17-letni nożownik z zarzutami. Zaatakował pielęgniarkę w szpitalu

17-letni Krystian B. usłyszał w piątek zarzut usiłowania zabójstwa kobiety. Nastolatek był pacjentem Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. W środę zaatakował pielęgniarkę, zadając jej trzy ciosy nożem. Kobieta w stanie ciężkim została przewieziona do kliniki chirurgii serca. Jej życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo. W piątek 17-letni Krystian B., mieszkaniec Strzegomia, został przewieziony do Prokuratury Rejonowej dla Wrocławia Śródmieścia.

– 17- latek usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa Doroty W., pielęgniarki jednego z wrocławskich szpitali. Przyznał się do popełnienia zarzuconego mu czynu i złożył wyjaśnienia. Prokurator wystąpił do sądu z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie Krystiana B. na trzy miesiące – poinformowała Justyna Pilarczyk, rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. Jak dodała, mężczyźnie grozi kara do 25 lat więzienia.

Atak w szpitalu

Jak informuje prokuratura, Krystian B. od 14 maja tego roku był pacjentem oddziału chorób zakaźnych szpitala klinicznego we Wrocławiu. Miało to być związane z powikłaniami po zażyciu nieznanej substancji. Możliwe, że chodzi o dopalacze. Do ataku na pielęgniarkę doszło w środę wieczorem. Kobieta podała mu leki i odwróciła się. Wtedy nastolatek zadał jej trzy ciosy nożem w plecy w okolice łopatek. Nastolatek rzucił nóż i uciekł ze szpitala. Zatrzymany został następnego dnia o godz. 10.00 na jednym z podwórek w Śródmieściu

– Dorota W. w wyniku doznała obrażeń ciała w postaci trzech ran kłutych między łopatkami z kanałami drążącymi do obu jam otrzewnowych oraz krwawieniem do jam opłucnowych – poinformowała prokurator Pilarczyk. Kobieta miała ponadto odmę opłucnową i złamane żebro. Zdaniem prokuratury, obrażenia te stanowią ciężki uszczerbek na zdrowiu i zagrażały jej życiu.
Źródło info i foto: wp.pl

Atak nożownika w jednym z wrocławskich szpitali. Trwają poszukiwania napastnika

Wrocławska policja poszukuje nastolatka, który w środę późnym wieczorem zaatakował nożem pielęgniarkę w szpitalu dziecięcym przy ul. Chałubińskiego. Jak informuje „Gazeta Wrocławska”, w środę późnym wieczorem, w czasie obchodu sal, jeden z pacjentów zadał trzy ciosy nożem pielęgniarce i uciekł.

– Wiadomo, ze młody mężczyzna został przewieziony na Chałbińskiego ze szpitala przy ul. Borowskiej. Prawdopodobnie trafił tam jeszcze z innego szpitala. Te szczegóły są w tej chwili ustalane. Zaatakowana pielęgniarka otrzymała trzy ciosy nożem. Natychmiast udzielono jej pomocy, jest już po operacji, a jej stan jest stabilny – powiedziała cytowana przez dziennik szefowa prokuratury Rejonowej Śródmieście Karolina Stocka-Mycek.

Według RMF FM napastnik to 17-letni Krystian B. Policja poszukuje nożownika i zakwalifikowała atak jako próbę zabójstwa. Na miejscu zdarzenia zabezpieczono nóż i monitoring.
Źródło info i foto: rp.pl

Prokurator wniósł o sądzenie 15-letniego sprawcy zabójstwa w szkole jak dorosłego

Prokurator wniósł o sądzenie nieletniego sprawcy zabójstwa w szkole w Wawrze jak dorosłego – przekazał rzecznik Sądu Okręgowego Warszawa-Praga sędzia Marcin Kołakowski. Prokurator wniósł też o umieszczenie 15-latka w schronisku dla nieletnich. Obecnie chłopak jest w policyjnej izbie dziecka. Sąd przekazał prokuraturze prowadzenie sprawy zabójstwa nastolatka.

Pismo Prokuratury Rejonowej Warszawa – Praga Południe wpłynęło do warszawskiego Sądu Okręgowego wczoraj w godzinach popołudniowych. Prokurator złożył w nim wniosek m.in. o przekazanie mu postępowania do dalszego prowadzenia z uwagi na to, że zachodzi podejrzenie popełnienie zbrodni zabójstwa. Jeśli sąd przychyli się do tego wniosku, nieletni będzie sądzony jak osoba dorosła.

W stosunku do osób nieletnich nie można orzec kary dożywotniego pozbawienia wolności.

Prokurator wniósł również o uznanie go za stronę postępowania i zawiadamianie o terminach rozpraw i posiedzeń sądu rodzinnego. Chce także, aby 15-latka umieszczono w schronisku dla nieletnich. Jak poinformował dziś sędzia Kołakowski, sąd rodzinny miał zająć się tą sprawą na posiedzeniu dziś o godz. 9.

Rzecznik Komendy Stołecznej Policji kom. Sylwester Marczak przekazał, że obecnie chłopak przebywa w policyjnej izbie dziecka. W tej sprawie trwają czynności z udziałem sądu rodzinnego prowadzone w oparciu o Ustawę o postępowaniu w sprawach nieletnich.

– Sąd przekazał prowadzenie sprawy prokuraturze, a to oznacza, że prokuratura będzie podejmowała dalsze czynności w sprawie, w szczególności najprawdopodobniej zostanie dopuszczony dowód z opinii biegłych psychiatrów na okoliczność poczytalności sprawcy, ale także zostanie zbadany stopień rozwoju sprawcy podejrzanego o ten czyn, a nadto warunki i właściwości osobiste – poinformował podczas konferencji prasowej rzecznik Sądu Okręgowego Warszawa-Praga sędzia Marcin Kołakowski.

Jak podkreślił, „jeżeli zatem na podstawie tych przeprowadzonych dowodów prokurator dojdzie do wniosku, że zostały spełnione przesłanki przewidziane w art. 10 par. 2 – wówczas podejrzany będzie sądzony na podstawie przepisów Kodeksu karnego”.

Przywołany przepis mówi, że nieletni, który po ukończeniu 15 lat dopuszcza się czynu zabronionego określonego w artykułach Kodeksu karnego, m.in. zabójstwa, „może odpowiadać na zasadach określonych w tym kodeksie, jeżeli okoliczności sprawy oraz stopień rozwoju sprawcy, jego właściwości i warunki osobiste za tym przemawiają, a w szczególności, jeżeli poprzednio stosowane środki wychowawcze lub poprawcze okazały się bezskuteczne”.

– Jeżeli prokurator stwierdzi, że przesłanki z tego przepisu nie zostały spełnione, wówczas uprawniony jest do nie wnoszenia aktu oskarżenia i przekazania sprawy do sądu rodzinnego i wówczas sąd rodzinny będzie orzekał na podstawie przepisów o postępowaniu w sprawach nieletnich – zaznaczył.
Źródło info i foto: onet.pl

Gdańsk: Zatrzymany mężczyzna podawał się za nastolatka i namawiał dziewczynki na spotkanie

Gdańscy policjanci zatrzymali 41-letniego mężczyznę, który – podając się w mediach społecznościowych za nastolatka – namawiał na spotkanie dwie 13-latki. Mężczyznę ujęli rodzice dziewczynek, którzy zamiast nich udali się na umówione spotkanie.

O zatrzymaniu 41-latka poinformował w czwartek oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku asp. sztab. Mariusz Chrzanowski.

Jak wyjaśnił, do zatrzymania doszło pod koniec minionego tygodnia na terenie gdańskiej dzielnicy Suchanino. Policjanci zostali wezwani przez rodziców dwóch nastolatek, którzy samodzielnie ujęli mężczyznę nagabującego ich córki.

Z zeznań rodziców i ich dzieci wynikało, że mężczyzna – podając się za nastolatka – korespondował na jednym z portali społecznościowych z dziewczynkami i namawiał je na spotkanie. – Rodzice od razu zareagowali i postanowili sami pojechać na spotkanie z mężczyzną. Kiedy byli na miejscu, okazało się, że na spotkanie nie przyszedł nastolatek, tylko starszy mężczyzna. Rodzice dziewczynek ujęli 41-latka i zaalarmowali o tym policjantów – poinformował Chrzanowski.

Dodał, że funkcjonariusze zatrzymali mężczyznę i przewieźli do policyjnego aresztu. W porozumieniu z gdańską prokuraturą policjanci przeszukali mieszkanie 41-latka i zabezpieczyli znajdujące się w nim komputer oraz telefony komórkowe.

– Zebrane w tej sprawie dowody m. in. wstępna opinia z zakresu informatyki śledczej pozwoliły prokuratorowi prowadzącemu śledztwo przedstawić 41-latkowi zarzut dotyczący nawiązywania kontaktu z osobą małoletnią za pomocą systemu teleinformatycznego w celach pedofilskich – poinformował Chrzanowski dodając, że za takie przestępstwo grozi kara do 2 lat więzienia.

Dodał, że w środę gdański sąd przychylił się do wniosku prokuratury i zastosował wobec zatrzymanego trzymiesięczny areszt. – Funkcjonariusze nadal będą pracowali przy tej sprawie będą m. in. sprawdzać, czy nie ma innych pokrzywdzonych w tej sprawie – wyjaśnił Chrzanowski.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Są zarzuty po śmierci nastolatek w koszalińskim escape roomie

Za umyślne stworzenie niebezpieczeństwa wybuchu pożaru w escape roomie i nieumyślne doprowadzenie do śmierci osób, które zginęły w pożarze odpowie mężczyzna zatrzymany po śmierci w tzw. escape roomie pięciu nastolatek z Koszalina – poinformowała prokuratura. Briefing prasowy rzecznika Prokuratury Okręgowej w Koszalinie odbył się w niedzielę wieczorem i miał związek z piątkowym pożarem. Tam w tzw. escape roomie zginęło pięć dziewcząt. Jeden mężczyzna jest ciężko poparzony.

– Zatrzymanym mężczyzną jest Miłosz S., któremu ogłaszany jest zarzut, że w sposób umyślny doprowadził do tego, że stworzone zostało niebezpieczeństwo wybuchu pożaru w obiekcie, gdzie znajdował się escape room i w taki sposób, nieumyślnie już z kolei, doprowadził do śmierci osób, które zginęły w pożarze, jaki w tym budynku wybuchł w dniu 4 stycznia tego roku – poinformował w niedzielę po godz. 19. rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski.

– Mamy jako podstawę tego zarzutu stwierdzenie, że pan podejrzany był osobą faktycznie wykonującą czynności w ramach działalności gospodarczej, którą zgłosiła do ewidencji jego najbliższa krewna i był osobą, która przygotowywała wyposażenie pomieszczeń w tych różnego rodzaju pokojach zagadek. Nie zwrócił uwagi na to, że nie ma tam właściwego ogrzewania tych obiektów, i że nie ma tam przede wszystkim dróg ewakuacyjnych, które w razie jakiegoś niebezpieczeństwa pozwalałaby uczestnikom opuszczać pomieszczenie rozrywki – dodał.

W niedzielę lekarze zgodzili się na przesłuchanie 25-letniego pracownika escape roomu, który został poważnie poparzony. W piątek został on wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej.

Zginęły w trakcie urodzin

Już w piątek przesłuchano wstępnie właścicielkę budynku, w którym znajdował się escape room oraz najemcę pomieszczeń. Policja pod nadzorem prokuratury prowadzi czynności, by ustalić również, jak dokładnie zaprószono ogień i dlaczego przebywające w escape roomie nastolatki nie mogły się z niego wydostać.

Trwają także ustalenia, która firma dostarczała gaz do obiektu, bo rozszczelnienie butli gazowej miało być przyczyną pożaru. Biegli swoje ostateczne opinie sformułują za kilka dni. W piątek utworzony został zespół śledczy, kilku prokuratorów wykonuje czynności procesowe w tej sprawie. W obiekcie znajdował się monitoring, który prokuratura także stara się odczytać. Podczas niedzielnej konferencji prasowej z premierem Mateuszem Morawieckim i ministrem spraw wewnętrznych i administracji Joachimem Brudzińskim, komendant główny policji gen. insp. Jarosław Szymczyk podkreślił, że nad sprawą będą pracować najbardziej doświadczeni funkcjonariusze pionów operacyjnych i dochodzeniowo-śledczych Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie. Wstępnie biegli ustalili, że wszystkie pięć nastolatek zmarło w wyniku zatrucia czadem.

Pożar wybuchł nagle w piątek około godz. 17 w lokalu przy ul. Piłsudskiego 88 w Koszalinie. Ogień pojawił się w pomieszczeniu obok tego, w którym odbywała się zabawa urodzinowa, w której brały udział 15-latki i szybko się rozprzestrzenił. – Z wstępnych ustaleń wynika, że przyczyną było rozszczelnienie butli gazowej – informował w sobotę prokurator Gąsiorowski.

W niedzielę w całym mieście ogłoszono żałobę.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Jest wyrok w sprawie 15-latka, który zabił ojczyma

Nastolatek z Nowych Skalmierzyc zabił swojego ojczyma, bo mężczyzna się nad nim znęcał. Nastolatek trafi do zakładu poprawczego.

Proces ws. nastolatka z Nowych Skalmierzyc dobiegł końca. 15-letni Adam P. zabił swojego ojczyma, ponieważ ten się nad nim znęcał. Sąd skazał 15-letniego Adama na trzyletni pobyt w zakładzie poprawczym. Przez ten czas Adam będzie pod kontrolą kuratora.

Nastolatek zeznał, że 36-letni Mariusz S. notorycznie się nad nim znęcał. Relacje sąsiadów potwierdziły te doniesienia. Twierdzili oni, że Adam był „spokojnym i grzecznym” nastolatkiem. Według nich chłopiec mógł być bity, bo cały czas w domu dochodziło do awantur. Co tydzień interweniowała tam policja.

Co więcej, chłopiec sam prosił funkcjonariuszy o interwencję w jego sprawie. Nie przyniosła ona jednak skutku. W trakcie jednej z awantur nastolatek złapał nóż i ugodził nim ojczyma. Mężczyzna zmarł.

Sąd zdecydował, że Adam P. nie będzie odpowiadał jak dorosły.
Źródło info i foto: se.pl

Ludzkie szczątki odnalezione w nuncjaturze Watykanu nie należą do zaginionych w latach 80. nastolatek

Kilka tygodni temu w nuncjaturze Watykanu odnaleziono ludzkie kości. Podejrzewano, że mogą należeć do jednej z zaginionych w latach 80. nastolatek. To jednak kości mężczyzny, który zmarł znacznie wcześniej – podaje Reuters. W czasie prac budowlanych w podziemiach nuncjatury Watykanu w Rzymie odnaleziono prawie cały szkielet, a także inne fragmenty kości. Teren odnalezienia szczątków jest obszarem eksterytorialnym i należy do Stolicy Apostolskiej. Szczątki odnaleziono 30 października i 7 listopada.

Watykan. Odnalezione kości nie należą do zaginionych nastolatek

Media zaczęły spekulować, że mogą one należeć do zaginionej w 1983 roku 15-letniej córki pracownika Watykanu, Emanueli Orlandi lub do 15-letniej Mirelli Gregori, która zaginęła zaledwie 40 dni wcześniej. Zaginięcie dziewczynek początkowo wiązano z działaniem tureckich aktywistów, którzy domagali się uwolnienia Mehmeta Ali Agcy, który dokonał zamachu na papieża Jana Pawła II.

Jak podaje Reuters, badania DNA zaprzeczają tezie, by kości należały do którejś z dziewczynek. Badania wykazały, że należały do mężczyzny, który zmarł przed 1964 rokiem.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zielona Góra: Brutalny atak na nastolatka. Sprawcy pocięli mu twarz

Do brutalnego zdarzenia doszło przy ul. Batorego w Zielonej Górze. Z samochodu marki bmw wysiadło dwóch mężczyzn. Bandyci pocięli chłopcu twarz i uciekli. Napastników szuka policja. Funkcjonariusze przeglądają miejski monitoring z okolic miejsca zdarzenia. Na razie nie wiadomo jaka była przyczyna ataku. Niewykluczone, że celem bandytów miała być zupełnie inna osoba.

Napastnicy zaatakowali w biały dzień, przy ul. Batorego, w Zielonej Górze. Obok idącego chodnikiem nastolatka zatrzymał się samochód marki bmw. Z auta wysiadło dwóch mężczyzn. Podbiegli do chłopca i pocięli mu twarz ostrym narzędziem, najprawdopodobniej nożem. Bandyci po ataku wsiedli do bmw i uciekli zostawiając poranionego chłopca na chodniku.

Na miejsce zdarzenia została wezwana policja. – Trwają poszukiwania sprawców – mówi podinsp. Małgorzata Stanisławska z Komendy Miejskiej Policji w Zielonej Górze w rozmowie z Fakt24. W terenie pracują już policjanci kryminalni. Policja przegląda również zapisy z kamer miejskiego monitoringu z okolic zdarzenia.

Motyw napadu na chłopca na obecną chwilę nie jest znany. Możliwie, że ofiarą mia być ktoś inny, a bandyci pomylili się atakując nastolatka. – Ustalamy wszystkie możliwe okoliczności zdarzenia – dodaje podinsp. Małgorzata Stanisławska. Życiu chłopca nie zagraża niebezpieczeństwo.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Stargard: 18-latek wjechał w tłum ludzi podczas nielegalnego wyścigu. Dziś usłyszy zarzuty?

18-latek wjechał w grupę przechodniów w Stargardzie (woj. zachodniopomorskie). Nastolatek prawdopodobnie brał udział w nielegalnych wyścigach samochodowych i wykonując drift stracił panowanie nad pojazdem.

W środę w nocy przy placu Wolności w Stargardzie doszło do wyjątkowo niebezpiecznego zdarzenia. Samochód osobowy marki BMW kierowany przez 18-latka wjechał w przechodniów. W wypadku ucierpiały 4 osoby. Według doniesień policji, poszkodowanych mogło być zacznie więcej, gdyż tego dnia na ulicach miasta odbywały się nielegalne wyścigi samochodowe. 18-latek brał udział w „zawodach” i prawdopodobnie stracił panowanie nad pojazdem.

– Na Facebooku widniało publiczne wydarzenie „Pokazy, zawody driftu – Plac Wolności”. Ten post został już usunięty z serwisu. Policja nie wiedziała nic o zorganizowanych pokazach driftowych – powiedział reporter TVN24 Sebastian Napieraj.

Okoliczności wypadku bada policja. Funkcjonariusze zatrzymali już nastolatka. 18-latek został poddany badaniu alkomatem i wiadomo, że był trzeźwy.
Źródło info i foto: se.pl

USA: 9-latek sprzedawał lemoniadę. Napadł go nastolatek z bronią

9-latek sprzedający lemoniadę w Karolinie Północnej został napadnięty przez nastolatka uzbrojonego w pistolet. Napastnik zabrał dziecku pieniądze i uciekł.

Chłopiec sprzedawał tego dnia lemoniadę i zarobił 17 dolarów. W pewnym momencie został napadnięty przez nastolatka uzbrojonego w pistolet. Napastnik przystawił mu broń do brzucha i zażądał pieniędzy.

Policja w lesie nieopodal miejscowości Monroe znalazła pistolet-wiatrówkę, a także metalową puszkę (do której chłopiec zbierał pieniądze) i czapkę kamuflażową. Napastnika jednak nie złapano.

Wiem, że ludzie są w stanie zrobić wiele rzeczy, ale obrabowanie dziecka sprzedającego lemoniadę to jakiś zupełnie nowy poziom – powiedział rzecznik biura szeryfa w Karolinie Północnej.

Nigdy bym, nie pomyślał, że mojemu synowi przystawią pistolet tylko dlatego, by okraść go z pieniędzy, które zarobił sprzedając lemoniadę – wspominał w rozmowie ze stacją WCNC-TV ojciec poszkodowanego, Phillip Smith.

Przyznał także, że 9-latek sprzedawał lemoniadę, by zarobić na kosiarkę, która miała mu posłużyć do wykonywania innych prac.

Chłopiec wrócił sprzedawać lemoniadę, tym razem jest jednak pod opieką członka rodziny. Życzliwi sąsiedzi w niedzielę dali zarobić młodemu przedsiębiorcy 256 dolarów.
Źródło info i foto: RMF24.pl