Agenci CBA zatrzymali lekarza. Wystawiał recepty na zmarłych

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało lekarza podejrzewanego o wystawianie fałszywych recept, m.in. na zmarłych. To jeden z elementów prowadzonego śledztwa w sprawie wyłudzeń z Narodowego Funduszu Zdrowia i czwarta osoba zatrzymana w tej sprawie.

Naczelnik wydziału komunikacji społecznej CBA Temistokles Brodowski powiedział w środę PAP, że zatrzymany to lekarz-psychiatra pracujący w kieleckim Domu Pomocy Społecznej. Miał on współdziałać z aptekami, które dokumentowały fikcyjną sprzedaż leków i wyłudzały w ten sposób pieniądze z NFZ. Lekarz w latach 2011-15 miał wypisywać recepty na pacjentów DPS – część z nich wypisywał na osoby zmarłe – powiedział PAP Brodowski.

Według śledczych, grupa miała działać głównie na terenie Krakowa, składała się z lekarzy i farmaceutów i wyłudzała z NFZ pieniądze znacznej wartości. Zatrzymany przez funkcjonariuszy z krakowskiej delegatury CBA trafi do Prokuratury Regionalnej w Katowicach, gdzie ma usłyszeć zarzuty – zaznaczył naczelnik.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

7 osób z zarzutami. Chodzi o wyłudzenie 1.5 mln złotych z NFZ

Siedem osób usłyszało zarzuty w związku ze śledztwem dotyczącym wyłudzenia 1,5 mln zł z NFZ. Wśród podejrzanych jest lekarka i dwoje właścicieli aptek z powiatu przemyskiego, którzy – decyzją sądu – trafili do aresztów.

Śledztwo w sprawie oszustw na szkodę podkarpackiego NFZ nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie. Dotyczy ono doprowadzenia podkarpackiego oddziału NFZ, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości. W postępowaniu ustalono, że chodzi o około 1,5 mln zł.

Rzecznik rzeszowskiej prokuratury okręgowej prok. Artur Grabowski poinformował, że podejrzani wyłudzali refundacje z podkarpackiego NFZ na leki zawierające srebro koloidalne. Mieli w tym celu wprowadzać w błąd co do zasadności wskazanego rodzaju i sposobu leczenia i pozorować obrót tymi lekami.

Siedem osób podejrzanych
Podejrzanymi jest siedmioro mieszkańców powiatu przemyskiego: 55-letnia lekarka Ella S., właściciele aptek: 33-letni Rafał K. i 62-letnia Krystyna K., a także 63-letni Andrzej K., 32-letnia Natalia K., 36-letnia Katarzyna K. i 27-letnia Anna C.

W śledztwie ustalono, że właściciele aptek na terenie powiatu przemyskiego: Krystyna K. i Rafał K. „weszli w porozumienie z lekarzem rodzinnym Ellą S.”. Lekarka miała wypisywać recepty na farmaceutyki na schorzenia dermatologiczne dla tzw. osób zaufanych.

Prok. Grabowski dodał, że te zaufane osoby to głównie członkowie rodziny właścicieli aptek.

Na podstawie tych recept w punktach aptecznych miała być sporządzana maść, w której skład wchodziło srebro koloidalne.

„Lekarz stwarzała jedynie pozory leczenia. Recepty poświadczały nieprawdę, były wystawiane instrumentalnie, bez potrzeb medycznych. Zastosowanie składników tego leku recepturowego było bezzasadne i obecnie niestosowane w lecznictwie dermatologicznym. Leki nie były też faktycznie realizowane w aptekach, leczy tylko formalnie wprowadzane do systemu” – wyjaśnił prok. Grabowski.

Dodał, że faktury przedstawione NFZ przez prowadzących apteki, które miały potwierdzić zakup składników do wytworzenia maści wynikających z recept, zostały zakwestionowane jako sfałszowane przez przedstawiciela hurtowni farmaceutycznej wskazywanej jako sprzedawca tych maści.

Ponadto dokumentacja przekazywana przez właścicieli apteki do Funduszu zawierała nieprawdziwe dane, na których podstawie uzyskiwano refundacje.W ten sposób wyłudzono refundacje z Narodowego Funduszu Zdrowia na kwotę ponad półtora miliona złotych.

Do 15 lat pozbawienia wolności

Jak poinformowała w czwartek w komunikacie Prokuratura Krajowa pięcioro z podejrzanych zostało zatrzymanych w poniedziałek. Wszyscy podejrzani (siedmioro) usłyszeli zarzuty popełnienia oszustw dotyczących mienia wielkiej wartości, fałszowania i posługiwania się fałszywymi dokumentami.

Lekarce grozi kara pozbawienia wolności do lat 10, właścicielom aptek – do 15 lat, ponieważ – jak informuje prokuratura – z popełnienia przestępstwa uczynili sobie stałe źródło dochodów. Podejrzani prowadzili swój proceder od 2016 do 2018 r. Z podejrzanych tylko Rafał K. przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu.

Na poczet obowiązku naprawienia szkody i kary grzywny prokurator zabezpieczył mienie należące do podejrzanych na kwotę około 1,3 mln zł. Na wniosek prokuratury sąd zastosował wobec lekarki Elli S. i dwojga właścicieli aptek: Krystyny K. i Rafała K. areszty na trzy miesiące.
Źródło info i foto: interia.pl

73-latek podejrzany o wywołanie alarmów bombowych w rękach policji

Do 8 lat więzienia grozi 73-letniemu mężczyźnie, podejrzanemu o wywołanie alarmów bombowych w ZUS i NFZ w Rzeszowie. Mężczyzna wysłał list o podłożeniu ładunków wybuchowych i podpisał się pod nim. Został zatrzymany przez policję.

Jak poinformował w czwartek nadkom. Adam Szeląg oficer prasowy rzeszowskiej policji podejrzany przesłał list do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, w którym poinformował o podłożeniu bomby w tej instytucji oraz w Narodowym Funduszu Zdrowia.

Informacja o potencjalnych ładunkach wybuchowych dotarła do policji kilkadziesiąt minut po godz. 12 w środę.

– Do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Rzeszowie pocztą dostarczono list z informacją o podłożeniu ładunku. W przesyłce była również informacja o bombie podłożonej w Narodowym Funduszu Zdrowia. Informacje te spowodowały ewakuację obu tych instytucji. Łącznie ewakuowano około 700 osób – poinformował Szeląg.

Policyjni pirotechnicy sprawdzili budynki, ale nie znaleźli podejrzanych ładunków.

– Okazało się, że nadawca listu podpisał się pod nim. Jeszcze podczas trwania policyjnych działań funkcjonariusze wydziału kryminalnego zatrzymali podejrzanego o wywołanie alarmu. Okazał się nim 73-letni mieszkaniec Rzeszowa – dodał Szeląg.

Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Policja pod nadzorem Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów wyjaśni okoliczności zdarzenia i motywy działania 73-latka.

Szeląg przypomniał, że za zawiadomienie o podłożeniu ładunków wybuchowych grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia
Źródło info i foto: polsatnews.pl

500 zarzutów dla dentystki spod Pszczyny

Prawie 500 zarzutów usłyszała lekarz stomatolog z powiatu pszczyńskiego. Chodzi o wyłudzanie dofinansowań z NFZ za zabiegi już opłacone przez pacjentów. Dentystka miała zarobić na tym łącznie 36 tys. zł. Pierwsze sygnały o dentystce-oszustce policjanci otrzymali w styczniu 2015 roku. Szybko ustalili, że świadcząca usługi może manipulować rozliczeniami z pacjentami i Narodowym Funduszem Zdrowia.

Śledztwo trwa tak długo ze względu na liczbę pokrzywdzonych. Policjanci musieli jednak zweryfikowali tysiące dokumentów oraz przesłuchać 496 świadków i 87 pokrzywdzonych. Większość zarzutów dotyczyło sytuacji, kiedy w rzeczywistości leczenie odbywało się w ramach wizyt prywatnych i pełnopłatnych, a dentystka w przekazanych dokumentach wnioskowała o refundację. W ten sposób za jedną usługę miała płacone dwukrotnie.

Zdarzało się też, że przesłuchiwane osoby w ogóle nie korzystały ze świadczeń wykazanych przez lekarkę Narodowego Funduszu Zdrowia. Wartość strat śląskiego oddziału Funduszu wyliczono na kwotę przeszło 26 tys. złotych, pacjenci zostali oszukani na blisko 10 tys. złotych.

Ostatni przedstawiony jej zarzut dotyczył czynu, do którego doszło w listopadzie 2017 roku. W sumie usłyszała 492 zarzuty. Do żadnego z nich się nie przyznała. Grozi jej nawet do 8 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: wp.pl

Ginekolog Andrzej W. oszukiwał pacjentki i NFZ

Andrzej W. z dolnośląskiej poradni ginekologiczno-położniczej w Górze pobierał od pacjentek od 200 do 450 złotych. Prokuratura w Legnicy przygotowała akt oskarżenia wobec Andrzeja W. Lekarz oszukał pacjentek i Narodowy Fundusz Zdrowia na kwotę prawie 28 tys. złotych. Wystarczył mu niespełna rok.

Jego sposób działania był prosty. Gdy pacjentki pojawiały się w gabinecie, informował je o konieczności przeprowadzenia dodatkowego zabiegu lub badań. Przy okazji wprowadzał je w błąd mówiąc, że nie są one finansowane ze środków publicznych. Po wykonanym zabiegu przyjmował zapłatę od 200 do 450 złotych. W ten sposób oszukał 12 kobiet – informuje Prokuratura Okręgowa w Legnicy.
Źródło info i foto: o2.pl

Były dyrektor oddziału mazowieckiego NFZ zatrzymany przez CBA

Funkcjonariusze wrocławskiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali byłego dyrektora oddziału mazowieckiego NFZ pod zarzutem przekroczenia uprawnień dla uzyskania korzyści majątkowej. Temistokles Brodowski z wydziału komunikacji społecznej Biura potwierdził zatrzymanie mężczyzny w jednej z podwarszawskich miejscowości.

– Podczas śledztwa okazało się, że były dyrektor podpisał umowę z prywatną firmą medyczną – powiedział. Według nieoficjalnych informacji PAP ze źródeł bliskich śledztwu, chodzi o Adama T. dyrektora mazowieckiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia w latach 2012-14.

„Przekroczenie uprawnień”

– Firma w wyniku oszustwa straciła wcześniej kontrakt – pobierała opłaty od pacjentów za operacje refundowane z NFZ. Mimo to dyrektor mazowieckiego NFZ podpisał z nią nowy kontrakt wart prawie 14 milionów złotych – wyjaśnił Brodowski.

– To przekroczenie uprawnień, za które teraz odpowie – dodał. Zatrzymany trafi do nadzorującej śledztwo Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze, gdzie zostaną mu postawione zarzuty przestępstwa urzędniczego – przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Stomatolog wyłudził z NFZ ponad 700 tys. złotych z NFZ

7109 zarzutów wyłudzenia z NFZ refundacji za niewykonane świadczenia przestawiła Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy stomatologowi Krzysztofowi B. z Inowrocławia; w latach 2006-2014 nienależnie dostał 712,5 tys. zł – poinformowała we wtorek Prokuratura Krajowa. Lekarz został poniedziałek zatrzymany i doprowadzony do prokuratury okręgowej, gdzie przedstawiono mu zarzuty.

Krzysztof B. prowadził przychodnię stomatologiczną w Inowrocławiu i miał zawartą umowę z NFZ. W dokumentacji medycznej pacjentów wpisywał fikcyjne świadczenia, a następnie wykazywał tych pacjentów w raportach statystycznych, stanowiących dokumenty rozliczeniowe. Dokumenty przysyłał drogą elektroniczną do NFZ, a potem na tej podstawie uzyskiwał nienależną refundację za leczenie.

Jak podano, podejrzany od końca stycznia 2006 r. do końca 2014 r. „doprowadził Kujawsko-Pomorski Oddział NFZ do niekorzystnego rozporządzenia mieniem” w łącznej wysokości 712525 zł.

Zarzuty popełnienia ponad 7 tys. przestępstw

Prokurator przestawił Krzysztofowi B. zrzuty popełnienia 7109 przestępstw, przewidzianych w art. 271 par. 3 Kodeksu karnego (poświadczenie nieprawdy przez funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej) i art. 286 par. 1 Kodeksu karnego (doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w celu osiągnięcia korzyści majątkowej). Oba przestępstwa są zagrożone karą od sześciu miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

Stomatolog nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień. Prokurator zastosował wobec podejrzanego dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju z jednoczesnym zatrzymaniem paszportu. Z uwagi na wysokość szkody zastosowano również zabezpieczenie majątkowe w łącznej kwocie 340 tys. zł, na co składają się ruchomości – pojazdy i sprzęt elektroniczny, a także pieniądze w kwocie 140 tys. zł i 4320 euro oraz zabezpieczenie lokalu niemieszkalnego o szacunkowej wartości 130 tys. złotych.
Źródło info i foto: interia.pl

Duża łapówka z kontrakt NFZ. CBA zatrzymało 4 osoby

Prywatna spółka medyczna ze śląska chciała uzyskać korzystny kontrakt z NFZ. Pomóc miała w tym ogromna łapówka wręczona wysokiemu urzędnikowi NFZ. Nie spodziewali się, że służby antykorupcyjne mogą wpaść na trop tej nielegalnej transakcji. Zatrzymani przez katowickich agentów CBA usłyszeli już zarzuty. Sprawa jest rozwojowa.

Funkcjonariusze Delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Katowicach, działając na zlecenie Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach, zatrzymali trzy osoby w śledztwie dotyczącym przyjmowania korzyści majątkowych w związku z pełnieniem funkcji publicznych.

Jednym z zatrzymanych jest wysoki urzędnik Narodowego Funduszu Zdrowia. Prokurator przedstawił mu zarzut przyjęcia łapówki o wartości 515.000 zł. W zamian za te pieniądze załatwił uzyskanie kontraktu od NFZ dla jednej ze śląskich spółek medycznych.

Zarzut wręczenia korzyści majątkowej przedstawiono przedstawicielowi prywatnej spółki medycznej oraz pośrednikowi w transakcji. Po przedstawieniu zarzutów zastosowano wobec nich poręczenia majątkowe w kwotach od 5.000 zł do 100.000 zł. Podejrzanym grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności. Sprawa jest rozwojowa.
Żródło info i foto: Wprost.pl

Lekarz oszust zatrzymany

Na wniosek prokuratury wrocławski sąd aresztował na trzy miesiące lekarza podejrzanego o wypisywanie fałszywych recept i wyłudzenie na ich podstawie leków o wartości przynajmniej 135 tys. zł. Podejrzany sam wykupował refundowane leki i potem je odsprzedawał. Jak powiedziała w środę PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu Małgorzata Kalus, lekarz usłyszał zarzut z art. 286 kk, czyli doprowadzenie NFZ do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości i grozi mu za to oszustwo do 8 lat więzienia.

Rzecznik wyjaśniła, że prowadzący we Wrocławiu prywatną praktykę lekarz-obcokrajowiec wypisywał recepty na objęty refundacją NFZ lek onkologiczny, wykorzystując dane osobowe swoich pacjentów, a następnie sam recepty te realizował w aptekach na terenie Wrocławia.

„Przyznał się, że kupił w ten sposób ponad 40 opakowań leków. Bez refundacji jedno opakowanie kosztuje ponad 4 tys. zł, ale na receptę płaci się za nie 3,5 zł. Leki podejrzany odsprzedawał następnie nieustalonej jeszcze osobie za kwotę nie mniejszą niż 500 zł za opakowanie. Dlatego prokuratura wnioskowała o areszt, ponieważ zachodzi obawa matactwa” – powiedziała Klaus.
Żródło info i foto: interia.pl

Poradnia okulistyczna naciągnęła NFZ na 3,5 mln zł?

Niemal 3,5 mln zł to wartość zakwestionowanych przez łódzki oddział NFZ świadczeń okulistycznych rzekomo wykonanych przez poradnię z Błaszek (woj. łódzkie). Przychodnia musi zwrócić te pieniądze. Z miejsca również rozwiązano z nią umowę. Kontrolę w poradni okulistycznej przeprowadzono po licznych sygnałach od pacjentów. Po zajrzeniu na swoje konto w systemie ZIP (Zintegrowany Informator Pacjenta) ze zdumieniem odkrywali, że ponoć poddawano ich kosztownym badaniom okulistycznym. Sęk w tym, że ten fakt umknął im z pamięci.

Sprytny mechanizm

Według kontrolerów przychodnia wykorzystywała ich dane, żeby wyłudzać pieniądze z NFZ. Po każdej z 14 skarg pacjentów właścicielka poradni natychmiast oddawała funduszowi należności. Tłumaczyła się błędami w sprawozdawczości. Kontrola w placówce wykazała prawdziwą skalę procederu. Brakowało dokumentacji ponad 6,5 tys. pacjentów. Kontrolerzy odkryli również prawie 2 tys. porad, które zgłoszono do NFZ, choć nie były odnotowane w dokumentacji pacjentów oraz brak wyników i opisów ponad 7,5 tys. badań.

Stracili kontrakt

Łączna wartość zakwestionowanych usług medycznych to niemal 3,5 mln zł. Poradnia musi zwrócić teraz te pieniądze funduszowi i z miejsca straciła kontrakt z NFZ. Dodatkowo wlepiono jej karę w związku z nieprawidłowościami m.in. w udzielaniu porad medycznych i prowadzeniu dokumentacji – ponad 123 tys. zł. Władze placówki mogą odwoływać się od tej decyzji do prezesa funduszu.

– Świadczeniodawca wyjaśniał kontrolerom łódzkiego NFZ, że powodem braku dokumentacji 6,5 tys. pacjentów jest awaria wodociągu, której skutkiem było częściowe jej zalanie. Zapytany, co stało się z zalaną dokumentacją medyczną, stwierdził, że część uległa samoistnemu zniszczeniu, a pozostałości spalił – opowiada rzeczniczka łódzkiego NFZ Anna Leder.

Podejrzane zalanie

– Warto zauważyć, że pierwsze pismo świadczeniodawcy informujące o zalanej dokumentacji otrzymaliśmy w momencie stanowczego żądania przedstawienia dokumentacji medycznej do kontroli – zaznacza Leder, która ocenia, że tłumaczenia przychodni są „całkowicie niewiarygodne, sprzeczne i niespójne”. Śledztwo w sprawie malwersacji prowadzi również Prokuratura Rejonowa w Sieradzu. Postępowanie dotyczy oświadczenia nieprawdy w dokumentach i doprowadzenia łódzkiego NFZ do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości.
Żródło info i foto: TVP.info