w swoim mieszkaniu sporą ilość narkotyków. Mundurowi swoją poranną wizytą zaskoczyli mężczyznę.

Podczas przeszukania mieszkania kryminalni znaleźli foliowy worek z suszem roślinnym, który po wstępnym badaniu narkotesterem okazał się być marihuaną. Kryminalni zabezpieczyli blisko 45 gramów tego narkotyku, a 41-latek usłyszał zarzut posiadania środków odurzających.

Za to przestępstwo Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii przewiduje karę do 3 lat więzienia.
Źródło info i foto: se.pl

Tragiczny wypadek autobusu w Warszawie. Tymczasowy areszt dla kierowcy. Był pod wpływem amfetaminy

Jest tymczasowy areszt na trzy miesiące dla kierowcy, który w czwartek pod wpływem amfetaminy doprowadził do katastrofy komunikacyjnej – poinformowała w sobotę po południu PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Mirosława Chyr. O areszcie dla mężczyzny zdecydował sąd na podstawie trzech przesłanek, na które wskazywał prokurator, czyli obawy ucieczki, obawy matactwa poprzez bezprawne wpływanie na gromadzony materiał dowodowy oraz obawy wymierzenia surowej kary.

Podejrzany przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Przyznał się do tego, że zażył amfetaminę zanim rozpoczął zmianę, zanim wsiadł do autobusu. Będziemy to weryfikować – powiedziała PAP Mirosława Chyr.

Dodała, że prokuratura będzie weryfikować wszystkie okoliczności wypadku na podstawie m.in zeznań świadków i zapisu z rejestratorów w autobusie. Czekamy aż kierowca zostanie osadzony w areszcie w warunkach oddziału szpitalnego – zaznaczyła Chyr.

Wcześniej rzeczniczka informowała PAP, że Tomasz U., będąc pod wpływem narkotyków, nie zachował bezpiecznej prędkości dostosowanej do warunków jazdy.

Wskutek tego nie udało mu się wyhamować autobusu, co doprowadziło do uderzenia pojazdu w barierę energochłonną na krawędzi drogi. Doszło do przerwania bariery, osunięcia się autobusu z wiaduktu na znajdującą się poniżej ścieżkę rowerową i rozpadu pojazdu na dwie części – podała.

Dodała też, że podczas piątkowych czynności z udziałem prokuratura „wyjaśnił jedynie, że >urwał mu się film< i niewiele pamięta z tego, co się działo. Pamięta jedynie tyle, że pomagał wyprowadzić jedną z pasażerek autobusu" – wyjaśniła Chyr.

Zaznaczyła, że podejrzany początkowo odmówił udzielenia odpowiedzi na pytanie, czy przyznaje się do popełnienia zarzucanego mu czynu.

Wyjaśnił, że niewiele pamięta ze zdarzenia – poinformowała Chyr. Za to przestępstwo grozi mu do 15 lat więzienia.

W kabinie pojazdu, który prowadził Tomasz U. znaleziono torebkę z zawartością amfetaminy w ilości 0,54 g.

Ustalono, że amfetamina należała do podejrzanego, w związku z czym prokurator przedstawił mu również zarzut posiadania substancji psychoaktywnej. Do dalszych badań zabezpieczono plecak należący do kierującego, w którym ujawniono plastikową płytkę z nalotem białej substancji, jak wynika z opinii biegłych – amfetaminy – podała Chyr.

Z danych zgromadzonych w trakcie śledztwa wynika, że Tomasz U. od listopada 2014 r. do marca 2018 r. był 13-krotnie karany za wykroczenia w ruchu drogowym, w tym za przekroczenie prędkości, niestosowanie się do znaków i sygnałów drogowych.

Podejrzany uprawnienia do kierowania autobusem uzyskał w kwietniu 2019 r., a już w maju 2019, bez żadnego doświadczenia w prowadzeniu autobusu, został zatrudniony jako kierowca autobusu miejskiego – przekazywała w sobotę PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Zaznaczyła również, że szczegółowego wyjaśnienia wymaga wątek zatrudnienia Tomasza U. jako kierowcy autobusu w Zarządzie Transportu Miejskiego Miasta Stołecznego Warszawy oraz okoliczności jego wyjazdu w dniu katastrofy autobusem z bazy.

Prokuratorzy będą ustalać, jak wyglądają procedury badania kierowców na zawartość środków odurzających przed wyjazdem na miasto, czy kierowcy są badani – a jeśli tak, to jak często i w oparciu o jakie kryteria – informowała Chyr.

W tym celu prokurator zabezpieczył dokumentację kierowcy znajdującą się w Zarządzie Transportu Miejskiego i od przewoźnika, który zatrudnił kierowcę.

Wystąpił także do Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy o przekazanie dokumentacji dotyczącej bezpieczeństwa przy świadczeniu usług komunikacji miejskiej na terenie Warszawy oraz weryfikacji kompetencji i doświadczenia osób kierujących środkami komunikacji – podkreśliła Chyr.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Przejęto ogromny przemyt kokainy. Wartość towaru to 3 mld złotych

Polskie służby udaremniły przemyt kokainy o rekordowej wartości 3 mld zł – poinformował we wtorek premier Mateusz Morawiecki. Jak wyjaśnił, przemyt początkowo trafił z Ekwadoru do Niemiec, gdzie nie udało się go wykryć, zrobiły to dopiero polskie służby.

Premier Morawiecki na konferencji w Warszawie poinformował o udaremnieniu przemytu kokainy o wartości 3 mld zł, którą jak dodał, można by podzielić na „milion próbek”. Za każdą z takich próbek stoją dramaty ludzkie – podkreślił premier. Codziennie dowiadujemy się o tym, że poprzez nadużywanie i używanie różnego rodzaju dopalaczy giną ludzie, zwykle młodzi – dodał.

Wyjaśnił, że akcję przeprowadziło Centralne Biuro Śledcze i Straż Graniczna. Narkotyki były przemycane z Ekwadoru do Hamburga w Niemczech, gdzie nie udało się ich wykryć. Jak podkreślił premier dopiero polskim służbom „udało się udaremnić przemyt o rekordowej wartości w Polsce”.

Państwo powinno stać na straży prawa i bezpieczeństwa obywateli. Poprzez ten udaremniony przemyt widać jak dbamy o bezpieczeństwo nie tylko Polaków – powiedział Morawiecki. Dodał, że przemyt był kierowany „zapewne nie tylko do Polaków”, ale też do Skandynawii i do Niemiec.

Polskie służby wykazały się wyższą czujnością niż służby holenderskie, czy niemieckie – podkreślił premier.

Narkotyki ukryte w pulpie ananasowej

Służby dowiedziały się, że w jednym z gdyńskich magazynów, należącym do legalnie działającej firmy, przechowywane są 144 metalowe beczki o pojemności 250 kilogramów mające zawierać zamrożoną pulpę ananasową. Towar na zlecenie jednej ze spółek został sprowadzony z Ekwadoru w okresie od 16 listopada do 13 grudnia 2019 roku, najpierw drogą morską do portu w Hamburgu, potem transportem drogowym do Gdyni.

Funkcjonariusze prześwietlili beczki urządzeniem RTG,, a psy Straży Granicznej do wykrywania narkotyków wskazały niektóre z nich jako zawierające narkotyki. Zdecydowano o zatrzymaniu towaru i powołaniu biegłego z zakresu chemii, który w swojej opinii wskazał, że w beczkach było ponad 3,2 tony substancji z zawartością kokainy.

Funkcjonariusze zatrzymali trzech mężczyzn w wieku od 64 do 71 lat, mieszkańców województwa pomorskiego. Przedstawiono im zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, a dwóch z nich ponadto może odpowiadać za przemyt znacznej ilości narkotyków. Wszyscy trafili do aresztu.
Źródło info i foto: RMF24.pl