Podejrzany o zabicie 10-letniej Kristiny otrzymał w areszcie kategorię „N” – niebezpieczny

Jakub A., 22-latek, którego prokuratura oskarżyła o brutalne zamordowanie 10-letniej Kristiny w Mrowinach, otrzymał w areszcie kategorię „N” – niebezpieczny. Oznacza to, że mężczyzna jest całkowicie odizolowany od reszty osadzonych. A. domaga się przeniesienia do innej celi, a także dostępu do codziennej prasy i telewizji.

22-latek przebywa w areszcie w Wołowie. Tam otrzymał status więźnia niebezpiecznego; został przeniesiony do izolatki. Jak donoszą media, podejrzany o brutalne morderstwo 10-letniej dziewczynki zażądał, by codziennie dostarczano mu gazety, umożliwiono oglądanie telewizji i przeniesiono do celi, gdzie przebywa inny osadzony.

Do Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, która postawiła zarzuty Jakubowi A., nie trafiły żadne oficjalne pisma od podejrzanego ws. warunków aresztu. – Do śledczych żadne pisma ani żądania od pana Jakuba A. nie wpłynęły. Osadzony nie zwrócił się do nas, a gdyby to zrobił, musielibyśmy odesłać jego prośby do zakładu karnego, w którym jest – mówi prokurator Tomasz Orepuk, cytowany przez wp.pl.

– To, w jakim zakładzie karnym czy areszcie śledczym jest Jakub A. nie było naszą decyzją – zaznacza prokurator.

10-letnia Kristina 13 czerwca około godz. 13 wyszła ze szkoły w centrum Mrowin, od domu dzielił ją kilometr. Ostatni raz była widziana 200 m od miejsca zamieszkania. Jej ciało znaleziono tego samego dnia w lesie – 6 km od Mrowin.

Prokuratura w Świdnicy poinformowała 14 czerwca, że przyczyną śmierci były rany kłute klatki piersiowej i szyi. Podejrzany o zabójstwo 22-letni Jakub A. został zatrzymany 16 czerwca po południu.

Został doprowadzony do Prokuratury Okręgowej w Świdnicy na przesłuchanie. Usłyszał zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie, ze znieważeniem zwłok oraz zarzut podżegania innej osoby do udziału w zabójstwie.

Według prokuratury podejrzany przyznał się do obu zarzutów. Sąd aresztował go na trzy miesiące. Mężczyzna ma trafić na obserwację psychiatryczną. W rodzinie Jakuba A. miało dochodzić do przypadków schizofrenii.
Źródło info i foto: TVP.info

Sprawa uprowadzenia Polki w Niemczech. Porywaczem ma być jej były partner. Jest bardzo niebezpieczny

47-letnia Polka uprowadzona w Niemczech. Jolanta Szewczyk jest poszukiwana w trzech krajach, w Niemczech, Francji i w Polsce. Kobietę w okolicach Stuttgartu mieli porwać dwaj inni Polacy, były partner oraz jego kolega. Niemiecka policja jest przekonana, że Polkę porwał jej były partner – 51-letni Polak. Pomagać mu miał 23-letni kolega.

– Wszystko wskazuje na to, że porywacze i ich ofiara znajdują się w tej chwili we Francji – powiedział korespondent Polsat News z Berlina Tomasz Lejman.

Właśnie we Francji znaleziono kampera, którym poruszali się. Na auto w lesie w pobliżu Strasburga natknęła się francuska policja.

„Porywacze zastosowali wobec ofiary przemoc”

– Po zabezpieczeniu śladów w samochodzie wiadomo, że porywacze zastosowali wobec ofiary przemoc. Szczegółów śledczy nie chcą podać – relacjonuje Tomasz Lejman.

Były partner porwanej Polki ma problemy psychiczne. Może zachowywać się niebezpiecznie. Policja apeluje do osób, które zauważyłyby poszukiwanych, by nie podejmowały działań na własną rękę. Na obu mężczyzn wydano Europejski Nakaz Aresztowania. Policja opublikowała również wizerunki obu domniemanych porywaczy.

Nie zgodziła się na ostatnie spotkanie

Jolanta Szewczyk pracowała w Niemczech jako pielęgniarka. Niedawno rozstała się z partnerem i nie zgodziła się na ostatnie spotkanie z nim, na które specjalnie przyjechał do Niemiec z Polski.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Miał zabić i zakopać 28-letnią kobietę. Jest list gończy za Markiem Gieraczem

Sąd w Siemianowicach Śląskich wydał list gończy za Markiem Gieraczem, który jest podejrzany o zabójstwo 28-latka. – Mężczyzna jest bardzo groźny i może posiadać niebezpieczny przedmiot – ostrzega policja.

55-letni Gieracz ma ok. 175 centymetrów wzrostu, liczne tatuaże na lewym i prawym przedramieniu, nadgarstku, lewym podudziu, a także palcu lewej ręki. Cechą charakterystyczną jest brak kciuka u prawej ręki.

– Podejrzany może poruszać się środkami komunikacji publicznej. Ostrzegamy, że jest groźny i może posiadać przy sobie niebezpieczny przedmiot – mówi komisarz Tatiana Lukoszek, rzeczniczka prasowa Komendy Miejskiej Policji w Siemianowicach Śląskich.

Policja apeluje do wszystkich osób, które wiedzą, gdzie Gieracz się ukrywa, o informacje pod numerem 32 35 96 255, 32 35 96 201 lub mejlowo na adres: dyzurny@siemianowice.ka.policja.gov.pl. – Anonimowość gwarantowana – zastrzega policja.

Według śledczych 55-letni Marek Gieracz zabił 28-letniego mężczyznę, którego ciało zakopał na nieużytkach w centrum miasta. Policja sprawdza również, czy po tym zabójstwie Gieracz nie zgwałcił kobiety, która znała zamordowanego mężczyznę.
Źródło info i foto: katowice.wyborcza.pl

Groźny pedofil wyszedł na wolność. Może przebywać na terenie Małopolski

58-letni Piotr Boszko – niebezpieczny pedofil z Piekar śląskich może przebywać na terenie Małopolski. Policjanci udostępnili jego wizerunek i proszą o pomoc w ustaleniu jego miejsca pobytu. 58-latek powinien spędzić najbliższe pięć lat w więzieniu.

58-letni Piotr Boszko (nazwisko rodowe Robok) jest poszukiwany przez policjantów z Piekar Śląskich. Mężczyzna został skazany za „obcowanie płciowe z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszczanie się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadzanie jej do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania” oraz za tzw. przestępstwo przeciwko wolności.

58-latek pochodzi z Bytomia. Ostatnio zameldowany był w Piekarach Śląskich. Funkcjonariusze podejrzewają, że może on przebywać na terenie województwa małopolskiego. Piotr Boszko waży ok. 70-89 kg i waży 171-175 cm. To łysiejący mężczyzna o prostych ciemnych włosach. Ma ciemne oczy, średnie czoło, owalną twarz i nie posiada zarostu.

Wszystkie osoby, które mogą pomóc w ustaleniu miejsca pobytu osoby poszukiwanej proszone są o kontakt z Komendą Miejską Policji w Piekarach Śląskich (tel. 32 393 62 00) lub z najbliższą jednostką policji.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Sanok: Przyszedł na komendę z granatem

Policja w Sanoku na Podkarpaciu zatrzymała mężczyznę, który wszedł na komendę z granatem w ręce. Jego motywy nie są jeszcze znane. Mężczyzna nie usłuchał poleceń policjantów, aby odłożył niebezpieczny przedmiot.

Z mężczyzną rozmawiali policyjni negocjatorzy. Ze wstępnych informacji wynika, że miał on znaleźć granat. Policja ustalała, co to w rzeczywistości za przedmiot i czy jest niebezpieczny. Okazało się, że rzeczywiście był to granat. Około trzydziestoletni mężczyzna nie stawiał żadnych żądań. Jest w rękach policji.
Źródło info i foto: rp.pl

Holandia: Policja szuka 28-letniego Polaka, który uciekł z kliniki psychiatrycznej

Holenderska policja udostępniła portret pamięciowy 28-letniego Polaka, który w środę uciekł z kliniki psychiatrycznej. Mężczyzna trafił do ośrodka w niedzielę, po nieudanej próbie samobójczej.

28-letni Bogusław Władysław Suska uciekł z kliniki psychiatrycznej GGZ-Breburg w Bredzie w środę około godziny 14:30. 28-latek ma 180 centymetrów wzrostu, krótko ścięte włosy, szramy na przedramionach oraz zadrapania na głowie. Podano, że w chwili ucieczki ubrany był w jasnoniebieską koszulkę oraz czarne dresowe spodnie.

Policja poinformowała, że mężczyzna może usiłować dokonać publicznej próby samobójczej i może zagrażać bezpieczeństwu przypadkowych osób. Ponadto może on agresywnie reagować na innych ludzi.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Niemcy: Ogromny skandal. Służby ostrzegały przed domniemanym islamistą, policja go wypuściła

Niemiecka policja wypuściła na wolność Tunezyjczyka Fathiego Ben M., którego służby uznają za niebezpiecznego. Nielegalny imigrant był zatrzymany za handel narkotykami, ale podejrzewa się, że kontaktował się także z radykalnym środowiskiem islamskim.

Media zwracają uwagę, że historia imigranta przypomina przypadek Anisa Amriego, który w grudniu 2016 r. dokonał zamachu terrorystycznego na targu bożonarodzeniowym w Berlinie. Podobnie jak on ma tunezyjskie obywatelstwo, nielegalnie przebywał w Niemczech, ukrywał się pod kilkunastoma tożsamościami i prawdopodobnie kontaktował się z radykalnym środowiskiem islamskim.

Po odmowie azylu w Niemczech Fathi Ben M., podobnie jak niegdyś Amri, powinien zostać wydalony do swojego kraju, jednak na krótko przed tym zniknął. Niedawno został schwytany na gorącym uczynku, gdy sprzedawał narkotyki w centrum Berlina. Podczas legitymowania okazało się też, że w rejestrach niemieckich służb Fathi Be M. figuruje jako osoba niebezpieczna, najprawdopodobniej ze względu na możliwe kontakty z islamistami.

Mimo to przyłapania na handlu narkotykami i podejrzeń, że może wyznawać radykalny islam, Tunezyjczyk jest znowu na wolności. Prokuratura nie znalazła bowiem podstaw do przedłużenia zatrzymania. Ze względu na analogię z historią zamachowca z Berlina, jego przypadek wywołał już szeroką dyskusję. Rzecznik opozycyjnej AfD w Berlinie Karsten Woldeit zarzuca władzom, że nie wyciągnęły żadnych wniosków po zamachu na Breidscheidtplatz i powtarzają błędy, jakie popełniono w przypadku Amriego. On również nie został w porę wydalony z Niemiec.

Przedstawiciele berlińskiego ratusza przyznają, że w zeszłym roku udało się im odesłać do krajów pochodzenia zaledwie pięciu nielegalnych migrantów.
Źródło info i foto: TVP.info

SW ujawnia nowe informacje dotyczące Kajetana P.

Więzień niebezpieczny i nieprzewidywalny – tak Służba Więzienna ocenia w rozmowie z Radiem ZET Kajetana P., podejrzanego o brutalne zabójstwo tłumaczki włoskiego sprzed dwóch lat. 28-latek od rok”Funkcjonuje bez problemów, ale mamy świadomość, że mamy do czynienia z osobą nieprzewidywalną, zachowujemy wszystkie konieczne reguły bezpieczeństwa” – mówi major Jan Kurowski, rzecznik Okręgowej Służby Więziennej w Poznaniu.u przebywa w areszcie śledczym w Poznaniu, leczy się tam na oddziale psychiatrycznym.

Meble w celi Kajetana P. są przytwierdzone do ścian i podłogi, żeby nie mógł zaatakować strażników, ma sztućce i naczynia wykonane z tworzywa sztucznego, żeby nie mógł ich użyć jako broni.

Akt oskarżenia w sądzie

Do procesu Kajetana P. jeszcze długa droga – choć Prokuratura Okręgowa w Warszawie wysłała latem akt oskarżenia do sądu, to sąd zdecydował, że postępowanie ma rozpocząć się od początku. Przede wszystkim chodzi o konfrontację biegłych – jedna ekipa wydała opinię, że Kajetan P. jest niepoczytalny; druga – odwrotną.

Odciął nauczycielce głowę

Według dotychczasowych ustaleń, Kajetan P. w lutym zeszłego roku udał się na prywatną lekcję języka włoskiego. Gdy kobieta zaproponowała mu herbatę, ten dźgnął ją śmiertelnie nożem. Następnie odciął głowę, wezwał taksówkę i przewiózł zwłoki. Kierowcy miał tłumaczyć, że wiezie tuszę dzika. Zwłoki nauczycielki ostatecznie podpalił i pojechał pociągiem z Warszawy do Poznania, a następnie do Berlina. Z Niemiec przedostał się do Włoch. Finalnie został złapany na Malcie. Za morderstwo grozi mu nawet dożywocie.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Robert J. z kategorią „N” w areszcie

Robert J., podejrzany o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem studentki w 1998 r., otrzymał w areszcie śledczym kategorię „N”, tj. niebezpiecznego osadzonego. „Zadecydował o tym charakter zarzuconego mu przestępstwa, czyli zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem” – tłumaczy rzeczniczka dyrektora okręgowej Służby Więziennej w Krakowie.

Tymczasowo aresztowany stanął w piątek przed komisją, która podjęła decyzję o zakwalifikowaniu go do kategorii niebezpiecznych, czyli stwarzających poważne społeczne albo poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa zakładu – powiedziała rzeczniczka dyrektora okręgowego Służby Więziennej w Krakowie por. Anna Czajczyk.

Jak wyjaśniła, „to oznacza, że tymczasowo aresztowany zostanie zakwaterowany w celi jednoosobowej, monitorowanej, wyposażonej w odpowiednie zabezpieczenia techniczno-ochronne”. Taka cela dla tzw. niebezpiecznych osadzonych znajduje się na oddziale psychiatrii, na którym został umieszczony – dodała por. Czajczyk.

Osadzony z taką kategorią porusza się w czerwonym uniformie, nie może korzystać z własnej odzieży i obuwia. Jego poruszanie się po zakładzie jest ograniczone do minimum i odbywa się pod wzmocnionym nadzorem. Każdorazowo przy wejściu i wyjściu z celi jest poddawany kontroli osobistej; cela też jest częściej kontrolowana – wyliczyła ograniczenia rzeczniczka.

Sprawa dotyczy zabójstwa studentki Uniwersytetu Jagiellońskiego Katarzyny Z., której szczątki – fragmenty skóry i ciała – wyłowiono z Wisły 7 i 14 stycznia 1999 r. Jej tożsamość ustalono dzięki badaniom genetycznym. Kobieta zaginęła w listopadzie 1998 roku.

Zanim zabił studentkę, torturował ją, maltretował i męczył psychicznie

Podejrzany o dokonanie tej zbrodni 52-letni Robert J. został zatrzymany 4 października w Krakowie. Dzień później doprowadzono go do prokuratury, gdzie usłyszał zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Nie przyznał się. Jak podała Prokuratura Krajowa, złożył obszerne wyjaśnienia, które były nagrywane, ale odmówił odpowiedzi na niektóre pytania. Na wniosek prokuratury sąd aresztował go na trzy miesiące.

Z ustaleń śledztwa wynika, że do zabójstwa studentki doszło pomiędzy 12 listopada 1998 r. a 6 stycznia 1999 r. Według prokuratury, 12 listopada 1998 r. Robert J., „stosując przemoc fizyczną, pozbawił pokrzywdzoną wolności, zatrzymując ją i przetrzymując wbrew jej woli w zamkniętym pomieszczeniu, utrzymując ją w tym czasie w stanie bezbronności poprzez podawanie jej określonych związków chemicznych”.

Ponadto – według ustaleń śledczych – w czasie uwięzienia Robert J., zanim dokonał zabójstwa, torturował swoją ofiarę i męczył psychicznie. „Zadał jej szereg ciosów w postaci kopnięć, bił narzędziem twardym, tępym i tępokrawędzistym oraz ostrokrawędzistym, jakim jest np. nóż, a także oskórował swoją ofiarę. Te niezwykle brutalne działania sprawcy doprowadziły do śmierci pokrzywdzonej 23-letniej studentki religioznawstwa z Krakowa” – podała prokuratura.

Zdaniem śledczych sprawca działał „w wyniku motywacji patologicznej o podłożu seksualnym, w celu zaspokojenia swojego patologicznego popędu seksualnego, a także w celu pozbawienia życia ofiary ze szczególnym okrucieństwem”.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zatrzymano poszukiwanego nożownika

Niebezpieczny przestępca z okolic Trzebnicy na Dolnym Śląsku przez dwa miesiące ukrywał się w pustostanie. 27-latek podejrzany o podwójne usiłowanie zabójstwa jest już w areszcie. Wcześniej mieszkańcy byli ostrzegani, że może być niebezpieczny, a policja przeprowadzała kilka obław.

Michał M. miał bezprawnie zamieszkać w jednym z domów we Wszemirowie niedaleko Trzebnicy. Właściciele po jakimś czasie przyjechali na miejsce, żeby wyjaśnić sprawę. Według ustaleń śledczych, 27-latek rzucił się na nich z nożem. Zadał mężczyznom po kilka ciosów, celując w serce, a następnie uciekł z miejsca zdarzenia.

Policjanci ustalili, że kilkanaście dni wcześniej miał napaść i okraść kilku innych mieszkańców okolicy. Teraz podejrzanemu grozi dożywocie.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl